Zakaz dla zarybień karpiem

/ 170 odpowiedzi

Ten wątek został zablokowany - nie możesz odpowiadać na posty

Diablo


hej ktoś napisał, że karp dużo je a później musi to wydalić i to niszczy środowisko. Mam pytanie a inne ryby duże np sum amur dużo nie jedzą? też żrą i też wydalają!


Kolejny wyedukowany. Karp i amur to to samo świństwo. A sum... sum w naszych wodach był od zawsze. Widocznie jest potrzebny skoro natura go tu "przydzieliła" Amury i karpie widocznie nie były potrzebne naszym wodom skoro nie występują w w nich naturalnie tylko trzeba je  wpuszczać. (2011/08/19 09:56)

janek24


dobrze że ty jesteś wyedukowany nawijka była o karpiu wiec pytam czemu o amurze nie ma a sum? sum też dużo sra dlatego pytam wyedukowany mistrzu (2011/08/19 13:42)

mielec


dobrze że ty jesteś wyedukowany nawijka była o karpiu wiec pytam czemu o amurze nie ma a sum? sum też dużo sra dlatego pytam wyedukowany mistrzu



Przecież Ci odpowiedział nie wiem po co ten sarkazm. (2011/08/19 14:11)

berthold


dobrze że ty jesteś wyedukowany nawijka była o karpiu wiec pytam czemu o amurze nie ma a sum? sum też dużo sra dlatego pytam wyedukowany mistrzu

po co się plenić fakt faktem że karp robi spustoszenia w małych zbiornikach i tyle ale jeszcze większe spustoszenia robi w głowach wędkarzy niekoniecznie hobbystów ,wyobraż sobie dziś zarybiamy karpiem te dwa zbiorniki za tydzień dwa następne i co się stanie ano to że w tych 2 pierwszych do tygodnia ryba zostanie wytłuczona i ci sami co to wytłukli to już czekają na otwarcie tych dwóch następnych i do zera ,a potem po 3-4 tygodniach przychodzi taki baran jak ja i nie ma nawet skubnięcia bo niby co ma skubnąć ,i o to chodzi aby zastopować ten proceder abym ja też hobbystycznie mógł połowić ,,głównie chodzi o to aby te małe stawy normalnie żyły tak jak zawsze żyły zanim jakiś półgłówek zaczął zarybiać karpiem stawy po 2-3 czasem po 10 hektarów ,ja nie mam nic przeciw karpiom jako takim ale powiedzmy 10 % to górna granica takie łamacze wędek a nie 100 % i po tygodniu nic (2011/08/19 14:12)

JOPEK1971


Sumy jak inne drapieżniki redukują nadmiar białej ryby sprawując w ekosystemie rolę sanitarną,duże karpie,amury,tołpygi są poza zasięgiem nawet największych ryb drapieżnych,co normalną rzeczą nie jest. (2011/08/19 14:31)

janek24


masz racje jopek pozdro :) (2011/08/19 21:55)

janek24


nie chodzi mi, że ja jestem jakimś zwolennikiem karpi lubie posiedzieć nad wodą i nie musze łowić ich... płoć certy klenie mmm...chce porostu się dowiedzieć co i jak. Jestem jeszcze nie doświadczony taki amator co w wolnym czasie zamiast przed tv pójdzie na rybki :) i faktycznie karp się nie wytrze? (2011/08/19 22:01)

miszczunio


Czasem sie wyciera ale bardzo zadko. (2011/08/19 22:29)

janek24


no to nieźle, szkodnik z tego karpia! dobrze że jest takie forum dużo rzeczy się można dowiedzieć pozdrawiam wszystkich posiadających wiedzę i się nią dzielących i tych którzy ją pogłębiają (2011/08/19 23:04)

Artur z Ketrzyna


Sumy jak inne drapieżniki redukują nadmiar białej ryby sprawując w ekosystemie rolę sanitarną,duże karpie,amury,tołpygi są poza zasięgiem nawet największych ryb drapieżnych,co normalną rzeczą nie jest.

Jest jeszcze taka różnica między drapieżnikami a karpiem. Polegająca na tym że choć by sum trawi pokarm w całości (100%) i dlatego nie musi często pobierać pokarmu, a co za tym idzie wydala z siebie nie wiele bo więcej przetwarza na tkankę mięśniową i energię. Karp trawi pokarm tylko w 50%, dlatego żre bardzo dużo, zaś i sporo sra bo 50 % to gnijące resztki (prawdziwa bio bomba) których z tej zachłanności nie przetrawił. Dopiero ta druga połowa pokarmu jest przetwarzana na energię i masę.
Tak więc sumując drapieżnik bardzo rzadko i mało, a do tego ekologicznie się załatwia, zaś karp dużo i często oraz biodegradująco.
do amura to może go troszkę usprawiedliwia to że jest świetną kosiarką do czyszczenia zielska, tak więc resocjalizuje go to że zielsko tak nie gnije i nie wydala do wody siarczanów. Tyle że nawet on może zaszkodzić gdy jest go za dużo bo wyżre dosłownie wszystko, tak więc może pozbawić tarlisk i schronień dla naszych rodzimych rybek... (2011/08/20 16:09)

u?ytkownik26223


Karp trawi pokarm tylko w 50%, dlatego żre bardzo dużo, zaś i sporo sra bo 50 % to gnijące resztki (prawdziwa bio bomba) których z tej zachłanności nie przetrawił.

A czy mógłby kolega zapodać źródło tych informacji?? bo szukam po necie i jakoś nie mogę takowego info nigdzie znaleźć.a pewnie informacje na temat trawienia pokarmów przez rożne gatunki ryb by się przydały (2011/08/20 17:45)

u?ytkownik26223


ja czytałem gdzieś art. na temat  sposobu pobierania pokarmu przez różne "denne" ryby  ,a raczej głębokości do jakiej "ryją" w mule w poszukiwaniu rureczników,ochotki i innych robaków z którego to artykułu wynika że karp jedynie do 10 cm potrafi kopać natomiast 25cm leszcz potrafi ryć na gł.20 cm czyli prawie równą dł.ciała. (2011/08/20 17:56)

kostas93


Bo karp to szkodnik, dla mnie jest na równi z sumikiem karłowatym.

A PZW lubi nim zarybiać Polskie wody (bo jest tani), szczegolnie tymi importowanymi z za Chińskiego Muru




chciałbym trochę o tym poczytać. Osobiście wolałbym również żeby chociaż te 2-3 lata nie wpuszczać tego karpia, a za pieniądze wpuścić rodzime gatunki okazałych jak i tych mniejszych ryb w/w szczupak, leszcz, sandacz lin itp. Te karpie stały się co prawda nudne, i mówi to osoba neutralna, nie jestem żadnej strony 'przeciwnikiem'. (2011/08/20 18:56)

kostas93


No po przeczytaniu zrozumiałem że to jednak ścierwo i kolega wyżej powiedział święte słowa. Według mnie tą kasiore powinni przeznaczyć na naprawdę porządne ryby jakimi są liny bo nie kłamiąc w moim okręgu Wałbrzyskim jest gówno a nie lin.



O, pozdrawiam kolegę z okręgu. Popieraw w 100% że w Wałbrzyskim jest 'gówno'. Nawet w/w kolega ze straży rybackiej, wspomniał o Lubachowie (Zagórze śl.) gdzie rocznie wpuszczane jest 1,5 tony karpia. (2011/08/20 19:05)

Sniper64


Witam Wszystkich:)

Podzielam wasze zdanie,trochę za dużo i za często wpuszcza się karpia do naszych łowisk - A za mało ryb rodzimych gatunków! Za mało ryb mieszanych...Nie jestem przeciwny karpiom..tylko to trzeba robić trochę z głową,za dużo tego gatunku ryby i zrobi się przewaga w zbiornikach a karp potrafi zrobić spustoszenie w ekosystemie!Szczególnie w zamkniętych zbiornikach,a z drugiej strony to większość wędkarzy tylko na to czeka:) Zauważcie co się dzieje na walnych zebraniach Kół..Większość tylko mięsa chce do wody!!! Więc okręgom to na rękę jest.Nie licznie tylko w kołach są ludzie którzy racjonalnie w tych sprawach myślą!Prowadzą zrównoważoną gospodarkę zarybieniową! Zarybienie karpiem jak wygląda to wszyscy możemy zobaczyć na żywo,obstawione miejsca i za plecami kolejki po swój deputat:))) jak do sklepu bo mięso przywieźli..:))) (2011/08/20 19:21)

u?ytkownik26223


Kolego kostas93 twoje "chcenie" nic tu nie pomoże (dla jednych niestety ,dla innych na szczęście) dlatego że PZW musi sie trzymać operatu.PZW jako związek nie posiada żadnych wód,wszystkie wody ((no większość) należą do Państwa.PZW dzierżawi od Państwa.Jest organizowany przetarg i wygrywa go ten kto najwięcej ryb wpuści.Na podstawie tej umowy (operatu) są przeprowadzane zarybiania.Operat trwa 10-15 lat (tyle ile dzierżawa) PZW MUSI zarybiać tyle ile jest zapisane w umowie dzierżawnej i to rok rocznie.Jeśli w następnej "dzierżawie" ktoś PZW przebije (wygra przetarg) to woda na której łapiesz bedzie kogo innego aa ty chcąc dalej łowić bedziesz musiał kupować licencje. (2011/08/20 19:38)

kostas93


dzięki Jarku11 że wstępnie mnie oświeciłeś, wiedziałem że zarybienie tą 'łajzą' i tak będzie w tym roku i tak. Pożyjemy, zobaczymy. Pozdrawiam. (2011/08/20 19:44)

JOPEK1971


 O tym, jakie gatunki ryb i w jakiej liczbie są introdukowane w poszczególnych obwodach rybackich, decydują operaty rybackie, przygotowywane przez podmioty zarządzające obwodem rybackim i opiniowane przez jednostki wskazane przez ministra właściwego do spraw rolnictwa. Ponieważ część gatunków, którymi zarybiane są wody otwarte, to gatunki obce, rodzi się wątpliwość, czy podlegają one art. 3 Ustawy, który mówi, że na wprowadzanie do wód gatunków ryb, które w Polsce nie występują, jest wymagane zezwolenie ministra właściwego do spraw rolnictwa, wydane w porozumieniu z ministrem właściwym do spraw środowiska i po zasięgnięciu opinii Państwowej Rady Ochrony Przyrody (PROP).

Wątpliwość ta wynika z wyjątkowo niefortunnego określenia „gatunki ryb, które w Polsce nie występują”. Nie jest jasne, czy należy pod tym pojęciem rozumieć gatunki ryb, których nie stwierdzono w naszym kraju w ogóle, czy też takie, których nie stwierdzono w wodach otwartych, czy też może wszystkie gatunki obcych ryb (w tym np. karpia). Według interpretacji PROP, do warunkowego zarybiania wód można dopuścić jedynie takie gatunki ryb, które w Polsce obecne są od co najmniej stu lat (karp, karaś srebrzysty, pstrąg tęczowy). Gatunki ryb, które są w Polsce od kilku lub kilkudziesięciu lat nie powinny być używane do zarybień wód otwartych, natomiast można je dopuścić wyłącznie do chowu i hodowli w gospodarstwach rybackich (dotychczasowe doświadczenia wskazują jednak, że nie ma sposobu na wyeliminowanie ucieczek ryb z takich hodowli do wód otwartych).

Przyjęte przez PROP kryterium stu lat od czasu introdukcji w Polsce wydaje się dość kontrowersyjne. O tym, czy dany gatunek obcy powinien być dopuszczony do zarybiania wód otwartych powinna raczej decydować jego inwazyjność, dlatego zarybianie karasiem srebrzystym jest dość dyskusyjne. Mimo tych kontrowersji, zgodnie z Ustawą o rybactwie śródlądowym, interpretacja PROP powinna stanowić podstawę do negatywnego opiniowania operatów rybackich, w których przewiduje się zarybienia gatunkami, które są w Polsce obecne od mniej niż stu lat. Tymczasem zdarza się, że operaty takie uzyskują opinię pozytywną i są realizowane (PROP 2007). Próby rozwiązania tego problemu nie mogą się udać bez poprawy zapisów prawnych, a zwłaszcza precyzyjnego określenia definicji gatunku obcego, objętego zakazem zarybiania wód otwartych.      


                                                                                                                     Wojciech Solarz

                                                                                                                     Henryk Okarma                                                                                                                                                              

(2011/08/20 21:40)

JOPEK1971


Wprowadzenie do jezior ryb roślinożernych może wywołać tam wiele niekorzystnych zmian. Szczególnie negatywny jest wpływ amura białego, który w wyniku wyjadania roślinności (miękkiej i twardej) doprowadza do likwidacji tarlisk, miejsc odrostu i żerowisk ryb fitofilnych. W niektórych jeziorach Wielkopolski już w kilka lat po wprowadzeniu amura, obniżeniu uległy połowy sandacza, szczupaka, lina, leszcza, płoci, krąpia oraz okonia. Stwierdzono ponadto wyraźne zubożenie awifauny jezior, do których wprowadzono amura. Takie gatunki, jak łyska i łabędzie, żywiące się roślinnością miękką opuściły całkowicie te zbiorniki.Podobnie jak w przypadku amura gospodarka obu gatunkami tołpyg (tołpyga biała i tołpyga pstra) wymaga kontrolowanych działań. W pewnych przypadkach mogą one zmniejszyć wydajność jezior i stworzyć zagrożenie dla populacji najcenniejszych rodzimych gatunków ryb. W niektórych przypadkach mogą nawet przyśpieszyć proces eutrofizacji. Odżywiają się one w większym stopniu detritusem niż jednokomórkowymi glonami i eliminują zooplanktonowe filtratory, przyśpieszając w ten sposób obieg najistotniejszych biogenów – fosforu i azotu. Wraz z introdukowanymi rybami roślinożernymi do naszych wód zawleczono obce tasiemce - Bothriocephalus acheilognathi (= B. gowkongensis) i Khawia sinensis, które powodują znaczne straty wśród narybku rodzimych ryb karpiowatych. 
                                                                                                     Joanna Grabowska                                                                                                     Andrzej Witkowski                                                                                                     Jan Kotusz (2011/08/20 22:03)

janek24


ależ wy macie ludziska wiedzę. Miło poczytać (2011/08/24 22:44)

mimi127


Mam pytanie. Dlaczego priorytetowym narybkiem dla PZW na dolnej  Wiśle jest troć i łosoś? Przecież ta ryba nie jest dla wędkarzy tylko dla rybaków. Rzadkością jest złowienie tych ryb poniżej tamy we Włocławku a i bardzo mało dorosłych sztuk pokonuje zapore podczas ciągu tarłowego? Po co zarybiać w takich dużych ilościach ? Można by było wpuściś za to sandacze które są osiadłą rybką. (2011/08/25 07:06)

wedkarz27


matka natura nie chciała karpia w naszych wodach i tak powinno zostać. (2011/09/15 21:04)

piotrcarp


Moim zdaniem powinno sie zarybiac ale racjonalnie nie kazda woda do tego sie nadaje jeste karpiarzem ale myslcym racjonalnie wiecej powinno byc zarybien naszymi rodzimymi rybami ale odpowiednia ilosc karpia czy amura w niczym nie przeszkadza ale np. w moich lowiskach jest plaga wzdregi takiej od 10 do 15 cm i ta ryba karlowacieje a dalej jest chory wy miar a powinien byc zniesiony kola robia bez sensowne zarybienia nie patrzac na stan ryb w danym lowisku robia wymiary  dla ryb kture trzeba teroche przelowic zeby nie karlowacialy a za wszystkim stoi kasa i zla gospodarka nasze wody niszczeja i zarastaja a zarzady patrza tylko na kase a nie na dobro lowisk a tak nigdy nie bedzie pozadnych lowisk zeby mozna bylo oddac sie naszej pasji (2011/09/16 22:48)

u?ytkownik97843


Moj mąż zabia ryby z łowiska ale tylko sandacze , sumy, okonki i czasami sazana. Naprawde te ryby warte są grzechu. Wiem że łowi mnóstwo boleni ale tylko dla rozrywki. I ma dołek ze szczupakami na którym daje mi testować przynęty :)) Złowiłam ich krocie ale nie pozwolił mi zadnego zabrac domu .

Cześć
Mimi127 - sazan to też karp.
Janusz JKarp


 

wiem wiem tylko taki rzeczny prosiaczek :))


Sazan jest przodkiem karpia hodowlańca. Jest to ryba rzeczna , zamieszkująca głębokie , spokojne albo i nawet szybciej płynące odcinki rzek , dorzecza , zakola .Jego dawniejsze  terytorium to rogatki Europy Południowo -wschodniej oraz zachodnia Azja. Te tereny można obecnie uznać za refugium sazana , wziąwszy na poprawkę drastycznie małe pogłowie - walcowatej , gęsto ułuszczonej ryby typowo rzecznej jaką jest karp dziki zwany sazanem.12 tysięcy lat temu ( o ustaniu lądolodu ) tworzyły się jeziora. Następnie uformowała się ichtiofauna terenów obecnej Polski a także pośrednio - krajów ościennych (choć są pewne wyjątki). Sazana - czyli karpia , naturalnie występującego nie było w Polsce i nie ma.  Radziłbym to sobie zanotować i zakodować  w głowie bardzo niedoświadczona wędkarko  -chociażby tylko po to  , by nie wprowadzać  innych niedoświadczonych wędkarzy w błąd. Na każdym kroku można spotkać się na twoje wpisy przeczące biologii i w ogóle nauce . Tak było np : w wątku o okoniach - gdzie twierdzisz , że "wirusy uodporniły się na antybiotyki " . Antybiotyki wykorzystują zjawisko antybiozy czyli użycie przez dany organizm mechanizmu hamującego aktywność komórkową innego organizmu komórkowego ,który znajduje się w obrębie sfery życiowej  tworu wytwarzającego antybiotyk ... Takim przypadkiem jest pleśń wytwarzająca penicylinę ( 1 zastosowany klinicznie antybiotyk ) . Wirus nie ma budowy komórkowej a więc kojarzenie go z antybiotykiem czy ze zjawiskiem antybiozy - jest totalnym nonsensem.
(2011/12/22 00:51)

u?ytkownik97843


ja czytałem gdzieś art. na temat  sposobu pobierania pokarmu przez różne "denne" ryby  ,a raczej głębokości do jakiej "ryją" w mule w poszukiwaniu rureczników,ochotki i innych robaków z którego to artykułu wynika że karp jedynie do 10 cm potrafi kopać natomiast 25cm leszcz potrafi ryć na gł.20 cm czyli prawie równą dł.ciała.

Na "swojskie " , rodzime ryby najeżdża ... Byleby tylko karpia obronić i upiększyć .Żałosne... To , że karp stanowi konkurencję pokarmową dla lina - wypierając go z penetrowanych przez niego szlaków , to ,że karp wydala duże ilości odchodów nie do końca "przetworzonych " ( brak żołądka i krótki przewód pokarmowy ) ,co prowadzi do użyźniania wód i w konsekwecji ich przyśpieszonej eutrofizacji - tego nie weźmie pod uwagę ... Żenująca postawa (ocenię tak każdego wędkarza , który zajmie takie stanowisko w tej sprawie ). (2011/12/22 01:05)