Zaloguj się do konta

Zarybianie wód PZW

utworzono: 2013/08/24 11:59
Artur z Ketrzyna

Nie ma że wybranych.Z początkiem roku wysyła się pismo do Okręgu o zgodę na samodzielne zarybianie przez Koło.I po problemie. 

Jak też można napisać/ złożyć wniosek o zarybienie danych akwenów, takimi i takimi gatunkami ryb.
Z tym że trzeba to zrobić. A nie jak u nas w kole słyszę my nic nie możemy. A kisić pieniążki na koncie koła też potrafią...
Może i nie zarybili ny niewiadomo czym, ale niech nawet po części spełnili wniosek, to zawsze było by coś.
Zgadzam się Zander z tobą że nie konsultuje okrę się z kołami, ale koła tez tego nie robią. Po co są ci Delegaci, po co sa zebrania delegatów.
N i można jeszcze odwołać się do ZG POZW.
[2013-08-28 22:43]

Zander51

Nie ma że wybranych.Z początkiem roku wysyła się pismo do Okręgu o zgodę na samodzielne zarybianie przez Koło.I po problemie. 

A skąd materiał zarybieniowy i kto za niego zapłaci ? Nie znam takiego przypadku w moim okręgu, by poizwolono jakiemuś kołu zaopatrzyć się dowolnie w jakimś ośrodku hodowlanym w rybę jaką  chce i w jakiej ilości chce a faktury zapłaci okręg...
[2013-08-28 22:48]

Roxola

Mirek, byłeś Prezesem Koła...  powiem Ci szczerze, że dziwią mnie Twoje pytania.Czy inne Koła naprawdę nie kontaktują się z Okręgami ? Sami sobie utrudniacie w takim przypadku i stwarzacie problemy, których być nie musi.
[2013-08-28 23:01]

Zander51

Jedne okręgi słuchają kół a inne nie. Dziwi mnie Twoja naiwność i wiara w uczciwość, prawdomówność, dobrobyt i Zieloną Wyspę...
[2013-08-28 23:04]

Roxola

Jesteś Mirek uszczypliwy, więc Ci powiem że osobiście to załatwiałam.A konkretnie napisałam pismo o zgodę i znalazłam kontakt do wielu hodowców w okolicy.Ryby muszą mieć świadectwo zdrowia i faktura jest obowiązkowa.Resztą zajmuje się gospodarczy w kole i komisja zarybieniowa razem z rewizyjną.
[2013-08-28 23:34]

Zander51

Ja też załatwiałem osobiście do zbiorników miejskich, które były pod moją opieką. 4ha i 2 ha wody, czyli niewielkie. 622 sumy. 6 tys. podchowanego wylęgu szczupaka, 4,5 tys. sandacza, karp co roku i sporo karasia. Lina zero. Walkę o Łynę przegrałem. Niechcący pomogło w tym inne koło. Zarybianie kleniem i sumem uważam za nieporozumienie i totalną głupotą...
[2013-08-28 23:39]

Zander51

Jesteś Mirek uszczypliwy, więc Ci powiem że osobiście to załatwiałam.A konkretnie napisałam pismo o zgodę i znalazłam kontakt do wielu hodowców w okolicy.Ryby muszą mieć świadectwo zdrowia i faktura jest obowiązkowa.Resztą zajmuje się gospodarczy w kole i komisja zarybieniowa razem z rewizyjną.
To jakimi pieniędzmi płaciliście za ryby, skoro skarbnik musiał odprowadzać pieniądze do okręgu za znaczki ? W kole mogły zostać tylko odpis przyznany przez okręg za członkowskie, egzaminy itp ? Rozumiem, że to z tych pieniędzy kupowaliście rybę ? To w jakim celu wędkarze płacą za zarybienia i ochronę wód ?

[2013-08-28 23:52]

Roxola


Mirek nie mam zamiaru tłumaczyć Ci całej procedury, bo to Ty byłeś Prezesem.Nie słyszałeś nigdy o przelewie ? Nikt z gotówką w kieszeni nie jeździ teraz po ryby.Faktury zawsze są na okręg. 

[2013-08-29 00:01]

Zander51

W porządku. Nie znam takiej procedury zarybieniowej. Ichtiolog zawsze nam przywoził ryby i nie takie jakie sobie zamówiliśmy. Oczywiście w późniejszym okresie, kiedy moje akcje w okręgu spadły. Ale jak widać co kraj to obyczaj. Tylko wam pozazdrościć...
[2013-08-29 00:09]

Artur z Ketrzyna

Jedne okręgi słuchają kół a inne nie. Dziwi mnie Twoja naiwność i wiara w uczciwość, prawdomówność, dobrobyt i Zieloną Wyspę...

Oszem jedne okręgi są otwarte na propozycje ze strony kół, inne maja problemy nawet gdy ich nie ma...
Co im utrudnia przychylić się do wniosku? Na to pytanie nie odpowiem, bo mogę tylko insynuować.
Choć tu można też wytknąć to że koła nie dotrzymują procedur. Czyli nie składają pisemnych wniosków. A jak nie ma pisma nie ma wniosku i nie ma tematu...

A nawet jeśli okręg nie przychyli się co do wniosku, który jest zgodny z operatem rybackim, jak i pozyskanym pożytkiem (wyłowionymi rybkami). To można odwołać się do ZG w Warszawie. Takie są procedury.
Co do tego że koła może że samo zarybić z własnych środków.
Koło ma własne środki, bo część uiszczonych składek (jakiś procent) zostaje w kole.
Tak więc środki jako takie ma, małe ale są.
A jak kilka kół się zgra to i większe będą.
Kiedyś pisałem jak można pozyskać dodatkowe środki... A;e to ie o tym temat.
[2013-08-29 00:45]

Artur z Ketrzyna

W porządku. Nie znam takiej procedury zarybieniowej. Ichtiolog zawsze nam przywoził ryby i nie takie jakie sobie zamówiliśmy. Oczywiście w późniejszym okresie, kiedy moje akcje w okręgu spadły. Ale jak widać co kraj to obyczaj. Tylko wam pozazdrościć...

A poprosiłeś o wyjaśnienie na piśmie dlaczego nie tymi gatunkami co chcieliście/wnioskowaliście? A odwołałeś się wyżej?
Nie oni tak mają jeśli, ktoś nie walczy o swoje to i nie dostanie...
Odwołanie idzie przez okręg. Okręg wzywa na pogawędkę. I czemu odrazu do...
A potem ugoda ty wycofujesz, my dajemy.
Powiesz że wywalą z członkostwa. Hola nie tak łatwo. Można tez się odwołać, No i wstawiennictwo kolegów z koła
[2013-08-29 00:54]

JKarp

"" Przybłędy staja się rybkami rodzimymi i zastępują tradycyjne potrawy."
A jaśniej ? JK

Karp to obcy gatunek. Sprowadzony do Polski w celach hodowlanych i sprzedaży. Hodowany był w stawach skąd pozyskiwany i sprzedawany. Po wojnie jak był problem z pozyskaniem śledzi, bo nie było aż tyle kortów rybackich, by zaspokoić potrzeby rynku na święta Bożego Narodzenia, był taki przebiegły sprzedawca (Żyd na śląsku) który klientom wmówił że te święta są wyjątkowe i wymagają wyjątkowej rybki.
Teraz maja trend suma wpuszczać do jezior. On tez niezłych szkód tam narobi. Wresztą już kilku gospodarzy wody się o ty przekonało...


Nie wiem czy to jest dość wystarczająco jasno. Jeśli dla ciebie podmiot dzierżawiący akwen wodny i gospodarujący na nim. Nie jest gospodarzem tego akwenu na czas trwania dzierżawy..."
Znowu skucha ;-) A gdzie tu jest napisane, że śledzie były tradycyjną potrawą wigilijną ?http://magia-zimowych-swiat.pl.tl/Tradycja-potraw-wigilijnych.htmNigdzie o tym nie znalazłem informacji - znaczy o tym śledziu.http://wigilia.pl/?Page=_11"Do najpospolitszych dań wigilijnych należało i należy: barszcz, groch, fasola, grzyby, ziemniaki, wszelkiego rodzaju kasze podawane z sosem grzybowym, gołąbki z farszem, pierogi z kapustą i grzybami. Najważniejszą potrawą jest kutia z gotowanej pszenicy doprawiana makiem, miodem i orzechami. Obowiązkowo podaje się śledzie. Wszystkie potrawy są postne, a powinny składać się z "wszystkiego co w polu, sadzie, ogrodzie, lesie i wodzie" czyli z potraw zbożowych, warzyw, owoców, orzechów, miodu i ryb. "
" Potrawy wigilijne[edytuj | edytuj kod źródłowy]W zwyczajach wigilijnych obecnych jest wiele elementów zaczerpniętych z obrzędowości pogańskiej, które w formie szczątkowej, nie zawsze uświadomionej, zachowały się do dziś. Obecnie w kolacji wigilijnej związki z tymi wierzeniami zachowały się przede wszystkim w potrawach, przyrządzanych głównie z ziaren zbóż, maku, miodu, grzybów, a więc typowych dla styp pogrzebowych, oraz w trzymaniu pustego miejsca przy stole dla nieznanego gościa.W zależności od regionu i tradycji rodzinnych zestaw wigilijnych potraw jest różny, ale zwyczajowo na wigilijnym stole powinny znaleźć się wszystkie płody ziemi, a potraw powinno być dwanaście. Każdej należy spróbować, co ma zapewnić szczęście przez cały rok. Do najbardziej typowych należą: barszcz z uszkami (wymiennie w niektórych regionach Polski z białym żurem, zupą grzybową, zupą owocową lub zupą rybną), ryby, przyrządzane na różne sposoby, z najbardziej tradycyjnym karpiem smażonym i w galarecie, kapusta z grochem, kapusta z grzybami, pierogi z kapustą, kasza z suszonymi grzybami, fasola z suszonymi śliwami, paszteciki z grzybami, kotleciki z ryżu z sosem grzybowym, kluski z makiem, cukrem i miodem, makiełki, chałka z kompotem z suszonych owoców, zupa migdałowa czy z tradycji wschodniej kulebiak, gołąbki i kutia. Na Śląsku potrawami wigilijnymi są także moczka i makówki. Zgodnie z polskim zwyczajem potrawy wigilijne powinny być postne, czyli bezmięsne i bez użycia tłuszczów zwierzęcych. Post wigilijny jest zwyczajem przedchrześcijańskim[potrzebne źródło], dość powszechnie przestrzeganym, mimo że obecnie nie jest nakazany w żadnym z wyznań chrześcijańskich. Biskupi łacińscy zachęcają do zachowania tego zwyczaju "ze względu na wyjątkowy charakter tego dnia w Polsce"[1]."Nigdzie nie wyczytałem o tych śledziach ;-)JK

[2013-08-29 08:18]

lynx

No cóż widać że macie Arturze bałagan w kole, ale to nie jest wina tylko zarządu ale również wasza wędkarzy, dziwne że w moim kole niema takich problemów, co roku wpuszczany jest sandacz, sszczupak, lin, ale trzeba chodzić na zebrania i domagać się  takich zarybień jakich chcą wędkarze a nie okręg, przy każdym zarybieniu są wędkarze oraz komisja zarybieniowa z koła.


U nas jest podobnie.
[2013-08-29 20:04]

lynx

Tak jak napisał Artur. Nie mamy wpływu na zarybiania. Okręg nie konsultuje potrzeb zarybieniowych kół. No, może tych wybranych...


 

 

 

 

 

Niestety niektóre wypowiedzi przeczą same sobie.

Przykładowo nie mamy wpływu na kluczowe decyzje ale zaraz ta sama osoba pisze idźcie na zebranie.

Czy jedno nie przeczy drugiemu ?

W jakim celu mam iść na zebranie jak i tak decyzje zapadają odgórnie ?


Może właśnie dlatego te decyzje tak zapadają bo nikt się tym nie interesuje.
[2013-08-29 20:19]

lynx

Ja też załatwiałem osobiście do zbiorników miejskich, które były pod moją opieką. 4ha i 2 ha wody, czyli niewielkie. 622 sumy. 6 tys. podchowanego wylęgu szczupaka, 4,5 tys. sandacza, karp co roku i sporo karasia. Lina zero. Walkę o Łynę przegrałem. Niechcący pomogło w tym inne koło. Zarybianie kleniem i sumem uważam za nieporozumienie i totalną głupotą...

jak się z tym nie zgadzasz to po co załatwiałeś. Teraz to chyba masz samego drapieżnika. A co on je?
[2013-08-29 20:23]

Romuald55

Tych wszystkich bajkopisarzy,którzy zabierają tu głos informuję,że zarybiać ma prawo tylko i wyłącznie uprawniony do rybactwa.W PZW Są to OKRĘGI.Nikt bez wiedzy i zgody Okręgu nie ma prawa wpuścić ani jednej rybki.Koła wędkarskie,za zgodą Okręgu mogą zakupić materiał zarybieniowy ze swoich środków i wpuścić do zbiorników którymi się opiekują.To jest poza planowym zarybianiem prowadzonym przez Okręg. [2013-08-29 20:39]

Roxola

Dopiszę jeszcze w temacie, że zbiorniki, którymi opiekuje się koło są zbiornikami zamkniętymi.Żadna rzeka obok nie przepływa, a ichtiolog z okręgu jest członkiem koła i jest przy zarybieniach.To wcale nie jest tak, że można robić co się chce, ale dzięki temu, że jest zgoda (co wcale nie było pewne, że będzie) to nie jest jedynie karpiem zarybiane ale także leszczem, linem, szczupakiem, jaziem, węgorzem. Koło jest liczne, a zbiorniki o dużej presji wędkarskiej. Dlatego nie twierdzę, że okręg się musi zgodzić i należy tego żądać - myśmy mieli ułatwioneNie może być tak, że jeżeli osoba z koła zajmująca się zarybianiem jest spinningistą, to zarybia się tylko drapieżnikiem lub jeżeli jest łowcą sumów, to tylko sumem.Trzeba to robić z głową i konsultować, bo błędy mogą być nieodwracalne przez długie lata.Gospodarczy z wiosny starał się o płoć ale nikt z hodowców w okolicy nie miał i teraz znowuczyni starania o to żeby jesienią była możliwość zarybienia właśnie m.in płotką.Przecież o to chodzi, żeby była różnorodność ryb w zbiorniku. Natomiast wędkarze nad wodą optują głównie za karpiem, narzekania są tylko na portalu.

 
[2013-08-30 11:01]

Zander51

Ja też załatwiałem osobiście do zbiorników miejskich, które były pod moją opieką. 4ha i 2 ha wody, czyli niewielkie. 622 sumy. 6 tys. podchowanego wylęgu szczupaka, 4,5 tys. sandacza, karp co roku i sporo karasia. Lina zero. Walkę o Łynę przegrałem. Niechcący pomogło w tym inne koło. Zarybianie kleniem i sumem uważam za nieporozumienie i totalną głupotą...

jak się z tym nie zgadzasz to po co załatwiałeś. Teraz to chyba masz samego drapieżnika. A co on je?

Na te ryby wyraziłem zgodę, min dlatego, że karłowaciała płoć, okoń i leszcz. Teraz łowimy medalowe leszcze ( http://pzwbartoszyce.forumowisko.net/medalowe-leszcze-vt25.htm ) a na zawodach płotka nie zawodzi. Łowiono już sandacze po 4 kg i takie po 20 cm, czyli doszło do naturalnego tarła.. Zbiornik jest przepływowy i zimę ryba przeżywa w zasadzie bez strat. Więc jestem przeciwnikiem zarybiania czymkolwiek, poza linem. No, ale ja już tam nie rządzę...
[2013-08-30 13:20]

Artur z Ketrzyna

Tych wszystkich bajkopisarzy,którzy zabierają tu głos informuję,że zarybiać ma prawo tylko i wyłącznie uprawniony do rybactwa.W PZW Są to OKRĘGI.Nikt bez wiedzy i zgody Okręgu nie ma prawa wpuścić ani jednej rybki.Koła wędkarskie,za zgodą Okręgu mogą zakupić materiał zarybieniowy ze swoich środków i wpuścić do zbiorników którymi się opiekują.To jest poza planowym zarybianiem prowadzonym przez Okręg.

Tak, wszystko się zgadza.
Ale PZW też ma obowiązek prowadzić racjonalną gospodarkę rybną i przeprowadzać zarybienia zgodnie z operatem rybackim...


[2013-08-30 20:28]

Zibi60

Moje koło - a ściślej Walne Zebranie - podjęło uchwałę o przeznaczeniu z funduszy koła kwoty 3000 zł rocznie na zarybienie podopiecznego akwenu. W tejże uchwale jest także zapis, że zarybienie ma się odbywać w obecności członka Zarządu Koła i Komisji Rewizyjnej. Sugerujemy ichtiologowi jaką rybę chcemy zakupić i on wskazuje nam hodowcę od którego odbieramy, przeważnie własnym transportem. Kwestie finansowe są dogrywane na linii Okręg - hodowca, a pulę pieniędzy na ten cel księgowa okręgowa odpisuje z naszych funduszy. Do wspomagania zarybień wykorzystywaliśmy także dotacje od sponsorów.
[2013-08-31 08:33]

Zander51

A co ze składkami na ochronę i zarybianie ryb ? Czyż nie na ten cel płacimy ponad 80 zł ? Psim obowiązkiem okręgu jest zarybianie wód, bo wędkarze na ten cel płacą składki ! I zarybiają czym chcą...
[2013-08-31 10:38]

Zibi60

Mirku napisałem, że moje koło wspomaga zarybienia, bo taka była decyzja Walnego Zebrania Członków, a to jest najwyższa władza. Oczywiste, że to na okręgu ciąży odpowiedzialność za zarybienia.
[2013-08-31 10:55]

Zander51

Moje koło było zbyt małe ( ok.300 członków ), by przeznaczać swoje skromne środki na dodatkowe zarybianie. Same badanie ryby u hodowcy to wtedy było 400 zł.
[2013-08-31 11:02]

Artur z Ketrzyna

Moje koło było zbyt małe ( ok.300 członków ), by przeznaczać swoje skromne środki na dodatkowe zarybianie. Same badanie ryby u hodowcy to wtedy było 400 zł.

Wszystko zależy od dogadania się z hodowcą narybku. Część tych badań jak i transport, może wliczyć w koszty.

Może i tych funduszy za dużo nie ma ale zawsze to jest jakiś zastrzyk dla łowiska.

W operatach też nie ma wielkich kwot. od 500 zł do 2,5 tyś zł na gatunek ryby na obwód rybacki. Tak więc wychodzi nawet od 70 zł do 350 zł. Tak więc. przy takiej kwocie zarybieniowej, koło może dożucić drugie tyle.
Jak wiadomo Okręg, nie jest rozrzutny na ten cel....
[2013-08-31 11:24]

Zander51

80 zł x 300=24000. O czym my mówimy ?
[2013-08-31 11:42]