Zaloguj się do konta

Szczupaki 2016

utworzono: 2016/05/01 19:32
Pike000

My ze znajomym majówkę spędziliśmy nad Zalewem S. i w miejscu gdzie od czerwca siedzi wędkarz na wędkarzu z żywcówką a samemu ładnie łapałem w zeszłym roku na spinning trafił się nam jeden mały pistolecik.Wczoraj popołudniu na starorzeczu w Małyniu nawet jednego uderzenia.Majówka w tym roku słabiutka. [2016-05-05 18:32]

okoniowy_bartus

Ja mam np. mało czasu. Mało jest tygodni w roku, kiedy mogę wyskoczyć dwa razy w tygodniu.. a więcej to marzenie. Takie mam życie osobiste i już. Może kiedyś będę bardziej dyspozycyjny. W takiej sytuacji muszę obierać odpowiednią taktykę aby mieć wyniki, które mam chyba całkiem niezłe ;  )
- skupić się na jednym gatunku, przynajmniej w jakimś okresie czasu.
-starać się odwiedzać miejsca, które dobrze znam. (chcąc łowić fajne ryby niestety jestem trochę monotematyczny. Nie mam zbyt wiele czasu na poznawanie nowych łowisk).
- staram się żyć w dobrej komitywie z innymi wędkarzami i wiedzieć co w trawie piszczy,
- dużo rozkminiać. Starać się wyciągnać maksymalne wnioski ze swoich porażek jak i sukcesów. Poszerzać swoją wiedzę nie tylko z autopsji, ale też z wiedzy innych. Wieczorami zawsze przez godzinkę szukam informacji na interesujące mnie tematy i slędzę poczyniania innych.

Tym sposobem radzę sobie nieźle.  [2016-05-05 18:58]

luxxxis

Ja mam np. mało czasu. Mało jest tygodni w roku, kiedy mogę wyskoczyć dwa razy w tygodniu.. a więcej to marzenie. Takie mam życie osobiste i już. Może kiedyś będę bardziej dyspozycyjny. W takiej sytuacji muszę obierać odpowiednią taktykę aby mieć wyniki, które mam chyba całkiem niezłe ;  )
- skupić się na jednym gatunku, przynajmniej w jakimś okresie czasu.
-starać się odwiedzać miejsca, które dobrze znam. (chcąc łowić fajne ryby niestety jestem trochę monotematyczny. Nie mam zbyt wiele czasu na poznawanie nowych łowisk).
- staram się żyć w dobrej komitywie z innymi wędkarzami i wiedzieć co w trawie piszczy,
- dużo rozkminiać. Starać się wyciągnać maksymalne wnioski ze swoich porażek jak i sukcesów. Poszerzać swoją wiedzę nie tylko z autopsji, ale też z wiedzy innych. Wieczorami zawsze przez godzinkę szukam informacji na interesujące mnie tematy i slędzę poczyniania innych.

Tym sposobem radzę sobie nieźle. 

Kużwa mądrze piszesz...za mądrze jak na nick--Steryd,to się kojarzy z tepym osiłkiem...:) bez urazy. To co napisałeś to niestety smutna prawda i jedyna możliwa droga do uzyskania w miarę dobrych efektów...Skakanie z łowiska nad łowisko i szukanie ryb na zasadzie "tam dziś biorą" już dawno odpuścić musiałem,lepiej skupic się na 1-3 wodach i maxymalnie je poznać,to zaowocuje bardziej niż ciągła pogoń za eldorado.
Sam osobiście uprawiam taką właśnie politykę od kilkunastu lat,biorę na celownik 1 jezioro pod esoxa i najbliższą rzekę-pod potoka,tam wyciagam wnioski by pózniej przenieść je gdzie indziej.Dodatkowo od zawsze zbieram info o każdym większym esoxie z mojego terenu,co,jak gdzie,na co,spisuję to,wyciagam wnioski,wdrażam w życie,jadę dalej.Z pozoru głupiego zbitku pojedyńczych doniesień o przypadkowych szczupakach -tych dużych--wyrobiłem sobie swoistą "mapę" jak one się na moich wodach rozstawiaja,z godzin wyszły pory żerowań,ze sposobu połowu--technika...Przykład? nim zacząłem je łowić regularnie zauważyłem pierwszą prawidłowość-wszystkie padały w okolicy zatopionych krzaków,każdy z nich "przypadkowy" w godzinach "spływu" porannej zmiany--od 9-do 12,połowa z nich uderzyła wraz z 1 obrotem korby badż podczas opadu przynety nawet...
Po podsumowaniu wniosek--opad w pobliżu zatopionych ,płytkich krzakorów,w samo południe bądż tuż przed,brak widocznych ataków takich duzych ryb na powierzchni płytkich zatok dał kolejną wskazówkę-one nie żerują,bo gdyby tak było atak metrowej ryby byłby doskonale widoczny,tak powstał zestaw G-SHOCK-combo z firetigerem i technika powolnego opadu na wodzie do pasa aby skorzystać z wrodzonej agresji esoxa bo na żarcie go nie wezmę.
Sposób okazał się w miarę skuteczny,przeniesiony na j.płaczewskie i sumińskie po drobnej korekcie również...Mniej więcej tak rozumuję będąc nad wodą,pytam ludzi,dzwonię gdy chcę wiedzieć więcej,staram się żyć w zgodzie  z obsadą moich łowisk bo to baza informacji,godzinami slęczę nad wodą przed otwarciem 1-ego maja aby obserwować swoje łowisko ,układ wiatrów i sposób dryfu ziela,po x latach bezbłędnie nauczyłem się czytać wodę,każde kółko na niej czy pogonienie drobnicy staje się kolejną wskazówką....chore co nie? pewnie że tak...ale ja też zdrowy nie jestem,jestem pasjonatem:)
  [2016-05-05 19:50]

Majster 81

Ja mam np. mało czasu. Mało jest tygodni w roku, kiedy mogę wyskoczyć dwa razy w tygodniu.. a więcej to marzenie. Takie mam życie osobiste i już. Może kiedyś będę bardziej dyspozycyjny. W takiej sytuacji muszę obierać odpowiednią taktykę aby mieć wyniki, które mam chyba całkiem niezłe ;  )
- skupić się na jednym gatunku, przynajmniej w jakimś okresie czasu.
-starać się odwiedzać miejsca, które dobrze znam. (chcąc łowić fajne ryby niestety jestem trochę monotematyczny. Nie mam zbyt wiele czasu na poznawanie nowych łowisk).
- staram się żyć w dobrej komitywie z innymi wędkarzami i wiedzieć co w trawie piszczy,
- dużo rozkminiać. Starać się wyciągnać maksymalne wnioski ze swoich porażek jak i sukcesów. Poszerzać swoją wiedzę nie tylko z autopsji, ale też z wiedzy innych. Wieczorami zawsze przez godzinkę szukam informacji na interesujące mnie tematy i slędzę poczyniania innych.

Tym sposobem radzę sobie nieźle. 

Kużwa mądrze piszesz...za mądrze jak na nick--Steryd,to się kojarzy z tepym osiłkiem...:) bez urazy. To co napisałeś to niestety smutna prawda i jedyna możliwa droga do uzyskania w miarę dobrych efektów...Skakanie z łowiska nad łowisko i szukanie ryb na zasadzie "tam dziś biorą" już dawno odpuścić musiałem,lepiej skupic się na 1-3 wodach i maxymalnie je poznać,to zaowocuje bardziej niż ciągła pogoń za eldorado.
Sam osobiście uprawiam taką właśnie politykę od kilkunastu lat,biorę na celownik 1 jezioro pod esoxa i najbliższą rzekę-pod potoka,tam wyciagam wnioski by pózniej przenieść je gdzie indziej.Dodatkowo od zawsze zbieram info o każdym większym esoxie z mojego terenu,co,jak gdzie,na co,spisuję to,wyciagam wnioski,wdrażam w życie,jadę dalej.Z pozoru głupiego zbitku pojedyńczych doniesień o przypadkowych szczupakach -tych dużych--wyrobiłem sobie swoistą "mapę" jak one się na moich wodach rozstawiaja,z godzin wyszły pory żerowań,ze sposobu połowu--technika...Przykład? nim zacząłem je łowić regularnie zauważyłem pierwszą prawidłowość-wszystkie padały w okolicy zatopionych krzaków,każdy z nich "przypadkowy" w godzinach "spływu" porannej zmiany--od 9-do 12,połowa z nich uderzyła wraz z 1 obrotem korby badż podczas opadu przynety nawet...
Po podsumowaniu wniosek--opad w pobliżu zatopionych ,płytkich krzakorów,w samo południe bądż tuż przed,brak widocznych ataków takich duzych ryb na powierzchni płytkich zatok dał kolejną wskazówkę-one nie żerują,bo gdyby tak było atak metrowej ryby byłby doskonale widoczny,tak powstał zestaw G-SHOCK-combo z firetigerem i technika powolnego opadu na wodzie do pasa aby skorzystać z wrodzonej agresji esoxa bo na żarcie go nie wezmę.
Sposób okazał się w miarę skuteczny,przeniesiony na j.płaczewskie i sumińskie po drobnej korekcie również...Mniej więcej tak rozumuję będąc nad wodą,pytam ludzi,dzwonię gdy chcę wiedzieć więcej,staram się żyć w zgodzie  z obsadą moich łowisk bo to baza informacji,godzinami slęczę nad wodą przed otwarciem 1-ego maja aby obserwować swoje łowisko ,układ wiatrów i sposób dryfu ziela,po x latach bezbłędnie nauczyłem się czytać wodę,każde kółko na niej czy pogonienie drobnicy staje się kolejną wskazówką....chore co nie? pewnie że tak...ale ja też zdrowy nie jestem,jestem pasjonatem:)

Kolego, przyglądam się Twoim wypowiedzią od dawna. Gdybym napisał, że zgadzam się z Tobą w 100% poświadczyłbym  nieprawdę a to dlatego, że zgadzam się z Tobą w 1000%. Piszesz prawdę, opisujesz metody połowu, opisujesz modyfikację przynęt itp. Wiedza Twoja jest poparta niesamowitym doświadczeniem, połowy takich zębatych nie biorą się z przypadku, lecz z ogromnego doświadczenia. Może za dużo słodzę, lecz wypada to jest Wielka przez duże W pisane pasja . Co do połowów rybek pisz dalej, wklejaj foty, nie zwracaj uwagi na innych . Ps zębate to cwane bestie, by do nich się dobrać musimy poświęcić b.dużo czasu, cóż ja Tobie będę pisał Ty wiesz o co chodzi. Pozdrawiam Majster 81
Zębaty gryzie, lepiej niżeli w 2015r.

  [2016-05-05 20:09]

luxxxis


Wszedłem tu jeszcze z ciekawości i powiem ci, że nawet nie chciało mi się czytać twoich wywodów na mój temat, z ogólnego oglądu zauważyłem tylko, że nie odpuszczasz swojego tonu i dlatego nie zamierzam juz z tobą dyskutować. Dla mnie jesteś krnąbrny i zadufany w sobie pyszałek. Nie robią tez na mnie wrażenia twoje wyniki, skoro spędzasz nad rybną woda nawet 5 dni w tygodniu, co by stanowiło prawie 300 dni w roku na rybach. W tym trybie spokojnie łowiłbym co najmniej tyle samo na twojej wodzie. Nie odpisuj już ja i tak juz tego czytać nie będe i nie wchodzę tu więcej. Nie lubie gaworzyć z dziećmi postury dorosłego człowieka

Gwoli ścisłości-tonu nie odpuszczam bo rozmawiam z tobą,pyszałkiem mogę być-z takich ust jak twoje te słowa nic nie znaczą.Widzę też że znalazłeś sobie furtkę dla sklejenia własnego ego--rybną wodą 5 dni w tygodniu---doczytaj słonko-nie pięć a 3 i nad wodą bezpańską.
Dodatkowo...nie ilość godzin spędzonych nad wodą czyni z ciebie kocura a ich jakość ,bo patrząc na to takim wzrokiem najlepsi byliby najstarszymi stażem,kolejną rzeczą jest POKORA  a tej u ciebie nawet na milimetr,tłumi ją ego i zawiść,i w tym "trybie" jak to nazwałeś mozesz być nawet delfinem a co najwyżej glonów se nazbierasz bo sardynki bedą poza twoim zasiegiem.Naucz się rozmawiać z ludzmi,pytaj innych,obserwuj ich a dobrze zaczniesz pierwszy krok,wrzask i zwalanie wszystkiego na bezrybne wody na nic się zda.Ja też nie lubię "gaworzyć" z takimi cwaniaczkami co zawsze szukają na siłę dziury w całym aby usprawiedliwić swe ułomności.
Dlaczego tak reaguję na twoje piski? bo irytuja mnie takie stękania....łowiłem już na elektryczne wędki,potokowce na gruntówki,fotografowałem 1 szczupaka po 20 razy,jeżdziłem do szwecji a pisałem że wody pl,karmiłem sterydami lipienie ,moje potokowce były trociami---to tylko kilka z bzdur jakie naprodukowano na widok moich ryb,wszystkie autentyczne z FORS,Jerkbait...Teraz zostałem pyszałkiem co spi nad jeziorem ....nowość kur....a.
Ech ta kochana polska mentalność...bardziej cieszy pożar chaty sąsiada niż fakt że urodził mu się zdrowy syn. [2016-05-05 20:32]

okoniowy_bartus

Ja mam np. mało czasu. Mało jest tygodni w roku, kiedy mogę wyskoczyć dwa razy w tygodniu.. a więcej to marzenie. Takie mam życie osobiste i już. Może kiedyś będę bardziej dyspozycyjny. W takiej sytuacji muszę obierać odpowiednią taktykę aby mieć wyniki, które mam chyba całkiem niezłe ;  )
- skupić się na jednym gatunku, przynajmniej w jakimś okresie czasu.
-starać się odwiedzać miejsca, które dobrze znam. (chcąc łowić fajne ryby niestety jestem trochę monotematyczny. Nie mam zbyt wiele czasu na poznawanie nowych łowisk).
- staram się żyć w dobrej komitywie z innymi wędkarzami i wiedzieć co w trawie piszczy,
- dużo rozkminiać. Starać się wyciągnać maksymalne wnioski ze swoich porażek jak i sukcesów. Poszerzać swoją wiedzę nie tylko z autopsji, ale też z wiedzy innych. Wieczorami zawsze przez godzinkę szukam informacji na interesujące mnie tematy i slędzę poczyniania innych.

Tym sposobem radzę sobie nieźle. 

Kużwa mądrze piszesz...za mądrze jak na nick--Steryd,to się kojarzy z tepym osiłkiem...:) bez urazy. To co napisałeś to niestety smutna prawda i jedyna możliwa droga do uzyskania w miarę dobrych efektów...Skakanie z łowiska nad łowisko i szukanie ryb na zasadzie "tam dziś biorą" już dawno odpuścić musiałem,lepiej skupic się na 1-3 wodach i maxymalnie je poznać,to zaowocuje bardziej niż ciągła pogoń za eldorado.
Sam osobiście uprawiam taką właśnie politykę od kilkunastu lat,biorę na celownik 1 jezioro pod esoxa i najbliższą rzekę-pod potoka,tam wyciagam wnioski by pózniej przenieść je gdzie indziej.Dodatkowo od zawsze zbieram info o każdym większym esoxie z mojego terenu,co,jak gdzie,na co,spisuję to,wyciagam wnioski,wdrażam w życie,jadę dalej.Z pozoru głupiego zbitku pojedyńczych doniesień o przypadkowych szczupakach -tych dużych--wyrobiłem sobie swoistą "mapę" jak one się na moich wodach rozstawiaja,z godzin wyszły pory żerowań,ze sposobu połowu--technika...Przykład? nim zacząłem je łowić regularnie zauważyłem pierwszą prawidłowość-wszystkie padały w okolicy zatopionych krzaków,każdy z nich "przypadkowy" w godzinach "spływu" porannej zmiany--od 9-do 12,połowa z nich uderzyła wraz z 1 obrotem korby badż podczas opadu przynety nawet...
Po podsumowaniu wniosek--opad w pobliżu zatopionych ,płytkich krzakorów,w samo południe bądż tuż przed,brak widocznych ataków takich duzych ryb na powierzchni płytkich zatok dał kolejną wskazówkę-one nie żerują,bo gdyby tak było atak metrowej ryby byłby doskonale widoczny,tak powstał zestaw G-SHOCK-combo z firetigerem i technika powolnego opadu na wodzie do pasa aby skorzystać z wrodzonej agresji esoxa bo na żarcie go nie wezmę.
Sposób okazał się w miarę skuteczny,przeniesiony na j.płaczewskie i sumińskie po drobnej korekcie również...Mniej więcej tak rozumuję będąc nad wodą,pytam ludzi,dzwonię gdy chcę wiedzieć więcej,staram się żyć w zgodzie  z obsadą moich łowisk bo to baza informacji,godzinami slęczę nad wodą przed otwarciem 1-ego maja aby obserwować swoje łowisko ,układ wiatrów i sposób dryfu ziela,po x latach bezbłędnie nauczyłem się czytać wodę,każde kółko na niej czy pogonienie drobnicy staje się kolejną wskazówką....chore co nie? pewnie że tak...ale ja też zdrowy nie jestem,jestem pasjonatem:)
 

Dzięki, dzięki. Żadnym osiłkiem nie jestem, a na siłowni to z 5 lat nie byłem. Ale chyba pomaham sobie trochę hantlami w garażu dla lepszego samopoczucia.

Nick się wziął stąd, że jak miałem naście lat i tutaj się zalogowałem wpisałem byle co ; ) nie miałe zamiaru się tu z początku wgl udzielać tylko poczytać co ludzie piszą. Kiedyś kupiłem sobie jakieś bananowe białko jak chodziłem na siłkę w szkole średniej i jakoś dla jaj wpisałem sobie steryd93. ; )
Gdzie indziej nazywam się Bartasem, albo po prostu Bartkiem ; )  [2016-05-05 20:41]

aldente

Pasja...luxxxis  pięknie to ująłeś...
Czemu czas nie zatrzyma się kiedy jesteśmy nad wodą??? Zamiast zwolnić, to jeszcze przyspiesza? Ja też nie potrafię  nasycić się wędkowaniem i obcowaniem z przyrodą. Czasem żal, że ludzie z mojego otoczenia nie pojmują tego, nie  rozumieją i dziwią się, bo przeciż to taaaakie nudne hobby!! I tak brak słów, aby to sensownie wytłumaczyć. Kiedy w lutym zaczynam szukać troci w morzu, po 5 godzinach ogrzewam zmarznięte paluchy, polewając je gorącą herbatą z termosu, aby móc nimi odpiąć agrafkę przy woblerze. Pęknięcia skóry i nekrozy na opuszkach  nie goją się przez następny miesiąc...Potem już tylko słyszę:  "co? On znów na rybach?" Na szczęście mam 2 zwariowanych Kolegów, którzy wspierają mnie w tej walce z wiatrakami :-)) [2016-05-05 22:45]

aldente

[2016-05-05 22:47]

aldente

[2016-05-05 22:49]

luxxxis

Pasja...luxxxis  pięknie to ująłeś...
Czemu czas nie zatrzyma się kiedy jesteśmy nad wodą??? Zamiast zwolnić, to jeszcze przyspiesza? Ja też nie potrafię  nasycić się wędkowaniem i obcowaniem z przyrodą. Czasem żal, że ludzie z mojego otoczenia nie pojmują tego, nie  rozumieją i dziwią się, bo przeciż to taaaakie nudne hobby!! I tak brak słów, aby to sensownie wytłumaczyć. Kiedy w lutym zaczynam szukać troci w morzu, po 5 godzinach ogrzewam zmarznięte paluchy, polewając je gorącą herbatą z termosu, aby móc nimi odpiąć agrafkę przy woblerze. Pęknięcia skóry i nekrozy na opuszkach  nie goją się przez następny miesiąc...Potem już tylko słyszę:  "co? On znów na rybach?" Na szczęście mam 2 zwariowanych Kolegów, którzy wspierają mnie w tej walce z wiatrakami :-))
Czas na rybach pędzi jak szalony,zawsze go brak,nigdy nie udało mi się obłowić wszystkiego co po głowie chodziło ani popróbować nowej metody....To nic że kręgosłup boli od siedzenia w pontonie,że palce pocięte krwawią i żołądek oszukuję od godziny papierosami,to nic bo muszę się spieszyć bo czas ucieka a tam jeszcze taka fajna kępa trzciny została...I tak w kółko:) Albo "syndrom ostatniego rzutu"....znasz to? napewno....Nieraz umęczony mówię sobie w myślach--ech,ostatni rzut i spadam-----taaaa,one są najdłuższe bo trwają nieraz godzinę:).Albo poranna pobudka o 2-3 w nocy na 20 minut przed dzwiękiem nastawionego budzika,jakby jakaś wewnetrzna siła,podświadomość czuwała abyś nie zaspał..... Tak bywa,bycie pasjonatem to stan którego nie zrozumie nikt inny niż pasjonat,tego nie sposób opisać czy wyrazić słowami,nieraz próbowałem i zawsze poległem....Pasjonat to człowiek który pod koniec wyprawy myślami błądzi już na kolejnej .
  [2016-05-06 19:01]

simpson

Z całym szacunkiem. Jutro znowu moge wyskoczyc na ryby niestety w ten weekend tylko raz i tylko na pare godz bo obowiązki ojca i członka komórki społecznej rodzina wzywają. Wszedłem wiec na to forum aby zobaczyc czy szczupłe w polsce przez 3 dni zaczeły żrec i ogólnie czy tendencja sie poprawiła i żeby sie pozytywnie nakrecic.. Niestety na forum szczupaki 2016 nie ma nic o szczupakach. Moja rada: Lux - odpuśc i daj se na luz, Tatamarcelka - "drugi brzeg jest zawsze bardziej kuszący a czyjaś żona ładniej pachnie". [2016-05-06 22:05]

simpson

Dalej słabo 6 godzin i 2 szczupłe jeden 46 drugi 55 cm. Szczupły 55 jakby nieżywy jakbym ciągnął kawał zielska w tragicznej kondycji. Gdy go wypuszczałem to zastanawiałem się czy da radę odpłynąć. Chciałbym powiedzieć że skuteczność 100% oba uderzyły przed 6 z rana i były to jedyne kontakty z esoxem póżniej 4 godziny bez kontaktu i z nudów skończyło się na łapaniu mikro okonków na boczny trok. [2016-05-08 20:45]

Pike89

W Zachodniopomorskim kiepsko, na lokalnych stawach PZW, największy mój szczupak to 67cm, potem 60 i 56cm + 2 spady podobnych, rekord brań to 4 w ciągu ok. 3h - 2 pistolety po jakieś 40cm, garbus ze zdjęcia i bodajaże piędziesiątka, delikatnie brały na wahadełka(większy na Slider 7cm). Na poprawę humoru garbus 35cm :) [2016-05-09 16:51]

Pike89

Garbus 35cm [2016-05-09 16:52]

Pike89

[2016-05-09 17:03]

luxxxis

Z tego co widzę u siebie i wobec efektów innych to ten maj na długo pozostanie w naszej wędkarskiej pamięci.Jak żyję to się z takim zachowaniem ryb nie spotkałem,jak polska długa i szeroka coś rypło i wszędzie raczej kiepskie efekty.Teraz dopiero powolutku coś gdzieś tam się rusza,widać to po pojedyńczych relacjach .Moje wody póki co dzielnie trzymają sztamę i za grosz nie chcą dać więcej niż 4-6 miarusów na cały dzień biczowania,uparcie je patroluję ale już powoli mnie szlag trafia.....Wczoraj się najzwyczajniej w świecie poddałem,kije poszły w pokrowce,zbiorcze pudła przerzedzone,czekam na cud....Najgorsze jest tylko to że moje wody są akurat sezonowe,dobre wyniki można tu osiagnąć w maju i do połowy czerwca,potem nastepuje zakwit ziela i siemasz witek....nic porządnego się nie uwiesi aż do końca września,czas który obecnie tracę,tracę bezpowrotnie....A miało być tak pięknie.... [2016-05-09 18:20]

Artur z Ketrzyna

Coś zaczyna się dziać
Co fak raczej skubia niż biorą, ale ostatni wypad to 6 szt, w tym tylko 2 ledwo wymiarowe i jeden niezły spad.
  [2016-05-09 19:02]

pstrag222

macie racje coś rypło u mnie jest cięzko, o rybe w okolicy 50cm same pistony , czasami dziw jak on to w mordę zmiescił.
Chyba odpuszczę esoxy i zaczne na liny jeżdzić
  [2016-05-09 20:33]

Pike89

Co ciekawe na moim łowisku płoć już poszła do tarła a esoxy są aktywne 1.5 - 2h w ciągu dnia, startuje to w okolicach 19 a kończy się w okolicach 21. Łowisko jest specyficzne i trudne(dawne wyrobiska wapna), cały dzień woda jest prześwietlona, maksymalna głębokość to 1 w porywach 1.5m i całe zębate towarzystwo siedzi nie dość że daleko od brzegu to jeszcze w zielsku i pod wieczór podływa za płotką do brzegów. Kawał wody to też miejsca gdzie wody nad zielskiem jest aż 30 - 40cm(nawet Slidery się tego czepiają) i masa grążeli dostępnych tak do końca czerwca. Z zeszłotygodniowych obserwacji ciekawi mnie jeszcze fakt że na 4 wypady widziałem aż jeden spław zębatego a same brania kończą się delikatnym zapięciem za krawędź pyska. Cholera wie co tym esoxom odbiło, w tym tygodniu ma się pogoda nieco załamać co przy moim łowisku może przynieść w końcu przyjemne efekty w końcu od 6 lat to moje ukochane zębate łowisko :) [2016-05-09 22:40]

Tomas81

Widzę że w tym roku w prawie całej Polsce jest problem ze szczupłym. Ja co prawda generalnie celuję w sandacze i ze szczupakami jako rybami "rozgrzewkowymi" przed czerwcem mam lekko na bakier ale rzeczywiście w tą majówkę przerzucałem tylko króciaki. Nie było kontatktu z siedemdziesiatką, ba nawet +60... Czyli tragedia. Ale za to mam dwa spinningowe medalowe liny:-) Wykorzystując ich agresję przed tarłem, faktem że całkowicie przypadkowo trafiłem na to ciekawe zjawisko. Cóż jak nie zębacz to chociaż prosiaczek ;-) [2016-05-09 23:38]

aldente

Kurna....jak nic są  to protesty zębatych na nadwiślańskie zmiany między Odrą a Bugiem :-) [2016-05-10 07:26]

Spear

Tą całą bryndze z braniami, osobiście tłumaczę sobie utrzymującym się wysokim ciśnieniem na poziomie 1025 Hpa ( czymś trzeba ;) ) Dzisiaj wyskocze na kilka godzin z Ultra Lightem, może jakieś pasiaki poganim. [2016-05-10 07:52]

luxxxis

Tą całą bryndze z braniami, osobiście tłumaczę sobie utrzymującym się wysokim ciśnieniem na poziomie 1025 Hpa ( czymś trzeba ;) ) Dzisiaj wyskocze na kilka godzin z Ultra Lightem, może jakieś pasiaki poganim.

Może być....30 kwietnia paru osobom u mnie się poryrało i zaczeli sezon,ryby były "normalne"-jakieś trójki,siedemdziesiatki coś z przedziałów niższych-standard...te same osoby 1-ego spływały o kiju i robia to nadal.Od pierwszego maja na niebie króluje istna patelnia,jakaś mini chmurka z rzadka,z reguły bezwietrznie,w uszach mi aż dzwoni,wiatry same nie "takie" co zawsze-wschodnie? Rano gdy wstaję i widzę powtórkę z rozrywki to ręce mi opadają.... [2016-05-10 09:04]

JOPEK1971

Rybki chorują po tarle które było szarpane ze względu na skoki temperatur,te które przystąpiły do tarła w pierwszej partii doszły do siebie,ale niestety większość ruszyła w drugiej partii i jeszcze choruje, bo kiedy miały odpoczywać to dobiły je przymrozki,z boleniami jest podobnie.Dwa tygodnie i będzie dobrze ;) [2016-05-10 23:40]

Artur z Ketrzyna

Jak widać nie trzeba być nad wodąco 2 dzień by coś złowić. :-)
Dzisiejszy spontaniczny wypadzik, i taktyka znów się sprawdziła. 3 godzinki i 4 szt wyjęte, w tym 52 i 57 cm.
Jak na to łowisko to już ładne sztuki :-) [2016-05-11 13:19]