stanice wędkarskie zgłaszanie rekordów

/ 17 odpowiedzi
Witam!
Mam problem. Dotyczy on przechowywania okazu medalowego, który mamy zamiar wypuścić albo jakiejś specjalnej procedury zgłoszeniowej.

Załóżmy, że złowiłem medalowy okaz np szczupaka. Łowiłem z łódki, byłem sam.
Do potwierdzenia rekordu potrzebny jest świadek, żeby potwierdził uczciwość procedury mierzenia i ważenia, do tego zdjęcia itp.
Zatem chyba najlepiej udać się do stanicy i tam poprosić opiekuna stanicy (wszak on przeważnie jest nad wodą, "werbowanie" nieznajomego wędkarza może być jemu samemu nie na rękę), aby potwierdził mój rekord.
I tutaj jest problem - przecież ta ryba nie przeżyje drogi do rybaczówki, a co dopiero takiej procedury mierzenia, ważenia, pozowania do zdjęć i podziwiania.
Można trzymać go w siatce - ale który spiner bierze ze sobą 2metrową siatkę na łódź?
Można trzymać go na agrafce - ale jaką mam pewność, że szczupak (czy też inna ryba) trzymany na agrafce i holowany za łodzią nie zdechnie? Nie wiem jakbym się czuł gdyby ktoś przyczepił mnie do skutera i ciągnął po asfalcie :s
Przy takim przetrzymywaniu istnieje poważne ryzyko uszkodzenia skrzeli, prawda?
Oczywiście zakładam, że chcę dostać medal i rybę wypuścić do wody w stanie dobrym... Żeby za dwa lata znowu dostać za nią medal :p

Teraz pytania:
Jak przechowywać i transportować taką rybę?
Jak zgłosić taki okaz (w opisanej wyżej sytuacji) tak aby nie zrobić mu krzywdy?

Oczywiście wychodzę z założenia, że zdjęcie z paczką papierosów obok czy miarką nie wystarczy. Zarówno "mini fajki" jak i miarkę z centymetrem mierzącym 5mm można spreparować :p

Mieliście takie sytuacje? Jak z nich wybrnęliście?
Osobiście chyba zrobiłbym kilka fotek i rybę puścił - srał pies medal, jestem wędkarzem a nie myśliwym.

MAVER61


Żadna ryba nie zniesie takiego transportu do brzegu,pół biedy jak jest blisko ale jeżeli nie.Ja osobiście robię tak jak ty piszesz w ostatnim zdaniu jakaś fota z miarką wystarczy i do wody olać rekordy dla chwały.Pozdrawiam. (2009/12/01 18:56)

użytkownik23635


Kolego pisaq . Faktycznie, jak jesteś sam i w pobliżu nie ma nikogo kto mógłby potwierdzić rekordowe wymiary twojego okazu to najlepsze wyjście jest takie, i tu cytuje twoje słowa- Osobiście chyba zrobiłbym kilka fotek i rybę puścił - srał pies medal, jestem wędkarzem a nie myśliwym.
Też tak bym zrobił :) (2009/12/01 19:26)

Norbert Stolarczyk


Odpowiedź w zasadzie jest prosta i tak niektórzy robią.
1. Wypuścić rybę z powtorem do wody tak jak mówisz, pozostaną wtedy wspomnienia w które zawistni znajomi i tak nie uwierzą.
2.Zabrać rybę ze sobą do domu zrobić sobie kilka fotek przy ogrodowej rabatce a w tle koniecznie musi być elewacja jakiegoś budynku, to daje 100% pewności że wszyscy uwierzą :) (2009/12/01 19:39)

pisaq


No tak, albo zdjęcie ryby przy samochodzie na blokowisku.
Obowiązkowo Golf 2 albo jakaś stara betka :D
Drespekt w WW 100%
Szacunek ludzi ulicy :p (2009/12/01 20:11)

użytkownik6876


Bardzo fajne pytanie , sam zastanawiałem się nad tym problemem . W jaki sposób bym postąpił ? I jak na razie doszedłem do wniosku takiego jak Ty w ostatnim zdaniu , ale może inni mają jakieś fajne pomysły ? Pozdrawiam . (2009/12/01 20:57)

użytkownik22602


Kiedyś targanie zezwłoka nieszczęsnej ryby było ważniejsze , niz całe to wędkarstwo. Ludzie w tramwaju, sąsiedzi...Westchnienia, pytania.."Gdzie to taki..kurczę.. ale BYDLĘ !!! " Łowiło się dla ciała, zupełnie nie dla ducha. SAM tak łowiłem /ale myslę że nie ja jeden./... Minął czas - i powoli , krok po kroku, potykając się i spierając - zmierzamy do krainy żywych ryb, a nie martwych. (2009/12/01 21:04)

pisaq


Nie zabiję ryby której nie chce pożreć tylko dla medalu. A na pewno nie mam zamiaru jej męczyć. Gdy złowię coś i chcę to zabrać do domu to zabijam na miejscu.

W tym przypadku nie chciałbym tego zabierać, ale medal byłby... że tak powiem - motywujący.
Jakby istniało jakieś rozwiązanie, aby wilk był syty i owca cała to czemu nie?

Może go na smycz przyczepić, opuścić kotwicę do połowy głębokości w połowie długości zanurzonej liny zamontować smycz ze szczupakiem i tym sposobem zrobić taki amerykański paternoster? :D (2009/12/01 21:08)

użytkownik23635


Tylko trzeba pamiętać że można natrafić na jakiś zaczep na danej głębokości i co wtedy? (2009/12/01 21:18)

użytkownik7463


Pisaq ale to było pytanie retoryczne? Czy na prawdę masz zamiar złowić medalowy okaz? Niedawno pierwszego szczupaka złowił a już na okazy się nastawia. To pazerny typ:) Ja swojego pierwszego szczupaka złowiłem kilka lat temu a do medalowych jeszcze się nie zbliżyłem. (2009/12/01 23:19)

użytkownik12960


Całą prawdę napisał Gilbert. Dotyczy ona mnie również. ale wyrosłem z tego. Nie zgłaszam ryb od dawna. Zaspokoiłem swoją próżność. Największą radochę sprawiły mi miny kolegów, kiedy po zmierzeniu metrowego szczupaka wypuściłem go bez słowa do wody. Nawet fotki nie zdążyli cyknąć. tak ich zatkało... (2009/12/01 23:43)

pisaq


Mam zamiar :) Z resztą, jestem prawdopodobnie całkiem blisko :)
Nie mówiąc o tych, które się zerwały :D
Pierwszego (Filipa) pamiętam bardzo dobrze, ale później to już poszło lawinowo.
Pełno fotek mam na kompie czy na komórce, ale jakoś szybko zapominam "okoliczności złowienia" konkretnej ryby - pamiętam tylko pierwszego i ostatniego.
Nie chcę się chwalić, ale jakbym miał pisać notkę o każdej wyprawie na której złowiłem szczupaka/szczupaki to może bym i Mateusza A. dogonił :p

Ale Ty łowisz bolenie, klenie, jazie i brzany, to masz jeszcze lepiej - nie narzekaj :p

Popatrz na WW i "Rekordy na plan" czy jakoś tak.
Oni mogą, a my nie? :(
Że ci na wedkuje.pl to cieniasy i gawędziarze? Jak łowią to jest sport, a jak opowiadają o tym to sztuka? O nie! :p (2009/12/02 00:36)

pisaq


Kiedyś nie istniały takie rzeczy jak aparaty (tym bardziej cyfrowe albo te w naszych telefonach), a jak istniały to były nieporęczne. I te klisze...a dzisiaj?
Aparacik wielkości paczki papierosów, karta SD mniejsza od paczki zapałek, a może pomieścić kilka tysięcy zdjęć, stabilizacje obrazu, automatyczne dopasowanie ustawień itp.
Kiedyś ojciec przyniósł dużego szczupaka i miałem wrażenie, że zabrał go tylko po to, aby się nim pochwalić.
Kiedy zaczęliśmy łowić szczupaki razem i zaczęliśmy odnosić sukcesy sytuacja się zmieniła.
Zabraliśmy, ot dawno nie jedliśmy szczupaka złowionego przez nas.
Na kolejnej wyprawie też zabraliśmy, wtedy sobie pomyślałem "po co? Przecież w zeszłym tygodniu był szczupak", ale później.
"Ooo, ten ładny, szkoda, że nie potańczył, ale piękny jest... no to zdjęcie i do wody, niech sobie pływa".

Najlepiej jest się umówić z wypuszczanymi rybami na następny sezon czy za kilka lat, tak żeby 80-tka była "metrówką" :p
W sumie to można łowić jedną rybę przez wiele lat i co sezon zgarniać medal :)
Jak w filmie "Ostatni Smok" (Dragonheart) ^^
A musicie wiedzieć, że ryby wypuszczane są bardzo słowne :> (2009/12/02 15:50)

użytkownik11069


Już niedługo (zamierzam dożyć) po złowieniu medalowego okazu, naciskasz po prostu wyznaczony przycisk na telefonie, zadzierasz głowę do góry (nie zapomnij o uśmiechu), prezentujesz okaz w pozycji horyzontalnej i czekasz aż będzie przelatywał "sztuczny satelita PZW". Satelita robi zdjęcie, pomiary, analizy, a następnie na spadochronie zrzuca Ci medal.

Ta metoda ma dwa haczyki. Pierwszy kiedy zadrzesz głowę do góry a "satelita PZW" się spóźni to zawrót głowy gwarantowany i się wypierdzielisz do wody. Drugi że satelita zrobi Ci zdjęcie, ale po analizach (dogłębnych jak to w PZW) rozpozna w Tobie Bin Ladena i zamiast medalu spuści "PERSZNGA"

Pozdrawiam

(2009/12/30 17:47)

użytkownik24055


Nie zabiję ryby której nie chce pożreć tylko dla medalu. A na pewno nie mam zamiaru jej męczyć. Gdy złowię coś i chcę to zabrać do domu to zabijam na miejscu.                                               ,,  pisag ,,.po tym co wystukałeś. Chylę czoła .Pozdrawiam serdecznie. (2009/12/30 19:58)

JOPEK1971


Jak już ktoś pragnie tak bardzo zgłosić okaz i otrzymać medal, wcale nie musi zabijać ryby,w "Wędkarskim Świecie" może zgłosić okaz w długości ryby, wystarczy tylko zmierzyć rybkę, zrobić fotkę, i wypełnić formularz zamieszczony w tej gazetce, mile widziane są fotki robione na łowisku,polecam. (2009/12/30 21:10)

użytkownik19872


Kolego pisag- w ostatnim zdaniu swojego wpisu w sposób doskonale uczciwy odpowiedziałeś sobie na swoje pytanie, bo tak naprawdę komu i do czego potrzebne są medal? Pewnie że każdy chce łowić te medalowe i to nie jest dziwne, jednak cholernie dziwne jest męczenie ryby dla sławy, zresztą wątpliwej.

Żeby nie wyjść na moralnego czubka dodam że moim skromnym zdaniem są tylko daw wyjścia:      1. zwracamy rybę natychmiast  wodzie                                                                              2. zabijamy w celach konsumpcyjnych, bez zbędnego męczenia                                              Z naciskiem na to pierwsze!!!

Medaliki, pucharki zostawmy pasibrzuchom z ZG

(2009/12/30 21:27)