Zaloguj się do konta

Złów i wypuść - przekonałem się

utworzono: 2012/08/13 11:56
pawelz

Tu nie chodzi o to zeby brac czy nie. Kazdy niech postepuje jak uwaza. Ale niech nikt nie dorabia jakiejs glupiej ideologii typu:
lepiej wogole nie lowic niz lowic tylko dla przyjemnosci i meczyc ryby, albo jak z wczesniejszym sandaczem i wmawianie, ze ktos wypuszcza ryby, bo mu nie smakuja, ale jakby zlowil cos pysznego to na pewno by zabral.
Nigdy nie mialem pretensji ani nie wpominalem nikomu, ze zabral jakas rybe na kolacje badz obiad.
Ale miesiarzy nie cierpie (nawet tych regulaminowych).
[2012-08-13 14:36]

Hehe Ja Cię świetnie rozumiem kolego ale miałbym pytanie do Ciebie. Jaki masz stosunek do targania za pyska, kilka razy do roku jednego karpia, dla zabawy? Ja rozumiem, że No Kill to szlachetna zasada ale czy z punktu widzenia tego karpia?

Mysle ze ten karp wolalby troche sie postresowac po czym odplynac wolno niz dostac w lep i nigdy wiecej stresu nie przezyc ?. Ja bym tak wolal, ale byc moze przeciwnicy C&R woleliby skonczyc na patelni.

PS. Tez mialem przypadki lowienia kilkakrotnie tej samej ryby. Rekordzista jest pewien bolen, ktory dal sie zlowic mi i moim kumplom 11 razy w tym roku. Byl na tyle charakterystyczny, ze pomylka jest malo prawdopodobna aczkolwiek mozliwa. Zlowilismy go dokladnie w tym samym miejscu, byl tej samej wielkosci (oczywiscie na oko - bo nikt go nie mierzyl) no i mial znamie (plamke) na glowie. Oczywiscie za kazdym razem wracal do wody bez zadnego tarmolenia i sciskania w lapach.

Strasznie generalizujesz. Bo wytarganie ryby za pysk z jego środowiska wodnego nie da się nazwać mianem "trochę stresu". Bynajmniej ja nie potrafię zmierzyć stresu tej ryby. Kolejna rzecz to taka, że gdyby ktoś człowieka targał za pysk na lince po ziemi co jakiś czas to pewnie ten zacząłby się zastanawiać czy lepiej nie skończyć takiego żywota. Tym się różnimy od ryb, że potrafimy myśleć i wyciągać wnioski (podobno). Pisząc, że karpiowi odpowiada takie życie skoro je, rozbawiłeś  mnie tak mocno, że się uśmiałem do monitora. Ryba je by żyć i gdyby tylko miała świadomy wybór nie jadła by pokarmu z hakiem w środku:)

Podsumowując jednak widzę wiele dobrego w C&R w stosunku do rodzimych gatunków ryb żyjących w naturalnym środowisku. Tylko nie pasuj mi sztuczne trzymanie karpia przy życiu po to by ciągać go za pysk. W ogóle burzy mnie jawne meczenie tych ryb. Nie tylko holami bo holujemy różne ryby, ale myślę tu głównie o trzymaniu ich w niewoli w środowisku które im nie odpowiada. Karp powinien żyć w wodach gdzie potrafi się rozmnażać. W Polsce jest jedynie niewolnikiem trzymanym dla zabawy, karmionym sztuczną paszą, przez człowieka i wykorzystywanym stworzeniem. Żyje bo musi. Możecie pisać piękne słowa o C&R możecie pisać o humanitarnym sposobie łowienia ale nic nie zmieni tego przykrego faktu, że karp jest niewolnikiem, męczonym nieodpowiednimi warunkami do życia, sztuczną paszą i holami kilka razy do roku.
[2012-08-13 14:53]

Bernard51

Zander51-przeczytaj jeszcze raz co napisałem.Nie jestem no-kilowcem i jestem za wypuszczaniem dużych rybek,więc to są takie poglądy jak twoje.Sandacza nigdy nie złowiłem,więc na pewno bym zabrał , żeby posmakować czy rzeczywiście dobry jak piszesz:)

Niedawno złowiłem dwa karpie, które miały w pyskach haczyki z zerwną żyłką.

Kolego to nie byly karpie!!Karp to ryba zyjaca w swoim srodowisku na dziko przynajmniejm 5-10 lat

A ja hoduje dla siebie 12 brojlerów , pojechalem na ryby syn mial karmic przez 2 dni ,ale gdzieś zabyl, patrze swoje odchody zjedzone do czysta ?? nie podawalem żadnych chemikali na przyspieszone trawienie ani na laknienie pokarmu !!

Braklo pokarmu na 8 godz?


[2012-08-13 14:58]

covent

Zander51-przeczytaj jeszcze raz co napisałem.Nie jestem no-kilowcem i jestem za wypuszczaniem dużych rybek,więc to są takie poglądy jak twoje.Sandacza nigdy nie złowiłem,więc na pewno bym zabrał , żeby posmakować czy rzeczywiście dobry jak piszesz:)

Niedawno złowiłem dwa karpie, które miały w pyskach haczyki z zerwną żyłką.

Kolego to nie byly karpie!!Karp to ryba zyjaca w swoim srodowisku na dziko przynajmniejm 5-10 lat

A ja hoduje dla siebie 12 brojlerów , pojechalem na ryby syn mial karmic przez 2 dni ,ale gdzieś zabyl, patrze swoje odchody zjedzone do czysta ?? nie podawalem żadnych chemikali na przyspieszone trawienie ani na laknienie pokarmu !!

Braklo pokarmu na 8 godz?



A co to ma wspólnego z tematem?


[2012-08-13 15:06]

pawelz

Hehe Ja Cię świetnie rozumiem kolego ale miałbym pytanie do Ciebie. Jaki masz stosunek do targania za pyska, kilka razy do roku jednego karpia, dla zabawy? Ja rozumiem, że No Kill to szlachetna zasada ale czy z punktu widzenia tego karpia?

Mysle ze ten karp wolalby troche sie postresowac po czym odplynac wolno niz dostac w lep i nigdy wiecej stresu nie przezyc ?. Ja bym tak wolal, ale byc moze przeciwnicy C&R woleliby skonczyc na patelni.

PS. Tez mialem przypadki lowienia kilkakrotnie tej samej ryby. Rekordzista jest pewien bolen, ktory dal sie zlowic mi i moim kumplom 11 razy w tym roku. Byl na tyle charakterystyczny, ze pomylka jest malo prawdopodobna aczkolwiek mozliwa. Zlowilismy go dokladnie w tym samym miejscu, byl tej samej wielkosci (oczywiscie na oko - bo nikt go nie mierzyl) no i mial znamie (plamke) na glowie. Oczywiscie za kazdym razem wracal do wody bez zadnego tarmolenia i sciskania w lapach.

Strasznie generalizujesz. Bo wytarganie ryby za pysk z jego środowiska wodnego nie da się nazwać mianem "trochę stresu". Bynajmniej ja nie potrafię zmierzyć stresu tej ryby. Kolejna rzecz to taka, że gdyby ktoś człowieka targał za pysk na lince po ziemi co jakiś czas to pewnie ten zacząłby się zastanawiać czy lepiej nie skończyć takiego żywota. Tym się różnimy od ryb, że potrafimy myśleć i wyciągać wnioski (podobno). Pisząc, że karpiowi odpowiada takie życie skoro je, rozbawiłeś  mnie tak mocno, że się uśmiałem do monitora. Ryba je by żyć i gdyby tylko miała świadomy wybór nie jadła by pokarmu z hakiem w środku:)

Podsumowując jednak widzę wiele dobrego w C&R w stosunku do rodzimych gatunków ryb żyjących w naturalnym środowisku. Tylko nie pasuj mi sztuczne trzymanie karpia przy życiu po to by ciągać go za pysk. W ogóle burzy mnie jawne meczenie tych ryb. Nie tylko holami bo holujemy różne ryby, ale myślę tu głównie o trzymaniu ich w niewoli w środowisku które im nie odpowiada. Karp powinien żyć w wodach gdzie potrafi się rozmnażać. W Polsce jest jedynie niewolnikiem trzymanym dla zabawy, karmionym sztuczną paszą, przez człowieka i wykorzystywanym stworzeniem. Żyje bo musi. Możecie pisać piękne słowa o C&R możecie pisać o humanitarnym sposobie łowienia ale nic nie zmieni tego przykrego faktu, że karp jest niewolnikiem, męczonym nieodpowiednimi warunkami do życia, sztuczną paszą i holami kilka razy do roku.

Mysle, ze gdybys mial perpektywe - co jakis czas (nie przesadzaujmy z tym wielokrotnym lowieniem tych samych ryb - moze 3-5 razy da sie zlowic ta sama rybe - moj przypadek bolenia, jesli to byl ten sam to jakies ekstremum) doznac bolu i ogromnego stresu i zyc dalej czy umrzec wybralbys to pierwsze.
A teoria, ze rybie to odpowiada nie jest moja i absolutnie jej nie popieram, wiec nie wiem czmu piszesz o tym do mnie ?.
[2012-08-13 15:13]

Bernard51

Zander51-przeczytaj jeszcze raz co napisałem.Nie jestem no-kilowcem i jestem za wypuszczaniem dużych rybek,więc to są takie poglądy jak twoje.Sandacza nigdy nie złowiłem,więc na pewno bym zabrał , żeby posmakować czy rzeczywiście dobry jak piszesz:)

Niedawno złowiłem dwa karpie, które miały w pyskach haczyki z zerwną żyłką.

Kolego to nie byly karpie!!Karp to ryba zyjaca w swoim srodowisku na dziko przynajmniejm 5-10 lat

A ja hoduje dla siebie 12 brojlerów , pojechalem na ryby syn mial karmic przez 2 dni ,ale gdzieś zabyl, patrze swoje odchody zjedzone do czysta ?? nie podawalem żadnych chemikali na przyspieszone trawienie ani na laknienie pokarmu !!

Braklo pokarmu na 8 godz?



A co to ma wspólnego z tematem?
A ja cie mialem za bystrego kolesia?? Przykro mi ze nie widzisz zwiazku z wiepszkiem zwanym "karp"




[2012-08-13 15:21]

Hehe Ja Cię świetnie rozumiem kolego ale miałbym pytanie do Ciebie. Jaki masz stosunek do targania za pyska, kilka razy do roku jednego karpia, dla zabawy? Ja rozumiem, że No Kill to szlachetna zasada ale czy z punktu widzenia tego karpia?

Mysle ze ten karp wolalby troche sie postresowac po czym odplynac wolno niz dostac w lep i nigdy wiecej stresu nie przezyc ?. Ja bym tak wolal, ale byc moze przeciwnicy C&R woleliby skonczyc na patelni.

PS. Tez mialem przypadki lowienia kilkakrotnie tej samej ryby. Rekordzista jest pewien bolen, ktory dal sie zlowic mi i moim kumplom 11 razy w tym roku. Byl na tyle charakterystyczny, ze pomylka jest malo prawdopodobna aczkolwiek mozliwa. Zlowilismy go dokladnie w tym samym miejscu, byl tej samej wielkosci (oczywiscie na oko - bo nikt go nie mierzyl) no i mial znamie (plamke) na glowie. Oczywiscie za kazdym razem wracal do wody bez zadnego tarmolenia i sciskania w lapach.

Strasznie generalizujesz. Bo wytarganie ryby za pysk z jego środowiska wodnego nie da się nazwać mianem "trochę stresu". Bynajmniej ja nie potrafię zmierzyć stresu tej ryby. Kolejna rzecz to taka, że gdyby ktoś człowieka targał za pysk na lince po ziemi co jakiś czas to pewnie ten zacząłby się zastanawiać czy lepiej nie skończyć takiego żywota. Tym się różnimy od ryb, że potrafimy myśleć i wyciągać wnioski (podobno). Pisząc, że karpiowi odpowiada takie życie skoro je, rozbawiłeś  mnie tak mocno, że się uśmiałem do monitora. Ryba je by żyć i gdyby tylko miała świadomy wybór nie jadła by pokarmu z hakiem w środku:)

Podsumowując jednak widzę wiele dobrego w C&R w stosunku do rodzimych gatunków ryb żyjących w naturalnym środowisku. Tylko nie pasuj mi sztuczne trzymanie karpia przy życiu po to by ciągać go za pysk. W ogóle burzy mnie jawne meczenie tych ryb. Nie tylko holami bo holujemy różne ryby, ale myślę tu głównie o trzymaniu ich w niewoli w środowisku które im nie odpowiada. Karp powinien żyć w wodach gdzie potrafi się rozmnażać. W Polsce jest jedynie niewolnikiem trzymanym dla zabawy, karmionym sztuczną paszą, przez człowieka i wykorzystywanym stworzeniem. Żyje bo musi. Możecie pisać piękne słowa o C&R możecie pisać o humanitarnym sposobie łowienia ale nic nie zmieni tego przykrego faktu, że karp jest niewolnikiem, męczonym nieodpowiednimi warunkami do życia, sztuczną paszą i holami kilka razy do roku.

Mysle, ze gdybys mial perpektywe - co jakis czas (nie przesadzaujmy z tym wielokrotnym lowieniem tych samych ryb - moze 3-5 razy da sie zlowic ta sama rybe - moj przypadek bolenia, jesli to byl ten sam to jakies ekstremum) doznac bolu i ogromnego stresu i zyc dalej czy umrzec wybralbys to pierwsze.
A teoria, ze rybie to odpowiada nie jest moja i absolutnie jej nie popieram, wiec nie wiem czmu piszesz o tym do mnie ?.

Ustosunkowałam się do dwóch wypowiedzi jednocześnie teoria, że rybie to odpowiada faktycznie nie jest Twoja więc przepraszam za niedoprecyzowanie. Poza tym masz wiele racji Pawle w tym co piszesz. Ale co do słuszności czy przydatności obcych gatunków w naszych wodach nie przekona mnie nikt.
[2012-08-13 15:37]

Prawie kazdy z was to mezczyzna bez jaj, na to wychodzi ;)

Jak mozna myslec, zeby nie zabijac ryby, bo ja to boli?

Ludzie! Bedziemy wiecznie zabijali i polowali na to co znajduje sie w naszym lancuchu pokarmowym. A robakow nadziewac na hak wam nie szkoda?

Mi z latwoscia przychodzi zabicie ryby, ktora biore. Jezeli nie biore to staram sie delikatnie odpiac i wypuscic. Czemu delikatnie? Nie dlatego, ze rybke boli tylko tak wymaga etyka i humanitaryzm, Lepiej jak plywa ryba w akwenie caly czas, niz ma zginac bo jej wyrwalem flaki..

Tak samo zabijam, bo korzystam z niej, nie zabijam/nie mecze by ja wyrzucic gdzies.

Sum wielkosci czlowieka nie wacha sie czy zjesc czlowieka. Tyle cial ponadgryzanych w Bugu bylo.. A dlc? To jego pokarm. Wszystko poluje, bo to  by zyc.!

Z ryba sie delikatnie trzeba obchodzic wylacznie po to, by zaspokoila nas i sluzyla nadal. A to czy sie lapie ciagle na hak nie powinno nas to interesowac. Takie jest zycie :)


Ps. Jeb*c wegetarian.


Tak jak zgadzam się z pierwszą częścią Twojej wypowiedzi tak kompletnie nie mogę zrozumieć co Ci zawinili wegetarianie. Tym stwierdzeniem po PS dałeś wszystkim świadectwo o sobie.
[2012-08-13 15:42]

pawelz



Ustosunkowałam się do dwóch wypowiedzi jednocześnie teoria, że rybie to odpowiada faktycznie nie jest Twoja więc przepraszam za niedoprecyzowanie. Poza tym masz wiele racji Pawle w tym co piszesz. Ale co do słuszności czy przydatności obcych gatunków w naszych wodach nie przekona mnie nikt.

Oczywiscie, jak najmniej obcych gatunkow. Tu nawet nie proboje nikogo przekonywac, choc wiele razy pisalem, ze chetnie polowilbym teczaki na otwartych wodach. Ale coz, na razie ich nie ma i wlosow z glowy sobie nie bede wyrywal :). Choc uwazam, ze w porownaniu z karpiem sa duzo mniej szkodliwe. Ale walczyl o nie nie bede
[2012-08-13 15:50]

damian-kozlik


Tak jak zgadzam się z pierwszą częścią Twojej wypowiedzi tak kompletnie nie mogę zrozumieć co Ci zawinili wegetarianie. Tym stwierdzeniem po PS dałeś wszystkim świadectwo o sobie.



Nie martwie sie o to. Nie tyle, co zawinili, ale temat wegetarian jest podobny. Nigdy nie moge zrozumiec, czemu ktos na to przechodzi, skoro mieso jest podstawa zywienia. 

I jak narazie jedynie widuje obraz, ze jak mozna jesc zwierzatka, bo to nie humanitarne...

To jest zwyczajne porownanie do tych wedkarzy, ktorzy wypuszczaja ryby z pobudek wspolczucia i zarzucanie innym tego co oni nie robia. ;)

Co do swiadectwa, Nie masz racji, zeby wiedziec jaki jestem, musisz mnie poznac. To co pisze w internecie to jest nic tak naprawde. Falszywy obraz rzeczywistosci.. Pozdrawiam : )



[2012-08-13 18:23]

Jack14

Damian .... szukasz "zadymy" ?

 

[2012-08-13 18:57]

damian-kozlik

Damian .... szukasz "zadymy" ?

 Jak na forum mozna szukac zadymy?

Musialbym sie bezposrednio i obrazliwie do kogos zwrocic ;)


Swoja droga, nie szukam. A tak nawiasem nie ma co offtopowac. ;)



[2012-08-13 19:11]

Jack14

Masz rację nie muszę ale nie wiem czy zdajaszesz sobie sprawę, że już "gadamy" o świniach?

 

[2012-08-13 19:34]

barrakuda81

Tylko no-kill.Za duzo nas a za malo ryb-inaczej sie nie da...Wlaczmy myslenie poki czas. [2012-08-13 19:44]

robertxxx62

Witam !
Złów i wypuść jeszcze w polskiej mentalności zawsze będzie prowadził do sprzeczki , jak patrzę na łowiskach i również wśród swoich znajomych na to mięsiarstwo to rzygać się chce , a jak zwrócisz uwagę to oburzenie wielkie , wystarczy trochę umiaru to przecież  dla dobra nas wszystkich i tych co wypuszczają również dla tych co lubią od czasu do czasu posmakować rybki . Przecież to nie czasy żeby walczyć o pokarm i chomikować na zapas bo od tego zależy nasze i rodziny życie . Najlepiej że te rybożery jeszcze się chwalą ile ryb do domu nie przywieźli jakie nie pełne zamrażarki . Mieszkam blisko granicy z Czechami i dużo Plaków tam wędkuje , jednym słowem to masakra , jakie myki stosują żeby ryby przemycić z łowiska , Czesi już nawet monitoring zamontowali na niektórych łowiskach , za niedługo to wezmą kije i pognają to tałatajstwo ze swoich łowisk , najlepsze że biorą Polaków jedną miarą i cierpią ci porządni prawdziwi wędkarze . I tu niema co się oburzać że tematy no kill , złów i wypuść jest wałkowany po raz enty bo to trzeba wbijać do głowy etykę wędkarską , niech czytają młodzi wędkarze wtedy może to zaowocuje na przyszłość . Pozdrawiam !
[2012-08-13 20:14]

bonek18

Jestem też za no kill. osobiście bardzo lubię rybkę zjeść. A jeśli potrzebuje to idę na łowisko komercyjnę i tam łowię, Na dzikich wodach rybki wypuszczam.
[2012-08-13 20:16]

tarik

Czesc Kolego .Jestes jakis zakomleksiony,ne wiem co Ty piszesz za bzdury.Najlepiej daj sobie spokuj z wypadami nad wode bo ktos nerwowy moze Cie utopic jaK pozna Twoje wymysly.Pozdro [2012-08-13 20:22]

Witam !
Złów i wypuść jeszcze w polskiej mentalności zawsze będzie prowadził do sprzeczki , jak patrzę na łowiskach i również wśród swoich znajomych na to mięsiarstwo to rzygać się chce , a jak zwrócisz uwagę to oburzenie wielkie , wystarczy trochę umiaru to przecież  dla dobra nas wszystkich i tych co wypuszczają również dla tych co lubią od czasu do czasu posmakować rybki . Przecież to nie czasy żeby walczyć o pokarm i chomikować na zapas bo od tego zależy nasze i rodziny życie . Najlepiej że te rybożery jeszcze się chwalą ile ryb do domu nie przywieźli jakie nie pełne zamrażarki . Mieszkam blisko granicy z Czechami i dużo Plaków tam wędkuje , jednym słowem to masakra , jakie myki stosują żeby ryby przemycić z łowiska , Czesi już nawet monitoring zamontowali na niektórych łowiskach , za niedługo to wezmą kije i pognają to tałatajstwo ze swoich łowisk , najlepsze że biorą Polaków jedną miarą i cierpią ci porządni prawdziwi wędkarze . I tu niema co się oburzać że tematy no kill , złów i wypuść jest wałkowany po raz enty bo to trzeba wbijać do głowy etykę wędkarską , niech czytają młodzi wędkarze wtedy może to zaowocuje na przyszłość . Pozdrawiam !

daj sobie kolego spokoj,juz kiedys o tym pisałem na forum ,szkoda czasu, byłem w Irlandii i widziałem podobna sytuację ,ja akurat wypuszczam wszystkie złowione ryby,nie mówie ze każdy ma tak robic ale "niektórzy" przeginają,lepiej wyrzucić albo sąsiadom rozdać ale broń boże wypuścić ,mentalnosc polakow jest wysmiewana w wielu krajach ale co tam przecież mięcho żremy od zawsze  i lodówa musi być pełna :), a potem płacz ze ryb nie ma w polskich łowiskach,tak jak napisałes  ludzie za granicami polski myślą ze wszyscy polacy sa tacy sami ,bo bida pewnie to dlatego polak tak sie zachowuje.:)
[2012-08-13 20:37]

Panowie nie kłóćcie sie..... tu nie chodzi o to czy wegetarianizm jest "ok" czy "be" ani o to czy jeść ryby czy ich nie jeść......tylko o to czym jesteśmy. Czy jesteśmy zwierzętami, myśliwymi, zbieraczami którzy polują -chodzą na ryby żeby zaspokoić głód czy może jesteśmy cywilizowanymi ludźmi którzy potrafią myśleć i  umieją odróżnić zwierze hodowane na mięso i przeznaczone na rzeź od tego wypuszczonego na "wolność" . Podobnie rzecz sie ma do ogrodów zoologicznych . Niektórych zwierząt nie można wypuścić do lasu ,uśpić też nie bardzo....więc są ogrody zoologiczne gdzie zwierzęta są trzymane ku uciesze człowieka. [2012-08-13 20:50]

JKarp

Czesc Kolego .Jestes jakis zakomleksiony,ne wiem co Ty piszesz za bzdury.Najlepiej daj sobie spokuj z wypadami nad wode bo ktos nerwowy moze Cie utopic jaK pozna Twoje wymysly.Pozdro



CześćA co złego jest w wypowiedzi powyżej?Kompleksów to się nabawiają tacy chyba jak Ty widząc jak wypuszczamy ryby ...Duuuże ryby - nie tylko karpie czy amury ale i leszcze, liny, karasie...JK [2012-08-13 20:51]

damian-kozlik

Wywiazala sie spora dyskusja, jednak panowie i moze panie jak tu sa.

Po co sa wymiary ochronne? Po co sa limity ilosciowe?

Ja nadal jade na ryby z mysla, ze odpoczne, pogrilluje.

 Mamy limity, by sie do nich stosowac. Nagonka na tych co nie stosuja "Release" jest conajmniej glupia.

Gonmy tych co niezalezy na wedkarstwie - klusownikow i wedkarzy "domownikow" tj, tych co sa codziennie i biora wszystko..

To jest jak pusty krzyk, ciagle poruszany ten sam temat, ze ryb coraz mniej. Taka prawda. A co do duzych okazow - to juz sa pomniki przyrody, mieso jest niesmaczne, wiec nie ma sensu nawet brac.

Jest tez takze sporo cwaniakow tutaj na forum, chwala sie okazami a w tle zdjecie bloku czy ryba poprostu lezy na chodniku przed domem. A pozniej pisza, ze C&R ponad wszystko.

Co najwyzej daremne sa wolania o pomoc. Poki nie zlikwidujemy korupcji w PZW i nie zwiekszymt skladki na ochrone wod(zarybiania) mozemy pomarzyc o czasach co byly chociazby 5 i wiecej lat temu. 

[2012-08-13 21:13]

halski021

Zakładając ten wątek,chciałem zobaczyć opinię kolegów,czy to możliwe,że ta sama rybka może dać się złowić kilka razy.Niefortunnie napisałem NO-KIL i dyskusja poszła w innym kierunku.Nie zamierzałem wywoływać nowej awantury miedzy zwolennikami i przeciwnikami no-kil.Uważam ,że każdy niech łowi jak mu odpowiada,byle zgodnie z obowiązującymi przepisami.
[2012-08-13 22:10]

halski021

Mam problem pokazania tych złowionych karpi w tym wątku,nie wiem dlaczego.Jeżeli ktoś chce zobaczyć,zapraszam do mojej galerii,bo tam udało mi się je pokazać .
[2012-08-13 22:16]

pawelz

Wywiazala sie spora dyskusja, jednak panowie i moze panie jak tu sa.

Po co sa wymiary ochronne? Po co sa limity ilosciowe?

Ja nadal jade na ryby z mysla, ze odpoczne, pogrilluje.

 Mamy limity, by sie do nich stosowac. Nagonka na tych co nie stosuja "Release" jest conajmniej glupia.

Gonmy tych co niezalezy na wedkarstwie - klusownikow i wedkarzy "domownikow" tj, tych co sa codziennie i biora wszystko..

To jest jak pusty krzyk, ciagle poruszany ten sam temat, ze ryb coraz mniej. Taka prawda. A co do duzych okazow - to juz sa pomniki przyrody, mieso jest niesmaczne, wiec nie ma sensu nawet brac.

Jest tez takze sporo cwaniakow tutaj na forum, chwala sie okazami a w tle zdjecie bloku czy ryba poprostu lezy na chodniku przed domem. A pozniej pisza, ze C&R ponad wszystko.

Co najwyzej daremne sa wolania o pomoc. Poki nie zlikwidujemy korupcji w PZW i nie zwiekszymt skladki na ochrone wod(zarybiania) mozemy pomarzyc o czasach co byly chociazby 5 i wiecej lat temu. 


Widzisz, dla mnie najwiekszym bledem i glupota jaka stosuje wiekszosc wedkarzy zabierajacych ryby, jest zaslanianie sie limitami, okresami i wymiarami ochronnymi. Ale wg mnie czlowiek powinien miec swoj rozum i myslec niezaleznie od tego, co stanowia przepisy.
Oczywiscie ryby sa dla wedkarzy (w duzym uproszczeniu) i nie ma nic zlego jak ktos od czasu do czasu zje jakas zlowiona przez siebie rybe na kolacje. Ale nie walmy w leb wszystkiego co mozemy tylko dlatego ze przepisy na to pozwalaja. Jakis idiota w swej glupocie ustalil miesiarskie limity w RAPR ale to nie oznacza ze teraz ze sopokojnym sumieniem mamy je wykorzystywac do bolu.
Dam kilka przykladow.
Okon nie ma okresu ochronnego. Podoba Ci sie jak ktos bedzie walil okonie cieknace mleczem czy ikra w kwietniu ?. Podobnie z innymi gatunkami ?.
Powiedz mi po cholere komus 5 kg drobnicy przez 4,5 dni w tygodniu ?. A znam takich ze jak plotka bierze w maju, to sa codziennie na rybach dopoki ryby biora.
W ciagu tygodnia mozesz zabrac 14 szczupakow. Kto to przeje ?.

Dla kogo jest taki zapis w RAPR:
"Łączna liczba złowionych i zabranych z łowisk
ryb wymienionych gatunków nie może
przekroczyć 10 szt. w ciągu doby".
A chodzi tu o ryby duze badz srednie, nie drobnice ?.
Przeciez ktos kto to wymyslil to musial byc jakis idiota ktory akorat mial jakas impreze w rodzinie i chcial ja opedzic za darmoche.
Tak wiec wezmy czasami jakas rybe, ale nie zaslaniajmy sie RAPR tylko zdrowym rozsadkiem i mozliwosciami danego lowiska. Wiesz czemu nie zabieram lipieni z "dzikich" wod. Nie dlatego ze mi ich zal, nie dlatego ze mi nie smakuja, ale dlatego, ze jest ich bardzo malo. A ja chcialbym jeszcze czasami je lowic. Jesli bedzie ich zatrzesienie, to powroce do swojego ulubionego tatara z lipienia. Ale poki co wszystkie odzyskaja wolnosc.

[2012-08-14 09:46]

Bernard51

Jestem też za no kill. osobiście bardzo lubię rybkę zjeść. A jeśli potrzebuje to idę na łowisko komercyjnę i tam łowię, Na dzikich wodach rybki wypuszczam.

To jest nowa odmiana C&R i to jest moze nowacyjna propozycja -kto wie??

[2012-08-15 11:54]