Wypadki nad wodą

/ 13 odpowiedzi
Witam wszystkich :)
Z powodu że strasznie mi się nudzi postanowiłem założyć temat o wypadkach nad wodą,
piszcie swoje, oraz co zrobiliście

Mój wypadek, wyglądał mniej więcej tak :)




Rozwiązanie ? Koniec łowienia i lekarz :(

Piszcie o swoich wypadkach, Połamania :D

Podgląd zdjęć na forum dostępny jest tylko dla zalogowanych użytkowników.

Grzesiek75


Witam.

Dwa tygodnie temu chodziłem za szczupakiem ze spinem po pomostach , na jednym z nich złamała się deska pod moją lewą nogą, zatrzymałem się na udzie dobrze że klejnoty całe,noga stłuczona od uda do kolana , jeszcze boli.

(2013/06/23 10:31)

ArturDabrowski290


Mi na szczęście na rybyach jeszcze nic powarzniejszego się nie stało. Co najwyrzej się kilka razy w dorodze na rowerze wywaliłem albo się gdzies skompałem. (2013/06/23 12:10)

irex


Wchodząc na łódkę z silnikiem w rękach (ok 25kg) wpadłem w poślizg i rypnąłem jak długi ,a silnik mnie przykrył.Jakim cudem przewracając się z hukiem w łódce gdzie przecież są ławki i stały już inne klamoty nic mi się nie stało do tej pory nie wiem ale jestem zadowolony. (2013/06/23 12:41)

Zander51


Byłem kilka dobrych lat temu młodym człowiekiem. Przyznaję się, że byłem mniej pokorny wobec życia niż teraz. Wracaliśmy z jeziora z kolegą. 8 -konna Honda pchała naszą łódkę aż miło, bo ciemności już nas zastały. Płynę swoim szlakiem na pewniaka, bo przecież pływam tu od lat. Przepływam obok cypla z wielką wierzbą jak zawsze i nagle silnik zawył, łódka podbita w górę i wypadamy z łódki...Cudem łódka nie wywróciła się i niczego cennego nie straciliśmy. I żaden z nas nie uderzył w coś mocno i nie stracił przytomności. Wpłynąłem na wielki konar, którego zrzuciła do wody wielka burza sprzed kilku dni. Pewność siebie, to najczęstsza przyczyna tragedii... (2013/06/23 13:13)

mikefish


Temat ciekawy....
Ja z wypadkami wędkarskimi mam do czynienia w oby dwóch stron - jako poszkodowany i pomagający poszkodowanemu.
Jako poszkodowany:
1. Wpadnięcie po jaj... do dziury bobrowej - i to kilka razy - w mojej okolicy bobry kopia mnóstwo dziur dosłownie prostopadłych do podłoża
2. 1x mało co nie stratowany przez śpiącego jelenia
3. W sumie kilkadziesiąt razy uciekanie przez psami, krowami, bykami, koniem
4. W kwestii zakłucia cię haczykami - na szczęście tylko powierzchowne rany, bez konieczności poważniejszej interwencji
W pracy ( z częstszych):
- poparzenie przez barszcz Sosnowskiego
- usuwanie haczyków, kotwiczek (m.in. w kwietniu pacjent z dużym sliderem - "ponoć" chciał złowić okonia :-) )
- tysiące usuniętych kleszczy
Pozdrawiam
M (2013/06/23 14:03)

ArturDabrowski290


Tym barszczem Sosnowskiego to idzie się ładnie poparzyć... Sam miałem kiedyś całą nogę poparzoną przez to dziadostwo. (2013/06/23 14:32)

Jack14


A miał to być złoty środek na wykarmienie Polskiego bydła. Teraz został tylko problem za który nikt się nie chce zbrać. Jest taka miejscowość w okolicach Kołobrzegu (nazwy nie pamiętam) to tam całe pola tego "gówna" rosną ale na usuwanie tego chwasta oczywiście nie ma środków. 

(2013/06/23 18:00)

Bernard51


"- poparzenie przez barszcz Sosnowskiego
- usuwanie haczyków, kotwiczek (m.in. w kwietniu pacjent z dużym sliderem - "ponoć" chciał złowić okonia :-) )
- tysiące usuniętych kleszczy"
Pozdrawiam

Skorzystam z okazji i zapytam kol. mikefish  czy grupa krwi ma jakiś wpływ na to że kleszcze nas bardziej lub mniej lubią, lub jakiś inny czynnik o tym decyduje. Pytam bo w życiu nie miałem przypadku ukąszenia i dwóch synów również, (o tej samej grupie krwi) natomiast trzeciego wręcz uwielbiają o grupie "O+". (2013/06/23 21:46)

mikefish


"- poparzenie przez barszcz Sosnowskiego
- usuwanie haczyków, kotwiczek (m.in. w kwietniu pacjent z dużym sliderem - "ponoć" chciał złowić okonia :-) )
- tysiące usuniętych kleszczy"
Pozdrawiam

Skorzystam z okazji i zapytam kol. mikefish  czy grupa krwi ma jakiś wpływ na to że kleszcze nas bardziej lub mniej lubią, lub jakiś inny czynnik o tym decyduje. Pytam bo w życiu nie miałem przypadku ukąszenia i dwóch synów również, (o tej samej grupie krwi) natomiast trzeciego wręcz uwielbiają o grupie "O+".

Hej,
nic mi nie wiadomo o takim związku.
Z kleszczami jest podobnie jak z komarami - jednych gryzą mniej, innych bardziej, przede wszystkim decydujący jest tutaj skład i zapach potu ludzkiego.
Pozdrawiam (2013/06/23 21:54)

Bernard51


Witaj!
No komary to wręcz uwielbiają moją krew,Dzięki za szybką odpowiedż.
Pozdrawiam i połamania! (2013/06/23 22:01)

mossak


Bernard 51 proponuje ultratron sieć rossmann drogi ale skuteczny'Co do wypadków szczególnie dla wędkarzy wyjeżdzających do Szwecji Norwegi dużo jest jezior ze skalami głazami pod wodą nawet do 50 m od brzegu sam byłem i uświadczyłem chodz kumple mi mówili plynac wolno po 3 dniach sami wpadliśmy na glaz.Nic się nie stało poważnego ale adrenalina była duza.Proponuje 1 pierwszy dzień poświęcić na poznanie lowiska lekko spinningując niż potem sobie pluć w brodę i ubezpieczenie koniecznie nieżalować na to .

(2013/06/24 13:52)

Jakub Woś


Zeszłego lata wieczorem wybrałem się na ryby. Ponad 3km piechotką po krzakach, pokrzywach i ostach. Ale miejsca fajne. woda świerzo po opadzie i wszedzie błoto więc wlazłem na stertę naniesionych patyków. Z jednej strony wsteczny nurt i głęboczka a z drugiej opaska i rynna. Jedna wędka z żyłką 0,45 , hakiem ownera 1/0 i dwiema wielkimi rosówkami poszła w głęboczkę a druga z białym robaczkiem na prawo w rynne. Długo nie czekałem i na rosówki coś uderzyło. Wyciągnąłem kijankę ok 50 cm. Kiedy zakładałem na hak kolejne rosówki coś gwałtownym szarpnięciem pociągnęło kilkanaście centymetrów drugą wędkę. Rzuciłem pod nogi zestaw na który zakładałem prznęte i zerwałem się do wędki. Jakoś tak nie fortunnie ułożyły się patyki pod moimi stopami że zawadziłem o leżąca zyłkę. Usłyszalem świst i strzał pękającej 0,45. W jednej sekundzie w przykucu czatowałem przy wędce na której było branie. skoncentrowany na szczytówce poczułem łaskotanie pod kolanem. Machnąłem ręką raz i drugi ale natarczywy napastnik nie ustępował. Odwracam głowę i widzę dwie rosówki pod moim kolanem. Dopiero wtedy uświadomiłem sobie że hak wbił mi  się nogę. Delikatnie zdjąłem szczypcami rosówki. Zobaczyłem hak 1/0 wbity aż za kolanko w w moją nogę. No to połowione myślę. Trzeba się pakować i szukać jakiegoś specjalisty który mi to wyciągnie. Próbowałem wstać z tego przykucu ale okazuje sie że hak siedzi w ścięgnie i kiedy poruszam noga rusza się ścięgno i wciąga hak pod skórę. Co wtedy pomyślałem nie nadaje siędo opisania na forum. Przede mną 3 km drogi przez chaszcze ze sprzętem i to na czterech bo nie mogę  wyprostować nogi? Zostało mi zabawić sie w rambo. Patyk do gęby ( tak robią na filmach) polałem cisowianką ranę i złpałem szczypcami za hak. Hak tkwił w ściegnie sztywno jakby wbity był w drewno i o dziwo wcale nie bolało. Więc ciągnę. Mocniej i mocniej i nagle usłyszałem stłumione pyknięcie. hak wyciągnięty ze ścęgna siedzi w mięsie. Wtedy dopiero poczułem ból. Zrobiło mi się słabo, polałem twarz wodą i chciałem jednym sprawnym ruchem wyciągnąć hak. Pociągnąłem, skóra odciągnięta od nogi na kilkanaście cm, świeczki w oczach a hak dalej w nodze. Zacisnąłem zęby i dalej drzeć haka z nogi. Po chwili wyskoczył hak a z rany poleciała stróżka krwi. Obmyłem nogę i wróciłem do domu. Dość miałem ryb. (2013/06/24 22:16)