Powrót do wędkowania- piękne leszcze

Witam w tym roku powróciłem do wedkarstwa po bardzo długiej przerwie spowodowanej różnymi sprawami osobistymi.Obecnie mam ustabilizowana sytuacje zawodową jak również i finansową dlatego wróciłem bo strasznie ciagło wilka do lasu.Wypady robiłem tylko weekendami czas tylko na to pozwalał łowisko to rzeka Wisła mazowieckie metoda spinning.Moje wyprawy miały miejsce od czerwca wyniki kiepskie zniechęcały mnie bardzo do tego stopnia,że postanowiłem pobawic się feederem,w sierpniu zakupiłem dwa feedery koszyczki itd.Pierwsze kroki z feederami stawiałem na starorzeczu nazywanym jeziorem ponieważ kształt przypominał jezioro.Pamietam pierwszy wypad raniutko jeszcze ciemnawo a ja juz nad wodą rozkładam feedery na jednym klasyczny koszyk na drugim koszyczek drenana do tego dzwoneczki .Czekanie na branie i jest szczytówka wariuje zacinam i jeest mały leszczyk pozniej jeszcze pare do tego karas i sumik karłowaty jestem bardzo zadowolony wreszcie ryby bo na spinning marnie z tym było.Kolejne wypady nad 'nad jezioro' ryby podobne do tego zawsze po trzy sumiki karłowate takie po 30cm.Pewnego dnia postanawiam wybrac się tylko na sumiki karłowate gdy zajeżdżam nad wodę jestem zdziwiony są zawody w których nie biorę udziału ,postanawiam jechac nad Wisłę do którem mam 15 minut jazdy.Jadąc nad Wisłę jestem zdenerwowany ponieważ miałem ochotę połowic sumika ale mam nadzieję że ryby mi ten zwrot akcji wynagrodzą.Wisła okazała się dużą wodą,główki były przelane nie tak bardzo mozna było na nie wejsc jednak ja wybrałem łowienie z brzegu jakieś 3 metry od główki nurt był tu leniwy.Miejsce wydaje mi się słabe ale rozkładam sprzęt koszyki wędrują do wody a ja czekam.Jest połowa września jest pierwsze skubnięcie ale chwilowe.Mam ochotę wrócic na jezioro jednak postanawiam zostac .Dopiero około 13 szczytówka lekko się ugina i prostuje sądzę ,że to nurt sytuacja się powtarza i wtedy zacinam .Początkowo nie czuje jakiegoś dużego oporu,ale po chwili jeeest coś sporego jeszcze takiej ryby nie miałem ,gdy ryba jest pod powierzchnią widzę ładnego leszcza serce zaczyna bic szybciej a ja nie mam podbieraka naszczęscie mam wodę pod nogami z dobrym dojściem leszcza wyjmuje ręką ma 50cm jestem szczesliwi robie fotkę i pozwalam rybie odpłynąć dla mnie to piekny widok.Podekscytowany czekam na kolejnego leszcza kto wie może będzie.Dopiero półtorej godziny pozniej jest kolejny tym razem 48cm również go wypuszczam.Tego dnia Wisła mnie uradowała to moje życiówki .Wracam w to miejsce dopiero dwa tygodnie pozniej między godziną 13 a 14 jest branie i mam leszcza też blisko 50cm jak się okazuje tylko jeden.Tydzień pozniej również jedno branie tym razem ukazuje mi się łopata wielka większa od pozostałych które tu złowiłem niestety tuż pod nogami haczyk wystrzelił a ryba powoli odpłyneła to piekny widok i mój najwiekszy leszcz.Ostatnia wyprawa miałe miejsce w połowie listopada padł jeden leszcz koło południ ten również miał 50cm .Więcej nie jezdziłem tylko raz ze spiningiem i jedna spinka małego szczupaczka.Na koniec dodam,że w roku 2018 robię częstrze wypady właśnie na leszcza i tu mam prośbe do doświadczonych łówców leszczy tych z Wisły co o tym myslicie ,czy trafiłem na dobre miejsce,czy to przypadek dodam,że w nowym sezonie planuje przed łowieniem wrzucac tak z kilka kul zanęty z glina i klejem ,aby te leszcze jakoś zatrzymac.Zanęcanie kilkudniowe nie wchodzi w gre z powodu zauważenia przez innych i spaleniem miejsca.To były piekne wypady jak się okazało na leszcza.

Podgląd zdjęć na forum dostępny jest tylko dla zalogowanych użytkowników.