Tajemnice "starych" wędkarzy

/ 194 odpowiedzi / 15 zdjęć
owczarki


He he to poco chipsy nie prosciej by bylo bekon wedzony i papryka mielona?

A tak powaznie napewno cos innego smakowo wygladem ksztaltem rybe moze zaciekawic
i efekty beda Zawsze trzeba-nalezy eksperymentowac aby dojsc do pewnej wiedzy która jest potrzebna na danym lowisku bo nie ma reguly, kazda woda jest inna!



chipsy z lepszej marki-takie w tubach mają intesywny zapach i smak pobudzający ryby niewielka ilość pół do zjedzenia a pół na ryby to jest zadawalające rozwiązanie...pozdrawiam 
oczywiście miałem je zmielone w zanęcie  (2012/04/25 15:59)

kacper252


Mi zawsze babcia opowiadała ,że jak była mała to to u niej we wsi facet miał staw i brał zdechłe zwierzęta głównie psy i wieszał je nad wodą a potem robaki spadały do wody i zawsze było tam pełno ryb. (2012/04/26 09:23)

owczarki


z tymi robakami to normalka kiedys tylko tak się je pozyskiwało bo wszystko było drogie wrzucało sie je w trociny i sprawa czysta  (2012/04/26 20:22)

kogutw68


z tymi robakami to normalka kiedys tylko tak się je pozyskiwało bo wszystko było drogie wrzucało sie je w trociny i sprawa czysta 


Jak pamiętam zawsze białego miałem z rybich głów wrzucałem je do wiadra zamykałem kilka much i po sprawie, a z psa a fuj do ust bym nie wziął

(2012/04/26 20:40)

Bernard51


ak pamiętam zawsze białego miałem z rybich głów wrzucałem je do wiadra zamykałem kilka much i po sprawie, a z psa a fuj do ust bym nie wziął

A kto Ci do ust kaze brac? W zimie rozumie na lodzie by nie zamarzly to mozna w ustach potrzymac ,ale lato jak jest cieplo mozna w kieszeni  przechowac (2012/04/26 20:52)

kogutw68


ak pamiętam zawsze białego miałem z rybich głów wrzucałem je do wiadra zamykałem kilka much i po sprawie, a z psa a fuj do ust bym nie wziął

A kto Ci do ust kaze brac? W zimie rozumie na lodzie by nie zamarzly to mozna w ustach potrzymac ,ale lato jak jest cieplo mozna w kieszeni  przechowac


A widzisz na te z ust lepiej biorą (2012/04/26 21:17)

BRZANA1971


mając kilkanaście lat chodziłem do rzeźni, było tam miejsce składowania odpadów, ubierałem gumiaki, chirurgiczne rękawice,  załatwione od znajomej mamy ze szpitala, brałem kawał skóry świni czy cielaka i tłukłem o ścianę a potem do wiadra. Szczegółów zapachów i wyglądu pomieszczenia szczególnie latem wam oszczędzę, ale czego nie robiło się dla wyników (2012/04/26 22:55)

użytkownik104859


Byli innim co z rzezni przynosili mady za czerwona stówe to bylo troche mniej niz litr
duzy sloik  plukalo sie w ludwiku i do trocin rozdzielalo sie na iles tam pudelek i do
starej lodówki w piwnicy Byli to czasy i ryby byly inne? (2012/04/27 07:18)

owczarki


wczoraj byłem na rzece Warta posiedziałem 3godz i nic po czym około18 spojrzałem pod nogi a tu pijawki wychodzą z ziemi wziołem taką na haczyk i honor uratowany 1szt złowina szkoda że nie za duża (2012/04/28 08:27)

owczarki


ak pamiętam zawsze białego miałem z rybich głów wrzucałem je do wiadra zamykałem kilka much i po sprawie, a z psa a fuj do ust bym nie wziął

A kto Ci do ust kaze brac? W zimie rozumie na lodzie by nie zamarzly to mozna w ustach potrzymac ,ale lato jak jest cieplo mozna w kieszeni  przechowac


z ryb też piękne pinki wychodziły bo mięso surowe to już większe robale a przy tym jaka woń takie popsute mięso pamiętam głowy krowie zgniłe wrzucano na węgorze (2012/04/28 08:30)

JOPEK1971


ak pamiętam zawsze białego miałem z rybich głów wrzucałem je do wiadra zamykałem kilka much i po sprawie, a z psa a fuj do ust bym nie wziął

A kto Ci do ust kaze brac? W zimie rozumie na lodzie by nie zamarzly to mozna w ustach potrzymac ,ale lato jak jest cieplo mozna w kieszeni  przechowac


z ryb też piękne pinki wychodziły bo mięso surowe to już większe robale a przy tym jaka woń takie popsute mięso pamiętam głowy krowie zgniłe wrzucano na węgorze
I pewnie węgorze z jeziora wyłaziły przekąsic grochem jak padliny się obżarły? HA ha ha.Najlepsza pożywka dla larw muchy plujki to serca wieprzowe.

(2012/04/28 11:21)

JKarp


CześćSłodkim grochem:-)Siali na rzekami słodki groszek a jak dojrzał to węgorze "szły" się najeść grochu - w tym czasie cichutko wysypywano suchy piach pomiędzy rzeką a grochem i węgorze już nie mogły wrócić do rzeki bo grzęzły w tym piachu to je cap ;-)JK (2012/04/28 12:04)

Bernard51


Nam to kiedys za baitla opowiadano i wierzylismy w to dzis jest internet
mlodzi nie korzystaja z opowiesci starszych nie koniecznie wedkarzy ale "bajarzy" (2012/04/28 12:09)

JOPEK1971


CześćSłodkim grochem:-)Siali na rzekami słodki groszek a jak dojrzał to węgorze "szły" się najeść grochu - w tym czasie cichutko wysypywano suchy piach pomiędzy rzeką a grochem i węgorze już nie mogły wrócić do rzeki bo grzęzły w tym piachu to je cap ;-)JK

Cześc.HA ha ha.Znam opowieści o węgorzach które mleko krową z wymion wysysają.Chyba zamiast browarka będę mleko zabierał,może jakaś "glizda" spragniona wyjdzie z wody by zajumac mi mleczko.;-)))Słyszałem różne historyjki na temat tej ryby,ponoc żaby zżerane są gdy śpią a węgorz wyłazi z wody i opycha się tymi płazami.Są świadkowie którzy widzieli ślady na brzegu zostawione po tych obślizgłych rybach. ;-))) gośc nawet w bęben od pralki napchał mięsa mielonego i wtarabanił to do wody.Niektórzy ludzie są niesamowicie poje.......... 
(2012/04/28 12:52)

JKarp


Nam to kiedys za baitla opowiadano i wierzylismy w to dzis jest internet
mlodzi nie korzystaja z opowiesci starszych nie koniecznie wedkarzy ale "bajarzy"

CześćJak widzisz kiedyś nawet węgorza złowić było łatwiej :-) Nikt nie zakładał tematu " Sezon na węgorza " - chciałeś to brałeś kije, rosówki, uklejki i szedłeś na noc na węgorza. Teraz jak ktoś by się uparł i napisał, że sezon na te ryby rozpoczyna się w lipcu to pewnie większość ( oprócz starych wyjadaczy ) by uwierzyła ;-)JK (2012/04/28 13:25)

kogutw68


a zeby łowic raki siadałem na brzegu wkładałem nogi do wody i po kilku minutach raptownie do góry całe łydki miałem w siniakach, ale raki pyszne, tylko uciekałem z domu jak matka do wody wrzucała (2012/04/28 19:42)

owczarki


a zeby łowic raki siadałem na brzegu wkładałem nogi do wody i po kilku minutach raptownie do góry całe łydki miałem w siniakach, ale raki pyszne, tylko uciekałem z domu jak matka do wody wrzucała



dobre te raczki tylko za mocno piszczą przy gotowaniu no i czuć muł ale dobry kucharz przyprawami zmieni to w delicje<kiedys w Lubotyniu tak biwakowaliśmy codziennie wieczorem akcja rak> (2012/04/29 11:56)

owczarki


i jak tam rybki obudziły sie już w waszych rejonach bo u nas sa ospałe KOŁO (2012/05/18 15:18)

owczarki


w niedziele rano około 3 jakby jaki zawody na dzierawach<KOŁO> tyle wędkarzy nad wodą niestety byłem na zawodach i dopiero po południu podskoczyłem na rekonesans i jak zwykle tylko okonie mi w łapy padaja  a czekam na inne rybki takie jaki łapią koledzy zwłaszcza ten pan niebieskim motorkiem siedzi obok i po kilo ciągnie (2012/05/21 21:27)

owczarki


wczoraj na rzece Warta kolega obok mnie złapał 3,5kg sumika a ja jak zwykle mizernego okonia (2012/05/23 17:19)

owczarki


A CO TAM U WAS SŁYCHAĆ (2012/05/26 21:34)

covent


Lubisz sobie popisać, (2012/05/26 21:47)

JOPEK1971


a zeby łowic raki siadałem na brzegu wkładałem nogi do wody i po kilku minutach raptownie do góry całe łydki miałem w siniakach, ale raki pyszne, tylko uciekałem z domu jak matka do wody wrzucała

Raki są wyśmienite.Ryby też uwielbiają ten przysmak.Mój ojciec który mnie nauczył łowic na te skorupiaki ma patent na lina używając mięsa raków.Albowiem podgrzewa mięso zapalniczką by troszkę się ścięło,wtedy nie spada z haczyka,może "przypalanka" wabi bardziej te ryby? Bo jak mnie namówi na łowienie lina,co bardzo lubię,to dostaję lekcję od mistrza.Ale na spinning nie ma szans. ;-)

(2012/05/26 22:04)

owczarki


wreszcie zaczeło sie moje eldorado ...linek 3.2kg pękł mój rekord (2012/05/29 23:07)

max2015


każdego spotkanego wędkarza pytam i jak coś bierze z zadowoleniem pokazują mi ryby wielkości dłoni ...ide dalej i jak coś bierze ? nic nawet nie drgnie   ?!? zastanowienie siadam obok po około2 godz kolega się zbiera wykłada pokaźne leszczyki i odjeżdża  

moje spostrzeżenia są takie że dobry wędkarz boi sie pochwalić rybami bo mu zaraz jakiś >gap< usiądzie na jego miejscu i ryby zestresuje tak że przyzwyczajenie ich na nowo do swojej zanęty zabierze kilka dni codziennego nęcenia.tak też jest z moim ojcem raz sie pochwalił zdobyczą  to później ścigał się z innymi o swoje własnoręcznie założone stanowisko tzw emeryta hobbysty <łapie i wypuszcza> a jeszcze kilkanaście lat temu każda sztuka się liczyła teraz przynosi tylko okazy którymi warto się pochwalić ostatnia sztuka to dwa leszczyki 1.5kg i 1.2kg a domena jego mało wrzucić ---dużo wyciągnąć \
ciągle mnie zaskakuje jedzie z wędką i małym słoikiem a wraca z taką.....rybą.ale to lata doświadczeń

Zgadzam się. pamietam jak dziś mialem z 10 lat, z moim dziadkiem chodziliśmy na Wkrę w Glinojecku. Siedzimy na starorzeczu łowimy płocie, okonie ale takie po 20. 30 cm. Na zwykle leszczynówki. A zaneta ??, Zwykla pszenica. Gotowana i biale zwykle robaki., Na przeciw nas Warszaiwak :)) teleskopy, kolowrotki och i ach :)) i nic. Mało go szlag nie trafil. Taka przyneta, taka zaneta, nic. a my spokoj i co chwila rybka :)) ubaw byl mowie wam :))Pozdrawiam.P.S. Co doswiadczenie to doswiadczenie :)  (2012/05/30 10:49)