Zaloguj się do konta

Zrywanie zestawów przez sąsiada .

utworzono: 2013/07/09 18:06
kedzio

Ja się mogę kłócić z każdym, ale z Tobą nie będę. Choćby przez to, że mam do Ciebie szacun. [2013-07-21 22:35]

mateuszwos

Rzeczywiście Mathew - masz rację. Mój błąd i niedoczytanie. Tylko widzisz... Ty łowisz na Wiśle, w różnych warunkach, a jakoś sobie radzisz. Jak zarzucisz zestaw w poprzek rzeki, to może się zdarzyć, że ktoś go zahaczy. Na dużych uciągach nie kładzie się żyły w poprzek! Na miły Bóg! Można to ująć inaczej: - wszyscy wypad, bo teraz ja tu łowię! Mnie się to nie podobuje tak czy siak, choć przyznaję, mój błąd.



Najprościej byłoby się po prostu dogadać. Coś w stylu: "Ej kolego! pokombinuj coś z obciążeniem bo mi plączesz zestawy. Może warto byłoby dociążyć aby nurt ich nie znosił. wtedy i Tobie i mi będzie się łowiło wygodniej".

My na Wiśle to raczej staramy się dogadać z sąsiadami ale sam wiesz, że nieraz trafi się na ludzi do których języka nie warto strzępić
[2013-07-21 22:38]

notaki

No niestety wg przepisów też nie było ok. Jeżeli np na zawodach wędkarskich, gdzie zawodnik siedzi obok zawodnika, zdarzy się tak, że ryba lub nurt wody zniesie zestaw w "łowisko/stanowisko" sąsiada naruszając jego zestawy to tamten ma prawo zgłosić to do sędziego. Sędzia natomiast winien w takiej sytuacji zdyskwalifikować takiego zawodnika. Myślę, że podobne zasady mają zastosowanie w przytoczonym przez kolegę wyżej przypadku. Proszę poprawić mnie jeśli się mylę.


Przecież nie na zawodach jesteśmy , a o zwykłe towarzyskie sympatyczne wędkowanie tu chodzi. Szcerze mówiąc zresztą nie wyobrażam sobie wyegzekwowania przestrzegania regulaminu A poza tym - niech pierwszy rzuci kamień ten, któremu przynajmniej raz w zyciu nie zdarzyło się z kimś poplątać ;-). Myslę, ze nie do końca w regulaminie tu kwestia, a w zwyczajnej ludzkiej przyzwoitości. Gościu po pierwszym splątaniu powinien przeprosić ( i oddać utracone elementy zestawu) , a po drugim głęboko zastanowić się co robi nie tak. Jeśli potrafi zapobiec splataniu, natychmiast powinien przezbroić zestaw, jeśli nie - przenieść się o parędziesiąt metrów. Szczerze mówiąc podziwiam spokój kolegi, który tu opsije sytuacje, bo przyznam, że gostek ode mnie usłyszałby parę konkretnych słów. [2013-07-22 14:16]

mateuszwos

No niestety wg przepisów też nie było ok. Jeżeli np na zawodach wędkarskich, gdzie zawodnik siedzi obok zawodnika, zdarzy się tak, że ryba lub nurt wody zniesie zestaw w "łowisko/stanowisko" sąsiada naruszając jego zestawy to tamten ma prawo zgłosić to do sędziego. Sędzia natomiast winien w takiej sytuacji zdyskwalifikować takiego zawodnika. Myślę, że podobne zasady mają zastosowanie w przytoczonym przez kolegę wyżej przypadku. Proszę poprawić mnie jeśli się mylę.


Przecież nie na zawodach jesteśmy , a o zwykłe towarzyskie sympatyczne wędkowanie tu chodzi. Szcerze mówiąc zresztą nie wyobrażam sobie wyegzekwowania przestrzegania regulaminu A poza tym - niech pierwszy rzuci kamień ten, któremu przynajmniej raz w zyciu nie zdarzyło się z kimś poplątać ;-). Myslę, ze nie do końca w regulaminie tu kwestia, a w zwyczajnej ludzkiej przyzwoitości. Gościu po pierwszym splątaniu powinien przeprosić ( i oddać utracone elementy zestawu) , a po drugim głęboko zastanowić się co robi nie tak. Jeśli potrafi zapobiec splataniu, natychmiast powinien przezbroić zestaw, jeśli nie - przenieść się o parędziesiąt metrów. Szczerze mówiąc podziwiam spokój kolegi, który tu opsije sytuacje, bo przyznam, że gostek ode mnie usłyszałby parę konkretnych słów.


Ja wiem, że nie na zawodach. Posłużyłem się takim przykładem dla zobrazowania sytuacji. Natomiast czy to zawody czy nie to obowiązuje przepis zachowania odstępu pomiędzy stanowiskami. Jest to opisane w RAPR. Myślę, że odległość powinna być zachowana nie tylko na lądzie ale i w wodzie.
[2013-07-22 15:20]

tyci2

Ten post tak trochę napisałem pro publico bono - jestem troche zaskoczony twierdzeniami o klepaniu maski (tak w realnej sytuacji to chyba żaden z was nie posunąłby się do rękoczynów). Bardziej mnie zależy na pewnym uogólnieniu (nie podaję miejsca, czy numeru rejestracyjnego pojazdu "kolegi" obok - nie zależy mi również na 'wykryciu" sprawcy - choć dla mnie byłoby to chyba dość proste). Piszecie, że zestawy mogą spływać, no mogą, ale to trzeba kontrolować, przy szerokości rzeki rzeki około 50-60m zejście ponad 30m nie jest możliwe do przeoczenia . Poza tym trójkątny koszyk 80g już nie spływał ( okrągłe tak od 120).Pozdrawiam wszyskich i dziękuję za dyskusję. [2013-07-23 13:30]

Artur z Ketrzyna

Ten post tak trochę napisałem pro publico bono - jestem troche zaskoczony twierdzeniami o klepaniu maski (tak w realnej sytuacji to chyba żaden z was nie posunąłby się do rękoczynów). Bardziej mnie zależy na pewnym uogólnieniu (nie podaję miejsca, czy numeru rejestracyjnego pojazdu "kolegi" obok - nie zależy mi również na 'wykryciu" sprawcy - choć dla mnie byłoby to chyba dość proste). Piszecie, że zestawy mogą spływać, no mogą, ale to trzeba kontrolować, przy szerokości rzeki rzeki około 50-60m zejście ponad 30m nie jest możliwe do przeoczenia . Poza tym trójkątny koszyk 80g już nie spływał ( okrągłe tak od 120).Pozdrawiam wszyskich i dziękuję za dyskusję.

Odrazu może i nie. Ale jak by po zwróceniu uwagi (krótkiej rozmowie), koleś by się nie poprawił. Najpierw zmontował bym zestaw na wieloryby i puścił bym go w jego kierunku. A wtedy zobaczyło by się jak sytuacja rozwinie... I czy poprostu trzeba dać klapsa dla wychowania...

[2013-07-23 19:41]