Sprzątanie stanowiska wędkarskiego

/ 84 odpowiedzi / 5 zdjęć
lenel


Kolejny problem o którym mało się mówi to kłęby żyłek zostawiane w wodzie i na brzegach. Trzciny i inna roślinność przerasta to tworząc pułapki na ptactwo wodne i mniejsze ssaki. Coraz częściej stosujemy plecionki. Wytrzymałość żyłek jest duża a plecionek wielka. Czas rozkładu kilkaset lat. Jeśli tego nie zmienimy to za kila lat w czasie brodzenia będzie potrzebna maczeta albo sekator. (2012/09/14 08:52)

MASTINO





Było, było.........bo łowisko było dość często kontrolowane przez leśniczego, SSR i PSR. Sypali mandatami za wjazd i śmieci, jak biletami do cyrku.




Nie chcę się czepiać Kolego Maćku ale w końcu zdecyduj się bo z Twojej wypowiedzi wynika że to dzięki koszom było ciut czyściej a nie przez to że PSR, SSR i leśniczy wystawiali mandaty. A jak kible znikły to znów syf się zaczął robić. Idąc tym tokiem myślenia wychodzi na to że mandaty nie pomogły... Chyba że kontrole się skończyły wraz z koszami lub sezonem letnim. Więc jak? Pozdrawiam



Nie nie nie, nie napisałem nigdzie, że tylko DZIĘKI KOSZOM było czyściej. Napisałem wyraźnie- "
bo łowisko było (i jest) dość często kontrolowane
.....". Kosze jedynie powodowały to, że wędkarze nie musieli zabierać swoich śmieci ze sobą, a wrzucali (przeważnie) do tych worków w stojakach, a jeśli ktos tego nie robił, to był karany. A takich było wielu. Myślałem, że dość jasno to można było wywnioskować z mojego wpisu. Kosze/worki swoją drogą, ale bez nadzoru służb te worki nie byłyby zapełniane tak jak powinny przez leniwych brudasów, którym podejście do worka kojarzyło się chyba z ekspedycją w Himalaje. Bezsprzecznie worek na śmieci potrafi zniwelować problem pozostawiania śmieci na samym stanowisku, ale wszyscy dobrze wiemy, że jak ktoś w domu zamiata nogą śmieci pod dywan, pstryka petem przez balkon czy oznacza swój teren brudną bielizną porozrzucaną po całej chacie, to nawet najnowszej generacji odkurzacz samosprzątający, mały murzynek w uniformie lokaja, czy krzyk matki, żony mu nie pomoże w utrzymaniu czystości, bo on tak ma i koniec. Wielu tak ma, że nawet jak mu pod nos podstawisz worek, to on i tak machnie odpadkiem "niechcący" obok. Wkleiłem wcześniej gdzieś zdjęcie pnia po spalonym drzewie przy Odrze, który był pełen śmieci stricte wędkarskich. Czy myślisz, że gdyby nie było pnia, to i nie byłoby tych śmieci? Otóż napewno NIE. Ten pień powodował tylko to, że te śmieci nie fruwały po całym terenie, bo 20 metrów(!) dalej już było mniej bajecznie. A przecież nawet gdyby ktoś dorzucić chciał swój śmieć do tego pnia-śmietnika, to przejście 20 metrów nie powinno stanowić tragedii. A jednak. Pień, kosz, beczka czy worek, to syfiarz zawsze uda, że ich nie widzi i "zamiecie butem pod dywan". A świadczą o tym właśnie mandaty za zaśmiecanie wystawiane osobom będącym na łowiskach z takimi właśnie wynalazkami jak kosze, beczki, worki. 

(2012/09/14 09:56)

kawiorek


Nie da sie ukryc ze stacjonowanie wojsk (zaprzyjaznionych- nadwieruszka) na scianie zachodniej dalo efekt nieomylnosci niektórych userów na tym portalu.
A wywody myslowe swiadcza niezbicie o tym w ilosciach nie tuzinkowych??
A prawda jest taka ze powoli nabieramy nawyku sprzątania po sobie ( patrzac na lata 90-to dzis juz jest o wiele czysciej) i nie ma tlumaczenia dla bródasow nad woda??
Kot pies jak sie zalatwi to noga grzebnie aby zakryc wlasne nieczystosci , homo-sapiens musi byc lepszy !! Ponoc ma ROZUM?? Ale zwierzeta juz wiadomo ze też!! (2012/09/14 10:48)

johnkelly


Przy całej dyskusji proponowałbym też pamiętać, iż śmiecie muszą być regularnie wybierane. Raz, że przepełniony kosz przestaje spełniać swoją funkcję, zwłaszcza dzięki wiatrowi, dwa, że okoliczne zwierzaki mogą być sprawcami sporej części bałaganu wokół kosza wybierając i dożywiając się wyrzucanymi resztkami. (2012/09/14 13:32)

lynx


Kolejny problem o którym mało się mówi to kłęby żyłek zostawiane w wodzie i na brzegach. Trzciny i inna roślinność przerasta to tworząc pułapki na ptactwo wodne i mniejsze ssaki. Coraz częściej stosujemy plecionki. Wytrzymałość żyłek jest duża a plecionek wielka. Czas rozkładu kilkaset lat. Jeśli tego nie zmienimy to za kila lat w czasie brodzenia będzie potrzebna maczeta albo sekator.

Słuszna uwaga.
Kiedyś widziałem jak łabędź coś połknąl / pewnie zywca z haczykiem/ bo strasznie telepal łbem, rozdziawiał dziób i pił wodę. Komentarze, które wtedy usłyszałem wołają o pomste do  nieba.
Były i takie. Ale się sk...y syn nażarł. Po h... to jadl. Ale jaja, jaki teraz z niego akrobata itp.
Nic tylko kałacha i pociągnąć. Nadmienie, że tam byli sami ,,wędkarze".

Inny. Z tylu za wędkarzami zebrały się bociany a wsród nich było trzy bez jednej nogi. Wszyscy rzucali im drobne rybki ale niektórzy kibicowali jak na meczu rugby. To bylo żalosne a żaden nie wydał żadnego słowa, dlaczego nie mają jednej nogi.
Ulzylem sobie jak kumpel tez coś głupio skomentowal to otrzymał ode mnie chyba i za innych.
  (2012/09/14 21:24)

lynx


Uważam, że w temacie porzadkow to trzeba ostro uczyć od małego to jest szansa, że cos z tego będzie.
Obecnie kultura osobista ludzi schodzi na psy więc nie należy spodziewać się, że będzie lepiej. (2012/09/14 21:30)

użytkownik32263


Hahahahahaha....traf chciał, że rozmawiamy tu o śmieciach i śmietnikach/workach na łowiskach, a ja właśnie otrzymałem telefon, że na jednym z naszych łowisk w nocy ktoś podp........ukradł wszystkie stojaki na worki, łącznie z workami. 22 sztuki. Właściciel jedynego nad tym jeziorem Oś.W. poustawiał je w czerwcu. Było odrobinę czyściej nad brzegiem. Było. Żeby było ciekawiej, to złodziejska menda wysypała wszystkie śmieci z tych worków. CO ZA KRAJ!


Skoro łowisko dalej jest kontrolowane więc wynika że to jednak kosze dały lekkie odetchnięcie naturze bo wędkarze nie wyrzucali za siebie lecz o nich. Przynajmniej tak wynika z tego co sam napisałeś. A czy bali się kar? Skoro kosze znikły a syf znów się powiększył  odpowiedź jest chyba negatywna. Zresztą pozostawiam ten Twój post innym do przemyślenia i nie będę go drążył.

Jednak ja dalej będę twierdzić że jak mamy gdzie wyrzucać śmieci to robimy to, a syfu jest coraz mniej. I nie kary zmienią okolice naszych wód, a właśnie miejsca na odpadki i edukacja wędkarzy. Młodych też ale oni coraz lepiej się zachowują nad wodą. Sam to widzę nad Wisłą. Nie dość że generalnie nie śmiecą to jest duża rzesza młodzieży wypuszczającej ryby. Moda czy potrzeba serca? W to nie wnikam. Ale cieszy. Lecz trzeba zwracać uwagę tym starszym bo to właśnie oni wynieśli z domów te złe nawyki. I to oni są tu głównym problemem. Bo ciężko wpoić 60 latkowi łowiącemu już 40 lat i śmiecącemu tyle samo że jest to złe. Podobnie z waleniem w baniak wszystkiego co ma łeb i ogon. Wydaje mi że jedynie jak będzie miał pod nosem jakiś śmietnik to wtedy nie będzie wyrzucał wszystkiego za siebie bo do domu i tak za ciężko donieść. A kary? Przecież cholernie ciężko złapać za rękę śmiecącego. A normalny człowiek nie będzie łowił w syfie lecz pójdzie na inną miejscówkę. Że niby receptą ma być odpowiedzialność zbiorowa? Nie będzie, nie te czasy. Tak na dobrą sprawę ktoś powinien się wkurzyć i oddać sprawę do sądu i podważyć przy pomocy dobrego prawnika ten durny zapis. Może by się coś zmieniło.
Zresztą sam jestem totalnym przeciwnikiem stosowania odpowiedzialności zbiorowej. Z jakiej paki mam odpowiadać za kogoś? Tym bardziej kogoś kogo prawdopodobnie w życiu nie widziałem na oczy. Ale muszę napisać że nie tylko PZW ma tak durne pomysły. Np. w takim Sopocie po chodnikach nie można poruszać się szybciej jak 10 km/h. Dotyczy to nawet rowerzystów na ścieżkach rowerowych! A Karnowski tłumaczy się tym ograniczeniem że było kilka wypadków!:)))))))))) Podobnie tu. Ktoś nabrudził, inny ma ponieść konsekwencje bo takie jest widzimisię PZW. Skrajna głupota.
Karać tylko tych złapanych na gorącym uczynku i rozstawiać kibelki a będzie czyściej. Może prędzej, może później ale będzie:)
Tym miłym akcentem kończę i pozdrawiam! (2012/09/14 22:21)