Zaloguj się do konta

Zaświadczenie o zdaniu egzaminu na KW

utworzono: 2013/05/09 20:28
JKarp

Artur co z tego, że masz cztery rodzaje i jeszcze szczypce - zawsze możesz usłyszeć, że te są z jakiegoś powodu złe lub niewłaściwe.Oczywiście znaczek zwany emotikonem  ;-) wskazuje, na swoisty żart z mojej strony ale skoro Ty tak na poważnie ...Czy wykałaczka może być wypychaczem?( To tak żeby się nudzić he he )JK [2013-05-10 20:50]

Prowokujesz Romualdzie tym urządzeniem, oj prowokujesz ;-)JK

Kolega ma rację, bo RAPR każdy wędkarz powinien znać. Przynajmniej tyczący się metod jakich używa, wymiarów i okresów ochronnych ryb jakie łowi. (zalecane jest zapoznać się z jego treścią)
By potem nie zdziwił go fakt że strażnik się do niego przyczepił, bo coś robi nie tak, lub czegoś nie ma.
Ja mam 4  rodzaje wypychaczy, i kombinerki wędkarskie do wyjmowania przynęt z paszczy szczupaka. I powiem że te wszystkie wypychacze nie raz mi się przydały nad wodą, bo są one przystosowanie do różnych rodzai i rozmiarów haków, jak też do pyszczków ryb...

Gratuluję posiadanego asortymentu w kwestii tych urządzeń.

Do mnie kiedyś straż miała obiekcje , że posiadałem jedynie wypychacz będący w komplecie szwajcarskiego scyzoryka , ale po dłuższej analizie mędrcy odpuścili....


[2013-05-10 21:02]

MASTINO

Niektóre osoby (zawsze te same) jak wypowiadaja się na temat wypychacza do haczyków (i nie tylko), to zawsze maja jakieś ALE. Jezu, czy ten głupi wypychacz jest dla niektórych aż tak ciężki, długi, brudzący, czy brzydko pachnie, że musi doprowadzać do tak licznej wymiany zdań często kpiarskich, ironicznych i szyderczych? Jest to urządzonko nie dość, że często ratujące zdrowie i życie rybkom złowionym, to jeszcze wędkarzowi pomaga bez nerwów odzyskać przynętę, czy nawet sam haczyk. Ani Ustawa, ani RAPR, ani z tego co mi wiadomo żaden regulamin łowisk, nie określają ani gabarytów, ani budowy, ani materiału jakim ma się charakteryzować wypychacz do haczyków. Zrobić sobie go można samemu, kupić za śmieszne grosze i po prostu go mieć. Zrobić nawet z patyczka, rurki czy drucika. Nie znam również żadnego przypadku "czepiania się" straży rybackich do budowy, koloru, tworzywa czy rodzaju wypychacza. Żaden strażnik nie czepi się o to, że nasz wypychacz jest w w komplecie w scyzoryku, grzebieniu, komórce czy trąbce. RAPR wymaga posiadania wypychacza i tyle, zarówno z myślą o rybie jak i o nerwach wędkarza. Po co to szukać dziury w całym (wypychaczu). W aucie ma być gaśnica proszkowa i nikt nigdzie nie pisze elaboratów o tym, a czy ona może być różowa, biała, w kwiatki, słoniki czy z harmonijką i gwizdkiem. Ma być z aktualną legalizacją, proszkowa i o odpowiedniej pojemności i tyle. Wypychacz ma być, ma działać skutecznie wyjmując haczyki z pysków ryb i tyle. Jak mi ktoś udowodni, że gdziekolwiek strażnik rybacki czepiał się wędkarza o wypychacz (budowę, gabaryty, tworzywo itd), to osobiście złożę skargę na niego u jego przełożonego. [2013-05-10 22:54]

Romuald55

5. Wędkarz zobowiązany jest posiadać przyrząd do wyjmowania haczyków z pyskówryb. Ryby z haczyka należy uwalniać z zachowaniem maksymalnej ostrożności.

....to jeden z punktów regulaminu.Niewielu wie o jego istnieniu,niestety.Nie ważne czy to nazwiemy urządzeniem, wypychaczem czy regulaminowym przyrządem.Trzeba mieć przy sobie. [2013-05-10 23:19]

Roxola

...i skutki takich praktyk widzimy !!!




Dokładnie tak, a raczej czytamy Zbyszku   :) 

Uprzedzam pytanie, czy zdawałam egzamin na KW - Tak...  serio (z wymiarów ochronnych i rozpoznawania ryb przed wyrobieniem karty)  ...i jeszcze kilka egzaminów, także w PZW.I nie były, to egzaminy za kasę, bo ktoś wpłacił...   ale testy, które musiałam napisać dobrze - żeby nie oblać.Miałam ściągę na egzaminie podwyższenia kwalifikacji na sędziego okręgowego (z wędkarstwa muchowego nie mam praktyki, a wtedy trudniej zapamiętać), ale nie było szans ściągać, bo siedziałam bezpośredni przed komisją. Jednak mam w sobie coś takiego, że jak mam zdawać egzamin, to faktycznie się uczę (bo to moja wiedza, która zostanie).Szkoda, że to już zanika u młodych, bo mogą mieć za pieniądze, a później czytamy na wedkuje, to co czytamy...No cóż, Koło Kołu nierówne, a nawet z Okręgami jest różnie - też się już przekonałam. [2013-05-11 00:31]

Zibi60

Chwilkę mnie nie było i ... się narobiło - stałem się bohaterem jednego z tematów na forum. Czuję się mocno zażenowany; ja skromny człowiek i tyle o mnie gadania.
Wypowiedzią "...i skutki takich praktyk widzimy !!!" chciałem Wam zwrócić uwagę na chęć zaistnienia - moim zdaniem za wszelką cenę - na forum. Dotyczy to nowych, młodych userów, a kolega @linek 1998 jest tego jaskrawym przykładem. Mogłem tak napisać, ponieważ czytam forum praktycznie "od dechy do dechy", poznaję przy tym ludzi i ich maniery. Radzę to także zrobić koledze @yba zanim kogoś osądzi, na moim blogu już kolega był, więc myślę, że zrozumiał retoryczność Swego pytania, choć...
Gdy ja zaczynałem wędkarstwo, warunkiem przyjęcia do koła było poświadczenie dwóch wprowadzających. Jeden - był nim mój wujek, który uczył mnie wędkowania - poświadczał znajomość zasad wędkowania, ochrony ryb i ochrony przyrody, drugim był członek zarządu koła. Podpisy obu panów widniały w mojej Karcie Ewidencyjnej jako - wprowadzający.
Proszę mnie nie zaszufladkować do wrogów młodzieży, całe swoje życie wędkarskie uczę nie tylko się, ale przede wszystkim młodszych. Zwracam tylko uwagę na fakt chęci zaistnienia w każdym temacie. Kilkunastoletni wędkarze robią się ekspertami, doradcami, a według mnie powinni czytać, słuchać i zadawać pytania (po wykorzystaniu Google) Redakcja założyła temat dla nowicjuszy, jakoś tam jest mały ruch, ale za to na głównym forum !!!
Przepraszam za zboczenie z tematu i pozdrawiam brać wędkarską - tą młodą też ;)
[2013-05-11 08:27]

MadmaxM4

Chwilkę mnie nie było i ... się narobiło - stałem się bohaterem jednego z tematów na forum. Czuję się mocno zażenowany; ja skromny człowiek i tyle o mnie gadania.
Wypowiedzią "...i skutki takich praktyk widzimy !!!" chciałem Wam zwrócić uwagę na chęć zaistnienia - moim zdaniem za wszelką cenę - na forum. Dotyczy to nowych, młodych userów, a kolega @linek 1998 jest tego jaskrawym przykładem. Mogłem tak napisać, ponieważ czytam forum praktycznie "od dechy do dechy", poznaję przy tym ludzi i ich maniery. Radzę to także zrobić koledze @yba zanim kogoś osądzi, na moim blogu już kolega był, więc myślę, że zrozumiał retoryczność Swego pytania, choć...
Gdy ja zaczynałem wędkarstwo, warunkiem przyjęcia do koła było poświadczenie dwóch wprowadzających. Jeden - był nim mój wujek, który uczył mnie wędkowania - poświadczał znajomość zasad wędkowania, ochrony ryb i ochrony przyrody, drugim był członek zarządu koła. Podpisy obu panów widniały w mojej Karcie Ewidencyjnej jako - wprowadzający.
Proszę mnie nie zaszufladkować do wrogów młodzieży, całe swoje życie wędkarskie uczę nie tylko się, ale przede wszystkim młodszych. Zwracam tylko uwagę na fakt chęci zaistnienia w każdym temacie. Kilkunastoletni wędkarze robią się ekspertami, doradcami, a według mnie powinni czytać, słuchać i zadawać pytania (po wykorzystaniu Google) Redakcja założyła temat dla nowicjuszy, jakoś tam jest mały ruch, ale za to na głównym forum !!!
Przepraszam za zboczenie z tematu i pozdrawiam brać wędkarską - tą młodą też ;)

 

dokładnie tak panie Zbyszku. dość czesto można na forum znaleźć wypowiedzi młodych wedkarzy robiacych za ekspertów a wypowiedzi linka 1998 sa aż nazbyt widoczne...

nikt tu za wroga młodych wedkarzy nie robi ale małe skarcenie nie zaszkodzi wiec tez nie bardzo wiem skad nagły wkład obronny kolegi @yba, którego napastliwe posty, nie do konca swiadczące o kulturze osobistej, widiwałem nie jednokrotnie.

pozdrawiam

MadmaxM4

[2013-05-11 09:10]

adler

Witam kolegów i koleżanki.

Miałem zablokowany komputer, ale już wszystko gra. W między czasie otrzymałem kilka telefonów, że ktoś zablokował wątek, nie była to moja ingerencja, nie widzę tu powodów do takich działań. Posty które tu znikał to ja usunąłem, gdyż znamy z regulaminu że obraźliwe i wulgarne posty jak i dalsze je komentujące będą usuwane. Z tym powinniśmy się raczej zgodzić. Wszak mamy odpowiadać w miarę w temacie, prawda? Odblokowałem go zatem, więc już nic nie stoi na przeszkodzie byśmy dalej spokojnie mogli prowadzić rzeczową dyskusję. 

Pozdrawiam i życzę spokojnej i miłej dyskusji w powyższym temacie.

Krzysztof.

[2013-05-11 17:15]

Romuald55

Tak naprawdę przeciętny wędkarz powinien rozpoznać gatunki ryb,znać wymiary i okresy ochronne i parę innych drobnych szczegółów.Z tak okrojonej wiedzy egzamin to formalność.Czy uważacie ,że nowi adepci wędkarstwa muszą zdawać egzamin na poziomie matury? To byłaby bzdura.Koledzy nad wodą poinstruują nowego adepta co można a co nie.Najwyżej zapłaci "frycowe". [2013-05-11 17:51]

yba

Chwilkę mnie nie było i ... się narobiło - stałem się bohaterem jednego z tematów na forum. Czuję się mocno zażenowany; ja skromny człowiek i tyle o mnie gadania.
Wypowiedzią "...i skutki takich praktyk widzimy !!!" chciałem Wam zwrócić uwagę na chęć zaistnienia - moim zdaniem za wszelką cenę - na forum. Dotyczy to nowych, młodych userów, a kolega @linek 1998 jest tego jaskrawym przykładem. Mogłem tak napisać, ponieważ czytam forum praktycznie "od dechy do dechy", poznaję przy tym ludzi i ich maniery. Radzę to także zrobić koledze @yba zanim kogoś osądzi, na moim blogu już kolega był, więc myślę, że zrozumiał retoryczność Swego pytania, choć...
Gdy ja zaczynałem wędkarstwo, warunkiem przyjęcia do koła było poświadczenie dwóch wprowadzających. Jeden - był nim mój wujek, który uczył mnie wędkowania - poświadczał znajomość zasad wędkowania, ochrony ryb i ochrony przyrody, drugim był członek zarządu koła. Podpisy obu panów widniały w mojej Karcie Ewidencyjnej jako - wprowadzający.
Proszę mnie nie zaszufladkować do wrogów młodzieży, całe swoje życie wędkarskie uczę nie tylko się, ale przede wszystkim młodszych. Zwracam tylko uwagę na fakt chęci zaistnienia w każdym temacie. Kilkunastoletni wędkarze robią się ekspertami, doradcami, a według mnie powinni czytać, słuchać i zadawać pytania (po wykorzystaniu Google) Redakcja założyła temat dla nowicjuszy, jakoś tam jest mały ruch, ale za to na głównym forum !!!
Przepraszam za zboczenie z tematu i pozdrawiam brać wędkarską - tą młodą też ;)


Oj jak ja żałuję że nie wstawiłem tej buzki:-) [2013-05-11 19:10]

yba

Tak naprawdę przeciętny wędkarz powinien rozpoznać gatunki ryb,znać wymiary i okresy ochronne i parę innych drobnych szczegółów.Z tak okrojonej wiedzy egzamin to formalność.Czy uważacie ,że nowi adepci wędkarstwa muszą zdawać egzamin na poziomie matury? To byłaby bzdura.Koledzy nad wodą poinstruują nowego adepta co można a co nie.Najwyżej zapłaci "frycowe".


Zgadzam się kolego . Ja mając 5 lat , zaczynałem łowić na stawach po których już teraz nie ma sladu ,zostały zasypane . Juz wtedy potrafiłem odróżnić Karasia od Karpia:-) A tak na poważnie, to wydaje mi się że ktoś kto łowi ryby na wędkę ,powinien sam dążyć do tego żeby wiedziec co łapie i  jak łapie , bo przecież to przyjemność , hobby , pasja ,zabawa, a wiadomo że czlowiek bawiąc się, zdobywa wiedze najlepiej , najszybciej i najprościej.W niektórych okregach , kołach ,nie istnieje cos takiego jak egzamin i to tu jest problem.Wiem także po pseudo wędkarzach, jak wygląda ich podejście do naszego sportu, a ich sam nie wiem jak to nazwac . Dzień dobry , ? A dobry , dobry - i jak biorą? biorą, biorą , a co pan złapał ?a ch. to wie, co to, ale kotlety będą. [2013-05-11 19:31]

SZUWARdragon2

...i skutki takich praktyk widzimy !!!

Karta powinna byc bez zdawania, a i kary za nie odrobione lekcje odpowiednio wsokie jak w innch krajach.


[2013-05-17 19:52]

Jack14

Całe szczęście, że nie jest wydawana tak normalnie z "automatu".

[2013-05-17 20:02]

SZUWARdragon2

Niektóre osoby (zawsze te same) jak wypowiadaja się na temat wypychacza do haczyków (i nie tylko), to zawsze maja jakieś ALE. Jezu, czy ten głupi wypychacz jest dla niektórych aż tak ciężki, długi, brudzący, czy brzydko pachnie, że musi doprowadzać do tak licznej wymiany zdań często kpiarskich, ironicznych i szyderczych? Jest to urządzonko nie dość, że często ratujące zdrowie i życie rybkom złowionym, to jeszcze wędkarzowi pomaga bez nerwów odzyskać przynętę, czy nawet sam haczyk. Ani Ustawa, ani RAPR, ani z tego co mi wiadomo żaden regulamin łowisk, nie określają ani gabarytów, ani budowy, ani materiału jakim ma się charakteryzować wypychacz do haczyków. Zrobić sobie go można samemu, kupić za śmieszne grosze i po prostu go mieć. Zrobić nawet z patyczka, rurki czy drucika. Nie znam również żadnego przypadku "czepiania się" straży rybackich do budowy, koloru, tworzywa czy rodzaju wypychacza. Żaden strażnik nie czepi się o to, że nasz wypychacz jest w w komplecie w scyzoryku, grzebieniu, komórce czy trąbce. RAPR wymaga posiadania wypychacza i tyle, zarówno z myślą o rybie jak i o nerwach wędkarza. Po co to szukać dziury w całym (wypychaczu). W aucie ma być gaśnica proszkowa i nikt nigdzie nie pisze elaboratów o tym, a czy ona może być różowa, biała, w kwiatki, słoniki czy z harmonijką i gwizdkiem. Ma być z aktualną legalizacją, proszkowa i o odpowiedniej pojemności i tyle. Wypychacz ma być, ma działać skutecznie wyjmując haczyki z pysków ryb i tyle. Jak mi ktoś udowodni, że gdziekolwiek strażnik rybacki czepiał się wędkarza o wypychacz (budowę, gabaryty, tworzywo itd), to osobiście złożę skargę na niego u jego przełożonego.




Lata temu zanim obowiazywal wypychacz uzywalem zwyklej galazki, jak na to odpowiesz?wypychacz czy nie uzyt dzisiaj.

[2013-05-17 20:20]

SZUWARdragon2

Całe szczęście, że nie jest wydawana tak normalnie z "automatu".


Powinna byc z automatu i kary z automatu za brak wiedzy, najmniejszy mandat tu gdzie wedkuje obecnie to 150% podstawowej wyplaty.

Placac za wedkowanie z automatu dostalem karte,reszta w moim obowiazku albo kieszeni.


[2013-05-17 20:31]