Zaloguj się do konta

WOLNE ROZMOWY

utworzono: 2011/12/23 21:47

Wątek poświęcony wolnym rozmową niekoniecznych założenia nowego tematu. Rozmowy tu mogą się odbywać na i nie na temat celu utworzenia grupy.
[2011-12-23 21:47]

pokemon0225

nie za bardzo rozumiem ;] [2011-12-25 23:46]

Witam. Ale mniej więcej czego nie rozumiesz ? :) Tego tematu ? On jest poświęcony wolnym rozmową, czyli możemy gadać o czym chcemy. :)
[2011-12-26 10:44]

Tak na rozpoczęcie rozmowy...

Witam!!! Właśnie wstałem i chyba wyskoczę nad Zalew zobaczyć czy lód odpuścił. Może trochę "potrokuje"!???

PS. Pozdrawiam nowego Znajomego... tych starych też oczywiście!!!

[2011-12-26 11:01]

Witam kolegę i powodzenia na rybkach. :)
[2011-12-26 11:03]

Ale się towarzystwo rozgadało, normalnie nie można Wam wejść w słowo. Pewnie, dlatego że nowy wątek, albo od stołu nie chce się wstać.
Ja dzisiaj nie ”potrokowałem”. Przy brzegach jeszcze nie odmarzło. Za to spacerek po moich ulubionych starorzeczach, bezcenny. Spaliłem troszkę kalorii i mogę znowu usiąść do stołu;-)
Szkoda tylko troszkę, że pogoda się zmieniła. Od bardzo dawna nie byłem na lodzie i miałem nadzieję, że w tym roku wyskoczę na garbusy z mormyszką.
Pozdrawiam i smacznego;-)


[2011-12-26 16:13]

Na początek jeden taki z brodą...

Przchodzi wędkarz nad jezioro. Wycina przerębel i zarzuca wędkę. Mija godzinę i nic. Dupa mu zmarzła, wnet przychodzi drugi wędkarz, obok niego wycina przerębel i zarzuca wędke. Po chwili: jedna rybka, druga, trzecia...

Ten pierwszy wkurzony mówi:
- Ja już tu jestem godzinę, dupa mi zmarzła, nic nie złowiłem, a ty sobie tu przychodzisz i po chwili złowiłeś tyle
ryb. Jak to robisz?!
- Łołałumłae młemłe!
- Co?!
- Łołałumłae młemłe!
Cooo?!!!
Ten drugi wypluwa co ma w ustach i krzyczy:
- Robaki muszą być ciepłe!

[2011-12-26 18:56]

Może i masz rację Rafson. Ja niestety dobrych dowcipów wędkarskich nie znam, ale mogę za to przytoczyć jedno ze znanych przeze mnie opowieści wędkarskich. Myślę, że też przejdzie .... :)

Opowieść ta dotyczy mojego ulubionego gatunku ryby - karasia.

"Karasie na sznurówkę"

"Pewien doświadczony wędkarz, miły pan w średnim wieku, od kilku dni przygotowywał się wyjątkowo sumiennie do 3-dniowego urlop na karasiowym łowisku, położonym z dala od siedzib ludzkich. To miał być urlop na łonie przyrody z siatką pełną karasi.
Po przybyciu na łowisko uradowany rozłożył wędki i przygotował stanowisko wędkarskie , po wstępnym zanęceniu sięgnął po swoją ulubioną przynętę na karasia - czerwone robaki. Po otworzeniu jego twarz skamieniała w wyrazie zdziwienia, przerażenia i z nutą nadchodzącego obłędu. W pudełku (cały zapas) wszystkie dotychczas piękne okazy były nieruchome i raczej nie było już sposobu na reanimację. Okazało się, że ów pan, nie sprawdzając wcześniej działania preparatu, oblał ją standardową porcją atraktora, chcąc w ten sposób podnieść walory smakowe i wabiące. Niestety, atraktor okazał się zabójczy dla insektów. Doświadczony wędkarz miał przed sobą 3 dni łowienia i ani jednej przynęty.
Zrezygnował z szukania innych przynęt, na ich miejsce zastosował 3-centymetrowy kawałek napastowanej sznurówki odciętej z własnego buta, którą co pewien czas nasączał atraktorem. Cała przygoda skończyła się dobrze, urlop został zaliczony do udanych, bo i pachnąca sznurówka i ów zabójczy dla robaków atraktor doskonale wabiły i łowiły karasie"

Morał z tej bajki jest taki, że na ryby zawsze jest jakiś sposób. :)


[2011-12-26 20:23]

FLO92

jest jeszcze szansa na szczupłego jak nie zamarzło ?? oczywiście wszystkie w razie czego do wody z powrotem bo szkoda a już ikrę mają
[2011-12-26 20:34]

Witam kolegę w grupie.
[2011-12-26 20:45]

FLO92

witam :)
[2011-12-26 20:54]

Może i masz rację Rafson. Ja niestety dobrych dowcipów wędkarskich nie znam, ale mogę za to przytoczyć jedno ze znanych przeze mnie opowieści wędkarskich. Myślę, że też przejdzie .... :)

Opowieść ta dotyczy mojego ulubionego gatunku ryby - karasia.

"Karasie na sznurówkę"

"Pewien doświadczony wędkarz, miły pan w średnim wieku, od kilku dni przygotowywał się wyjątkowo sumiennie do 3-dniowego urlop na karasiowym łowisku, położonym z dala od siedzib ludzkich. To miał być urlop na łonie przyrody z siatką pełną karasi.
Po przybyciu na łowisko uradowany rozłożył wędki i przygotował stanowisko wędkarskie , po wstępnym zanęceniu sięgnął po swoją ulubioną przynętę na karasia - czerwone robaki. Po otworzeniu jego twarz skamieniała w wyrazie zdziwienia, przerażenia i z nutą nadchodzącego obłędu. W pudełku (cały zapas) wszystkie dotychczas piękne okazy były nieruchome i raczej nie było już sposobu na reanimację. Okazało się, że ów pan, nie sprawdzając wcześniej działania preparatu, oblał ją standardową porcją atraktora, chcąc w ten sposób podnieść walory smakowe i wabiące. Niestety, atraktor okazał się zabójczy dla insektów. Doświadczony wędkarz miał przed sobą 3 dni łowienia i ani jednej przynęty.
Zrezygnował z szukania innych przynęt, na ich miejsce zastosował 3-centymetrowy kawałek napastowanej sznurówki odciętej z własnego buta, którą co pewien czas nasączał atraktorem. Cała przygoda skończyła się dobrze, urlop został zaliczony do udanych, bo i pachnąca sznurówka i ów zabójczy dla robaków atraktor doskonale wabiły i łowiły karasie"

Morał z tej bajki jest taki, że na ryby zawsze jest jakiś sposób. :)

No to nam się grupa rozszerza i mam nadzieję, że zajrzy tutaj więcej wyluzowanych kulturalnych „rybołowów”. Kolega BlueFisherman założył ten (i nie tylko) wątek dla luźnej i bezkonfliktowej pogaduchy, tak jak na innych np: Witajcie itp… z tym, że traktuje ją bardziej lokalnie. Jeśli się mylę proszę mnie poprawić. 

 Historyjka spoko, bo na ryby i na kobiety zawsze jest jakiś sposób. Jak się postaramy to jedna i druga weźmie;-))))))))))





[2011-12-26 21:24]

jest jeszcze szansa na szczupłego jak nie zamarzło ?? oczywiście wszystkie w razie czego do wody z powrotem bo szkoda a już ikrę mają


Na szczupłego są coraz większe szanse tylko Kolego z rozwagą… wiadomo o czym mowa… Pogoda jest typowo jesienna i lód odpuszcza , można pospinningować! Życzę sukcesów;-)

[2011-12-26 21:38]

To zależy kto co rozumie przez słowo "lokalnie". :) We wprowadzeniu tego nie napisałem, ale to że grupa nazywa się "Pabianice - łowiska w Pabianicach i okolicach" to nie znaczy, że mile widziani są wyłącznie Pabianiczanie. Wręcz przeciwnie. Bardzo cieszę się z tego że grupa funkcjonuje kilkanaście godzin, a już jest nas wielu. Sam się zdziwiłem, myślałem, że będę czekać jak inni właściciele grup z licznikiem "0 wędkarzy", a tu jednak jest inaczej. Licznik tej grupy to 7 na bieżącą chwilę i mam nadzieję, że będzie się ona stale powiększać. A forum grupy będzie z zgodzie i miłej atmosferze. :) Więc zapraszam wszystkich chętnych, którzy jeszcze nie dołączyli do grupy a chcą w niej uczestniczyć :)
[2011-12-26 21:58]

Ja tylko chciałem rozgrzać towarzycho i namówić do pogawędki. Bo chyba o to chodziło!? [2011-12-26 23:34]

pokemon0225

Cześć . chciałbym zacząć przygodę ze spiningiem . może mnie tu ktoś wtajemniczyć w to ? lub opowiedzieć jak zaczynaliście swoje przygody ze spiningiem :) [2011-12-27 00:01]

Moja historia spinningu:

Spinning jest to moja trzecia ulubiona metoda połowu (zaraz po gruntowej i spinningowej). Jest to ulubiona metoda, ale tak naprawdę jest dla mnie męcząca i zapalony do tej metody nie jestem.
Pewnego dnia, gdy po raz któryś (bodajże 2 rok wędkowania) wybrałem się na ryby nad Zbiornik Wymysłów, zarzuciłem zestawy spławikowe. Czekałem na pierwsze branie. Pierwsza godzina minęła, druga minęła, trzecia... i czwarta ... i nic. Cały dzień minął. Sytuacja powtarzała się może nie zawsze, ale często. W ten czas zdenerwowany usiadłem i pomyślałem, czy to nie czas najwyższy na wkroczenie w nową metodę połowu. Zacząłem czytać co i jak chodzi z tym spinningiem. Kupiłem moją pierwszą przynętę, wraz z główką jigową. Była to przynęta sztuczna z rodzaju miękkich z grupy "kopyta". Guma ta była i jest (kupiłem ich potem więcej w razie czego) cała biała z czarnym grzbietem, firmy Mikado, ale to jest mało ważne (Rys.1). Skonstruowałem zestaw,typowy spinningowy, który nadal stosuje i się sprawdza (Rys.2). Początkowo się denerwowałem, ponieważ wykonując pętle która łączy żyłkę z główką jigową, żyłka pękała. Dopiero po którejś próbie udało się. Wiele razy zastanawiałem się. Czy to wina mojej siły, czy to wina żyłki ? Otóż jedno i drugie. Zrozumiałem to wraz ze zdobywanym doświadczeniem podczas wykonywania kolejnych i kolejnych węzłów. Zestaw przygotowałem na wędce spławikowej, ponieważ nie miałem innej i nie stać mnie było na kupno wędki do tej metody. Wędkę, którą użyłem to wędka Blue Wind Initi 4,20 m o ciężarze wyrzutu 20-40g za 120zł (Firma, która dawno już zbankrutowała !!!). Niestety zdawałem sobie sprawę, że będzie ciężko mi łowić na nią - czytajcie dalej !!!.
Wiedząc co się może stać, użyłem tej wędki podczas kolejnej wyprawy, dużo się nie myliłem, wędka pękała i pękała. Wędka ta była przystosowana do metody spławikowej, jednak używając ją nawet o bardzo małych gramaturach spławików ta wędka i tak pękała(szczytówka). Naprawiałem raz, drugi, trzeci..., aż kwota naprawy praktycznie zrównała się z kwotą zakupu. W końcu dałem sobie spokój. Zbierałem pieniądze i kupiłem sobie wrzeszczcie porządną wędkę, która do dziś jest praktycznie cała i "zdrowa". Chociaż jest głównie przystosowana do metody gruntowej jako drgająca szczytówka, to można ją stosować do spinningu. Część z was powie, że żadnej nie ma radochy, bo wędka do spinningu powinna być lekka. Owszem, ale to, że kupiłem taka nie skreślało i nie skreśliło mnie z dalszej walki o pierwszą rybę złapaną przy pomocy tej metody.  Jest to wędka firmy Dragon - WĘDKA TEAM DRAGON SILVER EDITION FEEDER 120 g 4,20 m za około 420zł g kupiona w sklepie internetowym Insel.
( Link: http://sklep.insel.pl/product_info.php/cPath/26_28_63/products_id/1529?topSsid=ef15fee3972be051fe1ccb5bf80b1903), która także gościła w jednym z filmów WMH, czyli Wędkarstwo Moje Hobby, w odcinku morskim. Tu byłem zaskoczony, dowiedziałem się, że ta wędka nie tylko służy do metod połowu takich jak grunt i spinning, ale właśnie też do metody morskiej. Jest także dokładnie opisana na stronie producenta
(Link: http://firmadragon.pl/index.php/oferta/wdziska/wdziska-dragon/team-dragon-silver-edition). Do wędziska umocowałem kołowrotek ze sklepu Lidl, o wartości 80 zł, firmy Crivit Outdoor i także mam go 4 lata. Nie rozleciał się. Wad, to może odchodząca farba, ale odeszło jej niewiele i mi to wcale nie przeszkadza.
Na najbliższej wyprawie, która była już w Czerwcu na ryby użyłem tego wędziska. Praca wędki była doskonała, kołowrotek się sprawdził. A jeszcze tego dnia siedzący Pan na miejscu, które zająłem po nim powiedział mi, że nie opłaca mi się tu siedzieć, ponieważ jest złe, za duże ciśnienie. On był całą noc i ranek do godziny 10:00. Nic nie złowił. Ja rozstawiłem sprzęt. Pierwszą gruntówkę, a drugą spinningówkę. Nie miałem nadal zbytnio doświadczenia w spinningu, jednak kombinowałem prowadzenie przynęty. Wędka troszkę trzymana bliżej wody i to ważne ruchy powolne, jeżeli chodzi o rączkę kołowrotka !!!. Na grunt nic nie brało, więc schowałem wędzisko. Została tylko wędka Team Dragonu. Popatrzyłem na zegarek, wybiła godzina 12:00. Kilka minut po tej godzinie, gdy zarzuciłem przynętę.........

Ciąg dalszy nastąpi w części 2

Rysunki zostaną przedstawione także w kolejnej części !!!
[2011-12-27 14:29]

Ja tylko chciałem rozgrzać towarzycho i namówić do pogawędki. Bo chyba o to chodziło!?



Oczywiście, że o to chodziło :)
[2011-12-27 14:46]

rryybbaa

Moja historia spiningu to jedna wielka tragedia. Byłem malutki, uparłem się, że chcę łowić, a, że nikt w rodzinie nie wędkował, to był mały problem. Znalazłem jakiś stary spławik, ktoś podrzucił gumową przynętę, więc zmontowałem zestaw: żyłka, spławik, guma na haczyku. Czekałem na branie, potem jakiś litościwy człowiek powiedział, że tak nic nie złowię i dał mi błystkę. Oczywiście rzucałem w miejsce, na które żaden szanujący się wędkarz nawet by nie spojrzał, ale jakiś cud się stał i po kilku dniach ciągłego wyciągania zielska z wody złapał się jakiś mizerny okoń. Pamiętam go jakby to było wczoraj - pierwsza ryba... Po latach doświadczeń od tamtego czasu, mam dla kolegi kilka rad: po pierwsze spławik i spining to złe połączenie:), a po drugie - nie zniechęcaj się. Prawdopodobnie przez wiele wypraw nie złowisz nic, ale jeśli się nie poddasz, to przyjdą efekty.
[2011-12-27 15:51]

skruczstogi

Witam! Może po sylwestrze będziemy bardziej rozmowni? hihihi,a teraz życzę Wam ,Szczęśliwego Nowego 2012 Roku!!! [2011-12-27 18:42]

ijek

 dla Magika [*]   https://www.youtube.com/watch?v=dqXY9ccuTRA
[2011-12-27 23:57]

pokemon0225



Ciąg dalszy nastąpi w części 2

Rysunki zostaną przedstawione także w kolejnej części !!!

mam nadzieję że nastąpi szybko . ze spinem chyba zacznę od wiosny :)

[2011-12-28 17:16]

Diablo



Ciąg dalszy nastąpi w części 2

Rysunki zostaną przedstawione także w kolejnej części !!!

mam nadzieję że nastąpi szybko . ze spinem chyba zacznę od wiosny :)


Łowiłeś na grunt i spining jednocześnie?
[2011-12-28 17:33]

Pewno. A czemu nie.:) Tu sobie wędka leżała na podpórkach, a tu sobie rzucałem przynętą. :)
Ty tak nie robisz?
[2011-12-28 20:41]

Bromar

Pewno. A czemu nie.:) Tu sobie wędka leżała na podpórkach, a tu sobie rzucałem przynętą. :)
Ty tak nie robisz?








 Jeśli znasz kolego RAPR to powinieneś wiedzieć, że tak nie wolno, no może jedynie na prywatnych łowiskach na których RAPR nie obowiązuje.
[2011-12-28 20:57]

Moja historia spinningu (CZ.2):

......nagle poczułem opór. Ujrzałem w wodzie żółtą plamę (Przypomniałem sobie, że gdzieś to już widziałem. Otóż niedawno wybrałem się z kolegą za spina na inne łowisko, gdzie on miał więcej szczęścia i złapał(może nie do końca, ale było to jego pierwsza też ryba na spina) mu się szczupak. Jego doświadczenie książkowe w holowaniu było mniejsze niż moje i ryba "poszła".). Na moją ulubioną przynętę wziął tak jak się spodziewałem, szczupak. Okazało się niestety, że to moja największa do dzisiaj złowiona ryba tą metodą. Mój okaz miał równiutkie 60 centymetrów. Może to jest za mało. Być może jest to spowodowane tym, że nie jest to moja ulubiona metoda połowu, być może się do tego nie przykładałem, być może więcej spędzałem czasu nad metodą gruntową i spławikową, ale nigdy o tym nie zapominałem. Dzień w którym te rybę złowiłem, był jednym z najlepszych, nie tylko dlatego, że to była moja pierwsza ryba złowiona tą metodą, ale to oznaczało dla mnie też, że moje doświadczenia choć w małym stopniu poszło dalej. I z tą myślą byłem chwytając na kolejnych wyprawach moją wędkę do spinningu.
Dni mijały, a chęci przybywało. Z pomocą na ratunek przyszedł konkurs na portalu wędkuje.pl.
(Link: Wyślij i wygraj ? wyniki konkursu). Wystarczył tym razem tylko 1 sms, a nagroda (II Laureat konkursu) została przydzielona mi jako jednemu z 7 zwycięzców. Zawsze wątpiłem w takie konkursy, zawsze ktoś pisał, że oszukują, że nagrody wygrywa rodzina redakcji lub nowi użytkownicy portalu, albo sprzęt jest zleżały w magazynie i chcą się go pozbyć :) (Być może, ale to mi nie przeszkadza. Sprzęt trafił cały i zdrowy i do dziś się trzyma chociaż był prawie zawsze używany przeze mnie). Otóż tego dnia zrozumiałem, że to nie prawda. Sam się przekonałem na własnej skórze.
Wędka jak i kołowrotek się przydały. Kołowrotek jest przeznaczony do spinningu, a wędka jest typowo uniwersalna. Połączyłem je ze sobą. Tym razem otrzymałem troszkę lub nawet dużo lżejszy zestaw od mojego poprzedniego. Ciężko było się troszkę odzwyczaić, ponieważ inaczej już się trzymało wędkę, inaczej się zarzucało, inaczej zwijało, inaczej się prowadziło przynętę i inne były reakcje, ale z czasem się przyzwyczaiłem. Zestawy stosowałem takie same (Rys.2) i nawinąłem nową żyłkę inną niż doradzali wędkarze na tym forum (Rys.3) w tematach typu "Najlepsze żyłki do metody .......". Była to sprawa finansowa, ale także corocznie zamawiam sprzęt ze sklepu Insel, dlatego też już tam muszę wybrać sprzęt, nie chcę płacić za dostawy znowu z innego sklepu, ani nie chciałem chodzić na giełdę, ponieważ za wstęp też bym musiał zapłacić no i dojazd. A ponadto w moim mieście nie ma za dużego wyboru sprzętu, a sprzedawcy.... Hmmm. No właśnie tak mi doradzili, mówię o sytuacji z tą wędką Blue Wind Initi 4,20 m o ciężarze wyrzutu 20-40g za 120zł z CZ.1. Ale także źle mi doradzali z haczykami, które pękały, z ciężarkami, które albo nie były dobrze ponacinane, albo się rozlatywały same (ich ołów nie był dość twardy), ze spławikami, które były kruche, itp. Nie mówię oczywiście o jednym sklepie i nie mówię, że to było cały czas. Jedyne co było zawsze dobre to może robaki, oczywiście te czerwone, chociaż to zależy gdzie, o no i białe. Czerwone chude (wysuszone), a białe nieruchome (Nie były zamrożone. W cieniu, czy na słońcu po prostu rzeźba). Od tego czasu staram się chociaż taki sprzęt rzeczowy kupować przez zamówienie, ale tylko z danych wędkarskich sklepów internetowych.
Czas kolejnego sezonu na spinning mijał (mówię o tym roku 2011). Czas nastąpił na podsumowanie "Wędkarskiego sezonu 2011". Nie będę mówił o wszystkich metodach, bo mam opowiadać moją historię spinningu. A więc 3 miesiące, które jeszcze mi pozostały na sprawdzenie nagrody spełniły średnio moje oczekiwania, jeżeli chodzi o ryby. Ale nie tylko. Jak wiadomo te wakacje były (przynajmniej u mnie) pochmurne i deszczowe, no i zimne. Czasu na wędkowanie było już wtedy mniej. Dużo musiałem nadrabiać we Wrześniu. Szczęśliwym łowiskiem okazał się Zbiornik Chechło, mniej natomiast Zbiornik Wymysłów. Na tym drugim złowiłem 3 szczupaki niewymiarowe (po 22-25 cm). Oczywiście poszły do wody :) Także jestem za "Złów i wypuść", ale przyznam się otwarcie, że nie do stopnia takiego, że wszystkie złowione ryby wymiarowe wypuszczam. Zdarzy się, że taką rybkę.... (Uwaga !!! To nie znaczy dlatego, że mam tyle wpisów kulinarnych na blogu. One szły na konkurs i dlatego :) ).
Zb.Chechło. Tu było dużo lepiej, chociaż także się to nie zakończyło tak jak chciałem. Złowiłem w sumie 20-25 szczupaków. Ostatnie mierzyły 35 centymetrów, ale i tak słabo. Ale nie mogę powiedzieć, że wyprawy te były nie udane. Na jednym łowisku jak i na drugim zdobyłem doświadczenie. Jakie? Otóż..... :)

Ciąg dalszy nastąpi w części 3

Rysunek 1 (Cz.1)


Rysunek 3 (Cz.2)


Rysunek 2 (Cz.1 i Cz.2) - zestaw



[2011-12-28 22:44]