Zaloguj się do konta

Złów i wypuść (chociaż część)

utworzono: 2012/06/26 12:20

Uwaga! Ten wątek został zablokowany - nie możesz odpowiadać na posty

azazulemo

Ja łowie dla relaksu. DLA SPORTU. Przez 15 lat zabrałem jednego szczupaka do domu dla dziadka na kolacje. Nie mowie żeby nie zabierać wogóle ryb ale żeby nie robić tego nagminnie. Po co zapełniać lodówke mrożonymi rybami, nie lepiej złowić i zjeść świerzą. Słyszy się a nie kiedy widzi jak to pseudo wędkarze łowią po kilka lub klikanaście karpi i do bagażnika. To jest pazerność i chciwość człowieka. Takim stanowczo mówmy NIE ! [2012-06-28 16:29]

Piotr 100574

Gdyby koło miało pod opieką ( na wyłączność ) dla swych członków te Nieboczowy, to ja... normalnie odpłynąłem. W każdym razie wtedy resztę wód mogłaby wypić szarańcza albo zasrać trzoda chlewna, bo miałbym wodę marzeń. O! To jest myśl! Nawet bym chyba dał nieco więcej kaski. A wtedy kto obcy - bulić mi tu jak za zboże!

Panowie nie przesadzamy nieco w tym temacie?





no o to mi chodzi ,właśnie tu w niemczech tak jest każde koło ma swoją wodę i jeżeli chcesz u nich łowić musisz zapłacić dniówkę ok 13 euro ,sami o to dbają zarybiają ,kontrolują zezwolenia ,tylko trzeba w polsce takie cuś jak PZW wysłać na księżyc ,albo nie :)))PZW powinna oddać wody pod władanie kołom wędkarskim i byscie zobaczyli różnice :))))jakieś tam no kill by nie musiało robić z siebie jakiejś religii ale na Polskie warunki to długa droga do takiego czegoś
[2012-06-28 16:38]

Piotr 100574

Ja łowie dla relaksu. DLA SPORTU. Przez 15 lat zabrałem jednego szczupaka do domu dla dziadka na kolacje. Nie mowie żeby nie zabierać wogóle ryb ale żeby nie robić tego nagminnie. Po co zapełniać lodówke mrożonymi rybami, nie lepiej złowić i zjeść świerzą. Słyszy się a nie kiedy widzi jak to pseudo wędkarze łowią po kilka lub klikanaście karpi i do bagażnika. To jest pazerność i chciwość człowieka. Takim stanowczo mówmy NIE !




co jak co ale karpie to niech sobie tam łowią i zabierają tonami do domu ,mi to nie przeszkadza ,uratują tym może zbiorniki od katastrofy ekologicznej
[2012-06-28 16:40]

maras74

Niestety u niemca jest trochę inaczej, każda złowiona ryba powyżej wymiaru musi być uśmiercona i zabrana, jest nawet zakaz fotografowania żywej ryby, z tego co wiem nie można używać zanęty spożywczej do połowu białej ryby i są bardzo wysokie kary pieniężne do 5000 euro.pzdr. [2012-06-28 18:07]

Piotr 100574

Niestety u niemca jest trochę inaczej, każda złowiona ryba powyżej wymiaru musi być uśmiercona i zabrana, jest nawet zakaz fotografowania żywej ryby, z tego co wiem nie można używać zanęty spożywczej do połowu białej ryby i są bardzo wysokie kary pieniężne do 5000 euro.pzdr.



u mnie nie jest tak tragicznie ,ryby zabijamy te które bierzemy do domu ,zabijamy zaraz po złowieniu ,żywe ryby mogę zaraz po wyholowaniu sfotografować ,nęcić można wszystkim ,co do białych ryb to płoci ,leszcza i krąpia nie mogę wypuścić do wody tylko muszę go zabrać i nawet oddać dla kota jak chcę ,kary są takie jak piszesz ale za nie przestrzeganie wymiarów okresów czy za kłusownictwo ,nawet oddając wędkę innej osobie bez uprawnień na połuw żeby sobie połowiła jestem karany ja i osoba bez uprawnień
[2012-06-28 18:45]

JOPEK1971

Ja łowie dla relaksu. DLA SPORTU. Przez 15 lat zabrałem jednego szczupaka do domu dla dziadka na kolacje. Nie mowie żeby nie zabierać wogóle ryb ale żeby nie robić tego nagminnie. Po co zapełniać lodówke mrożonymi rybami, nie lepiej złowić i zjeść świerzą. Słyszy się a nie kiedy widzi jak to pseudo wędkarze łowią po kilka lub klikanaście karpi i do bagażnika. To jest pazerność i chciwość człowieka. Takim stanowczo mówmy NIE !




co jak co ale karpie to niech sobie tam łowią i zabierają tonami do domu ,mi to nie przeszkadza ,uratują tym może zbiorniki od katastrofy ekologicznej



Nie wiem jak jest w Bawarii,ale wiem jak jest w Hessji i Północnej Westfalii,jeziora są pełne pstrągów tęczowych i karpii,jeziorka mają wygląd herbaty"bawarki".Węgorze biorą świetnie na odcinkach rzek prywatnych,tak biorą że nie posiadam okraczki,bo po co?Jak za chwilę mam branie.Węgorza u Niemców nie złowiłem dużego,na pewno nie przekroczył 80cm,większośc to 60-70cm.ale widziałem krąpia złowionego przez mojego kumpla 44cm mocno wypasionego.Ryby są bo się wypuszcza,a na Menie,lub Renie czasem się coś trafi,niestety.  [2012-06-28 19:00]

Piotr 100574

u mnie jest większość wód górskich to są ryby takie jak w wodach górskich ,pstrąg każdego rodzaju ,trocie jeziorowe ,sieja sielawa ,węgorka jest dużo ,największy złowiony przeze mnie miał 120 cm najmniejszy cuś około 15 cm ,jest dużo suma i karpia
[2012-06-28 19:09]

JOPEK1971

u mnie jest większość wód górskich to są ryby takie jak w wodach górskich ,pstrąg każdego rodzaju ,trocie jeziorowe ,sieja sielawa ,węgorka jest dużo ,największy złowiony przeze mnie miał 120 cm najmniejszy cuś około 15 cm ,jest dużo suma i karpia 

Właśnie w "górskiej" wodzie te węgorze tak biorą,dokładnie w Niddzie,ale też łowiłem w rzece Ohm która jest troszkę podobna do Niddy.W Baldeneysee jeszcze nie łowiłem,ale myślę że jest potencjał,choc ostatnio zdechło 6 ton ryb w tym zbiorniku.


[2012-06-28 19:25]

Piotr 100574

od czego zdechły????tu kiedyś też powyzdychały wszystkie węgorki i trocie jeziorowe w starnbergersee ale jakoś odbudowali populację
[2012-06-28 19:49]

JOPEK1971

od czego zdechły????tu kiedyś też powyzdychały wszystkie węgorki i trocie jeziorowe w starnbergersee ale jakoś odbudowali populację 


Afera była na całego,wyzdychały bo jakaś firma syf puściła do rzeczki która wpływa do tego zbiornika,Dowiedziałem się tego z radia,dzień pózniej było policji tyle jak by zabili prezydenta.W Polsce pewnie przyjechał by na rowerze jakiś młody by napisac coś w kajecie;-)


[2012-06-28 20:05]

slawek1974

Panowie ja powiem tak ,jak się dba tak się ma,i można różne cuda na kiju wymyślać a i tak to nie zmienia faktu że jest tak a nie inaczej.Kto mieszka w Szczytnie i czyta ten post to na pewno przyzna mi rację.Otóż kiedyś jeziora w centrum Szczytna byly pod opieką gospodarstwa rybackiego z nieopodal znajdującego się Janowa i co ? - nic ( brud smród i mogila)Teraz jest we wladaniu miasta i co cud , wlano specjalny środek by wodę z zielonej zrobić na krysztal ryb przybywa wizerunek miasta się poprawil i wędkarze wcale więcej nie placą .I zgadzam się z jedną wypowiedzią ,żeby część akwenów przejely w swoje waldanie samorządy.Choćby dlatego by swój wizerunek poprawić,a i oręż mają większy.To dotacje z UE , to pracowników slużb komunalnych którzy rejon należący do nich muszą posprzątać. ( Brawo dla pani burmistrz choć nie jest wędkarzem).Jeśli toś z was mieszka w miejscowości gdzie znajduje się jakiś syfny zbiornik lub rzeka to dam radę: nie wydeptujcie szlaków do pierdzistoków z PZW tylko Prosto do gminy lub ratusza i tam cisnąć aż do skutku żeby coś egzekwowano ,skoro mają swoje straże miejskie które ludzi napiętnują za byle gówno to i w tym kierunku można im oczy otworzyć. [2012-06-28 21:18]

lukaszb80

Sławek 1974 lub inna osoba znająca temat -

A orientujecie się może jakie przepisy obowiązują na wodach gminnych lub innych wodach administrowanych przez samorządy? Musiby być wydany osobny regulamin wędkowania? Co z okresami ochronnymi i wymiarami ochronnymi na ryby. W Warszawie mamy takie wody (poza władaniem PZW) i nie jestem do końca pewnien jaki jest ich status odnośnie tych spraw. Obowiązuje RAPR? Wszystko chyba zależy od właściela łowiska ale część tych spraw reguluje ustawa rządowa. Byłbym wdzięczny za przybliżenie tematu.

[2012-06-28 21:45]

slawek1974

I jeszcze jedno w każdej instytucji państwowej jest komórka o nazwie ; ochrona środowiska i do nich należy by drzew nie wycinano ,by śmieci do lasu nie wywożono i itp .I co do kar za różne przewinienia w stronę środowiska dla osób prywatnych są wyższe ,a dla firm i podmiotów gospodarczych to już calkiem nie male.Tak się co niektórzy użalają jak jest żle a nie wiedza jaki bat w ręku mają .A przy następnych wyborach samorządowych patrzeć proszę trochę co potencjalny gość na stolek w stronę środowiska zrobić zamierza . [2012-06-28 22:03]

slawek1974

Do  lukaszb80 Cale Polskie prawo to Konstytucja i 10 przykazań Bożych - a różni medycy różnie to sobie tlumaczą . [2012-06-28 22:17]

JOPEK1971

I jeszcze jedno w każdej instytucji państwowej jest komórka o nazwie ; ochrona środowiska i do nich należy by drzew nie wycinano ,by śmieci do lasu nie wywożono i itp .I co do kar za różne przewinienia w stronę środowiska dla osób prywatnych są wyższe ,a dla firm i podmiotów gospodarczych to już calkiem nie male.Tak się co niektórzy użalają jak jest żle a nie wiedza jaki bat w ręku mają .A przy następnych wyborach samorządowych patrzeć proszę trochę co potencjalny gość na stolek w stronę środowiska zrobić zamierza .


Instytucja o której piszesz jest bezradna.Co z tego że ktoś odpowiednio zareaguje?Kary przez sądy w tym kraju są błahe,nie adekwatne do czynu popełnionego.Ustawodawców stac na frykasy z morza śródziemnego lub oceanu,ryby żyjące w słodkich wodach ich nie interesują.Mazurskie jeziora,perła naszego kraju wskazuje na zaangażowanie tych mądrali.  

[2012-06-28 22:24]

slawek1974

JOPEK1971 Wiem o tym ,a jak stawano do rankingu światowego Mazury 8 cud - natyry ,to mie śmiech ogarnoł .

Mazury to nie tylko Jeziora - wystarczy tylko koleją się przejechać,to dopiero cuda przy torowiskach można zobaczyć!.

[2012-06-29 06:58]

pawelz

u mnie jest większość wód górskich to są ryby takie jak w wodach górskich ,pstrąg każdego rodzaju ,trocie jeziorowe ,sieja sielawa ,węgorka jest dużo ,największy złowiony przeze mnie miał 120 cm najmniejszy cuś około 15 cm ,jest dużo suma i karpia

Zastanawia mnie czemu w wiekszosci rzek Europy (Slowacja, Slowenia, Austria, Niemcy itd) plywa sobie teczak i nikomu nie szkodzi a u nas jak zwykle, musimy byc najmadrzejsi.
Przeciez ta ryba to doskonala ochrona lipienia i potoka.
Po pierwsze tania, po drugie wspaniala wedkarsko po trzecie byl wpuszczany do kilku rzek i jakos nie zaszkodzil populacji potoka. Mamy zdewastowane wody a teczak jest odporniejszy niz potok. Mysle ze przynioslby wiele frajdy wedkarzom a nie sadze zeby jakos zaszkodzil naturze. Przynajmniej nigdzie indziej tego nie zrobil.
Ludzie chca miesa. Prosze bardzo, teczak. A potokowca objac wieksza ochrona.
[2012-06-29 09:33]

Piotr 100574

u mnie pływa tęczak bo kolego on tu się wyciera ,niestety .Od paru lat przeszkadza niemcom ,skończyli nim zarybiać bardzo dawno temu ,mogą nim zarybiać tylko prywatni hodowcy swoje stawy
[2012-06-29 09:39]

pawelz

Odnioslem sie do tego co napisales wczesniej.
Byc moze Niemcy sie wycofuja. Nie wiem. Ale we wszystkich krajach w jakich lowili na muche moi znajomi lowili z powodzeniem teczaki (pisze oczywiscie o Europie). Od Finlandii po Slowenie.
Prywatnie to i u nas mozna a panstwowe wody mozna po uzyskaniu specjalnego zezwolenia. A takie z tego co mi wiadomo ma tylko Czarna Przemsza.
[2012-06-29 10:00]

Piotr 100574

no napisałem wcześniej że jest tego tu trochę ,ale zarybiać przestali bo wypiera pstrąga potokowego i lipienia a co najgorsze że on się tu trze i bardzo mu się tu podoba :))))))no ale jako ryba do łowienia to super sprawa
[2012-06-29 10:30]

Wedrownik

Witam wszystkim.

            Przeczytałem  wszystkie wypowiedzi i pierwszy raz wypowiadam sie na tym forum. Dużo czytam prasy jak i śledzę co na różnych forach, również zagranicznych ludziska piszą. Obejrzałem masę filmów pseudo wędkarskich jak i prawdziwych relacji z wypraw wędkarskich.

Moim zdaniem poziom zidiocenia jak wypowiedzi ludzi którzy samodzielnie myślą jest zbliżony.

Wypowiem się co myślę wg mnie o pseudowędkarzach (tak ich nazywam).

Dla mnie pseudowędkarze, to tzw. "sportowcy" i ci od "złap i wypuść".  A ci co łowią latami i ryb nie jedzą, dla mnie jest zastanawiający jest ich stan psychiczny.

            Uzasadnię.

Pytanie: czy znęcanie się nad istotami żywymi, poprzez tarmoszenie na haku lub kotwicy, bez powodu tylko dla dzikiej satysfakcji sprawia Wam aż taką frajdę? Szkoda, że nie potrafią krzyczeć jak im wyciągacie z gardeł haki i kotwice. Nie macie wyrzutów sumienia? To Waszym zdaniem jest etyczne? Czy to można nazwać sportem?

Albo, czy to jest normalne i prawidłowe zachowanie wędkarza?

Będąc u teścia w północnej Polsce byłem z dziećmi poszliśmy nad jezioro (jest tam kąpielisko) a sam nie wędkując obserwowałem innych wędkarzy. Trochę miejscowych na rowerach i z daleka. Miejscowi delikatnie coś tam podsypali, część wcale.

Przybył nad wodę jegomość, rozrobił furę zanęty i do wody, no i podeszły mu leszcze, brały mu nieźle i do siaty. Na koniec łowienia zaczął się głośno zachowywać, aby zwrócono na niego uwagę, wyjął ciężką siatę z leszczami i ostentacyjnie z głośnym pluskiem wyrzucił je z pomostu do wody. Nikt mi nie powie, że te ryby poobcierane w siatce wróciły w znakomitej kondycji do wody. Panowie, byłem tam i trzy dni z rzędu ten sam obrazek.

Tam miejscowych nie stać na kupowanie litrami robaka i drogich zanęt. Szlag ich trafiał na te popisy. No i pytanie, czy jego zachowanie poprawiło sytuację nad wodą i zwiększyło rybostan? A może lepiej aby ten jegomość tam się nie pojawił?

Przykład kolejnego zboczenia? Południowa Polska, zbiornik Goczałkowicki. Czwartek po południu. Wjeżdżają goście "wędkarze sportowcy" nad wodę busem. Spinningowałem, zapytali czy długo będę, czy ryba bierze... Stawiają namiot i wyciągają worki, nie przesadzam worki jak na ziemniaki z kulami innymi cudami wszelkiej maści, które trafią do wody. Będą do niedzieli. No i mi opowiadają jakie to ryby wyciągają, ale zaraz szybko dodają, że oni tylko zdjęcia robią i wypuszczają je do wody. Miłe  z ich strony co?

W pewnej gazecie wędkarskiej przeczytałem, że pewien sklep wędkarski sprzedał w ciągu roku 40 ton zanęty. Kolega ma sklep i tyle nie sprzedaje, ale idzie to w tony. Ile z tego jest bez sensu wrzucana do wody przez zawodowców? Ile zgnije i zanieczyści akwen?

Dałem się kiedyś namówić koledze na łowienie w zbiornikach w rejonie Olzy- Krzyżanowic. I tak to wyglądało. Wędkarze po nocy schodzili z wody, zero ryby, my zajęliśmy ich stanowiska i buch zanęta do wody efekt do 14,00 małe karaski, my schodzimy i następni po nas to samo zanęta i do wieczora, następni zanęta i do rana i tak dalej.... Przestałem w to miejsce jeździć.

W prasie wyczytałem, że jeden wędkarz po udanych braniach po kilku dniach miał zerowe efekty, a że był nurkiem postanowił sprawdzić, czy tę zanętę, którą sypał od kilku dni (kukurydza) jedzą ryby. Popłynął w to miejsce i zanurkował, zanęta leży na dnie, zabrał ją i powąchał, smród totalny zepsuta. Tam następuje proces gnilny i robi się atmosfera beztlenowa i ryby tam nie uświadczycie. Łowiska są przenęcone.

Byłem w pewnym miejscu na  żwirowni. Na tym zbiorniku miejsca w sezonie zawsze zajęte, wędkarze wypływają materacami z miskami, wiadrami i nęcą, jeden łódeczką do zanęt. Popytaliśmy efektów zero.

Przeszedłem kawał drogi i wspiąłem się na wysoką skarpę, gdzie nikt nie łowi, bo za wysoko i za stromo. Takiego widoku nie widziałem. Pod samą powierzchnią pływały leniwie 3 stada ryb oddalone od siebie, takich ryb nie złowiłem i nie widziałem. Byłem z kolegą jest lepszym znawcą karpi i amurów niż ja. Były tam sztuki w przedziale 80÷120cm. A po drugiej stronie brań nie ma i narzekanie na wszystko. Nie brały i tyle.

Żeby nie było, sam też używam zanęt, rzadko ale używam. Parę rybek zabieram. Jak przyjadę nad wodę, a widzę, że są brania, to zanęty nie używam. Kombinuję (łowię na spławik).

            Jest wiele powodów, że rybę czasami jest trudniej złapać. Jednym z nich es ciągle rosnąca populacja ptaków i zwierząt wodnych odżywiających się rybami. Co mnie cieszy.

Nie dawno czytałem artykuł ile ryb jest zjadanych w ciągu roku przez ptactwo i zwierzęta, tylko na jednym zbiorniku, gdzie są wydry, norki i kolonie czapli siwych, białych, kormoranów, perkozów, i innego ptactwa drapieżnego. To są dziesiątki ton ryb.

Są miejsca, gdzie są plagą. Przed laty czytałem jak w Niemczech odstrzelono pewną ilość kormoranów, bo jest ich tam (jak i u nas) tak dużo dzięki wędkarzom i prywatnym hodowcom ze względu na duże zarybianie i hodowlę.

Mam kolegę ornitologa z którym czasami jeżdżę obserwować ptaki w rezerwatach. Posiada zapiski od końca lat siedemdziesiątych z występowania ilości ptaków w danym rejonie i ptaków jest o wiele, wiele więcej. Mnie akurat to nie przeszkadza i poniosę koszty mniejszą ilością złowionych ryb.

            Drugi powód, to bezczelne, bezmyślne i chamskie prostowanie nawet małych rzeczek pod pozorem zabezpieczania przed powodzią. Jest na to kasa, część cwaniaków to wyczuła i prostuje, oraz wycina drzewa. I tam gdzie kiedyś łowiłem, to wygląda to jak ciek z płaskim i płytkim dnem z palikami po bokach, bez cienia nad wodą. I tam ma być ryba?

            Trzeci powód to kłusownictwo na szeroką skalę i brak egzekwowania surowych kar. I tu moja propozycja. Wysoki mandat i kasa przeznaczona w części na strażników, a reszta na ochronę wody. Dodatkowo wysokie mandaty za zaśmiecanie (wg gazety wędkarskiej z lat 90-tych w Niemczech mieli podobny problem, rozwiązali to mandatami po 500 marek).

            Czwarty to okazjonalni truciciele. Przykład, w zimie smród szamba i na śniegu ślady ciągnika z beczkowozem i ślad wylewanej zawartości nad brzegiem Wisły. Innym razem podobny obrazek nad jednym z dopływów Wisły. Tym razem zrzut odbył się wzdłuż brzegu po skarpie (położona trawa).

            Jest jeszcze więcej powodów o jakich tu wspomniano takich jak przepławki, zrzuty mętnych wód ze żwirowisk, ośrodki nad wodą wyrzucające zanieczyszczenia do wody.

            Przyłączam się do tych co lubią zjeść świeżą własnoręcznie złowioną rybę i jeszcze wiedzą jak którą się przyrządza. Podejrzewam, że przeciwnicy zabierania ryb  po ich wypuszczeniu gnają do hipermarketu i kupują płoć, karpia, karasia, lina, szczupaka z hipermarketu. Gratuluję rozumu.

            Podajecie przykłady z zagranicy. To zwróćcie uwagę, że mają łososie i inne extra ryby na co dzień i na ich zarobki stosunkowo tanio. U nas w hipermarkecie dorsz (wczoraj) 30,99zł/kg, znajoma żony na targowisku na czarno 30zł na dniówkę, a są tacy co mają mniej.

Jej maź wędkuje i ryby zabiera, ale jego nie stać na wypuszczanie ryb i zakup w hipermarkecie.

Zastanawiam się czasem idąc tokiem rozumowania "sportowców", że powinno się poszerzyć pole sportowej zabawy na organizmie żywym. Trzeba zaproponować to myśliwym. Niech strzelają tylko z nabojów usypiających, potem fotka, buziaczek, zastrzyk pobudzający i kolejny miłośnik wypuszcza zwierzątko na łono natury. Młody narybek myśliwski powinien zacząć od wnyków i siatek, potem fotka i wolność. Kolejne pokolenie "sportowców".

            Jak długo będziecie się dawali ogłupiać? Sami przestaliście  juz myśleć. Myśli za Was i kreuje zachowania telewizja i inne media napędzane przez przemysł, który robi kolosalną kasę na wędkarzach. Część z Was powtarza tylko to, co zobaczyła i usłyszała w telewizji i co trzeba robić i mówić aby być 'trendy". Piorą Wam mózgi Ci co z tych filmów i publikacji żyją. Wmówili Wam, że jesteście lepszą kastą, bardziej światłą, ba mądrą i etyczną, no i część z Was łyka to bezmyślnie jak odkurzacz śmieci.

            A do tych z zacięciem "sportowym" proponuję zmienić zainteresowania, sporo ryb będzie im wdzięczne za rezygnację ze znęcania się nad nimi w imię sportowego ducha.

Proponuję choćby brydża nad wodą z kolegami, będzie sportowo i nad wodą.

Świat zaczyna stawać na głowie i zachowania nienormalne, zaczynają być promowane jako normalne.

[2012-07-08 14:55]

a ja wypuszczam ryby bo kocham zwierzęta i i szkoda mi jest zabic nawet 15cm płoć ,nie wypuszczam ryb  zeby poprawic stan  naszych wod tylko po prostu mi szkoda ale oczywiscie nie mam nic do wędkarzy którzy zabierają ryby w granicach rozsądku przestrzegając przy tym regulamin.
[2012-07-08 15:23]

Wedrownik

a ja wypuszczam ryby bo kocham zwierzęta i i szkoda mi jest zabic nawet 15cm płoć ,nie wypuszczam ryb  zeby poprawic stan  naszych wod tylko po prostu mi szkoda ale oczywiscie nie mam nic do wędkarzy którzy zabierają ryby w granicach rozsądku przestrzegając przy tym regulamin.
Kochasz? Żartujesz chyba. I tak z miłości je szarpiesz i wypuszczasz? Nie czytałeś tego co napisałem?Wędkuję i wypuszczam ryby niemiarowe i te które mają okres ochronny , a jak się często wieszają  to zmieniam miejsce. Nie chodzę nad wodą dla samego wyjmowania i wkładania ryb do wody. Dla mnie to chore. Po prostu rzadziej jeżdżę na ryby, a częściej z lornetką i aparatem fotograficznym. Też fajnie i nad wodą i też trzeba podejść ptaszka lub zwoerzatko.
[2012-07-08 15:38]

Kolego Wedrowniku u mnie masz plusa jak Krzyż Południa. Wszystko co napisałeś wyżej to prawda przebolesna. [2012-07-08 15:56]

a ja wypuszczam ryby bo kocham zwierzęta i i szkoda mi jest zabic nawet 15cm płoć ,nie wypuszczam ryb  zeby poprawic stan  naszych wod tylko po prostu mi szkoda ale oczywiscie nie mam nic do wędkarzy którzy zabierają ryby w granicach rozsądku przestrzegając przy tym regulamin.
Kochasz? Żartujesz chyba. I tak z miłości je szarpiesz i wypuszczasz? Nie czytałeś tego co napisałem?Wędkuję i wypuszczam ryby niemiarowe i te które mają okres ochronny , a jak się często wieszają  to zmieniam miejsce. Nie chodzę nad wodą dla samego wyjmowania i wkładania ryb do wody. Dla mnie to chore. Po prostu rzadziej jeżdżę na ryby, a częściej z lornetką i aparatem fotograficznym. Też fajnie i nad wodą i też trzeba podejść ptaszka lub zwoerzatko.

nie żartuje ,a "szarpie" je i wypuszczam własnie z miłosci ,za to ze sa piekne ,waleczne,cwane itd. a od "szarpania" nic im nie grozi jak Tobie sie wydaje ,poczytaj troche zanim napiszesz swoje teorie,ja też podchodze zwierzątka jakimi sa karpie żeby im zrobić zięcie ,potrzebuje tez do tego lornetki :),nigdy tego nie zrozumiesz jaka to frajda jak czekasz miesiac na branie (na dzikiej wodzie)ryby kora widzisz jak sie spławia  ,obiecujesz sobie ze ja złowisz i w koncu sie udaje ,ważysz a waga pokazuje 15kg ,mam na oku teraz nastepnego cwaniaka ,ktory ma swialo ponad 20kg .pozdrawiam.



[2012-07-08 16:03]