Zaloguj się do konta

Zakup gum na szczupaka

utworzono: 2016/12/18 17:45
jordan1984

Hej, przymierzam się do zakupu gum na szczupaka  w jakims sklepie internetowym tylko do końca nie mogę się zdecydować jak to zrobić czy kupowac wybrany model gumy w kilku rozmiarach czy na przykład kupić kilka sztuk wybranego modelu w jednym rozmiarze? [2016-12-18 17:45]

Fishing is my drug

Kup sobie kilka gum savage gear cannibal 10cm i 12,5cm w kolorach najlepszych pod twoje łowisko. Jak dla mnie jest to bardzo uniwersalna guma napewno się sprawdzi. [2016-12-18 19:43]

grisza-78

Gumy ogólnie nazywane szczupakowymi, są lub mogą być także sandaczowymi, sumowymi, okoniowymi, czy w odmianach żarówiastych - trociowymi. Jeśli już mam coś podpowiedzieć, myślę, że powinieneś kupić co najmniej kilka kolorów i kilka wielkości gum. Dlaczego ? A dlatego, że za chwilę zacznie się w Polsce okres ochronny szczupaka i pierwsze twoje wypady na tę rybę będziesz robił w maju. Jeśli masz zamiar łowić na płyciznach, będziesz z pewnością potrzebował czegoś, co imituje malutki narybek, czyli wielkość niezbyt duża, kolor raczej przezroczysty, z domieszką różnego koloru brokatu. Napisałem, że wielkość niezbyt duża, bo i główka będzie w tym przypadku raczej lekka. Co innego, kiedy w pełni sezonu będziesz szukał zębaczy w głębszych partiach wody. Tu wybór masz chyba nieskończony. Od kopyt, kanibali, po imitacje węgorzy, czy jaskółki z SG. Producentów dobrej klasy gum, narobiło się tylu, że nie sposób to wszystko zliczyć. Moim zdaniem na początek, powinieneś mieć jakieś 20 gum. W rozmiarach od 7 15 cm. To wystarzcy, żeby z czasem zobaczyć, co jest najlepsze. Każda woda rządzi się swoimi prawami i gdzieś będą skuteczne tylko gumy w naturalnych kolorach, jak biel, czy perła a gdzieś indziej tylko neonowe. Myślę, że nie ma gumy uniwersalnej, więc trzeba zawsze mieć parę "asów w rękawie". [2016-12-18 21:45]

czaro93

Jeśli chodzi o "szczupakowe" gumy to polecam: Dragon Fatty, SG Caniball, Berkley Pulse Shad, Relax Kopyto i jeszcze może dorzuciłbym Mikado Fishunter. Polecam stosować rozmiary od 10 w górę, nie ma co się bać dużych przynęt. Wbrew pozorom dosyć często miewałem więcej brań na większe przynęty niż na te mniejsze.

Pozdrawiam [2016-12-18 23:49]

kaban

To wszystko zależy od ilości jaką masz zamiar zakupić, rodzaju łowiska : woda płynąca czy stojąca a jeżeli już to jaka głępokość, pora roku w jakiej chcesz szukać zębatych ... itd itp. W kilku przynętach nie dopasujesz się do żadnego łowiska o ile go dobrze nie znasz.  [2016-12-20 16:12]

luxxxis

Każda woda rządzi się innymi prawami,coś co na wodzie A ma wzięcie na wodzie B będzie ledwie punktować,opieranie wypadu na 1 modelu gumy choć w kilku wariantach długości jest strzałem w kolano i do tego z własnego łuku ...
Moje wody znam lepiej niż kaczki co po nich pływają ,a mimo to nie wyobrażam sobie nawet wypłynięcia z jednym,dwoma,czy nawet pięcioma modelami gumy,inne kolory rządzą gdy słońce,inne gdy deszcz,inne na metrowych blatach,inne w dołkach po cztery...Dziś słabo gryzą to wabik musi "kopać",jutro będą w amoku to pójdą w "lusterko" ...Tak to działa,niestety zresztą....
Grisza wyżej dobrze prawi,-"na początek" spraw sobie kilka różnych modeli w różnych wariantach długości,np canibal 9-tka i 13 tka,jako para,potem następny model razy dwa np dragonowska mamba,potem relaxiki ,itd...
Im więcej masz do zaoferowania tym skuteczniej się "dostroisz" do łowiska. [2016-12-20 20:04]

LeoAmator

LUXXX ale nie sama przynęta ryby łowi, choćby najlepiej dobrana, trzeba cały czas kombinować z pracą i dobierać ją do warunków i żerowania.Dobrze to ujął Szymański pisząc o początkach spinningu jego syna gdy młody łowił na jedną przynętę a stary żonglował nimi.Ja zasuwam z pełną torbą przynęt w różnych wariantach kolorów i długości ale czasem z lenistwa nie chce mi sie nimi żonglować i wtedy też mam wyniki.Ale zawsze lepiej mieć więcej niż mniej :-) [2016-12-21 15:02]

kaban

Przemyślałem co do Marka Szymańskiego bo miał taki artykuł w WŚ o "białym świsterze". Chodzi o to, że kombinujesz, zmieniasz klory, wielkości, główki i nic... aż przychodzi gość z białym twisterm, byle jakim sprzętem staje na "twoim" miejscu i w pierwszym rzucie prowadząc byle jak i od niechcenia zapina niezłego szczupłego. Ryb coraz mniej więc może lepiej nie inwestować a liczyć na szczęście :))) [2016-12-21 16:01]

LeoAmator

Na szczęście trzeba liczyć w całym życiu, nie tylko w wędkarstwie, ale obserwacja też jest królową sukcesu. [2016-12-21 16:16]

ryukon1975

Sporo jest dróg do ryb.

Specjalizacja, czyli poznanie danego łowiska czy gatunku.
Wspomniane szczęście czyli trafienie jedynej ryby w danej wodzie. Jednorazówka drugiej nie będzie.
Wspomniane szczęście czyli trafienie na dzień kiedy intensywnie żeruje gatunek który akurat dziś łowimy. Prawdopodobnie jednorazówka drugi będzie nie wiadomo kiedy. Ewentualnie gdy przyjdziemy na leszcza będzie bił szczupak a tu nawet jednej przynęty pod ręką.
Poznawanie nowych łowisk, tu doświadczenie i obserwacja przyśpieszają znacznie efekty.
Pieniądze czyli kilka wycieczek poza wody PZW czy nawet kraju, pomoc przewodników wędkarskich.
Czas dlatego że każda z wyżej wspomnianych dróg go wymaga.

Każdy wybiera tą drogę czy drogi lepiej liczyć na więcej szans jak jedna które mu odpowiadają. Pewnie by się jeszcze kilka sposobów znalazło ale poprzestanę na tych. :)
  [2016-12-21 16:34]

LeoAmator

Krzyszof błądzisz ;) Poza wody PZW tudzież inne kraje, jakieś przewodniki. O co chodzi ? [2016-12-21 17:34]

ryukon1975

Czasem należy a nawet jest wskazane trochę pobłądzić by w końcu odnaleźć właściwe ścieżki. :) [2016-12-21 17:47]

SlawekNikt

Tak, wiem, rozumiem, pytasz o gumy, ja jednakże doradzam Ci też kupno kilku obrotówek, wahadłówek i woblerów.
Jak wszyscy powyżej piszą czasami musisz sporo przynęt zmienić zanim upolujesz rybkę :-) [2016-12-21 18:02]

luxxxis

LUXXX ale nie sama przynęta ryby łowi, choćby najlepiej dobrana, trzeba cały czas kombinować z pracą i dobierać ją do warunków i żerowania.Dobrze to ujął Szymański pisząc o początkach spinningu jego syna gdy młody łowił na jedną przynętę a stary żonglował nimi.Ja zasuwam z pełną torbą przynęt w różnych wariantach kolorów i długości ale czasem z lenistwa nie chce mi sie nimi żonglować i wtedy też mam wyniki.Ale zawsze lepiej mieć więcej niż mniej :-)
Teoretycznie-coś w tym jest...:)
Obecny sezon uważam za najgorszy w karierze..dlaczego? bo tarmoszę z sobą 4 kije,kilkaset gum,wiadro haków,100m przyponów,latam jak dziki i co rusz cos zmieniam-taka robota rzec by się chciało.
Lata wcześniejsze to były wyprawy z 1,góra 2 patykami,pudełkiem killerków,na luzie,bez stresu i pospiechu...-to skutkowało,moją uwagę zaprzątała tylko technika a nie kolejny wariant sprzętowy ....
Metrówki siadały jak wrony na drutach...a teraz? ...dramat... Nie zmienia to jednak faktu iż z jedną gumą to nawet nie opłaca się brać kija w garść.
Poniżej móje obecne "minimum",do obłowienia mam jakieś 200m2 niezamarznietej wody,w tym pudle na ławce jest ze 200gumek ,drugie tyle w plecaku na dziobie plus zbiorcza skrzynia w bagażniku auta. To chore,idę się leczyć. [2016-12-21 20:34]

LeoAmator

Luxxx Sam gdzieś pisałeś ,że to Twoje nieuleczalne jest, tu nie lekaż tylko powrót do korzeni jest potrzebny ;-)
Z paroma gumami też można zaręczam Ci, chociaż sam tak nie robię, ale korci,korci. [2016-12-21 21:15]

luxxxis

Luxxx Sam gdzieś pisałeś ,że to Twoje nieuleczalne jest, tu nie lekaż tylko powrót do korzeni jest potrzebny ;-)
Z paroma gumami też można zaręczam Ci, chociaż sam tak nie robię, ale korci,korci.

Ano korci ...:) Za 7 dni zaczynam przymusowy,5 miesięczny detoks od taszczenia klamorów-potokowanie ...
Jeden kijaszek,pudełko w pasie biodrowym,podbieraczek i wiooooooooooo....W sześć godzin opieprzę 5km rzeki centymetr po centymetrze,wrócę zajechany jak sandały mojżesza,zero rozkładania bambetli,pompowania,składania lasu wędek,to zabiera mi część radochy że o straconym czasie nie wspomnę.Poniżej fotka z wypadu -jeden kijek,sześć gumisiów z główkami-dosłownie,szczypce i agrafki,-i to było wsio ...Całość mieściła się w kieszeni a lipienie biły jak psy,dało się? [2016-12-23 16:43]

kaban

Wracając do meritum to jak się zna "swoją" rzekę to wiele nie trzeba :) [2016-12-23 17:50]

luxxxis

Wracając do meritum to jak się zna "swoją" rzekę to wiele nie trzeba :)
Racja,tyle że do dobrego jej "poznania" trzeba swoje wyrwać i nanosić się pudeł wzdłuż obu jej brzegów do cholernego bólu w plecach:) A potem,po tych kilkunastu latach bytności nad nią co drugi trzeci dzień można radośnie wziąść te sześć gumisiów i połowić lipienie.
  [2016-12-23 20:50]