Zaloguj się do konta

Zabierać czy wypuszczać?

utworzono: 2017/08/18 00:58
kedzio

Kurde! Jak to robią w tych wspomnianych , mądrych krajach?! Czy jest tam gdzieś całkowity zakaz zabierania ryb?! Ja wiem, że w większości tych mądrych krajów można ryby zabierać. Ba! Nawet są takie przypadki, że wszystko trza zabrać co się złowi. Jak więc to jest, że ryby w wodach mają?!
Ano sterują tym lokalnie, a nie centralnie, a oprócz tego państwo dokłada swój udział. Prowadzi się badania okresowe takich zbiorników i wspomaga sie je dostosowując lokalne przepisy, oraz dorybia się odpowiednimi gatunkami. W ten sposób mają niezłe wyniki. 
Ale mi sie tego nie chce nikomu tłumaczyc głębiej, bo wy już wymysliliście metodę ratowania naszych wód - zmusić wszystkich wędkujących do ortodoksyjnego niekilania.



Wąziutkie te wasze horyzonty, oj... wąziutkie!
  [2017-08-24 16:46]

pstrag222

Masz racje Jędrula , wody NK dla ludzi lubiących wędkować i wanny z karpiem dla reszty towarzystwa, ale czy kiedyś tak będzie. Chodzą słuchy , że w przyszłym roku coś ma się zmienić zobaczymy.
Przecież to czysta oszczędnosć .
Jednak puki wędkarze będo tolerowac na swoich wodach mięsiarzy to nic się nie zmieni. [2017-08-24 17:08]

Jędrula

Kurde! Jak to robią w tych wspomnianych , mądrych krajach?! Czy jest tam gdzieś całkowity zakaz zabierania ryb?! Ja wiem, że w większości tych mądrych krajów można ryby zabierać. Ba! Nawet są takie przypadki, że wszystko trza zabrać co się złowi. Jak więc to jest, że ryby w wodach mają?!
Ano sterują tym lokalnie, a nie centralnie, a oprócz tego państwo dokłada swój udział. Prowadzi się badania okresowe takich zbiorników i wspomaga sie je dostosowując lokalne przepisy, oraz dorybia się odpowiednimi gatunkami. W ten sposób mają niezłe wyniki. 
Ale mi sie tego nie chce nikomu tłumaczyc głębiej, bo wy już wymysliliście metodę ratowania naszych wód - zmusić wszystkich wędkujących do ortodoksyjnego niekilania.



Wąziutkie te wasze horyzonty, oj... wąziutkie!
 

  Też jest w tym sporo racji, jest dużo dobrych pomysłów w necie, ale mamy związane łapy. Jestem pewien, że killowcy i NK spokojnie mogliby sobie ręce podać i zasiąść przy jednym stole aby uradzić nowy system. Jednak Panowie, dopóki za sznurki ciągną cwaniaki z IRŚ, rybacy i ZGPZW, to ryb w tym kraju nie będzie. [2017-08-24 18:49]

kedzio piszesz że są kraje gdzIe trzeba brać ryby, ale czy większość bierze? Przykład ebro. Sum i karp inwazyjny niedobry i wgl. a i tak wraca do wody. Ludzie zdają sobie sprawę ze i tak sie go nie wytępi i je akceptują dając im żyć. I mimo ze są te inwazyjne gatunki mogą sie pochwalić np.pięknymi sandaczami i okoniami. [2017-08-24 21:31]

pawelz

Kedzio. Piszesz ze w niektorych krajach jest nakaz zabierania ryb. W ktorych ?. I podaj mi zrodla skad czerpiesz ta wiedze. Bo nawet w tych mitycznych Niemczech tak nie jest. Owszem, sa pojedyncze lowiska gdzie jest nakaz, ale na 100% nie obowiazuje on w calym kraju.
Druga sprawa, ze inni maja ryby mimo braku NK a my nie.
Owszem, ale porownaj areal wod w tych krajach (np. Skandynawia) w stosunku do Polski i wedkarzy w nich lowiacych. No i druga sprawa, mimo ze tam wolno zabierac ryby, nikt nie babrze sie z ich braniem, a juz na pewno nie z przyzadzaniem na 100 sposobow kleni, krapi czy innego badziewia. W takiej Anglii mimo ze ryby mozna zabierqac (oczywiscie najlepsze lowiska lososiowatych sa jednak NK i za ogromne oplaty) to poza obcokrajowcami (patrz Polacy czy Rosjanie) nikt ich nie bierze.
Podaj mi przyklad kraju, gdzie mozna zabierac ryby i sa one tak palowane jak u nas. I nie chodzi mi o klusownictwo ale zwykla pazerna polskiego wedkarza, ktory dzien w dzien jest na rybach i co w siacie to na patelni.
Mamy malo wod godnych do lowienia, milion chetnych i co najmniej polowe z nich walacych wiekszosc ryb.
I tym rozni sie kilowanie w Polsce od kilowania gdzie indziej. [2017-08-25 08:14]

luxxxis

Kedzio. Piszesz ze w niektorych krajach jest nakaz zabierania ryb. W ktorych ?. I podaj mi zrodla skad czerpiesz ta wiedze. Bo nawet w tych mitycznych Niemczech tak nie jest.

Błąd. Wg niemieckiego prawa jeżeli złowisz rybę to MUSISZ ją utłuc bo inaczej jesteś sadystą czerpiącym radochę z jej męczenia.
Łowisz tylko w celu spożycia i basta,chyba że trafisz niemiara to masz prawo go wypuścić.
W praktyce jednak wygląda to w ten sposób że wszystkie ryby są "albo" niewymiarowe albo właśnie ci się "wyśliznęła" z rąk-nawet na oczach rozbawionych strażników.
U nich to martwy przepis,ryby są ubijane przez przyjezdnych-polaków,rosjan etc...-przeciętny szkop z rzadka wali w kask bo poprostu nie chce mu się z tym babrać.
Woli w Aldiku kupić gotowca .Mogą acz nie chcą bo ich mentalność jest inna,zarobki zresztą też.
Gdyby przeciętna polska pensja wzrosła czterokrotnie przy ok dwudziestoprocentowej obniżce cen żywności w sklepach to gwarantuję że kłusownictwo i wekowanie "na zaś" umarłoby w ciągu miesiąca.
Gdy zarobisz 10 tysięcy przy minimalnym nakładzie sił i stresu,gdy masz pełną ochronę państwa,gdy masz pewność że pracy nie stracisz a jeśli nawet to i tak ci lodówa nie opustoszeje to inaczej patrzysz na pewne zagadnienia.
  [2017-08-25 10:58]

JOPEK1971

Znam ludzi którzy zarabiają więcej niż przeciętny szkop a mimo tego walą w łeb wszystko jak leci,nawet niewymiarowe sandacze.Kumpel kiedyś pływał na Zegrzu z nadzianym moczokijem i przy uwalnianiu czterdziestka padł koment ze strony tegoż "biedaka"..."Co,nie bierzemy? Przecież to sandacz."Sumy łowione trollingiem z wypasionych łodzi też dostają w łeb.Czy te wypasione łodzie urzywają biedaki co żyją z pomocy społecznej? [2017-08-25 11:42]

pawelz

Czytalem o towarzystwach wedkarskich (wcale ich niemalo w Niemczech), gdzie dzierzawia rzeki i inne zbiorniki w ktorych nawet promuja wypuszczanie ryb.
Cytat z Jerkbaita (mam nadzieje za autor nie bedzie mial pretensji):
"To prawda, że taki obowiązuje na terenie całych Niemiec, ale przez samych wędkarzy jest niezwykle rzadko respektowany a są takie towarzystwa wędkarskie będące właścicielami odcinków rzek, że wręcz osoba która nam będzie sprzedawać będzie licencje dzienną czy inną powie: my w naszej wodzie wszystkie ryby wypuszczamy....ale zgodnie z limitem może Pan ...." [2017-08-25 12:28]

JOPEK1971

Niedowiarkom proponuję obejrzeć kilka filmików na YouTube które wstawił Grzesiek am Main,rzeka płynie opodal Frankfurtu nad Menem :) [2017-08-25 17:04]

luxxxis

Pawelz-zgadza się że tak jest,jednak prawo prawem i praworządny szkop musi "kilać" albo go rozstrzelają. Tak jak wspomniałem wyżej-to martwy przepis ale przepis,można się na niego powołać na wodzie jakiegoś towarzystwa i nic nikomu nie zrobią gdy ubije się rybę ,jednak gdy minie okres czasowego zezwolenia to delikwent następnego nie dostanie.
Jopek-łowiłem często na Mein,znam go dobrze,tam wszyscy walą wszystko w łeb jak leci.
Woda zgwałcona przez Gebelsa,wyprostowana,autostrada wodna dla barek,uciąg taki że z woblerów lakier ściąga,wszystko sztuczne,brrrrrrrrrrrrrr...
A rybostan? cienki jak diabli.
Sam napaliłem się jak szczerbaty na suchary -podjarany jutubami-kartę zrobiłem,sprzętu nakupiłem i hejaaaa.
Po 20 wypadach,i 10 nockach poddałem się.
Zero suma,sandacza,bolenia,szczupaka-same węgorze na samołówki,brzegi obsiane stanowiskami,sto badyli na sztorc na plażach i ani jednego holu normalnej ryby.
Mein takiej Wiśle czy Odrze to skoczyć może,tam zeżarte wszystko,spasione echo pokazywało tylko wodę. [2017-08-25 19:47]

JOPEK1971

Luxxxis,cztery lata tam mieszkałem i nie do końca tak jest jak piszesz,ryby tam są i to nawet niezłe tylko trzeba wiedzieć gdzie w danej porze roku się znajdują.To prawda że rybostan jest nagminnie walony po łbie bo tak nakazuje państwo a Men to tzw.Bundeswasser,w Niddzie która wpływa do Menu obowiązują inne prawa i o niebo lepszy rybostan co widać na filmikach tego chłopaka. [2017-08-25 20:20]

luxxxis

Tak,odcinkowo napewno ryby są,muszą być,to logiczne przeca,jednak eldoradem toto nie jest...
"Ten chłopak"  -nie jest wymiernikiem zasobności tych wód na boga,widzisz 20 holi z 40 wypraw w ciągu 10 minut.
Ja opieprzyłem odcinek od Frankfurtu do Manhaim-wzdłuż wszeż i w poprzek,za dnia i w nocy,to co pokazywało echo za parę tysi eurasów to śmiech na sali.Może ryby wyemigrowały przez wzgląd na te cholerne barki? tego nie wiem,znam się jednak dobrze na szukaniu ryb i ich tam nie znalazłem.
Ten odc to kamieniste badziewie,bez iłów,drobnicy powierzchniowej,potworny uciąg ,wachania stanu o 1 m co 20 minut,zero roślinności,sam żwir i sztuczne główki-co ma tam ryby trzymać?
Wyżej czy niżej może być zgoła inaczej ,nie mówię że nie.
Obiegowa fama jednak głosi że u szkopów gdzie byś nie cisnął gumy to siądzie ryba-a tak nie jest. [2017-08-25 21:04]

JOPEK1971

Luxxxxis,Men w porównaniu z Niddą to pustynia,a youtuber wymieniony przeze mnie łowi głównie w Niddzie,dopływie Menu,byłem i osobiście widziałem jak i co się tam łowi.te 20 czy 30 rybek w kilku filmikach nie pokazuje całego obrazu jak może wyglądač rybostan,złowienie kilku grubych kleni,brzan,czy innej fajnej rybki nie jest problemem,tylko że są te ryby tam bo jeszcze ich nie zjedzono. [2017-08-25 21:57]

Sith

Cytat: "Witam!
Chciałbym napisać 'parę' słów o zasadach łowieniach w UK, czyli w Zjednocznonym Królestwie.
Czytając niektóre posty włosy mi się troche jeżą na głowie... Proszę Was szanowni Forumowicze abyście przeczytali to jeśli chcecie łowić na Wyspach!
A więc przede wszystkim aby łowić tutaj należy wykupić tutejsza kartę wędkarską. Można zapłacić za rok (27 funtów za wody śródlądowe, 72 za wszystkie), za 8 dni (tu płacimy odpowiednio 10 i 23 funty) i za jeden dzień (3,75 i 8 funtów). Można zapłacić bez problemu przez internet (pomarzyć można o czymś takim w Polsce!) lub na poczcie. Kartę wydaje Enviroment Agency (Agencja Środowiska) i tylko jej agenci mogą sprawdzać karty nad wodą. Ostatnio zaczęli pojawiać się coraz częściej...
To, że posiadamy rod licence (czyli kartę wędkarską) nie znaczy, że możemy wszędzie wędkować. Praktycznie każda woda śródlądowa posiada swojego gospodarza - koło wędkarskie lub stowarzyszenie kół wędkarskich i musimy uzyskać od nich pozwolenie na łowienie. Jest to trochę dziwne - ale musimy sami sie zorientować kto gospodaruje danym łowiskiem, tablice wcale nie są częstym zjawiskiem! Niekiedy można kupić jednodniowe pozwolenie od osoby pobierajacej opłaty i kontrolującej łowisko (jest to tzw. bailiff). Jeżeli się nie pojawi to nie płacimy. W innym wypadku płacimy przez internet albo u osoby do której podany jest kontakt. W Anglii tylko kilka łowisk nie ma gospodarza i można łapać tam tylko z kartą wędkarską - ten wykaz można znależć na stronie EA (kilka odcinków Tamizy na przykład).
Należę do kilku kół i w jednym z nich opłata jednoniowa to 3 funty, a roczna 23 zaledwie! Mogę dzięki temu łowić na całej długości kanału Basingstoke. W innym kole opłata roczna to 100 funtów za rok (8 łowisk - dwa odcinki rzeki, kilka jezior i stawów). Jeżeli przyjmiemy, że 80 funtów to średnia dniówka w UK, to te opłaty sa niewielkie. Zwłaszcza, że tutejsze łowiska są pełne ryb i ręka może zaboleć!
Teraz kilka słów o zasadach. Pierwsza i podstawowa - NIE WOLNO ZABIERAĆ RYB! Czytam wiele informacji zamieszczanych przez Polaków na strronach WWW, że można zabierać do 2 ryb dziennie. Bzdura! Na wodach śródlądowych (kanały, rzeki, stawy, jeziora) nie wolno tego robić, dodatkowo każde koło ma swój regulamin i tam jest to wyraźnie powiedziane. Każdy wędkarz powinien mieć (jest to obowiązek!) podbierak i matę do odhaczania ryb. Zazwyczaj niedopuszczalne jest trzymanie ryb w siatkach (tylko na zawodach lub np. gdy złapiemy karpia w nocy- możemy poczekać do rana aby cyknąć mu fotkę i fru do wody). Siatka ma mieć profil (przekrój) prostokatny i długość minimum 2,4 metra. W większości kół wymaga się stosowania haków bezzadziorowych (gorąco polecam).
Na morzach jest trochę inaczej i tutaj prawdopodobie wolno zabrać do dwóch ryb. Nie łowię w ten sposób (morski) i nie jestem pewien.
Teraz mój apel... Proszę uszanujcie tutejsze prawa! Angielscy wędkarze uważają Polaków za wrogów numer jeden (wyprzedzamy nawet kormorany i wydry). Sposób w jaki rodacy podchodzą tu do łowienia jest straszny. Siatki (okrągłe - i Angole już wiedza kto łowi), brak mat i podbieraków, puszki po polskim piwie poniewierające się dookoła plus inne śmieci... Obraz klęski i rozpaczy dopełnia ktoś kto rybie daje w łeb i wkłada do plecaka... Anglikom wtedy gotuje się krew, noże otwieraja w kieszeniach i trafia ich szlag... Wyobraźcie sobie gdy mówię, że jestem z Polski. Czasami wręcz odnoszą się do mnie wrogo... Nie wystarczy sie tłumaczyć, że nie ma tablic z informacjami, że 'noł inglisz' itp. Co by było gdyby ktos z zagranicy 'łowił' u nas ryby za pomoca granatów lub sieci? I tłumaczył sie, że u nich to normalne? Uważam, że jako goście mamy OBOWIĄZEK respektować ich przepisy, i nie ma tu żadnego 'ale'!
Na koniec dodam, że jako ryby są tu wypuszczane to łowiska są pełne ryb. Na kanale mój najlepszy dotychczas dzień to: 9 linów (od 1,5 do 3kg) kilka leszczy (do 2,5 kilograma), dużo płoci, wzdręg i okoni... No i zerwane ryby (jedna to musiał być niezły karp)... Kanał nie jest w ogóle zarybiany (to nie jest komercyjny zbiornik)! Tak jest tutaj. Tak więc zasada 'złap i wypuść' ma sens, nieprawdaż?
Pozdrawiam serdecznie wszystkich i mam nadzieję, że troszeczkę Wam pomoglem wyjaśniając tutejsze niuanse.
Luk"

Zaczerpnięte z https://wedkarskiswiat.pl/forum/viewtopic.php?t=4697 [2017-08-26 10:13]

Jędrula

Lucjana znam osobiście, łowiliśmy wspólnie ryby nie raz. Nawet moja morda przewinęła się na jego filmach. Znam również z jego opowieści, jak wygląda sytuacja wędkarzy w UK, ile jest tam ryb i jak to wszystko jest fajnie poukładane. Nie komentuję postawy tam łowiących rodaków, bo szkoda mojej klawiatury. Jednak to jasno pokazuje, dlaczego w Polsce jest tak kiepsko z rybami. Ja wiem, że to tylko jedna strona medalu, ale jednak mentalność i moralność polskich wędkarzy jest w znacznej części obrzydliwa. Przykładów z tego roku mógłbym przytoczyć kilkanaście, nie wspomnę o poprzednich latach. Nie wiem kiedy to się zmieni? Mówią, że pewne pokolenie musi odejść do krainy wiecznych łowów? Z drugiej strony, widzę młodych wędkarzy, którzy nie mają rozumu za grosz , zachowują się jak bydlęta i nie szanują żadnych norm i prawa. Co nam pozostaje? Nie wiem :( Jedno jednak wiem na pewno! Jak się ryby wypuszcza, to one zostają w wodzie, wydają potomstwo i można je złowić jeszcze raz. [2017-08-26 12:59]

kedzio

kedzio piszesz że są kraje gdzIe trzeba brać ryby, ale czy większość bierze? Przykład ebro. Sum i karp inwazyjny niedobry i wgl. a i tak wraca do wody. Ludzie zdają sobie sprawę ze i tak sie go nie wytępi i je akceptują dając im żyć. I mimo ze są te inwazyjne gatunki mogą sie pochwalić np.pięknymi sandaczami i okoniami.
 




No, to jest naprawdę najinteligentniejsza odpowiedź jaką tu czytałem.......... Mam już płakać, czy się śmiać?

  [2017-08-26 15:14]

oldboy

Dla mnie POWSZECHNIE obowiązujące stosowanie metody NK, to dla "ortodoksów" jedyny sposób do zaspokojenia ich "chciejstwa" bicia rekordów, a więc bezsensownego wyciągania z wody tylu ryb, ile się tylko da.
A przeież można zastosować zdrowy rozsądek i złowić (jeśli "biorą" :D) tylko kilka, a co jakiś czas nawet zabrać (oczywiście tylko wymiarowe - zgodnie z przepisami!) choć zabierać(?) - niekoniecznie. Gdy ktoś chce od rana do nocy wyciągać ryby z wody, to niech sobie kupi rybki plastikowe i wpuści do wanny, a potem łowi do "oporu". Przynajmniej ich NIE POKALECZY.
Podobnie nigdy nie brałem i nie wezmę udziału w żadnych zawodach wędkarskich, bo uważam je za NIEETYCZNĄ ZABAWĘ z ŻYWYMI organizmami. Najbardziej etyczne było łowienie w dawnych czasach, gdy ryby służyły tylko do zaspokojenia głodu. Dziś łowimy dla przyjeności, więc by wszyscy mogli się cieszyć wędkowaniem uważam, że wystarczy proponowane przeze mnie samoograniczenie.
Bo gdyby wszystkich miała obowiązywać metoda NK, to PO CO w ogóle ryby łowić???
To tak, jak by jakieś wielkoludy nas nie zabijały, tylko prały codziennie po pysku dla własnej przyjemności i wmawiały sobie i innym, że dzięki metodzie NK tej "radochy" będzie więcej i na dłużej starczy. Wprowadzenie "na siłę" metody NK dla wszystkich wędkujących i tak nie da oczekiwanego efektu, tak samo, jak i obecnie obowiązujące przepisy, bo wiadomo, że skontrolowanie KAŻDEGO wędkarza jest fizycznie niemożliwe. Nie rozwiąże też problemu kłusownictwa, które nadal jest zjawiskiem (niestety) powszechnym.  
  [2017-08-26 21:37]

Sith

Wychodzi na to, że ponieważ przez tysiace lat nie udało się zlikwidować złodziejstwa, gwałtów, łapownictwa i morderstw, to należy wyrzucić kodeks karny do pieca i dać sobie spokój ze ściganiem zbrodni...
Brawo Kedzio i Oldboy, tak trzymać... ;> [2017-08-27 11:11]

Jakub Woś

Niektórym widze rybie łuski oczy przysłaniają. Czy ktos tu napisał że wypuszczenie ryby to jedyny słuszny sposób na poprawę liczebności ryb? Jest wiele przyczyn bezrybia. Zanieczyszczenia,rybacy, kłusownicy, brak lub nietrafione zarybienia i wspomniani ci którzy wszystko zgodnie z limitem w słoik. Ale na ktora z tych przyczyn mamy bezpośredni wpływ? Tylko na jedną. Możemy zabić lub wypuścić. Zabijesz to nie złowisz ani tej ryby ani potomstwa. Wypuścisz to możesz liczyć w przyszłości na brania. Czy to tak trudno pojąć? [2017-08-27 11:40]

Sith

Niektórym widze rybie łuski oczy przysłaniają. (...) Ale na ktora z tych przyczyn mamy bezpośredni wpływ? Tylko na jedną. Możemy zabić lub wypuścić. Zabijesz to nie złowisz ani tej ryby ani potomstwa. Wypuścisz to możesz liczyć w przyszłości na brania. Czy to tak trudno pojąć?
Niektórym niestety tak ;>
  [2017-08-27 12:04]

Nie łuski tylko fakt ze wypuszczają jedzenie które mają za darmo :D [2017-08-27 12:10]

oldboy

Problem więc sprowadza się do SKUTECZNEJ kontroli tego, co się ostatecznie ustali. Uchwalanie "na siłę" skrajnej ideologii i tak bez tej SKUTECZNEJ kontroli nie zmieni sytuacji w rybostanie. Już tu pisałem kiedyś, że bez Ustawy sejmowej o uznaniu populacji ryb (jak i innych zwierząt) za DOBRO NARODOWE i wyrywkowego, dotkliwego karania złapanych na gorącym uczynku osób, które ustalone reguły będą łamać, jest pisaniem pustego, "papierowego" prawa.
Ale w tym pomóc nam mogą jedynie rządzący (może chociaż ci wędkujący?).
Widząc jednak obecną wojnę "na noże" o podstawowe priorytety w ustroju Państwa, jestem pesymistą, że stanie się to szybko, bo ten nasz problem jest obecnie dość malutki w oczach każdej władzy, niezależnie z jakiej partii by pochodziła.
  [2017-08-27 12:16]

erykom

Sam osobiście już od dawna wypuszczam złowione ryby a najlepszy jest moment jak taki stary cap patrzy z niedowierzaniem widząc jak wypuszczam ryby...bezcenne !!! [2017-08-27 14:17]

pakul1206

Na jeziorku na którym aktualnie łowię oprócz górnego wymiaru dla dwóch czy trzech gatunków nie ma innych obostrzeń a ryby są i to duuuże. Ograniczenia są do sposobu wędkowania i oczywiście kontrola, kontrola i jeszcze raz kontrola. Oto kilka z nich :
- zakaz wędkowania w nocy
- wędkowanie zaczynamy i kończymy godzinę przed wschodem i godzinę po zachodzie słońca, tutaj trzy minuty mogą słono kosztować :)
- zakaz łowienia z łodzi
- zakaz spiningowania i lowienia na żywca do maja
- zakaz posiadania trzeciej rozłożonej wędki, łowiąc metodą gruntową lub spławikową
- obowiązek posiadania siatki na ryby, bez względu czy zabieramy ryby czy nie
- ryba w siatce = ryba wpisana do rejestru
- waga, miara 
- szczupak 50cm ma mieć 50, jak ma 49 to jest kłusownictwo i jest policja
- w razie rażącego naruszenia tracisz zezwolenie, mogą również nie wydać ci go w następnych latach
Chore są niektóre zapisy ale do tego doprowadzili ludzie tutaj wędkujący, strażnicy są drobiazgowi do tego stopnia że aż nie wiadomo czy się śmiać czy współczuć. [2017-08-27 17:10]

oldboy

Sam osobiście już od dawna wypuszczam złowione ryby a najlepszy jest moment jak taki stary cap patrzy z niedowierzaniem widząc jak wypuszczam ryby...bezcenne !!!
Już nieraz widziałem także młodych "capów" wracających z "urobkiem" w postaci wiaderka narybku.
Nie należy więc kłusownictwa łączyć z wiekiem. [2017-08-27 21:01]

25 maja 2018 roku wchodzi w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies



Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez wedkuje.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Hoblo Sp z o.o.,Warszawa 02-761, ul. Cypryjska 2G

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w „Polityce prywatności”

Ustawienia