Zaloguj się do konta

Zawody wędkarskie inaczej

utworzono: 2010/09/29 22:37

 Proszę kolegów o opinie na temat mojego ostatniego wpisu na moim blogu . Nie jestem krasomówcą , chodzi mi o idee - czy jest słuszne ? Wpis nosi tytuł - Zawody wędkarskie - inaczej . Nie chodzi mi też o ocenę , zrozumiecie jak przeczytacie - pozdrawiam SOLI . 
[2010-09-29 22:37]

witam kolego SOLI, poruszyłeś dobry temat, wiele razy zastanawiało mnie to dlaczego na ważne zawody jeżdżą jedni i ci sami wędkarze , teraz juz wiem, liczy się kasa

oczywiście pod artykułem dodałem swój komentarz ...........

[2010-09-30 09:07]

Ja byłem, jestem i będę przeciwnikiem zawodów wędkarskich. Nienawidzę tej rywalizacji w zabijaniu ryb, bo przeważnie tym się to kończy, nawet "na żywej rybie". Zawalona woda zanętami, wybite spore ilości ryb, zajęte miejscówki, wielu znerwicowanych wędkarzy, w imię tytułów i pucharków na półkę. Z całym szacunkiem dla kunsztu, wiedzy i umiejętności wędkarskich dla wszystkich wędkarzy uczestniczących "nałogowo" w zawodach, ale ja poprostu tego nie trawię, a ryby trochę łowić potrafię przez te ponad 30 lat i lubię, ale bez rywalizacji. Zamiast wydawać kasę koła na takie zawody kilka razy w roku, to te pieniądze przeznaczyć można na narybek, kładki na łowiskach, dofinansowanie SSR itd itp. [2010-09-30 09:53]

Stas31

Kolego Mastiff, masz absolutną rację i popieram Twój tok myślenia, jednak zawodu były, są i    bedą. Przecież (działacze, prezesi, itp.) muszą pokazać że coś robią. Czy zdajesz sobie sprawę jak to ładnie brzmi w sprawozdaniach: (Zorganizowaliśmy, Przeprowadziliśmy, Zrobiliśmy, Pozyskaliśmy sponsorów, itd.). Potem wystarczy już tylko rozliczyć finanse, zapłacić za ciężką pracę przy organizacji i przeprowadzaniu zawodów. A wędkarze biorący udział w zawodach?  Ucieszą się punktami w GP, jakimś wygranym kołowrotkiem, pucharkiem, dyplomem. A ryby ? kto by się nimi przejmował gdy chodzi o pieniądze? (pardon - to znaczy o sportowego ducha walki i zwycięstwo w rywalizacji). Pozdrawiam.
[2010-09-30 11:30]

Brawo Mastiff!!!

Dokladnie tak jest.

Ja też łowię bo lubię zrelaksowac się na łonie przyrody i wędkować.

A taka rywalizacja to juz nie relaks.

Pozdrawiam

[2010-09-30 11:50]

Co do samych zawodów to zostawię małą furtkę. Sam jestem skłonny kiedyś może wystartować w zawodach bo to nawet nie jest ogólnie takie złe. Lecz chyba na takich jak SOLI organizuje z kolegami, gdzie nie ma wrzucanych ton zanęty i nikt nie patrzy Ci jaki masz sprzęt.


Tak ogólnie co do zawodów powinien być zakaz ewentualnie jakieś limity wagowe do zanęt użytych, no ale to już nie moja rola w tym.



[2010-09-30 12:00]

Ja startowałem już kilkukrotnie,nieraz z sukcesami na pudle, nieraz na końcu stawki, ale udział brałem, aż któregoś razu powiedziałem sobie DOŚĆ! A to po tym , jak parę razy kilku uczestników po sygnale końca zawodów szwędało sie z siatami pełnych ryb, a to z wody, a to do wody ta siata, potem do ważenia, a na końcu pytali -kto chce ryby, bo już martwe, a ja nie biorę...? A że chętnych nie było, to lądowały albo w wodzie, albo w krzakach (bo COŚ przyjdzie, to se zje...). W grupie kolegów na rybach owszem, nieraz mała rywalizacja zaiskrzy, ale nie na taką zawodniczą skalę i bez strat dla ryb i środowiska. Moim zdaniem zawody = bezsens. [2010-09-30 12:29]

82marco

Najbardziej wk..wia mnie to ze wędkarze opłacajacy wcale nie małe składki są traktowani na wodach na których rozgrywane sa zawody jak intruzi. Miałem taką sytuacje pod koniec sierpnia na j. Paprocany. Wstalem sobie w niedzele rano, przygotowałem spinninga wypiłem kawke i nad jezioro. Po kilku rzutach podpływa do mnie łódź z dwoma gościami i mówią -Dzisiaj kolego nie połowisz są zawody spinningowe i całe jezioro jest zamknięte do godz. 14.00. Na to ja mówie ze mi od 14.00 nie pasuje i łowie dalej :D Aż wkońcu zostałem przez nich "obrzucony mięsem" i prawie siła usunięty z nad wody.

Dla mnie jest debilizmem żeby zamykac całe jezioro bo kilku KRETYNÓW wymyśliło sobie "zawody" Tym bardziej w niedziele, ponieważ niedziela jest mojim jedynym wolnym dniem kiedy moge pojechać na ryby. Jak już robią te niby zawody to niech zrobią w poniedziałek lub inny dzien w tygodniu, a nie zawsze w weekend.

[2010-09-30 14:38]

Najbardziej wk..wia mnie to ze wędkarze opłacajacy wcale nie małe składki są traktowani na wodach na których rozgrywane sa zawody jak intruzi. Miałem taką sytuacje pod koniec sierpnia na j. Paprocany. Wstalem sobie w niedzele rano, przygotowałem spinninga wypiłem kawke i nad jezioro. Po kilku rzutach podpływa do mnie łódź z dwoma gościami i mówią -Dzisiaj kolego nie połowisz są zawody spinningowe i całe jezioro jest zamknięte do godz. 14.00. Na to ja mówie ze mi od 14.00 nie pasuje i łowie dalej :D Aż wkońcu zostałem przez nich "obrzucony mięsem" i prawie siła usunięty z nad wody.

Dla mnie jest debilizmem żeby zamykac całe jezioro bo kilku KRETYNÓW wymyśliło sobie "zawody" Tym bardziej w niedziele, ponieważ niedziela jest mojim jedynym wolnym dniem kiedy moge pojechać na ryby. Jak już robią te niby zawody to niech zrobią w poniedziałek lub inny dzien w tygodniu, a nie zawsze w weekend.


No dokładnie. To jest ten jeden z wielu dużych minusów zawodów wędkarskich. Dobrze, że rajdy samochodowe są organizowane na torach do tego przeznaczonych, bo jadąc gdzieś swoim samochodem w dniu takiego rajdu w miastach trzeba by jeździć swoim autem po dachach domów, albo wcale.



[2010-09-30 15:52]

Sniper64

Ja startowałem już kilkukrotnie,nieraz z sukcesami na pudle, nieraz na końcu stawki, ale udział brałem, aż któregoś razu powiedziałem sobie DOŚĆ! A to po tym , jak parę razy kilku uczestników po sygnale końca zawodów szwędało sie z siatami pełnych ryb, a to z wody, a to do wody ta siata, potem do ważenia, a na końcu pytali -kto chce ryby, bo już martwe, a ja nie biorę...? A że chętnych nie było, to lądowały albo w wodzie, albo w krzakach (bo COŚ przyjdzie, to se zje...). W grupie kolegów na rybach owszem, nieraz mała rywalizacja zaiskrzy, ale nie na taką zawodniczą skalę i bez strat dla ryb i środowiska. Moim zdaniem zawody = bezsens.


Witaj..Macieju:) dla tego jak ja z kolegą organizujemy (zawody) to najważniejsze jest by ryba złowiona dobrze się czuła:) dla tego opracowaliśmy metodę...za każdy cm. ryby 1 - punk. i ryba od razu do wody ...chyba że przeznaczamy kilkanaście rybek do rozdania między uczestników,do  tego całe zawody są  bez żadnych opłat!!! nagrody symboliczne,dyplomy statuetki...na ile starczy środków finansowych! a efekt i frekwencję znasz z fotek:) zaznaczam że te (zawody wędkarskie) nie są organizowane przez żadne Koło PZW!!! to dwoje ludzi i dobra współpraca z UMiG...:)      
[2010-09-30 17:10]

Sniper64

Cześć,,Wszystkim...same zawody!!! jeżeli chodzi o rywalizację Wędkarską to ...tak! ale jak już chodzi tylko o te nagrody co na stole leżą - to już nie zawody! tylko chęć to mieć co tam leży...a jakie nażekanie że to nie takie dlaczego nie droższe itd...:) Również dla mnie kiedy się wpuszcza do tego zbiornika rybę na dwa dni przed zawodami to nie są zawody...to już nie to! powinno się rozgrywać zawody na zbiorniku takim jaki jest bogaty czy nie w rybę...i pokazać wtedy swoje umiejętności i technikę..wędkarską! a nie tak jak do sklepu kto pierwszy w kolejce...siądzie tam gdzie ławica ryby stoi i młóci jak rolnik zborze cepem! To moje zdanie na temat takich właśnie zawodów !!!   
[2010-09-30 17:21]

Manolo8


Najbardziej wk..wia mnie to ze wędkarze opłacajacy wcale nie małe składki są traktowani na wodach na których rozgrywane sa zawody jak intruzi. Miałem taką sytuacje pod koniec sierpnia na j. Paprocany. Wstalem sobie w niedzele rano, przygotowałem spinninga wypiłem kawke i nad jezioro. Po kilku rzutach podpływa do mnie łódź z dwoma gościami i mówią -Dzisiaj kolego nie połowisz są zawody spinningowe i całe jezioro jest zamknięte do godz. 14.00. Na to ja mówie ze mi od 14.00 nie pasuje i łowie dalej :D Aż wkońcu zostałem przez nich "obrzucony mięsem" i prawie siła usunięty z nad wody.

Dla mnie jest debilizmem żeby zamykac całe jezioro bo kilku KRETYNÓW wymyśliło sobie "zawody" Tym bardziej w niedziele, ponieważ niedziela jest mojim jedynym wolnym dniem kiedy moge pojechać na ryby. Jak już robią te niby zawody to niech zrobią w poniedziałek lub inny dzien w tygodniu, a nie zawsze w weekend.


Zacznę od tego że organizowanie zawodów wędkarskich jest statutowym obowiązkiem Kół i że "kilku KRETYNÓW" usilnie stara się z tego wywiązać, bo za brak zawodów są Kołu ujmowane punkty (pieniądze ze składek członkowskich) przez Okręg. Druga sprawa to tych samych "kilku KRETYNÓW" ustala harmonogram zawodów w kole po ogłoszeniu harmonogramu zawodów przez ZG i Okręg w PZW, czyli w miesiącu marcu tak aby nie nakładały się na te zawody i musi terminarz zawodów przesłać do zatwierdzenia przez Okręg. Trzecia sprawa to tych samych "kilku KRETYNÓW" musi tak ustalić termin zawodów aby wzieło w nich udział jak najwięcęj zawodników (członków również płacących nie małe składki), czyli w dni wolne od pracy. Muszę zaznaczyć że tych "kilku KRETYNÓW" robi to za darmo poświęcając swój wolny czas,
tak że zanim kogoś wyzwiesz 82marco od KRETYNÓW to zainteresuj się sprawami statutowymi Twojego Koła, bo rozumiem że do jakiegoś należysz. Woda na której wędkujesz też należy do kogoś i do Twoich obowiązków należy :
2. Przed przystąpieniem do wędkowania, wędkarz zobowiązany jest do ustalenia do kogo należy wybrane przez niego łowisko i czy nie obowiązują na nim dodatkowe ograniczenia, poza zawartymi w niniejszym Regulaminie.
7. Obowiązkiem wędkarza jest opuszczenie łowiska, jeśli rozgrywane mają być na nim zawody sportowe. Organizator zawodów musi posiadać pisemne zezwolenie uprawnionego do rybactwa w obwodzie rybackim.
Jeżeli chodzi o zanęty wrzucane do wody w czasie zawodów też jestem zwolennikiem ograniczeń, tylko co na to zawodnicy kwalifikowani (mistrzowie, kadra) którzy są sponsorowani również przez producentów zanęt.


[2010-09-30 18:49]

82marco

Zacznę od tego że organizowanie zawodów wędkarskich jest statutowym obowiązkiem Kół i że "kilku KRETYNÓW" usilnie stara się z tego wywiązać, bo za brak zawodów są Kołu ujmowane punkty (pieniądze ze składek członkowskich) przez Okręg. Druga sprawa to tych samych "kilku KRETYNÓW" ustala harmonogram zawodów w kole po ogłoszeniu harmonogramu zawodów przez ZG i Okręg w PZW, czyli w miesiącu marcu tak aby nie nakładały się na te zawody i musi terminarz zawodów przesłać do zatwierdzenia przez Okręg. Trzecia sprawa to tych samych "kilku KRETYNÓW" musi tak ustalić termin zawodów aby wzieło w nich udział jak najwięcęj zawodników (członków również płacących nie małe składki), czyli w dni wolne od pracy. Muszę zaznaczyć że tych "kilku KRETYNÓW" robi to za darmo poświęcając swój wolny czas,
tak że zanim kogoś wyzwiesz 82marco od KRETYNÓW to zainteresuj się sprawami statutowymi Twojego Koła, bo rozumiem że do jakiegoś należysz. Woda na której wędkujesz też należy do kogoś i do Twoich obowiązków należy :
2. Przed przystąpieniem do wędkowania, wędkarz zobowiązany jest do ustalenia do kogo należy wybrane przez niego łowisko i czy nie obowiązują na nim dodatkowe ograniczenia, poza zawartymi w niniejszym Regulaminie.
7. Obowiązkiem wędkarza jest opuszczenie łowiska, jeśli rozgrywane mają być na nim zawody sportowe. Organizator zawodów musi posiadać pisemne zezwolenie uprawnionego do rybactwa w obwodzie rybackim.

Jeżeli chodzi o zanęty wrzucane do wody w czasie zawodów też jestem zwolennikiem ograniczeń, tylko co na to zawodnicy kwalifikowani (mistrzowie, kadra) którzy są sponsorowani również przez producentów zanęt.


Znam statut koła. 

Tylko dlaczego płacąc co rok składki ponad 200zł, chcąc wystartowac w zawodach musiałbym dodatkowo za to płacić?

I zauwazylem tez ze w zawodach ( przynajmniej w mojim Kole ) przewaznie startuja te same osoby. Czyli kilkanascie osób na 100tys miasto, wiec wedkarzy zrzeszonych w Kole nie biorących udziału w zawodach jest okolo 80%. I to własnie im odbiera sie ta przyjemność jaką jest wedkowanie w weekend. Więc musza sie meczyć na mniejszych zbiornikach lub komercji kij przy kiju, jak mrówki. A kilkanascie osób ma na kilka godzin zbionik o powierzni 132ha tylko dla siebie. I GDZIE TU SPRAWIEDLIWOŚĆ.

I jeszcze co mnie śmieszy to te ich hasło ZAWODY NA ŻYWEJ RYBIE!!!


[2010-09-30 20:34]

Panowie od - złów i wypuść - czy myślicie ,że robicie miej szkód od tych co uczestniczą w zawodach ? W pokoju łowiska jest wpis pt. Łowisko specjalne Wersminia , kolega zastanawia się czy włodarz tego jeziora wprowadził zakaz stosowania haków z zadziorami - tak wprowadził , a dlaczego ? A dla tego ,że jest to typowe łowisko złów i wypuść i po ostatnim przeglądzie tej wody okazało się , że pływa w niej za dużo trupów . Panowie nie oszukujmy się , jesteśmy wędkarzami i każdy z nas wie jak wygląda atak okonia , szczupaka czy innego drapieżcy ,co z tej ryby jak trafi z powrotem do wody ? Reasumując , jesteśmy myśliwymi sportowiec , ten co wypuszcza i ten co zjada- wszystko jeden gwint . Jeszcze jedno , jak myślicie dlaczego ten wpis nie pojawił się na pierwszej stronie ? Liczę na wasz intelekt. [2010-09-30 21:56]

Panowie od - złów i wypuść - czy myślicie ,że robicie miej szkód od tych co uczestniczą w zawodach ? W pokoju łowiska jest wpis pt. Łowisko specjalne Wersminia , kolega zastanawia się czy włodarz tego jeziora wprowadził zakaz stosowania haków z zadziorami - tak wprowadził , a dlaczego ? A dla tego ,że jest to typowe łowisko złów i wypuść i po ostatnim przeglądzie tej wody okazało się , że pływa w niej za dużo trupów . Panowie nie oszukujmy się , jesteśmy wędkarzami i każdy z nas wie jak wygląda atak okonia , szczupaka czy innego drapieżcy ,co z tej ryby jak trafi z powrotem do wody ? Reasumując , jesteśmy myśliwymi sportowiec , ten co wypuszcza i ten co zjada- wszystko jeden gwint . Jeszcze jedno , jak myślicie dlaczego ten wpis nie pojawił się na pierwszej stronie ? Liczę na wasz intelekt .


Nikt tu nie pisze o samym zabijaniu ryb (czy zabijać, czy nie), ale o masowym zabijaniu jakie ma miejsce w przypadku zawodów. Jeśli łowi przykładowo 30 wędkarzy rekreacyjnie, to powiedzmy, że 20 z nich ryby zabierze, ale też segregując i zabierają te większe na kolacyjkę, czy w słoiki. Na zawodach natomiast 30 zawodników ładuje w siaty 100% połowu, oby miały granice wymiaru. Niewątpliwie więc podczas zawodów ginie więcej ryb, niż podczas łowienia "dla siebie" przy tej samej liczbie łowiących. Mnie osobiście wali zasada NO KILL, bo ja zabieram często swój połów, lub jego część do zjedzenia, a uczestnicy zawodów niekoniecznie. Nikt mi nie powie, że łowiąc na zawodach przykładowo 200 uklejek, to te 200 sztuk przeżyje jak wróci do wody. A łowiąc rekreacyjnie nie widziałem jak żyję, żeby ktoś ładował w siatę kilkaset ryb i zabrał na kolację. Kłusownik OWSZEM i niekoniecznie na kolację. Konkludując- masowe zawody wędkarskie nie są "fajne" z wielu powodów. To jest tylko i wyłącznie moje prywatne zdanie.


[2010-10-01 07:38]

Dlatego z wyżej wymienionych przyczyn my organizujemy sobie troche inne, prywatne zawody spiningowe.

Jak uda nam sie zgrać z wolnym terminem, przynajmniej 4 osoby (koledzy po kiju), to urządzamy wtedy zawody, i nie przeszkadza nam że ktoś jeszcze łowi na danym zbiorniku.

Nagroda w tych zawodach jest troche inna, a mianowicie wygrany zawodów stawia przegranym skrzynkę piwka lub literek wódki. Oczywiście o trunku jaki wygrany ma kupić, decydują przegrani:)

Zazwyczaj takie zawody przeciagaja sie do późnych godzin nocnych, a rywalizacja i zabawa pierwsza klasa:)

Pozdrawiam

[2010-10-01 08:10]

To rozumiem :) [2010-10-01 08:22]

82marco

Dlatego z wyżej wymienionych przyczyn my organizujemy sobie troche inne, prywatne zawody spiningowe.

Jak uda nam sie zgrać z wolnym terminem, przynajmniej 4 osoby (koledzy po kiju), to urządzamy wtedy zawody, i nie przeszkadza nam że ktoś jeszcze łowi na danym zbiorniku.

Nagroda w tych zawodach jest troche inna, a mianowicie wygrany zawodów stawia przegranym skrzynkę piwka lub literek wódki. Oczywiście o trunku jaki wygrany ma kupić, decydują przegrani:)

Zazwyczaj takie zawody przeciagaja sie do późnych godzin nocnych, a rywalizacja i zabawa pierwsza klasa:)

Pozdrawiam


No i to można nazwac prawdziwymi zawodami. Chyba zaczniemy to praktykować u nas :D Wędkowanie z kumplami a na koniec miło spędzony czas przy zimnym piwku lub wódzi :P

To rozumiem.

[2010-10-01 09:20]

Dlatego z wyżej wymienionych przyczyn my organizujemy sobie troche inne, prywatne zawody spiningowe.

Jak uda nam sie zgrać z wolnym terminem, przynajmniej 4 osoby (koledzy po kiju), to urządzamy wtedy zawody, i nie przeszkadza nam że ktoś jeszcze łowi na danym zbiorniku.

Nagroda w tych zawodach jest troche inna, a mianowicie wygrany zawodów stawia przegranym skrzynkę piwka lub literek wódki. Oczywiście o trunku jaki wygrany ma kupić, decydują przegrani:)

Zazwyczaj takie zawody przeciagaja sie do późnych godzin nocnych, a rywalizacja i zabawa pierwsza klasa:)

Pozdrawiam

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

Podobnie się '' zabawiamy '' z moimi kumplami . Najczęściej są to zawody spławikowe albo gruntowe . Na taką wycieczkę zabieramy zawsze namioty i niestety wszyscy zabieramy nad wodę '' nagrody '' bo nie wiadomo kto wygra zawody . Nagrodę otwieramy dopiero po zakończonej rywalizacji i nie ma od tego odstępstwa nawet jeżeli jęzory majtałyby się nam między kolanami . Całe zawody trwają dziesięć godzi i ani kropelki . Popieram takie pomysły , zawsze jest wesoło i zazwyczaj łowimy dużo ryb bo karmimy stanowisko tydzień przed zasiadką . Z drugiej strony miałem okazję startować w kilkunastu poważnych zawodach wędkarskich ale jakoś mnie to nie pociągało , natomiast więcej radości miałem z pomagania drużynie , ustalaniu i sporządzaniu zanęt , przygotowywani strategii ogólnie trenowaniu . Świetnie jak do tego ma się dobrego sponsora to sukces zapewniony . Rozumiem jednak co chce na powiedzieć kolega Mastiff . Faktycznie pomimo wypuszczania dużo ryb nie przeżywa albo ginie po wypuszczeniu a dodam , że na poważnych zawodach wyczynowcy zazwyczaj łowią wielka górę ryb więc niejako z automatu więcej ryb ginie .

Organizatorów zawodów którzy po zakończonej rywalizacji układają setki zabitych ryb na trawie i robią foto sesję to już całkowicie nie rozumiem . Czysta głupota i skrajna nieodpowiedzialność , tym bardziej , że na takich imprezach jest dużo dzieci- przyszli wędkarze którzy patrzą i kodują

a później oglądamy takich nastoletnich baranów jak pakują do torby 10-cio cm linki albo szczupaki po 30 cm .

[2010-10-01 09:30]

Też kiedyś zrobiliśmy sobie zawody gruntowe, ale u nas to się nie sprawdziło, bo nikt nie wytrzymał i wiekszość napoi rozweselających została wypita przed końcem zawodów - można powiedzieć że wszyscy wygrali:)

Dlatego rywalizujemy tylko w spiningu, bo kiepsko sie łowi z browarkiem w ręku:)

A grunt to zarzucasz i tyle, a ręce pomiędzy przerzucaniem, holowaniem ryb trzeba czymś zająć - zreszto sami rozumiecie jak to jest:)

Pozdrawiam

 

[2010-10-01 09:49]

Też kiedyś zrobiliśmy sobie zawody gruntowe, ale u nas to się nie sprawdziło, bo nikt nie wytrzymał i wiekszość napoi rozweselających została wypita przed końcem zawodów - można powiedzieć że wszyscy wygrali:)

Dlatego rywalizujemy tylko w spiningu, bo kiepsko sie łowi z browarkiem w ręku:)

A grunt to zarzucasz i tyle, a ręce pomiędzy przerzucaniem, holowaniem ryb trzeba czymś zająć - zreszto sami rozumiecie jak to jest:)

Pozdrawiam

 



 

 

Hhahahahahahah

[2010-10-01 09:52]

kazik

Jak nieraz kiedyś mówiłem czy pisałem , Wędkarstwo to nie sport , a hobby i należało by tą dewizę wprowadzać w życie . Statut mówi o sportowym podejściu do wędkowania i to jest wielka obłuda, którą niektórych karmią . Wypowiedzi powyższe kolegów zresztą o tym świadczą .

 Ciekawe jak by to było , jak by myśliwi co jakiś czas robili sobie zawody na żywej zwierzynie ? To coś podobnego . [2010-10-01 19:53]

jogi

Nie wierzę w to żeby kilkunastu zawodników zajęło cały 132 ha zbiornik.Nie podobno żeby nie było takich odcinków brzegu żeby nie ulokować zawodników tak żeby nie byli rozproszeni po CAŁYM brzegu.Jeżeli chodzi o ŻYWĄ RYBĘ to powinno być tak że zawodnik zgłasza sędziemu złowioną rybę, ten po zważeniu i zmierzeniu  wpisuje ją do karty zawodnika a rybka w stanie ŻYWYM wraca do wody.Tak ja to widzę. Jeden warunek to taki że sędziów musi być kilku dostępnych "na zawołanie". Pozdrawiam.
[2010-10-01 20:38]

Jesteśmy wędkarzami i każdy z nas ma pewien hamulec , który włącza się kiedy trzeba . Słuszna uwaga kolego kazik , nie ma żadnej różnicy , tak to właśnie wygląda .
[2010-10-01 21:33]

82marco

Nie wierzę w to żeby kilkunastu zawodników zajęło cały 132 ha zbiornik.Nie podobno żeby nie było takich odcinków brzegu żeby nie ulokować zawodników tak żeby nie byli rozproszeni po CAŁYM brzegu.Jeżeli chodzi o ŻYWĄ RYBĘ to powinno być tak że zawodnik zgłasza sędziemu złowioną rybę, ten po zważeniu i zmierzeniu  wpisuje ją do karty zawodnika a rybka w stanie ŻYWYM wraca do wody.Tak ja to widzę. Jeden warunek to taki że sędziów musi być kilku dostępnych "na zawołanie". Pozdrawiam.

Były to zawody spinningowe na jeziorze Paprocany m. Tychy. Ostatnia niedziela sierpnia. Na zbiorniku było max 8-9 łodzi, wiec prosty rachunek 16-18 ludzi. Jezioro zamknięte od 6.00 do 14.00.

[2010-10-01 21:48]

pawelz

Zgodze sie z wiekszoscia przedmowcow.
Dla mnie osobiscie zawody = dno. Przynajmniej te o ktorych wiem. W ktorych np. obniza sie wymiar ryby liczonej do punktacji. Na ostatnim JLS obnizono wymiar lipienia do...23 cm.
Zastanawiam sie kiedy zaczna organizowac zawody na narybku. A pieprzenie ze robi sie to, bo trzeba wyrownac wszystkim szanse jest bez sensu. Jesli nie ma warunkow do przeprowadzenia zawodow, to sie ich nie organizuje.
No i nie wspomne, ze bylem raz wyproszony z polowy OS'u na Dunajcu bo wlasnie ktos sobie zorganizowal zawody. Ale okregowi NS nie przeszkadzalo to w pobraniu ode mnie 50 zl / dzien. Nikt mi nie powiedzial ze 6 km rzeki za ktora zaplacilem bedzie wylaczone.
Podobnie na Wisle. 250 km i powrot do domu bo ktos zrobil sobie zawody. Bylo to jeszcze za czasow panowania okregu BB na gornej Wisle.
No i nie bylbym soba gdybym nie odniosl sie do tego:

"Panowie od - złów i wypuść - czy myślicie ,że robicie miej szkód od tych co uczestniczą w zawodach ? W pokoju łowiska jest wpis pt. Łowisko specjalne Wersminia , kolega zastanawia się czy włodarz tego jeziora wprowadził zakaz stosowania haków z zadziorami - tak wprowadził , a dlaczego ? A dla tego ,że jest to typowe łowisko złów i wypuść i po ostatnim przeglądzie tej wody okazało się , że pływa w niej za dużo trupów ...."

Po pierwsze, lowisko w ktorym panuje zasada C&R a nie sa wymagane haczyki bezzadziorowe to jakas pomylka. Ktos nie pomyslal i tyle. Po drugie, rybe w mysl zasady C&R nalezy uwolnic z jak najwieksza ostroznoscia a nie wyzucic do wody. Najlepiej wogole nie dotykac ryby przy odhaczaniu. Osciskiwanie jej do sesji zdjeciowych jest tez nie namiejscu. Ukladanie na ziemi i przyglaskiwanie zeby ladnie sie prezentowala do zdjecia to kolejny z grzechow.
Powtorze to po raz 1000. To nie metoda jest zla. To ludzie w wiekszosci przypadkow nie umieja ja stosowac. A potem czyta sie o tach historiach, ze mimo wypuszczania ryby zdychaja. Pewnie, ze jak wyszarpuje sie z gardla okoniowi haczyk po czym piekny lobem ryba laduje w wodzie, to ma ona niewielkie szanse. Ale to nie jest C&R.
A co do polykania. Haczyki bezzadziorowe daja sie pieknie wyjmowac przy pomocy np. szczypcow hirurgicznych nawet z gardla szczupaka. Ostatnio pojawilo sie tego duzo na pilicy. Niestety pistolety do 40 cm. Ale zaden nie odniosl powaznych ran mimo ze z pyska nie wytawal nawet koniec muchy. A zlowilismy tego ponad 20 szt. na 2 wyprawach.
[2010-10-04 11:14]