Zaloguj się do konta

szczupak galeria - Zabijanie złowionych dużych ryb

utworzono: 2009/04/06 07:28

Same uogólnienia... (przykład z okoniem trochę mnie bawi, może ten okoń był chory wcześniej:P albo to inny leżał w trzcinach:P) [2009-04-10 06:53]

a tak poważniej, czy jesteście w stanie wskazać użytkownika tego forum, który jest za całkowitym wypuszczaniem wszystkiego zawsze? Czytam to forum od pewnego czasu i nie mogę się doczytać takich poglądów. Owszem, niektórzy są za wypuszczaniem ryb, ale jednocześnie są za tym, żeby robić to z rozsądkiem. [2009-04-10 07:00]

margor1976

wszystko zależy od aktywności ryby podczas holu, i ile jej organizm wyprodukuje kwasu mlekowego jak za dużo to pa pa ..... ot wędkarze , a o rybach nic nie wiedzą. [2009-04-10 07:59]

"ot wędkarze , a o rybach nic nie wiedzą" brak słów na komentarz cytatu [2009-04-10 08:13]

Czytam sobie i mam wrażenie że co niektórzy robią sobie jaja no ale nic dziwnego święta idą .Margor celna uwaga co do kwasu mlekowego. Większość promotorów wypuszczania ryb na zachodzie nie promuje tej metody krzycząc bezmyślnie "wypuszczać bo wypuszczać" Jedni są zdania że te duże są doskonałym materiałem genetycznym inni że to zabójcy którzy powinni być usuwani z wody itd. Zdań jest tyle, ilu wędkarzy. Nie chcę tu się rozpisywać o metodach wypuszczania okazów najlepiej jest to opisane na stronie szczupak.org. Jedno jest pewne wszystkie autorytety naukowe stwierdzają że nie umiejętne obchodzenie się z rybą którą zamierzamy uwolnić powoduje 68% śmiertelności wśród "szczęśliwie uwolnionych" [2009-04-10 08:56]

nie czasem 71%? [2009-04-10 09:36]

konrad_leo

No i szlak trafił teorię NO KILL :) Ja też tylko czasami zabieram rybę ale trzeba wyczuć którą można wypuścić a którą nie. POZDRO [2009-04-10 10:02]

margor1976

ryb które są bardzo umęczone, to nie ma sensu puszczać wolno, bo ma małe szanse na przeżycie , na to wpływa wiele czynników , przede wszystkim wielkość ryby, temperatura wody, czas holu . pamiętać trzeba aby dostosować sprzęt do ryb, które zamierzamy łowić, czas holu metrowca skrócić maksymalnie, parę minut powinno starczyć aby wyholować taką rybę, nim krótsza walka, tym ryba wyprodukuje mniej kwasu mlekowego, który dostaje się do mięśni , a wtedy szanse na przeżycie są większe, i chyba najważniejsze , odpinajcie ryby w wodzie, każde wyjęcie ryby z wody zmniejsza jej szanse na przeżycie........ to są wskazówki dla niekilanych , żeby nie znajdować dużych ryb z mętnymi oczami, w brzegu.....pozdro dla kumatych [2009-04-10 11:37]

Czy ja mam jakiś trans, czy ja śnię? Pomalutku wychodzimy z ciemnogrodu? Zaczyna sie sensowna gadka o niekilaniu? Panowie! Toż to chyba jakiś cud!
Poczekam aż się to rozwinie, bom ciekaw jak się zakończy ta dyskusja. Wypuszczać, ale wiedzieć co, jak i kiedy wypuszczać. No no, jestem pod wrażeniem. Może w końcu do kogoś dotrze fakt, że ryba która była na haku to tak jak człowiek po pobiciu przez łobuzów. Pozdrawiam kumatych. [2009-04-10 11:50]

Nie sądze Ghostmir nie wielu, patrząc na całą dyskusje na temat wypuszczania ma zielone pojęcie jak się obchodzić z ryba, bo czy ten tak zwany nie killany będzie miał przyjemność z zabawy jeżeli "tuzy wędkarstwa" jak jeden mąż twierdzą że największe szanse na przeżycie ma tylko ta ryba która nie opuściła środowiska wodnego a, komu chce się żegnać ze swoją zdobyczą bez pamiątkowej foty która to zwiększa szanse na to że ten rekord już nikogo nie uszczęśliwi, albo obciąć najskuteczniejszą przynętę swojego zestawu? Jeżeli się nie mylę to były tu tylko dwa artykuły na temat prawidłowego obchodzenia się z rybą. Ryczenie na tym portalu na temat N&C niema najmniejszego sensu jeżeli ktoś nie zna fizjologi ryby która walczy o życie, już się kiedyś na tym portalu zagorzały NK pytał mnie co ma chemia ( wspomniałem o kwasie mlekowym) do wędkarstwa, więc jak można dyskutować z kimś kto nigdy się nie zainteresował dlaczego po ciężkim wysiłku bolą go mięśnie przy każdym ruchu na drugi dzień? Czy wypuszczanie złowionych ryb ma sens? Uważam że tak, czy zabieranie ryby powinno być piętnowane? Nie, Nie i jeszcze raz Nie! [2009-04-10 13:52]

Często czytam teksty które insynuują że gdy nie będzie się wypuszczać wielkich okazów to nie będzie rekordów. Powiem tak. Ryby rosną i będą kolejne okazy. Nie można bić rekordów jedną sztuką wyciąganą przez kolejne 5 lat dwa razy w miesiącu. A teraz dowalę po bandzie. Ja bym nie miał przyjemności z wyciągniętej ryby, którą już kiedyś ktoś złowił. To tak jak bym zabrał do namiotu dziewczynę która ostatnią noc spędziła z innym. Nie ma to jak dziewiczy okaz. No ale ja jestem nienormalny:) [2009-04-10 14:13]

I to jest argument który po prostu powalił mnie na kolana, choć dziewice jak mówi mój syn jak dinozaury już wyginęły to Mateusz jest dużo mądrości w tym co napisałeś. Pozdrawiam i wesołych świąt. [2009-04-10 14:20]

No idąc dalej trzeba stwierdzić, ze dla niektórych wędkarzy nie ma sensu nic innego jak holowanie choćby tej samej ryby dwa tygodnie z rzędu. Może być i tak, że na zmiane z kolesiem z naprzeciwka. To w sumie smutne, ale nie da sie nic zrobic z tym fantem, bo karpiarstwo na tym polega i na tym się opiera. Dla mnie też żadna przyjemność taki połów. Ja mam większą radość z karpia 2 kilowego, bo taki dostaje w łeb i idzie do wędzenia. I zwisa mi czy ktoś mnie za to skrytykuje. Ale ryby nie męczę bezcelowo - jak wspominałem, nawet nie robie zdjęć, bo w sumie po co? To co do wody to do wody, a to co do zjedzenia, to do lodówki. I nie ma metody na to, bym zmienił podejście. Ot- wolność Tomku w swoim domku. Ale zawsze zgodnie z prawem. I do takiego postepowania będę namawiał, a argument ze tylko NK może ocalić nasz rybostan, schowajmy między bajki dla małych dzieci, bo to wierutna bzdura i rzecz wymyślona przez rekordzistów spragnionych medali. [2009-04-10 15:46]

esox61

Ciekawe spostrzeżenia, ale czy ktokolwiek pomyślał o tym, że zabijając okaz trujemy sami siebie? Niestety nasze środowisko wodne idealne nie jest a ilość toksyn w organizmie ryby jest wprost proporcjonalna do jej wielkości. Więc jeśli brakuje nam metali ciężkich w naszych organizmach to proszę bardzo!!!! tylko co potem ? nasza wątroba albo da radę albo i nie ale tą rybę je też dziecko czy kobieta w ciąży ........... potem to już tylko płacz i lamęt.
Pozdro dla wszystkich jedzących młode ryby. [2009-04-10 16:08]

esox61 żebyś Ty tylko wiedział czym są skarmiane świnie i drób którymi to ty się delektujesz co dzień. To co pływa w wodzie to niewielki procent całego syfu zawartego w paszach dla trzody chlewnej. Wyjątkiem zaczynają być karpie które coraz bardziej zaczynają przypominać świnie. Ale nie sądzę aby się tym należało jakoś zbytnio przejmować bo gdyby podchodzić do tego tak jak ty to nic byśmy nie jedli ani nie pili. Owoce i warzywa teraz pryska się takimi specyfikami które na zawsze odkładają się w organizmie człowieka. Ja myślę wręcz że to co dzikie jest wciąż najbardziej zdrowe więc ryby nawet te wielkie są mniej nafaszerowane chemią od Jadła pochodzenia gospodarstw wiejskich. [2009-04-10 16:20]

No dobra. Przypuśćmy ,że dałem się przekonać. Juz tu ktoś pisał o dioksynach, teraz jest o toksynach, a pewnie opady radioaktywne też cos w rybach odkładają. Tak więc od jutra jestem niekilem i nie zabieram ryb. Wtakim razie rybak za pomocą sieci będzie mógł więcej ryby wyjąć z wody i oddać na skup, a potem ta ryba trafi do sieci handlowej. No i ja sobie taka rybkę kupię, bo cos trzeba jeść, a że świnie i barany nie są zdrowe, a ryba jest dobra na wszystko, to taka ze sklepu będzie lepsza i zdrowsza. Ręce opadają jak to czytam. Normalnie bzdury aż się wierzyć nie chce. Jestem również grzybiarzem. Co roku zbieram grzyby i je spozywam w różnej postaci. Ajak wiadomo grzyby maja tę wadę, że lepiej od innych żywych organizmów pochłaniają związki metali ciężkich, promieniowanie, i wszelkie chemiczne syfy. Ale by mogły one zaszkodzić człowiekowi (co udowodniono naukowo) trzeba by ich jednorazowo spożyć około 45 ton. No a ile trzeba zjeść ryby lub mięsa świńskiego? Moze też około kilkadziesiąt ton? To w końcu gotując obiad, trzeba by zrobić po 15 ton ryby, grzybów i mięsa czerwonego by stały się one szkodliwe. Nie no naprawdę juz wszystkie argumenty wykorzystujcie dla idei no kill, ale przestańcie siać zamęt za pomocą tak cienkich wymysłów. Pozdro dla kumatych. [2009-04-10 17:45]

siema miras masz rację zawsze z tobą niech karzdy pilnuje siebie a będzie dobrze szacuneczek dla kumatych klepa [2009-04-10 17:50]

rysiek38

a ja to sobie tak czytam i z reszta nie tylko to ale jakos czuje ze ci najbardziej niekilajacy poprostu nie potrafia lowic i brak im efektow ale jak juz im sie uda to WYJATKOWO cos wezma wiec jak ci kilajacy przestana kilac to wtedy ten noiekilany bedzie mial szanse na 2 ryby w roku:-))).............a teraz tak :dziki staw,kazdy bierze coi sie da,bez kontroli,zarybien,lowia i na 3 wedki i moj efekt ze srody od19.00-19.30-blaszka ;okon28,okon25-szczupaki.65,55,45+2 zerwane ryby(zebate odzyskaly wolnosc) [2009-04-10 23:01]

Ciekawy temat. Ja uważam, że taka ryba ma już swoje lata i należy się jej pełne poszanowanie. Nawet po wypuszczeniu lepiej by jeszcze dalej rosła i kolejni wędkarze też ją wypuszczali. Taki system mógłby zapewnić nam wiele emocji związanych z wędkowaniem na naszych wodach oraz wiele wielkich ryb. [2009-04-11 08:39]

Denneseja - widać nowy tu jesteś:) Pozdro [2009-04-11 08:45]

Ależ nie zabiera się z łowiska świni ważącej 10 kilo!!!!!! Ludzie opanujta się. Co komu z takiej ryby? to chyba normalne ze cos takiego się wypuszcza. Ale za dużo świń po 10-20 kilo w żabioku, to śmierć! Więc co? strzelać do nich? [2009-04-11 11:57]

skoro widziałes zdjęcie to i czytałeś wiele komentarzy... min. mój a pisałem o tym że hol takiej ryby przynajmniej w 90% przypadków kończy się dla niej śmiercią nawet gdy odzyska powrotnie wolność. oczywiście są okoliczności które pozwolą prawie bez szwanku powrócic do normalności takiej rybie ale to uzależnione jest niestety od nas... wazne = sprzęt,miejsce połowów, czas holu i wiele innych czynników dotyczy to prawie każdego innego gatunku... pozdrawiam [2009-04-11 15:06]

margor1976

Piotrze, niektórym nie przemówisz do główek, trzeba wypuszczać i koniec, nie ważne co się z rybą stanie , to wynika z braku odpowiedniej wiedzy, i doświadczenia . w większości są to młodzi wędkarze którzy naoglądali się filmów z wypadów na Skandynawie . z mojej strony dodam jeszcze że, mniejsze ryby łatwiej znoszą spotkanie z wędkarzem, więc może dlatego zatwierdzanie górnego wymiaru np. szczupaka jest bezsensowne, bo tak jak kol. dyrekto napisał 90% tych ryb może skończyć po prostu w trzcinach. [2009-04-11 21:34]

esox61

Ja mimo wszystko wolę zabrać i jeść mniejsze ryby. Kilka lat zajmowałem się problematyką ochrony środowiska, odpadami i wpływem toksyn na organizmy żywe. To co napisałem o dużych rybach, nie było podyktowane tym, że chciałbym by zostały w 100% uwalniane, chodziło mi o to, aby koledzy zdawali sobie sprawę z zagrożeń jakie niesie z sobą spożywanie mięsa okazów (zwłaszcza szczupaków i okoni). Uwolnić czy nie, to musi być świadoma i indywidualna decyzja każdego łowcy. Wiadomo, że aby zdobyć się na taki gest, trzeba mieć dużo silnej woli bo "instynkt łowcy" i własna próżność nie są łatwe do przezwyciężenia.
Pozdrawiam [2009-04-11 21:44]

Ohhhhhhhh. Czy Was to już nie męczy? Co to ma być? Wędkarstwo oddzielać od jedzenia ryb , to tak jakby seks oddzielić od kobiet. A co do świń po 20 kilo i więcej, to też jak z babami, chyba że ktoś lubi tłusty seks. Wygląda na to, ze najlepiej wprowadzić nie dolny czy górny wymiar, ale raczej tzw. święty wymiar, np. tak-
mozna zabrać z łowiska wyłącznie:
- karpia 40 cm
-okonia 40 cm
- lina 40 cm
-płoć 40 cm
-jazia 40cm
-wzdręgę 40 cm
...........................................................itd

Zaczyna to przypominać klub wariatów - sorry, ale takie mam wrażenie.
Nie mogę się opanować, bo ta gadka jest tak głupia, że aż w oczy kole.
Jest kilkaset osób, moze kilka tysięcy które głupieją na widok 50 kilowej świni i nikt się nie zastanawia nad konsekwencjami hodowania takich wieprzy. Jest jedna metoda na poprawę rybostanu! Zarybianie wyselekcjonowanym genetycznie narybkiem szlachetnym! Nie karpiem! I trzeba ograniczyć złodziejstwo i rabunek! A ktoś , kto ma zdrowy łeb i choć trochę myśli, ten w życiu nie weźmie do domu ryby, której nawet psy i koty nie będą chciały skonsumować. I te wszystkie bzdety o górnych wymiarach mozna wsadzić pomiędzy pietruszkę. Karpiarze są na tym punkcie zboczeni, bo ich interesuje tylko 20 kilowa świnia i nic poza tym. A jak chodzi o suma , to co szkodzi zarybianie sumem i łowienie sztuk powiedzmy 5-6 kilogramowych? Ilu z Was wyłoiło suma koło 50 kilo? dwóch? trzech? Ajeśli nawet taki u-bott Wam pobierze, to ilu z Was bedzie miało na tyle jajec i sprzęcior odpowiedni by go wyłuskać? Przeginanie pały to nasz sport narodowy, a popadanie w skrajności to ulubiona narodowa rozrywka. Pomyślta bracia co chcecie uczynić z wędkarstwa, bo tego juz strawic nie można jak pragne orbitować!
[2009-04-11 22:20]