Leszcze na Zalewie Koronowskim

/ 1 odpowiedzi
Zalew Koronowski to miejsce gdzie zaczynałem moje prawdziwe wędkarstwo. Tu moj kolega z pracy wyśmiał mnie że "leszczysko 0,7 kg" to nie rekord życiowy tylko żyletka ale potem już jakoś poszło. Z różnych metod zdecydowanie wybieram spławik bo nic tak mnie nie wycisza jak piękne jego wyłożenie przez leszcza. przeszedłem okresy spiningu (szczupły 96 cm na wiśle) zasiadki karpiowe sporo takich ponad 10kg (nie na komercji na której w życiu nie byłem) węgorze, liny i inny białoryb (nigdy nie złapałem sandacza). A teraz powrót nad zalew.... i to już od ubiegłego roku. Mam jachcik, echosondę itp. a ryby.... żyletki lub krąpie. Przeczytałem mnóstwo informacji na temat żerowania leszczy i obejrzałem też mnóstwo filmików na YT zostałem fanem Pana Bogdana Bartona (masakra chciałem pojechać tam na wędkowanie z przewodnikiem a terminy do końca roku zajęte). Tym samym pozostaje Zalew Koronowski oczywiście z "oczywisego" wyboru, z chęci powrotu na "stare śmieci".  Nie chcę tu narzekać na dzierżawcę zalewu bo takich postów jest pełno i w zasadzie na temat zalewu tylko takie (i pewnie wszyscy mają rację). Chciałbym rozpocząć wątek właśnie dla pozytywnych informacji o wędkarstwie na Zalewe Koronowskim. Jednak jak się płynie to troszkę tych wędkarzy jest. W marinie mówią że ryba jest ale jak widzę to raczej drobnica. No i już zacząłem narzekać a miało być pozytywnie;) W nadchodzący weekend mam zamiar popływać sobie z echosondą i wyszukać jakieś niezbyt głębokie miejsce na dłużesze z niego korzystanie. (chyba już powoli leszcz powinien się trzeć) więc raczej zasiadka na lina. ale może, może... . Przed nami sporo czasu bo sezon juz rozpoczęty i do późnej jesieni troszkę czasu jest, więc do zobaczenia (być może) nad wodą. Ze swojej strony napewno zdam relację z wypadów weekendowych a i innych do tego zapraszam. Pozdrowienia
yanik46


No i poniedzialek no i po rybach. Brania słabe jedna przyzwoita płotka i parę krąpików aż wstyd... ale zalliczony wieczór i poranek. Wcześniej troszkę popływałem z echo ale szczerze mówiąć (pisząc) nie znalazłem sobie żadnego super ciekawego miejsca. Na głębinę raczej za wcześnie a miejsc takich 3-5 metrów bez szalonych spadów nie za wiele ale na takim łowiłem. Trudno też dobić łodzią bo takie miesca porośnięte są trzciną a potrzebuję jakiegoś stabilnego drzewka, łdeczka jednak waży około 1300 kg. W każdym razie  weekend bez rewelacji.  No tak zapomniałem dodać że zaliczyłem skwarkę od tego słońca aż w nocy nie mogłem spać. (2017/05/29 13:03)