Żaby do zadań specjalnych

Żaby do zadań specjalnych\\n\\nMaj można śmiało nazwać miesiącem żab, gdziekolwiek się nie ruszymy czy to duże jezioro, szeroka rzeka czy małe bagienko w polu a nawet fontanna w parku wszędzie słychać wesołe kumkanie. Właśnie teraz te małe płazy odbywają swój okres godowy i w miłosnym amoku uganiają się za partnerami w przybrzeżnej roślinności. Wykorzystując ten fakt oraz to, że żaby są jednym z przysmaków szczupaków wybrałem się nad dołki zalewowe rzeki Wisły w celu złowienia jakiejś zębatej bestii. Wisła w tym roku długo utrzymywała wysoki poziom wody, więc byłem pewien, że ryby na pewno tam wpłynęły. Są to dość płytkie akweny około 1,5m głębokości z bujnie rozwiniętą roślinnością zarówno podwodną jak i nadwodną.\\n\\nPomiędzy liśćmi grążeli, oraz młodej trzciny ciężko łowić gumą lub obrotówką, o woblerze nie wspomnę, dlatego na koniec zestawu założyłem przynętę Frog firmy York. Żaby od Yorka wykonane są z miękkiej gumy w wielu kolorach, występuje w dwóch rozmiarach 4 cm oraz 5 cm, posiadają dobrej jakości antyzaczepową dwuramienną kotwicę, która wysuwa się z przynęty w momencie brania.\\n\\nW pierwszym rzucie miałem branie niestety szczupak nie trafił w przynętę, posłałem żabkę znowu w to samo miejsce i teraz atak okazał się skuteczny. Po chwili na brzegu ląduje malutki szczupaczek, wcale nie dziwię się że miał problem z trafieniem w przynętę, żabka ledwo mieściła mu się w paszczy, ryba miała około 30 cm.\\n\\nOddałem w to miejsce jeszcze parę rzutów lecz nic już nie brało. Przeszedłem parę metrów dalej i po raz kolejny w pierwszym rzucie na nowym stanowisku nastąpiło branie ( kolejny mikrus).\\n\\nTakiej wielkości szczupaczki z furią atakowały moje przynęty. Jeden centymetr różnicy nie pozwolił na selekcję zdobyczy, nie było dla nich różnicy: atakowały tak samo zaciekle w mniejsze, jak i w większe żabki. Stwierdziłem, że w tym miejscu jest za dużo małego szczupaka i przeniosę się na inny dołek. Na kolejnym łowisku również nie mogłem narzekać na brak brań, ale to były zupełnie inne brania, łowca nie wyskakiwał nad wodę w celu złapania zdobyczy, w przynętę uderzały okonie atakowały przynętę stadem kilka sztuk na raz czego skutkiem były pourywane gumowe paski imitujące nogi żabki.\\n\\nNiestety antyzaczepowa kotwica nie była w stanie skutecznie zaciąć żadnego okonia. Przez chwilę pomyślałem o zmianie przynęty na mniejszą ale szybko ten pomysł wybiłem sobie z głowy, dzisiejszym planem było polowanie na szczupaki. Konsekwentnie łowiąc na Froga z York przemierzałem kolejne miejscówki aż w końcu zainteresowało mnie powalone w\\nwodzie drzewo na samym końcu jednego z dołków zalewowych.\\n\\nMiejsce typowo książkowe bujna roślinność, zatopione drzewo po prostu tu musi być gruba sztuka. Nie pomyliłem się w trzecim rzucie za moja przynętą podążała fala wody. Wiedziałem, że za chwilę nastąpi potężne uderzenie. I tak właśnie się stało, wściekła paszcza wyłoniła się z nad powierzchni wody i z impetem uderzyła w moją żabkę. Pewne zacięcie i jest mam go wielki szczupak wisi na końcu mojego zestawu. Hamulec kołowrotka nie stanowił dla niego żadnego problemu w ułamku sekundy od zacięcia ryba wyciągnęła około 3m plecionki i wpłynęła pod to nieszczęsne drzewo. Wiedziałem, że nie mogę mu odpuścić bo stracę piękną rybę po szybkim oszacowaniu obstawiam, że ma dobre 90 cm długości a po sile z jaką wyciągnęła plecionkę kołowrotka jestem pewny, że jest to największy szczupak w tym akwenie. Przykręcenie hamulca na maksa zatrzymało rybę w miejscu, ale jeszcze ten przeklęty konar, ryba zdążyła już obwinąć plecionkę wokół jego gałęzi. Trudno pozostaje mi tylko siłowy hol, byłem w 100% pewny swojego zestawu, nowa plecionka dawała mi gwarancje, że nie pęknie. Czując, że ryba nadal wisi na końcu zestawu rozpocząłem pompowanie, tak jak podczas łowienia dużych karpi. Nagle słyszę nad głową trach, z niedowierzaniem patrzę a szczytówka wędki pękła jak zapałka i na luźnej plecionce obsuwa się w stronę wody.\\n\\nZębata bestia, która wisiała na końcu mojego zestawu wykorzystała moment zluzowania plecionki i jakimś cudem udało jej się wyczepić przynętę z pyska. Wściekły sam na siebie doholowałem przynętę do brzegu nie mogłem uwierzyć w to co zobaczyłem. Jeden szczupak totalnie zdemolował żabkę, podczas kilku minutowego holu pozbawił jej wklejanych oczek, oraz pociął ją prawie w każdym miejscu.\\n\\nNacięć było tak wiele, że zacząłem się zastanawiać w jaki sposób szczupak mógł aż tak zdemolować przynętę.\\n\\nJednego byłem pewien żabki firmy York zrobiły niesamowitą robotę. Złowiłem na nie wiele mikrusów (niestety chyba tylko takie występowały w tamtych łowiskach), które szybko wracały do wody bez zbędnego męczenia, a także miałem pięknego szczupaka na kiju, który przetestował mój sprzęt bezlitośnie. Niestety dzisiaj ta zębata bestia wygrała, ale wiem gdzie ma swój rewir polowania i na pewno wrócę po nią z Frogiem od firmy York.\\n\\nPozdrawiam:\\n Adam. Zapraszam na moją nową stronę na fb Kierunek Wędkarstwo znajdują się tam teksty z innych wypraw wędkarskich

Podgląd zdjęć na forum dostępny jest tylko dla zalogowanych użytkowników.