Władysławowo, z kim na dorsza?

/ 43 odpowiedzi
prins


A z tego co widzę to ceny zaczynają się nawet od 120 zł - czy to nie za tanio ? (2013/06/16 11:24)

tiga11


odświeżę temat :)

jakie macie opinie o M/V Dionizos ? maja ciekawa ofertę i koszt to tylko 180 zł, ale opinie od skrajnych w lewo do skrajnych w prawo i się zastanawiam ? (2013/08/02 09:40)

bobekprzywidz


raz bylem na Dionizosie, szalu nie ma, szyper udaje ze wie gdzie sa ryby a tak naprawde chodzi mu o to aby ropy zaoszczedzic. Boli tylko to ze maja nas wedkarzy za debili, ale coz, "wedkarze morscy" nam to wyrobili. Pozdrawiam tych co plywaja na ryby (2013/08/05 16:22)

tiga11


już zarezerwowałem wycieczkę na niedziele 11.08 na Admirał'a II - mimo wszystko ma najlpesze opinie. Napiszę jak było :) pozdrawiam (2013/08/06 08:44)

kaszub33


Wydaje mi sie ze admiraly sa za mocno przereklamowane ,sprobujcie innych jednostek,gdzie szyprowi nie jest obojetne ze wracasz do domu bez ryb,a ze jakas tam jednostka reklamuje sie ze jest szybka,!totalna bzdura,trza powiedziec ze wszystkie jednostki po sprywatyzowaniu zostaly przerobione,a co najwazniejsze zostaly zmienione(przerobione) sruby,aby nie pedzic jak idiota na autostradzie,kutry wedkarskie to nie jednostki SAR-u ktore musza byc szybkie.
Wydaje mi sie dobry kuter nie potrzebuje reklamy,
Wedkarze wezcie pod uwagie kilka zeczy takie jak.
obsluga,czystosc,kultura osobista ,szukanie i naplywanie na lawice ryb,pomoc w sprzecie i dawawie dobrych rad w lowieniu dla nowicjuszy,spojzcie sie wszyscy bedac na dorszach,czy szyper bedzie sie usmiechal gdy sa brania,gdyz i jemu zalezy zeby ludzie co placa wracali ze swiezym dorszem do domu,
a dopiero wtedy mozna cieszyc sie pasja jakie jest wedkarstwo.
 Pozdrawiam wszystkich wedkarzy i polamania kija.
(wczoraj bylem na dorszach i bylo zajefajnie) (2013/08/19 08:04)

rmpiotr


Ja polecam Feniksa. Może nie mam jeszcze doświadczenia jeśli chodzi o kutry z Władysławowowa ale mi Feniks bardzo podpasował. Pozdrawiam! (2013/08/20 08:18)

ananas99


Odradzam pływać na feniksie, załoga to banda cwaniaków którzy do samego końca zwlekają obiecując rejs wiedząc dzień wcześniej jaka będzie pogoda. Wczoraj miałem z nimi taką sytuację, jadąc 550 km na wędkowanie o godz. 7 rano dowiaduję się że kuter nie wychodzi w wodę. Chamstwo nic więcej. Strata czasu i pieniędzy. Ktoś kto piszę że ich poleca to chyba jest albo ich znajomym albo człowiekiem tego pokroju co oni. (2013/08/24 13:24)

rmpiotr


Oczywiście nie udowodnie tu że nie jestem znajomym właściciela czy osób pracujących na Feniksie. Moge tylko napisać że tak nie jest a czy ktoś w to uwierzy to jego sprawa. Nie jestem żadnym cwaniaczkiem i nie zycze sobie tego typu porównań- cytuje- albo człowiekiem tego pokroju co oni.. Napisałem szczerze o swojej wyprawie. Ja umawiałem się będąc na miejscu w Władysławowie i do ostatniej chwili zastanawiałem się nad tym którym kutrem popłyne. Wczesniej na tym właśnie portalu czytałem dużo o takich rejsach i byłem nastawiony na któregos z Admirałów. Na Feniksa zdecydowałem się po poleceniu przez jednego z taksówkarzy. Mysle że na każdym kutrze płynoł ktoś kto jest nie zadowolny a i wielu osobą z racji pogody nie udało się wypłynąć w morze. Pogoda na morzu potrafi się zmieniać bardzo gwałtownie i bywa że rejs jest odwoływany praktycznie w ostatniej chwili. Życze Ci anans99 więcej szczęścia nastepnym razem i pięknych dorszy oraz powsciągliwości w pisaniu postów.  (2013/09/05 10:22)

rmpiotr


Dodam jeszcze że w pierszej kolejności chciałem się umówić na dzień pózniej jednak pan z którym rozmawiałem odrazu poinformował mnie że pogoda ma się na ten dzień posuć i najprawdopodobniej nie wypłyną więc chyba nie jest dokońca tak jak piszesz ananas99.  (2013/09/05 10:25)

piotr-br


Nie podzielam opinii kolegi. Uważam ,że   DIONIZOS zasługuje na  polecenie:  6-stka w skali 1-6 
Byłem(15.09.2013) nałowiłem "od groma i ciut ciut"(całą rodzinę i wszystkie sasiadki obdarowałem dorszykiem) i potwierdzam: Jednostka 1-sza klasa- szybka i zwrotna oraz oporna falom(duża i stabilna łajba). Szyper czasami trochę marudny ,ale  szuka ryby jak opętany, ale jak znajdzie rybę to zauważyłem ,że humory mu przechodzą.  Załoga wesoła i b.dobra. Chłopaki super, naprawdę się starają/wcześniej kucharz był doo d... /,ale jest nowy ,który rewelacyjnie gotuje i dba o każdego, kawa herbata oraz   posiłki na zawołanie. Po prostu  przychodzą, zapraszają, namawiają - nie sposób nie zjeść.Fajna atmosfera,wesoło i sympatycznie. Pozdrowienia dla całej załogi DIONIZOSA.PIOTR (2013/09/22 22:45)

andrzej6


Po dwóch tygodniach ponownie płynęliśmy DIONIZOSEM. Umówiliśmy się na godzinę 7:30 w porcie, bo prognozy były 4B. Wyczekaliśmy na jachcie do godz. 9:30, kucharz zaserwował śniadanko, a Szyper sprawdzał pogodę, która pomału, stopniowo się poprawiała i w końcu uprosiliśmy go aby wypłynął. Jako jedyny z Władka odważył się i wypłynęliśmy. Gdy wyszedł za główki, dopiero zobaczyliśmy co znaczy 4B !!!, a dalej od brzegu chyba dochodziło do 5B !!!. - TO  BYŁO  STRASZNE !!! -  Część ludzi dopadła choroba morska - chyba 4, a może 5 osób z 25 wędkarzy. Pozostali stopniowo się przyzwyczajali do bujania, wyskoków i wpadania w ogromne doły między falami. Widzieliśmy, że w tych warunkach nie będzie łowienia, no to nastawiliśmy się na przejażdżkę i w zasadzie ci zdrowi, zaczęli się świetnie bawić. Około południa wiatr się zmienił i morze zaczęło się uspokajać. Spróbowaliśmy czy pójdzie łowić. Niby było to możliwe, ale bardzo trudne, bo przez około 2,5 godziny, wyciągnąłem tylko 2 bolki ledwo wymiarowe. Po południu morze się szybko uspakajało do około 3B i wtedy zaczęły ryby wpadać na pokład. Mieliśmy dużo szczęścia, a szyper wyniuchał kilka dobrych ławic. Załoga Dionizosa widząc nasze chęci łowienia, pomagała nam jak mogła. Przedłużyli nawet rejs do godziny 19. Prawie wszyscy złowiliśmy sporo ryby. Ja dostałem od armatora nagrodę, za najlepszy wynik. Co prawda nie miałem nawet połowy tego co poprzednim razem, ale i tak byłem bardzo zadowolony. Poza tym nie zapomnę tego porannego zmagania się z ogromnymi falami i jestem pełen uznania dla tej stosunkowo dużej, ciężkiej, a chyba dzięki temu stabilnej jednostce, która mniej buja niż inne. Zapomniałem - dodam że po południu przypłynęły jeszcze 2 odważne, duże kutry z Władysławowa, lecz pozostała flota z Władka, chyba około 20 kutrów, tego dnia nie wypłynęła. Wszystkim wędkarzom polecam te największe jednostki we Władysławowie, a ja chyba na dobre polubiłem Dionizosa.
(2013/10/01 12:55)

pwcpiotro


A czy jest ktoś z Kielc kto jeździ na dorsze ? lub na jakieś fajniejsze rybki to chętnie też bym sie wybrał w 2,3 osoby zawsze raźniej i taniej ;) więc prosze o kontakt . (2013/11/29 22:53)

baltic


Witaj Zbyszku,

pragnę sprostować Twoją wypowiedż na temat :HALLERA"

długość całkowita jednostki to 16,15 m a nie jak podałeś 13,50 m

a to spora różnica jeśli chodzi o jednostki pływające.

Ps.ten dorsz na Twoim zdjęciu z tego co pamiętam złowiłeś na "HALLERZE"

w grudniu 2011,waga 7,5 kg a tego dnia wszystkiego było sporo 2-3  na zestawie.

Pozdrawiam i życzę powodzenia na wodzie.

 

(2014/01/29 21:10)

kurszewski1


Witam wszystkich wedkarzy morskich.Sledze uwaznie wszystkie posty dotyczace polowow na morzu i bardzo dziwi mnie ze tak bardzo "kierujecie" sie na Wladyslawowo.Powiem szczerze ze od bardzo dawna lowie w Lebie na kutrze Szmugler i jestem bardzo ale to bardzo zadowolony.Nie jest to tylko moja opinia ale i wiekszosci wedkarzy krora ostatnio tam lowila.Jak slysze ile placicie to nie bardzo rozumiem.w Lebie za 150 zl mozna sie wybrac na naprawde udany rejs gdzie naprawde ryb nie brakuje a po ostatnich zmianach na Szmuglerze wedkowanie to sama przyjemnosc!Szyper jednostki naprawde fajnie naplywa na lawice,burty do lowienia sa naprzemienne a jesli znajdzie sie ktos kto ma male lub prawie zerowe pojecie o wedkowaniu to na jednostce jest osoba w rodzaju przewodnika ,ktory jeszcze przed lowieniem sprawdza sprzet i ocenia mozliwosci a w razie koniecznosci podpowie i uzyczy sprzetu lub przynety.Poza tym super zupka rybna i w razie czego ogrzewane kajuty z kojami.Polecam wszystkim zeby choc sprobowali a na pewno nie zawsze padnie wybor na Wladyslawowo a czesciej bedziecie w Lebie na Szmuglerze.Pozdrawiam serdecznie! (2014/01/30 12:47)

kurszewski1


Witam wszystkich wedkarzy morskich.Sledze uwaznie wszystkie posty dotyczace polowow na morzu i bardzo dziwi mnie ze tak bardzo "kierujecie" sie na Wladyslawowo.Powiem szczerze ze od bardzo dawna lowie w Lebie na kutrze Szmugler i jestem bardzo ale to bardzo zadowolony.Nie jest to tylko moja opinia ale i wiekszosci wedkarzy ktora ostatnio tam lowila.Jak slysze ile placicie to nie bardzo rozumiem.w Lebie za 150 zl mozna sie wybrac na naprawde udany rejs gdzie naprawde ryb nie brakuje a po ostatnich zmianach na Szmuglerze wedkowanie to sama przyjemnosc!Szyper jednostki naprawde fajnie naplywa na lawice,burty do lowienia sa naprzemienne a jesli znajdzie sie ktos kto ma male lub prawie zerowe pojecie o wedkowaniu to na jednostce jest osoba w rodzaju przewodnika ,ktory jeszcze przed lowieniem sprawdza sprzet i ocenia mozliwosci a w razie koniecznosci podpowie i uzyczy sprzetu lub przynety.Poza tym super zupka rybna i w razie czego ogrzewane kajuty z kojami.Polecam wszystkim zeby choc sprobowali a na pewno nie zawsze padnie wybor na Wladyslawowo a czesciej bedziecie w Lebie na Szmuglerze.Pozdrawiam serdecznie!
(2014/01/30 12:49)

zbyszko 1


Witaj Mirek !

Oczywiście masz rację co do długości Hallera. Rejsy na nim zawsze

wspominam z duzą przyjemnością. Niezapomniana atmosfera, poszukiwanie dorsza

do skutku i łowienie na Hallerze to jest to czego szukamy w naszej przygodzie

wędkarskiej. Z niecierpliwością oczekuję poprawy pogody i startujemy w nowy sezon.

Do zobaczenia.

Pozdrawiam.

 

(2014/01/30 12:57)

Maciej92


Witam kolegów wędkarzy!Ze względu na pogodę w ten weekend nie wypłynęłem ze znajomymi na rybki z Kołobrzegu, i na szybko udało nam się załatwić wypłynięcie na Feniksie.
Zdecydowanie NIE polecam tej jednostki.Porównując do wcześniejszych wypraw:Obsługa nieprofesjonalna, nie zajmuje się łowiącymi. Nawet wodę do wanien od ryb trzeba nalać sobie samemu, wiadrem spuszczanym na lince do wody. Na jednostce nie było mowy o bierzącej wodzie. żadnej kawy herbaty, tylko zupa bez smaku.Nawet nie mówiąc o rzeczach nie związanych bezpośrednio z łowieniem, to z samego łowienia było niewiele. Tzn szyper niby wpływał na ławice, ale na większości z nich, nikt nic nie łowił. Cały czas pływaliśmy przy innych jednostkach. Pozdrawiam ! :) (2014/04/06 04:26)