Zaloguj się do konta

Starorzecze Woroblin (nie można powędkować)

utworzono: 2012/05/24 11:53
gacekel

Witam wszystkich wędkarzy chcę opisać w skrucie nie miłą sytuację jaka mnie spotkała w dniu 23.05.2012,na starorzeczu Woroblin.Wstałem wczesnym rankiem by pojechać nad Woroblin na karpia.Byłem nad wodą o godz.3,50 i zaczołem nęcić na zmianę to kukurydzą to kulkami proteinowymi,wsypałem około 5 kg,rozłożyłem sprzęt przygotowując się na dłuższą zasiadkę i oczekiwanie,o godz 7,30 ku mojemu zdumieniu patrzę i oczom nie wierzę krowy wchodzą do wody i idą wprost na moje zęstawy,więc nic tylko zaczołem zwijać zestawy.Po zwinięciu zestawów,wziołem do ręki zezwolenie i zadzwoniłem pod nr.(83)3436957jest to Okręg PZW,Biała Podlaska i informując o całej sytuacji dostałem odpowiedź od Prezesa że nie mogą sobie poradzić z tym człowiekiem który nagminnie odgradza nam dojazd do wody,który pastuchem elektrycznym specjalnie ogrodził wodę żeby krowy łaziły po wodzie. Moim skromnym zdaniem jest to niedopuszczalne zachowanie tego rolnika i również zachowanie władz związku kture tłumaczą się niekompetęcją,bo jeżeli P.Z.W ma pod patronatem obszar wody to też musi być bezpieczne dotarcie do akwenu, nie mówiąc już o dojeżdźie.

 

[2012-05-24 11:53]

Thoma23

jako wędkarz z tego okręgu powiem ci że sexualny stosunek władz do członków i nie tylko jest tu normą...w tym roku na stronie nie ma nawet informacji o zarybieniach...jest dno składki idą nie wiadomo na co...taki lokalny po pzpr-owski przeżytek w postaci lokalnego związku
[2012-05-25 12:26]

altershepi

Witaj nie jesteś sam.... U nas nad rzeką Bug jest fajna miejscówka często odwiedzana przezemnie jak i innych wędkarzy... no i w tym problem że między rzeką a wałem są smugi przez które jeździmy po tych samych śladach... A dlaczego przez smug? bo droga dojazdowa została zaorana... No i typek się czepia się że mu trawę gniotą wędkarze... i rozstawia pastuchy żeby przejechać się nie dało... no to wiadomo że jak zablokowana "droga" to trzeba jechać obok... Czyli wygniatać trawę :) ale gość wpadł na cudowny pomysł i na nowych śladach wykopał 2 doły zostawiając środkiem niespodziankę dla misy olejowej :) 


I teraz pytanie co tu z takim absztyfikantem zrobić? 


Przecież to są tereny zalewowe... Zresztą ma obowiązek umożliwić dojazd nad wodę...


I teraz nikt już nie jeździ po śladach bo się boi że rozwali misę... Płakał ze mu trawę gniotą to teraz ma że się jeździ po całym smugu :)

[2012-05-25 15:01]

gacekel

Witajcie koledzy!!! opisałem ten wątek w Woroblinie i widzę że jest to przypadek nieodosobniony więc nic innego tylko trzeba te sprawy opisać i wysłać do centrali w W-awie.Ja nadmienię że mieszkam w tym powiecie od dwuch lat i są to dziwne sytuacje gdzie zgłasza się takie naruszenia ,a (Władze) są obijętne,wręcz mają to w D-ie.Należałem przez dwadzieścia lat do związku w lubelskim i wędkowałem po całym pojezierzu łęczyńsko-włodawskim i nie spotkała mnie nigdzie taka sytuacja.Jeżeli chodzi tam o takie sprawy to reakcja jest natychmiastowa,albo słyszałem od sprzedawcy w sklepie wędkarskim że zaraz po zarybieniu Terebeli wyławiano systematycznie karpiki.Przepraszam a może są tutaj takie zasady że jak się coś dzieje to odwracamy głowę. Pozdrawiam wszystkich i proszę nie bądźmy bezczynni.

 

[2012-05-27 09:25]

rozzbi

Opowiem wam taka historie. Kiedys bylem straznikiem wedkarskim w naszy okregu wedkarskim. Bylem nim przez kilka lat, do momentu zawodow wedkarskich na zbiorniku wodnym kolo Janowa Podlaskiego. Zawody zorganizowano 1 czerwca dla dzieci. Wtrakcie tych zawodow zobaczylem jak kilku kolegow z kola miedzyrzeckiego donosi rybe dla corki prezesa tamtejszego kola. Zareagowalem dosc ostro, co spotkalo sie z ostra reakcja naszych wladz zwiazkowych, zarzucono mi brak obiektywizmu, zle podejscie do kolegow wedkarzy itd. Dziewczynka ta oczywiscie wygrala te zawody. Nastepna scysja, po ktorej zostale wykluczony, to sytuacja po zarybieniu Krzny jaziem pod mostem na ul Zamkowej. Razem z jeszcze jednym kolega straznikiem wybralismy sie pod tem most na kontrole. Tam zastalismy 3 mlodziencow, ktorzy mieli w wiaderkach okolo 25 szt niewymiarowego jazia. No coz jazia wypuscilismy a sprzet i ligitymacje zatrzymalismy do odbioru w siedzibie zwiazku. No i rozpetala sie burza, gdyz jeden z tych mlodziencow byl synem prezesa kola w ........ , a dwaj nastepni tez z tego kola. Oczywiscie mlodziency ci nie poniesli zadnych konsekwencji tego zdazenia, gdyz jak mozna ukarac swojego.  Konkluzja jest taka, naszym zwiazkiem rzadzi kolesiostwo i ludzie, ktorzy szeregowego czlonka maja w dupie. Tam na gorze patrzy sie tylko na wlasne dobro i znajomosci a reszta ma placic i nie dyskutowac.

[2012-05-28 10:56]

gacekel

Witaj Serdecznie kolego,takich ludzi jak Ty to trzeba doceniać że są konksekwętni w swoich działaniach, a jeżeli chodzi o kolesiostwo to musi się skończyć,ja mieszkam w tym powiecie jak już wcześniej pisałem od dwóch lat i są to dziwne sprawy,ale takich ludzi jak Ty i ja podejrzewam, że jest więcej i zarazem mam prośbę jeżeli ktoś ma  na pierwszym miejscu dobro Związku Wędkarskiego,a nie osobiste korzyści to niech napisze,myślę, że takich paru nas może dużo zmienić.

Pozdrawiam.

[2012-05-28 21:55]

JAROBWNA

he u nas nic sie nie zmieni niestety dopuki ktoś z gory sie tym nie zajmie caly nasz zarząd ogolnie to juz dawno powinni w...bać w kosmos

[2013-06-06 00:10]

osa12

 

Szanowni Panowie !

Ustawa prawo wodne posiada art. 34:

Art. 34.

1. Każdemu przysługuje prawo do powszechnego korzystania ze śródlądowych powierzchniowych wód publicznych, morskich wód wewnętrznych wraz z morskimi wodami wewnętrznymi Zatoki Gdańskiej, i z wód morza terytorialnego, jeżeli przepisy nie stanowią inaczej.

2. Powszechne korzystanie z wód służy do zaspokajania potrzeb osobistych, gospodarstwa domowego lub rolnego, bez stosowania specjalnych urządzeń technicznych, a także do wypoczynku, uprawiania turystyki, sportów wodnych oraz, na zasadach określonych w przypisach odrębnych, amatorskiego połowu ryb.

Jeśli opisywane starorzecze jest wodą publiczną (a chyba jest), to nie można nikomu zabronić powszechnego korzystania w wody wynikającego z Art. 34 ust. 2.

Co to oznacza, że mimo iż jest jakiś ”opiekun” wody (ale tylko dla amatorskiego połowu ryb i mało ważne jaką umową uzyskał tą opiekę od właściciela czyli skarbu państwa), pozostała część społeczeństwa ma prawo wykorzystywać tą wodę zgodnie ust. 2 – zaspokajać potrzeby osobiste i między innymi poić zwierzęta.

Nie pomoże Panom zwracanie się do ZG PZW czy zarządów okręgów PZW. Nie mogą oni nic w tym temacie zrobić. Tylko na wodach ,na których właścicielem jest PZW (kupionych przez PZW od właścicieli prywatnych lub skarbu państwa i może dotyczyć to tylko wód stojących) można wyłączyć dany zbiornik wyłącznie do Amatorskiego Połowu Ryb.

Takie jest prawo i tyle !

[2013-06-06 08:21]

osa12

Przecież to są tereny zalewowe... Zresztą ma obowiązek umożliwić dojazd nad wodę...



Podasz jakieś przepisy, które o tym mówią ?
[2013-06-06 08:36]

marek100

Witam. ja się spotkałam z podonym przypadkiem. Opisałem go w poście "Co się dzieje w kole nr 27"

Wiecie co drodzy koledy i koeżanki, problemem zainteresowałem się. Okazuje się, że woda na starorzecza należy do rolnika. Zatem zanim wydamy "wyrok na rolnika" zapytajmy go czy i jak ma rację. Księgi wieczyste są jawne, można zobaczyć czyja to jest woda i tym samym czy tu i tam można łowić.

W naszym przypadku jest już wielu wędkarzy karanych ale władze PZW mają to w nosie. Prezes koła mówi, że można tam chodzić na rybki, ale sam stanął przed sądem, został uniewinniony, miał szczęście, albo był niepocztalny.

Coraz więcej wędkarzy jest wściekła na wladze PZW. oni swoje a policja, sąd swoje.

Radzę uważać, gdzie się łowi, bo to czasem końcy się wyrkiem w sądzie, a prezesostwa to nie obchodzi.

bądzmy rozsądni, żadajmy od kół dokładnego wykazu wód a nie ich frywolnego twierdzenia "wolno". jak już przyjeźdza policja bądzmy rozsądni nie przykonywujmy ich o swojej racji. Jeśli ją mielibyśmy na pewno by nie przyjechali. Rolnicy często mają rację podparte aktam własności.

To co tu pisze odczułem na własnej skórze a moje prośby kierowane do preesa koła to wołanie na pustynie. o takim wołaniu pisze prezes, ze pyta burmistrza a  on nie słyszy. Może to jest zaraźliwe.

Tak czy owak, nie wszystkie wody są wodami PZW. Słysze, że wina wędkarzy powinni znać regulamin i ustalić należność wód....

 

Powodzenie.

Marek

[2013-06-06 19:44]

norbert-szmytko

Wcale nie dziwie się że właściciel łąki nie chce widzieć wędkarzy na własnym terenie. Każdy ładuje się tam autem niszcząc mu łąkę, zostawia masę śmieci po grillu i opakowań po zanętach i przynętach. Ciekawe czy bylibyście zachwyceni takim widokiem na swojej łące. Często bywam na Woroblinie, auto zostawiam we wsi i nikt mi jeszcze uwagi nie zwracał, te kilkaset metrów mogę się przejść, nie potrzebuję mieć auta za plecami. [2013-06-06 23:26]

Jack14

Marek100 tylko jedno dotyczące wpisu i pytanie "woda należy do rolnika" czy to jest prawda ?

 

[2013-06-07 16:38]

marek100

Tak, widziałem dokumenty. Księga wieczysta, rejestr gruntów. Toczą się sprawy w sadach. Gruntu a wody nie da się rozdzielić. Pozarym rolnik ma zapis wody stojące... państwo czyli my wypłaciliśmy mu już dwa odszkodowania.... Prezes zna te dokumenty, ale uważa jak ostanio, że to bład urzedników. Nie wiem, ale ma i sądy karzą wędkarzy nie rolnika. [2013-06-07 19:26]