Wymiar karpia do 50 cm?

/ 156 odpowiedzi

Ten wątek został zablokowany - nie możesz odpowiadać na posty

Arcymisiek


Ja do nikogo nie kipie nienawiścią, wiem, że karpiarze lobbują w swoim interesie, ale ten efekt wcale mi się nie podoba. Po co taka woda w której pływa 1000 ryjących buldozerów po trzydzieści kilo. Ani to się nie wytrze, a i pożytku dla środowiska z takiej ryby żadnego, wręcz odwrotnie wzmaga się proces eutrofizacji i atrakcyjność zbiornika szlag trafia.

W PZW dobrze znają sytuacje i wiedza, że karpia wyhodować najtaniej, a i gawiedź się ucieszy i nie odejdzie jak będą dobrze zakarpiać.
Nie wiem czy z PZW ktoś czyta, ale na pewno wędkarze czytają i otwierają im się oczy na pewne sprawy.

PS. W moim województwie Karp się nawet świętą dorobił. :)
https://www.youtube.com/watch?v=b_W4Q7Op8Y8
(2014/11/26 23:50)

Artur z Ketrzyna


Ja do nikogo nie kipie nienawiścią, wiem, że karpiarze lobbują w swoim interesie, ale ten efekt wcale mi się nie podoba. Po co taka woda w której pływa 1000 ryjących buldozerów po trzydzieści kilo. Ani to się nie wytrze, a i pożytku dla środowiska z takiej ryby żadnego, wręcz odwrotnie wzmaga się proces eutrofizacji i atrakcyjność zbiornika szlag trafia.

W PZW dobrze znają sytuacje i wiedza, że karpia wyhodować najtaniej, a i gawiedź się ucieszy i nie odejdzie jak będą dobrze zakarpiać.
Nie wiem czy z PZW ktoś czyta, ale na pewno wędkarze czytają i otwierają im się oczy na pewne sprawy.

PS. W moim województwie Karp się nawet świętą dorobił. :)
https://www.youtube.com/watch?v=b_W4Q7Op8Y8

Po wojnie żyd wmówił Polakom że to rybka wyjątkowa i na święta się nada. Bo śledzia nie potrafił im zapewnić. A tego miał w brud i nie schodziło.
No a żyd potrafi....
Po czym, Polak se pomyślał. Co mam płacić żydkowi, rybkę se sam złowię na święta. A że jak wiadomo kombinator z niego, to chciał jak najtaniej. To i się zaczęło te zarybianie.
Ale żyd nie głupi, stracił jeden dochód, więc wydumał. Rybkę mi sprzątnęli i kramik pada. Ale przecież to ryba wyjątkowa, więc trzeba im wyjątkowy sprzęcik dać... Więc żyd nie głupi szachy rachu, i znów polaczek w szachu....

Walczą o to aby te ryby nie zostały zjedzone,wybite,walone w beret bez litości .Po to aby inni mieli szanse połowić fajne ryby.
Oki.
Ale czemu nie zrobić łowisk specjalnych, przystosowanych do tego. By nie tracić tego co cenne z natury naszego dziedzictwa?
Tak są limity w zarybieniach. Co z tego?
Polak potrafi, obejść różne przepisy. W[rowadza wymiar a ze to nie pomaga, to i górny. I w ten sposób. rybak wpuszczana i nie wyłapyawana. I co stego że zgodnie z prawem wpuszcają co roku te np 4 kg na 1 ha. Jak połowa zostaje i rośnie... Tak przez 10 lat. I raptem okazuje się że ryby jest coraz więcej, i zmienia się ekosystem. Ale co tam, są efekty i dziś łowię takie wielkie ryby. A że nie lubię jeść rybki bo ma ości. To co mnie obchodzi że inne cierpią? Co tam, mnie obchodzi że ja se połowię gigantów, a to że prawnuk nasze rodzime będzie oglądał wyłącznie na filmie. Ze wosy bedą jak dzisiejsze stawy chodowlane, tyle że większe. Liczy się tu i teraz. Liczę się ja i swoje ego.

Wskazałem wcześniej że niektóre jeziora wedle prawa są zakwalifikowane jako wody płynące. Bo są okresowo lub stale połączone z rzekami. Czyli w nich nie można chronić karpia, i zarybiać nim.
Krapiarz krzyczy że rybak, że kłusol. I powołuje się na zapisy. To czemu sam na nie się nie powołuje i nie patrzy. Że takie łowisko powinno być takie nie inne. I niech nie krzyczy że on nie zakazuje zarybień szczupakiem, linem itd.
Niech przestudiuje przepisy dotyczące rybactwa i wskaże taki zapis, który ogranicza występowanie tych ryb w naturalnych wodach powierzchniowych.

http://www.wedkarz.pl/wp-webapp/article/2017

Przez tysiące lat w jeziorach kształtowały się naturalne zespoły ryb i ewoluowały stosownie do zmian zachodzących w ich środowisku. Dziś wiemy, że jest to proces obustronny: pod wpływem ryb zmieniają się także jeziora. (2014/11/27 08:40)

pawelz


Artur, nawet nie zdajesz sobie sprawy, ze podales gotowa recepte na wody pelne ryb w Polsce.
Wystarczy postepowac z innymi gatunkami tak jak z karpiem.
Bo wg Ciebie mimo ze zarybia sie niewiele, mimo ze sie nie wyciera to i tak robi sie go coraz wiecej. Wiec czemu nie tak samo ze szczupakiem, sandaczem linem czy leszczem. ?.
Ale tak nie stanie sie nigdy. Bo prawdziwy karpiarz jak zlowi karpia to z pieczolowitoscia wypusci go do wody. A wiekszosc ludzi lowiacych na grunt lowiac dorodnego lina zapaluje go, bo wysmienity w smietanie. I Ci sami ludzie potem jecza ze sa karpie ale brak naszych rodzimych ryb. Ale nie zajakna sie, ze zostaly juz dawno zjedzone. (2014/11/27 09:14)

Arcymisiek


Dzięki Artur. Zamieściłeś link do bardzo fajnego materiału, a więc ja ze swojej strony nie muszę już nic dodawać. (2014/11/27 10:19)

pawelz


Bez tego można żyć, to znaczy bez karpia. Każdy był kiedyś wędkarzem zwykłym ,łowił różne gatunki ryb - a, że karpia jest bardzo dużo i chętnie się nim zarybia wody  - to każdy może poczuć "powołanie do bycia karpiarzem". Nikt już nie potrafi podać konkretnej daty powstania tej ogólnej, zbiorowej myśli, genezy powstania  rzekomo odrębnej sztuki łowienia -  zwanej "karpiarstwem" , jedno jest jednak pewne  bo udowodnione: bez tego można żyć, można wrócić do źródeł swego wędkarstwa i zacząć znów na nowo łowić: szczupaki, płocie, leszcze. Coraz częściej denerwują mnie wędkarze "monogamiczni" z naciskiem na stary rusycyzm:"Łowię karpia", "Choruję na sandacze" a w szczególności osoby łowiące niemal same duże okonie. Co to w  końcu jest? Wędkarz powinien być uniwersalny - przecież  dane jezioro czy rzeka, to nie monokultura, to nie pole obsadzone kapustą czy brukwią. Czasem , nie przepada się za łowieniem jakiegoś gatunku: mnie na przykład  niezbyt pociąga łowienie szczupaków,ale to co wyrabia się w Polsce ostatnimi czasy - to już gruba przesada.Wszystkie te idiotyczne mody - przyszły z zachodu a potem dodano do nich akcent typowo radziecki:"Idę łowić okonia", "Poluję na karpia", "Tropię wyłącznie duże sandacze".

A kto ma zdecydowac, jaki powinien byc wedkarz ?. Ty ?
Moze w ramach poprawnosci, powinienem teraz kupic sobie jakies gruntowki, spinningi i inny niz muchowy sprzet. Lowie glownie na nizinnych rzekach gdzie przewazaja wedkarze gruntowi i spinningisci. A ja jakis nienormalny jestem, bo ryby ktore powinno lowic sie na robala lub spinning czy zywca, ja proboje lowic na muche. Ludzie lowia leszcze,plocie a ja mam je w d..e i na sile szukam jazia czy klenia. I inne ryby  np w maju-czerwcu mnie nie interesuja. (2014/11/27 11:21)

JKarp


Bez tego można żyć, to znaczy bez karpia. Każdy był kiedyś wędkarzem zwykłym ,łowił różne gatunki ryb - a, że karpia jest bardzo dużo i chętnie się nim zarybia wody  - to każdy może poczuć "powołanie do bycia karpiarzem". Nikt już nie potrafi podać konkretnej daty powstania tej ogólnej, zbiorowej myśli, genezy powstania  rzekomo odrębnej sztuki łowienia -  zwanej "karpiarstwem" , jedno jest jednak pewne  bo udowodnione: bez tego można żyć, można wrócić do źródeł swego wędkarstwa i zacząć znów na nowo łowić: szczupaki, płocie, leszcze. Coraz częściej denerwują mnie wędkarze "monogamiczni" z naciskiem na stary rusycyzm:"Łowię karpia", "Choruję na sandacze" a w szczególności osoby łowiące niemal same duże okonie. Co to w  końcu jest? Wędkarz powinien być uniwersalny - przecież  dane jezioro czy rzeka, to nie monokultura, to nie pole obsadzone kapustą czy brukwią. Czasem , nie przepada się za łowieniem jakiegoś gatunku: mnie na przykład  niezbyt pociąga łowienie szczupaków,ale to co wyrabia się w Polsce ostatnimi czasy - to już gruba przesada.Wszystkie te idiotyczne mody - przyszły z zachodu a potem dodano do nich akcent typowo radziecki:"Idę łowić okonia", "Poluję na karpia", "Tropię wyłącznie duże sandacze".


Karpia nie jest dużo. Dużo jest tzw zarybieniówki na którą zasadzają się " karpiarze - mięsiarze ".  Mówisz, że wędkarz ma być uniwersalny - zgadzam się. Podaj swoje okazy płoci, okoni, sandacza i np suma i jeszcze lina. Bp ja mam się czym pochwalić a TY ?
Dlaczego wędkarze monogamiczni tak Cię denerwują - przecież karpiarz nie zacznie łowić np Karasi i zabierać ich do domu. Masz więcej dla Ciebie ;-)
Ja nie " łowię karpia " a jestem karpiarzem. Nie zmieniaj sensu słowa karpiarz ;-)

JK (2014/11/27 11:23)

Arcymisiek


"Oczywiście, że żaden karpiarz nie jest przeciwny zarybianiu gatunkami rodzimymi - tylko wytłumacz dlaczego tylko karp i karp. Ja nie chcę żeby moje pieniądze zostały w dwa tygodnie przeżarte. Poza tym słusznie zauważono, że nie ważne jaką rybą się zarybia - i tak zostanie wyłowiona."


A więc żeby wasze pieniądze nie były w dwa tygodnie przeżarte lobbujecie w sprawie zwiększenia ochrony karpia, tj: Podniesienia wymiaru do 50 cm, wymiaru górnego, itp.

Pewnie każdy karpiarz ma wizje, że może kiedys polskie wody staną się karpiową Mekką, w której będzie pływało pełno miśków po 10, 20, 30 kilo i będą nad nie ściągały tłumy karpiarzy z całego świata...

Mnie osobiście ten cały trend na (karpiowanie) zaczyna coraz bardziej irytować. Gdziekolwiek bym nie pojechał, to każda lepsza miejscówka obstawiona jest karpiowymi budami i oblegana tygodniami, a i zestawy powywożone w pi..u, później nawet nie wiadomo jak i gdzie rzucić żeby haji nie było - pozostaje siadać gdziesz w pokrzywach (krzakach) i rzucać dwa metry od brzegu... Spinningiści także maja z karpiarzami ciagłe zatargi, ponieważ nawet ze sporo oddalonej odległości od brzegu pospinningowac nie idzie, bo oczywiscie panowie karpiarzy wywieźli zestawy na górke oddaloną 400m od brzegu, która uprzednio zasypali worem kukurydzy, konopi i wszelkiej maści protein.


"Następną bzdurą jest pisanie, że karpie trzeba mocno i grubo nęcić bo inaczej nie biorą. Ważne jest miejsce a nie ilość zanęty podawana przez różnych znawców, że dziesiątki kilogramów ziaren, pelletów i kulek na tydzień."

Jasne, jeszcze nie widziałem żeby jakis karpiarz przyjeżdżał na ryby, z kilogramem sypkiej zanęty... Zawsze tylko słyszę, że na kapra to trza dobrze i grubo zasypać żeby płotki i leszcze wszystkiego nie wyjadły. To nawet widac na tych wszystkich filmach o karpiowaniu, ile tego wszystkiego mieszają w kotłach.




(2014/11/27 11:58)

JKarp


"A więc żeby wasze pieniądze nie były w dwa tygodnie przeżarte lobbujecie w sprawie zwiększenia ochrony karpia, tj: Podniesienia wymiaru do 50 cm, wymiaru górnego, itp."To jest po to, żeby skoro już wpuścili tego karpia został w tej wodzie a nie żeby w dwa tygodnie został zjedzony. Tylko i wyłącznie po to. Można pisać o widełki na każdą rybę - zachęcam ;-)
Nie wiem dlaczego tak wszyscy wierzą w te YT - ja osobiście nie nęcę dużo a nawet powiem, że bardzo mało. Naprawdę ważne jest miejsce bo wywalenie zanęty w muł nie da zupełnie nic. Powiem Ci, że mnie też irytuje jak zajeżdżam nad wodę, rzucam zestawy, łowię karpia a na drugi dzień lub nawet tej samej nocy ktoś nieudolnie usiłuje dorzucić feederem pod mój marker. I robi to zupełnie " przypadkiem " ;-)
Poza tym relatywnie kilo zanęty na pięć godzin a ja 3-5 kilo na dwóch na trzy dni - kto sypie więcej?
JK (2014/11/27 12:46)

Arcymisiek



"Poza tym relatywnie kilo zanęty na pięć godzin a ja 3-5 kilo na dwóch na trzy dni - kto sypie więcej?
JK"

Nie żartuj! Do Dębowej mam 20km, często tam jeżdże i widzę jakie dawki tam serwują.
(2014/11/27 13:10)

JKarp


No to ja nie wiem - ja nęcę mało, bardzo mało. Stawiam na jakość a nie ilość.JK (2014/11/27 13:29)

Artur z Ketrzyna


Bez tego można żyć, to znaczy bez karpia. Każdy był kiedyś wędkarzem zwykłym ,łowił różne gatunki ryb - a, że karpia jest bardzo dużo i chętnie się nim zarybia wody  - to każdy może poczuć "powołanie do bycia karpiarzem". Nikt już nie potrafi podać konkretnej daty powstania tej ogólnej, zbiorowej myśli, genezy powstania  rzekomo odrębnej sztuki łowienia -  zwanej "karpiarstwem" , jedno jest jednak pewne  bo udowodnione: bez tego można żyć, można wrócić do źródeł swego wędkarstwa i zacząć znów na nowo łowić: szczupaki, płocie, leszcze. Coraz częściej denerwują mnie wędkarze "monogamiczni" z naciskiem na stary rusycyzm:"Łowię karpia", "Choruję na sandacze" a w szczególności osoby łowiące niemal same duże okonie. Co to w  końcu jest? Wędkarz powinien być uniwersalny - przecież  dane jezioro czy rzeka, to nie monokultura, to nie pole obsadzone kapustą czy brukwią. Czasem , nie przepada się za łowieniem jakiegoś gatunku: mnie na przykład  niezbyt pociąga łowienie szczupaków,ale to co wyrabia się w Polsce ostatnimi czasy - to już gruba przesada.Wszystkie te idiotyczne mody - przyszły z zachodu a potem dodano do nich akcent typowo radziecki:"Idę łowić okonia", "Poluję na karpia", "Tropię wyłącznie duże sandacze".

A kto ma zdecydowac, jaki powinien byc wedkarz ?. Ty ?
Moze w ramach poprawnosci, powinienem teraz kupic sobie jakies gruntowki, spinningi i inny niz muchowy sprzet. Lowie glownie na nizinnych rzekach gdzie przewazaja wedkarze gruntowi i spinningisci. A ja jakis nienormalny jestem, bo ryby ktore powinno lowic sie na robala lub spinning czy zywca, ja proboje lowic na muche. Ludzie lowia leszcze,plocie a ja mam je w d..e i na sile szukam jazia czy klenia. I inne ryby  np w maju-czerwcu mnie nie interesuja.

Jaki ma być wędkarz?
Ma porostu nie szkodzić przyrodzie, bo przecież to ona mu daje te frajdę, jakim jest wędkarstwo. Ma ją chronić. nie dewastować. (2014/11/27 14:20)

jorg69


WitamTo i ja pare groszy dołożę,każdy ( prawie każdy narzeka że tylko karpie wpuszczają ,ale jak już to zaraz pełno pseudo karpiarzy na brzegu bo bierze (miesiarze dziadki ) nie tylko bo i mlodzi siedzakoła zarybiają nie tylko karpiem , płoć,lin szczupak, sandacz karp-niby ryba nie nasza a zarybianie wegorzem,basem,pstragiem(nie pamietam który tez nie nasz)to okto że gospodarka rybna jest kiepska, to fakt ale nie zawsze to wina tego biednego karpia,amura,podam przyklad jest zbiornik Dzierżno Duze gdy bylo dzikie karpia ,lina (70+) karasia,leszcza,płoci okonia bylo w brod i nikt - nikt nie zarybiał PZW wzielo w łapkii co zero prawie ryb sieciami wylapane i w puszczone do innych zbiorników np.Dzierżno male(bylo tam mase malego leszcza można było łowic na worki i bez wymiaru )teraz sporadycznie sie trafi - ci wiedza co to za zbiorniki ci wiedza jak bylo i jak jestwpuszczono bolenia by zniszczyl populacje karla Rzeka drama -latem ciek prawie bez wody wpuszczono pstraga - zeka gorska (?) limit jeden na 24hgdzie i tak wedruje do jeziora ,pytam gdzie senstakich przykladów wiele Rybnik,Leśny w Knurowie,Szczyglowicepozdrawiam życzac wiecej spokoju i rozsądku w PZW  (2014/11/27 15:08)

Vasil


Nie ma co sie spierać. Wolny kraj i każdy ma prawo do swojego zdania i sposobu wędkowania. Ja napisze tylko, że to zbyt duży rynek zbytu aby producenci sprzętu, zanęt, kulek, pelletu itd tak łatwo sobie odpuścili i nie faszerowali nas hasłami typu: "karpiówka" "sumówka" itp.
Dla przykładu powiem Wam, że np kilogram mąki sojowej u producenta w młynie kosztuje ok 3,60 a w sklepach w przedziale 9-12.  :):):)
Weekend jutro i czas na rybki :) Połamania :) (2014/11/27 16:40)

użytkownik27096


Koledzy a co to Wy nie wiecie, że to karp wyjada wszystkie ryby i to karp odpowiada za to, że nie ma co łowić to wszystko wina karpia pływa tylko i uśmierca wszystko na swojej drodze niczym demon.A tak na poważnie to śmiać mi się chce z niektórych wypowiedzi, chłopy opanujcie się i zacznijcie szukać prawdziwego winowajcy który degradował wody od samego początku a nie wincie karpia który jest bezbronną rybą zresztą jak wszystkie inne. Tylko i wyłącznie ludzie odpowiadają za taki stan jaki mamy dzisiaj a, że karpiarze walczą o to aby było co łowić tylko chwała im za to kto kiedyś pomyślał by o górnym wymiarze ochronnym nawet to nikomu przez głowę nie przechodziło a kto to zapoczątkował karpiarze teraz ten trend idzie dalej i teraz już w niektórych wodach szczupak, sandacz też mają górne wymiary.Jeszcze raz powtórzę karpiarze przynajmniej coś robią mają pomysły propagują wypuszczanie ryb a nie o zarybili ten i ten zbiornik to trzeba jechać się nachapać bo wyłapią i nie będzie, to jest chore myślenie! a nie górne wymiary, zanim zaczniecie krytykować kogoś to spójrzcie na siebie. Sam kiedyś wędrowałem ze spinem po rzekach za kropkiem czy jeziorach za szczupakiem ale z roku na rok było coraz gorzej i jak kiedyś na jednej wyprawie mogłem złapać kilka czy kilkanaście pstrągów czy szczupaków to jak teraz się przejdę i złapię jednego czy dwa to już się cieszę. Do puki ludzie nie zaczną myśleć inaczej to taki stan będzie zawsze. Przytoczę jeszcze jedne przykład wody nie należącej do PZW kiedyś roiło się tam od ładnych linów karasi a szczupaka było tyle, że w czasie tarła woda aż kipiała a teraz jak się pójdzie to praktycznie nie widać żeby coś się działo i jest to wina tylko ludzi a nie karpia którego chyba nawet tam nie ma. Dopóki ludzka mentalności (czytaj chciwość) się nie zmieni to wody będą jakie są.  (2014/11/27 16:42)

Zielan


W Okręgu Toruńskim od kilku lat obowiązują górne wymiary ochronne na drapieżniki. Chwała im za to! Jednakże to na nic się zdaje. Tak jak tłukli tak tłuką, nikt się tym nie przejmuje. Czego się bać? Kary? A kto nas ukarze? Połowa jak nie więcej strażników jest tylko dlatego żeby płacić 5zł składki zamiast 300 zł. Gdyby wprowadzili zakaz zabierania i tak by zabierali. Nikt tego nie pilnuje. 
Jezioro S***** udostępnione rok temu, w ciągu jednego sezonu wytrzebili z szczupaka. Pisałem o tym na blogu. Sodoma i gomora! Na jednej łódce trzech kowboi SSR, dobrze widzą, że gość łowi na kilka żywców i jeszcze spinninguje. Gdyby nie zwrócił im uwagi wędkarz nic by z tego nie zrobili. Podpłyneli, pogadali, gość zwinął nadmiar wędek i tyle! Nic, żadnej kary, kur** nic! Cała ta banda wraz z komendantem nadaje się do D W moim powiecie z SSR jest jak z YETI - wszyscy wiedzą, że jest ale nikt jej nie widział :)) (2014/11/27 17:40)

JKarp


Na S ... So...?Widzisz problem jest taki, że tam gdzie są karpiarze nikt za małej ryby nie weźmie - czy to szczupak, karp czy inna płotka.JK (2014/11/27 20:38)

lynx


No to ja nie wiem - ja nęcę mało, bardzo mało. Stawiam na jakość a nie ilość.JK

Ostatnio zaczynam jeździć bez zanęty. Nie wiem czy stałem sie takim nierobą, że nawet nie chce mi sie zanęty wozić. Koledzy stosują zasadę ,, jak nie nasypiesz to nie nałapiesz" a łowią tyle samo co ja. Najpierw to taki spec patrzy i mówi, jak nie masz to ci dam zanęty. Odpowiadam, że nie chce mi sie rozrabiac. Potem jak złowie to też patrzy tylko krzywo. A jak go wypuszcze to przestaje ze mną rozmawiać. Oj, co za swiat, co za ludzie. Nie moze zrozumieć, że mi nie zależy abym wyciągał co raz. Żona zrozumiała a wędkarze nie. Porobiło się, oj porobiło. (2014/11/27 23:00)

użytkownik149822


Kolego Karasek83 co Ci ten karp zrobił, że tak go nienawidzisz. Co Ci też do tego jakie ryby będą łowić inni. Kogoś fascynuje łowienie okoni to łowi okonie, ktoś marzy o wielkim leszczu to łowi leszcze, może ja nie chce łowić wszystkiego, może innych nie interesuje łowienie różnych gatunków. Trochę więcej spokoju życzę i mniej nerwów:) 




A kto mówi ,że ja nienawidzę karpia? Kto tu mówi o nienawiści? Skoro nie czytałeś moich wpisów a w każdym razie, nie zrozumiałeś co mam na myśli, to daj święty spokój i odpuść sobie wciskanie czegoś co nie zostało przeze mnie ani powiedziane ani napisane.Nigdy nie napisałem o karpi w sposób plugawy, owszem, mogę napisać"buldożer"  cz "paszak" itp, ale są to określenia oddające realny stan rzeczy. W Polsce karp stał się metodą na zarybianie wód użytkowanych wędkarsko: z moich obserwacji wynika ,że dla "zarybiaczy", w danym jeziorze wcale nie musi występować np :duży leszcz czy okoń, ale karp jest zawsze obowiązkowo. Co roku zarybia się karpiem wody,  które my wszyscy, wędkarze odwiedzamy- to chyba więc oczywiste, że nie wszystkim podoba się taka sytuacja? (2014/11/29 10:13)