Zaloguj się do konta

Szczęście ?

utworzono: 2012/09/04 12:26
darek300

Witam jadąc z jednym kolegą na ryby przeważnie wpadam w stan lekko irytujący. Łowimy z jednego pomostu tylko po obu stronach on z lewej ja z prawej. Przeważnie jest tak że to on łowi większe ryby choć oboje nastawiamy się na lina-karasia. Mamy podobne doświadczenie wędkarskie (choć moje wydaje mi się większe). Kolega stosuje zestaw: żyłka główna 0.20 bez przyponu spławik smukły 2.5g haczyk mały. Łowimy przeważnie na kukurydze. Mój zestaw to odległościówka 360cm, żyłka główna 0.18, spławik taki sam bądź delikatniejszy, przypon0.16-0.14 haczyk 10 złoty który idealnie pasuje do kukurydzy. Grunt ustawiam tak aby przypon leżał na dnie a śrucina sygnalizacyjna 2 cm nad dnem aby zestaw był czuły na wystawianie. U kolegi grunt idzie ,,na oko przy dnie"
Zanęcamy przeważnie tą samą zanętą przy czym staram się aby moję kule były lekko sklejone i nie toneły w mule. Staram się wszystko robić idealnie lecz mimo to szlak mnie czasami trafia gdy kumpel ciągnie kolejnego karasia bądz lina a ja lece podebrać:)kiedyś każdego to wkurzy gdy u nas nic...badź same małe.
Koledzy podpowiedzcie w czym może tkwić problem. Pozdrawiam wszystkich.
[2012-09-04 12:26]

78darekb

witam lowie liny na podobny zestaw zylka glowna 0,20 przypon 30cm 0.18 haczyk colmic nr4 przypon lacze kretlikiem ktory zatrzymuje olow przelotowy lezka 2gr splawik 2,5gr srucina 0.25gr 5cm ponizej kretlika na przyponie na hak 2 ziarna kukurydzy lub czerwony robak i kukurydza nece kukurydza i pol kg zanety traper lin karas mam fajne efekty mialim w sierpniu lina 2,3kg sprobuj polamania

[2012-09-04 12:44]

halski021

Za bardzo chcesz wygrać z kolegą.Powinieneś się cieszyć,ze wam rybki biorą,a nie stresować się,że kolega łapie większe.Przyjdzie taki dzień,że Ty złapiesz większą:)
[2012-09-04 13:05]

jorg69

witam

mam podobny problem kolega łowi piękne leszcze a ja nic lub male

ale co ciekawe nawet jemu biorą tylko na 1 wędke mimo że 2 jest tak samo zestawiona przynęty leżą obok siebie 

dodam że łowimy na Odrze czasem na stawach i podobnie

:) ot ryby

liczy sie czas i miłe chwile a reszte zapłacisz kartą

[2012-09-04 13:12]

jacenty75

Zamień się z kolegą miejscami na pomoście:) [2012-09-04 13:57]

tamtem

zmień haczyk na ciemny. [2012-09-04 14:43]

bonek18

czasami tak bywa. Takie są już ryby. Szczęście też jest potrzebne w wędkowaniu :D
[2012-09-04 15:59]

danon1973

Zamień się z kolegą miejscami na pomoście:)



O dokładnie :) jeśli on zawsze łowi z lewej a ty zawsze z prawej to się zamieńcie raz... a nóż to jest przyczyną ;).
Jeśli nie, to zobacz jaki on hak używa. Bo nie do końca (nie zawsze) jest tak, że hak trzeba mieć pod kolor przynęty. Ja zawsze nad wodą mam kilka przyponów z haczykami róznych kolorów. Nie raz tak miałem, że na ciemny hak do kukurydzy brały lepiej niż na złoty.
Chociaż i tak wszystko moim zdaniem zależy od zanęty... bo jak zanęta dobra to ryba na haki nie patrzy tylko bierze. No ale zanętę macie taką samą.

Ja bym na twoim miejscu, zamiast próbować wygrać z kolegą... starał się patrzyć, co on robi, jak łowi. Masz taką okazję to z niej korzystaj :).
A może on wcale nie jest lepszym wędkarzem od Ciebie... może po prostu tak jak wyżej, to miejsce jest lepsze.
Na poczatek spróbujcie się zamienić miejscami :)

Pozdrawiam
[2012-09-04 16:21]

martino 1971

tam gdzie on rzuca może na dnie jest dołek rynna albo jakaś  podwodna górka i rybki się trzymają lepiej zamień się miejscami na próbę.
[2012-09-04 16:57]

nata

Prawa  czy lewa strona pomostu to może być dość spora różnica, jeśli to nie to wówczas obstawiał był zapachy przenoszone na rękach nikotyna, benzyna, kosmetyki. Sam się osobiście o tym przekonałem.  [2012-09-04 17:01]

getka

czasem wystarczy rzucić tylko pół metra w lewo lub prawo i ma to już wielkie znaczenie bo sam się o tym przekonałem gdy na zasiadce linowej nie miałem brania przez ok 5 godzin po czym przerzuciłem spławiki dosłownie pół metra pod listek na wodzie i w 2 godziny miałem 3 piękne kilowe liny.
[2012-09-04 17:34]

darek300

Też wydaje mi się że największa tajemnica tego zdażenia to miejsce. Być może tam naturalnie grupują się ryby:)papierosów ja ani kolega nie pali. Dziękuje i oczywiście skorzystam z rad. Kontrastowe zestawienie przynęty z haczykiem może okazać się ciekawe. Kolega łowi na podobne haczyki też złote:) spróbuje na czarne. Aha zapomniałem jeszcze dodać że woda jest krystalicznie czysta.
[2012-09-04 17:42]

jakubnob

wiecej luzu :))) nie rób wszystkiego idealnie po co :PP dla mnie wędkarstwo to przyjemność a nie rywalizacja często łowie z kolega na spawalniczek gdy spinning zaczyna mi się nudzić zestaw wiaze z czego mam pod reka stoper raz miale z wosku od znicza :P plątam się jak nienormalny  zawsze cos zahaczę  urwę kolega mówi na mnie defekt xD rzadko zlowie wiecej niz moj kumpel ale za to oboje mam kupe smiechu 

Ps. i tak zawsze ja złapie najciekawsze zwierzątko glonojad małża większa od pieści czy rak to dla mnie nic dziwnego xD


aha koledzy dobrze mowia miejsce prawo lewo ma znaczenie  xD wejdź pierwszy na pomost i problem rozwiązany
[2012-09-04 17:52]

perwer

Jak pijecie wódke ,pilnuj bo jest prawdopodobieństwo że kolega oszukuje.
[2012-09-04 18:20]

Zander51

Zabrałem kolegę na łódkę na leszcze, bo wieść się rozeszła, że łowię wielkie łopaty. Kolega "pajacował" cały wieczór z krąpiami a ja cierpliwie czekałem. Zasnął w końcu, to zanęciłem ponownie i wyjąłem trzy medalowe leszcze. Dopiero go zbudziłem...
[2012-09-04 18:32]

danon1973

Dokładnie więcej luzu :) nie rób wszystkiego idealnie :)
Tak jak napisałem wyżej, nie raz miałem lepsze efekty przy jasnej przynęcie... jak kukurydza... na ciemne haczyki niż pod kolor przynęty.
Ale to nie wszystko, sytuacji nad wodą miałem więcej.

Dla przykładu, jakieś trzy tygodnie temu wybrałem się z kumplem na chrząstawę, są to takie trzy jeziora po żwirowe. Kumpel wziął ze sobą psa, gończy polski... tak że spory piesek.
Pies nigdy nie był na rybach i po prostu nad wodą oszalał. Ganiał jak opętany i co chwilę ładował się do wody. Najgorsze było to, że skubaniec ładował się głównie do wody przy moim stanowisku, kumpla omijał bo jednak swojego pana się słuchał.
Po kilkunastu minutach stwierdziłem, że dupa jasna, nie połowię. Podjechałem samochodem pod jeziorko, otworzyłem drzwi i włączyłem spokojną muzyczkę, rozłożyłem siedzisko i po prostu się rozsiadłem. Kumpel w tym czasie łowił, dalej na innych stanowiskach (w zupełnej ciszy i spokoju) łowili inni wędkarze, ale nikt nie miał efektów. Kumpel jedno puste branie miał i tyle.
Wszystko wskazywało na to, że nie ma sensu rozkładać sprzętu, bo przecież nikomu nic nie brało a ja jeszcze byłem w gorszej sytuacji, bo szalał na moim stanowisku zwariowany pies.
Niestety po godzinie stwierdziłem, że nie wytrzymam. Fajnie było posiedzieć i poobserwować przyrodę, ale dopiero za tydzień mógłbym znowu powędkować i doszedłem do wniosku, że nie wytrzymam jeśli chociaż nie poobserwuję spławika, nawet jak nic nie będzie brało.
Przygotowałem zanętę... cztery kule do wody... a pies za kulami.
- kur....a - przebiegło mi przez głowę
Przytowałem sprzęt... zarzuciłem... a pies za spławikiem
- o żesz!!!! - no ale nic, trzeba ściągać zestaw bo psiura jak torpeda prosto na spławik płynie
Łowiłem niedaleko, jakieś 10-12 metrów od brzegu. Na głębokości jakiś 2,5 metra.
Co 10 minut miałem psa w wodzie. Skakał po brzegu, biegał wzdłuż brzegu, pływał.
Wszystko wskazywało na to, że nie połowię tego dnia.
A mimo to po jakiś 5 minutach od pierwszego zarzucenia spławik zaczął dziwnie się zachowywać... myślę o kurde chyba coś większego.
Tnę i płoć 32 cm. W ten dzień złowiłem wiele płoci... najmniejsza miała 27 cm, największa 35cm.
Mój kolega złowił okonka 10cm ;). Wędkarze na stanowiskach dalej położonych... nic.
Płocie brały jak opętane. Nie ważne czy pies akurat nad nimi płynął czy był spokój. Po wyciągnięciu z wody, były wręcz opchane zanętą. Pełne pyszczki zanęty, jakby nie zdążyły przełknąć, przy patroszeniu pełne żołądki zanęty.

Podobnych do tej sytuacji nad wodą miałem więcej. Dlatego nie staraj się robić wszystkiego idealnie :). Bo czasem złamanie reguł może przynieść nieoczekiwane rezultaty :).
Coraz bardziej jestem przekonany do tego, że gdy ma się dobre miejsce (tzn gdzie są ryby) i zanętę, która rybie posmakuje to reszta to kalafior :)... oczywiście w granicach rozsądku :)

Zamień się z kolegą miejscami i będziesz wiedział :)

Pozdrawiam
[2012-09-04 19:26]

Artur z Ketrzyna

Zamień się z kolegą miejscami na pomoście:)

Dokładnie to samo Ci poradzę. Łowię z łódki pod zielskiem, i w jednym oczu biorą liny i karasie a w drugim przeważnie płoć. oddalone od siebie o 1 metr.

Jak też byś nie przegruntowywał zestawu, i porównał efekty z przynętą na dnie, jak i nad dnem. Czasami muł jest tak grząski że szybko przynęta w nim znika, a zwłaszcza jak rybki żerują i go mącą.
Na muliste dna w zestawach gruntowych, niektórzy stosują materiał wypornościowy, w postaci ziarenka styropianu, poczwarki muchy, do rosówek wstrzykiwano troszkę powietrza. Tak by przynęta była neutralnej wyporności, bądź delikatnie unosiła się w wodzie ( w tym przypadku umieszczano małą śrucinę 5 cm od przynęty na przyponie, by na tej wysokości unosiła się nad dnem). [2012-09-04 20:27]

darek300

Ciekawe doświadczenia koledzy:)dziękuje bardzo. Pozdrawiam!
[2012-09-04 22:26]

Zanęć koledze łowisko 2 kostkami szarego mydła - wtedy przynajmniej nikt z Was nie będzie łowił i osiągniesz satysfakcje z remisu .   [2012-09-05 08:54]

darek300

Nie dzięki, nie będę nam zatruwał łowiska:P
[2012-09-05 14:36]