Siaty na "wodach niczyich".

/ 9 odpowiedzi
Niewielkie bezodpływowe jezioro, którym od lat nie opiekuje się żadne koło wędkarskie ( kiedyś miało opiekę i słynęło z pięknych okazów ), teoretycznie  niczyje (skarbu państwa?). Wędkarze tu zaglądają ale kłusownicy też. Podpiąłem tam błystką siatkę ale jej widok nikogo tu nie dziwi. Wędkarze wiedzą że kłusole stawiają ale skoro "woda niczyja" to nikt afery nie robi. Takie akcje są tu "na legalu" w biały dzień. Okoliczni mieszkańcy traktują tę wodę jak swoją bo skoro PZW czy ktokolwiek inny jej nie chce a przylega do ich pól to tak uważają i ...korzystają choć pewnie nie tylko oni. 
Wypiąłem więc błystkę nie interesując się zawartością siatki i przeszedłem nad tym do porządku dziennego choć niesmak pozostał... Na prosty rozum chyba powinienem zawiadomić policję bo nigdzie nie ma tabliczek "teren prywatny" a kwestia własności tej wody jest mocno niejasna... Czy ktoś wie do kogo mogą należeć takie "wody niczyje"? Czy skoro moje koło i okręg jest tak "bogaty" w wody ( jest tu pustynia a wody nie chcą ) że gardzi bądź co bądź urokliwym jeziorkiem ( aż serce boli jak pomyślę że wystarczyłoby tego dopilnować, trochę zadbać ale urzędasom brak takiej woli...) to czy mają prawo się tu panoszyć kłusole z siatami???? 
JKarp


Nie ma wód niczyich.Kłusowanie to przestępstwo.Za każdym razem dzwoń na Policję i PSR.JK (2015/05/04 21:28)

osa12


Wody Skarbu Państwa to wody publiczne.Państwo polskie ma obowiązek dbać o takie wody. Dlatego w ustawie powołano do życia PSR oraz SSR.Ale one wolą nieprawnie pilnować wód PZW (wód których powinien sobie pilnować sam właściciel i PSR i SSR nic do tego).
PSR i SSR mają obowiązek pilnować wód publicznych, nie wód niepublicznych stanowiących własność osób fizycznych czy osób prawnych (PZW).
Ale łatwo jest "przelecieć"  na licencyjnych wodach PZW i skontrolować dla statystyk wędkarzy, a kłusole spokojnie działają w krzakach.  (2015/05/05 08:43)

krisbeer


Co za różnica w jaki sposób ktoś kłusuje. Kłusownik to kłusownik. Moim zdaniem nie ma żadnej różnicy czy kłusuje na wędkę czy siatką. To jest jak zwalczanie konkurencji. Może zachodzi tu relacja rybak - wędkarz. (2015/05/05 09:00)

JKarp


Co za różnica w jaki sposób ktoś kłusuje. Kłusownik to kłusownik. Moim zdaniem nie ma żadnej różnicy czy kłusuje na wędkę czy siatką. To jest jak zwalczanie konkurencji. Może zachodzi tu relacja rybak - wędkarz.
Jest różnica i to duża. Wprawni kłusownicy z sieciami obstawią tarlisko i wyłowią prawie całą populację ryb przystępujących do tarła za jednym razem. Z wędką dość często nawet nie mają dostępu z brzegu do tarlisk. Poza tym na wędkę ryby nie zawsze biorą. Siatkami takiego problemu nie ma. Nie ma też problemu zanęt, przynęt, wiatru, nowiu itd itp.
JK (2015/05/05 09:55)

barrakuda81


Od lat sugeruję aby moje koło czy w ogóle okręg się tą wodą zainteresował ale narazie bezskutecznie... Nie dostaje żadnych odpowiedzi. Szkoda że tak lekką ręką rozdaje się wody na pastwę kłusolom choć w moim rejonie jest ich na lekarstwo. Serce boli za każdym razem bo ja każdego małego okonka wypuszczam i chciałbym żeby rósł, przystępował do tarła i wciąż cieszył swą obecnością na końcu wędki a jak wpadnie w siate to koniec wszystkiego... Gdybym wiedział jak się te urzędowe sprawy w kwestii własności, dzierżawy wód załatwia i byłoby mnie na to stać to sam bym się tym zajął wobec biernej postawy PZW.  (2015/05/05 11:11)

krisbeer


Co za różnica w jaki sposób ktoś kłusuje. Kłusownik to kłusownik. Moim zdaniem nie ma żadnej różnicy czy kłusuje na wędkę czy siatką. To jest jak zwalczanie konkurencji. Może zachodzi tu relacja rybak - wędkarz.
Jest różnica i to duża. Wprawni kłusownicy z sieciami obstawią tarlisko i wyłowią prawie całą populację ryb przystępujących do tarła za jednym razem. Z wędką dość często nawet nie mają dostępu z brzegu do tarlisk. Poza tym na wędkę ryby nie zawsze biorą. Siatkami takiego problemu nie ma. Nie ma też problemu zanęt, przynęt, wiatru, nowiu itd itp.
JK

Kol. Januszu, to duże spłycenie tematu. Kłusownikiem nie tylko jest ten który obławia tarliska.
Zgadzam się natomiast co do skali zjawiska. Wiem że to dość kontrowersyjna teoria (pewnie nie mająca nic wspólnego z prawdą) ale: atrybutem wędkarza jest wędka, rybaka natomiast sieć, każdy więc łowi bliższą sobie metodą. W przypadku wody teoretycznie ,,niczyjej'', wędkarz łowiący na 4 wędki i zabierający niewymiarowe, czy też ryby w okresie ochronnym jest kłusownikiem czy nie, pomijając skalę?.
Prośba o traktowanie powyższego nie jako złośliwości a jedynie teoretycznych rozważań.

pozdrawiam

Kłusownictwo – zabijanie, chwytanie lub ściganie zwierzyny oraz łowienie ryb z naruszeniem obowiązującego prawa, bez wymaganych uprawnień, w niedozwolony prawem sposób, a także w niedozwolonym czasie lub miejscu.
definicja z wikipedii (2015/05/05 13:08)

Jędrula


Spłycenie tematu ? Kolego , chyba nie zrozumiałeś Janusza , on podał tylko przykład i porównał skalę szkodliwości . Kłusować wędką/wędkami też można , zależy to od okoliczności . Co do atrybutów , to atrybutem kłusownika głównie są sieci i prąd .

(2015/05/05 13:27)

JKarp


Dodam jeszcze, że nader często używa się określenia kłusownik wobec kogoś kto nie posiada uprawnień do uprawiania APR posiadając jednak kartę wędkarską. Jest to tylko i wyłącznie brak uprawnień do APR i tego kłusownictwem bym nie nazwał.
Poza tym w swoim wpisie jednakowo podchodzę do tematu kłusownictwa siatkami, prądem jak i wędkami. Bo ten kto nie posiada karty wędkarskiej ani zezwolenia jest również kłusownikiem. Jednakże, wędkami naprawdę trzeba się napracować i znać żeby kłusować.
JK (2015/05/05 14:28)

krisbeer


Całkowicie się z tym zgadzam, naszła mnie jedynie ochota na rozważania czysto teoretyczne.

Kłusownik to kłusownik, tylko jeden to hurtownik a drugi detalista.
pozdrawiam (2015/05/05 14:50)