Tajemnice "starych" wędkarzy

/ 194 odpowiedzi / 15 zdjęć
każdego spotkanego wędkarza pytam i jak coś bierze z zadowoleniem pokazują mi ryby wielkości dłoni ...ide dalej i jak coś bierze ? nic nawet nie drgnie   ?!? zastanowienie siadam obok po około2 godz kolega się zbiera wykłada pokaźne leszczyki<powyżej 1kg> i odjeżdża  

moje spostrzeżenia są takie że dobry wędkarz boi sie pochwalić rybami bo mu zaraz jakiś >gap< usiądzie na jego miejscu i ryby zestresuje tak że przyzwyczajenie ich na nowo do swojej zanęty zabierze kilka dni codziennego nęcenia.tak też jest z moim ojcem raz sie pochwalił zdobyczą  to później ścigał się z innymi o swoje własnoręcznie założone stanowisko tzw emeryta hobbysty <łapie i wypuszcza> a jeszcze kilkanaście lat temu każda sztuka się liczyła teraz przynosi tylko okazy którymi warto się pochwalić ostatnia sztuka to dwa leszczyki 1.5kg i 1.2kg a domena jego mało wrzucić ---dużo wyciągnąć \
ciągle mnie zaskakuje jedzie z wędką i małym słoikiem a wraca z taką.....rybą.ale to lata doświadczeń
Tomekoo


bywa,trzeba dobrze szukać jeśli ryba ma naturalną stołówkę nie trzeba zwracac jej uwagi żeby zatrzymywała się co dzień w łowisku bo przypływa po "swoje"codzienne papu;)ja na odcinku Wronek nie łowię w ogóle leszczy z zasiadek bo nie lubię przepychanek nad wodą więc wybieram dzicz;) (2012/03/08 19:00)

owczarki


pamiętam czasy że wystarczyło mi na początku pół kilo pszenicy do podsypki a później wystarczyło tylko wybierać te wieksze sztuki  (2012/03/09 15:59)

owczarki


CIEKAW JESTEM CZY NADAL KTOŚ STOSUJE GLINĘ DO ZANĘTY... (2012/03/09 23:21)

gruby1-g3


CIEKAW JESTEM CZY NADAL KTOŚ STOSUJE GLINĘ DO ZANĘTY...


ależ oczywiście mój sąsiad bez gliny nie jedzie nad wodę a i rezultaty ma niezłe a facet ma 60lat i nie stosuje nowości naszego rynku sam miesza np zmielona kukurydza,otręby itp.Nie raz to aż dziw jakie leszcze przywozi a i sandacz się trafia mu ale to przypadki już. (2012/03/10 06:40)

ryukon1975


CIEKAW JESTEM CZY NADAL KTOŚ STOSUJE GLINĘ DO ZANĘTY...



Co ciekawe są jeszcze tacy niedostosowani do życia w komercji którzy sami robią przykładowo zanęty.Lepią kule i nimi nęcą.Ja jestem takim wybrykiem natury,nie kupuję kolorowych i zakonserwowanych na wieczne czasy zanęt z sklepów.Pomimo zapewnień producentów o nadzwyczajnej skuteczności ich specyfików zwykła kukurydza czy pszenica na odpowiednio wybranej miejscówce jest o wiele skuteczniejsza. (2012/03/10 07:25)

użytkownik16322


Było to parę lat temu żona zmieniła pracę siłą rzeczy nie miała urlopu. Postanowiłem wrócić do żródeł, zacząłem jeżdzić nad kanałek żerański w okolicy Aleksandrowa wyszukałem ustronne miejsce przygotowałem sobie stanowisko i nęciłem.Na początku były krąpiki,potem płoteczkiByłem tam codziennie jako że miałem urlop a z Pragi to rzut beretem.Gdy podeszły sensowne ryby leszcze, ładne japońce a na koniec ładny 2kg lin zjawił się ON.Pamiętam jego beszczelny uśmieszek jak przyszedłem i go zobaczyłem na ,,moim" miejscu.Mieszkał w pobliżu i mnie od dłuższego czasu obserwował.Póżniej od miejscowych wędkarzy dowiedziałem się że nazywają go Sęp.Nie nęci a przychodzi na gotowe taki chłopek roztropek.Rozumiem że ,,miejsce" to ma każdy z nas na cmentarzu ale w tym przypadku sami widzicie.Dlatego nie dziwię się starym ( sam mam 56lat i od 36 moczę kija ) wędkarzom.Z poważaniem Julian  (2012/03/10 12:34)

Romuald55


Kolego owczarki...ci co nie stosują gliny do zanęt twierdzą że w naszych wodach nie ma białej ryby.Mylą się i to bardzo! (2012/03/10 12:55)

Arcymisiek


Liczy się przede wszystkim doświadczenie,umiejętność czytania wody,regularne nęcenie.
Myślę,że niektóre stare wygi posiadły tę zdolność,więc stąd się biorą sukcesy.
                             Natomiast co do sprawy stosowania  gliny w zanęcie,to osobiście stosuję na rzekę przeważnie zawsze,a  i głębsze zbiorniki stojące,a to po to żeby zanęta siadła bez zbędnego zwabiania ukleji,co bywa czasami uciążliwe gdy wejdzie.Z uwagi na to,że w pobliżu mam cegielnie,a więc jest dostęp do jej różnych pokładów, po wykopaniu susze ,miele,a czasem nawet wstępnie zaprawiam zapachami.
Glina jest świetnym dodatkiem ,obciążającym ,klejącym ,a także w połączeniu z zapachami daje piękną smugę zapachową co przyciągą ryby. (2012/03/10 14:14)

użytkownik37642


CIEKAW JESTEM CZY NADAL KTOŚ STOSUJE GLINĘ DO ZANĘTY...


Oczywiście,że tak ale na rzekach,choc pamiętam czasy co ich-(kul zanętowych połączonych z gliną używał każdy zawodnik na zawodach spławikowych),to dopiero było bombardowanie... (2012/03/10 15:34)

owczarki


Liczy się przede wszystkim doświadczenie,umiejętność czytania wody,regularne nęcenie.
Myślę,że niektóre stare wygi posiadły tę zdolność,więc stąd się biorą sukcesy.
                             Natomiast co do sprawy stosowania  gliny w zanęcie,to osobiście stosuję na rzekę przeważnie zawsze,a  i głębsze zbiorniki stojące,a to po to żeby zanęta siadła bez zbędnego zwabiania ukleji,co bywa czasami uciążliwe gdy wejdzie.Z uwagi na to,że w pobliżu mam cegielnie,a więc jest dostęp do jej różnych pokładów, po wykopaniu susze ,miele,a czasem nawet wstępnie zaprawiam zapachami.
Glina jest świetnym dodatkiem ,obciążającym ,klejącym ,a także w połączeniu z zapachami daje piękną smugę zapachową co przyciągą ryby.
faktycznie z moich doświadczeń i zaobserwowań zastanawiałem sie nad ulepszeniem tej chmury zapachowo-obciążającej zwłaszcza przy silnym nurcie.
(2012/03/10 19:35)

LABEO


 Latem ,podczas szukania wolnego miejsca nad Wisłą natrafiłem na dziadka około 80 latek z bambusówką ,golił leszcze aż miło,ciężka była rozmowa do momętu aż z plecaka wyjołem 0,5 wody ognistej domowej produkcji ,dziadek tak się rozkręcił że dał bym sobie rękę uciąć iż 80 lat na 2 dzielić trzeba,na co łowił i czym nęcim wam nie powiem,ale  wszystko opierało się o prostotę i dostępność składników w nadwiślańskiej stodole,a opowieści o Wiślanych rybach do dziś rozbudzają moją wyobrażnię. (2012/03/11 00:18)

owczarki


dzisiaj byłem za jeziorsku  lód do połowy roztajał a na ujściu <tamie > w stronę konina już wędkarze grasują (2012/03/12 20:14)

owczarki


osobiście podpatrzyłem że: glina użyta w w zanęcie <po urobieniu>kulek zostaje obsuszana przez niektórych z nas tzn. lepią kule po czym odstawiaja je na ok 30 min. na powietrze aby dobrze obeschły zanim zostaną wrzucone do wody .Efekt faktycznie jest lepszy niż normalnie gdyz kulki po opadnięciu w wodzie dłużej utrzymuje się na dnie zwabiając tym samym większe leszczyki



czy ktoś stosuje kombinacje miodu z czosnkiem jęsli tak to w jakich proporcjach .Dlaczego możemy zrazic ryby nieodpowiednią kombinacja ....ja osobiście wolę dodać więcej... co proponujecie\? (2012/03/16 09:40)

JKarp


CześćZrób sobie dip z czosnku i z miodu :-))))Druga kombinacja o której słyszałem to scopex-czosnek :-)JK (2012/03/16 09:47)

JKarp


CIEKAW JESTEM CZY NADAL KTOŚ STOSUJE GLINĘ DO ZANĘTY...



Co ciekawe są jeszcze tacy niedostosowani do życia w komercji którzy sami robią przykładowo zanęty.Lepią kule i nimi nęcą.Ja jestem takim wybrykiem natury,nie kupuję kolorowych i zakonserwowanych na wieczne czasy zanęt z sklepów.Pomimo zapewnień producentów o nadzwyczajnej skuteczności ich specyfików zwykła kukurydza czy pszenica na odpowiednio wybranej miejscówce jest o wiele skuteczniejsza.


CześćKrzysztof bo Twoje całe łowienie to jakieś takie i prehistoryczne :-) Nie licząc sprzętu ;-)Oczywiście w bardzo pozytywnym znaczeniu tego słowa. Twoja Rzeka wymusza na Tobie pewne postępowanie. Wiecie jak już mieszkałem w Legionowie na urlop miałem pojechać na stare śmieci - na wspólne wędkowanie z Kumplami. Oczywiście moja koncepcja łowienia była taka jak na Zalewie Zegrzyński. Zanęty, pinki, białe - aktywatory itp. Owszem - ryby mi brały ale jakieś takie były hm przezroczyste :-) maleństwa same.Po założeniu trzech ziarek kuku zacząłem łowić normalne, porządne ryby.JK (2012/03/16 09:56)

kawiorek


Niesteny masz duzo racji,l Janusz ale tak bywa kazdy z nas ma swojego "konika"i w tym sie czuje najlepiej? Dla niektorych ciezkie do zrozumienia ograniczone hobby-psełdo warunki pozwalajace na" pasje"skoro jestesmy usatysfakcjonowani na tym poziomie bez zbednej komercji to chwala nam za to bo nie podlegamy (w pewnym sensie w pogoni za winikami aby pokazac sie przed innymi- ja nie gorszy ale prawie mistrz )wyscigom ktore nie maja wiekszego znaczenia jak wykazanie sie przed spolecznoscia taka jak ja i to jest chore , ale na portalu piszemy ze jestesmy tylko hobbistami tej rekreacyjnej passji- ale to nie jest juz to??
Przynajmniej dla mnie. (2012/03/16 11:56)

JKarp


CześćWybacz ale po przeczytaniu kilka razy nie wiem co masz na myśli.JK (2012/03/16 12:52)

pompips


Było to parę lat temu żona zmieniła pracę siłą rzeczy nie miała urlopu. Postanowiłem wrócić do żródeł, zacząłem jeżdzić nad kanałek żerański w okolicy Aleksandrowa wyszukałem ustronne miejsce przygotowałem sobie stanowisko i nęciłem.Na początku były krąpiki,potem płoteczkiByłem tam codziennie jako że miałem urlop a z Pragi to rzut beretem.Gdy podeszły sensowne ryby leszcze, ładne japońce a na koniec ładny 2kg lin zjawił się ON.Pamiętam jego beszczelny uśmieszek jak przyszedłem i go zobaczyłem na ,,moim" miejscu.Mieszkał w pobliżu i mnie od dłuższego czasu obserwował.Póżniej od miejscowych wędkarzy dowiedziałem się że nazywają go Sęp.Nie nęci a przychodzi na gotowe taki chłopek roztropek.Rozumiem że ,,miejsce" to ma każdy z nas na cmentarzu ale w tym przypadku sami widzicie.Dlatego nie dziwię się starym ( sam mam 56lat i od 36 moczę kija ) wędkarzom.Z poważaniem Julian 


Czasami na rybach podchodzi ktoś do mnie i grzecznie mówi że ma tu zanęcone jak nie mam dużo sprzętu i nie wrzuciłem swojej zanęty to jestem skłonny ustąpić miejsca, ale kilka razy kol. wędkarze używali takich słów że z czystej złośliwości nie ustąpiłem, raz zostałem zakatowany kosą przez starszego pana "wędkarza" bo też miał zanęcone. Najbardziej wkurzyłem się kiedy nasz okoliczny sęp/śmieciarz widząc że mam brania siadł na cyplu obok i zaczął rzucać centralnie w moje zestawy kilka razy plącząc się z moimi.  Nic nie wyciągnął tylko mnie wkurwił, więc oszczelałem chama zanętą  gościu ma około 70 lat.  (2012/03/17 06:43)

covent


Było to parę lat temu żona zmieniła pracę siłą rzeczy nie miała urlopu. Postanowiłem wrócić do żródeł, zacząłem jeżdzić nad kanałek żerański w okolicy Aleksandrowa wyszukałem ustronne miejsce przygotowałem sobie stanowisko i nęciłem.Na początku były krąpiki,potem płoteczkiByłem tam codziennie jako że miałem urlop a z Pragi to rzut beretem.Gdy podeszły sensowne ryby leszcze, ładne japońce a na koniec ładny 2kg lin zjawił się ON.Pamiętam jego beszczelny uśmieszek jak przyszedłem i go zobaczyłem na ,,moim" miejscu.Mieszkał w pobliżu i mnie od dłuższego czasu obserwował.Póżniej od miejscowych wędkarzy dowiedziałem się że nazywają go Sęp.Nie nęci a przychodzi na gotowe taki chłopek roztropek.Rozumiem że ,,miejsce" to ma każdy z nas na cmentarzu ale w tym przypadku sami widzicie.Dlatego nie dziwię się starym ( sam mam 56lat i od 36 moczę kija ) wędkarzom.Z poważaniem Julian 


Czasami na rybach podchodzi ktoś do mnie i grzecznie mówi że ma tu zanęcone jak nie mam dużo sprzętu i nie wrzuciłem swojej zanęty to jestem skłonny ustąpić miejsca, ale kilka razy kol. wędkarze używali takich słów że z czystej złośliwości nie ustąpiłem, raz zostałem zakatowany kosą przez starszego pana "wędkarza" bo też miał zanęcone. Najbardziej wkurzyłem się kiedy nasz okoliczny sęp/śmieciarz widząc że mam brania siadł na cyplu obok i zaczął rzucać centralnie w moje zestawy kilka razy plącząc się z moimi.  Nic nie wyciągnął tylko mnie wkurwił, więc oszczelałem chama zanętą  gościu ma około 70 lat. 


Poza błędem orto musialo to ciekawie wyglądać hehe:)

(2012/03/17 07:38)

damiano96


Było to parę lat temu żona zmieniła pracę siłą rzeczy nie miała urlopu. Postanowiłem wrócić do żródeł, zacząłem jeżdzić nad kanałek żerański w okolicy Aleksandrowa wyszukałem ustronne miejsce przygotowałem sobie stanowisko i nęciłem.Na początku były krąpiki,potem płoteczki Byłem tam codziennie jako że miałem urlop a z Pragi to rzut beretem.Gdy podeszły sensowne ryby leszcze, ładne japońce a na koniec ładny 2kg lin zjawił się ON.Pamiętam jego beszczelny uśmieszek jak przyszedłem i go zobaczyłem na ,,moim" miejscu.Mieszkał w pobliżu i mnie od dłuższego czasu obserwował.Póżniej od miejscowych wędkarzy dowiedziałem się że nazywają go Sęp.Nie nęci a przychodzi na gotowe taki chłopek roztropek.Rozumiem że ,,miejsce" to ma każdy z nas na cmentarzu ale w tym przypadku sami widzicie.Dlatego nie dziwię się starym ( sam mam 56lat i od 36 moczę kija ) wędkarzom. Z poważaniem Julian 

Czasami na rybach podchodzi ktoś do mnie i grzecznie mówi że ma tu zanęcone jak nie mam dużo sprzętu i nie wrzuciłem swojej zanęty to jestem skłonny ustąpić miejsca, ale kilka razy kol. wędkarze używali takich słów że z czystej złośliwości nie ustąpiłem, raz zostałem zakatowany kosą przez starszego pana "wędkarza" bo też miał zanęcone. Najbardziej wkurzyłem się kiedy nasz okoliczny sęp/śmieciarz widząc że mam brania siadł na cyplu obok i zaczął rzucać centralnie w moje zestawy kilka razy plącząc się z moimi.  Nic nie wyciągnął tylko mnie wkurwił, więc oszczelałem chama zanętą  gościu ma około 70 lat. 

Poza błędem orto musialo to ciekawie wyglądać hehe:)



no niezłe musiało być:) ja raz miałem dendrobene już troche nie tego to jak ją wyrzuciłem z opakowania do wody to tylko zobaczyć mine dziadków;) a na tamtego dziadka to gruby zestaw i jak sie splącze to ciągnąć aż mu wędka z rąk poleci:D (2012/03/17 21:04)

norway


Heheheh.Także miałem podobną sytuację gdy neciłem kilka dni a koleś po prostu na chama się wpi...  wiedząc że to jakby moje miejsce.Gdy poprosiłem go aby opuścił to miejsce przy wyśmiał mnie.Więc się wku... i wrzuciłem mu dwa mydełka ( dove) do  wody. Ryb chyba przez miesiąc nikt w tym miejscu nie widział.Tak więc morał taki nie wpierd... się na gotowe buraku. (2012/03/18 02:20)

ryukon1975


Heheheh.Także miałem podobną sytuację gdy neciłem kilka dni a koleś po prostu na chama się wpi...  wiedząc że to jakby moje miejsce.Gdy poprosiłem go aby opuścił to miejsce przy wyśmiał mnie.Więc się wku... i wrzuciłem mu dwa mydełka ( dove) do  wody. Ryb chyba przez miesiąc nikt w tym miejscu nie widział.Tak więc morał taki nie wpierd... się na gotowe buraku.






?

Bez komentarza. (2012/03/18 06:11)

89krzysztof


Heheheh.Także miałem podobną sytuację gdy neciłem kilka dni a koleś po prostu na chama się wpi...  wiedząc że to jakby moje miejsce.Gdy poprosiłem go aby opuścił to miejsce przy wyśmiał mnie.Więc się wku... i wrzuciłem mu dwa mydełka ( dove) do  wody. Ryb chyba przez miesiąc nikt w tym miejscu nie widział.Tak więc morał taki nie wpierd... się na gotowe buraku.






?

Bez komentarza.

Ludzka głupota nie zna granic.  (2012/03/18 06:44)

JKarp


Heheheh.Także miałem podobną sytuację gdy neciłem kilka dni a koleś po prostu na chama się wpi...  wiedząc że to jakby moje miejsce.Gdy poprosiłem go aby opuścił to miejsce przy wyśmiał mnie.Więc się wku... i wrzuciłem mu dwa mydełka ( dove) do  wody. Ryb chyba przez miesiąc nikt w tym miejscu nie widział.Tak więc morał taki nie wpierd... się na gotowe buraku.






?

Bez komentarza.

Ludzka głupota nie zna granic. 

Cześć?Głupota i to niewyobrażalna.JK (2012/03/18 07:50)

użytkownik16322


Cześć Janusz.Byłem wczoraj nad Narwią między Górą a Sikorami na moim ulubionym miejscu.
Od 8 do 13 nawet nic nie skubnęło . Wiatr trochę dokuczał ale pogoda piękna.Na koniec złapałem potwora. Wyślę Ci zdjęcie Julek. (2012/03/18 09:29)