Wasza pierwsza wędka

/ 31 odpowiedzi
amur72


Postanowiłem odtworzyć swój pierwszy kij czyli leszczyna do tego przelotki zrobione z drutu już wtedy miedzianego przymocowane dratwą , dratwa pomalowana lakierem do paznokci oczywiście czerwonym oraz dwa gwożdziki  do nawijania żyłki spławik zrobię z  pióra gęsi końcówka oczywiście czerwona . Może przetestuje ją kiedyś na odrze a potem powieszę ją na ścianie tak dla wspomnień .                                                                                                                                Pozdrawiam wszystkich i zachęcam do waszych wspomnień.                                            (2015/02/18 21:09)

krisbeer


Za małolata wędkowałem z Tatą więc i sprzęt był jego. A pierwsza własna, to czubek bambusowy około 1m, do tego własnoręcznie robione przelotki. Łapaliśmy na torfowisku z pomostu z rzuconych desek (przynajmniej równo było). Jako przynęta ciasto. Bączki brały jak wściekłe, zabawa była przednia (2015/02/18 22:01)

Jakub Woś


Wierzbowa witka, gruba nić ( babcia zajmowała się krawiectwem), spławik z wierzbowego patyka, za ciężarek mała nakrętka i haczyk ze szpilki. Karaski łowiło się pięknie. (2015/03/07 12:13)

perwer


Za małolata wędkowałem z Tatą więc i sprzęt był jego. A pierwsza własna, to czubek bambusowy około 1m, do tego własnoręcznie robione przelotki. Łapaliśmy na torfowisku z pomostu z rzuconych desek (przynajmniej równo było). Jako przynęta ciasto. Bączki brały jak wściekłe, zabawa była przednia



 Miałem podobnie ,tylko ze dwie cześci - to chyba cos około 2 metrów - tylko za każdym  rzutem ,tak druga cześć leciała do wody razem z resztą zestawu .
 Ciasto i czerwone robaki ,to jedyne przynęty jakie znałem .
 Pare lat później od kolegi z klasy ojciec robił na zachodzie i przywiózł mu dwie wędki i normalne krecioły - te co nawijają zyłki jak obecne -bo jeszcze lowiłem na te stare ,cos w stylu jak dzisiaj łowią  w rzekach górskich na muchę.
 Oddałem trzy klasery ze znaczkami i prawie wszystkie ryby z akwarium jakie hodowałem ,za jeda wędke i kołowrotek ..ale warto było .Wędka długością podobna do dzisiejszych spiningów i tez coś około 3 metrów i ten kolowrotek...ehhh fuul wypas jak na tamte czasy ..
Później mi ukradli z balkonu sprzęt ,ale nadeszły czasy bazarów ,gdzie Ruscy  handlowali pierwszymi teleskopami i tez takie nabyłem...Ciężkie ,bolsze -ale dawały rade. (2015/03/07 12:44)

Walenty G


Pierwszą wędkę dostałem od dziadka, zresztą to on zabierał mnie na ryby i uczył wędkować.

(2015/03/07 20:41)

troc


     Moja pierwsza wędka? Leszczyna spreparowana w ten sposób, że wieszało się ją w pionie pod obciążeniem- robiła się nawet całkiem prosta, żyłka jedyna dostępna w wędkarskim Stilon Gorzów, najlepiej tęczówka. Osobna historia to spławik- rarytasem na owe czasy był kolec jeżozwierza, częściej stosina pióra z lotek ptaków oraz dosyć często po prostu spławik wystrugany z kory topoli i odpowiednio pomalowany. Spławiki mocowałem do żyłki na pomarańczowe gumki- wentyle od kół, jako obciążenie służył ołów od kabli telefonicznych, haczyk mocowany bezpośrednio do żyłki głównej. Stare, siermiężne czasy... Kolejnym stopniem wtajemniczenia okazał się być bambus- trzy częściowy, z przelotkami oraz zatrzaskowym  uchwytem do kołowrotka mocowanym na omotki do dolnika. Pamiętacie kołowrotek Rex Tokoz?; był moim pierwszym kołowrotkiem- szczyt techniki na tamte czasy, do tego spławik oczywiście hand in made, przelotowy, wykonany samodzielnie, stoper z wentyla, żyłka 0,30 oczywiście "tęczówka", ciężarki odlewane samodzielnie ze wspomnianego powyżej ołowiu- większość wędkarzy wykonywała ciężarki we własnym zakresie. Spining? Oczywiście germinka- czarny szklak "żyjący" do dnia dzisiejszego (a jesteśmy w klimatach przełomu lat 60- 70), do tego kołowrotek Delfin made in USSR oraz flagowe blachy algi, mors w paru rozmiarach (ostatnią zerwałem zeszłego roku na Warcie....) delfin i inne. Książkę można napisać.... (2015/03/10 21:50)