Zaloguj się do konta

Zawody,masakrowanie ryb,C&R

utworzono: 2011/02/18 12:49
Rudi

Witam.
Temat o wypuszczaniu złowionych ryb (bądź ich zabieraniu) był już wałkowany kilkakrotnie. Przyznam, że nie jestem fanatykiem C&R (chociaż nie wiem czemu nie używać Z i W) ale też nie zabieram każdej złowionej przez siebie ryby.
Jednak wczoraj po obejrzeniu w TV Trwam programu z serii "Z wędką nad wodę" dostałem niezłej nerwicy. Pokazywano reportaż z zawodów w wędkarstwie podlodowym w Olsztynie (cykl Grad Prix Polski). Udział wzięła "śmietanka" wędkarzy, mistrzowie, reprezentanci kadry itp. Panowie biegali od dziury do dziury i łowili. W ich ręce a później przytroczone do pasa torebeczki trafiały głównie płoteczki i to takie góra 15cm. Jeden z sędziów powiedział, że trafił się okonek. Po skończonym łowieniu ważenie zbitych w zmarzniętą masę, zapakowanych w foliową torebkę "zdobyczy". Stwierdzono, że niezbyt się udała pogoda i zawody, bo najlepsi złapali coś ponad 2 kilo ryb, a tymczasem podczas treningów to średnia tyle wynosiła. Zawody trwały 2 dni, do tego 2 treningi (do tego jeszcze 2 inne terminy). Powiedzmy, że udział brało 40 zawodników, z których każdy średnio złapał każdego dnia 2 kilo. Czyli jeden uśmiercił ot tak sobie 8 kg rybek.
 Pytam jaki w tym sens ?
Dla medali, wyróżnień, nagród. Tyle się mówi o ochronie ryb, pewnie niektórzy z tych zawodników wypowiadają się na łamach prasy wędkarskiej, udzielają porad a przy okazji KRZYCZĄ: wypuszczajmy to co złapiemy. A sami co? Brak słów. Nigdy nie zdarzyło mi się zabrać takiej "zdobyczy" do siatki a co dopiero zapakować w folię i zapewne wyrzucić do kosza (chociaż może niektórzy mieli koty, albo mrozili je na fileciki na szczupaka).
Także można ustalać limity, okresy ochronne itd, tylko po co.
Myśliwi na zawodach strzelają do tarcz, bądź makiet.
No ale co to za frajda celować mormyszką do przerębla o szerokości 15cm np. z 10 metrów.
[2011-02-18 12:49]

SpinerZbok

Zawody wędkarskie musza się odbywać na rybach (to jednak nie myślistwo;) a to czy na żywej rybie czy zostanie ona zabita zależy od paru rzeczy. Trudno mi sobie wyobrazić, żeby na zawodach podlodowych wypuszczać ryby. Niby jakby się to miało odbywać??? przy każdym zawodniku sędzia??? to i tak by nie zdało egzaminu. Ryba wyciągnięta z lodowatej wody na lód, następnie wzięta w łapę a potem wypuszczona doznaje takiego szoku (zwłaszcza mała rybka), że jej przyszłość będzie delikatnie mówiąc mało świetlana...Inne zawody oczywiście jak najbardziej mogą (i powinny odbywać się na żywej rybie) [2011-02-18 13:00]

Rudi

Wiem, że to nie myślistwo, ale po jakiego diabła zabijać tyle ryb (nawet jeśli to tylko płotka). Niech poczekają do wiosny i wtedy łowią. Koniec świata nie nastanie jak nie będzie mistrza w łowieniu podlodowym. Napisałem ten wątek w odniesieniu do C&R.
Niech ktoś nazywający innych mięsiarzem patrzy sam na to co robi. A założę sie, że wielu tam takich było.
[2011-02-18 13:06]

Jędrula

Widziałem tą wczorajszą relację z zawodów . Fakt , Kolega @Rudi ma rację , wszystko było dobrze dopóki nie zaczęło się ważenie . Te rekalmówki z rybami wyglądały ohydnie i bardzo nieprofesjonalnie . Właśnie dlatego nie przepadam za takimi imprezami , mam nadzieję , że te zabite ryby albo raczej RYBKI ktoś zjadł ze smakiem i ich śmierć nie poszła na marne .

Nie mam pojęcia jak rozwiązać taki problem na zawodach podlodowych ?

Ważyć i wypuszczać , kilku sędziów ? Nie wiem ?

[2011-02-18 13:09]

Rudi

Może jak je zmielili razem głowami i tymi reklamówkami to mieli po 2 kilo klopsików do oblewania zapewne wspaniałych nagród. Żeby to chociaż były skarłowaciałe leszczyki albo sumiki, ale płotek jednak żal. Daliby im dorosnąć do przynajmniej 25 cm
[2011-02-18 13:17]

CEJN58

Po to się trąbi o ochronę i limity ryb aby jacyś tam mogli pokazać się nad wodą i popisać się wynikami w łapani ryb . A czy zdechną czy je wypuszczą to jest nie ważne. Liczy się tylko reklama sprzętu i pokazanie się w gronie tych "najlepszych"
[2011-02-18 13:29]

Tak być nie może!!! Panowie!!!!! Czystej rasy MASAKRA i RZEŹ w świetle prawa i RAPR, chociaż te woreczki z rybami i RAPR, tu bym polemizował................ Etyka.... śmiechu warte. Organizatorzy tego kretynizmu wędkarskiego- PAŁA NA SZYNACH!!!!!!! Potem pierwsi będziecie drzeć japy, że ryb nie ma! Żenuła.... [2011-02-18 14:34]

witiakwicol1

Takie zawody to nie zawody tylko zemsta na rybach bo ani wypuścić gdyż padną a zabrać nie ma kto bo oni preferują C&R i jak to nazwać ,myślę że zwyczajnie ;rzeź.U mnie na zbiorniku nigdy nie organizowano zawodów pod lodowych bo jakaś mała mądra główka zapytała ;a co wy potem z rybami zrobicie? I tu zaczęła się dyskusja którą szybko zakończył prezes koła gdyż powiedział kategorycznie NIE BĘDZIE ŻADNYCH ZAWODÓW POD LODOWYCH i na tym był koniec więc tylko ci co łowią pod lodem wysiadują miejsca.Pozdrawiam.
[2011-02-18 15:12]

Rudi

W takim razie brawa dla prezesa. Może gdyby więcej tak myślało to zamiast na nagrody w zawodach kasa szłaby na zarybienia. A nagrody bywają cenne. No i powątpiewam żeby pochodziły tylko i wyłącznie od sponsorów.
[2011-02-18 16:15]

Kristoph1

Czytając przedmówców mam wrażenie, że nigdy nie łowili z lodu czy też nie brali udziału w zawodach podlodowych. łowienie z lodu jest specyficzna metodą i z przyczyn oczywistych brak jest możliwości przetrzymania ryb żywych do końca zawodów. Woreczki foliowe są po to by ryby nie były zabrudzone śniegiem czy lodem podczas ważenia gdyż za to są punkty ujemne. Nie ma co się tu rozczulać to są zawody podlodowe i  tak będzie póki będą takie rozgrywane czy to u nas w kraju czy też za granicą. Myślicie, że jest inaczej w innych krajach gdzie są rozgrywane takie zawody.
Zapewne wielu z tu piszących startuje w różnego rodzaju zawodach łowi podczas tych zawodów ryby i jestem przekonany, ze nie wszystkie ryby wracają z powrotem do wody.  Moim zdaniem te gadanie o wypuszczaniu wszystkich złowionych przez siebie ryb jest tylko podlizywaniem się innym, pisanie jakim się jest entuzjastą idei "Złów i Wypuść", a z drugiej strony w realnym życiu branie troszkę za krótkiej ryby, przymykanie oczu na kłusownictwo itd.. Przeglądając fora wędkarskie można by pomyśleć, że w Polsce wszyscy ryby wypuszczają więc powinno być ich w naszych wodach potężne ilości co niestety tak nie jest, więc kto te ryby zabiera? wydry czy  wędkarze czekający z wypiekami na twarzy na informacje gdzie akurat bierze dobrze ryba, gdzie akurat zarybili kilowymi szczupakami czy karpiami. Widzę na kutrach jak przyjeżdżają na nasze morze na dorsze, choć jest limit siedmiu sztuk nikt tego nie przestrzega. Widziałem wędkarzy, którzy przyjeżdżają z 100 litrowymi beczkami na dorsze, mówili że nie opłaca się im przyjeżdżać np. z katowickiego po siedem dorszy, przecież wyprawa musi się zwrócić. Może odbiegłem od tematu zawodów podlodowych, które tak zawzięcie krytykujecie a z drugiej strony próbujecie naginać prawo tylko dlatego bo się wam nie podoba lub uznajecie w/g was za głupie. Ile tu roztrząsacie się nad rejestrami połowów choć wiadomo że trzeba je wypełniać twierdzicie, że jest to niepotrzebne i głupie.
Tak na zakończenie napisze tylko że nie jestem fanatycznym zwolennikiem idei "Złów i Wypuść" , to większość ryb złowionych przez siebie ryb wypuszczam choć nie wszystkie. Bardzo mi smakuje okoń czy sandacz więc jak złowię czasem zabiorę do domu, nie ma nic lepszego niż filety z okoni ponad 25 cm w dodatku przez siebie złowionych. I nie interesuje mnie to czy komuś się to podoba czy nie, że zjem złowionego przez siebie sandacza

pozdrawiam
[2011-02-18 16:20]

Rudi

Ja też nie wypuszczam wszystkich ryb i czasem lubię zjeść rybkę. I nie pisałem o wędkarstwie podlodowym (kiedyś łowiłem tą metodą), tylko konkretnie o tych zawodach i o tym co się tam działo. Rozumiem, że jakby brały im tylko niewymiarowe szczupaczki to też popierałbyś takie zawody. A że nie wrócą do wody to trudno, bo jak napisał jeden z kolegów powyżej: ryba wymęczona, wzięta w ręce i wychłodzona na lodzie (czyli ma marne szanse na przeżycie).
[2011-02-18 16:26]

Chyba jednak JEST nad czym się rozczulać, bo na zawodach podlodowych ginie 100% złowionych kilogramów ryb! 100%, a na zawodach na otwartej wodzie w najgorszym wypadku powiedzmy 50-65%. Kiedy strażnicy zlikwidują sieć kłusowników, uwalniając z niej 120 kilo ryb, to wiwaty i pochwały nie mają końca, sami strażnicy czują satysfakcję i dumę z przywrócenia wodzie tylu ryb. Na zawodach podlodowych te 120 kilo ryb zdycha w świetle prawa wędkarskiego, przy wiwatach, pochwałach i pucharach. Ma to sens? I nie porównuj kolego zawodów w naszym kraju, do zawodów innych krajów, bo ochrona i ilość ryb w innych krajach, to inna bajka. U nas zaostrza się limity wymiarów, okresów, ilościowe, robi rejestry, walczy o zarybienia nawet po parę kilo narybku, a przychodzi zima, lód i jebuuuuuut po stokilkadziesiąt kilo ryb szlak trafia, bo Rychu chce wiedzieć, czy jest lepszy od Zdzicha.  [2011-02-18 16:41]

............walczy o zarybienia nawet po parę kilo narybku,.........


Miało być chociaż....

[2011-02-18 16:44]

konik777

Chyba jednak JEST nad czym się rozczulać, bo na zawodach podlodowych ginie 100% złowionych kilogramów ryb! 100%, a na zawodach na otwartej wodzie w najgorszym wypadku powiedzmy 50-65%. Kiedy strażnicy zlikwidują sieć kłusowników, uwalniając z niej 120 kilo ryb, to wiwaty i pochwały nie mają końca, sami strażnicy czują satysfakcję i dumę z przywrócenia wodzie tylu ryb. Na zawodach podlodowych te 120 kilo ryb zdycha w świetle prawa wędkarskiego, przy wiwatach, pochwałach i pucharach. Ma to sens? I nie porównuj kolego zawodów w naszym kraju, do zawodów innych krajów, bo ochrona i ilość ryb w innych krajach, to inna bajka. U nas zaostrza się limity wymiarów, okresów, ilościowe, robi rejestry, walczy o zarybienia nawet po parę kilo narybku, a przychodzi zima, lód i jebuuuuuut po stokilkadziesiąt kilo ryb szlak trafia, bo Rychu chce wiedzieć, czy jest lepszy od Zdzicha.

zgadzam się w 100% z kolegą Maciejem  PS.to zdjęcie lepsze pozdrawiam
[2011-02-18 16:49]

dareq28

Nigdy nie bralem i nie zamierzam brac udzialu w tego typu zawodach. Uwazam to z totalny kretynizm,zabijanie malych rybek. Znam rozwiazanie problemu- musi byc jakas minimalna dlugosc ryby,zeby mogli ja wlozyc do tej reklamowki. Czasem lapia takie malenstwa,ze ledwo widac. Problem jest o wiele szerszy,zawody w krorych przetrzymuje sie zlowione ryby i pozniej wypuszcza. Po tylu godzinach i co najwazniejsze wazeniu tych ryb, sa w takiej kondycji...

Uwazam,ze ci,ktorzy sa odpowiedzialni za taki stan rzeczy to po prostu PÓŁINTELIGENCI, SKLONOWANE OWCE. Brak slow

Zabieram do zjedzenia ryby ale zdarza sie to jedynie w przypadku drapieznej rybki,wyjatek stanowi karas.

Pozdrawiam emerytow i rencistow i wszystkich tych co slecza godzinami na lodzie zabierajac kazda rybke- jak twierdza na klopsy albo dla kota. Nie da sie edukowac, trzeba poczekac, z niepokojem na nastepne pokolenie...

[2011-02-18 17:14]

zwir73

 A ja zgadzam się z Kristoph1.

Myśliwi też nie są tacy święci .Słyszałem że pare lat temu za lisa myśliwy mógł dostać pół pensji teraz się nie opłaca (brak rynku zbytu) i z polowania zakopują.To takie fer????

[2011-02-18 17:46]

SpinerZbok

Czytając przedmówców mam wrażenie, że nigdy nie łowili z lodu czy też nie brali udziału w zawodach podlodowych. łowienie z lodu jest specyficzna metodą i z przyczyn oczywistych brak jest możliwości przetrzymania ryb żywych do końca zawodów. Woreczki foliowe są po to by ryby nie były zabrudzone śniegiem czy lodem podczas ważenia gdyż za to są punkty ujemne. Nie ma co się tu rozczulać to są zawody podlodowe i  tak będzie póki będą takie rozgrywane czy to u nas w kraju czy też za granicą. Myślicie, że jest inaczej w innych krajach gdzie są rozgrywane takie zawody.
Zapewne wielu z tu piszących startuje w różnego rodzaju zawodach łowi podczas tych zawodów ryby i jestem przekonany, ze nie wszystkie ryby wracają z powrotem do wody.  Moim zdaniem te gadanie o wypuszczaniu wszystkich złowionych przez siebie ryb jest tylko podlizywaniem się innym, pisanie jakim się jest entuzjastą idei "Złów i Wypuść", a z drugiej strony w realnym życiu branie troszkę za krótkiej ryby, przymykanie oczu na kłusownictwo itd.. Przeglądając fora wędkarskie można by pomyśleć, że w Polsce wszyscy ryby wypuszczają więc powinno być ich w naszych wodach potężne ilości co niestety tak nie jest, więc kto te ryby zabiera? wydry czy  wędkarze czekający z wypiekami na twarzy na informacje gdzie akurat bierze dobrze ryba, gdzie akurat zarybili kilowymi szczupakami czy karpiami. Widzę na kutrach jak przyjeżdżają na nasze morze na dorsze, choć jest limit siedmiu sztuk nikt tego nie przestrzega. Widziałem wędkarzy, którzy przyjeżdżają z 100 litrowymi beczkami na dorsze, mówili że nie opłaca się im przyjeżdżać np. z katowickiego po siedem dorszy, przecież wyprawa musi się zwrócić. Może odbiegłem od tematu zawodów podlodowych, które tak zawzięcie krytykujecie a z drugiej strony próbujecie naginać prawo tylko dlatego bo się wam nie podoba lub uznajecie w/g was za głupie. Ile tu roztrząsacie się nad rejestrami połowów choć wiadomo że trzeba je wypełniać twierdzicie, że jest to niepotrzebne i głupie.
Tak na zakończenie napisze tylko że nie jestem fanatycznym zwolennikiem idei "Złów i Wypuść" , to większość ryb złowionych przez siebie ryb wypuszczam choć nie wszystkie. Bardzo mi smakuje okoń czy sandacz więc jak złowię czasem zabiorę do domu, nie ma nic lepszego niż filety z okoni ponad 25 cm w dodatku przez siebie złowionych. I nie interesuje mnie to czy komuś się to podoba czy nie, że zjem złowionego przez siebie sandacza

pozdrawiam

Super! popieram kolegę w całej rozciągłości. Tak jak pisałem już kiedyś w jakimś poście - od co najmniej 2 lat nie widziałem aby jakiś wędkarz łowiący niedaleko mnie (Wisłoka, Ropa, Jasiołka, Solina) wypuścił jakąkolwiek rybkę:) Też myślę, że "złów i wypuść" funkcjonuję tylko na forach internetowych, bo każdy boi się podpaść wśród wędkarskiej braci. Nie ma co się napinać, jacy to jesteśmy wszyscy "no kill". Ja bardzo lubię jeść ryby przez siebie złowione (bo po kiego grzyba mam kupować filety w sklepach, w których tyle syfu, że strach do ust brać). Oczywiście nie zawsze zabieram ryby bo i po co??? Po co mi np 5 kg okoni, jak mogę sobie zabrać kilka sztuk? Po co mi np 2 szczupaki łowione co dzień przez tydzień??? mogę sobie wziąć jednego raz i mi starczy na długo. Bez przesadyzmu Panowie... [2011-02-18 17:56]

Można zabierać, owszem, sam nieraz zabieram CZĘŚĆ połowu, ale w takich zawodach biorą też udział NOOKILLOWCY, z musu zabijający wszystko co złowią. O to tu chodzi. Zabić można, pewnie, ale żeby zjeść, a nie rywalizować. Zawody podlodowe- Kto więcej złowi, czyli KTO WIĘCEJ ZABIJE.  [2011-02-18 18:11]

Rudi

I właśnie o to kolego Mastiff mi chodziło. No ale nie wszyscy czytają ze zrozumieniem. Przecież zaznaczyłem, że nie jestem fanatykiem c&r ani pseudo "no kilowcem". Czasem zabiorę rybkę, szczególnie dobrą. Ale po co uśmiercać wszystko co się złowi.
A co do myśliwych to niech trenują na lisach, bo za niedługo tak jak i ryb nie będzie ani zajęcy ani kuropatw.
[2011-02-18 18:17]

zwir73

czyli mała rybka cacy - lisek bebe ...... [2011-02-18 18:23]

arekde

Co by tu nie mówić i ile by nie napisać kol. Kristoph1 ma całkowitą rację i fajnie, że są osoby popierające ten punkt widzenia.

Pozdarwiam

 

[2011-02-18 18:27]

perwer

Dlatego płoć nie ma miary,bo co koledzy łowili by na zawodach.Łowienie pod lodowe jest zajebistą alternatywą przetrzymania zimy.Dość szybko wciąga mimo często niesprzyjających warunków pogodowych.Jeśli chodzi o zawody z tym związane ,dla mnie osobiście sensu to żadnego nie ma.Nie wiem kto to wymyślił ,lecz stanowczo powinien być zakaz ,jeśli ryby łowione z góry skazane są na śmierć.Przykre jest to tym bardziej że prawie każda z tych rybek jest nabita ikrą,chyba że łowiony jest narybek zeszłoroczny .Zawody letnie to inna bajka.Rybka wraca do wody ,w lepszej lub gorszej kondycji ale wraca.Szkoda tych rybek ....Łowienie pod lodowe tak,zabieranie ryb(miarowe), bo akurat chętnie zjem na kolacje tak,zabijanie na zawodach dla pokazania sie, że więcej moge wytłuc w pare godzin od kolegi  NIE.....
[2011-02-18 18:37]

arekde

OK, każdy ma swoje zdanie i sumienie i prawo wyboru.

Chodzi tylko o to by nie wpadać w skarjności i piętnować coś co jest zgodne z prawem......bo inaczej dojdzie do tego, że zostaną zakazane zimowe zawody, potem zimowe połowy a na końcu w ogóle wchodzenie na lód!Bez znaczenia czy z wędką czy z łyżwami ;-)

[2011-02-18 18:47]

Zbig28

Ja popieram te głosy, które podważają sens organizacji zawodów, podczas których bezpowrotnie giną setki, a nawet tysiące małych rybiątek. Tak jest nie tylko na zawodach z lodu. Także tzw. spławikowe najczęściej wygrywają ci, którzy wyrwali z wody setki uklei !

Coż to za sport, w którym wymienia się życie tysięcy rybek ( podczas jednych zawodów ), na dyplomy i puchary !!!  Co to ma wspólnego z etyką wędkarską !!!

Na ostatnich zawodach o GPX i Mistrzostwo Okręgu Mazowieckiego, które odbyły się na Mazurach, wszyscy ( ponad setka ) tzw. zawodników było uzbrojonych w bałałajki z żyłeczkami 0,05 - 0,08 i delikatne kiwoczki. Targali maleńkie jazgarzyki, płoteczki ( najczęściej 4-10 cm ). Ryby większe ( ok.20 cm )  często rwały te zestawy.

 Oczywiście były tytuły, dyplomy i pucharki.

Dla mnie to kompromitacja wędkarstwa. Na wszystkich zawodach powinny być dolne limity w każdym gatunku. Zwycięzca zamiast kilkuset rybiątek złowiłby np. 5-10 sztuk mających tę samą wagę. A to, że wielu nic by do wagi nie przyniosło..?  No cóż, takie są uroki sportu, szczęścia i rywalizacji.

W moim Kole  na zawodach towarzyskich ta masakra jest od jakiegoś czasu niedozwolona. Wystąpiliśmy do ZOM, aby i w imrezach rangi mistrzowskiej także można byłoby stosować dolne limity w poszczególnych gatunkach we wszelkich zawodach.     

[2011-02-18 18:54]

zwir73

Jak byśmy wszędzie doszukiwali się głębokiego.... sensu przeplatanego  wrażliwością to należało by zmienić hobby.

"Zabić można, pewnie, ale żeby zjeść, a nie rywalizować" - a zadawać cierpienie dla swojej przyjemności pt. wędkowanie-wypoczynek na łonie przyrody.

"Żeby to chociaż były skarłowaciałe leszczyki albo sumiki, ale płotek jednak żal. Daliby im dorosnąć do przynajmniej 25 cm" - co to zmienia ....? jeden dla lepszego samopoczucia musi złowić worek leszczy inny cieszy się z płoteczki ,jazgra może dla pucharu i rywalizacji ale wiadomo po co.

Widze często gości trzyma w siatce parę ryb zgodnie RAPR ale co z nimi zrobi nie wie

-wrażenia na żonie i kolegach nie zrobi ,pateli szkoda brudzić ,dla kota za dużo dla  sąsiada za mało itp. chcąc nie chcąc po paru dniach lądują w koszu.



 

[2011-02-18 18:58]

zwir73

Pytanie jeszcze jak często są organizowane zawody polodowe ?

Gdzie widać jak na dłoni jaki wpływ ma wędkarz na rybostan , a co z tymi co okupują zbiorniki dzień w dzień to jest OK .

[2011-02-18 19:07]