Zaloguj się do konta

Zakaz używania łódek zdalnie sterowanych

utworzono: 2012/02/01 21:41

Uwaga! Ten wątek został zablokowany - nie możesz odpowiadać na posty

No to wal dalej tony świństwa do wody, a potem zapytaj dlaczego ryby nie biorą. Powodzenia. [2012-06-02 20:05]

mateusz123

Kolego dandec, a może zapytaj  tych którzy biorą wszystko co tylko złowią?
Swoją drogą to zauważ ile zanęty wędruje do wody w trakcie trwania zawodów spławikowych...
Wydaje mi się, że gdybym chciał wywieźć to wszystko łódką zanętową to pływał bym kilkadziesiąt razy w tą i z powrotem a na dnie powstała by sporta sterta  zanęty.
[2012-06-02 20:21]

Moje koło ma pod opieką zbiornik o powierzchni 78 ha. Łowisko to jest bardzo popularne i nawet w tygodniu ciężko jest w sezonie znaleźć wolne miejsce do wędkowania. Kiedyś wybrałem się na obchód tej wody. Raz obszedłem ją dookoła w sobotę, a raz we wtorek. W sobotę naliczyłem 196 osób wędkujących, a we wtorek 68.

I teraz co następuje?  Policzymy? Weźmy szacunkową ilość zanęty na dobę czyli jakieś 5 kilo. Dlaczego pięć kilo? No bo wiadomo, że jeden wrzuci 2 kilo, inny 10 kilo, a są tacy co walą i po 30 kilo ( pewna wąsko wyspecjalizowana grupa) Tak więc przyjmijmy że każdy wali do wody około 5 kilo masy zanętowej różnej maści od wszelkiego rodzaju nasion po gotowce i kulki.

liczmy w weekend 392 osoby

w tygodniu 340

= 732 osoby 

X 5 kg

= 3660 kg

Zatem w ciągu tygodnia wędkarze dostarczają szacunkowo 3660 kg masy zanętowej do wody.

Weźmy tzw krótki sezon, czyli okres o największej presji na tym zbiorniku czyli kwiecień, maj, czerwiec, lipiec, sierpień, wrzesień. Resztę pomińmy milczeniem.

Mamy 6 miesięcy, czyli 24 tygodnie intensywnego nęcenia.

No i mamy 87840 kg zanęty w wodzie.

PRAWIE 90 TON ŻARCIA! RYBY NIE BIORĄ? NO NIE DZIWOTA.

Jeśli te szacunki nie robią na was wrażenia, to ja wymiękam! W ciągu lat można takie bajoro zasypać na stałe i na amen, albo wytruć wszystko co żyje.


[2012-06-02 21:53]

rusikus

wg mnie echosondy tez powinni zakazac!
po ryby czy na ryby?
[2012-06-02 22:02]

Sonar może służyć do poznania warunków łowiska, ale oczywiście od razu się znajdzie sto tysięcy takich, co będą za rybą pływać. Cóż, ludzie pazerni są w mordę. [2012-06-02 22:04]

karpiarzdarek

dandec ryby nie biorą bo wszystko już zjedliście.
[2012-06-02 22:43]

mateusz123

Niestety ale powyższe wyliczanki nie są dla mnie żadnym argumentem, który mógł by zmienić moje zdanie na temat słuszności używania łódek zdalnie sterowanych. Aby wszystko było jasne i zrozumiałem postaram się wyjaśnić na samym początku po co w ogóle używa się tego sprzętu. Otóż jak wiadomo kluczem do sukcesu jest odnalezienie odpowiedniego miejsca, ściągnięcie w nie ryby a w efekcie skuteczny połów. Łódka zanętowa pozwala mi więc dokładnie położyć zestaw w dowolnym miejscu  wraz zanętą co często jest niemożliwe ze względu na odległość czy też małą powierzchnię np wypłycenia, na którym łowię. Na zdrowy rozum nie wywozi się przy pomocy tego sprzętu tak ogromnej ilości zanęty jak mówisz ( 30 kg) ponieważ ładowność łódki to przedział pomiędzy 1,5 a 4 kg tak więc musiał bym płynąć co najmniej 7 razy łódką o tych większych gabarytach aby pozbyć się tak dużej ilości towaru. Poza tym nie widziałem nigdy kogokolwiek kto by takie cuda wyprawiał.Powiem więcej, nie spotkałem się z sytuacją kiedy ktoś wywoził by więcej niż 5-6 kg na jednej zasiadce.   Podsumowując, wydaje mi się że argument o ogromnych ilościach wywożonej zanęty obaliłem.
Dla jasności, mówię tylko i wyłącznie o  łódce zdalnie sterowanej a nie pontonie czy też łodzi wędkarskiej gdyż przy tych 2 ostatnich sprawa wygląda nieco inaczej i popieram zakaz ich używania na wielu wodach.

[2012-06-02 22:48]

Karwi

Czlowieku co Ty pieprzysz?? Ryby nie biora bo ich nie ma bo nikt tego dobrze nie pilnuje i jest pelno klusoli to raz, a dwa jak zaczynalem lowic jakies 13 lat temu to walilem do wody tyle samo i jakos zawsze braly. Przez to ze wedkarstwo zrobilo sie bardzo popularne, a wiekszosc ciemnoty zabiera pelne siatki ryb mimo, ze wcale nikomu nie jest tyle potrzebne i rozdaja po rodzinie i sasiadach bo wychodza z zalozenia, ze skoro zaplacili skladke to niby czemu maja wypuszczac, to wyglada to tak, a nie inaczej ale licze na to ze wyjdziemy z ciemnogrodu i ludzie zaczna wypuszczac ryby, albo zabierac 2 sztuki na obiad, a nie pelne siaty i co tylko zlapia i wtedy zobaczysz, ze wroca czasy kiedy na jedna wedke bedziesz lowil bo na dwie nie da rady sie wyrobic. I skad Ty wziales te 5 kilo?? Z tego co widze nad woda ludzie wrzucaja od 1 do 3 kg MAX,a te 10 czy 30 to ostro przesadziles i pokazales ze nie masz pojecia o neceniu przez karpiarzy bo pewnie o nich Ci chodzilo... 30 kg owszem wrzucaja ale odbywa sie to na przestrzeni kilku dni, a nie tak jak Ty napisales ze 10 czy 30 kg jednego dnia bo to raz ze nie przyniesie efektu, a dwa mija sie z celem bo najedzonej ryby nie zlowisz, ale idac dalej sztuka takiego necenia polega na tym zeby podac rybie to co ja sciagnie na lowisko i w nim przytrzyma, a jednoczesnie zmusi do jedzenia czyli w tym wypadku pisze o konopii, ktora powoduje u ryb przeczyszczenie, a jednoczesnie im smakuje, wiec zastanow sie nad tymi swoimi tonami jedzenia i zrob nowe rownanie. [2012-06-02 23:48]

Jem ryby i może dlatego myślę. 30 kilo? Niemożliwe? Nie tak dawno jeden z czołowych karpiarzy na tym portalu którego już nie chcę nawet oglądać pisał, że dużego karpia trzeba zanecic na 200 metrach kwadratowych.

Sam widuję idiotów który na kuchenkach gazowych gotują po 10- 20 kilo kukurydzy w takich garach jak kiedyś po wioskach pranie gotowano.

Z pontonów walą wiadra po emulsyjnej na 4 kupy, a każde wiadro to 10 kilo więc mi koleś nie piernicz farmazonów bo wiem co obserwuję. 

Na zawody świry zamawiają po 5 litrów pinki do zanęty - dołóż do tego suchą masę - ile ci wyjdzie tego? Na takie zawody jedzie 40 wędkarzy i niech każdy sypnie tylko 3 kilogramy!

Co ty mi tu będziesz chrzanił?! A ryb jest mało, bo się zarybia świniami, amurami i innym g*m, czyści  i reguluje rzeki, likwiduje tarliska, zatruwa wodę i rośnie presja bo wędkarzy jest 5 razy tyle niż w latach 90-tych, na dodatek prowadzi się grabieżczą gospodarkę rybacką.

Uśredniłem moje obliczenia i pominąłem pozostałą część roku licząc tylko 6 miechów. Nawet jak o połowę zawyżyłem ilości zanęty, to w ciągu roku i tak 100 ton wpier*cie do wody fachmany od siedmiu boleści.

W przeciwieństwie do ciebie ja doskonale wiem o czym piszę. Więc się koleś odteguj.


[2012-06-02 23:59]

Karwi

Sluchaj, na zawodach tygodniowych to i karpiarze po 100 kg i wiecej wrzucaja, wiec zawody to jest inna bajka. Sa tylko dwie rzeczy w ktorych sie z Toba zgodze, mianowicie rosnaca liczba wedkarzy i wrecz bandycka polityka rybacka. Co do tej kukurydzy to nigdy i nigdzie z niczym sie takim nie spotkalem przez wszystkie lata zeby ktos tyle na raz wrzucal i wydaje mi sie, ze nikt z tutaj obecnych tez nie widzial i sam nie wrzucal 30 kg jednego dnia do wody, a Ty to sobie wymysliles, zeby przekonac Nas do swoich pogladow. Ja dalej bede wrzucal te swoje 3 kg dziennie necac przed zasiadka czy nawet te Twoje 5 kg i bede lowil sporo wzglednie duzych ryb z ktorymi robie sobie zdjecie i je wypuszczam Twoim zdaniem przejedzone i dalej bede uzywal wszelkich udogodnien i sie uwazal za lepszego od takiego wedkarza, ktory ryby lowi zeby je zabrac z lowiska w tym Ciebie bo sam napisales, ze zjadasz (nie wiem czy zabierasz wszystko czy tylko raz na jakis czas, ale faktem jest, ze tak robisz i oczywiscie masz do tego pelne prawo, ale mam nadzieje ze robisz to z rozsadnie) a Ty rob po swojemu tylko pozniej nie narzekaj, ze nie biora. [2012-06-03 01:01]

Bernard51

A ja sie z dandec-em wzupelnosci zgadzam, zawody druzynowe (dwu osobowe) karpiarzy na 13ha 25 druzyn przez 3 dni. po zawodach wyplynelo j woda do brzegu wyrzucila 11 wieprzow z nadetymi brzuchami od 7 do 13 kg powiedzcie czemu te karpie padly??
A przez miesiac woda zrobila sie martwa bezrybie??
[2012-06-03 07:24]

Bernard51

Natomiast co do ludek zdalnie sterowanych jestem za jak najbardziej mozna punktowo zanecic i zywca wywiezc lub zestaw na suma, Ludka nie jestesmy wstanie wywiesc jak kol. zauwazyl 30 kg w ciagu doby fizycznie niemozliwe baterie nie wytrzymia 10x 300m.
Tam gdzie nie ma zakazu na jesien z kolega wywozimy żywczyki i jest to usprawnienie OK.
[2012-06-03 07:30]

Na łowisku o którym pisałem jest ogromna presja. Na dodatek gmina dopuściła tam ruch motorowodny. Pomiędzy wyspami a brzegiem niejednokrotnie nie ma tam więcej niż 80 -100 m.

W weekendy tam wcale nie wędkuję, bo można dostać zawału albo i świra jak zaczną tymi kosiarkami wodę siec i po zestawach naginać.

Dalej - niech co drugi wędkarz zacznie chlapać jakąś łódeczką, pontonem, modelem zdalnie sterowanym, to normalnie tylko CKM postawić, ze trzy worki piasku i grzać do debili ile wlezie! Nie da się wędkować bo non stop ktoś przepływa w tę albo w tamtą stronę. Widywałem łódeczki zanętowe które brzęczały jak porąbane i potrafiło mi toto przejechać przez front kilka razy w ciągu godziny - obrzydlistwo i chamstwo! Dla mnie wędkarz ( nie spinningista) to ktoś kto:

miejsce, fotel, dupa, waruj, a nie naginać po wodzie i nieraz dyskutować, pyskować, skrzeczeć jak debil:

-" Antek! Weź ku*wa poluzuj szpule!" 

-" Antek! To było tu? Czy dalej?" 

- "Antek kur*a tu dosypać? A tam?"

-" Antek! dobra zaciągaj!"

I tak ryczą non stop i dalejże wiosłami nad moim zanęconym wzgórkiem chlastać jak pajac na sznurku. A za chwilę drugi pajac z drugiej strony łódeczką z motorkiem  -to samo i pół godziny ryba wywiana z łowiska, albo i na godzinę.

Jak się już nieco uspokoi, to koleś obok wyciąga taki d*ny katamaran co brzęczy jak stary, elektryczny młynek do kawy i naiwania 5 kursów w tę i nazad a za każdym razem wywozi koło kilograma albo więcej i sypie w miejsce kilka metrów od twojego wzgórka - przy czym nie chodzi o to, że mi ryby ściąga z łowiska, tylko o to, że mógłby spokojnie w to miejsce ciepnąć parę kulek.

I tak po długim i męczącym dniu, zamiast wypoczęty i odstresowany wraca człowiek znad wody i tak naprawdę to powinien od razu udać się po pomoc, bo głowa pęka i ręce opadają.

Dlatego czciłem osobę która w o.Katowce wprowadziła zakaz wywózek i zanęcania ze środków pływających, który to zakaz i tak był notorycznie łamany przez zboczeńców wszelkiej maści, a najbardziej przez tych, co naginali przepisy, że to niby zdalnie sterowane cuda nie są środkami pływającymi. Niestety, zakaz ten przestał obowiązywać, a szkoda!

Proszę Wszechmocnego coby taki zakaz wprowadzić na terenie całego Kraju.

Jak nie rozumiesz kolego, ze nie trzeba nęcić tonami papu toś kiep niestety, bo gdyby wędkarze nie zanęcali ogromnymi ilościami , to wystarczyło by kilka kul umieścić w wodzie, albo kilka rzutów koszyczkiem i ryba nieprzekarmiona zainteresowała by się co tam wrzuciłeś. I brania byłyby intensywne i zdecydowane.  Na dodatek te łódki ..... żenada.

Wędkarze kurka wodna - śmiać się czy płakać?

[2012-06-03 10:23]

A ja sie z dandec-em wzupelnosci zgadzam, zawody druzynowe (dwu osobowe) karpiarzy na 13ha 25 druzyn przez 3 dni. po zawodach wyplynelo j woda do brzegu wyrzucila 11 wieprzow z nadetymi brzuchami od 7 do 13 kg powiedzcie czemu te karpie padly??
A przez miesiac woda zrobila sie martwa bezrybie??


No kolego jak byś wiedział co te kapry żarły przez kilka dni, jakie specyfiki ten ekskluzywny klub wybrańców podaje w zanęcie, to byś się nie dziwił że kilka sztuk zwyczajnie rozbeczkowało. To jest tak - dajesz rybie do żarcia kilka cwanych środków powodujących łaknienie, a żeby nie rozerwało ich od żarcia dla równowagi zapodajesz środek na sraczkę. Taki "gupi kaper" zamienia się wtedy w istny odkurzacz. Bidok żre, bo mu same frykasy pod nos podsuwają, ale że ma sraczkę to się nażreć nie może - to jest właśnie tzw. "przytrzymanie ryby w łowisku" i dlatego właśnie papu musi być duuużo, bo zakłada się, że ryba będzie krążyć nad stołówką przez dłuższy czas. No i po kilku takich szychtach.... - masz odpowiedź na twoje pytanie dlaczego te karpie padły. Zresztą podobny efekt obserwuję po większości zawodów jakich jestem świadkiem - nie tylko karpiowych. [2012-06-03 10:33]

Bernard51

No kolego jak byś wiedział co te kapry żarły przez kilka dni, jakie specyfiki ten ekskluzywny klub wybrańców podaje w zanęcie, to byś się nie dziwił że kilka sztuk zwyczajnie rozbeczkowało

Ja to wiem i Ty to wiesz ale co niektórzy zdaja sobie sprawe i wiedza tez jak my ale mozna glupa urznac i udawac ze sie nic nie wie dla dobra klubu "Misków" jak sie nazywaja. A najgorsze jest to ze przyjezdżaja na zalewy i wody ogólne i w ramach treningu robia to samo tylko akweny sa troche wieksze, ale mimo wszystko jest to dla zwyklych wedkarzy spustoszenie wody z skutkiem wielotygodniowym.A co dopiero taka ryba jak lin, karas,leszcz tych specyfików po ......la i problem z braniami(rybacy na siec wyciagna) ale winni sa wedkarze bo zabieraja do konsumpcji ryby. Jezeli sa wedkarze którzy naprawde tego nie rozumia to tylko wspólczuć?
[2012-06-03 11:28]

Ze tak powiem - AMEN [2012-06-03 11:39]

mateusz123

A kolega cały czas powtarza te swoje chore racje jak mantrę. Czy tak ciężko jest zrozumieć, że łódka zdalnie sterowana to udogodnienie dla wędkarza a nie środek do degradacji środowiska wodnego. Wszystko jest dla ludzi, również ten sprzęt ,trzeba tylko umieć się nim odpowiednio posłużyć czyli tak jak w moim przypadku wywieźć sobie bezszelestnie zestaw i te max 5 kg zanęty. Taka ilość zanęty na pewno nie szkodzi wodzie ani rybą ponieważ stado leszczy potrafi oczyścić dno z o wiele większej ilości zanęty, nie wspominając już o karpiach bądź amurach, które to potrafią zjeść dwu krotnie więcej niż same ważą a wynika to z ich natury i zapotrzebowania pokarmowego. Każdy kto chodź trochę zna się na łowieniu wie, że gdy przenęci się łowisko można nie doczekać się brania i zmarnować najzwyczajniej czas. Wspomniałeś również coś o tym, że ktoś pływał Ci po zestawach, w takim przypadku jeżeli nie zapytał Cię o zgodę masz prawo zwrócić mu uwagę ,że zakłuca ci spokój i płoszy ryby. W tej sytuacji uważam, że zestawy powinno się wywozić na wprost siebie aby nie utrudniać wędkowania innym. Kończąc chciał bym zwrócić uwagę na to, że nie można zabraniać komuś używać sprzętu na który wydał sporo pieniędzy tylko dla tego, że jest ktoś kto nie umie się czymś takim w odpowiedni sposób posłużyć.
[2012-06-03 11:42]

Mathew ile ty tam masz tych lat? z 15- 16 ? Co? To ile ty powędkowałeś w życiu? Może z 5 latek u taty boku? Już chcesz dyskutować z osobami koło 50-tki które łowią ryby ponad 30 lat?

Wybacz, ale żaden żeś dla starych wygów autorytetem więc daruj kolego wyrażenia typu "chore, głupie, itp". Przyjdź pogadać za 20 lat - wtedy będzie szacun i gadka na poziomie".

Wy, młodzi, tak najlepiej to byście se pokupili łodzie podwodne zdalnie sterowane z laptopa w domu i zestawy samozacinającoholujące  a na dnie poustawiali kamery. Jeszcze nie zarobiłeś w życiu na watę cukrową, a rzucasz się o łódki w przedziale od 2,5 do 5 tysięcy zeta. Twoja sprawa chłopie kto cie finansuje i kupuj co chcesz, ale śmigaj se z tym badziewiem na komercje i daj żyć zwykłym wędkarzom którzy traktują te ciche, spokojne i malownicze zakątki jako ostoję przyrody, ptactwa wodnego, zwierza różnej maści. Przyjmijcie do wiadomości że są ludzie którzy miłują tę przyrodę i są wnikliwymi obserwatorami, że nie pozostawiają po sobie syfu nad wodą, nie wycinają drzew, nie trują wody, zachowują ciszę i nie przeszkadzają naturze w naturalnym rozwoju i ten spokój który leczy duszę kontemplują traktując go jako sacrum.

Dla mnie każdy kto drze ryja nad wodą, warczy motorkami różnego rodzaju, czy brzęczy katamaranem na radio to zwykły profanator i zakała. 

Jeśli by tylko 2/3 wędkarzy tak pojmowało przyrodę, to uwierz mi młody człowieku co najmniej połowa problemów i konfliktów nad wodą nie miała by szans zaistnieć.

Jak to zrozumiesz to pogadamy. A teraz jesteś zbyt młody jak dla mnie.

[2012-06-03 12:04]

ryukon1975

AMEN [2012-06-03 12:14]

mateusz123

Mam 19 i łowię od  6 roku życia  ale mój wiek i staż nie jest tu najbardziej istotny. Nie wiem czy zauważyłeś ale w swoich wypowiedziach starałem się utrzymywać odpowiedni ton i kulturę słowa. Widzę jednak że czasami trzeba walczyć o swoje i nie bawić się w ceregiele. Świadom jestem, że starsi wędkarze mają inne spojrzenie na wszystko jednak przykro mi to mówić ale właśnie przez to mamy taki bajzel bo większość prezesów kół, rzeczników itd to ludzie którym obce są nowinki techniczne i nowoczesne metody wędkowania. To samo tyczy się również samych wędkarzy potocznie nazywanych "dziadkami" , którzy to nie mogą patrzeć jak łowi się duża rybę a następnie wypuszcza kiedy to oni siedzą i łapią płotki na spławik. Żeby wszystko było jasne, nie mam nic do spławikowców bo sam od tego zaczynałem, nie oszukujmy się jednak nie łowi się ta metodą dużych ryb gdyż jest to czasami nie możliwe ze względu na samą budowę zestawu czy też barierę jaką jest odległość gdzie te większe sztuki żerują. Rozumiem i popieram walkę z kłusownictwem, chamstwem nad wodą, śmieceniem nie wiem tylko czemu za wszelką cenę rzuca się kłody kolegom po fachu.
[2012-06-03 12:24]

Tak Hefeed - sam esencja uroku. Chłodny dotyk mgły na twarzy i te paranormalne, zjawiskowe efekty kiedy mgła usiłuje się wydostać z koryta rzeki, albo spływa po skarpach w dół  -to jest to.  A kiedy ciszę przerywa jedynie szmer fal i tataraku, to już jest jak w niebie. [2012-06-03 12:41]

Karwi

Dandec jak czytam to co piszesz to powiem Ci, ze trafiles chyba najgorzej jak mogles bo ja osobiscie nigdzie, ale to NIGDZIE nie spotkalem sie z takimi akcjami jakie opisujesz i wydaje Mi sie, ze przez to co dzieje sie na Twoim ulubionym lowisku masz wypaczony obraz, ktory w zasadzie chyba tez bym mial w takiej sytuacji, ale mimo wszystko ja nie zmienie swojego zdania bo tak jak juz mowilem nie spotkalem sie z taka sytuacja i mam nadzieje, ze sie nie spotkam. A co do zawodow to tak jak juz mowilem kilka postow wczesniej to druga strona medalu i osobiscie uwazam, ze tam powinny byc limity zanetowe, a nie w zwyklym lowieniu bo to na zawodach wrzucaja w kilkadziesiat osob wiecej jednego dnia niz podczas zwyklego lowienia przez kilka tygodni. [2012-06-03 12:42]

Młody. Ja się nieludzko cieszę... wręcz jak dziecko się cieszę jak ktoś wypuszcza ryby. Powiem ci w tajemnicy, że tak po cichutku to życzę braci wędkarskiej coby się choroba zwana No Kill czy C&R rozchodziła na coraz szersze kręgi. Życzę powodzenia wszelakiego. Tylko nie chcę żeby ta moda stała się przymusem jak któryś z "pozytywnie zakręconych uwalniaczy" wskoczy na wysoki stołek i zabroni w Polsce spożywania ryb. 

Ale uwalniajcie sobie na zdrowie i jak najczęściej. Szkoda tylko że te 20-30 kilowe świnie wracają do wody, bo to szkodniki ba, megaszkodniki. 

Tak więc młody wędkarzu spokojnie, wypuszczaj sobie ku uciesze a mojej jeszcze większej radości. Proszę bardzo. 

:)

A dziadkami co biorą każdą płotkę się nie przejmuj tak bardzo. Wszak ciebie nie interesują nasze rodzime gatunki i drobnica. Poza tym czas tych jak to nazwałeś  "dziadków", którzy notabene przewyższają cię umiejętnościami i wiedzą nieraz w przytłaczający sposób powoli dobiega końca. Teraz nastanie era wędkarzy którzy nie potrafią czytać wody, którzy kupują wszystko w sklepach jako gotowce, którzy nie złowią nic bez sonary, łódki zanętowej, helikoptera z kamerą, mapy batymetrycznej akwenu, czujników, alarmów, centralek, plecionek, zamozacinających zestawów, pelletów i kulek oraz hektolitrów chemii i ton trucizn, którzy nie potrafią nazwać ptaka który przyszedł podziobać ziarenek inaczej jak ptakiem, dla których kaczka to kaczka, a jak w wodzie pływa i ma futro to zaraz bóbr itd itp. 

Wędkarstwo jako sztuka, jako sposób na życie, jako przygoda - to dla waszego pokolenia bzdety i głupoty. Wy, e-pokolenie jesteście ubodzy w uczucia i nie znacie romantyzmu wędkarstwa. 

Ale i tak życzę ci powodzenia i wielu wypuszczonych ryb.

Howgh.    :)

[2012-06-03 12:56]

aquilon

A zapytam przewrotnie, jaka jest różnica między wywiezieniem tych 5kg a wyrzuceniem z brzegu? Ja sam jestem zwolennikiem nęcenia punktowego, czyli mała kupka dobrze pracującego pelletu i jest git. Wywalanie 20 kg zanęty na powierzchni 30m/2 mnie nie bawi.
Za dużo kosztuje, i nie spełnia oczekiwań. Odkąd poznałem worki PVA stałem się ich wielkim fanem. I po to właśnie powinno się używać środków pływających, żeby małą ilość zanęty podawać zawsze w to samo miejsce. Nie trzeba wody bombardować tonami zanęt.
tylko to trzeba zrozumieć. A jak ktoś tego nie wie, to i z brzegu procą, czy kobrą wywali 30 kg.
Więc zakaz pływania nic tu nie da.

Jeżeli zbiornik jest mały, to jak najbardziej zakaz pływania pontonami, czy łodziami powinien być, bo to rzeczywiście może przeszkadzać. Ale łódeczki R/C? bez przesady. A jak ktoś Ci po zestawach jeździ najczęściej wystarczy uwagę zwrócić. 
[2012-06-03 14:00]

Sitownik

Witam, zaczytałem się tu na dobre :) Tutaj padło zdanie ''..  Wy, e-pokolenie jesteście ubodzy w uczucia i nie znacie romantyzmu wędkarstwa. ''  Ja się z tym nie zgodze.. Co prawda jestem z '' tego pokolenia '' ale kocham wędkarstwo nie tylko za to że moge obcować z naturą ale za to, że moge jechać i siedzieć czekając na branie.. W życiu co prawda na nocce nie byłem ale marze żeby pojechać. Co do zanęt i łódek  to pan @dandec ma całkowitą racje. Nie zbyt często nęce. Jak już nęce to robie tak : Wsypuje ciut ciut zanęty, dodaje torfu/gliny i daje dodatki czyli kuku robaki itd. A jak jade ''pogruntować'' to nie zanęcam.. Daje koszyczek, to dla mnie najlepsza forma zanęcania.. Ryba jest zaciekawiona co wpadło do wody i jak to smakuje a nie widzi że to to samo i opycha się na zapas.. Jeżeli robie coś źle czy napisałem coś nie tak to proszę o poprawe ... Dostosuje się bo łowie tylko kilka lat bo jestem dla niektórych '' dzieciakiem z leszczynowym kijem ''.. Nie bulwersuje się tylko przytakuje ponieważ wszyscy są tutaj starsi nie tylko stażem ale i wiedzą.. 



 Pozdrawiam Filip [2012-06-03 15:35]