Zaloguj się do konta

Zajmowanie miejscówek wędkarskich, co o tym sądzic

utworzono: 2011/09/01 18:34
Artur z Ketrzyna

Regulamin Amatorskiego Połowu Ryb mówi;

III. OBOWIĄZKI WĘDKUJĄCEGO W WODACH PZW

3. Przy wyborze i zajmowaniu miejsca na łowisku pierwszeństwo ma ten wędkarz,

który przybył na nie wcześniej. Przy zajmowaniu stanowisk wędkujący powinni

zachować między sobą odpowiednie odstępy, określone w rozdziale V. Regulaminu.

Odstępy te mogą być zmniejszone tylko za zgodą wędkarza, który wcześniej zajął

dane stanowisko.

 

Tylko jak to się ma do etyki i moralności?

W tamtym roku poświęciłem kilka dni by zrobić sobie miejscówkę, później zaobserwowałem jakieś 2 kije w wodzie w tym miejscu. Na szczęście okazało się że to nie siatka, ale jakiś wędkarz podsiada mnie, troszkę się wkurzyłem ale cóż może nie wiedział. W końcu któregoś razu go spotkałem i okazało się że sobie nie kolidujemy bo on wędkuje popołudniami a ja z rana i co najważniejsze nie wrzuca żadnego paskuctwa do wody i jest dobrym wędkarzem. Z czasem wchrzanił się pseudo wędkarz który jak mówił łowi dla przyjemności i nie zależy mu gdzie wędkuje. Większej bzdury nie słyszałem, bo od tamtej pory wiecznie go zastawałem na tej miejscówce. Ale ten typ tak ma, zajeżdża nad wodę i patrzy gdzie kto i co łowi a potem zasiada na czyjejś miejscówce wieczorem i albo łowi w nocy albo na niej śpi w łódce, w tej sposób jest pierwszy przed właścicielem (twórcą) miejscówki. Po tym idiocie to tylko krąpie brały tak jakimś paskuctwem wodę skwasił.

W tym roku przeniosłem się na drugi brzeg jakieś 500 metrów, i znów zacząłem przygotowanie miejscówki. Zaczęły pięknie rybki brać, do czasu. Przed wczoraj zapływam na swoją miejscówkę małe podnęcenie zestawy do wody, i szok ryby jakoś dziwnie żerują. Przez 4 godziny 4 karaski i 9 płoteczek, po prostu paranoja, niemość że drobnica to jeszcze te brania jak by robaki się broniły (kopały prądem). A wcześniej to nawet po kilka walk dziennie miałem przegranych.

Prawda zawsze wyjdzie na jaw. Kuzyn zadzwonił do mnie że jest na rybkach, a ma mojej miejscówce szarańcza 3 łódki a w niej wędkarze „PASOŻYTY” bo inaczej ich nazwać trudno, podpatrzą gdzie kto wędkuje i jakie ma wyniki, a potem robią najazd. Zero szacunku dla czyjejś pracy. A co gorsza to i nie wymiarową rybkę z nad wody zabiorą.

Czy ja im bronię przygotować sobie podobną miejscówkę? NIE ja nawet podpowiedział bym co i jak, by mieli dobre wyniki. ALE POCO SIĘ MĘCZYĆ przecież przepis mówi kto pierwszy ten lepszy, tyle że jest jeszcze te nie pisane prawo że nie włazi się komuś w łowisko bez przyzwolenia   i jego nie niszczy!

Popatrzcie na to ze strony tej osoby co włoży w to tyle pracy. I jak byście byli to wy, jak byście się czuli że wasza praca idzie na marne bo jakiś kretyn nie umie wędkować; płoszy ryby i zakwasza wodę jakimś gównem…

 

[2011-09-01 18:34]

To tego ryzyka w to nie wkalkulowałeś?  [2011-09-01 18:39]

Mija

Wiesz, to trochę jak z budowaniem grajdoła na nadmorskiej plaży - możesz być pewien, że jutro ktoś Ci go zajmie. Prawda jest taka, że to nie twoja własność i praw do niej nie posiadasz. Pewnie, że przykro się robi jak nasza praca idzie na marne. Nie tylko ta nad wodą. [2011-09-01 18:47]

siwynd

Witam.Jedynie mogę się z Tobą zgodzić w jednym przypadku o nie zaśmiecaniu i nie niszczeniu stanowiska.To już zależy od dobrego wychowania,niestety większość idzie na łatwiznę czyli tam gdzie jest czysto,wykarczowane,utwardzone podłoże. Jak wiadomo brzegi wód PZW są ogólnie dostępne dla wszystkich.To że zrobiłeś stanowisko poświęcając swoją pracę i czas chwała Ci za to.Ale nie można jej sobie przywłaszczyć i miec pretensje ,że ktoś ją zajął, bo tak każdy by miał swoją miejscówkę i nikt inny by nie mógł łowić a to nie jest sens amatorskiego połowu ryb i ogólnodostępności do wody.Pozdrawiam

[2011-09-01 18:54]

kargul

nece na 1 miejscu 1 miesiac kuku i jak pociaglem karpie to na drugio dzien jak przyszedlem o 4 na ryby to juz miejsca nie było taka prawda... [2011-09-01 20:15]

Ja kiedyś z kempingiem na haku auta, od 3,30 rano przejechałem 150 km po "swoich" 6-ciu miejscówkach i musiałem wrócić do domu. Piana na zębach i tyle mojego.... [2011-09-01 20:30]

Jeżeli wiem że jakiś wędkarz karmi sobie i łowi w jakimś miejscu to ja na tym miejscu wędkowac nie będę chociaż zgodnie z regulaminem mógłbym ale nie oto chodzi,jeżeli zaś wędkuję i przyjdzie ktoś i powie że on tu karmi i nieładnie tak wchodzic na gotowe, a ja o tym niewiem i nieda rady z gościem dojśc do porozumienia to  poprostu mówię gościowi żeby trochę ciszej mówił bo ryby mi straszy i mogę się zdenerwowac niepotrzebnie . [2011-09-01 20:31]

W takim razie napiszcie petycje do ZG PZW żeby od niowego roku kazdy z nas miał z urzedu przypisane miejsce nad wodą. Będą tam tabliczki z numerami seryjnymi naszych kart wędkarskich i nikt inny nie będzie miał prawa zasiąść w takim miejscu.

Tylko ile jest tych miejscówek nad naszymi wodami? Wystarczy dla wszystkich?

Panowie - kto jest na miejscu pierwszy ten siada - proste, praktyczne, prawidłowe.

Co to kogo obchodzi że ktoś gdzieś nęci - paranoja!

[2011-09-01 21:53]

marek-debicki

Temat poruszony przez Artura jest bardzo ciekawy ale jednocześnie niezwykle ciężki. Etyka wędkarska. Na obecną chwilę niespoisane reguły honorowego postępowania i zachhowania się WĘDKARZA. Większość dobrze wie, że aby złowić porządną rybę trzeba łowisko odpowiednio przygotować. Nie chodzi tu nie tylko o sprawę terenu, jako ziemi, ale o cierpliwe i wielodniowe niejednokrotnie nęcenie, w tym stosowanie boosterów, dipów i innych wynalazków. Wszystko to jest związane także nie tylko z czasem, ale z ponoszeniem poważnych nakładów finansowych. O szczegółach nie piszę, ponieważ czasami teksty czyta żona!!! Trafić człowieka może jak ktoś w krótkim czasie podpatrzy, a póżniej na siłę ładuje się w łowisko. Jeszcze gorzej sprawa wyglądą jak jest to kolega z koła i to na łowisku, które koło ma pod opieką. W tym momencie kłaniają się właśnie zasady etyki, a może niepisane zasady RAPR.

1.Nie podsiadam miejsca koledze.

2.Przed wędkowaniem upewniam się, czy kolega nie nęci od kilku dni łowiska, a bynajmniej staram się nie wędkować w porze nie zaplanowanej przez niego.

3. Jeżeli kolega przyjdzie i poinformuje mnie, że już tu nęcił od kilku dni z uśmiechem ustąpię mu miejsca.

4........itd., itp.

Może zbyt idealistyczne ale dało by się zrobić, a na dodetek jeszcze ta świadomość, że zrobiłem dobry uczyne. Wprost rewelacja. Mogę być z siebie dumny.

[2011-09-01 21:58]

ryukon1975

W takim razie napiszcie petycje do ZG PZW żeby od niowego roku kazdy z nas miał z urzedu przypisane miejsce nad wodą. Będą tam tabliczki z numerami seryjnymi naszych kart wędkarskich i nikt inny nie będzie miał prawa zasiąść w takim miejscu.

Tylko ile jest tych miejscówek nad naszymi wodami? Wystarczy dla wszystkich?

Panowie - kto jest na miejscu pierwszy ten siada - proste, praktyczne, prawidłowe.

Co to kogo obchodzi że ktoś gdzieś nęci - paranoja!


Nie jest proste i nie jest prawidłowe.To prawo napisane po to by zapanować nad dziką hordą nad wodą.U mnie nad rzeka gdzie łowi pięć osób na dwóch kilometrach rzeki to prawo jest zbędne.Zwykły szacunek dla drugiego człowieka jego pracy i niechęć do zepsucia mu przyjemnego spędzenia czasu nad woda wystarczy.Jak się trafi czarna owca z góry jest skazana przez innych na..........
[2011-09-01 22:05]

krapiotr69

Ja osobiście nie dyskutuję, jeżeli moje ulubione miejsca są zajęte idę dalej...nawet w rozmowie jeżeli taka się nawiąże nie wspominam, że tu nęciłem i na co łowiłem. Staram się raczej unikać nawiązywania rozmów tupi "biorą"-sam tego nie lubię i oszczędzam takich pytań innym, chyba, że jakieś tak krótkie przywitanie...ale ja cenię sobie ciszę i staram się innych nawet przywitaniem nie zaczepiać..Wiele było już napisane o zajmowanych pomostach ,miejscówkach w ostatnich dniach, było też o wędkach i osobie ich pilnującej w kontekście zajęcia miejscówki. Osobiście uważam, że kto pierwszy ten ma prawo do zajęcia miejscówki, czy to na brzegu, czy łodzią...
[2011-09-01 22:12]

trygław

Cześć.
A ja mam na niedużym jeziorku (około 9ha) stanowisko z drewnianą budką,a środku rozkładaną sofę,szafki i jeszcze zamykaną na klucz ;-)
Nikt mi nie zajmuje miejsca,nie karmi nie wiadomo czym...




ps.Jest to prywatna woda i stała liczba wędkarzy (czyt. każdy ma swoje miejsce i tylko swoje ;-) )

A jeśli jadę na wody PZW czy inne ogólnie dostępne siadam tam gdzie mi pasuje,jeśli przyjdzie natomiast wędkarz i powie że to jego miejsce to je opuszczę,zawsze...no prawie zawsze ;-),bo jak gumofilc powie choć jedno niecenzuralne słowo to łowię sobie spokojnie dalej nie zwracając uwagi na "gościa". No chyba że...

Pozdrawiam
Trygław
[2011-09-01 22:13]

Ja również nie widzę powodu do płaczu i dyskusji nad zajętą miejscówką. Zanęcając nawet miesiąc muszę liczyć się z tym, ze w dniu łowienia miejsce będę miał/mogę mieć zajęte. Ryzyko "zawodowe". Na moim prywatnym stawie, uuuuuuuuuu to by wióry leciały z pacjenta. Ale na ogólnodostępnych?  [2011-09-01 22:16]

Przemo-77

Ja z kolegami tez przygotowałem sobie kilka łowisk, ale nie mam pretensji do wędkarzy, którzy zajmują te łowiska przede mną. Pretensję mógłbym mieć gdybym wykupił sobie miejsce nad rzeką, stawem na własność, przygotował je, ogrodził i z tego miejsca korzystali by inni wędkarze. Wtedy mowa byłaby krótka i na temat : wyp..... bo to moje.

W przedstawionej przez Ciebie sytuacji nie widzę nic złego i nie etycznego. CO NIE JEST ZABRONIONE JEST DOZWOLONE. W sumie gdybyś przyszedł do mnie i powiedział żebym się zabierał z tego łowiska bo to Ty je przygotowałeś to mógłbyś usłyszeć (gdybyś był nie miły) pierwszy człon mojej krótkiej mowy.

To tak jak z parkowaniem auta. Masz swoją miejscówkę, ale jak ktoś ją zajmie to się wkurzasz. Kup sobie garaż to będziesz miał spokój.


[2011-09-01 22:24]

hefeed8 a ile w kraju jest takich wód?? to że akurat ty masz szczęście wędkować w okolicy gdzie na 1 wękarza przypada 400 m rzeki nie znaczy że zapis jest zbędny.wiesz jak "u mnie" na Śląskich wodach to wygląda? w weekend na 1 km brzegu przypada często i 150 wędkarzy ,jest ścisk i tłok.O prawidłowym odstępie między łowiącymi można pomarzyć. Jak nie będziesz o 3.30 nad wodą to nie masz gdzie usiąść .Gdyby każdy miał patrzeć po brzegu czy czasem ktoś tu nie nęcił to by taki wędkarz nigdy i nigdzie nie połowił. [2011-09-01 22:31]

Artur z Ketrzyna

Moje jeziorko ma 61,95 ha, w tym jest na nim z 20 łódek, z tego 10 ma napewno opłaconą składkę, i połowa to głównie spinningiści, z pontonami przyjeżdża może 15 osób ale nigdy nie ma więcej niż 3 pontony. Co do łowców z pontonów i przyjezdnych łódek to też część z nich nie ma opłaconych składek.
Tak przedstawia się sytuacja na Mazurach! przynajmniej połowa z dorosłych osób to wędkarze bez zezwoleń! O małoletnich to nie wspomnę bo może 10% z nich ma stosowne zezwolenia, mimo że wędkują wszyscy bez opiekunów.
Ja opłacam wszystkie składki, a taki gość nie dość że kłusuje, bo łowi bez stosownych opłat to jeszcze zastawia się przepisem RAPR.
Powiedzcie teraz jak się ma taka osoba cieszyć z wędkowania gdy często jego łowisko jest niszczone przez właśnie tych wędkujących bez zezwoleń (czyli kłusoli). Ja mam prawo wędkować a on nie!
Ja przygotowuje łowisko z mozołem, zabieram z nad wody tyko wymiarową rybkę i to tylko tyle co mi potrzeba i w granicach limitu.
  Ten bez zezwolenia wchrzania się w upatrzone miejsce ofiary swojego chamstwa i nie dość że niszczy łowisko robiąc kipisz bo wędkować nie umie, zakwasza wodę przekarmiając bądź wrzucając do wody jakieś świństwa, to do tego zabiera wszystko co zawiśnie mu na haczyku!

Tak więc z czego tu mam się cieszyć, że taki gostek nie dość że niszczy mi łowisko to jeszcze do tego kłusuje!

Gdzie u nas jest PSR bądź ci SSR (co mało mogą i jeszcze mniej robią). Żadnego nie widziałem prze co najmniej 15 lat z wyjątkiem wody prywatnej! Ja mam ich wyręczać? Powiadamiam ich o fakcie, a oni co? Olewka.

 

Ja nad wodę jeżdżę by wypocząć i się zrelaksować, wystarczy że w pracy trzeba użerać się i interweniować (lic. P. O). Nie mogę nadużyć swoich uprawnień bo je stracę, tym bardziej że nie jestem w pracy!

Jak są takimi tchórzami (PSR i SSR) to niech mi oddadzą swoje stanowiska, choć wiedział bym że pracuję za normalną kasę!

[2011-09-02 08:39]

tryfta

Zajmowanie stanowisk przez innych wędkarzy to tradycja, sam mam kilka miejscówek na łowisku, dlatego kilka bo do jednej gdy przyfilowały kormorany że holuję ryby to nie dostałem się przez cały sezon.A gdy kormorany zobaczyły że ryba wędruje do wody to zobaczyłem karpia na dwóch kończynach, w związku z moją rozrzutnością postanowili  posprzątać miejscówkę z ryb.Znajomi na łowisku mają ten sam problem, mnie to już nie irytuje-uważam że gospodarz wody powinien wyjść z propozycją np.wykupienia miejscówki i problem może by zniknął.
[2011-09-02 08:58]

Mija

Jako początkująca mogę bez wstydu zapytać - skąd wiecie, że dane miejsce jest przez kogoś przygotowywane, zanęcane? Można to po czymś stwierdzić (fizycznie, naocznie) czy tylko uwierzyć na słowo faceta, który mi to komunikuje sugerując zmianę miejsca? [2011-09-02 09:37]

Mija

Zajmowanie stanowisk przez innych wędkarzy to tradycja, sam mam kilka miejscówek na łowisku, dlatego kilka bo do jednej gdy przyfilowały kormorany że holuję ryby to nie dostałem się przez cały sezon.A gdy kormorany zobaczyły że ryba wędruje do wody to zobaczyłem karpia na dwóch kończynach, w związku z moją rozrzutnością postanowili  posprzątać miejscówkę z ryb.Znajomi na łowisku mają ten sam problem, mnie to już nie irytuje-uważam że gospodarz wody powinien wyjść z propozycją np.wykupienia miejscówki i problem może by zniknął.


Nie wydaje mi się, że problem znikłby. Wędkarzy, uczciwych z kartami i zezwoleniami, jest coraz więcej. Zabukowanie stanowisk przez zapaleńców to odebranie możliwości łowienia innym. [2011-09-02 09:43]

maurycy695

moim zdaniem Artur powinien się przenieść na prywatne łowiska.jeżeli nie może pogodzić sie z faktem ogólnodostępności  wód to powinien zrezygnować z wędkowania na tych wodach.i więcej tolerancji dla innych,skąd wiesz że to kłusole? legitymowałeś ich?
[2011-09-02 11:20]

ryukon1975

Jako początkująca mogę bez wstydu zapytać - skąd wiecie, że dane miejsce jest przez kogoś przygotowywane, zanęcane? Można to po czymś stwierdzić (fizycznie, naocznie) czy tylko uwierzyć na słowo faceta, który mi to komunikuje sugerując zmianę miejsca?



Nie,to nie tak koleżanko.Nikt normalny nie będzie nikomu sugerował zmiany miejsca.Rzecz w tym że jeśli łowie np.na jednym odcinku rzeki i widzę że na jednej miejscówce ciągle łowi jedna i ta sama osoba w dobrym takcie jest się tam nie wpychać.
Jeśli jednak na moją miejscówkę na której łowię i nęcę od dłuższego czasu ktoś siądzie,to pójdę te 50 m niżej i też połowię a jutro "kosmity " nie będzie.:)
[2011-09-02 11:39]

Mija




Nie,to nie tak koleżanko.Nikt normalny nie będzie nikomu sugerował zmiany miejsca.Rzecz w tym że jeśli łowie np.na jednym odcinku rzeki i widzę że na jednej miejscówce ciągle łowi jedna i ta sama osoba w dobrym takcie jest się tam nie wpychać<...br>


Panowie napisali, że zdarzają się komentarze o tym, jak nieładnie zajmować miejsce, gdzie ktoś sobie zanęcał dlatego zapytałam czy należy uwierzyć na słowo czy to jakoś widać. Oczywiście nie pytam o sytuację kiedy przez kilka kolejnych dni spotykamy tą samą osobę a potem po hamsku próbujemy wykorzystać jego miejsce. Zakładam, że nie widziałam kolesia bo żadko łowię - mogę jedynie uwierzyć na słowo?

Samo poinformowanie kogoś o tym, że tu zanęcałeś sugeruje, że chciałbyś żeby ten ktoś zniknął z 'twojego' miejsca. To jest logiczne bo gdybyś sobie tego nie życzył to słowem byś o tym nie wspomniał. [2011-09-02 12:18]

ryukon1975

Takie rzeczy widać i można zobaczyć na łowisku o małej presji wędkarskiej.Na wodzie gdzie przewija się codziennie sporo wędkarzy jest to nie do wyłapania ale też nikt rozsądny nie liczy że na takiej wodzie można mieć "swoje" miejsce.
Wspomniane komentarze sugerujące opuszczenie miejscówki są dla mnie całkowicie niezrozumiałe niegodne prawdziwego szanującego siebie i innych wędkarza.
[2011-09-02 12:41]

Kasia, ale nawet nie wnikaj w to, jak rozpoznać czy nie rozpoznać czy ktoś nęcił czy nie nęcił SOBIE to miejsce. Jesteś pierwsza na danej miejscówce, to rozkładasz sprzęt i wędkujesz, a potencjalny uzurpator tego miejsca niech zabiera tyłek w troki i szuka innego miejsca. Ktoś siedzi na "Twojej" zanęcanej miejscówce? Ty odchodzisz. No takie jest prawo i zasady kultury i tyle. Nie przejmuj się pyskówkami jakiegoś buraka, który próbuje Ci wcisnąć bajkę o nęceniu. Ma pecha i tyle, on patrzy z daleka, a Ty łowisz. [2011-09-02 12:54]

ayem

Mam pomost w pewnej małej miejscowości , moi rodzice kupili tam 10 lat temu dom więc z miejscowymi znam się jako tako , na zasadzie "dzień dobry" , czy "cześć" i tyle . Kiedy tam przyjeżdżam nie spotkałem jeszcze nikogo choć wiem , że tam często łowią . Kiedy jednak jestem zdarzało się , że miejscowy jak mnie spotkał to pytał np. czy będę łowił i czy może dziś wieczorem połowić , każdy wie do kogo należy każdy pomost i wszystko jest ok jeśli nikt nikomu nic nie niszczy .
[2011-09-02 13:07]

ayem

Swoją drogą jakby każdy z każdego stanowiska nas wywalał to większość by nie połowiła . Sytuacja trochę chora bo przychodzisz na miejsce zanęcasz a po godzinie podchodzi gość i mówi , że tu zanęca i byśmy stąd zmykali. Zasada kto pierwszy ten lepszy jest tu odpowiednia .
[2011-09-02 13:13]

25 maja 2018 roku wchodzi w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies



Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez wedkuje.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Hoblo Sp z o.o.,Warszawa 02-761, ul. Cypryjska 2G

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w „Polityce prywatności”

Ustawienia