Zaloguj się do konta

Zajmowanie miejscówek wędkarskich, co o tym sądzic

utworzono: 2011/09/01 18:34
Artur z Ketrzyna

Owszem nad brzegiem zbiornika jest trudno o miejsce do wędkowania. Z tym że by wybudować pomost ktoś musiał uzyskać zgodę od gospodarza łowiska jak i pozyskać materiał. Dlatego każdy korzystający z jego kładki winien szanować jego pracę. I inne takie tam.

Ja opisałem ciut inny problem, bo wędkowanie z łodzi. Tu nie ma problemu nikt, nawet świeżo przybyły znaleść kawałek wody dla siebie bez wchodzenia w paradę innym. Tyle że i tu znajdują się tacy co mają we krwi świadome i celowe żerowanie na pracy innych, co gorsza w większości przypadku niszcząc tą pracę. Bo ci co umieja wędkować zawsze znajdują oczko dla siebie nie wchodząc w paradę innym.
Na moim łowisku o powierzchni 61,95 h. jest 20 łódek a głębokość łowiska to ok 1,5-2 m. Ukształtowanie dna też przypomina jeden całkowity blat, bez żadnych widocznych spadków czy załamań dna. Tak więc z znalezienia miejsca do wędkowania nie ma problemu.
 Tyle że co nie którzy poprostu nie mają zielonego pojęcia o łowieniu ryb. Pływają po akwenie udając że wędkują, i jak upatrzą sobie klijenta który przygotował sobie miejscówkę i coś tam łapie lepiej niż inni, zaraz za wszelką cenę siadają w dokładnie to miejsce i je zakwaszają bo zanęty wrzucą co nie miara i ciort go wie jeszcze jakiego gówna.

Bronicie prawa do pierwszeństwa, oki. To powiedzcie mi dlaczego taki koleś siada dokładnie w to miejsce co ja sobie przygotowałem? Zamiast zacumować 10 m obok i tam podnęcić i łowić? Przecież w okolicy mojego miejsca są podobne oczka w zielsku, o praktycznie identycznej głębokości i przy odpowiednich zabiegach i nęceniu miał by identyczne wyniki.

Jeśli ma problem z zwabieniem lina czy karasia, może się zapytać a mu powiem czym ja nęcę i na co łowię (bo przecież jeśli on będzie używał tego samego, to miejsce będzie odpowiednio donęcone i ryba się utrzyma) bo to żadna tajemnica. A jeśli pływa za płotką czy leszczykiem to wszędzie bierze identycznie.
[2011-09-04 21:50]

Mija

Zajmowanie stanowisk przez innych wędkarzy to tradycja, sam mam kilka miejscówek na łowisku, dlatego kilka bo do jednej gdy przyfilowały kormorany że holuję ryby to nie dostałem się przez cały sezon.A gdy kormorany zobaczyły że ryba wędruje do wody to zobaczyłem karpia na dwóch kończynach, w związku z moją rozrzutnością postanowili  posprzątać miejscówkę z ryb.Znajomi na łowisku mają ten sam problem, mnie to już nie irytuje-uważam że gospodarz wody powinien wyjść z propozycją np.wykupienia miejscówki i problem może by zniknął.


Nie wydaje mi się, że problem znikłby. Wędkarzy, uczciwych z kartami i zezwoleniami, jest coraz więcej. Zabukowanie stanowisk przez zapaleńców to odebranie możliwości łowienia innym.
Pytanie czy- czy ci wędkarze których jest coraz więcej z tymi kartami i zezwoleniami są uczciwi. ....nad tym bym się mocno zastanowił.



A niby dlaczego? [2011-09-06 17:26]

Mija

w niedzielę byliśmy na Narwii w okolicach Serocka. Rozłożyliśmy się w takim miejscu, że przed sobą mieliśmy 5 łódek (inaczej się nie dało) i wyobraźcie sobie, że wszystkie przepłynęły dalej mimo, że nikt ich o to nie prosił i znajdowały się na tyle daleko od brzegu, że nikt nikomu by nie przeszkadzał :) To było naprawdę miłe z ich strony. [2011-09-06 17:36]

tryfta

Zajmowanie stanowisk przez innych wędkarzy to tradycja, sam mam kilka miejscówek na łowisku, dlatego kilka bo do jednej gdy przyfilowały kormorany że holuję ryby to nie dostałem się przez cały sezon.A gdy kormorany zobaczyły że ryba wędruje do wody to zobaczyłem karpia na dwóch kończynach, w związku z moją rozrzutnością postanowili  posprzątać miejscówkę z ryb.Znajomi na łowisku mają ten sam problem, mnie to już nie irytuje-uważam że gospodarz wody powinien wyjść z propozycją np.wykupienia miejscówki i problem może by zniknął.


Nie wydaje mi się, że problem znikłby. Wędkarzy, uczciwych z kartami i zezwoleniami, jest coraz więcej. Zabukowanie stanowisk przez zapaleńców to odebranie możliwości łowienia innym.
Pytanie czy- czy ci wędkarze których jest coraz więcej z tymi kartami i zezwoleniami są uczciwi. ....nad tym bym się mocno zastanowił.



A niby dlaczego?
A to dlatego że pewna większość przyjeżdża na ryby nie mając pojęcia jak ryba wygląda,nie wiedzą jak się na łowisku zachować itp..itd..ale to temat na inną dyskusje-czyli jak odróżnić uczciwego i prawdziwego wędkarza od typowego ,głośnego(muza non stop) pseudouczciwego wędkarza który właśnie dostał   kartę i wykupił se licencję i w związku z tym może robić co chce bo przecież zapłacił-w związku z tym ma w nosie regulamin,zasady,kulturę. Przepraszam że użyję takiego określenia-sra gdzie popadnie i jeszcze we własnym gnoju je śniadanko..

[2011-09-06 19:52]

Mija

Zajmowanie stanowisk przez innych wędkarzy to tradycja, sam mam kilka miejscówek na łowisku, dlatego kilka bo do jednej gdy przyfilowały kormorany że holuję ryby to nie dostałem się przez cały sezon.A gdy kormorany zobaczyły że ryba wędruje do wody to zobaczyłem karpia na dwóch kończynach, w związku z moją rozrzutnością postanowili  posprzątać miejscówkę z ryb.Znajomi na łowisku mają ten sam problem, mnie to już nie irytuje-uważam że gospodarz wody powinien wyjść z propozycją np.wykupienia miejscówki i problem może by zniknął.


Nie wydaje mi się, że problem znikłby. Wędkarzy, uczciwych z kartami i zezwoleniami, jest coraz więcej. Zabukowanie stanowisk przez zapaleńców to odebranie możliwości łowienia innym.
Pytanie czy- czy ci wędkarze których jest coraz więcej z tymi kartami i zezwoleniami są uczciwi. ....nad tym bym się mocno zastanowił.



A niby dlaczego?
A to dlatego że pewna większość przyjeżdża na ryby nie mając pojęcia jak ryba wygląda,nie wiedzą jak się na łowisku zachować itp..itd..ale to temat na inną dyskusje-czyli jak odróżnić uczciwego i prawdziwego wędkarza od typowego ,głośnego(muza non stop) pseudouczciwego wędkarza który właśnie dostał   kartę i wykupił se licencję i w związku z tym może robić co chce bo przecież zapłacił-w związku z tym ma w nosie regulamin,zasady,kulturę. Przepraszam że użyję takiego określenia-sra gdzie popadnie i jeszcze we własnym gnoju je śniadanko..



Współczuję doświadczeń bo nic więcej nie przychodzi mi do głowy. Może poza tym, że nie należy stosować ogólników bo one zwykle są krzywdzące. [2011-09-07 16:36]

dawden79

Witam,

A moze problem leży nie do końca po stronie wedkarzy. Gdyby egzamin na karte wędkarską obejmował również zagadnienia etyczne co do zachowywania się na łowiskach. O zachowaniu ciszy, niezasmiecaniu łowiska itp. a nie tylko wymiarów, okresów ochronnych to moze przyniosło by to jakiś wymierny skutek. Młodzi adepci często tak jak zostało to wczesniej napisane nie potrafia się zachować bo niby skąd. Dostają karte, wykupuja zezwolenia i zostają w myśl przepisów pełnoprawnymi wędkarzami. Tak samo jak ci którzy otrzymuja prawo jazdy. Są uzytkownikami dróg, ale o kulturze jazdy to nikt nie uczy.   
[2011-09-08 12:35]

Mija

Mylisz się - na kursie uczą przede wszystkim kultury jazdy, która idzie w parze z poszanowaniem przepisów. Na kursie nie uczą nawyków starych kierowców i często chamskiego sprytu, który Tobie chyba z kulturą się pomylił. To samo dotyczy młodych wędkarzy. Żadko się zdarza żeby byli to buszmeni nieznający zasad współżycia społecznego. Nie trzeba być starym wędkarzem ani uczyć się przepisów żeby wiedzieć jak zachowywać się w lesie czy nad wodą. Tą wiedzę normalni ludzie nabywają w wieku dziecięcym od swoich normalnych rodziców.
Powodem zbydlęcenia nie jest bynajmniej doświadczenie a zwyczajny brak wychowania i załamanie w wyznawanych zasadach moralnych i etycznych. [2011-09-08 13:10]

laskaa1990

a wracajac do tematu nr 1 to mozesz sobie zrobic na jeziorze legalny pomost oplacic go i wtedy ewentualnie kiedy ktos bedzie wedkowal ci na twoim pomoscie masz prawo wyprosic go gdyz jest na twoim "miejscu" [2011-09-08 14:17]

a wracajac do tematu nr 1 to mozesz sobie zrobic na jeziorze legalny pomost oplacic go i wtedy ewentualnie kiedy ktos bedzie wedkowal ci na twoim pomoscie masz prawo wyprosic go gdyz jest na twoim "miejscu"





?????????????? A skąd to nowe prawo?

[2011-09-08 14:24]

dawden79

Mylisz się - na kursie uczą przede wszystkim kultury jazdy, która idzie w parze z poszanowaniem przepisów. Na kursie nie uczą nawyków starych kierowców i często chamskiego sprytu, który Tobie chyba z kulturą się pomylił. To samo dotyczy młodych wędkarzy. Żadko się zdarza żeby byli to buszmeni nieznający zasad współżycia społecznego. Nie trzeba być starym wędkarzem ani uczyć się przepisów żeby wiedzieć jak zachowywać się w lesie czy nad wodą. Tą wiedzę normalni ludzie nabywają w wieku dziecięcym od swoich normalnych rodziców.
Powodem zbydlęcenia nie jest bynajmniej doświadczenie a zwyczajny brak wychowania i załamanie w wyznawanych zasadach moralnych i etycznych.




Moze i uczą, ale jakoś szybko ta wiedza zamienia się w brak własnie poszanowania przepisow. Chodzi mi o to aby nałożyć wiekszy nacisk na uzmysłowienie, że żadne papierki i zezwolenia nie zwalniaja z myślenia prospołecznego. Ja na przykład przy zdawaniu na karte nie usłyszałem żadnych pytań typu: jak się zachować gdy wokół mnie łowią inni wędkarze, albo co zrobić gdy zastane na łowisku innego wędkarza. Stąd własnie biora się nieporozumienia nad wodami.
   
[2011-09-08 14:54]

kazik

Jak czytam te ostatnie wypowiedzi to mi się wydaje że mam do czynienia z rasowymi rybakami , a nie wędkarzami . Wędkarstwo to chyba trochę inna profesja , jak pozyskiwanie za wszelką cenę ryb .   Może będąc wędkarzami skończmy z tym zajmowaniem sobie miejscówek i żerowaniu na pracy innych   .

Wędkarz, jak ja uważam ,to idzie na ryby i wszędzie znajdzie sobie miejsce , i   zadowolenie z łowienia , oraz   bycia na rybach .

 A tu czytam -  ten zanęcił a drugi mu zają miejsce i żeruje na jego pracy . To nic innego ja podejście typowo rybackie , z nastawienie na wyławianie ryb  . Nie nęć i nie płacz że ktoś ci zasiadł .

    Ja idę na ryby, to głównie dlatego że mam taka potrzeb , i idę tam gdzie spokojnie mogę połowić, i siadam tam gdzie mogę spokojnie posiedzieć ,   mimo że moje ulubione miejsce jest zajęte .

Takie wcześniejsze   nęcenie i zajmowanie miejscówki , to nic innego jak pozyskiwanie ryb , a nie normalne wędkowanie .

To może zaproponuję inaczej : Niech ten co nęcił wcześniej , wykupi sobie to miejsce i ogrodzi , stawiając tabliczkę – To moje .

 Do czego dzisiaj to już dochodziże : PZW podzielone na Okręgi , Łowiska każdy trzyma dla siebie , i na koniec miejscówki wędkarze też chcą mieć dla siebie .  To gdzie w tej Polsce na urlopie , czy będąc gościnnie można normalnie wędkować , a gdzie bez stresu można w tych warunkach odpocząć .

 Prywata w każdym calu , nic innego  . To tak jak ta przypowieść : Poszli do piekła Polak Rusek i Niemiec . Rusek zastraszony siedział w kotle gdzieś schowany w kątku , Niemiec zgodnie z przepisami spokojnie siedział , a Polak  gnębił swoich towarzyszy i cały czas szukał jak tu znaleźć miejsce dla siebie .   Czy tego tak naprawdę chcemy? [2011-09-11 16:28]

Artur z Ketrzyna

Kaziu tak czytając wszystkie wypowiedzi w tym wątku to żałuję że ten tytuł nie brzmi Umyślne podsiadanie czyjejś miejscówki. Tu mi nie chodziło o turystę który siad na pierwszym lepszym miejscu nie wiedząc że tu jakiś zagorzały wędkarz wabi swoją rybę życia.
A chodzi mi o takich pasożytów którzy mimo że maja dużo wolnej wody do koła, to wyparują co kto łowi a potem za wszelką cenę się pakują w taką już przygotowaną miejscówkę, i do tego z powodu iż nie potrafią wędkować to zakwaszają wodę i niszczą tą miejscówkę. (jezioro ma 61,95 h. jest 20 łódek a głębokość łowiska to ok 1,5-2 m. Ukształtowanie dna też przypomina jeden całkowity blat, bez żadnych widocznych spadków czy załamań dna. Tak więc z znalezienia miejsca do wędkowania nie ma problemu.A TAKIEMU DELIKWENTOWI JEST AŻ TAK CIASNO ŻE MUSI AKURAT TAM STAWAĆ ???) (20 łódek to 3,09 ha wody dla każdej i tyle samo podobnych miejsc, ale nie on właśnie siada tam bo widział jak inny wędkarz tam robił sobie miejscówkę).

Ustosunkuj swoją wypowiedź do poczynań takich delikwentów...

I węz pod uwagę też to że nie każdy wędkarz zadowoli się byle płoteczką czy krąpiem aby przekroczyła wymiar ochronny (niedzielni wędkarze), są też tacy co doskonalą swoje umiejętności, i wkładają dużo wysiłków by złowić swoją rybę życia, poprawić swój dotychczasowy rekord (A nie zaraz za mięsem!!!!). I cała jego praca, wysiłek i starania idą na marne bo taka menda zniszczyła mu tak wypielęgnowaną, wychuchaną miejscówkę, i marzenie o rybie życia! I gdzie jest tu kultura, etyka i szacunek dla czyjejś pracy?????????
[2011-09-12 11:12]

kazik

Głównie tu się kłania kultura i etyka wędkarzy kolego Arturze , a na to jak wiesz nie ma silnych . Jak ktoś nie ma kultury i nie posiada etyki to nic nie zrobisz . Są tacy (nie raz się spotkałem) co nie mając (lub żałując) pieniędzy tylko czekają aby dobrze zanęcone miejsce zająć . Prawo to zbiór tylko przepisów , a nie etyka , czy kultura . Jak ktoś jest chamski to nic nie poradzisz . jedynie możesz lekko zwrócić uwagę i szukać innego miejsca .

Ja już po prostu dałem sobie z tym spokój i podchodzę tak że nie ważne gdzie łowię , a staram się tak łowić i nęcić jak bym był na zawodach i to pierwszy raz na wylosowanym miejscu .

Na takie nęcone miejsca dobrze jest zawsze pierwszemu przychodzić , nęcić wtedy kiedy nikt nie widzi , i nic innego przy takich zachowaniach nie zrobisz . Prawo , odwoływanie się do rozsądku tu nic nie zmieni . Lepiej sobie dać spokój niż wdawać się w zatargi i niejednokrotnie samemu naruszać prawo , a ryby jak jesteś dobrym wędkarzem wszędzie złowisz . [2011-09-12 16:23]

Głównie tu się kłania kultura i etyka wędkarzy kolego Arturze , a na to jak wiesz nie ma silnych . Jak ktoś nie ma kultury i nie posiada etyki to nic nie zrobisz . Są tacy (nie raz się spotkałem) co nie mając (lub żałując) pieniędzy tylko czekają aby dobrze zanęcone miejsce zająć . Prawo to zbiór tylko przepisów , a nie etyka , czy kultura . Jak ktoś jest chamski to nic nie poradzisz . jedynie możesz lekko zwrócić uwagę i szukać innego miejsca .

Ja już po prostu dałem sobie z tym spokój i podchodzę tak że nie ważne gdzie łowię , a staram się tak łowić i nęcić jak bym był na zawodach i to pierwszy raz na wylosowanym miejscu .

Na takie nęcone miejsca dobrze jest zawsze pierwszemu przychodzić , nęcić wtedy kiedy nikt nie widzi , i nic innego przy takich zachowaniach nie zrobisz . Prawo , odwoływanie się do rozsądku tu nic nie zmieni . Lepiej sobie dać spokój niż wdawać się w zatargi i niejednokrotnie samemu naruszać prawo , a ryby jak jesteś dobrym wędkarzem wszędzie złowisz .



 

to by było na tyle, w tym temacie ;)

[2011-09-12 16:28]

Artur z Ketrzyna

Głównie tu się kłania kultura i etyka wędkarzy kolego Arturze , a na to jak wiesz nie ma silnych . Jak ktoś nie ma kultury i nie posiada etyki to nic nie zrobisz . Są tacy (nie raz się spotkałem) co nie mając (lub żałując) pieniędzy tylko czekają aby dobrze zanęcone miejsce zająć . Prawo to zbiór tylko przepisów , a nie etyka , czy kultura . Jak ktoś jest chamski to nic nie poradzisz . jedynie możesz lekko zwrócić uwagę i szukać innego miejsca .

Ja już po prostu dałem sobie z tym spokój i podchodzę tak że nie ważne gdzie łowię , a staram się tak łowić i nęcić jak bym był na zawodach i to pierwszy raz na wylosowanym miejscu .

Na takie nęcone miejsca dobrze jest zawsze pierwszemu przychodzić , nęcić wtedy kiedy nikt nie widzi , i nic innego przy takich zachowaniach nie zrobisz . Prawo , odwoływanie się do rozsądku tu nic nie zmieni . Lepiej sobie dać spokój niż wdawać się w zatargi i niejednokrotnie samemu naruszać prawo , a ryby jak jesteś dobrym wędkarzem wszędzie złowisz .

 

to by było na tyle, w tym temacie ;)


"Wszędzie złowisz rybę". Tak łowiłem w rożnych zbiornikach, jak i miejscówkach i praktycznie zawsze złowiłem ryby. Ale ryby życia nie łapiesz z marszu (chyba że jesteś cholernym farciarzem), tu trzeba poświęceń i czasu... A taka menda psuje wszystko. I tu nie można być obojętnym, a pokazać że taka osoba zachowuje się nie etycznie i nie ma poparcia, a wręcz jest pępiona ze środowiska wędkarskiego. To może kilku takich się na wróci i zacznie być przyjemniej nad wodą.
[2011-09-12 19:22]

Romuald55

Wśród wędkarzy jak i wśród całej populacji ludzkiej,są ludzie kulturalni i są chamy.Ci pierwsi mają szacunek dla Kolegów i jeżeli wiedzą,że ktoś zrobił sobie stanowisko to go nie zniszczą a Ci drudzy....nie ma słów by to określić w sposób ludzki. [2011-09-12 19:44]

dorada

Witam Panowie...

Przeczytałem wszystkie opisy itp, życie dało mi w dupencję za zachowania wędkarzy, moja skromna porada; milczeć jak grób, niechwalić się miejscówek, a nawet znajomym fama pójdzie zadepczą, zniszczą miejsce, dokładnie usuńcie drobne miejsce pod nogami wysypanej zanęty, podpórki z patykami itd. schowaj rybę niepokazuj zabieraj sól na upały dla ryby, lub ryba się zerwała ha ha

Życzę polowu   kilka sztuk, Dorada. / duzo niepotrzebuję/

 

[2011-09-13 10:26]

rawciu

Rawciu -

"Wkurza mnie to jak ktoś wchodzi z butami w czyjeś miejsce i w dodatku nęci ryby jakimś badziewiem...;/;!" (-)

Nie ma czegoś takiego na wodach PZW jak "CZYJEŚ MIEJSCE". Wszyscy musimy sobie wreszcie tę kwestię wyjaśnić, bo widzę coraz to nowsze wypowiedzi które świadczą o jakimś dziwnym niepisanym prawie.

Nie ma żadnego niepisanego prawa, nie ma żadnych praw własności na łowiskach ogólnych. Jest tylko jedna rzecz, a mianowicie koleżeństwo, kultura albojej krańcowy brak i buractwo. Jest też zwykła grzeczność lub kompletny brak ogłady.

Jeżdżę na ryby bardzo często. Rocznie mam od 30 do 70 wyjazdów. Łowię na około 10 zbiornikach w okolicy. Na każdym zbiorniku mam ulubione miejsca i niejedno miejsce sam zorganizowałem. Woziłem kosę spalinową, kosiłem, sprzątałem, ponosiłem jakies tam koszty.

ALE NIGDY W ŻYCIU NIE POWIEDZIAŁEM ZŁEGO SŁOWA KOMUS KTO TAM ZASIADŁ !

I tak ma być! Każdy z nas.  jeśli zadba od czasu do czasu o jakieś miejsce nad wodą, będzie miał satysfakcję z własnej pracy, a zachowanie takie zaowocuje tym, że nad każdą wodą będzie ład, porządek i dość miejsca dla każdego kto będzie chciał powędkować.

A cóż w tym dziwnego, że wędkarze obserwując wodę wybierają najbardziej atrakcyjne miejsca? To normalne i logiczne postepowanie.

Ja sam nigdy w zyciu nikomu nie pozwolę się wykopać z zajętego miejsca, bo mam prawo wyboru i nikt mi tego prawa nie odbierze.

Wczoraj wstałem o 4.00 i zasuwałem nad wodę by zająć jedno z moich ulubionych miejsc. Nad wodą byłem około 5.00. Porozkładałem graty, a już około 5.30 zaczęły się zjeżdżać auta z wędkarzami. Podjeżdżali, wysiadali, podchodzili przez krzaczory i już z daleka słyszałem:

-" JUZ TAM ZNOWU JAKIŚ ZŁAMAS SIEDZI! K* PRZEKLĘTE CH* CHYBA NIE ŚPIĄ I NIE MIESZKAJĄ! KIEDY BY NIE PRZYJECHAĆ TO JAKIŚ ZŁAMAS SIEDZI. K*! K*!

A ja z uśmiechem na ustach zawołałem:

- A koledzy to przepraszam własność mają na to miejsce? Kto rano wstaje, temu Bozia daje!

Podkreślam, nikt nie ma praw własności do miejscówek na wodach ogólnych i nie ma się o co obrażać, ani wymyślać sztucznych problemów. Dziś ktoś cię podsiadł... trudno, następnym razem być może ty podsiądziesz kogoś innego.

I NIKT TEGO NIE ZMIENI- więc po co się zachowywać jak mamlas i płakać.... o te kilka ziarenek.



Sory ale sam te miejsce czyściłem & sprzątałęm...

[2012-01-29 11:27]

kamael

Wszystko sprowadza się do kultury osobitej. Kiedyś nieświadomie siadłem karpiarzowi na miejscówce którą jak mówił nęcił tydzień. Ale grzecznie zagadał co i jak, chciałem ustąpić ale skończyło się tak że razem połowiliśmy całą nocke przy browarkach i problemu nie było z dzieleniem miejsca a wesoło owszem.
Ale widziałem już sytuację gdzie dochodziło niemal do rękoczynów w walce o miejsce, a nawet parę razy dziadki się kłócili o moje miejsce na którym ładnie połowiłem a kończyłem już wędkować - śmiesznie było nie powiem :) Po co te nerwy, nie lepiej nad wodą odpoczywać zamiast skakać sobie do gardeł?
[2012-01-29 11:51]

Diablo

Dla mnie to żaden problem. Przechytrzyć gumofilców i mięsiarzy to wielkie wyzwanie i połowa sukcesu wędkarskiego. Powiem szczerze frajda jak ze złowienia sporego okazu.
Znam starorzecze gdzie często na nęconym przez siebie łowisku miałem nieproszonych gości. Ja nęciłem swoją zanętą a Ci wchodzili na moje łowisko i sypali wiadrami pszenicę. Wkurzałem sie niepomiernie.

Później przychodziłem nad wodę z zanętą. Jedno łowisko czyściłem z badyli, roślinności wodnej i nadbrzeżnej, przy brzegu troszkę zanęty a do wody ziemia z kretowiska. Robiłem to tak aby każdy widział. Szedłem niby do domu a po drodze cichaczem włazilem w krzaczory i delikatnie po cichu rzucałem zanętę w inne miejsce.

W kolejnych dniach na tym łowisku gdzie robiłem sporo hałasu zawsze ktoś siedział. Przychodziłem po marudziłem troszke że mi zajął miejsce i że teraz będę musiał gdzieś w krzakach siedzieć a później znów cichaczem właziłem w miejsce zakrzaczone ale dobrze zanęcone przez sibie.


Jedynym rozwiązaniem problemu jest całkowity zakaz nęcenia.
[2012-01-29 14:11]

SdanielS

Zasada kto pierwszy ten lepszy jest słuszna.

Jednak jeżeli chodzi o tzw pseudo wedkarzy podsiadaczy, to niestety niema na to rady . To jest bydło wedkarskie, które ma na celu podpatrzenie gdzie kto coś łowi i zajecie tego miejsca. Z regóły ryby złowione przezemnie trafiają spowrotem do wody, a złowione przez pseudo wedkarzy do gara całej rodzinki. 

Co roku na moich łowiskach sytuacja sie powtarza i z reguły ktoś zajmuje mi ciekawe miejsce, jak wedkarz ok, niestety jak dziad bedzie siedział to od rana do wieczora tak abyś ty ku...a niesiadł, ludzka podłość i chciwość.


 

  


[2012-01-29 15:56]

ZAMOSCIANIN



A moze problem leży nie do końca po stronie wedkarzy. Gdyby egzamin na karte wędkarską obejmował również zagadnienia etyczne co do zachowywania się na łowiskach. O zachowaniu ciszy, niezasmiecaniu łowiska itp. a nie tylko wymiarów, okresów ochronnych to moze przyniosło by to jakiś wymierny skutek. Młodzi adepci często tak jak zostało to wczesniej napisane nie potrafia się zachować bo niby skąd. Dostają karte, wykupuja zezwolenia i zostają w myśl przepisów pełnoprawnymi wędkarzami. Tak samo jak ci którzy otrzymuja prawo jazdy. Są uzytkownikami dróg, ale o kulturze jazdy to nikt nie uczy.   



Przyłączączę się do wypowiedzi kolegi gdyż zgadzam się z tym co napisał w stu procentach. Tylko dodał bym, że nie tylko młodzi adepci nie potrafią się zachować nad wodą, ale i starszym przydała by się reedukacja z etyki zachowania. Bo gdy młodzi wędkarze przybywają na łowisko to od kogo czerpią wzorce? Od nas!  Pozdrawiam [2012-01-29 17:40]

Wachta

Kiedyś oglądałem pokazy jakiegoś mistrza w łowieniu ryb na Wyspach Brytyjskich. Wyobraźcie sobie, że swoje łowisko nad jakimś jeziorem nęcił tydzień i to miejsce zaznaczył na tablicy z linią brzegową tego jeziora. Tablica ta stała chyba przy parkingu, nie pamiętam. W każdym razie ten facet mówił, że jak zaznaczył to miejsce, to nikt mu jego nie zajmie. Przełóżmy to teraz na polskie realia...
[2012-01-29 18:33]

Bernard51

Kiedyś oglądałem pokazy jakiegoś mistrza w łowieniu ryb na Wyspach Brytyjskich. Wyobraźcie sobie, że swoje łowisko nad jakimś jeziorem nęcił tydzień i to miejsce zaznaczył na tablicy z linią brzegową tego jeziora. Tablica ta stała chyba przy parkingu, nie pamiętam. W każdym razie ten facet mówił, że jak zaznaczył to miejsce, to nikt mu jego nie zajmie. Przełóżmy to teraz na polskie realia...
TO proste jeszcze trzeba conajmniej 3 pokolen i bedzie okey.Ale nie popieram i przykro mi ze handluje sie miejscowkami tj pomostami mialem okazje na Slupcy to widziec pozamykane na klodki.A przeciez w kosciele jak proboszcz sprzeda nam lawke nie pozwala zamknąc na klodke.
TU tez trzeba 3 pokolen zeby to dotarlo do nas,a wypowiadalo sie pare osob  na forum o etyce i nikt nie wspomnial na ten temat czyli uwazamy ze to normalne, ciekawe jakbysmy probowali przeniesc na te "slawne wyspy nasze normy"

[2012-01-29 18:53]