Wyznacznik szczęścia

/ 9 odpowiedzi
Czasem zastanawiam się, co w naszym hobby jest najpiękniejsze. Tak sobie myślę, że ktoś ma radochę, bo ma kijek, którego wartość przewyższa najniższe wynagrodzenie krajowe, i to jest dla niego fajne, ktoś jest podjarany bo planuje trasę na drugi koniec Polski żeby w Bugu na przykład połowić sobie, a jeszcze ktoś najbardziej lubi jak żona się cieszy bo karpika ze stawu w parku na obiad przyniósł. Każdy ma swój „wyznacznik szczęścia” w trakcie wędkowania i to jest fajne. Ja na przykład lubię planowanie wypadu, przyjeżdżają kumple, pakowanie auta, kupowanie browarka po drodze, rozmowy przy ognisku w nocy. Czy weźmie ryba czy nie to nieistotne. Ale są ludzie (wędkarze), których nie pojmuję, nie potrafię zrozumieć czym dla nich jest wędkarstwo i jaki mają „wyznacznik szczęścia”. Przeglądając galerie niektórych użytkowników naszego forum na usta ciśnie się: „co to k…a jest!!!”
Tak na szybko daję przykład:
https://wedkuje.pl/fotka-wedkarska/222815
Jeśli ktoś z kolegów ma podobne „dylematy” wrzucajcie linki do zdjęć. Może autorów zdjęć refleksje najdą, może coś się zmieni w ich pojmowaniu „wyznacznika szczęścia”…
Aczkolwiek ktoś kiedyś powiedział że na głupotę lekarstwa nie ma...
użytkownik108412


Myślę, że dla autora tego zdjęcia po prostu wypełenienie zlewozmywaka mięsem jest wyznacznikiem szczęścia. Lubi palnąć w łeb co złowi, a kuchnia, zlewozmywak, mięcho być może odzwierciedlają jego poczucie estetyki. Myślę, że ten pan jest już na tyle ukształtowanym osobnikiem, że nie przesunie swojego horyzontu szczęścia w rejony bardziej wysublimowane :) Dziwi mnie tylko, że lewa komora zlewu jest pusta. Widocznie nie brały aż tak dobrze :) (2018/05/17 22:11)

fishark


Zdjęcie z rybą na desce w zlewie nie jest ładne, ale bez takich zdjęć nie było by też pięknych fotografii, tak jak bez zła nie istniało by dobro. Nie oceniam innych i Tobie też radzę tego nie robić, każdy przeżywa swój wyznacznik szczęścia na swój sposób, zdjęcie z rybą na desce to jest to czego ten Pan w kapeluszu jeszcze nie doświadczył, całkiem możliwe że w innym życiu będzie robił fotografie jak rybka odpływa. Jeśli wybaczymy temu panu tę drastyczną fotkę to będzie nasz wyznacznik szczęścia, bo trzymany jad w sercu jest wyznacznikiem smutku. (2018/05/17 22:21)

użytkownik108412


Angielski wędkarz autor poczytnych książek wędkarskich John Bailey napisał, że polskie wędkarstwo pozostaje w stadium połowiania ryb do kunsumpcji. Anglicy mówią, że Polacy łowią ryby w ich wodach do jedzenia z takim zdziwieniem, że spotkanie kosmity byłoby dla nich mniej zaskakującym przeżyciem. Oczywiście możemy nie oceniać, zachowując kurtuazję. Trudne jest to jednak wobec niezaprzeczalnego faktu, że ludzie z takim rodzajem wyznacznika szczęscia wyczyścili polskie wody, a za granicą jesteśmy niemie widziani. Mam na myśli tzw wedkarzy. Temat rzeka lub jezioro jak kto woli. Osobiście nie mam nic przeciwko piętnowaniu naszych krajowych skłonności do mięsiarstwa. Pisma wedkarskie już dawno przestały publikować podobne zdjęcia. (2018/05/17 22:47)

bury30


Ważne, aby robić to co się lubi. I hobby jest właśnie czyms takim. Czymś co sie lubi. Gdybym niemusiał pracować, poświęciłbym sie tylko temu co lubię robić na co dzięń. (2018/05/18 12:58)

papapa


Dla mnie wyznacznikiem szczęścia jest złapana dobra ryba, ale też nowa para butów :D
A ostatnio widziałam ciekawą koszulkę na z napisem "zmuszony do pracy, stworzony do wędkowania" i chyba ją kupię swojemu facetowi ;) (2018/06/23 23:00)

Julian


Mazury , zupełne zadupie , las , moje jeziorko zagubione w głuszy, fotelik, grill , jakieś piwo i Oczywiście Jack Daniels . Wieczór rybki ( czasem ryby ) sobie skubią chcę to wezmę nie chce to puszczę. Gdzieś tam daaaaleko ludzie , praca ( na szczęście już emeryt jestem ) żona , dzieci , rodzina . Głęboko w d....e mam cały ten popierd......ony świat , siedzę w zupełnej ciszy ( nie licząc ptaków ) i sączę. I nawet Q....wa nie wiem jaki dzisiaj dzień. I to jest moje szczęście Tych parę dni. Przeważnie dwa razy w roku w czerwcu lub przełom września i pazdziernika. I to mi Q.....wa wystarczy . Reszta to blichtr i świecidełka. (2018/07/12 19:17)

Podgląd zdjęć na forum dostępny jest tylko dla zalogowanych użytkowników.

roobcio


Zazdroszczę ci tego jeziorka i wolnego czasu... (2018/07/19 13:23)

Sith


Robert, w calościidentyfikuję się zTwoim wzburzeniem, ale niestety nie wykorzenisz nawyków pewnej części społeczności wędkarskiej, choć trudno mięsiarzy nazwać wędkarzami w moim pojęciu znaczenia tego słowa.
Jednak zastanawia mnie coś innego - dla czego takie fotki są publikowane przez fora wędkarskie, a szczególnie przez wedkuje.pl, którego Szanowna Redakcja predystynuje do tego, żeby Forum bylo przodujące wśród wędkarskich platform dyskusyjnych. Niestety Redakcja zajmuje się takimi pierdołami jak linki do sklepów, w których można kupić dobry sprzęt BO TO REKLAMA... Nie, to po protu konkurencja dla http://wedkuje.pl/sklep, w którym nota bene jeszcze nie natrafiłem na coś na prawdę interesującego, lub konkurencyjnie taniego.
Na tym kończę offtop, bo mnie "wytną" i ad rem:
Dla mnie wyznacznikiem szczęścia jest:
- dopisujące mi zdrowie na tyle, że mimo niemal 70-ki mam ochotę na sex, na wędkowanie i mogę te chęci realizować;
- przebywanie z moją partnerką nad wodą z wędkami w ręku;
- złowienie ryby, której nawet nie mierzę i bardzo rzadko fotografuję, bo łowię dla przyjemności, a nie dla bicia rekordów, a tym bardziej spożycia;
- widok złowionej ryby, która odpływa w dobrej kondycji, żeby sprawić radość innemu wędkarzowi, a może nawet mnie gdy urośnie.
To byłoby na tyle... (2018/07/19 14:15)

Julian


Na szczęście miałem ,,dobrych nauczycieli ' z zasadami. Nigdy nie traktowałem tego mojego wędkarstwa ( wiem że może podpadnę) jako sportu czy też rywalizacji . To zabija całą przyjemność - bycia nad wodą. Mój wielki nestor wujek żony zanim nieraz zarzucił wędkę siedział w milczeniu i przyglądał się wschodzącemu słońcu . To ON tak wytresował polną mysz że mu z buta jadła. Pamiętam jak mawiał co - ryby , jakie ryby z rybami to tylko kłopot bo baba nie chce ich sprawiać a dzieciaki i znajomi już nie chcą jeść . To po co zabijać . I tak łapaliśmy do siatki potem się brało jedną albo wcale i do wody. Jeziorko znajduje się dokładnie 156 km od domu. Wyobraż sobie kolego że jak mnie niezle wkurzyło ( wtedy jeszcze pracowałem ) to potrafiłem rano pojechać posiedzieć te 8-10 godzin i jeszcze na dziennik zdążyłem. I te nawet parę chwil mi wystarczało . Pozdrawiam wszystkie ,,bratnie dusze" (2018/07/20 17:48)