Zaloguj się do konta

Spanie na rybach.

utworzono: 2012/11/06 14:04
JKarp

Patrz punkt pierwszy. Ale bez podłogi w zasadzie wszędzie."Biwakowanie zgodnie z innymi przepisami powinno odbywać się w miejscach do tego wyznaczonych ( biwaki , pola campingowe lub namiotowe itp ) .  Zatem my przebywając nad brzegiem zbiornika wodnego NIE BIWAKUJEMY ! Dlaczego ? Dlatego że w myśl innych przepisów my przebywamy nad wodą w celach wędkarskich , korzystamy ze zbiornika wodnego i jego gospodarczego przeznaczenia i dokonaliśmy za umożliwienie tej czynności stosownej opłaty . Zarządca zbiornika wodnego ponosząc koszty cywilno-prawne ma prawo na takim zbiorniku prowadzić działalność wędkarsko - rybacką ( gospodarczą ) a my wnosząć opłaty mamy prawo do odopłatnego korzystania z tego prawa ."
"  Aby wykonywać skutecznie prawo do korzystania , mamy prawo do przebywania nad brzegiem zbiornika wodnego w miejscach ogólniedostępnych .  Czyli w każdym miejscu do jakiego dostęp nie zostanie nam ograniczony ( płoty , zasieki , mury ) . Jeżeli teren nie jest ogrodzony lub w inny sposób zabezpieczony lub nie ma widocznej tablicy zakazu wstępu , możemy wejść na ten teren w celu korzystania z naszego prawa do wędkowania ."
Jarek możesz rozłożyć namiot bez podłogi gdzie chcesz. A z podłogą tam gdzie inne przepisy nie stanowią inaczej.

JK
[2015-03-17 16:40]

naruto1919

Jak miałem kontrol na Pławnicach w tamtym roku to pierwsze łeb w namiot strażnik z Państwowej nie Społecznej wsadził i sprawdzał czy mam podłogę ale zobaczył że mam wyciętą, nic nie powiedział a to oznacza że w tej gminie nie wolno biwakować i z podłogą mandat murowany ale pisaliśmy o spaniu i tu nie do końca się zgodzę z tym co napisałeś JK bo w myśl RAPR "W czasie wędkowania wędki muszą być pod stałym nadzorem ich użytkownika" jak śpisz w namiocie to raczej nie są pod twoją kontrolą, ale naprawdę nikogo na siłę nie będę przekonywał do swoich racji wynikających z doświadczeń nad wodą ale też z wielu źródeł takich jak szereg publikacji w WW na ten temat, ja sam osobiście śpię i spać będę bo jak jadę na parę dni to jest normalne, [2015-03-17 18:17]

zbynio5o

Chopy.... czytajcie dokładnie co inni piszą bo sie bajzel robi jakby po trzech flaszkach.JK, dobrze pisze, (Naruto patrz pkt. 3) to samo Jarek (pkt1)
Dotyczy postu  #816360 [2015-03-17 18:39]

notaki

W czasie wędkowania wędki muszą być pod stałym nadzorem ich uzytkownika.

Był na ten temat wątek. Określenie "stały nadzór" jest tak absolutnie nieprecyzyjne , że próba jego obrony przez dowolnego straznika ( poza sytuacjami skrajnymi ) nie oprze się przed żadnym sądem.

Bo to ów straznik interpretuje według własnego widzimisię, co oznacza to stwierdzenie.
A widzimisię pana strażnika sądu nie interesuje. Nie interesują go także interpretacje panów prawników PZW, bowiem wędkarza obowiązuje RAPR i to w RAPR powinno być jasnesprecyzowanie warunków owego stałego dozoru.
Dla pana strażnika staly dozór to moje siedzenie w odleglości - powiedzmy 5 m od wedek, a dla mnie to 50 m.
I do takiej interpretacji mam prawo, bowiem RAPR pozostawia mi je na równi z panem straznikiem.

Gdyby mi ktoś zarzucił brak dozoru , bo spie ( i mam sygnalki na wedkach, slyszę ich dżwięk etc  ), spotkałbym się z panem straznikiem w sądzie.
[2015-03-17 19:23]

Artur z Ketrzyna

Notaki, jak byś był te 50 m od wędek, czyli i stanowiska wędkarskiego, to strażnik miał by rację. Patrz odległości między wędkującymi...
[2015-03-17 21:52]

JKarp

A co ma odległość między wędkującymi do nadzoru nad wędkami ? Polezę bez wędek do kolegi , wędki widzę, mam centralkę - mam nadzór ;-)Nie byłbym sobą gdybym nie zapytał o definicję stanowiska wędkarskiego ?DEFINICJĘ wg USTAWY lub RAPR a nie info, że mam sprzątać 5 m od siebie we wszystkie strony ;-)JK [2015-03-18 06:34]

Artur z Ketrzyna

A co ma odległość między wędkującymi do nadzoru nad wędkami ? Polezę bez wędek do kolegi , wędki widzę, mam centralkę - mam nadzór ;-)Nie byłbym sobą gdybym nie zapytał o definicję stanowiska wędkarskiego ?DEFINICJĘ wg USTAWY lub RAPR a nie info, że mam sprzątać 5 m od siebie we wszystkie strony ;-)JK

Może nie definicja stanowiska, ale jednak sugeruje nam wielkość stanowiska jakie nam przysługuje względem RAPR

1. Metoda gruntowo-spławikowa
1.1. Łowienie ryb metodą gruntowo-spławikową dozwolone jest równocześnie na
dwie wędki, każda z linką zakończoną jednym haczykiem z przynętą naturalną.
1.2. Uprawniony do rybactwa może określić dopuszczalną ilość zanęt w danym
łowisku.
1.3. Wędkarz łowiący ryby tą metodą, zobowiązany jest do zachowania
następujących minimalnych odstępów od innych wędkujących:
a/ łowiąc z brzegu - 10 m
b/ między łodziami lub brodząc - 25 m
c/ między łodzią, a wędkującymi z brzegu - 50 m


Napisałem "jak byś był te 50 m od wędek, czyli i stanowiska wędkarskiego"
Patrząc że stanowisko wędkarskie to miejsce gdzie wędkujemy, mamy rozstawione wędki. Mamy dobry kontakt wzrokowy z wędziskiem, i od razu możemy zareagować na branie (zaciąć i hol ryby, przetrzymywanie żywych ryb w siatce zanurzonej w wodzie.)
 A nie biwakujemy, jakieś 20-30 m od nich, bo granie w piłkę idt. nie ma nic wspólnego z wędkowaniem.

No i inne zapiski dotyczące zawodów wędkarskich właśnie przy tej metodzie określają iż stanowisko wędkarskie ma mieć 10 m.

To nam sugeruje jakie nam przysługuje stanowisko wędkarskie.... I nikt mi nie wmówi że będąc 50 m od wędek, ma pełną kontrolę nad nimi. Często nawet ich nie widzi.

[2015-03-18 07:07]

JKarp

No właśnie Artur.W sumie napisałeś się i nic z tego nie wynika.Definicji nie podałeś a prawo ma nie sugerować a jasno wskazywać o ile RAPR jest prawem.Zawody nie mają nic wspólnego.Ja mówię, że widzę wędki i tego się trzymajmy.
JK
[2015-03-18 08:07]

pawelz

No właśnie Artur.W sumie napisałeś się i nic z tego nie wynika.Definicji nie podałeś a prawo ma nie sugerować a jasno wskazywać o ile RAPR jest prawem.Zawody nie mają nic wspólnego.Ja mówię, że widzę wędki i tego się trzymajmy.
JK

Ale jak ktos spi to ani nie widzi ani nie slyszy. Zaden ze zmyslow nie kontroluje, co dzieje sie ze sprzetem. Wiec nie wiem jakbysmy chcieli zliberalizowac definicje pojecia "staly nadzor", to zadna z definicji nie zaczepi o sen. Wg mnie. Niech zwolennik spania nad woda poda swoja interpretacje stalego nadzoru tak zeby i sen powodowal ten nadzor.
Jesli nie jestesmy w stanie natychmiast zareagowac na branie (nie pisze tu o pojsciu w celach fizjologicznych) to nie ma nadzoru i tyle. A jak wiemy, niektorzy potrafia spac, ze armata ich nie obudzi. Tlumaczenie ze ktos ma lekki sen i zareaguje na sygnalizator dzwiekowy nie powinno miec miejsca. Przepisy musza byc uniwersalne i latwe do egzekwowania. Czlowiek spiacy nie kontroluje tego co dzieje sie w jego otoczeniu. A poszczegolne przypadki innego zachowania nie moga burzyc reguly.
[2015-03-18 10:34]

Bernard51

Tlumaczenie ze ktos ma lekki sen i zareaguje na sygnalizator dzwiekowy nie powinno miec miejsca. Przepisy musza byc uniwersalne i latwe do egzekwowania. Czlowiek spiacy nie kontroluje tego co dzieje sie w jego otoczeniu. A poszczegolne przypadki innego zachowania nie moga burzyc reguly.

Teoria teorią a praktyka sobie.
Na rybach często sypiam jak siedzę dłużej jak jeden dzień ale nie zdarzyło mi się abym sygnalizatora nie usłyszał, to po pierwsze , w jesieni jak nieraz przymrozki są śpię w samochodzie i też dużo kontroli miałem ale jakoś nikt mi nie zarzucał że wędek nie mam pod kontrolą.
Więc na forum ( jałowy sezon) nie bądżmy bardziej świeci od Papierza i nie róbmy potworów z strażników na forum, bo to też ludzie i napewno większość zachowuje się podczas kontroli przyzwoicie nie będąc z prowokowanym przez wędkarzy co to wszystkie rozumy pozjadali.
Wtenczas na pewno egzekwują przepisy co do joty dla opryskliwych klientów.
[2015-03-18 12:01]

JKarp

A kto mówi, że mam natychmiast zacinać branie?
A u mnie w robocie ochroniarz ma na podglądzie 44 obiekty i pełni nad nimi stały nadzór. I jeszcze mu za to płacą, że ma ten nadzór. Więc jak to - ma nadzór a sam nic nie może zrobić ?Jest jakby wyłączony jak ten co śpi. 
Poza tym Paweł mówimy i tej konkretnej sytuacji: "Ja mówię, że widzę wędki i tego się trzymajmy." "  Polezę bez wędek do kolegi , wędki widzę, mam centralkę - mam nadzór ;-)"
W XXI wieku nadzór to nie tylko fizyczne patrzenie, bycie i reagowanie w miejscu które się nadzoruje.
Zadaje wszystkim zagadkę to Tobie Paweł zadam:
Jestem 9 m od wędek. Nie patrzę zupełnie w ich stronę. Siedzę sobie i podziwiam zachód słońca. Sygnałki mam wyłączone. Na uszach mam słuchawki z muzyką.  Mam nadzór czy go nie mam ? Nie jestem w namiocie.
Mam Kolegę karpiarza a w sumie dwóch. Są głuchoniemi - siedzi dwa metry od wędek ale patrzy zupełnie gdzieś indziej. Mam nadzór czy go nie ma ?

"  Niech zwolennik spania nad woda poda swoja interpretacje stalego nadzoru tak zeby i sen powodowal ten nadzor. " Sen nie powoduje nadzoru - to po pierwsze. Nadzór jest wtedy jak jesteś w stanie zareagować na jakiś czynnik, na alarm wizualny lub optyczny. Mnie powiadamia centralka o czymś. To ona jest tym czymś co pozwala mi kimnąć sobie. 
JK
EDIT: Przepisy musza byc uniwersalne i latwe do egzekwowania
No własnie Paweł. Mają jasne, proste i czytelne. A najważniejsze mają czemuś służyć. Czemu służy więc zapis o tym nadzorze ? Czemu ma służyć zapis, że nie możesz łowić feederem i spinningować ? Czemu możesz łowić dwiema wędkami na tzw żywca i używać w tym czasie podrywki ale już bacika na płotki nie możesz ? ( a kumpel w tamtym roku złowił szczupaka w podrywkę 68 cm he he ) Duże jest tego ... Ryby masz trzymać w siatce, miękkiej z obręczami... ale możesz zawiesić siatkę na gałęzi ;-) bo RAPR ( ten super regulamin ha ha ) tego, że w wodzie już nie dookreśla ... [2015-03-18 12:16]

pawelz

Tlumaczenie ze ktos ma lekki sen i zareaguje na sygnalizator dzwiekowy nie powinno miec miejsca. Przepisy musza byc uniwersalne i latwe do egzekwowania. Czlowiek spiacy nie kontroluje tego co dzieje sie w jego otoczeniu. A poszczegolne przypadki innego zachowania nie moga burzyc reguly.

Teoria teorią a praktyka sobie.
Na rybach często sypiam jak siedzę dłużej jak jeden dzień ale nie zdarzyło mi się abym sygnalizatora nie usłyszał, to po pierwsze , w jesieni jak nieraz przymrozki są śpię w samochodzie i też dużo kontroli miałem ale jakoś nikt mi nie zarzucał że wędek nie mam pod kontrolą.
Więc na forum ( jałowy sezon) nie bądżmy bardziej świeci od Papierza i nie róbmy potworów z strażników na forum, bo to też ludzie i napewno większość zachowuje się podczas kontroli przyzwoicie nie będąc z prowokowanym przez wędkarzy co to wszystkie rozumy pozjadali.
Wtenczas na pewno egzekwują przepisy co do joty dla opryskliwych klientów.

Widzisz, Ty uslyszysz a inny nie. Jak sprawdzic kto uslyszy a kto nie ?. Jak straznik mialby to zweryfikowac. ?.
Wg mnie wedki nie powinny pozostawac w wodzie podczas snu. Ale tak naprawde mnie ten problem nie dotyczy :). Ciezko lowiac na muche sie zdrzemnac :). Ale ilez to razy slyszalem, ze komus wedki zwineli podczas snu. A wiec ten sen nie byl jakos wyjatkowo czujny.
A czy straznicy ukarza czy nie to inny problem. Tu chodzi o jasne okreslenie, co mozna uznac za stwierdzenie "pod nadzorem".
[2015-03-18 12:16]

pawelz

A kto mówi, że mam natychmiast zacinać branie?
A u mnie w robocie ochroniarz ma na podglądzie 44 obiekty i pełni nad nimi stały nadzór. I jeszcze mu za to płacą, że ma ten nadzór. Więc jak to - ma nadzór a sam nic nie może zrobić ?Jest jakby wyłączony jak ten co śpi. 
Poza tym Paweł mówimy i tej konkretnej sytuacji: "Ja mówię, że widzę wędki i tego się trzymajmy." "  Polezę bez wędek do kolegi , wędki widzę, mam centralkę - mam nadzór ;-)"
W XXI wieku nadzór to nie tylko fizyczne patrzenie, bycie i reagowanie w miejscu które się nadzoruje.
Zadaje wszystkim zagadkę to Tobie Paweł zadam:
Jestem 9 m od wędek. Nie patrzę zupełnie w ich stronę. Siedzę sobie i podziwiam zachód słońca. Sygnałki mam wyłączone. Na uszach mam słuchawki z muzyką.  Mam nadzór czy go nie mam ? Nie jestem w namiocie.
Mam Kolegę karpiarza a w sumie dwóch. Są głuchoniemi - siedzi dwa metry od wędek ale patrzy zupełnie gdzieś indziej. Mam nadzór czy go nie ma ?

"  Niech zwolennik spania nad woda poda swoja interpretacje stalego nadzoru tak zeby i sen powodowal ten nadzor. " Sen nie powoduje nadzoru - to po pierwsze. Nadzór jest wtedy jak jesteś w stanie zareagować na jakiś czynnik, na alarm wizualny lub optyczny. Mnie powiadamia centralka o czymś. To ona jest tym czymś co pozwala mi kimnąć sobie. 
JK


Straznik pelni nadzor ( o ile nie spi :) ). To ze ma 44 obiekty, to nie znaczy ze nie czuwa nad nimi. Ma monitory, telefon czy inne urzadzenia i w razie jakiejs awarii czy probie kradziezy moze od razu zareagowac (zadzwonic po policje, wlaczyc alarm czy co tam jeszcze). To ze nie moze byc fizycznie przy danym obiekcie nie oznacza ze nie pilnuje.

A w przypadku ryb, jesli siedzisz 9m od wedek ale przynajmniej jednym ze zmyslow masz nad nimi kontrole (jak ktos jest pomyslowy to moze i wymysli, ze jak nie widzi i nie slyszy to moze jakis zapach poczuje) to OK. Ale w czasie snu teoretycznie czlowiek nie ma kontroli zadnym ze zmyslow na sprzetem i tym co sie dzieje. Wiec jesli siedzisz nad woda i sluchasz muzyki, patrzysz w inna strone to nie masz kontroli.
Podam moze przyklad. Troche przesadzony ale jednak. Idziesz z dzieckiem nad wode. Dziecko sie bawi, lepi zamki itp. Pojdziesz spac ?. Zalozysz sluchawki i wdasz sie w rozmowe z sasiadem czy bedzie obserwowal dzieciaka czy nic sie z nim nie dzieje. Na pewno to ostatnie w pozostalych przypadkach nie masz zadnej kontroli nad dzieckiem.

[2015-03-18 12:25]

notaki

I o to mi chodziło...
Cała ta dyskusja po moim poprzednim poscie świadczy jasno o jednym - nie istnieje jasna i jednoznaczna definicja  ( zawarta w RAPR ) okreslenia "nadzór", a to powoduje mozliwość wielorakich interpretacji, w tym wypadku nawet wśród kontrolowanych, a nie tylko kontrolujących.

Skoro więc każdy z nas ma prawo do interpretacji, to każda z tych interpretacji może byc przyjęta.
I moja jest dokładnie tyle samo warta co straznika, jako że obaj opieramy się na tym samym dokumencie, którym jest RAPR.
A wszelkie wytyczne etc sa psu na budę.

[2015-03-18 12:29]

notaki

W kwestii zcinania jeszce... RAPR w zaden sposób nie formułuje nakazu zacinania brania, ani holu zaciętej ryby.
Może więc ona bez żadnych skutków karnych  dla łowiącego, wisieć na haku i dwa dni.
Jest to oczywiscie nieludzkie i niemoralne, ale to kwestia etyczna a nie prawna.
[2015-03-18 12:31]

JKarp

No dobra - może ja nie umiem odszukać ale czy w Ustawie o Rybactwie jest zapis o tym, że wędki mają być pod stałym nadzorem? Bo o ile wiem strażnicy PSR i SSR kontrolują z przestrzegania Ustawy o Rybactwie a nie RAPR ?
JK [2015-03-18 13:01]

notaki

nie do końca Janusz :-).
To PZW jest "wlaścicielem" wody i ma prawo wprowadzać własne obostrzenia, nie bedące  w sprzeczności oczywiście z aktem wyższej rangi.
Przykład z brzegu: zaostrzanie limitów, wyłączanie części wód wedkarstwa etc.
I moze jako "własciciel" to kontrolować.

Dla mnie sprawa jest prosta. Kazdy bubel prawny wywołuje wlaśnie tysiace interpretacji, świadome lub przypadkowe omijanie przepisów etc.
A RAPR niewatpliwie bublem prawnym jest, co nawet na tym forum udowadnieno wielkokrotnie. Jest nieprecyzyjny, niezyciowy etc.

P.S tak na marginesie.. wedle RAPR łowiąc spławikowo, czy gruntowo możemy uzywac WYŁCZNIE przynęt naturalnych.
A co z sztucznymi robakami, sztuczną kukurydzą etc ?? No zakazane.
Kolejny absurd ?
[2015-03-18 13:23]

notaki

A co z boosterami, liquidami z czystą chemią wewnatrz ?? :-D  :-D  :-D
[2015-03-18 13:27]

JKarp

Oj Adasiu to nie tak ;-)
Na wodach będącymi obwodami rybackimi obowiązuje Ustawa a nie RAPR. PSR działa bo została powołana przez bodaj wojewodę i kontroluje obwody rybackie. Za złamanie RAPR możesz zostać ukarany przez Sąd Koleżeński PZW ponieważ RAPR nie jest aktem prawnym i złamanie go nie skutkuje nałożeniem kary poprzez PSR. Oczywiście PSR nie kieruje pisma do Sądu Koleżeńskiego a SSR o ile jest na patrolu.PZW może wprowadzać wianki na kiju ale tylko na swoich wodach. Prawo dzierżawy nie przenoszą praw własności.
A poza tym masz rację ;-)No może z wyjątkiem jednym - to wojewoda może ustanowić tzw obręb ochronny a nie użytkownik rybacki.JK [2015-03-18 13:52]

notaki

W kwestii prawnych bubli...
Przed chwila oplaciłem kartę ( 290 zł wrrrrrrr  ), odebrałem zezwolenie, a w nim karteczkę z napisem ERRATA, której to erraty zapis jest nastepujący:
- punkt 3. powinien mieć brzmienie (.......... )

Słowo "powinien ", oznacza " Dobrze by było gdyby tak było, ale tak nie musi być "
I takie "kwiatki" wypuszcza się na codzień.

A wystarczyło napisać: "Zmienia się brzmienie p.3 na: (...... )"
I dziwimy się, ze sa tysiące wątpliwości.........


[2015-03-18 15:35]