Zaloguj się do konta

Utonęli wędkarze

utworzono: 2011/06/07 08:49
Jędrula

 

http://www.tvn24.pl/-1,1705862,0,1,przerwano-poszukiwania-wedkarzy-na-jeziorze-goplo,wiadomosc.html

 

Trochę tej sytuacji nie rozumiem ? Silny wiatr wywraca mi łódź i od razu tonę . Może pływać nie umieli ? Wydaje mi się , że dobrze pływam i dałbym radę , nie mówię o zimnej wodzie np. jesienią ale teraz w czerwcu ? Nie wiem jak to mogło się stać , przy wielkich falach przecież też da się pływać ?




[2011-06-07 08:49]

Przyczyn mogło być wiele. Mogli być grubiej ubrani, kalosze na nogach, piwko, uderzenie łodzią, próba ratowania sprzętu, który wpadł do wody przy wywrotce etc..... Na wodę nie ma kozaka, a zwłaszcza w taką pogodę. Jedno zachłyśnięcie falą i kaplica.  [2011-06-07 09:02]

obcy91

No szkoda, szkoda, może inaczej by to wyglądało gdyby wszyscy mieli kamizelki asekuracyjne.

[2011-06-07 09:02]

ayem

Może ciężkie ubranie zrobiło swoje , instynktownie próbowali utrzymać się na powierzchni dodatkowo fale , może ratowali sprzęt a może jeden drugiego próbował ratować trudno powiedzieć co było bezpośrednią przyczyną.
[2011-06-07 09:04]

perwer

Przyczyn może być wiele i mogą byc banalne ,bo żeby utonąć na jeziorze wiele nie trzeba. Niech ktoś z was spróbuje na głębszej wodzie (oczywiście odradzam) ,wskoczyć w ubraniu do wody....Spodnie ,buty,sweterek ...
Ale w tych wiadomościach jest info że burza z silnym wiatrem ich dopadła na jeziorze.Przy gwałtownej wietrze ,pewnie fala zrobiła sie dość spora ,do tego spora odległość do brzegu....




Kiedyś  wyobraźcie sobie że mój znajomy o mały włos nie utopił by sie na brzegu ,przy zarzucaniu wędki.Przyjechaliśmy na jezioro ,miejscówka wybrana przypadkowo  ,rozkładamy sprzęt itd,Kolega  nałożył spodniobuty,bo widać że brzeg płytki to chciał troche wejść i zarzucić....Tak szedł z wędka przygotowaną do rzutu kilkanaście metrów i nagle  hopa  nie ma.Trafił na nagły spad,dziurę ,nie wiem(nie zbadał wcześniej terenu),woda szybko nalała mu sie do środka ,ten trzyma wędke w górze i wierzcie że jakbym go nie wyciągnoł to sam by nie wyszedł.Złapał za podbierak z którym biegłem do niego ,mozna powiedzieć że moja największa zdobycz ,wpisałem do rejestru ;gatunek;inne..Pierwsze  co go interesowało to czy wędki uratowane,zamiast cieszyć sie że żyje.Oczywiście śmiechu było sporo do wieczora,ale prawda jest taka że do śmiechu nie było ,ale chciał te przerażenie jakoś odreagować....
[2011-06-07 09:33]

Jędrula

 

No niby Panowie macie rację ale nerwy trzeba opanować w takiej chwili . Grunt to opanowanie w takiej sytuacji . Ja już miałem nieprzyjemność rozbierać się w rzece ze gumiaków , spodni i kamizelki opadając na dno . Otóż na odcinku rzeki Odry między miejscowościami Olza – Krzyżanowice trwa wydobywanie żwiru , na wodzie stoi koparka i pontony pod taśmę . Wybrałem się tam kiedyś ze spiningiem , niby teren zakładu ale dogadałem się jakoś ze stróżem i obiecałem , że porzucam pół godzinki i nie będę wchodził na pontony . Pierwszy rzut pod koparkę i miarowy szczupal , potem ładny sandacz . Trochę jeszcze postukałem po dnie kopytem ale nic się nie skusiło . Wyszedłem na górkę i już miałem odchodzić kiedy zauważyłem , że pod ostatnim pontonem chodzą piękne ryby , w pierwszej chwili pomyślałem , że to bolki ale kiedy podszedłem bliżej to zdębiałem , moim oczom ukazały się wielkie kleniska . Bandziory były wielkie , grube i miały co najmiej 50-60 cm . No i teraz dylemat , musiałem wejść na ponton żeby do nich dotrzeć , trochę stałem i myślałem , aż mnie jądra bolały takie miałem ciśnienie . Mówię dobra , raz kozie śmierć , ponton stał przy brzegu no to chop ! CHOP I PLUM ! Niby był mały uciąg ale mnie pchało jak cholera , nie spanikowałem . Zdążyłem wędkę wyrzucić kiedy zaczęło mną kręcić i wciągać pod wodę . To te gumowce i spodnie tak działają , normalnie jakby były z ołowiu . Dałem radę , rozebrałem się i spokojnie podpłynąłem do brzegu około 50 m dalej , niestety kamizelki i gumiaków nie dało się uratować . Powiem , straszne doświadczenie , szczególnie jak się opada w dół w mętnej rzecznej wodzie . Ciekaw jestem co by się stało gdyby mocno wiało i była fala , albo może jestem za ciekawski ? No cóż , dobrze , że był piękny , słoneczny dzionek .

[2011-06-07 11:09]

W takim przypadku, jaki opisał Jędrula, należy postarać się nie panikować (wiem, ze to trudne), jeśli nie jest baaaardzo głęboko (3-6m) to opadając na dno należy pozbyć się odzieży zewnętrznej, kurtka, kamizelka, bluza, spodnie, oczywiście kalosze, a następnie starać się dotrzeć do dna i nogami mocno wybić się w górę ku powierzchni. [2011-06-07 12:56]

minus

wielka tragedia ale kurde nadchodzącą burzę z daleka widać i trzeba zmykać do brzegu jeśli pogoda się kasztani.

Chyba że nie zdążyli dopłynąć



[2011-06-07 13:00]

janus1997

zeby dotknac dna na głepokosci 6m nie pomagajac opadowi trzeba miec dosyc spore doswiadczenie w nórkowaniu  a w takich sytułacjach wotpie zeby ktos nabierał duzo powietrza 
[2011-06-07 13:05]

Lampe

Wydaje mi się wręcz niewykonalne zachować zimną krew - jednocześnie tonąc  w spodnio-butach. Podziwiam takich ludzi. Ja bym pewnie sms'a pisał, co z kijami mają zrobić po mej śmierci...

Przytoczę dwie sytuacje, które wydarzyły się w realu, a które są pewnego rodzaju przestrogą.

1. Odra - ta sama, o której pisze Jędrula. Schodzę w spodniobutach coraz niżej, mam już wodę powyżej pępka. Nurt szybki. chciałem jak najbardzije zbliżyć się do głównego nurtu (sam kurna teraz nie wiem po co). Połowiłem trochę i musiałem się wycofać. I wtedy okazało się, że nurt jest zbyt szybki. Zaczęło spychać mnie w kierunku 4 metrowej głębiny. Utrzymałem równowagę i małym krokiem, żółwim tempem udało mi się wycofać. Jak niejaki Mastiff wspomniał - na wodę nie ma mocnych. Ja zlekceważyłem tę zasadę i niemal skończyło się to tragicznie.

2. Wisła - ta w Strumieniu, płytka, w sam raz do brodzenia po kolana. Dwóch moich znajomych wybrało się tam niespełna 5 dni temu. Jeden brodził przy brzegu, drugi środkiem - obaj po kolana. Nagle przychodzi 60cm fala - ten przy brzegu jakoś się złapał kamieni. Ten na środku spłynął kilkadziesiąt metrów w dół. Oczywiście tylko się wykąpał. Ale ja nie mogłem w to uwierzyć. Najwyraźniej wysoko w górach zeszła gwałtowna burza - oberwanie chmury. Fala była proporcjonalna do rzeki. Pytanie, co by było na Odrze?

Z WODĄ NIE MA ŻARTÓW


[2011-06-07 15:04]

zeby dotknac dna na głepokosci 6m nie pomagajac opadowi trzeba miec dosyc spore doswiadczenie w nórkowaniu  a w takich sytułacjach wotpie zeby ktos nabierał duzo powietrza





Jak jesteś ubrany, to nie trzeba pomagać opadowi i doświadczenia w nurkowaniu nie trzeba mieć, bo idziesz na dno jak worek kamieni. Chyba, że masz jakieś obszerne ciuchy tworzące "parasol", dlatego pisałem o rozbieraniu się podczas opadania. Właśnie w takich sytuacjach, to nie robi się nic innego jak nabieranie łapczywie powietrza.


[2011-06-07 16:44]

janus1997

niewiem jak pan ale ja sie nigdy nie topiłem  [2011-06-07 16:53]

niewiem jak pan ale ja sie nigdy nie topiłem 






I tak trzymaj. A ja z tonącymi mam niestety bardzo dużo do czynienia.

[2011-06-07 17:07]

dziki12

Witam.Lowiac wspodniobutach lub neoprenach mozna zacisnac pasek ponizej piersi co zapobiegnie wlaniu wody do srodka.
[2011-06-07 17:19]

janus1997






Jak jesteś ubrany, to nie trzeba pomagać opadowi i doświadczenia w nurkowaniu nie trzeba mieć, bo idziesz na dno jak worek kamieni. Chyba, że masz jakieś obszerne ciuchy tworzące "parasol", dlatego pisałem o rozbieraniu się podczas opadania. Właśnie w takich sytuacjach, to nie robi się nic innego jak nabieranie łapczywie powietrza. 
podczas ruchu zuzywa sie durzo a nawet bardzo duzo powietrza a trzeba je miec zeby wypłynac 



[2011-06-07 17:24]

Witam.Lowiac wspodniobutach lub neoprenach mozna zacisnac pasek ponizej piersi co zapobiegnie wlaniu wody do srodka.








Największą głupotą jest łowić z łodzi w neoprenach lub co gorsze, w spodniobutach lub kaloszach.

[2011-06-07 17:27]

podczas ruchu zuzywa sie durzo a nawet bardzo duzo powietrza a trzeba je miec zeby wypłynac 






Człowiek podczas wpadania do wody wykonuje odruchowo dwie czynności- łapie za co się da i nabiera powietrza, a nie je wypuszcza, chociażby dlatego, że różnica temperatur powoduje samoczynny wdech . Wypuszcza tylko podczas krzyku. Na bezdechu można wykonywać ruchy pod wodą jeszcze przez kilkanaście do kilkudziesięciu sekund, a tyle potrzeba na wynurzenie z 6 metrów w ubraniu.




[2011-06-07 17:34]

janus1997

ale mi chodziło o to ze pan pisał ze popdczas opadania trzeba sciagnac kalosze itp a to spowoduje zwieksze zuzycia powietrza [2011-06-07 17:41]

ale mi chodziło o to ze pan pisał ze popdczas opadania trzeba sciagnac kalosze itp a to spowoduje zwieksze zuzycia powietrza





Nie, robisz to wszystko na wdechu. 

[2011-06-07 17:51]

Jack14

No Macieju masz u mnie duży plus wiesz o czym piszesz :-)

Jak mój kolega wpadł do wody (głębokość jakieś 3m) w woderach to dziękował mi i Bogu że grunt był stały, a nie mulisty i złapał "pomocną dłoń".

Dodam moją dłoń.

Nie czuję się hiro ale mogło się zakończyć inaczej. Każda nawet super wyprawa jak nie będziemy nad wodą odpowiedzialni może zakończyć się nad lub pod wodą.

Pozdrawiam

[2011-06-07 17:52]

dziki12

Ja Lowie w 90% z  zlodzi i czasami w butofilcach dlatego mam je zawsze o1 lub 2 numery wieksze,Latwiej je zsunac wrazie potrzeby.Lodka drewniana przy mokrym lub slizgim dnie(jesien)jest pewniej  i oczywiscie cieplej.A odnosnie spodniobutow i neoprenow na Lodzi to oczywiste ze do tego nie sa stworzone.
[2011-06-07 18:08]

Ja dwa lata temu wpadłem w nocy w kwietniu do wody z pomostu razem z krzesłem, ciężkim krzesłem karpiowym. Siadając musiałem chyba przesunąć je do tyłu i złożyły się tylne nogi. Fiknąłem z krzesłem, aparatem fot., telefonem, dużą latarką i ciepło ubrany w zimową kurtkę myśliwską. I głupek zamiast siebie ratować, to ja dobiłem do dna (4m) i najpierw podjąłem krzesło z dna i podawałem córce, a potem dopiero łapałem pomost :) Po wszystkim uświadomiła mi to wszystko córka pukając w czoło :)  [2011-06-07 18:09]

W sytuacji Jędruli ........ciekawi mnie co na to stróż (gdyby doszło di tragedi) z którym się dogadał i wpuścił go na teren przez niego chroniony ? [2011-06-07 19:10]

Jack14

Eeeeee tam kolega pisał, że prąd wody był dość "wartki" to i na pewno by go nie znaleźli w tym samym miejscu tylko kilka kilometrów dalej i kilka dni później.

Czyli sprawy nie było, stróż nic nie widział (oczywiście tak tylko by mógł wyglądać koniec tej opowieści co nie znaczy, że tak by było).

[2011-06-09 18:21]

wedkarz

zdrowie jest najważniejsze ;] [2011-06-09 18:56]