Zabierać czy wypuszczać?

/ 181 odpowiedzi / 9 zdjęć
Jakub Woś


Uważam, że zawsze ale to zawsze wypuszczenie ryby będzie lepszym rozwiązaniem niż jej zabicie. Prosta matematyka. Następnym razem masz większe szanse na udany wypad jeśli w wodzie będzie choćby o tą jedną rybę więcej. Teksty typu małe leszcze można zabierać bo karłowacieją do mnie nie przemawiają. Najpierw trzeba sobie zadać pytanie dlaczego karłowacieją? Być może dlatego, że ktoś wybrał wcześniej większość drapieżników z tej wody. Gdyby były wypuszczane, poradziłyby sobie z nadmiarem leszcza i w wodzie panowała równowaga. (2017/08/22 21:54)

Sith


(...) patrzę z dystansu i choc karpia lubię, bo kupuję na święta około 16 kilogramów, wędzę je, piekę, gotuję i pożeram, a nawet przepadam za nimi stricte kulinarnie, to wiem, ze jedyny pożytek jaki niesie zarybianie karpiem naszychh wód, to zaspokojenie głodu wędkujacych dla mięsa, czasem ukojenie ambicji karpiarzy (notabene jednych z największych trucicieli). Poza tym nie ma z tej ryby żadnego pożytku, bo jest szkodnikiem, sczególnie zagrażającym wodom o niewielkiej kubaturze. Jest zwyczajnie zbyteczny, a nawet nazwał bym go w tych przypadkach "persona non grata". Jest to ryba wybitnie gospodarcza, choćby przez swoje właściwości ( żre wszystko, rośnie jak powalona i ma stosunkowo dużo zalet jako pokarm dla człowieka), ale jest to ryba przeznaczona do hodowli i do sprzedawania na stół świąteczny. (...)

  (2017/08/23 05:50)

Podgląd zdjęć na forum dostępny jest tylko dla zalogowanych użytkowników.

luxxxis


 Najpierw trzeba sobie zadać pytanie dlaczego karłowacieją? Być może dlatego, że ktoś wybrał wcześniej większość drapieżników z tej wody. Gdyby były wypuszczane, poradziłyby sobie z nadmiarem leszcza i w wodzie panowała równowaga.

Można jeszcze "dorybić" drapieżnikiem,odbudować populację,tyle że on przegrywa na tym polu z tanim ścierwem-karpiem.Ponadto spławikowcy i grunciarze są w większości -więc chcąc szybko uciszyć wrzaski o braku ryb ładuje się do wody co?-karpiszonki...I mamy co mamy. (2017/08/23 10:42)

użytkownik200880


To ze karpiki są wpuszczane dla tych co się chcą szybko obłowić/najeść, nie jest winą karpia. Karp napewno chce być zjedzony... To wina podejścia ludzi a nie samej rybki. Gdyby go nie zabierano to starczyło by wpuścić 100 rybek i zostawić zeby rósł.  (2017/08/23 11:52)

kedzio


Karpiczek- czy ty się tylko robisz taki, czy naprawdę nie rozumiesz? Nam chodzi o to, żeby zarybiać nasze wody rybami, które się w nich mogą rozmnażać i są rybami stricte tutejszymi. Guzik nas obchodzi, czy te karpie bedą odłowione, czy nie. Chcemy by zarybiano płocią, leszczem, karasiem złocistym, linem, jaziem, sandaczem, szczupakiem... U mnie dwa razy w roku sie wpuszcza karpia. A może lepiej byłoby wpuszczać raz taką rybę, raz inną, ale kurde naszą, taką, która się rozmnoży ku chwale Bożej i uciesze gawiedzi.
Poza tym kiedyś trzeba było na suma czekać dłuuuuugo zanim się nadział. A teraz łatwiej tu łowić sumy, niż właśnie poważnego leszka. Brak równowagi - ale ty tego nie kapniesz, bo masz karpiowe klapki na oczach. Dziwnym trafem tam, gdzie zarybiono np. linem, są efekty. Kiedy zarybiano u mnie leszczem, węgorzem, jaziem, tez tej ryby było wbród. A jak zaczęli dbać tylko o świnie, woda się zaczęła degradować, gatunki inne od karpia i suma odeszły w zapomnienie. Ty tego nie skumasz ani z lufą przy głowie. 
  (2017/08/23 15:51)

kedzio


Dla takich jak ty Karpiczku, zostały wprowadzone górne wymiary - powinieneś być zadowolony. Ja sam nie wezmę karpia wiekszego niż 3 kilo, bo to już wtedy jest niezdrowy spaślak, a na tych waszych kulkach utuczony, smakuje jak zmięlona apteka. Wystarczyło by mu do tyłka druciki włożyć i żarówka by się zapalała, bo to pływający reaktor chemiczny. 
  (2017/08/23 15:57)

użytkownik200880


Sam bym chciał żeby w wodzie było więcej innych gatunków, zwłaszcza drapieżnika, a karp do jego ilości nie ma nic, to znów wina pzw który zle zarybia. U mnie w kole dużo ludzi prosiło o szczupaka i wkoncu udało sie nim zarybić, wszytko fajnie zaraz po zarybieniu łapałem 15szt w dzień, ale z dnia na dzień było coraz gorzej, może dlatego ze pare bałwanów waliło wymiarowe i nie wymiarowe na okrągło. Do czego zmierzam, zeby ryba była to z polskim nastawieniem do ryb trzeba by je wpuszczać co dwa tygodnie, a nawet gdyby co dwa tygodnie wypuszczać to łapalibysmy 45cm pistolety bo 90cm sztuk nie napuszczą. (2017/08/23 16:36)

kedzio


Widzisz... nawet nie kminisz o co chodzi z tym zarybianiem. Nie można napuścić 90 centymetrowych szczupaków, bo wtedy zostaną wyłowione ad hoc. Zarybia się niewymiarową rybą - tylko tak ma to sens. Ta ryba ma się dzięki wymiarowi ochronnemu zaaklimatyzować i podrosnąć, a po drodze ma się wytrzeć raz, czy dwa. Jakiś procent przetrwa, rozwinie się, da potomstwo i dołoży swoje trzy grosze do puli genowej w danym zbiorniku. Bedą i takie sztuki, które unikną odłowienia i staną się okazami. Ale komu ja to tłumaczę! Karp, karp i karp. I tak mało kasy zostaje na działalnośc kół, więc lepiej kupić narybek z korzyścią dla zbiornika, a nie na okrągło świnie zapodawać.

  (2017/08/23 20:55)

oldboy


Koledzy!
Musimy sobie zdać sprawę, że uprawiamy nasze ukochane hobby w chamskiej dżungli, na którą (jak na razie) - nie ma sposobu. Cóż z tego, że gdy pojawi się jakiś narybek w ogólnodostępnej wodzie, to prędzej czy później zostanie wyłowiony przez różnego rodzaju kłusowników (także tych z kartą wędkarską w kieszeni). Są na dodatek tak aroganccy i bezczelni, że nie warto nawet zwracać im uwagi, bo możemy zastać nasz pozostawiony samochód np. z podziurawionymi oponami (w najlepszym wypadku). "Tradycja" kłusowania jest u nas wielowiekowa i nie ukróciły jej nawet okrutne represje niemieckiego okupanta (opowiadał mi o tym mój dziadek).
Każdy więc sposób na ucywilizowanie wędkarstwa (szczególnie w rejonach wiejskich) wiedzie poprzez metody obecnie prawnie zakazane z powodu "małej szkodliwości społecznej". I nie pomoże tu powszechne stosowanie metody "No Kill", nie pomoże też skromne korzystanie z przysługujących limitów ilościowych dla ryb wymiarowych, skoro zbyt wiele ryb "znika" w paszczach zachłannych kłusoli bądź ich kotów
Tak, wiem - mój wpis jest bardzo pesymistyczny. (2017/08/23 22:13)

użytkownik200880


W opolskim no kill na wszystkich wodach się sprawdza znakomicie, po 3 latach woda nie do poznania po 5 cud miód :) kedzio z 100 wpuszczonych 5 zostaje. Taka prawda :/ (2017/08/23 22:54)

Jakub Woś


Niestety bardzo mało wędkarzy myśli przyszłosciowo. Myślą tylko o obecnej chwili. Jak ja nie zabije i nie zabiorę to ktoś inny to zrobi. Błędne koło. W tym roku spotkałem nad wodą "znajomego" Zlowił ładną brzanę ok 1-1,5kg. Odhaczył i palnął w łeb. Pytam się czy będzie to jadł, odparł że podziabie i ugotuje psu. Dwa złote na karmę szkoda. A potem będzie sypał zanęty za grube pieniądze i nic złowić nie bedzie mógł. (2017/08/23 23:03)

Jędrula


Ogólnie kwestia NK w polskich realiach, to cholernie trudna sprawa. Najlepiej, aby wszyscy przestali w jednym momencie zabierać ryby, wtedy byłoby Eldorado. Jednak wiemy, iż to nie jest możliwe. Niestety, należy to zrozumieć, nie wolno odbierać ludziom przyjemności zjedzenia złowionej przez siebie rybki. Oczywiście, jak już tutaj wiele razy pisałem, powinno być to obwarowane odpowiednimi przepisami, zwłaszcza biorąc pod uwagę aktualny stan naszych wód. (2017/08/24 12:08)

Sith


(...) Niestety, należy to zrozumieć, nie wolno odbierać ludziom przyjemności zjedzenia złowionej przez siebie rybki...
... sprzedania sąsiadom, nakarmienia psa i okolicznych kotów ;>
Dla czego w innych cywilizowanych krajach jest to możliwe? Czyżby nasza cywilizacja jeszcze niedaleko odeszła od sfory neandertalskiej?
  (2017/08/24 12:25)

Jędrula


(...) Niestety, należy to zrozumieć, nie wolno odbierać ludziom przyjemności zjedzenia złowionej przez siebie rybki...
... sprzedania sąsiadom, nakarmienia psa i okolicznych kotów ;>
Dla czego w innych cywilizowanych krajach jest to możliwe? Czyżby nasza cywilizacja jeszcze niedaleko odeszła od sfory neandertalskiej?
 

  No tak, masz rację, ale mentalność naszych rodaków jeszcze niedorosła do takich radykalnych zmian. Ja jestem za tym, aby w okręgach przynajmniej polowa wód była NK. Pożytek z tego były obopólny, bo na wody kill ryby byłoby dużo, dlatego, że na NK zarybiać corocznie nie trzeba. Pewnie takie pomysły należałoby dopracować, bardziej przemyśleć i się nad nimi pochylić, ale jestem pewien, że idąc tym tokiem myślenia, zdziałalibyśmy dużo. Niestety, mamy gruby mur na Twardej w Warszawie, a głową muru nie przebijemy. Przynajmniej w tej chwili :( (2017/08/24 12:37)