Rzeka Grabia w okręgu sieradzkim

/ 638 odpowiedzi / 28 zdjęć
oldboy


Tym razem chciałbym o coś zapytać Kolegów z innej "beczki" :) ...
W zalewie nadaktywności telewizyjnego amura temat naszej rzeki zapadł się nieco w czeluści forum, więc odpowiem dopiero teraz:) ...
Dzięki za odzew oraz info, bo już myślałem, że nikt z was tam jeszcze nie był:)
(2020/08/22 20:26)

Sith


Byłem nad Grabią trzy tygodnie temu (okolice Kolumny), niestety tylko jeden mizerny okonek. Widziałem też jelce i klenie, jakoś dziwnie mało płochliwe, ale w ogóle nie zainteresowane podsuwanymi im przynętami ;(( (2020/08/23 07:38)

oldboy


Widziałem też jelce i klenie, jakoś dziwnie mało płochliwe, ale w ogóle nie zainteresowane podsuwanymi im przynętami ;((
Na Grabiane jelce już od dawna mam swoje sposoby (unikalne spławiki i trudne do pozyskania przynęty), ale staram się je oszczędzać, bo coraz ich mniej. Za to jeśli chodzi o te Grabiane klenie, to nie dziwota, że rosną ich rozmiary i bezczelnie sobie pływają, bo ich menu (na ich szczęście) dla większośći łowiących jest owiane tajemnicą.
Nie wiem, czy próbowaliście już skusić je na smużaki?
Bo moje żabki z Allegro juz przyszły i tylko kwestia znalezienia wolnego czasu, aby je jakoś uzbroić i wypróbować :) (2020/08/23 21:35)

Sith


Tak, próbowałem smużaki, zarówno poppery, jak i żabki, a nawet imitacje owadów. Nic ich nie interesuje. Wygląda na to, że nawet nie zwróciłyby uwagi gdyby w łeb dostały, są kompletnie obojętne na to koło nich spada do wody i co przepływa. W ogóle nie zainteresowane. (2020/08/24 06:37)

jabberwokie86


Wydaje mi się, że w przypadku grabianych (?) kleni największe znaczenie ma odpowiednie podejście, które w tej rzece nie jest łatwe. Mój największy kleń (40 cm) co prawda widział mnie przed atakiem, przynajmniej tak mi się wydawało, a na pewno atakował tę samą przynętę (mały wobler) dwa razy, ale te większe sztuki jednak są bardziej ostrożne. Raz miałem sytuację, gdy do takiego małego woblera wyszedł mi kleń na oko z 50 cm, ale zawrócił tuż przed uderzeniem, bo po prostu mnie zobaczył. Niestety stałem sobie na brzegu nie próbując nawet się maskować, bo nie spodziewałem się takiej ryby w tym miejscu:) Także trzeba być czujnym, bo nie znamy dnia, ani godziny;) (2020/08/24 12:21)

Sith


Co ciekawe, te klenie które widziałem wyglądają na mało bojaźliwe. Stałem w woderach na środku koryta - no powiedzmy korytka - rzucałem z prądem i pod prąd, bez efektu, a te małpiszony przepływały sobie w odległości nie większej niż 1,5-2m nie robiąc sobie nic ani z mojej obecności, ani z serwowanych im przynęt.
Nie daruję im takiego lekceważenia i będę uparcie próbował... (2020/08/24 13:50)

oldboy


Tak, próbowałem smużaki, zarówno poppery, jak i żabki, a nawet imitacje owadów. Nic ich nie interesuje.
To zapewne wynika ze specyfiki Grabi - bardzo CZYSTA, płytka i przejrzysta woda. A ukryć się podczas łowienia jest b, trudno, bo wtedy nie widzi się przynęty, więc łatwo o zaczep :) (2020/08/24 21:48)

Lodzianin18


Co ciekawe, te klenie które widziałem wyglądają na mało bojaźliwe. Stałem w woderach na środku koryta - no powiedzmy korytka - rzucałem z prądem i pod prąd, bez efektu, a te małpiszony przepływały sobie w odległości nie większej niż 1,5-2m nie robiąc sobie nic ani z mojej obecności, ani z serwowanych im przynęt.
Nie daruję im takiego lekceważenia i będę uparcie próbował...
z mojego małego doświadczenia w poławianiu kleni na spining wynika, że jeśli kleń Cie widzi pływa obok i Cie olewa to w 99% nie weźmie :)
(2020/08/27 15:53)

Sith


W sobotę ponowny wypad nad Grabię w Łasku-Kolumnie. Ryb zatrzęsienie, ale drobiazg. Większe też się pokazywały, ale niechętne do współpracy. Spinningowaliśmy we dwoje - efekt "0". Był też jeden spławikowiec, niestety też na "0".
Lipa i smutek... ;(( (2020/08/31 08:03)

oldboy


Byłem dziś w rejonie GR2, o który wcześniej tu pytałem na Forum. Efekty - 5 jelców (od 16 do 23 cm), jedna 12-centymetrowa wzdręga oraz 15 szt różnej wielkośći uklei.
Jelce i wzdręga wróciły do wody, natomiast ukleje tym razem zamarynuję wg przepisu znalezionego tu na Forum. Miałem też niespodziewany atak dużego okonia na mój wyciągany z wody "boczny" spławik. Efekt - spławik wraz z żyłką urwany (żyłka 0,16 mm!!).
Grabia na tym odcinku jest dostępna tylko w niewielu miejscach. Mój 3-metrowy spin Konger robiący za "spławikówkę" ledwie sobie dawał radę, bo pas zalanej wodą trawy i trzcin nie pozwalał mi wejść w zwyklych kaloszach. Na przyszłość muszę wypróbować moją 4- metrową "bolonkę".
W takich warunkach na standardowej długośći spinning bez woderów nie ma się co wybierać. (2020/09/14 22:53)

Sith


(...)W takich warunkach na standardowej długośći spinning bez woderów nie ma się co wybierać.
Całkowicie się zgadzam, dla tego wodery zawsze w bagażniku... ;))
(2020/09/16 06:41)

qbassmanutd


Byłęm w tym sezonie nad Grabią niewiele razy, sama drobnica (okonki, szczupaki pistolety.) Planuję jesienią częściej odwiedzać rzekę (2020/09/17 14:20)

Sith


Dokładnie te same spostrzeżenia. Może właśnie jesienią coś się ruszy. (2020/09/18 07:23)