Tarlisko krąpia a łowienie?

/ 4 odpowiedzi
Witam,

słowem wstępu mieszkam i najczęściej wędkuję w Warszawie, także zdarza mi się wędkować nad Wisłą. Wczoraj byłem w okolicach mostu północnego, Wisła przybrała trochę w ostatnich dniach i zalała kawałek plaży, jak i traw, które na niej rosną. W powstałej płyciźnie utworzyło się tarlisko, sam Krąp - minimum 200 sztuk, wczoraj były wielkości 10-15 cm, dziś już ocierały się i sztuki większe do 30 cm. Tarciu sprzyja nurt, który się utworzył, gdyż jest ono obok bardzo uczęszczanej ścieżki, pod którą są zrobione odpływy do starorzecza - dwie grube rury na szerokość ścieżki. Także spacerowicze, rowerzyści uczęszczają po niej tłumnie, jak i wędkarze.
Ja widziałem coś takiego pierwszy raz, nagrałem nawet kilka filmików jak to wygląda https://www.youtube.com/watch?v=c8CVrhJ-Wbw&list=PL6KmE_JNhZkF_tt92_7h-cV0ziyvDsvEm .
Z tego co wiem wczoraj wędkarze sami pełnili niejaką wartę i przeganiali amatorów z podbierakami, dzwoniono nawet do straży rzecznej, ale olali temat - pewnie, bo to krąp, a nie np. szczupak, sandacz... Ja przechodząc później natknąłem się na patrol policji, akurat trafiłem na wędkarza, gdyż sam przychodzi łowić w to miejsce, pokazałem mu tarlisko i stwierdził, żebym zadzwonił na 112 i poprosił o straż rzeczną, bo on jest z ekipy interwencyjnej. Jak wiadomo "spacerowicze za dnia" prawdopodobnie wrócą z siatami w nocy, więc w końcu staneło na tym, że sam miał ich poinformować i przyjeżdżać co jakiś czas w to miejsce.
Dziś rano przeszedłem się tam jeszcze raz, Krąp się tli aż miło, jak wspomniałem pojawiły się większe sztuki oraz spora ławica uklei, poszedłem pospinningować w dalsze rejony, ale wracając musiałem minąć tarlisko raz jeszcze. Pierwsze co widzę to chłopaczek, który ze spławikiem kilku gramowym sobie macza haczyk z białym robakiem wprost w tarlisko... Informuję grzecznie, że tu nie wolno łowić, dostaję w zamian pytanie za 10 punktów: dlaczego?!. Wytłumaczyłem, że to tarlisko, dostałem w odpowiedzi, że on tylko żywczyka chce sobie złapać... Poleciłem pójście gdzie indziej, strasząc mandatem, to poszedł 20 metrów dalej i jak mniemam wrócił, jak tylko stracił mnie z pola widzenia. Idąc 20 metrów dalej ujrzałem 3 wędkarzy, jeden stał sobie w woderach stawiając bombkę żywcową, dwóch innych łowiło na ciężki spinning - duże gumy, bądź blachy, zarzucając i ściągając jak najszybciej mogli.
Zastanowiło mnie to, czy w tarlisko wpłynęły szczupaki, bolenie, czy jak? Postałem chwile, zauważyłem jeszcze jednego wędkarza, który rozplątywał zestaw i jeszcze jednego kumpla spinningistów, który siedział i się przyglądał. Podszedłem więc bliżej, bo zauważyłem 10 litrowe wiadro obok nich, tak zerknąć, co w nim mają, czy aby nie krap. Otóż nie, sama ukleja, najwyraźniej zaczerpnięta z tarliska, gdyż było miejsce, gdzie jednym zanurzeniem wiadra dało się wyłowić z 50 sztuk, ukleja po prostu trzymała się przepływu w ścieżce, to wypływając, to wpływając.
Już miałem odchodzić od nich, gdy moim ocza ukazały się dwa martwe leszcze, każdy jakieś 50-60 cm, piękne złote łopaty, tylko, że pokaleczone przy grzbiecie. Zapytałem grzecznie, czy one na spinning wzięły, wiem, że czasem zdarza się taki przyłów. Usłyszałem, że nie, "na marchewkę hehehe" i zaczeły się podśmiechujki "mi się białe kończą, masz czerwonego hehehe?". Stwierdziłem dość widziałem, leszcze przyhaczone na blachy/gumy jak nic, w końcu tarlisko, to i pewnie wpłynęły i się koledzy w szarpaka bawią. Zwłaszcza, że wędkarz z bombką w woderach krzyknął do spinningistów, że tu 80% to krąp. Odchodząc jeszcze usłyszałem, jacy to ludzie źli i dopytują, czy leszcz na gumę bierze. Oddaliłem się na 200 metrów i zadzwoniłem pod 112, poprosiłem o straż rzeczną, wysłano patrol policji. Sytuację widziałem z daleka, nie wiem, czy Panowie mieli karty wędkarskie - wątpię, czy dostali mandaty - mam nadzieję, ale po rozmowie z funkcjonariuszami zawinęli się z tarliska. Chłopaczek ze spławiczkiem i wędkarz w woderach najwyraźniej uciekli widząc nadchodzący patrol, mieli lepsze pole widoku. Policjanci skontrolowali jeszcze z 4 wędkarzy w okolicach mostu i pojechali.

Teraz pytania.
Ile to tarlisko jeszcze będzie trwało, czy to nie powinno trwać 2-3 dni?
Czy obok tarliska, można w ogóle łowić jakąkolwiek metodą? Wiadomo, że w tarlisku nie wolno, ale 10 metrów obok na spinning np. kiedy widzi się chodzącego szczupaka?
Co w ogóle powinno się robić w takich sytuacjach, kiedy nikt nie chce pilnować tarliska, a warunki są takie, że pewnie tworzy się ono co roku z racji przepływu Wisły do starorzecza, kiedy ta tylko przybierze, zaleje trochę trawy i robi się przepływ wody. Nie da się tego nigdzie zgłosić, by postawili tablice, czy zmontowali kamerę na moście czy jak? Akurat droga bardzo uczęszczana, jak i dojazd samochodem z racji świeżo zrobionej drogi możliwy praktycznie nad samą "miejscówkę" i "chętnych" naprawdę nie brakuje?
Jakie służby informować, jeśli ktoś coś kombinuje przy tarlisku? Dzwonić 112 i prosić o policję lub straż rzeczną? Chyba za takie czyny są odpowiednie taryfikatory (np. http://www.pzw.org.pl/pliki/prezentacje/3035/cms/szablony/9802/pliki/taryfikator.pdf ), wątpię, by policja była w temacie, znała RAPR i wydawała mandaty jak leci tzn. za brak karty wędkarskiej, za brak innych uprawnień, za łowienie w tarlisku, czy może się mylę? Wiadomo, że jak jestem sam, a widzę 5 chłopa, to obywatelskiego zatrzymania nie dokonam :D.
Czy też może przereagowałem i nie powinienem nikogo wzywać?

Pozdrawiam!
kedzio


Oznakowane tarliska są święte i każdy kto tam łowi jest zwykłą łajzą.

Poza granicami tarliska można łowić, ale też nie należy zarzucać na teren tarliska.

Zazwyczaj ludzie praktykują takie zachowania, że siadają przy samej granicy i często pozwalają zestawowi spływać tam, gdzie nie powinien. To  już pozostawiam ocenie każdego z osobna, bo każdy ma swoją etykę. 

(2015/05/29 11:50)

kedzio


Natomiast jeśli tarliskiem nazywasz miejsce gdzie krąp postanowił się wytrzeć, a nie jest to oznakowana enklawa, to nie ma takiego prawa, które zabrania w tym miejscu łowić, ponieważ krąp nie ma ani okresu, ani wymiaru ochronnego. Jedynym pocieszeniem jest to, że ryba w okresie ostrego tarła jest mało podatna na przynęty. Możesz pod sam pysk podkładać, a rzadko weźmie.

Szarpakiem owszem, da się wytargać, ale każdy w takim przypadku jest łobuzem i to już trzeba zgłaszać organom ścigania.

(2015/05/29 11:54)

użytkownik16322


Pustoszenie trących się ( choć by krąpi ) ryb jest dla mnie takim samym barbarzyństwem jak strzelanie do ciężarnych zajęczyc. Po to pan Bóg dał nam rozum i ,,władanie " nad światem abyśmy odpowiadali za przyrodę. Jak w jeziorze to może tak , ale w rzece nie nazwał bym krąpia szkodnikiem jest po prostu ogniwem w łańcuchu pokarmowym.Ps. Jeśli nie regulamin to zwyczajna etyka i ludzka przyzwitość nie pozwala mi zabijać zwierząt w czasie rozrodu.Julian (2015/05/29 16:13)

ogtw


Pustoszenie trących się ( choć by krąpi ) ryb jest dla mnie takim samym barbarzyństwem jak strzelanie do ciężarnych zajęczyc. Po to pan Bóg dał nam rozum i ,,władanie " nad światem abyśmy odpowiadali za przyrodę. Jak w jeziorze to może tak , ale w rzece nie nazwał bym krąpia szkodnikiem jest po prostu ogniwem w łańcuchu pokarmowym.Ps. Jeśli nie regulamin to zwyczajna etyka i ludzka przyzwitość nie pozwala mi zabijać zwierząt w czasie rozrodu.Julian

I nie przeszkadzać im w tych chwilach. 
(2015/05/29 17:07)