Zaloguj się do konta

Wasz nocny gość podczas wędkowania.

utworzono: 2011/06/30 22:11
martino 1971

czy spotkaliście albo słyszeliście podczas nocnego wędkowania zwierzęta leśne. ja miałem nie przyjemne spotkanie ze szczurem albo piżmakiem nie wiem co to było. spałem na stołku było dobrze po drugiej i nagle obudził mnie ten gryzoń. nie było by nic dziwnego w tym gdyby nie fakt że siedział na moich piersiach. nie przyjemne spotkanie tylko poczułem jak skacze na ziemię.
[2011-06-30 22:11]

Gelek11

łooo... to faktycznie fajne spotkanie. ; )
[2011-06-30 22:22]

Dziki, lis, koziołek, wydry i łabędź. Wszystkie w nocy. Na szczęście na nocki jeżdżę z przyczepą kempingową, to przed dzikami miałem gdzie zwiać. A rozpiżyły mi wszystko w przedsionku i sobie poszły. Od tamtej nocy bez psa się na ryby nie ruszam. [2011-06-30 22:28]

trygław

Mój nocny "towarzysz",jak poszedłem "osuszyć jaszczura" to żubr nad jeziorem Betyń Wielki.Z wrażenia wołałem do kolegi "Rysiek chodź zobacz!!! BIZON!!!  he he he,no ale byłem zaspany,była godz. 3 rano.
Pozdrawiam
Trygław
[2011-06-30 22:42]

przemo1980

mnie kiedyś w pewien jesienny poranek nad wodą chciał zaatakować lis. Siedzimy w aucie(nad ranem było chłodno,no i po nocy troszke zmęczeni) słysze jak coś szeleści pod drzewem,a właśnie tam mielismy cały arsenał-zanety,przynety,itp. Patrzę, myślę że to pies przybłeda kreci się za jedzonkiem,ale nie to właśnie lis. Wyszedłem z auta żeby go przegonić,a on w zęby torebkę foliową w której były pudełka z robakami i w nogi. Ja zaczełem tupać i za moment wypuścił z pyska tą torebkę i uciekł. No to ja myślę skoro już wyszedłem z samochodu to przerzuce wędki-gruntówki, no i tak robie. Napełniłem koszyczki,świeże robaki na hak i chcę zarzucać, a tu nagle słyszę jak kolega się wydziera na lisa który biegnie w moim kierunku i po okrzyku kolegi w ostatniej chwili odbija i ucieka.

Na ostatniej nocnej wyprawie praktycznie przez cały czas pilnowaliśmy siatek z rybami, bo non stop cos buszowało przy brzegu. Coś bardzo podobnego do wydry,tylko mniejsze, a i widziałem dwa zaskrońce "opalające" się na słoneczku.

[2011-06-30 22:48]

spokojny

Mnie najdziwniejszy z gości nawiedził o poranku i nawet to opisałem na moim blogu .A był to Pelikan.  [2011-06-30 22:53]

Mnie nad Wisłą non stop odwiedzają bobry, czasem wpadnie kuna i wydra. A z ekstremalnych przeżyć: stadko dzików. 4 sztuki łaziły ok 10 m ode mnie a ja nawet nie miałem gdzie spadać. Tylko woda i to na dodatek płytka. Nie zaprzeczę, strachu się najadłem sporo;) Ale były przyjacielsko nastawione, na szczęście:) Oczywiście byli też towarzysze tacy jak łabędzie, kaczki które czekały na kukurydzę czy biegające wokół sarenki. Ale te dziki do tej pory mam przed oczami a było to już z 5 lat temu. Brrr...
[2011-06-30 23:09]

robcio2535

Było troche tych zwierzątek :) ale dwóch sytuacji to nie zapomne z jeżolkami :)
Raz jeden to mi namiot chciał staranować -nie wiem czy ślepy był i znaków namiotowych nie widział a tak uparty ze po dobrych 5 minutach sam musiałem go nakierować we właściwą strone :)

[2011-06-30 23:51]

dario35

KUMPEL RAZ STANOL OKO W OKO Z DZIKIEM NA RYBACH MAJTY MIAL MOKRE ALE OBESZLO SIE BEZ USZCZERBKU NA ZDROWIU OBU OSOBNIKOM HAHAHA [2011-07-01 00:59]

obcy91

U mnie to szczury wodne? jak z kolegą byliśmy na nocną zasiadkę, mamunia dała mi skrzydełka z kurczaka żebym przypadkiem nie był głodny. No i "pojadłem" szczury jak wywęszyły tak wpakowały mi się do plecaka a zanim się zorientowałem że coś jest nie halo, było już po skrzydełkach.

Ostatnio chodząc ze spinningiem, trawy po pachy no i idę, a tu z pod nóg 4-5 psów od kajtków po mieszańca wilczura... trochę się zdygałem bo gdyby się tak zaczęły bronić to uhuh!

Sarny, bobry po za tym :)

I taka ciekawostka, płynęła sobię kaczka z młodymi było tych małych z 15szt. (już wiem czemu ich tak dużo było), no i płyną po drugiej stronie dunajca, tuż przy brzegu, i płyną i nagle jabaDup i fontanna. Myślę żę sum lub szczupak mógł je obserwować od dołu aż zaatakował.
[2011-07-01 09:11]

Miałem jednego solidnego gościa na nocce, fakt że trochę mi się przysnęło ale bezspornym faktem było to że po przebudzeniu znikła mi skrzynka z akcesoriami i butla z palnikiem.........hehehe [2011-07-01 11:36]

martino 1971

ja byłem ze szwagrem na pogori, lało od początku przyjazdu już wtedy mieliśmy taki mały parasol wędkarski ledwo się mieściły dwie osoby siedzimy na stołkach nagle patrzymy a samotny gość stoi pod pałatką. zaprosiliśmy go na nockę ryby brały słabo jeszcze rano poprosił o podwiezienie na dworzec pkp ok.3 km. jak pakowaliśmy się do domu szwagier nie miał noża ja latarki na dynamo. MIŁY GOŚĆ.
[2011-07-01 12:13]

ja byłem ze szwagrem na pogori, lało od początku przyjazdu już wtedy mieliśmy taki mały parasol wędkarski ledwo się mieściły dwie osoby siedzimy na stołkach nagle patrzymy a samotny gość stoi pod pałatką. zaprosiliśmy go na nockę ryby brały słabo jeszcze rano poprosił o podwiezienie na dworzec pkp ok.3 km. jak pakowaliśmy się do domu szwagier nie miał noża ja latarki na dynamo. MIŁY GOŚĆ.

Faktycznie "miły". A co do tego typu przygód to 5 lat temu z kolegą byliśmy na nocce nad Wisłą. Rybki nie bardzo współpracowały ale "węgorka" ok 1,5-2 kg trafiliśmy. Tylko że nie o tym mam pisać. Otóż na ranem ok 4 usłyszałem jakieś szmery u podstawy główki. Latarka w łapę i nożyk rzutka bo myślałem o psie. A tu nagle wyrasta dwóch zamaskowanych kolesi z "nożykami" po blisko pół metra! Jeden w kominiarce a drugi ze szmatą na twarzy. Kumpel nawet kamyka nie miał w łapie a uciekać można było tylko w nurt do Wisły. Lipa. Oni do nas: na glebę . Myślę : kłusole-złodzieje, no to sprzęcie:( i możliwy przy stawianiu się wpierol. Ale kolesie nas związali taśmą, poszperali przy sprzęcie i poszli. Po jakimś czasie wyplątałem się z tasiemki, kumpel też. Strach jak cholera ale poza latarką nic nie zniknęło. O co chodzi? Chwila na szybkie pakowanie i do auta a tam już na chłodno myślenie kto to i o co chodziło. Potem przypomniało mi sie że nad Wisłą i Barbarce łażą debile z nożami i udają surwiwalowców a ich ulubioną "zabawą" jest podchodzenie ludzi i ich straszenie włącznie z wiązaniem. Natomiast praktycznie nic nie robią, nie biją, kraść też nie za bardzo. Zresztą poza tą latarką straciliśmy tylko baterie i karty sim od komórek ale już same komórki zostawili nam a tanie nie były. A i węgorza podpierdzielili:) Sprawa oczywiście zgłoszona na Policję ale sprawców do tej pory nie znaleziono. Zresztą jak jakiś miesiąc później się dowiedziałem w ten sam sposób zostało potraktowanych kolejnych 3 wędkarzy i to tej samej nocy co my. Tylko że dalej o ok 3 km. Na szczęście od tamtego roku nie słyszałem o takich przypadkach.
[2011-07-01 13:27]

HOGAN1

Raz na nocce przez dłuższy czas buszował sobie koło mojego łowiska lis.rano jak się rozwidniało kilkanaście metrów dalej znalazłem swój podbierak który cwaniaczek tam zaciągnął.Pewnie mu rybką pachniało
[2011-07-01 14:30]

Hubson8

Witam. No troche bylo tych zwierzątek ;). Miałem spotkanie z bobrem,popatrzył troche i poszedl w las. Ostatnio tez bylem na nocce i miałem worek kiełbasy śląskiej i byłem troche daleko od tego worka i kot wszystkie zjadł. Kurde, nie miałem co jesc ;). A w sklepie kupiłem za 23,90 zł. hehe.Pozdrawiam ;) [2011-07-01 15:29]

Witam. No troche bylo tych zwierzątek ;). Miałem spotkanie z bobrem,popatrzył troche i poszedl w las. Ostatnio tez bylem na nocce i miałem worek kiełbasy śląskiej i byłem troche daleko od tego worka i kot wszystkie zjadł. Kurde, nie miałem co jesc ;). A w sklepie kupiłem za 23,90 zł. hehe.Pozdrawiam ;)







Kot zwykły zjadł "Śląskiej" za 23,90 ???????????????? Albo ten kot to tygrys, albo ta "Śląska" u Was jest najdroższą śląską w Polsce. U nas kilo "Śląskiej" kosztuje 13,90.  [2011-07-01 17:22]

Algen

Kończąc wedkowanie, podnosze siatke z rybami a w srodku zaskroniec :/  Nie cierpię ich
[2011-07-01 20:30]

Lampe

No to po kolei:
- szczury
- myszy
- ksiądz
- bobry
- jeże
- trzech gości wrogo nastawionych
- dwóch gości wrogo nastawionych
- kozły (najbardziej mnie wystraszyły)


Nigdy jeszcze nie spotkałem dzików (czasem w nocy jak wracam do samochodu, to słyszę w kukurydzy odgłosy, lub telepot kopyt - lecz nigdy nie widziałem).

Generalnie polecam gaz odstraszający - dodaje pewności siebie (i raczej uchroni przed związaniem taśmami).
[2011-07-01 20:31]

no z nocnych gości  to 2 noce wstecz wybrałem się z kolegą i ojcem na nockę . miejsce nęcone od jakiś 5-6 kukurydzą i pszenicą , kije zarzucone czekamy na branie . po ok 40 minutach na drugim końcu zbiornika widzimy kłusola ( na pontonie )  który wyciągał sieć , szybka decyzja bierzemy Misia ( pies , niby mały a po farbie na polowanie zasuwa po parenaście km. ) latarki i idziemy , niestety kłusownik uciekł bo albo nas usłyszał albo zobaczył światło , straż została powiadomiona , dzisiaj w nocy zostało tam pobitych 2 wędkarzy w nocy , na koniec napastnicy rzucili hasłem , " TO ZA WCZORAJ " .
a z innych przeżyć to raz przegryziona siatka, mysz w zanęcie , i ciekawski kozioł .
[2011-07-01 21:06]

robcio2535

No to po kolei:
- szczury
- myszy
- ksiądz
- bobry
- jeże
- trzech gości wrogo nastawionych
- dwóch gości wrogo nastawionych
- kozły (najbardziej mnie wystraszyły)


Nigdy jeszcze nie spotkałem dzików (czasem w nocy jak wracam do samochodu, to słyszę w kukurydzy odgłosy, lub telepot kopyt - lecz nigdy nie widziałem).

Generalnie polecam gaz odstraszający - dodaje pewności siebie (i raczej uchroni przed związaniem taśmami).



Kurka wodna Lampe -Ksiądz ??? a co on z procesją tam u ciebie był ??? he he
[2011-07-02 12:56]

Lampe

nocny jogging
[2011-07-02 14:24]

Blitz

Ja tydzień temu zaskoczyłem wilka samochodem, jechałem bardzo powoli w dzień, i wyjechałem z zza zakrętu, prawdopodobnie coś z nim było nie tak. W odległości około 150 metrów stał na skraju lasu po czym jak zobaczył autko poszedł w las, było wilgotno dlatego poszedłem sprawdzić jakie ślady zostawił: charakterystyczne dla wilka to znaczy wszystkie w jednej linii. Trop psa wygląda inaczej, tamten był chudy i wyliniały... ciekawe doświadczenie bo mieliśmy tam zostać na nocce :). Kilka razy spotkałem bobra, nutrie, wydry. Raz "nutra" jak my ją nazywamy podprowadziła nam od strony wody siatkę z rybami. Albo to jakaś wydra czy coś. Siatka była przyczepiona do podpórki pod wędke, na którym stał feederek. Podpórka przewrócona, wędka również. Siatki brak, po sprawdzeniu czy aby to nie było branie stwierdziliśmy komisyjnie że to wina nutry :). 
Raz na drugim brzegu widziałem łosia, który sobie spacerował o świcie po brzegu starorzecza. 
Co ciekawe nigdy na nockach nie spotkałem żadnych nieproszonych gości rasy ludzkiej i oby tak zostało bo sprzęt, samochody kosztuje. A największe zagrożenie na nocce to właśnie kłusole, złodzieje i bandyci.  [2011-07-02 14:59]

Algen

jadać na b. poranne wedkowanie z Ojcem zobaczyłem konia idącego po pszenicy. Zatrzymaliśmy sie i okazało sie ze to samica łosia :D  Naprawde była wielka jak koń :D
[2011-07-02 23:39]

Kangur1979

Osobiście na nocce tylko drobne ssaki...,ale znajomi będać na Nekielce(łowisko karpiowe) mieli do czynienia z tajemniczym panem Jankiem...Siedzieli rozbawieni do późnego wieczora,po czym znużeni intensywnym połowem ryb[ ;) ],zasneli będąc pewnym działania swoich sygnalizatorów...I jakież ździwienie rano:brań brak,sprzętu również...Ale sprawa wyjaśniła się szybko bo za 2 godz. przyszedł pan Janek mówiąc:"nie trzeba wyndek za winko wum załatwie-takie same jak mieliśta"...No cóż...,chłopaki kulturalne dali mu 4 zyle na wino i ponownie rozłożyli swój sprzęt...Pewnie,że mogli to załatwić inaczej...,ale w końcu pan Janek to też człowiek...,czasami trzeba wybaczyć...

[2011-07-03 00:13]

laskaa1990

No to po kolei:
- szczury
- myszy
- ksiądz
- bobry
- jeże
- trzech gości wrogo nastawionych
- dwóch gości wrogo nastawionych
- kozły (najbardziej mnie wystraszyły)


Nigdy jeszcze nie spotkałem dzików (czasem w nocy jak wracam do samochodu, to słyszę w kukurydzy odgłosy, lub telepot kopyt - lecz nigdy nie widziałem).

Generalnie polecam gaz odstraszający - dodaje pewności siebie (i raczej uchroni przed związaniem taśmami).

kolego dzik nie ma kopyt tylko racice :) [2011-07-03 16:52]

tko

wataha dzików, około 20-30 sztuk!!!

tego widoku nie zapomnę do konca życia..słońce dopiero wychodzi, siędzę nad brzegiem rzeki, słyszę nagle jakieś dziwne odgłosy, odwracam głowę a tu czarna od dzików łąka. Były już w odległośc okołoi 20 metrów. Miałem wtedy, przyznam szczerze, wielkiego pietra.

Dziki spokojnie przesunęły się w bok, nic nie robiąc sobie z mojego towarzystwa.

Obrazek był piękny, biegały tam i małe warchlaki i wielkie, czarne odyńce.

[2011-07-03 17:08]