Zaloguj się do konta

Złów i wypuść (chociaż część)

utworzono: 2012/06/26 12:20

Uwaga! Ten wątek został zablokowany - nie możesz odpowiadać na posty

JKarp

w związku z tym że spożycie ryb w Polsce jest bardzo niskie około 12 kg na mieszkańca, dla porównania Portugalia i Hiszpania około 60 kg na mieszkańca, proszę o zwiększenie konsumpcji ryb, proszę zmniejszyć dla zdrowia spożywanie wszelkiego rodzaju mięs zwierzęcych, zabierać z nad wody jak największą ilość ryb z zachowaniem regulaminu PZW.
PROSZĘ JEŚĆ RYBKI BO ZDROWE I SMACZNE.

CześćSądzę, że 60kg morskich.Wędkarze zabierają ryby ale czy muszą wszystkie zabrać?No chyba, że muszą to inna para kaloszy.JK [2012-06-27 12:53]

prawdziwi wędkarze którzy łowią tylko dla sportu wypuszczają złowione ryby

prawdziwi wędkarze którzy łowią tylko dla sportu wypuszczają złowione ryby

...................  I tu bym się zgodził !    Problem polega jednak na tym, że władze  PZW  nasze wędkarskie problemy niewiele interesują.  I nic w tym dziwnego !  PZW jest związkiem wędkarskim jedynie z nazwy.  Wszelkie zezwolenia, które wykupujemy, są (jakby na to nie patrzeć) - uprawnieniami do rybactwa.   Więc, nie można nikomu mieć za złe, że zabiera do domu złowione ryby, robiąc to zgodnie z obowiązującym prawem.  A przecież pomiędzy rybactwem , a wędkarstwem istnieje różnica, której jakoś dziwnie się nie zauważa. Nam wędkarzom, ( mam na myśli tych, którzy widzą we wędkarstwie coś więcej niż zapchana rybim mięsem lodówka ) nie jest do niczego potrzebna cała ta administracyjna nadbudowa  i za przeproszeniem ,,gospodarka rybacka"    Nie jesteśmy żadnymi rybakami !    Wyraźnie widać, (również z wypowiedzi) że liczba wędkarzy, którym nie zależy na zabieraniu ryb, ciągle rośnie.   Uważam, że jest nas dostatecznie już wielu, by można pomyśleć o zjednoczeniu się  w jakąś niezależną organizację wędkarską.   Dlaczego ?  - Dlatego, że tylko wtedy, jako organizacja, będziemy wstanie cokolwiek zrobić.  Inaczej, - to pozostanie nam jedynie to co do tej pory: - Pogadać sobie i narzekać.  Uważam , że wszyscy zwolennicy C&R, gdyby się zorganizowali w swój własny zarejestrowany związek, byli by wstanie wywalczyć uwolnienie się z pod hegemonii PZW.   A ci , którzy lubią mięso niech sobie za nie płacą w PZW .   Ciekaw jestem ile osób zostało by w PZW  mając do wyboru alternatywną opcję możliwości spędzania wolnego czasu z wędką ? I do tego duuuużo tańszą !  - Ale bez zabierania ryb !    Być może wielu kolegów uzna, to co tu napisałem, za herezję ?   Pragnę jednak zaznaczyć, że jest takie coś jak Konstytucja  i zbiór przepisów prawnych zapisany w Ustawach zatwierdzonych przez Sejm. Zapewniam , że posiadamy możliwość i prawo , oraz szansę by zmienić obraz wędkarstwa w naszym kraju.    .... Oby tylko ,,chciało nam się chcieć " ?











Wiesz Kolego, że mam dla Ciebie szacuneczek. Jednak nie do końca się zgadzam z Twoimi tezami. Popatrz na łowiska w Anglii, Szkocji, Irlandii, Francji, Belgii, Holandii, Szwecji, Norwegii, etc. Pstrągi po 5 i więcej kilo, szczupaki po 120 cm, o innych rybach nie wspomnę. Ja rozumiem, że często zabrać z łowiska można tylko jednego szczupaka, ale czy zabranie szczupaka ważącego 8 kilo jest grzechem? Za to spróbuj Kolego w tych krajach znaleźć jezioro zabijane przez rybaków! Powodzenia. Tam w Europie, gdzie ryby są, rosną, osiągają liczebność marzeń i rozmiary nie ma w ogóle tzw rybactwa. Nie obwiniaj mnie, wędkarza który umiłował sobie POLSKĄ PRZYRODĘ, a który z wędkarstwa czerpie o tyleż więcej radości od Ciebie, że jako zapalony kucharz i miłośnik mięsa rybiego mam możliwość i zdolności używania w pełni dóbr natury. Nikt mi nie powie, że ryba ze sklepowej lady jest taką sama rybą jak ta złowiona osobiście. Fakt, w Polsce w sklepach kupujemy często ryby wytargane przez rybaków z tych samych wód, które nie mają wymiaru, są łowione w trakcie okresu ochronnego, tarła itd..., ale czy odpowiedzialność za to ponoszę ja lub Ty? Na zachodzie Europy większość ryb dostępnych w handlu to ryby pochodzące z hodowli, a jeśli już pochodzą z odłowów, to są to ryby pozyskiwane w tzw nadmorskich strefach przybrzeżnych. Już kiedyś o tym pisałem, że choćby taka Szwecja czy Norwegia to kraje, gdzie liczba wędkarzy... ba... mieszkańców jest niewspółmiernie niska w stosunku do powierzchni wód śródlądowych. Porównałbym to w taki sposób, że u nas nad "żabiokiem" który waży jedyne 70 ha siedzi w weekend 500 wędkarzy, a w takiej Szwecji na jeziorze o pow. 500 ha siedzi 10 wędkarzy i 3 turystów z Polski. Łowię ryby od 35 lat i nigdy, podkreślam nigdy nie miałem okazji uskutecznić limitów na które mam pozwolenie w ramach członkostwa w PZW. Dlatego nie wciskajcie Koledzy koniny i nie róbcie sztucznego zamieszania, bo nasze wody mogą podołać naszym wędkarskim potrzebom, ale do tego jest potrzebne myślenie, ochrona, rozum i odpowiednia gospodarka. To nie ja jestem winien temu, że do Odry wlewa się setki tysięcy ton syfu rocznie, to nie ja odpowiadam za degradację naturalnych tarlisk, brak przepławek przy tamach, to nie ja jestem winien ze zarybienia które po części finansuje ograniczone zostały do wpuszczania rokrocznie ton świń z Chin, to nie ja ponoszę odpowiedzialność za poczynania lobby producentów papu dla ryb, to nie ja spuszczam ścieki przemysłowe i komunalne do rzek, jezior, to nie ja sieciami czeszę akweny w całym kraju. To nie ja używam sonarów, łódek RC, centralek, alarmów, komputerów, satelitów ( łowię jak Bozia przykazała, czytam wodę, staram się znaleźć metodę i sposób). To nie ja stosuję chemię, środki przeczyszczające i inne mecyje. Jestem wędkarzem, który wie jak smakuje ryba, jak ją przyrządzić na tysiąc sposobów, potrafię zrobić coś nawet z niedocenianego klenia czy bolka... Ale czy to już jest powodem do dyskryminacji i tępienia mnie podobnych wędkarzy? Powiadam Wam, niech każdy zrobi rachunek sumienia i niech sam dla siebie wyznacza granice. Popieram tych co wypuszczają ryby , ale do diaska zaczynacie robić z tego religię i jedyny sposób na wędkarstwo, a to mi się nie podoba! Mnie to nie interesuje, że ktoś nie lubi jeść ryb. Zwisa mi to & powiewa... ale pozwólcie ludziom dokonywać własnego wyboru. Nigdzie na świecie nie ma czegoś takiego jak przymus C&R. To co - Polska będzie pierwsza? Tak właśnie działa nasza demokracja - kto ma stołek ten dzierży pilota i zmienia kanały. Pogratulować .............. Bez komentarza. [2012-06-27 13:58]

lukaszb80

Daniel (dandec) rozumiem i szanuję twoje podejście do tematu bo na pewno jesteś doświadczonym wędkarzem ale C&R to nie religia to po prostu jedyne wyjście z obecnej sytuacji. Jeżeli nadal chcesz jeść swoje ukochane ryby to Ty też chcąc nie chcąc musisz się do tego przyzwyczaić. Przymusu oczywiście nie ma i pewnie nigdy nie będzie a także nikt cię do tego nie zmusi ale to jedyna słuszna droga bo za parę lat nie będziesz miał co zabrać. Jeżeli każdy sobie to uzmysłowi i przekona się do tego trendu to zaczniemy mieć efekty. Ktoś powie róbmy zarybienia na większą skalę ale dobrze wiemy, że to nie rozwiąże problemu. Część naszych wód powinna być zamknięta na minimum kilka sezonów (tak zrobili na Łotwie) i dzięki temu odbudowali duży procent rybostanu. Temat rybaków to inna para kaloszy i szkoda nawet o tym pisać bo każdy wie jak jest. Dlatego warto sobie wziąć do serca tytuł tej dyskusji a szczególnie słowa z nawiasu "Złów i wypuść (chociaż część)." [2012-06-27 14:19]

Simon mówi:

- walczmy z trucicielami naszych wód

- walczmy o ochronę tarlisk

- wymuszajmy na władzach budowę przepławek

- zróbmy coś, by rybactwo śródlądowe przeszło do lamusa

- wymuszajmy na zarządcach wód zarybianie rodzimymi gatunkami

- walczmy o ograniczenie stosowania makabrycznych ilości zanęt

- wymuszajmy gospodarkę gatunkową adekwatną do rybostanu i pogłowia

- organizujmy działanie PZW w kierunku dbałości o zasoby środowiska wodnego

- prowadźmy edukację młodego pokolenia ( stare olejmy, bo samo się skończy) w kierunku        świadomości wędkarskiej, przyrodniczej, ekologicznej.

- uczmy naszych następców jak powinno wyglądać świadome wędkarstwo

- alarmujmy władze i służby o wszelkich przejawach niegospodarności, oszustwach, nieprawidłowościach

- wspomagajmy walkę z kłusownictwem

... A TU JENO C&R, ZiW, NK.... JEDYNA SŁUSZNA DROGA, JEDYNA METODA, RELIGIA...

Jak mnie ktos nie rozumie to trudno panowie. Każdy ma swoje horyzonty. 

[2012-06-27 14:29]

lukaszb80

Nie zrozumieliśmy się.....
To trochę szerszy aspekt wpisujący się w twoje spostrzeżenia 
http://www.flyfishing.pl/web/article.php?a_id=1384 [2012-06-27 14:43]

JOPEK1971

w związku z tym że spożycie ryb w Polsce jest bardzo niskie około 12 kg na mieszkańca, dla porównania Portugalia i Hiszpania około 60 kg na mieszkańca, proszę o zwiększenie konsumpcji ryb, proszę zmniejszyć dla zdrowia spożywanie wszelkiego rodzaju mięs zwierzęcych, zabierać z nad wody jak największą ilość ryb z zachowaniem regulaminu PZW.
PROSZĘ JEŚĆ RYBKI BO ZDROWE I SMACZNE.

Nie wszystkie są zdrowe i smaczne.;-)


[2012-06-27 15:18]

JOPEK1971

ja osobiście nie zabieram ryb. może dlatego, że łowię głownie na spinning i jak sobie tak pomyśle, żeby zabić i zjeść okonia, szczupaka czy pstrąga, ryby które darzą największą sympatią to nawet mi się jeść nie chce. Spinning jest dla mnie przede wszystkim zabawą, relaksem. Nie szkoda byłoby mi zabrać karpia, leszcza, płoci, więc jeśli kiedyś mnie najdzie ochota na rybkę, to może takie będę brać. Choć i to nie jest pewne, wolę ryby morskie, czyli kupuję w sklepie:)

Nie zabierasz ryb które lubisz łowic,a kupujesz w sklepie ryby morskie które są chętnie poławiane przez wielu wędkarzy łowiących w morzu,nie bądz egoistą.;-)

[2012-06-27 15:20]

Zadziwiające jest to, że wielu się interesuje zawartością mojego żołądka, a tylko jednostki patrzą na problem niejako ogólnie, widząc to, co w rzeczywistości jest siłą sprawczą.

To ja ( bo jem i zabieram ryby) jestem głównym winowajcą sytuacji jaka mamy w Polsce - ale oczy i uszy każdy ma. U jednych te oczy i uszy są narządami używanymi które spełniają swą rolę, a u innych są tylko miłym dodatkiem do " jedynych, słusznych przekonań".

Coraz mniej ludzi widzi co się dzieje wokół nas jesli chodzi o finansowanie i utrzymanie związkowych struktur, nikt się nie interesuje układami, nikt nie wnika w nieudolną ( często mającą na względzie prywatę) gospodarkę.

To ja! To ja jestem świnią! Jestem nią dlatego, że od początku sezonu ukatrupiłem 3 karpie kolejno 42, 47, 53 cm, a wczoraj zawekowałem 6 leszczy i osiem płotek. Lubię, tom zawekował.

Ale ja jestem mięsiarz, łobuz, łajdak, przestępca i nieetyczny drań, bo odważyłem się do octu włożyć kilka płotek.

Otwórzcie oczy! Popatrzcie dokoła i wreszcie zrzućcie łuskę z oczu! Dzieje się wokół wiele skurwysyństwa, ale kto nie chce widzieć - nie zobaczy.


[2012-06-27 15:49]

Piotr 100574

To ja! To ja jestem świnią! Jestem nią dlatego, że od początku sezonu ukatrupiłem 3 karpie kolejno 42, 47, 53 cm, a wczoraj zawekowałem 6 leszczy i osiem płotek. Lubię, tom zawekował.






tylko tyle???? no no wstyd mi za pana :)))ja ukatrupiłem troche więcej w tym sezonie :))))ale to może tylko przez to że u mnie jest trochę więcej mięsa w wodzie :))))))bierz się pan za poławianie zdobyczy bo mnie nie dogonisz
[2012-06-27 16:00]

Logitech1986

POLAK  był jest i bedzie pazerny :))) wiec chłopcy i tak zarybienie zniknie hehe
[2012-06-27 16:12]

pawelz

Zadziwiające jest to, że wielu się interesuje zawartością mojego żołądka, a tylko jednostki patrzą na problem niejako ogólnie, widząc to, co w rzeczywistości jest siłą sprawczą.

To ja ( bo jem i zabieram ryby) jestem głównym winowajcą sytuacji jaka mamy w Polsce - ale oczy i uszy każdy ma. U jednych te oczy i uszy są narządami używanymi które spełniają swą rolę, a u innych są tylko miłym dodatkiem do " jedynych, słusznych przekonań".

Coraz mniej ludzi widzi co się dzieje wokół nas jesli chodzi o finansowanie i utrzymanie związkowych struktur, nikt się nie interesuje układami, nikt nie wnika w nieudolną ( często mającą na względzie prywatę) gospodarkę.

To ja! To ja jestem świnią! Jestem nią dlatego, że od początku sezonu ukatrupiłem 3 karpie kolejno 42, 47, 53 cm, a wczoraj zawekowałem 6 leszczy i osiem płotek. Lubię, tom zawekował.

Ale ja jestem mięsiarz, łobuz, łajdak, przestępca i nieetyczny drań, bo odważyłem się do octu włożyć kilka płotek.

Otwórzcie oczy! Popatrzcie dokoła i wreszcie zrzućcie łuskę z oczu! Dzieje się wokół wiele skurwysyństwa, ale kto nie chce widzieć - nie zobaczy.



Mysle ze wiekszosc widzi co sie dzieje. Ale co z tego ?. 90% wedkarzy nie ma realnego na to wplywu. I widzac swa bezsilnosc wobec takiego stanu rzeczy, Ci ktorym zalezy na lowieniu ryb jak najdluzej, ida w kierunku C&R, bo tylko tyle moga realnie zrobic dla naszych wod.
Mozna zapytac, czemu nie chodzimy na zebrania, nie bierzemy czynnego udzialu w PZW.
Ale to juz wydaje mi sie temat na inny watek.

Natomiast ja jestem ciekaw czegos innego. Ktos tu podal ile ryb spozywamy na 1 mieszkanca. I wypadamy podobno blado. A ja jestem ciekaw jak stoimy w spozyciu ryb slodkowodnych / mieszkanca. Wydaje mi sie ze nie jest tak zle. A gdybysmy jeszcze zawezili te statystyki i pokazali ile ryb zabiera przecietny wedkarz w roznych krajach - ide o zaklad ze jestesmy w scislej czolowce. Ciekawe czy wedkarze z innych krajow maja taki wysublimowany smak czy po prostu sie nie znaja i nie wiedza jak pyszny moze byc bolen czy klen :).
[2012-06-27 16:40]

endzi63

pawelz -

powiem ci dla czego wędkarze z innych krajów zabierają mniej ryb do do domu, sprawa jest prosta nie lubią oprawiać ryb, wolą wypuścić i kupić gotową w sklepie, za dużo mają z tym problemu.
Podobnie jest z innymi strawami, przeciętny Amerykanin dowiedziawszy się ze w Polsce w domu przygotowuje się posiłki od podstaw, a nie gotowe czy mrożonki złapał się za głowę, ten naród jest jakiś dziwny zamiast iść do sklepu kupić posiłek na obiad to oni gotują jakieś zupy itp.
U nas robi się powoli to samo , młodzi ludzie powoli są przyzwyczajani do gotowych posiłków, i to oni na tym forum najbardziej grzmią aby ryby nie zabierać znad wody.
[2012-06-27 17:00]

Zadziwiające jest to, że wielu się interesuje zawartością mojego żołądka, a tylko jednostki patrzą na problem niejako ogólnie, widząc to, co w rzeczywistości jest siłą sprawczą.

To ja ( bo jem i zabieram ryby) jestem głównym winowajcą sytuacji jaka mamy w Polsce - ale oczy i uszy każdy ma. U jednych te oczy i uszy są narządami używanymi które spełniają swą rolę, a u innych są tylko miłym dodatkiem do " jedynych, słusznych przekonań".

Coraz mniej ludzi widzi co się dzieje wokół nas jesli chodzi o finansowanie i utrzymanie związkowych struktur, nikt się nie interesuje układami, nikt nie wnika w nieudolną ( często mającą na względzie prywatę) gospodarkę.

To ja! To ja jestem świnią! Jestem nią dlatego, że od początku sezonu ukatrupiłem 3 karpie kolejno 42, 47, 53 cm, a wczoraj zawekowałem 6 leszczy i osiem płotek. Lubię, tom zawekował.

Ale ja jestem mięsiarz, łobuz, łajdak, przestępca i nieetyczny drań, bo odważyłem się do octu włożyć kilka płotek.

Otwórzcie oczy! Popatrzcie dokoła i wreszcie zrzućcie łuskę z oczu! Dzieje się wokół wiele skurwysyństwa, ale kto nie chce widzieć - nie zobaczy.



Mysle ze wiekszosc widzi co sie dzieje. Ale co z tego ?. 90% wedkarzy nie ma realnego na to wplywu. I widzac swa bezsilnosc wobec takiego stanu rzeczy, Ci ktorym zalezy na lowieniu ryb jak najdluzej, ida w kierunku C&R, bo tylko tyle moga realnie zrobic dla naszych wod.
Mozna zapytac, czemu nie chodzimy na zebrania, nie bierzemy czynnego udzialu w PZW.
Ale to juz wydaje mi sie temat na inny watek.

Natomiast ja jestem ciekaw czegos innego. Ktos tu podal ile ryb spozywamy na 1 mieszkanca. I wypadamy podobno blado. A ja jestem ciekaw jak stoimy w spozyciu ryb slodkowodnych / mieszkanca. Wydaje mi sie ze nie jest tak zle. A gdybysmy jeszcze zawezili te statystyki i pokazali ile ryb zabiera przecietny wedkarz w roznych krajach - ide o zaklad ze jestesmy w scislej czolowce. Ciekawe czy wedkarze z innych krajow maja taki wysublimowany smak czy po prostu sie nie znaja i nie wiedza jak pyszny moze byc bolen czy klen :).


Pawelz - gdyby w Polsce nie było karpia w marketach, to zapewniam cie, że spożycie ryb słodkowodnych na mieszkańca byłoby bardzo niskie. U nas karp jest wigilijną rybą i w ciągu 2 tygodni sieczemy go tysiącami ton. Zapewniam, że 90% wędkarzy nie ma pojęcia co zrobić ze złowiona rybą, więc część z nich ją wypuszcza. Co do zachodnich "etyków", to sprawa wygląda tak, że na łódce, na jeziorze facet łowi w ciągu dnia 7-10 szczupaków po metr i więcej, ale zabrać może jednego, co u nas jest odpowiednikiem 5-7 sztuk. Ale nie zabiera - dlaczego? A dlatego, że w wędkarskiej wiosce za kilka groszy ktoś mu poda p[od nos już gotowego szczupaka w dowolnej postaci. Niech się tu wypowiedzą ci, co łowią w Skandynawii. Niech powiedzą w detalach ile kosztuje wypad na tydzień na ryby. Ile kosztuje pobyt w domkach na ośrodku wędkarskim? Ile kosztuje przewodnik? Ile kosztuje wypożyczenie sprzętu ? Ile kosztują atrakcje w postaci wędzonych, pieczonych, i innych ryb? GROSZE! - ale grosze dla Skandynawa... bo to w euro! A powiedzcie mi, ile te zabawy kosztują na nasze?! Nie jest to tania przyjemność! A co - mam w Polsce zarabiając 1/7 tego co "tamtochtoni" mieć podobne do nich wymagania? Tu? U nas? A ilu rybaków tam się spotyka na wodzie? A ile hektarów ma do dyspozycji taki turysta z Polski czy autochtoniczny wędkarz? Jak ja w rybaczówce zjem kapra wędzonego na ciepło za 10 złotych za kilogram, to zrobię największą w historii kupę na świnię złowioną obok rybaczówki! Czy wy panowie macie wyobraźnię? Nie czaicie różnic? Zapytajcie Piotrusia, bo choć nie po drodze mi z nim ostatnio, to może opisać jak to się ma w Goebbelslandzie. Zanim zaczniecie porównywać Polskę i inne rejony świata to się zastanówcie. A najlepiej przeliczcie se dochód takiego Szweda w stosunku do nas. [2012-06-27 17:01]

Konop-a

twoje zdrowie dandec :

[2012-06-27 17:57]

Piotr 100574

pawelz -

powiem ci dla czego wędkarze z innych krajów zabierają mniej ryb do do domu, sprawa jest prosta nie lubią oprawiać ryb, wolą wypuścić i kupić gotową w sklepie, za dużo mają z tym problemu.
Podobnie jest z innymi strawami, przeciętny Amerykanin dowiedziawszy się ze w Polsce w domu przygotowuje się posiłki od podstaw, a nie gotowe czy mrożonki złapał się za głowę, ten naród jest jakiś dziwny zamiast iść do sklepu kupić posiłek na obiad to oni gotują jakieś zupy itp.
U nas robi się powoli to samo , młodzi ludzie powoli są przyzwyczajani do gotowych posiłków, i to oni na tym forum najbardziej grzmią aby ryby nie zabierać znad wody.




he he ja nie zauważyłem żeby tu niemcy wypuszczali ryby he he,biorą wszystko co się rusza do domu i to grubo ponad limit ,co mnie dziwi to to że tępimy tu w Niemczech ryby bez końca a one cały czas są :))))) dziwne nie??????jakieś czary mary he he ,na jeziorze którym łowię jest 30 rybaków :)))))siaty stoją od poniedziałku do piątku tak że łódką jest ciężko popływać :)))))a ryby ?????są w pięknej ilości i populacja się nie zmniejsza:)))))czary nie??????
[2012-06-27 18:02]

Piotr 100574

i jeszcze chciałem dodać że choć nie przepadam za dandecem to przyznam mu teraz całkowitą rację :)))))))
[2012-06-27 18:05]

JOPEK1971

prawdziwi wędkarze którzy łowią tylko dla sportu wypuszczają złowione ryby

prawdziwi wędkarze którzy łowią tylko dla sportu wypuszczają złowione ryby

...................  I tu bym się zgodził !    Problem polega jednak na tym, że władze  PZW  nasze wędkarskie problemy niewiele interesują.  I nic w tym dziwnego !  PZW jest związkiem wędkarskim jedynie z nazwy.  Wszelkie zezwolenia, które wykupujemy, są (jakby na to nie patrzeć) - uprawnieniami do rybactwa.   Więc, nie można nikomu mieć za złe, że zabiera do domu złowione ryby, robiąc to zgodnie z obowiązującym prawem.  A przecież pomiędzy rybactwem , a wędkarstwem istnieje różnica, której jakoś dziwnie się nie zauważa. Nam wędkarzom, ( mam na myśli tych, którzy widzą we wędkarstwie coś więcej niż zapchana rybim mięsem lodówka ) nie jest do niczego potrzebna cała ta administracyjna nadbudowa  i za przeproszeniem ,,gospodarka rybacka"    Nie jesteśmy żadnymi rybakami !    Wyraźnie widać, (również z wypowiedzi) że liczba wędkarzy, którym nie zależy na zabieraniu ryb, ciągle rośnie.   Uważam, że jest nas dostatecznie już wielu, by można pomyśleć o zjednoczeniu się  w jakąś niezależną organizację wędkarską.   Dlaczego ?  - Dlatego, że tylko wtedy, jako organizacja, będziemy wstanie cokolwiek zrobić.  Inaczej, - to pozostanie nam jedynie to co do tej pory: - Pogadać sobie i narzekać.  Uważam , że wszyscy zwolennicy C&R, gdyby się zorganizowali w swój własny zarejestrowany związek, byli by wstanie wywalczyć uwolnienie się z pod hegemonii PZW.   A ci , którzy lubią mięso niech sobie za nie płacą w PZW .   Ciekaw jestem ile osób zostało by w PZW  mając do wyboru alternatywną opcję możliwości spędzania wolnego czasu z wędką ? I do tego duuuużo tańszą !  - Ale bez zabierania ryb !    Być może wielu kolegów uzna, to co tu napisałem, za herezję ?   Pragnę jednak zaznaczyć, że jest takie coś jak Konstytucja  i zbiór przepisów prawnych zapisany w Ustawach zatwierdzonych przez Sejm. Zapewniam , że posiadamy możliwość i prawo , oraz szansę by zmienić obraz wędkarstwa w naszym kraju.    .... Oby tylko ,,chciało nam się chcieć " ?











Wiesz Kolego, że mam dla Ciebie szacuneczek. Jednak nie do końca się zgadzam z Twoimi tezami. Popatrz na łowiska w Anglii, Szkocji, Irlandii, Francji, Belgii, Holandii, Szwecji, Norwegii, etc. Pstrągi po 5 i więcej kilo, szczupaki po 120 cm, o innych rybach nie wspomnę. Ja rozumiem, że często zabrać z łowiska można tylko jednego szczupaka, ale czy zabranie szczupaka ważącego 8 kilo jest grzechem? Za to spróbuj Kolego w tych krajach znaleźć jezioro zabijane przez rybaków! Powodzenia. Tam w Europie, gdzie ryby są, rosną, osiągają liczebność marzeń i rozmiary nie ma w ogóle tzw rybactwa. Nie obwiniaj mnie, wędkarza który umiłował sobie POLSKĄ PRZYRODĘ, a który z wędkarstwa czerpie o tyleż więcej radości od Ciebie, że jako zapalony kucharz i miłośnik mięsa rybiego mam możliwość i zdolności używania w pełni dóbr natury. Nikt mi nie powie, że ryba ze sklepowej lady jest taką sama rybą jak ta złowiona osobiście. Fakt, w Polsce w sklepach kupujemy często ryby wytargane przez rybaków z tych samych wód, które nie mają wymiaru, są łowione w trakcie okresu ochronnego, tarła itd..., ale czy odpowiedzialność za to ponoszę ja lub Ty? Na zachodzie Europy większość ryb dostępnych w handlu to ryby pochodzące z hodowli, a jeśli już pochodzą z odłowów, to są to ryby pozyskiwane w tzw nadmorskich strefach przybrzeżnych. Już kiedyś o tym pisałem, że choćby taka Szwecja czy Norwegia to kraje, gdzie liczba wędkarzy... ba... mieszkańców jest niewspółmiernie niska w stosunku do powierzchni wód śródlądowych. Porównałbym to w taki sposób, że u nas nad "żabiokiem" który waży jedyne 70 ha siedzi w weekend 500 wędkarzy, a w takiej Szwecji na jeziorze o pow. 500 ha siedzi 10 wędkarzy i 3 turystów z Polski. Łowię ryby od 35 lat i nigdy, podkreślam nigdy nie miałem okazji uskutecznić limitów na które mam pozwolenie w ramach członkostwa w PZW. Dlatego nie wciskajcie Koledzy koniny i nie róbcie sztucznego zamieszania, bo nasze wody mogą podołać naszym wędkarskim potrzebom, ale do tego jest potrzebne myślenie, ochrona, rozum i odpowiednia gospodarka. To nie ja jestem winien temu, że do Odry wlewa się setki tysięcy ton syfu rocznie, to nie ja odpowiadam za degradację naturalnych tarlisk, brak przepławek przy tamach, to nie ja jestem winien ze zarybienia które po części finansuje ograniczone zostały do wpuszczania rokrocznie ton świń z Chin, to nie ja ponoszę odpowiedzialność za poczynania lobby producentów papu dla ryb, to nie ja spuszczam ścieki przemysłowe i komunalne do rzek, jezior, to nie ja sieciami czeszę akweny w całym kraju. To nie ja używam sonarów, łódek RC, centralek, alarmów, komputerów, satelitów ( łowię jak Bozia przykazała, czytam wodę, staram się znaleźć metodę i sposób). To nie ja stosuję chemię, środki przeczyszczające i inne mecyje. Jestem wędkarzem, który wie jak smakuje ryba, jak ją przyrządzić na tysiąc sposobów, potrafię zrobić coś nawet z niedocenianego klenia czy bolka... Ale czy to już jest powodem do dyskryminacji i tępienia mnie podobnych wędkarzy? Powiadam Wam, niech każdy zrobi rachunek sumienia i niech sam dla siebie wyznacza granice. Popieram tych co wypuszczają ryby , ale do diaska zaczynacie robić z tego religię i jedyny sposób na wędkarstwo, a to mi się nie podoba! Mnie to nie interesuje, że ktoś nie lubi jeść ryb. Zwisa mi to & powiewa... ale pozwólcie ludziom dokonywać własnego wyboru. Nigdzie na świecie nie ma czegoś takiego jak przymus C&R. To co - Polska będzie pierwsza? Tak właśnie działa nasza demokracja - kto ma stołek ten dzierży pilota i zmienia kanały. Pogratulować .............. Bez komentarza.

A co takiego zrobiłeś by wyeliminowac czynniki szkodzące rybom?"czytasz też jeziora".Mistrz z Ciebie jakiś,nawet kulinarny...

[2012-06-27 18:34]

Żaden ze mnie mistrz. Ani ze mnie wędkarz pełną gębą, ani kucharz doskonały. Jeśli coś wiem, to jest to zaledwie czubek góry lodowej. Ale nawet ta nikła część przyswojonej wiedzy w różnych dziedzinach pozwala mi patrzeć na świat szeroko a nie jak niektórzy - przez szparę w drzwiach.

Widzę dużo i nad tym co widzę myślę, a nie polegam na zdaniu kogo popadnie czytając różne głupoty. Mnie tez nie traktujecie poważnie vice versa. 

Każdy ma swoje poglądy i każdy niech broni swoich.

Czas pokaże kto miał rację.

[2012-06-27 19:07]

CASINO ROYAL

po co łowić jak się nie bierze ryby do jedzenia -gnuśność
[2012-06-27 19:13]

JOPEK1971

po co łowić jak się nie bierze ryby do jedzenia -gnuśność


Są ludzie którzy namierzają grzyby bardzo rzadkie,lub niejadalne,bo to pasja tych ludzi,zrybami jest podobnie,zawsze gania się za wielką rybą która nie jest popularna.


[2012-06-27 19:43]

slawek1974

Czytam ten post od początku i w każdej z wypowiedzi znajduję ziarno prawdy .Lubię zjeść rybę ladną bo w malych nie chce mi się w grzbiecie ości wydlubywać.Często wypuszczam bo malo zlowię lub skrobać mi się nie chce.Nie sprzedaję i rozdaję bo jak stać mnie na zanętę ,paliwo by dojechać na ryby itp .to ile za kilo poltek ?, fortuny nie zbiję a i jest takie powiedzenie ( pól litra na raz a zapalkię na cztery)Nie lowię za granicą bo mnie nie stać,teraz im zazdroszczę - bylo tak u nas 20 lat temu. Nie rozumnie rybaków i ich gospodarki - to tak jakby wyciąć las do pnia i nic nie posadzić,(na szczęście lasy są państwowe a nie prywatne bo i drzew by nie bylo) .Nie przechodzę obojętnie gdy żak stoi w wodzie ze starości zielony i śmierdzi na kilometr.(tyle ryb zginelo niepotrzebnie - pewnie kusol sie wystraszyl lub doglaqladal bardzo żadko a wędkarze udają że nie widzą.Nasuwa się apel zalożony przez Griszadssm ,a ja dodam - dajmy coś od siebie chociaż część.
Przepraszam za l - klawiatura się zaciela.





[2012-06-27 19:47]

lukaszb80

Dandec -

Jak czytam twoje posty to mam wrażenie jakbys miał ogromny żal do ludzi którzy wypuszczają ryby i uważał ich za kosmitów. Czy ktoś wyznający zasadę C&R cię kiedyś prześladował, zmuszał cię do wypuszczania, miałeś jakieś szykany? Jeszcze raz napiszę wypuszczanie złowionych ryb to alternatywa i przywilej nie przymus. Jak chcesz zabierać złowione ryby proszę bardzo, jak wszystko jest zgodnie z regułami (wymiary, okresy itd.) to masz do tego absolutne prawo. Ja ci do żołądka nie zaglądam jak to określiłeś i mało mnie to interesuje. Dla mnie każda przekonana osoba do C&R jest na plus, nie wszyscy muszą. Napisałeś, że to coś w rodzaju religii, no ok, dla mnie w takim razie mięsiarze są sektą z licznym gronem wyznawców. I ustalmy, że każdy wieży w swojego Boga.

 

zugspize -

Piszesz o czarach na wodach w Niemczech, wszyscy zabierają ryby a one ciągle są. Pewnie to, że pociągi tam są czyste i się nie spóźniają, autostrady są długie i równe a ulice czyste to też pewnie czary. To raczej coś innego co trudno mi określić.

 

endzi63 -

cytuję "młodzi ludzie powoli są przyzwyczajani do gotowych posiłków, i to oni na tym forum najbardziej grzmią aby ryby nie zabierać znad wody"

Mógłbym odbić piłkę i napisać, że to ci starsi są przyzwyczaieni do zabierania wszystkiego co złowią choćby nawet dla pieska:) Pewnie bieże się to poczęści z lat PRL gdzie przy pustych półkach w sklepach wędkarz który nałapał ryb był kimś inaczej mówiąc "miał co jeść". Dla mnie jest to poprostu zwykła wymiana pokoleń. Młodzi nie rozumieją we wszystkich swoich dziadków a My nie będziemy rozumieć we wszystkim swoich wnuków. Normalna kolei rzeczy.

Podobno w Polsce wędkuje 1 milion osób (ile kłusuje nie wiem). Kilkaset tysięcy robi to aktywnie. Z roku na rok przybywa wędkarzy poczynając od młodych chłopaków z pierwszą wędką. Jak im się pokaże, że złowioną rybę można wypuścić (ale nie trzeba) i łowić dalej, przyjść na drugi dzień złowić i znowu wypuścić to będę zadowolony z 30% tych co tak postąpią.

 

Dziękuję, pozdrawiam!

 

 

[2012-06-27 21:52]

pawelz

Panowie. Najpierw czytam ze nigdzie w Europie nie ma rybactwa na wodach srodladowych. Ze tylko u nas itp. Nie chce mi sie szukac tych postow, ale przynajmniej ja tak to zrozumialem z czesci wypowiedzi. I dlatego u nas jest malo ryb. Wiec skad Ci inni Europejczycy kupuje te gotowe ryby. Skad w skandynawii w przykladzie kol Dandec moge dostac tego gotowego szczupaka ?.
Jakos mi sie to kupy nie trzyma.
Ja mam po prostu inna teorie. Tez na niekorzysc polskiego wedkarz chcacego zjesc rybe, ale nieco inna. Na zachodzie wg mnie jest latwiejszy i lepszy dostep do ryb o wiele smaczniejszych niz plotka czy jaz. Wydaje mi sie , jesli sie myle prosze mnie poprawic, mozna tam bez problemu kupic swierza rybe morska. Wiec po co babrac sie z oscmi i wymyslac zmyslne dania kulinarne z marnej jakosci ryb, skoro mozna bez problemu kupic swierzego dorsza, rdzawca czy inna duzo smaczniejsza rybe.

A co do Niemiec. Nigdy tam nie lowilem ryb, ale prosze mi powiedziec i dokladnie policzyc ile kosztuje roczne lowienie na obszarze wod rownym przecietnemu okregowi w Polsce plus porozumienia. W Polsce wedkarza za 200 zl ma do dyspozycji kilkaset (jak nie sporo wiecej) hektarow wod. A ile niemiecki wedkarz za tyle samo musialby placic ?
[2012-06-28 08:17]

Piotr 100574

Kolego lukaszb80 ,to po prostu lepiej zorganizowana gospodarka ,czy to wodna czy kolejowa czy też drogowa ,co do gospodarki wodnej i rybołówstwa :)))na Bawarii samo zdobycie karty wędkarskiej jest bardzo trudne i czasochłonne ,koszt od początku do momentu otrzymania takiego dokumentu jest dość duży ,już samo to bardzo ogranicza liczbę wędkarzy ,to nie wszystko :)))koszt zezwoleń nie jest tak wielki pod względem zarobków ,na jeziorze w którym łowię zezwolenie kosztuje 85 eu z brzegu albo 155 eu z brzegu oraz z łodzi ,na innych łowiskach cena dniówki to około 13 eu ,jest tylko 5 jezior na których dostanie się zezwolenie roczne bez obowiązku przynależności do jakiegoś związku wędkarskiego ,związki wędkarskie mają cennik jak za zboże ,członkowie wnoszą opłatę coś około 400 eu rocznie ,mają parę stawów do dyspozycji lub kawałek rzeczki ,muszą odpracować dla związku coś około 50 godzin rocznie ,i tu jest właśnie to czego u nas nie ma każde koło wędkarskie ma swoją wodę i ją zarybia ,na temat kontroli i kar nie będę pisał ,kara za łowienie bez karty 5000 eu ,jak kiedyś wprowadzą to w Polsce to ryby też będą ,pozdrawiam
[2012-06-28 09:51]