Zabierać czy wypuszczać?

/ 181 odpowiedzi / 9 zdjęć
kedzio


Dobra, nie da sie ciebie przegadać. Zgłoś sie do mnie na pogaduchy jak już będzież po Abrahamie. Życie ci pokaże kto miał rację. Wrzuć tu fotkę. Czekam cierpliwie. Długo poczekam. Nie widziałes na oczy nawet takiego trzydziestaka, a fantazja ci łeb rozwala. Boję się, że to ci może zaszkodzić, bo fantazja fajna rzecz, ale tylko do czasu. Lubi sie na mózg rzucić. Pozdro i połamania.Róbcie dalej w majty na myśl o tych prosiakach.
  (2017/08/21 20:23)

użytkownik200880


Skoro tak uważasz. Nie zależy mi kłamać, nie mam w tym żadnego zysku. Kiedyś tez sie śmiałem jak dziadek mówil mi ze takie łowił na rzece dokładnie małej panwi. Nie wierzyłem bo widziałem z reguły 10cm ale teraz mu wierze bo sam zobaczyłem (2017/08/21 20:26)

Boniard


Pokemon (2017/08/21 21:21)

Eryk S


Muszę stwierdzić że raczej w tym sezonie chyba ryby nie biorą A wnioskuję to z tego że takie wątki pojawiały się zawsze w środku zimy a tu proszę środek lata i juz sie zaczyna o masakro !!! (2017/08/21 21:42)

pakul1206


Moim zdaniem z zarybianiami jest jak z dobrym gospodarzenim, dobry gospodarz siejąc metr przenicy, niedługo pózniej zbiera kilkakrotnie większe plony, z karpiem niestety jest inaczej, wpuszczamy jednego, wyciągamy jednego, z punktu widzenia ekonomii jedno wielkie ZERO. Wpuszczając karpia stoimy w miejscu,nie rozwijamy się , każdy kto otarł się choćby o mikro biznes wie że takie podejście zakończy się bankructwem. A my wędkarze przez tą niudolną gospodarkę zamiast trzymać się razem, zaczynamy kłucić się między sobą, na razie dyskutujemy zabierać czy wypuszczać, niedługo będziemy zastanawiać się czy dwa razy w miesiącu na rybach to nie za dużo. (2017/08/21 23:05)

użytkownik200880


Jakby karp nie był tanią karmą dla wędkarzy co łowią dla mięsa to wystarczyło by zarybic raz :) i patrzeć jak karpiki rosną, potem ewentualne uzupełniac straty np. Z powodu śmierci naturalnej, chorby, wydry itp.  (2017/08/21 23:25)

pstrag222


Dopóki nie wymrze naród mięsiarzy , bedzie tragedia.
W czerwcu łowiłem na pięknym zbiorniczku , chciałem tam wrócić i nie mam po co , siedzą stadami tłuką w łeb wszystko masakra :/ Nic się nie zmieni w pzw, dopuki , ktoś nie pomyśli . Wedkarze tolerują i ci im ryby krada i jeszcze na to przyklaskują .
  (2017/08/22 10:48)

kedzio


Ten na filmie to SUMIK KANAŁOWY, który nie ma nic wspólnego z sumikiem karłowatym.
Co do dalszej, mądrzejszej części dyskusji, Pakul ma rację. U nas kilka wód zarybiono linem.  Biorą jak porąbane, a wiekszość ma 21-24 cm. Dzieki wymiarowi ochronnemu mają szansę sie wytrzeć i dać w rezultacie pomnożenie populacji. Między tymi maluchami podchodzą juz takie po 30-40 cm. Niedawno wziąłem ze trzy i wpierniczyłem z sosem paprykowo pomidorowym. Przez co pewnie jak sądzę, Karpiczek zrobi ze mnie ostatnią łajzę, mordercę, i winowajcę bezrybia w Polsce.
Złowiłem w trzy dni tych linków może z dwieście! Tych większych... no może ze dwadzieścia. Zabrałem trzy największe- jednego za dzień wędkowania. Ale mogłem zabrać 12 sztuk!
Natomiast zarybianie karpiem, to nieporozumienie, niezależnie od twojego Karpiczek zdania. Chwała Bogu w niebiesiech, już zaczynaja myśleć niektórzy władcy i wprowadza sie coraz więcej zakazów zarybiania tym świątecznym wynalazkiem wód naturalnych. Oby to światełko w tunelu rozpaliło się jak szyby naftowe w Kuwejcie! 
Co do pokemona, podtrzymuję zdanie, żeś Karpiczku na oczy nie widział większego, niż 30 cm.
PDK.
  (2017/08/22 10:52)

użytkownik200880


Skoro istnieje kanałowy to być może je widziałem. Kedzio a co tak naprawdę zrobił ci ten karp? (2017/08/22 11:16)

kedzio


Człowieku - nic mi ten karp nie zrobił. Jedynie patrzę z dystansu i choc karpia lubię, bo kupuję na święta około 16 kilogramów, wędzę je, piekę, gotuję i pożeram, a nawet przepadam za nimi stricte kulinarnie, to wiem, ze jedyny pożytek jaki niesie zarybianie karpiem naszychh wód, to zaspokojenie głodu wędkujacych dla mięsa, czasem ukojenie ambicji karpiarzy (notabene jednych z największych trucicieli). Poza tym nie ma z tej ryby żadnego pożytku, bo jest szkodnikiem, sczególnie zagrażającym wodom o niewielkiej kubaturze. Jest zwyczajnie zbyteczny, a nawet nazwał bym go w tych przypadkach "persona non grata". Jest to ryba wybitnie gospodarcza, choćby przez swoje właściwości ( żre wszystko, rośnie jak powalona i ma stosunkowo dużo zalet jako pokarm dla człowieka), ale jest to ryba przeznaczona do hodowli i do sprzedawania na stół świąteczny. Przez tę cechę ( łatwość tuczenia i nieduże wymagania środowiskowe) został pokochany przez panów karpiarzy, którzy z Zachodu łyknęli bakcyla tego "sportu" (cudzysłów celowy). Nawet nie zdaja sobie sprawy, że ich działalność szkodzi środowisku i pójdą w zaparte, że to nieprawda, bo inni wędkujący też trują wodę. Owszem, szczególnie to widac kiedy są zawody wszelkiej maści. Jednak to, co potrafi odpier**lić nad wodą dobrze doszlifowany team karpiowy, to jakaś masakra! Już tu jeden pisał ( zawodowiec psiajucha!) że dobry karpiarz musi zanęcić za jednym razem 20 metrów kwadratowych dna, by były efekty - to jest największy pokój w moim mieszkaniu. A co jak siedzą we dwóch... we trzech, albo więcej?! Obseruję te łódki zanętowe, te pontony, te wiadra, te wory z kukurydzą, kulkami, pelletem... i ch*j wie z czym jeszcze. Widzę to i żaden Kol. Janusz mnie nie przekona, że tak nie jest. A karpiarz nie przyjeżdża tak jak ja... na wędkowanie z marszu... on jedzie na zasiadkę! Czasem dwa, trzy dni, czasem tydzień. Na wodach do 70ha takie nawożenie wody to draństwo. U nas wszystkie zbiorniki zaczęły od 2 lat zarastać na potęgę. Częściowo dzięki pracom nad polderami zalewowymi i spadkowi poziomu wody, ale częsciowo przez żyzność wody! Ja mogę jechać na ryby, na dwa, trzy dni, z 4-6 puszkami kukurydzy, czasem z 2,5 kilogramową paczką suchej mieszanki - wody nie truję wrzucając co jakiś czas garść lub dwie. Ale wożąc łodziami wiadra po 20-30 litrów każde i sypiąc jak po**b kilka razy na dobę.... to jest debilizm najwyższych lotów. Że drobnica kulek nie żre?! Ależ żre! Szczególnie wtedy, kiedy nażarte świnie już nie chcą, a kulki zaczynaja sie rozpuszczać na dnie. Dlatego ryby u nas nie biorą - są zwyczajnie przekarmione i srają na naszą przynętę. Nic... nic mi ten karp nie zrobił... ale mam pojęcie o czym mówię - wystarczy ?
  (2017/08/22 12:53)

kedzio


PS: Nigdy nie słyszałem, by sumik kanałowy dotarł już do Polski. Jest dość popularny w WB, ale póki co, u nas jeszcze chyba nie. Napisz do tego koleśia z filmiku i zapytaj go, gdzie tę rybę złowił. Założymy się, że nie u nas?!
Dalej twierdzę, że jedyny sumik jakiego mogłeś widzieć, mierzący więcej niż 40 cm, to sum europejski, tyle, że niewymiarowy.
PDK
  (2017/08/22 13:00)

użytkownik200880


Kedzio sam łowie karpie dosyć skutecznie używając max 1kg zanęty na dobę, często mniej używając pva jak lowie z rzutu. Wrzucanie 30kg zanęty jest dla mnie również głupotą, chyba ze łowimy na wielkich rzekach / jeziorach zaporowych. Sypanie wiader więc nie jest wymogiem by złowić kapria tylko niewiedzą albo przekonaniem ze to da lepsze wyniki, sam nie wiem.  (2017/08/22 13:10)

kedzio


Ja też nie wiem. Ale wiem, co obserwuję.
  (2017/08/22 13:41)

pawelz


Dawno mnie tu nie bylo, ale takiego tematu (watku) nie moglem opuscic :).
Troche odszedl od tematu - teraz zrobilo sie - Karp, najwiekszy szkodnik
Nie wiem nic o karpiach, w zyciu zlowilem jednego na stawie kumpla, u mnie ( w moich rejonach) ze swieca szukac karpi (choc czasami trafia sie na Zalewie Sulejowskim). A ryb coraz mniej. W ZS woda coraz bardziej syfiasta. I na pewno nie jest to wina karpia a ludzi.
Co do wypuszczania ryb, pewienie wiekszosc starych bywalcow tego forum zna moje zdanie. Wypuszczac. Choc uwazam, ze tam, gdzie jest za duzo jakiegos gatunku w danej wodzie, nie ma nic na przeszkodzie, zeby zabrac i zjesc. Nie jestem milosnikiem zwierzad i dla mnie NK to nie troska o ich dobro a chec lowienia w przyszlosci ryb.
Wg mnie pierwszym krokiem w dazeniu do normalnosci byloby obligatoryjne stworzenie np 10% wod NK w danym okregu. Nie po to zeby na tym zarabiac, ale aby przekonac niedowiarkow, ze NK naprawde dziala.
Jesli mam jechac na ryby na poludnie kraju na pstraga czy lipienia, to jade wylacznie na odcinki NK. Jakims dziwnym trafem tylko tam ostaly sie jeszcze na tyle przyswoite populacje tych ryb, ze warto wydac kilkaset zl i jechac na kilka dni. Na zwyklych odcinkach nie ma karpi, rybakow a jakos ryb tez jakby duzo mniej.  Pisze o wodach ktore znam. Wiem ze sa jeszcze rzeki gdzie jest sporo pstraga czy lipienia (glownie na polnocy) ale to dzieki temu, ze presja na nich duzo mniejsza jak na Sanie czy Dunajcu a i trudniej zlowic rybe w takiej rzeczce niz duzej gorskiej rzece. (2017/08/22 15:28)

SlawekNikt


Bardzo ciekawa dyskusja się wywiązała. Ja tak jak kedzio ryby biorę od czasu do czasu. W zeszłym roku chyba z 5 sztuk. Jednego jazia, dwa okonie, jednego szczupaka i jednego leszcza. Dlaczego wziąłem ? Bo zdarzało się, że złowiłem kilka pięknych sztuk w jeden czy dwa dni. W tym nie wziąłem jeszcze żadnej. Dlatego ? Ano dlatego, że tę większe sztuki poławiałem pojedyńczo i uznałem, że nie ma sensu strzelać we własne kolano ... Ale kuźwa co najmnijej 5 razy miałem bardzo poważne zwarcia z rybakami, którzy chcieli brać np. szczupaczki ledwie wymiarowe bo im te ryby zabierałem i wpuszczałem do wody :-) Mina ich bezcenna, od szoku totalnego, że wędka w łapę i w długą :-) po totalne wkur .... nie :-) a przy tym adrenalina nie mniejsza aniżeli przy holu 100 cm. esoxa :-) Pozdrawiam rozsądnych. (2017/08/22 19:54)