Wędkarstwo muchowe na nizinnej wielkiej rzece

/ 10 odpowiedzi

W zeszłym roku poczyniłem pierwsze próby wędkowania metodą muchową. Nad wodą byłem nawet często, rybek nałowiłem całkiem sporo, pełnia szczęścia. Niestety mam problem. Mieszkając w Warszawie dostęp do wód pstrągowo - lipieniowych mam prawie żaden. Od czego jest jednak Internet. Trochę poszperałem, poczytałem i okazało się, że na muchę można łowić również w Wiśle i to niemal wszystkie gatunki ryb. Porady znalezione w sieci jednak są tak zróżnicowane w opisach metod połowu jak i sprzętu, że narobiły mi w głowie jedynie jeszcze większy mętlik.

 

Teraz pytanie do Was drodzy koledzy, czy jest wśród was ktoś, kto mógłby objaśnić nowicjuszowi tajniki nizinnej przygody z tą piękną metodą wędkarską? Może ktoś dałby się namówić na wspólny, wiosenny wypad na ryby i uchylił rąbka tajemnicy nowicjuszowi :)

Podgląd zdjęć na forum dostępny jest tylko dla zalogowanych użytkowników.

użytkownik10172


Jestem na podobnym etapie wtajemniczania w muchę co Ty. Z tym, że ja ten pierwszy raz będę miał w tym sezonie. Zakupiłem książkę "Wędkarsto muchowe" A. Sikory - od czegoś trzeba zacząć. Jako, że nie posiadam znajomych łowiących tą metodą umawiam się na spotkanie z wyspecjalizowanym przewodnikiem z www.przewodnicywedkarscy.pl. Raz zapłacę i myślę, że nauczę się wiele. Niestety nie znam nikogo życzliwego, kto mógłby podzielić się ze mną swoją wiedzą - czysto koleżeńsko. (2010/01/27 06:52)

pawelz


Czesc. Lowie glownie na nizinach, kilka razy w roku robie wypad w gory.
Co do ryb jakie mozesz zlowic , to rzeczywiscie, wybor nieograniczony :).
To co mi sie udalo zlowic na muche na nizinach to:
jelce, jazie, klenie, plocie, okonie, leszcze, bolenie.
Sa oczywiscie ukleje czy kielbie ale to raczej marne zdobycze :).
Lowi sie jeszcze sandacze czy szczupaki. Ale mi nie bylo dane.
Lowi sie tez swinki, brzany ale to raczej na mniejszych rzekach - tych ryb tez na muche nie zlowilem.
Podsumowujac. Wybor duuuzo wiekszy niz w przypadku wod gorskich, ale co dziwne, ryby trudniejsze do zlowienia.
Lowie na muche juz 10 lat. Glownie na Pilicy potem gory czy tez mniejsze rzeczki pstragowo lipieniowe.
Co zauwazylem. O wiele trudniej dobrac muche w przypadku np. jazia niz pstraga. Ryby nizinne sa duzo bardziej ostrozne. Tylko w okresie rojki chrusta ich czujnosc maleje. W innych porach rzuty 12-15 m na suchara to norma. O lowieniu na krotko z nielicznymi wyjatkami mozesz zapomniec. Nieraz widzialem jak jaz czy klen podplywa do muchy "liczy nozki" i odplywa.
Nie zdarzylo mi sie w przypadku zerowania ryb w gorach wyjsc na 0. Owszem , lipienie potrafily byc wybredne, ale zawsze jakos muche dalo sie dobrac i cos tam zlowic. Nizinna rzeka nauczyla mnie nie raz pokory. Widzialem zerujace jazie jak w amoku omijajace moje muchy z daleka.
Co do Wisly konkretnie to niewiele Ci pomoge. Dla mnie to juz zdecydowanie za duza woda. Ale jest w W-wie spora grupka muszkarzy a wielu z nich lowi na Wisle.
Z tego co sie orientuje to albo lowia na streamery z ciezkimi linkami sandacze albo bolenie na plywajace linki. Ale do tego trzeba juz sporo umiejetnosci i odpowiedni sprzet. Lowi sie tez na przelewach klenie na duze siersciuchy. Ale to wiem tylko ze slyszenia. (2010/01/27 10:43)

Waldi Fish


To teraz Pawelz łowiąc na muchę musisz uprzednio policzyc odnóża i sprawdzić w atlasie ornitologicznym czy ilość odnóży się zgadza. Haha! (2010/03/13 12:31)

pawelz


Odpowiesz nam, u ktorych to ptakow liczyc mam te odnoza ;) (2010/03/15 11:00)

Waldi Fish


Haha! Popełniłem faux pas! Oczywiście w atlasie entomologicznym. (2010/03/15 18:25)

łysym


Łowię na muchę również w Wiśle. Mieszkam w Tarnobrzegu. Spodobała mi się najbardziej sucha i tak właśnie próbuję. Nie zgodzę się z tobą pawelz że ukleja jest marną zdobyczą. Oczywiście jeżeli chodzi o czucie jej na wędce(wielkość)masz rację ale szybkość z jaką potrafi atakować muchę.... łowienie uklei jest rewelacyjną szkołą refleksu. Kleń przy niej to flegmatyk.
Ale poważnie. Wisła jest duża ale tak jak na każdej rzece masz masę miejsc gdzie woda zwalnia, tworzy zatoczki, prądy. Znakomitymi miejscówkami tak jak w spiningu są przelewy zwłaszcza jeżeli możesz wejść do wody. Generalnie u mnie na brzegu jest sajgon i bez wejścia do wody niewiele zdziałasz. Znakomitymi miejscówkami są brzegi jeżeli rzucasz od wody w stronę brzegu. Są miejsca gdzie można wejść i obławiać właśnie te przybrzeżne rzeczki w rzece. Tak naprawdę okazuje się, przy muszce zwłaszcza, że Wisła to dziesiątki osobnych cieków. Trudno mi powiedzieć  czy u Ciebie w Warszawie są równie dzikie miejsca jak u nas i może to co piszę do niczego Ci się nie przyda ale przejdź brzegiem a może się okazać że znajdziesz dokładnie to o czym piszę.
Ponadto nizinne łowienie to także bardzo małe rzeczki na których nawet blaszka 00 jest za duża.
Złowienie natomiast jelca ponad 20 cm daje niesamowite emocje i adrenalinę. Mała rzeka Łęg w okolicach tbg. Parę lat temu porzuciłem dla niej spining na cały rok gdyż polowanie na jelce, płocie, klenie, jazie i ukleje sprawiało mi taką  przyjemność,  jakiej nie nie dawała mi Wisła z dużo większymi rybami. Zapewniam Cię  że można w tych rzeczkach złowić ryby o wielkości, których nawet byś tej rzeczki nie podejrzewał. Polowanie na klenie i jazie- bomba. Łowię na muchówkę Abu Garcia Renegade klasy 5-6, sznur DT, chociaż też bardzo lubiłem WF. Ale ze sprzętem jest tak że każdemu z nas co innego leży w ręce.

życzę sukcesów i mam nadzieję, że  Cię pochłonie muszkowanie. (2010/03/20 00:16)

mar83


Po przeczytaniu Waszych wpisów może i ja popróbuję.Prosżę odpiszcie jaki kij jaki kręcioł haczyk i no właśnie żyłka czy linka Pozdrawiam (2010/03/20 18:00)

pawelz


To jaki sprzet chcesz wybrak, zalezy w jakich dokladnie warunkach i jakie ryby chcesz polawiac. No i co najwazniejsze, jakiemi metodami.
Mozna podejsc na kilka sposobow, w zaleznosci o pojemnosci portfela :).
1) Kupujesz jedna wedke najbardziej uniwersalna, jaka sie da. W wiekszosci przypadkow to kij w klasie #5. Do tego kolowrotek z zapasowa szpula na ktore nawijasz linke plywajaca i tonaca. Jesli chodzi o linke plywajaca , polecam na poczatek DT. Posluzy 2 razy dluzej niz WF, bo w razie zniszczenia z jednej strony, przewiniesz na druga i lowisz. W przypadku tonacej linki wyboru za wielkiego nie masz, WF i w zaleznosci od glebokowsi wody w 3 lub 6 klasie toniecia.
2) Kupujesz min 2 wedki. Pierwsza do sucharka w 3 klasie. Tu kolowrotek bez zapasowej szpuli.
Lowienie na 3 w odpowiednich warunkachy jest o wiele przyjemniejsze niz kijem w 5 klasie.
druga wedke kupujesz wlasnie w 5 klasie tak zeby w pewnych warunkach moc polowic innymi metodami, a w koniecznosci (np przy mocnym wietrze, czy jesli trzeba bedzie rzucac daleko) i na suchara.
3) kupujesz wiele wedek. Ale to jakie i do czego bedziesz wiedzial, jesli zdecydujesz sie na ten wariant. Wybieraja go juz troche bardziej doswiadczeni muszkarze.

Powiem tak. Oczywiscie najlepiej mieszkac gdzies w gorach badz na pomorzu, zeby uprawiac ta metode. Sezon wtedy trwa caly rok. Na nizinach, to 6-7 miesiecy. Ale naprawde mozna fajnie polowic. Relaks 100%. Ja jak jade na ryby to biore wedke do reki, kolowrotek w kamizelce, pudelka z muchami w kamizelce i spodniobuty. To caly ekwipunek. Zadnych toreb, siatek, wiader. No i ryby, ktore nie raz zdziwily gruntowcow czy spinningistow. :). (2010/03/23 09:32)

mar83


Pawelz.Dzięki bardzo tak precyzyjnie to opisałeś,że lepiej by i w książce nie było.Muszę to przeczytać na spokojnie bo jak na razie to tak jakbym czytał chiński elementarz.Muszę osowić się z oznaczeniami,zwrotami i skrótami.Dzięki bardzo i pozdrawiam (2010/03/23 15:46)

pawelz


Na poczatku wydaje sie to bardzo skomplikowane, ale w rzeczywistosci jest proste jak konstrukcja cepa. :)
Podstawa to zrozumiec kilka rzeczy.
1) caly sprzet (kij, kolowrotek i linka maja oznaczenie AFTMA. I kazdy z tych elementow musi ze soba wspolgrac. Tzn majac kija w klasie #5 powinno dobrac sie odpowiedni kolowrotek i linke. Czyli linka teoretycznie w klasie #5 i kolowrotek mogacy wywazyc caly zestaw. I tu jest pierwsza roznica w porownaniu z innymi metodami. Nie mozna kupic kija i zalozeyc zlej linki. Bo nic z tego nie wyjdzie.
2) Im wyzsza klasa AFTMA tym mocniejszy sprzet. Za uniwersalny uznaje sie w klasie #5. Z tym ze do suchej muchy schodzimy w dol (najfajniej lowi sie wedkami w klasie #2, #3) a do streamera w gore. Nimfa i mokra mucha to juz w zaleznosci od warunkow i przynety.
3) Nie rzuca sie przyneta ale linka. Wyjatek to metoda zylkowa albo krotka nimfa. Ale to sa dla mnie wypaczenia metody muchowej. I tu nastena roznica w stosunku np. do spinningu.
4) Caly zestaw sklada sie z 5 elementow.
a) kij
b) kolowrotek
c) linka (z podkladem)
d) przypon z zylki (kilku kawalkow powiazanych ze soba zylek)
e) przyneta - sztuczna mucha (moga byc dwie - ja osobiscie dwie wiaze tylko przy nimfach i mokrej muszce).
5) ryby lowi sie z powierzchni (sucha mucha), z pod powierzchni (mokra czy tez lekkie nimfki),
z toni i dna (streamer, nimfy czy gleboko prowadzona mokra mucha). W zwiazku z tym, zeby sprowadzic muchy w poblize dna (streamer i mokra) potrzebna jest linka ktora utonie. I tu mamy linki w kilku klasach toniecia (nie ma to nic wspolnego a klasa AFTMA). Im glebiej chcemy poprowadzic streamera, tym wyzsza klasa toniecia. Na poczatek taki uniwersal to III klasa toniecia. W przypadku nimf, mimo ze lowimy czesto gleboko, stosuje sie plywajaca linke, a obciaza sie raczej konstrukcje nimfy (olow na tulowiu).
6) no i na koniec, mamy kilka typow linek, jesli chodzi o ksztalt. Dwa podstawowe to WF i DT.
WF to taka linka, ktora z jednej strony jest grubsza (ma tzw glowice) po czym zweza sie (najczesciej po 9 m) i dalej jest juz cienka. Taka linka mozemy dalej rzucac, ale cos za cos. Po pierwsze po zniszczeniu glowicy nadaje sie do wywalenia, po drugie prezentacja suchej muchy jest nieco gorsza niz przy DT.
Linka DT to taka linka ktora na calej dlugosci jest gruba a zweza sie jedynie na koncach. Jest symetryczna, a wiec mozna ja przewinac na druga strone. Zalety to wlasnie to przewiniecie, oraz delikatna prezentacja muchy. Wada, to mniejsze odleglosci.
I to cala filozofia lowienia na muche. To oczywiscie teoria, w praktyce jest fajniej, zwlaszcza na poczatku ;).
Moja rada. Jak chcesz sie wciagnac, to zacznij od suchej muchy. Jedz tam gdzie jest duzo ryb. Nie musza to byc okazy, ale tak zeby miec sporo bran. Pocwiczysz rzuty, zacinanie, dobor muchy. Nie low na poczatku w czasie wiatru i nie staraj sie za wszelka cene rzucac na rekordowe odleglosci. Poplatasz wszystko, zdenerwujesz sie i cala przyjemnosc diabli wezma. Poszukaj kogos w okolicy kto ci wszystko pokaze w praktyce. Ja mieszkam w rejonie, gdzie muszkarzy bylo 0 jak zaczynalem. Uczylem sie wszystkiego sam. Zawzialem sie i jak kumple lowili na spinning, ja latalem cale wakacje tylko z muchowka. Bylo to 10 lat temu. Teraz Ci kumple posprzedawali caly inny srzet i lowia tylko na muche :). Jeden ma nawet wlasny sklep ze sprzetem muchowym.
Jak sie wciagniesz, zacznij sam robic muchy. To wg mnie podstawa. Nie ma nic bardziej frustrujacego, jak zlowisz rybe na muche, po czym ja urwiesz a nie masz takiej drugiej i nie mozesz jej zrobic. I co teraz. Dlatego ja nie lowie na muchy, ktorych nie moglbym zrobic samemu. (2010/03/24 08:49)