Zaloguj się do konta

Sposób na żonę

utworzono: 2013/11/15 14:32
Artur z Ketrzyna

 U mnie tak łowi klepa łowi klepowa łowiom wszystkie cztery klepki razem na łowisku i jest spoko bez zrzędzenia 

u nie też tak było.
tylko ze raz coś tam mi powiedziała na ten temat. Ja że jeżdzimy na piknik a ja na rybki przy okazji. Bo trudno nazwać to prawdziwą wędkarską zasiadką. jak wyjazd o 9-10 i najpierw po babcie a potem nad wodę. piknik i nawet procent był. Ale ja kierowcą to nie ruszam... to tylko wędka lub kompielisko.
I się urwały wspólne wypady.
Dziś jej nawet szczupak śmierdzi... łazienka sprzątnięta wanna umyta rybka wymoczona, a jej zaiwania i gderała.
[2013-11-23 15:38]

zbynio 33

[2013-11-23 20:47]

niutek40

Ha,ha dobre!! [2013-11-23 21:07]

[2013-11-23 21:26]

bluehornet

Artek - nie przeginaj z takimi gifami ....
[2013-11-23 21:30]

Artur z Ketrzyna

Artek - nie przeginaj z takimi gifami ....

Tak myślałem że krówka się nie spodoba. Sorki.
[2013-11-23 21:40]

Artur z Ketrzyna

Dlaczego kobieta wychodzi za mąż?
By miała jaguara w garażu, norki w szafie i osła co by na to wszystko zarabiał.
[2013-11-23 21:42]

zbynio 33

[2013-11-24 11:03]

Artur z Ketrzyna

Najlepszy sposób na żonę. To nie rozpieszczać jej z byt mocno. I dać jej czasami wypić te piwo którego naważyła, (nie ratować jej za każdym razem z opresji i wybaczać nawet dość poważne błędy). Na problemy reagować odrazu, a nie czekać aż się same rozwiążą.

Ja takie błędy popełniłem. A zobaczyłem to jak było za późno.... A ja ziołem się w garść i powiedziałem krutko dość z tym, i byłem miej czuły na jej wywody, i stanowczy. Stwierdziła że już jej nie odpowiada mój styl bycia.
[2013-11-25 11:26]

zbynio 33

Czterech żonatych mężczyzn w niedzielne przedpołudnie łowi ryby. Po 2 godzinach jeden z nich mówi:

- Nie macie pojęcia co musiałem przejść, żeby dzisiaj z wami łowić. Musiałem obiecać żonie, że w przyszły weekend pomaluję cały dom. Na to drugi:

- To jeszcze nic, ja musiałem obiecać, że wykopię w ogródku basen... Trzeci:

- I tak macie dobrze... ja będę musiał przejść całkowity remont kuchni...

Czwarty z wędkarzy nie odezwał się ani słowem, ale oczywiście pozostali nie dali mu spokoju:

- A ty czemu nic nie mówisz? Nie musiałeś nic obiecać żonie żeby cię puściła?

- Nie - odparł czwarty. - Ja po prostu nastawiłem budzik na 5:30 rano. Gdy zadzwonił, to szturchnąłem żonę i spytałem:

- "Seksik czy rybki?". W odpowiedzi usłyszałem:

- Odp...dol się, kije są w szafie...



to może być jakiś sposób na żonę.;)
[2013-11-25 13:07]

Mija

A ja wyznaję zasadę że jadę nad wodę odpocząć !
Fizycznie i psychicznie.



Hm. Ja również. Tyle tylko, że mój partner mi w tym nie przeszkadza :) Mimo, że jest tuż obok.
[2013-11-25 17:09]

Mija

Kiedy żona lubi towarzystwo koleżanek kawę długi cygaret i klachy, to takiej nigdy już nie wciągniesz do wędkowania, chyba że całe jej towarzystwo  zabierzesz nad wodę.

jeśli cię kocha to pojedzie z tobą, a jeśli nie to rozwiedź się i poszukaj chętnej do trzymania wędziska. proste.


Chętna do trzymania wędziska ... dobre :)

[2013-11-25 17:09]

Mija

Ja jeździłem za swoje lewe. I było źle.
Nie odzywała się to siadałem na kompa. I było źle.
Wzięła kota. A ja mam na nie awersje. Nie pozbyła się go. Z czasem człowiek troche go zaakceptował...
Wracam z fuchy. i przynoszę dodatkowa kaskę. Za mało bierzesz. Ciesz się ze wogule jeszcze dorobię!

No i teraz.
Jadę na ryby za swoje, i nikt mi nie zrzędzi.
siedzę przed kompem, i nikt nie ma pretensji.
Sam se ugotuje i zjem, pozmywam, piwko wypiję i cisza...

Tylko tęsknota za dzieciakami, ale i tu się tez ureguluje...

Smutne. Niezależnie od powodów rozpad rodziny zawsze smuci.
[2013-11-25 17:10]

Mija

Panowie jakieś zgorzknienie przez was przemawia. Aż przykro to czytać...


Wracając jednak do tematu. Nie bardzo wiem po co przekonywać partnera czy partnerkę do swojego hobby. Czy ona nie ma własnego? Innego niż twoje? Potrzebuje pomocy w zainteresowaniu się "czymś"? Może woli czytać książki albo jest namiętną kinomaniaczką? A może ma milion innych zainteresowań, które ciebie wcale nie muszą pociągać. Najważniejsze żeby wasze hobby nie dominowało waszego współżycia. W każdym związku musi być równowaga i to wcale nie oznacza, że wszystko trzeba robić razem. Ludzie muszą się uzupełniać a nie powielać.


[2013-11-25 17:19]

Artur z Ketrzyna

Panowie jakieś zgorzknienie przez was przemawia. Aż przykro to czytać...


Wracając jednak do tematu. Nie bardzo wiem po co przekonywać partnera czy partnerkę do swojego hobby. Czy ona nie ma własnego? Innego niż twoje? Potrzebuje pomocy w zainteresowaniu się "czymś"? Może woli czytać książki albo jest namiętną kinomaniaczką? A może ma milion innych zainteresowań, które ciebie wcale nie muszą pociągać. Najważniejsze żeby wasze hobby nie dominowało waszego współżycia. W każdym związku musi być równowaga i to wcale nie oznacza, że wszystko trzeba robić razem. Ludzie muszą się uzupełniać a nie powielać.



Miała. Jeżdżenie na grzyby i czytanie książek. Woziłem ja jak była okazja i jej towarzyszyłem. Lubiła wędkowanie, ale coś jej w głowie się ubzdurało...
[2013-11-25 17:30]

Mija

Panowie jakieś zgorzknienie przez was przemawia. Aż przykro to czytać...


Wracając jednak do tematu. Nie bardzo wiem po co przekonywać partnera czy partnerkę do swojego hobby. Czy ona nie ma własnego? Innego niż twoje? Potrzebuje pomocy w zainteresowaniu się "czymś"? Może woli czytać książki albo jest namiętną kinomaniaczką? A może ma milion innych zainteresowań, które ciebie wcale nie muszą pociągać. Najważniejsze żeby wasze hobby nie dominowało waszego współżycia. W każdym związku musi być równowaga i to wcale nie oznacza, że wszystko trzeba robić razem. Ludzie muszą się uzupełniać a nie powielać.



Miała. Jeżdżenie na grzyby i czytanie książek. Woziłem ja jak była okazja i jej towarzyszyłem. Lubiła wędkowanie, ale coś jej w głowie się ubzdurało...


Może i Jej się ubzdurało ale to z Ciebie się żółte wylewa...

Sama uwielbiam zbierać grzyby i nawet znalazłam sobie taki las w okolicy, do którego mogę iść na piechotę :) W sumie to doszłam do wniosku, że to bardzo podobne hobby ;) w rzekach koło mnie tyle ryb, że trzeba ich szukać jak grzybów w przesuszonym lesie a jak już się je znajdzie to święto i żal zabrać ;)
[2013-11-25 17:40]

Artur z Ketrzyna

No widzisz. A ona znów zaczyna robić podchody...
I znów to samo przechodzić? Kilka miechów dobrze, a potem znów jej coś się ubzdura.


[2013-11-25 17:52]

Mija

:) [2013-11-25 17:58]

CZzesio

No widzisz. A ona znów zaczyna robić podchody...
I znów to samo przechodzić? Kilka miechów dobrze, a potem znów jej coś się ubzdura.







Cześć :)

 "Bo KOBIETA zmienną jest" ;) I tego nikt i nic nie jest w stanie zmienić :)

  Ale oczywiście są wyjątki :)

                 
                       
[2013-11-25 19:54]

Bernard51

No widzisz. A ona znów zaczyna robić podchody...
I znów to samo przechodzić? Kilka miechów dobrze, a potem znów jej coś się ubzdura.

Pisałeś wcześniej że tęsknisz za dziećmi, więc popatrz z perspektywy że ty i twoja luba nie jesteście najważniejsi tylko właśnie dzieci dla których możesz zrobić więcej niż dla siebie,będąc razem i tworzyć rodzinę!
A CZesio ma rację kobieta nieraz zmienną jest.
[2013-11-25 20:02]

niutek40

Bernard właśnie dotkną sedno sprawy, dzieci! Nie wiem jak, to jest u was koledzy, ale u mnie to priorytet. Dla nas np. Niedziela to rzecz święta. Z reguły w ten dzień nie wędkujemy, jeśli jest to tylko możliwe spędzamy go razem. Chyba, że wspólnie zadecydujemy (głównie dzieci), to wtedy wiadomo wędki w dłoń. Może ja mam szczęście, nigdy żona mi jakiś tam wyrzutów z powodu łowienia nigdy nie robiła. Druga sprawa, staram się nie przeginać. Pamiętajcie, że żona, to nasza druga połowa i tez jej się coś od życia należy! Jedne lubią teatr, inne dobrą książkę jeszcze inne basen, lub kolację przy świecach, a jeszcze inne glizdy i zanętę. Trzeba po prostu dojść do pewnego konsensusu i tyle.      [2013-11-25 20:37]

zbynio 33

Bernard właśnie dotkną sedno sprawy, dzieci! Nie wiem jak, to jest u was koledzy, ale u mnie to priorytet. Dla nas np. Niedziela to rzecz święta. Z reguły w ten dzień nie wędkujemy, jeśli jest to tylko możliwe spędzamy go razem. Chyba, że wspólnie zadecydujemy (głównie dzieci), to wtedy wiadomo wędki w dłoń. Może ja mam szczęście, nigdy żona mi jakiś tam wyrzutów z powodu łowienia nigdy nie robiła. Druga sprawa, staram się nie przeginać. Pamiętajcie, że żona, to nasza druga połowa i tez jej się coś od życia należy! Jedne lubią teatr, inne dobrą książkę jeszcze inne basen, lub kolację przy świecach, a jeszcze inne glizdy i zanętę. Trzeba po prostu dojść do pewnego konsensusu i tyle.     


właśnie kobiecie też się należy święto i ma do tego prawo. najwyżej później pozmywa.:)))
[2013-11-25 20:51]

zbynio 33

Panowie jakieś zgorzknienie przez was przemawia. Aż przykro to czytać...


Wracając jednak do tematu. Nie bardzo wiem po co przekonywać partnera czy partnerkę do swojego hobby. Czy ona nie ma własnego? Innego niż twoje? Potrzebuje pomocy w zainteresowaniu się "czymś"? Może woli czytać książki albo jest namiętną kinomaniaczką? A może ma milion innych zainteresowań, które ciebie wcale nie muszą pociągać. Najważniejsze żeby wasze hobby nie dominowało waszego współżycia. W każdym związku musi być równowaga i to wcale nie oznacza, że wszystko trzeba robić razem. Ludzie muszą się uzupełniać a nie powielać.



wszystko pisałem z wielkim uśmiechem. mam najwspanialszą żonę na świecie i prawie wszystko robimy razem.:)
[2013-11-25 20:55]

niutek40

Panowie jakieś zgorzknienie przez was przemawia. Aż przykro to czytać...


Wracając jednak do tematu. Nie bardzo wiem po co przekonywać partnera czy partnerkę do swojego hobby. Czy ona nie ma własnego? Innego niż twoje? Potrzebuje pomocy w zainteresowaniu się "czymś"? Może woli czytać książki albo jest namiętną kinomaniaczką? A może ma milion innych zainteresowań, które ciebie wcale nie muszą pociągać. Najważniejsze żeby wasze hobby nie dominowało waszego współżycia. W każdym związku musi być równowaga i to wcale nie oznacza, że wszystko trzeba robić razem. Ludzie muszą się uzupełniać a nie powielać.



wszystko pisałem z wielkim uśmiechem. mam najwspanialszą żonę na świecie i prawie wszystko robimy razem.:)

Te rzeczy, znaczy się ten tego, też robicie razem? Z własną żoną?!! [2013-11-25 21:04]

zbynio 33

Panowie jakieś zgorzknienie przez was przemawia. Aż przykro to czytać...


Wracając jednak do tematu. Nie bardzo wiem po co przekonywać partnera czy partnerkę do swojego hobby. Czy ona nie ma własnego? Innego niż twoje? Potrzebuje pomocy w zainteresowaniu się "czymś"? Może woli czytać książki albo jest namiętną kinomaniaczką? A może ma milion innych zainteresowań, które ciebie wcale nie muszą pociągać. Najważniejsze żeby wasze hobby nie dominowało waszego współżycia. W każdym związku musi być równowaga i to wcale nie oznacza, że wszystko trzeba robić razem. Ludzie muszą się uzupełniać a nie powielać.



wszystko pisałem z wielkim uśmiechem. mam najwspanialszą żonę na świecie i prawie wszystko robimy razem.:)

Te rzeczy, znaczy się ten tego, też robicie razem? Z własną żoną?!!


po 10 latach to już by było kazirodztwo?!
[2013-11-25 23:12]