Ryby nierodzime - gatunki napływowe ryb do Polski

/ 596 odpowiedzi / 11 zdjęć

Ten wątek został zablokowany - nie możesz odpowiadać na posty

perwer


Śliwa ,Janusz ,Paweł i inni koledzy ,portal wędkuje to nie zebranie sprawozdawczo -wyborcze Polskiego Związku Wędkarskiego i czym powinni zarybiać nasze wody ,a czym zarybiają i co robią ,to dwa światy -Świat według Kiepskich i świat marzeń . Tak że jest dobrze jedziemy na pogrzeb. (2013/01/04 19:56)

pikemeister


jeśli chodzi o zjawisko resuspensji to numerem jeden w polskich wodach jest leszcz, ponieważ żeruje w duuuużych stadach, natomiast karp zajmuje 2 miejsce na podium ;) (2013/01/05 11:39)

użytkownik140854


Cześć
Też to niejednokrotnie podkreślałem w swoich wypowiedziach - nie wszędzie, nie zawsze. Nie słuchać pewnej grupy wędkarzy, że tylko karp. 
Artur dopiero teraz zauważyłem Twoją wypowiedź. Z pewnymi rzeczami się zgadzam. Np z tym, że karp żeruje bobrując  w dnie, ale tak samo żeruje i lin i leszcz.
Proponuję obejrzeć na YT jakiś film pokazujący jak żerują karpie - owszem dużo rumoru w wodzie robią ale żeby aż tak ryły jak sobie to wyobrażasz nie powiedziałbym. 

Zgadzam się też z tym, że karp duże potrafi zjeść. Ale leszcz  nie jest żywieniowym ascetą. 
  ( Piotrek 19 sekunda :-)))) ) ( 43 sekunda )
Na Nekielce łowią na spławik kilowe płocie a karpi jest tam dużo :-)
No to muszę zacytować:
" Sam wspomniałeś że wędkarze lepiej się wyszkolili, tak wiec powinni łowić więcej, a oni wcale więcej nie łowią tolko skuteczniej. Tak więc w rzeczywistości łowią mniej." 
No jak ktoś łowi skuteczniej to chyba i więcej he he :-)

Następny:" Egoizm łowców okazów (gigantów/mutantów), wpływa negatywnie na stan naszych wód... I wypacza wędkarstwo."Łowcy okazów np płoci, szczupaków czy linów też wypaczają wędkarstwo?
I na czym polega ten egoizm ?
Następny:
" Bo lepiej się pochwalić złowieniem 20 kg karpia niż płocią o wadze zaledwie 1,5-2kg. Jak będę wyglądał na zdjęciu z taka pchełką. Jak komuś z takim drobiazgiem zaimponuję."
Złów taką pchełkę płoć ważącą kilo lub większą i zobaczysz czy zaimponujesz czy nie :-))))

Też jestem za tym, żeby powstały piękne, dzikie łowiska komercyjne. Ale nie z wystrzyżoną trawką, bez drzew, jak pustynia :-)

JK

Karp nie żeruje TAK SAMO jak lin czy leszcz. Karp jest przede wszystkim rybą rzeczną. Jego styl zachowania się w wodzie, sposób żerowania( pobierania pokarmu) - fenotypowo, przystosowany jest do rzek - części azjatyckich rzek - szerokich  dorzeczy i delt oraz wód znajdujących się w zlewni danej rzeki.Twierdzenie jakoby karp żerował w sposób identyczny jak lin czy leszcz - jest kompletnie nietrafione, pozbawione obiektywizmu.Poza tym: lin, leszcz - ryby, które są na terenie Polski od czasów , kiedy... nie było Polski a był tylko tzw. Niż Europejski (krótko po cofnięciu się lądolodu) - nie mają nic do kwestii karpia. Karp w odróżnieniu od tych pierwszych - został wprowadzony do wód przez człowieka i musi być przezeń wyprowadzony aby rybom rodzimym , choć trochę żyło się lepiej. (2013/01/05 12:01)

pikemeister


trafna wypowiedź, dodałbym tylko, że z większości zbiorników (nie ze wszystkich) ;) (2013/01/05 12:05)

Iras1975


jeśli chodzi o zjawisko resuspensji to numerem jeden w polskich wodach jest leszcz, ponieważ żeruje w duuuużych stadach, natomiast karp zajmuje 2 miejsce na podium ;)

 
Karp syfi jeszcze mniej, więcej bałaganu robią krąpie i nawet płocie. A największy syf robimy my wędkarze sypiąc w ciągu sezonu tony zanęt do wody, licząc na zwabienie ryb. (2013/01/05 12:21)

JKarp



Karp nie żeruje TAK SAMO jak lin czy leszcz. Karp jest przede wszystkim rybą rzeczną. Jego styl zachowania się w wodzie, sposób żerowania( pobierania pokarmu) - fenotypowo, przystosowany jest do rzek - części azjatyckich rzek - szerokich  dorzeczy i delt oraz wód znajdujących się w zlewni danej rzeki.Twierdzenie jakoby karp żerował w sposób identyczny jak lin czy leszcz - jest kompletnie nietrafione, pozbawione obiektywizmu.Poza tym: lin, leszcz - ryby, które są na terenie Polski od czasów , kiedy... nie było Polski a był tylko tzw. Niż Europejski (krótko po cofnięciu się lądolodu) - nie mają nic do kwestii karpia. Karp w odróżnieniu od tych pierwszych - został wprowadzony do wód przez człowieka i musi być przezeń wyprowadzony aby rybom rodzimym , choć trochę żyło się lepiej.

CześćMasło maślane, maślane masło, Masło maślane, maślane masło...Czyli jak żeruje ten karp skoro nie tak samo. NIE GDZIE ( ryba rzeczna ) TYLKO JAK ?Czyżby film nie o żerowaniu leszcza i karpia nadal nie przekonał kto bardziej ryje w dnie a kto zbiera z dna?Irku zawsze to powtarzam - nie ilość zanęty ale jakość :-)Nie 10 kilo moczonego chleba a kilo kulek i kukurydzy.JK (2013/01/05 12:37)

użytkownik140854


jeśli chodzi o zjawisko resuspensji to numerem jeden w polskich wodach jest leszcz, ponieważ żeruje w duuuużych stadach, natomiast karp zajmuje 2 miejsce na podium ;)

 
Karp syfi jeszcze mniej, więcej bałaganu robią krąpie i nawet płocie. A największy syf robimy my wędkarze sypiąc w ciągu sezonu tony zanęt do wody, licząc na zwabienie ryb.

Ta wypowiedź , jest wszystkim co masz do powiedzenia na temat wędkarstwa, biologii ,czy konkretniej ryb?
Skoro tak, to zostawiam to bez komentarza.
Mnogość drobnych ryb karpiowatych - to m.in. efekt niekorzystnych zmian zachodzących w zbiorniku: przetrzebienie drapieżników I rzędu (miarkuj zatem swe rozkłady w przyszłości), brak ogniw pomiędzy materią małą a dużą  łączącą konsumentów , dopływ ścieków zwiększających zakwity wody,  co z kolei sprzyja plenieniu się i żerowaniu drobnych karpiowatych. W wielu akwenach Polski - kormorany - tak zabobonnie i niesłusznie oceniane  przez wielu głupców - ptaki, żywią się właśnie dużą ilością karpiowatej drobnicy, a której obecność jest warunkowana  (jak już wspomniałem wcześniej) po pierwsze: rabunkową  działalnością człowieka ( zanieczyszczenia, przemysł , przesłaniający wszystko pieniądz, połowy i eksploatacja rybostanu przez człowieka) a po wtóre,zaś: zgubnym działaniem tak inwazyjnych gatunków zwierząt jak: amur , karp czy inne niebędące nawet rybami.
Natomiast, obecność karpia - to także( jak nam wszystkim wiadomo): program apokalipsy , na własne życzenie. Skoro jest i wiadomo,że ma szkodliwy wpływ, to dlaczego by nie zacząć szanować praw ochrony przyrody i zaprzestać zarybień wód karpiem - raz na zawsze?
Dziś trzeba, odpowiedzieć sobie na pytanie : na cóż ( tak z głębi rzeczy), ten karp jest potrzebny?
Po to, by ryby łowione na wędkę były większe a może, by karp większy był ode mnie?
Czy wędkarstwo bez karpia  (utopia) nie miałoby sensu- z racji małej ilości gatunków ryb rodzimych osiągających duże rozmiary?
Jest wiele interesujących  ryb rodzimych - bo cecha ta, nie wynika tylko z kwestii osiąganych gabarytów (dużych lub małych, w zależności od gatunku ryby).
W dalszym ciągu też, nie wiem - skąd się bierze satysfakcja z "posiadania" karpia w jeziorze, rzece itp...Może to coś podobnego:
"Jestem taka i owaka, mam chłopaka - a on taki i owaki - i się cieszę ,że mam ,że mam "?

(2013/01/05 12:42)

Iras1975


Dla mnie znajomość biologii, oczytanie itd nic nie znaczą, liczą się tylko spostrzeżenia, obserwacje i doświadczenie wędkarskie. Moje posty w tym temacie, to nie powtarzanie bzdur zasłyszanych u żałosnych wędkarskich "wodzirejów". Piszę o tym, co widzę i wiem. (2013/01/05 12:55)

użytkownik140854


Dla mnie znajomość biologii, oczytanie itd nic nie znaczą, liczą się tylko spostrzeżenia, obserwacje i doświadczenie wędkarskie. Moje posty w tym temacie, to nie powtarzanie bzdur zasłyszanych u żałosnych wędkarskich "wodzirejów". Piszę o tym, co widzę i wiem.


Przyjmij zatem  do wiadomości,że wiele wniosków płynących z Twoich obserwacji - jest błędna.
Sam też - mnóstwo czasu spędzam  na obserwacji przyrody ( i to nie tylko tej nadwodnej) i widzę, (czasem niemal jak na dłoni) - jak te "akademickie bzdury" - okazują się czasem być prawdami godnymi Nagrody Nobla. Zdobądź się na odrobinę skromności i nie próbuj odkrywać na nowo, to co zostało odkryte, sprawdzone, udowodnione; a jeśli zostało coś - jeszcze do odkrycia - to proszę, zrób to- zaprezentuj się światu jako przyrodnik i odkrywca nowych teorii z biologii. Jak dotąd jesteś tylko wędkarzem i to chyba  w dodatku mającym zbyt wysokie mniemanie na temat swojej wiedzy i roli nad wodą ,(patrz ironiczne odniesienie się do faktów).

Piszę to co widzę i wiem, ale nie kłócę się z nauką - rzeczowo, gruntownie potwierdzoną wiedzą,daleką od wieszczbiarstwa i gnom nie do przyjęcia w czasie, gdy  wiadomo ,iż dzieje się zgoła inaczej.
(2013/01/05 13:05)

użytkownik141264


A ja mam pytanko do przeciwników zarybień gatunkami takimi jak karp czy sum. Tak teraz narzekacie, a zastanowiliście się kto tak kiedyś zabiegał o te gatunki w naszych wodach? właśnie my wędkarze i to ci którzy teraz krytykują ten pomysł, sami tego chcieliśmy koledzy, nikt nie pomyślał że taki sum w jeziorze zrobi taką demolkę, teraz wszyscy są za tym by go jak najszybciej odłowic , przecież można było go nie wpuszczac ale kto chciał my , więc do końca nie zrzucajmy winę na pzw, to też nasza wina. A z drugiej strony nie widziałem jeszcze wędkarza któremu zachaczyłby sie ładny karp czy sum , który wędkarz  po udanym holu nie byłby usmiechnięty , dumny, czy jak kto woli zadowolony. (2013/01/05 13:11)

użytkownik140854


A ja mam pytanko do przeciwników zarybień gatunkami takimi jak karp czy sum. Tak teraz narzekacie, a zastanowiliście się kto tak kiedyś zabiegał o te gatunki w naszych wodach? właśnie my wędkarze i to ci którzy teraz krytykują ten pomysł, sami tego chcieliśmy koledzy, nikt nie pomyślał że taki sum w jeziorze zrobi taką demolkę, teraz wszyscy są za tym by go jak najszybciej odłowic , przecież można było go nie wpuszczac ale kto chciał my , więc do końca nie zrzucajmy winę na pzw, to też nasza wina. A z drugiej strony nie widziałem jeszcze wędkarza któremu zachaczyłby sie ładny karp czy sum , który wędkarz  po udanym holu nie byłby usmiechnięty , dumny, czy jak kto woli zadowolony.

 


A co ma sum do karpia lub innych ryb nierodzimych? Obecność suma lub innych ryb - jest złem tylko wtedy, gdy wynika z zarybień!
W temacie tym, chodzi  o obecność ryb obcych a nie ,że ktoś ma ból d* ,że np: w jeziorze żyje sobie wielki sum, który połyka karpie i inne ryby wpuszczane przez PZW.
Istnieją różne jeziora o różnym typie rybostanu , więc jeśli tylko sum występuje tam w sposób iście naturalny - to co w tym złego ,że jako "pełnoprawny gospodarz tej wody" - zjada dużą ilość ryb? Kłopoty zaczynają się, gdy takie jezioro nie jest właściwie chronione a zarybiane systematycznie , po to , by takiej ryby jak sum - nie zbrakło
Problemem są tutaj zarybienia i wędkarstwo - jako główni winowajcy, w jednym stoją domu.Gdyby nie było bowiem  odłowów a co za tym idzie, także: zarybień  (czyli los wody, scedowany zostałby na naturę ) duże sumy - żyłyby sobie, pożerając w dalszym ciągu - duże okazy ryb , nierzadko atrakcyjnych wędkarsko. I co ? Czepiałbyś się wtedy tego suma ? Czułbyś się gospodarzem jeziora,  a może uznałbyś ,że TY JEDEN , NAJLEPIEJ WIESZ, CO DLA JEZIORA I RYB W NIM ŻYJĄCYCH -JEST DOBRE?
Moje gratulacje, to pierwszy krok, do tego, by pretendować do roli gospodarza wody wziąć sprawy ( czytaj : PRZESTAWY) w swoje ręce.
Wędkarzu, absolutnie nie rozumiesz tematu wątku.Przykro mi.
(2013/01/05 13:27)

Iras1975


"zaprezentuj się światu jako przyrodnik i odkrywca nowych teorii z biologii."

Teorie powiadasz, tak się składa, że wolę praktykę i zaraz po obiedzie biorę spinna i idę obserwować przyrodę.

Miłego popołudnia.

(2013/01/05 13:27)

z@mela


A ja mam pytanko do przeciwników zarybień gatunkami takimi jak karp czy sum. Tak teraz narzekacie, a zastanowiliście się kto tak kiedyś zabiegał o te gatunki w naszych wodach? właśnie my wędkarze i to ci którzy teraz krytykują ten pomysł, sami tego chcieliśmy koledzy, nikt nie pomyślał że taki sum w jeziorze zrobi taką demolkę, teraz wszyscy są za tym by go jak najszybciej odłowic , przecież można było go nie wpuszczac ale kto chciał my , więc do końca nie zrzucajmy winę na pzw, to też nasza wina. A z drugiej strony nie widziałem jeszcze wędkarza któremu zachaczyłby sie ładny karp czy sum , który wędkarz  po udanym holu nie byłby usmiechnięty , dumny, czy jak kto woli zadowolony.



Chodzę  na zebrania naszego  od  ponad 10 lat  i  co roku   kilku ludków  podnosi temat zarybień karpiem /amurem - dlaczego tak malo  , dlaczego tylko raz w roku , dlaczego takimi małymi a nie  grzmotami .
Jeszcze nigdy nie spotkałem się z wnioskiem o zwiekszenei zarybien drapieznikami   , karasiami czy innymi  rybami   tylko ja kilka razy podnosilem temat zarybienia małej rzeczki kleniem , jaziem  oraz  zwiekszenia zarybien  rybami drapieznymi naszych akwenów   i co  zostalem wysmiany przez wszystkich ale cieszy mnie to bo śmiali sie z wlasnej glupoty i niewiedzy.
Podobnie  ubolewałem nad wpuszczaniem karpi do rzeki i co ?  NIC  usmiech i zero reakcji.

Co do karpia i amura boli mnie jak  oddany zostaje do uzytku nowy zbiornik zaporowy i  na starcie  wpuszczane sa te 2 gatunki   . Nie  zdazy  zawiazac sie tam zycie a rzgw  juz wali karpiska i amury  w efekcie  nigdy nie wyrastaja rosliny   woda  jest zielona jak zupa  i tylko w okresie tarła ploci  wzdreg woda robi sie nadwyraz klarowna   jak destylowana a pozniej szambo o przejzystosci 2cm . (2013/01/05 13:34)

arek198325


Ja tez niedlugo zmykam ze spinem!!! (2013/01/05 13:34)

użytkownik140854


"zaprezentuj się światu jako przyrodnik i odkrywca nowych teorii z biologii."

Teorie powiadasz, tak się składa, że wolę praktykę i zaraz po obiedzie biorę spinna i idę obserwować przyrodę.

Miłego popołudnia.


Życzę miłego wędkowania i sukcesów. I oby nie były to tylko te ryby, które mają teraz okres ochronny (m.in. sum,boleń ,  szczupak , sandacz , brzana i wiele innych). Należałoby się może rozejrzeć za kleniem, może jaziem  - z małym twisterkiem? A może, by tak okoniom trochę dać spokoju?
Przecież to tak ogromnie ważna przyrodniczo a tak wolno rosnąca ryba... Okonie łowione zimą - mają mniejsze szanse aby odbyć wiosną tarło. Myślę o tym , ponieważ  też jestem wędkarzem praktycznym i wiem, że jeśli nie będzie nikogo, kto o tym myśli - ryb w przyszłości zbraknie.

       Miłego popołudnia.
(2013/01/05 13:48)

arek198325


Racja!!!Ja rybe która zlowie i tak wypuszczam bo i tak takich rybek nie ''jem tylko filety ze sklepu... (2013/01/05 13:52)

wedkarz855



Karp nie żeruje TAK SAMO jak lin czy leszcz. Karp jest przede wszystkim rybą rzeczną. Jego styl zachowania się w wodzie, sposób żerowania( pobierania pokarmu) - fenotypowo, przystosowany jest do rzek - części azjatyckich rzek - szerokich  dorzeczy i delt oraz wód znajdujących się w zlewni danej rzeki.Twierdzenie jakoby karp żerował w sposób identyczny jak lin czy leszcz - jest kompletnie nietrafione, pozbawione obiektywizmu.Poza tym: lin, leszcz - ryby, które są na terenie Polski od czasów , kiedy... nie było Polski a był tylko tzw. Niż Europejski (krótko po cofnięciu się lądolodu) - nie mają nic do kwestii karpia. Karp w odróżnieniu od tych pierwszych - został wprowadzony do wód przez człowieka i musi być przezeń wyprowadzony aby rybom rodzimym , choć trochę żyło się lepiej.

CześćMasło maślane, maślane masło, Masło maślane, maślane masło...Czyli jak żeruje ten karp skoro nie tak samo. NIE GDZIE ( ryba rzeczna ) TYLKO JAK ?Czyżby film nie o żerowaniu leszcza i karpia nadal nie przekonał kto bardziej ryje w dnie a kto zbiera z dna?Irku zawsze to powtarzam - nie ilość zanęty ale jakość :-)Nie 10 kilo moczonego chleba a kilo kulek i kukurydzy.JK

Ale beznadziejne porównanie :))woda tam gdzie jest leszcz jest zamulona i dno tez jest zamulone!!!filmik z karpiem to jak akwarium o ile to nie jest akwarium ;) ze zwitkiem itdraczej taka mała prowokacja bo jesli by karpia do tego zbiornika wpuscic gdzie jest leszcz to by taka chmure zrobil ze by go widac nie było :Dpozdrawiam (2013/01/05 14:26)

JKarp



Karp nie żeruje TAK SAMO jak lin czy leszcz. Karp jest przede wszystkim rybą rzeczną. Jego styl zachowania się w wodzie, sposób żerowania( pobierania pokarmu) - fenotypowo, przystosowany jest do rzek - części azjatyckich rzek - szerokich  dorzeczy i delt oraz wód znajdujących się w zlewni danej rzeki.Twierdzenie jakoby karp żerował w sposób identyczny jak lin czy leszcz - jest kompletnie nietrafione, pozbawione obiektywizmu.Poza tym: lin, leszcz - ryby, które są na terenie Polski od czasów , kiedy... nie było Polski a był tylko tzw. Niż Europejski (krótko po cofnięciu się lądolodu) - nie mają nic do kwestii karpia. Karp w odróżnieniu od tych pierwszych - został wprowadzony do wód przez człowieka i musi być przezeń wyprowadzony aby rybom rodzimym , choć trochę żyło się lepiej.

CześćMasło maślane, maślane masło, Masło maślane, maślane masło...Czyli jak żeruje ten karp skoro nie tak samo. NIE GDZIE ( ryba rzeczna ) TYLKO JAK ?Czyżby film nie o żerowaniu leszcza i karpia nadal nie przekonał kto bardziej ryje w dnie a kto zbiera z dna?Irku zawsze to powtarzam - nie ilość zanęty ale jakość :-)Nie 10 kilo moczonego chleba a kilo kulek i kukurydzy.JK

Ale beznadziejne porównanie :))woda tam gdzie jest leszcz jest zamulona i dno tez jest zamulone!!!filmik z karpiem to jak akwarium o ile to nie jest akwarium ;) ze zwitkiem itdraczej taka mała prowokacja bo jesli by karpia do tego zbiornika wpuscic gdzie jest leszcz to by taka chmure zrobil ze by go widac nie było :Dpozdrawiam

CześćBeznadziejne to jest to, że komentujesz ale nie raczysz odczytać skąd ten film o karpiach jest. Jest to łowisko Gosławice gdzie - tam gdzie karpi jest mnogość wielka a woda jak widać ;-) Czysta...JK (2013/01/05 14:49)

JKarp


CześćPrzepraszam ale tak pomyślałem że sprawdzę czy aby nie ma tam nazwy - no i nie ma :-)Przepraszam raz jeszcze :-)Jest to łowisko Gosławice.JK (2013/01/05 14:57)

ryukon1975


Na temat karpi już chyba wszystko było więc tak z boku.:) Gospodarstwo Rybackie zwane PZW ma zapisy na temat ochrony przyrody (chyba naszej Polskiej) czy niszcząc ją nie powinni ich wszystkich usunąć? (2013/01/05 17:11)

Artur z Ketrzyna


Cześć
Też to niejednokrotnie podkreślałem w swoich wypowiedziach - nie wszędzie, nie zawsze. Nie słuchać pewnej grupy wędkarzy, że tylko karp. 
Artur dopiero teraz zauważyłem Twoją wypowiedź. Z pewnymi rzeczami się zgadzam. Np z tym, że karp żeruje bobrując  w dnie, ale tak samo żeruje i lin i leszcz.
Proponuję obejrzeć na YT jakiś film pokazujący jak żerują karpie - owszem dużo rumoru w wodzie robią ale żeby aż tak ryły jak sobie to wyobrażasz nie powiedziałbym. 

Zgadzam się też z tym, że karp duże potrafi zjeść. Ale leszcz  nie jest żywieniowym ascetą. 
  ( Piotrek 19 sekunda :-)))) ) ( 43 sekunda )
Na Nekielce łowią na spławik kilowe płocie a karpi jest tam dużo :-)
No to muszę zacytować:
" Sam wspomniałeś że wędkarze lepiej się wyszkolili, tak wiec powinni łowić więcej, a oni wcale więcej nie łowią tolko skuteczniej. Tak więc w rzeczywistości łowią mniej." 
No jak ktoś łowi skuteczniej to chyba i więcej he he :-)

Następny:" Egoizm łowców okazów (gigantów/mutantów), wpływa negatywnie na stan naszych wód... I wypacza wędkarstwo."Łowcy okazów np płoci, szczupaków czy linów też wypaczają wędkarstwo?
I na czym polega ten egoizm ?
Następny:
" Bo lepiej się pochwalić złowieniem 20 kg karpia niż płocią o wadze zaledwie 1,5-2kg. Jak będę wyglądał na zdjęciu z taka pchełką. Jak komuś z takim drobiazgiem zaimponuję."
Złów taką pchełkę płoć ważącą kilo lub większą i zobaczysz czy zaimponujesz czy nie :-))))

Też jestem za tym, żeby powstały piękne, dzikie łowiska komercyjne. Ale nie z wystrzyżoną trawką, bez drzew, jak pustynia :-)

JK

Owszem lin i leszcz żerują jak to napisałeś bomblując. Tyle że one są naszymi rodzimymi gatunkami. Tak więc ich święte prawo jest by żyły w naturalnych zbiornikach wodnych w naszym kraju.
Karp, tołpyga, amur itd. to obce gatunki i ich miejsce jest w specjalnie do tego stożonych łowiskach. (tak samo tyczy się naprzykład suma, który w danym akwenie nie występował).

" Sam wspomniałeś że wędkarze lepiej się wyszkolili, tak wiec powinni łowić więcej, a oni wcale więcej nie łowią tolko skuteczniej. Tak więc w rzeczywistości łowią mniej." 
No jak ktoś łowi skuteczniej to chyba i więcej he he :-)
Jak ktoś jest lepszym łowcą niż kiedyś (umie wybrać odpowiednią miejscówkę, dobrać przynętę i sprzęt), nie mówiąc że używa znacznie lepszego sprzętu (cieńszych żyłwk, precyzyjniejszych kołowrotków i wędzisk), a łowi tyle samo co kiedyś (choć robi to efektywniej), to znaczy że łowi mniej. Ponieważ jak by wędkował z takimi umiejętnościami (dobór miejscówki przynęty i sprzętu, jak i samego zachowania się (zacinanie, wyrzut itd). To napewno nie złowił by tyle samo ryby co kiedyś. Tak więc łowi mniej.


Egoizm łowców okazów (gigantów/mutantów). Czytaj łowcy obcych gatunków takich jak Karp, amur, sum, tołpyga itd. (w zbiornikach/środowisku w których nie występował).
Czyli nie bacząc na negatywne konsekwencje w przyrodzie, i zdanie innych. Czynią wszystko by czerpać przyjemność kosztem natury i innych. Choć mogli by uprawiać swoje hobby bez szkody bala naturalnych ekosystemów, w specjalnie do tego stożonych i przystosowanych łowiskach. I tam sam bym z chęcią zapolował na taką rybę i za każdym razem zwracał jej wolność. Cieszył bym się z tego że też mogę zapolować na takie wielkie ryby bez szkody dla naturalnego środowiska.

Dziś w robocie rozmawiałem z kolegą po kiju. Ma własny staw. Wpuścił tam suma. I od tamtej pory znikły praktycznie wszystkie liny i karasie, mimo że co rusz odrybiał tymi gatunkami.
Więc poprosił kolegów by pomogli mu go wyłowić. Urósł do 9,40 kg, i nie wrócił już do wody. Jesienią wpuścił po 30 kg kroczka lina i karasia złotego. Efekty latem były bardzo duże.
I mówi że już więcej takiego błędu nie popełni.
A to nie jest perszy przypadek, o którym słyszałem...

Łowcy okazów np płoci, szczupaków czy linów też wypaczają wędkarstwo?
Oni nie ingerują w środowisko naturalne, nie przekształcają łowiska lipienia w łowiska karasia.
tak więc nie czynią niczego co szkodzi naturalnej przyrodzie.
(2013/01/06 10:57)

JKarp




Owszem lin i leszcz żerują jak to napisałeś bomblując. Tyle że one są naszymi rodzimymi gatunkami. Tak więc ich święte prawo jest by żyły w naturalnych zbiornikach wodnych w naszym kraju.
Karp, tołpyga, amur itd. to obce gatunki i ich miejsce jest w specjalnie do tego stożonych łowiskach. (tak samo tyczy się naprzykład suma, który w danym akwenie nie występował).

" Sam wspomniałeś że wędkarze lepiej się wyszkolili, tak wiec powinni łowić więcej, a oni wcale więcej nie łowią tolko skuteczniej. Tak więc w rzeczywistości łowią mniej." 
No jak ktoś łowi skuteczniej to chyba i więcej he he :-)
Jak ktoś jest lepszym łowcą niż kiedyś (umie wybrać odpowiednią miejscówkę, dobrać przynętę i sprzęt), nie mówiąc że używa znacznie lepszego sprzętu (cieńszych żyłwk, precyzyjniejszych kołowrotków i wędzisk), a łowi tyle samo co kiedyś (choć robi to efektywniej), to znaczy że łowi mniej. Ponieważ jak by wędkował z takimi umiejętnościami (dobór miejscówki przynęty i sprzętu, jak i samego zachowania się (zacinanie, wyrzut itd). To napewno nie złowił by tyle samo ryby co kiedyś. Tak więc łowi mniej.


Egoizm łowców okazów (gigantów/mutantów). Czytaj łowcy obcych gatunków takich jak Karp, amur, sum, tołpyga itd. (w zbiornikach/środowisku w których nie występował).
Czyli nie bacząc na negatywne konsekwencje w przyrodzie, i zdanie innych. Czynią wszystko by czerpać przyjemność kosztem natury i innych. Choć mogli by uprawiać swoje hobby bez szkody bala naturalnych ekosystemów, w specjalnie do tego stożonych i przystosowanych łowiskach. I tam sam bym z chęcią zapolował na taką rybę i za każdym razem zwracał jej wolność. Cieszył bym się z tego że też mogę zapolować na takie wielkie ryby bez szkody dla naturalnego środowiska.

Dziś w robocie rozmawiałem z kolegą po kiju. Ma własny staw. Wpuścił tam suma. I od tamtej pory znikły praktycznie wszystkie liny i karasie, mimo że co rusz odrybiał tymi gatunkami.
Więc poprosił kolegów by pomogli mu go wyłowić. Urósł do 9,40 kg, i nie wrócił już do wody. Jesienią wpuścił po 30 kg kroczka lina i karasia złotego. Efekty latem były bardzo duże.
I mówi że już więcej takiego błędu nie popełni.
A to nie jest perszy przypadek, o którym słyszałem...

Łowcy okazów np płoci, szczupaków czy linów też wypaczają wędkarstwo?
Oni nie ingerują w środowisko naturalne, nie przekształcają łowiska lipienia w łowiska karasia.
tak więc nie czynią niczego co szkodzi naturalnej przyrodzie.



CześćArtur przykro mi niezmiernie ale sam sobie zaprzeczasz ( porównaj swoje wcześniejsze wypowiedzi ).Utrzymywałeś, że karp strasznie ryje dno - zobaczyłeś, że jest to bzdurą. Teoria o podnoszeniu z dna osadów przez karpia upadła. No to jakie ryby zamulają wodę - sam to napisałeś RODZIME.
Artur poczytaj co Ty wypisujesz jeszcze raz:" " Sam wspomniałeś że wędkarze lepiej się wyszkolili, tak wiec powinni łowić więcej, a oni wcale więcej nie łowią tolko skuteczniej. Tak więc w rzeczywistości łowią mniej." No jak ktoś łowi skuteczniej to chyba i więcej he he :-)Jak ktoś jest lepszym łowcą niż kiedyś (umie wybrać odpowiednią miejscówkę, dobrać przynętę i sprzęt), nie mówiąc że używa znacznie lepszego sprzętu (cieńszych żyłwk, precyzyjniejszych kołowrotków i wędzisk), a łowi tyle samo co kiedyś (choć robi to efektywniej), to znaczy że łowi mniej. Ponieważ jak by wędkował z takimi umiejętnościami (dobór miejscówki przynęty i sprzętu, jak i samego zachowania się (zacinanie, wyrzut itd). To napewno nie złowił by tyle samo ryby co kiedyś. Tak więc łowi mniej."
My mówimy o teraz i rozmawiamy o teraz :-)Ja tam łowię więcej karpi niż kiedyś - pomimo, że kiedyś w takim np Oczku ( taka nazwa kawałka Zalewu Zegrzyńskiego ) było ich znacznie więcej. 
Przepraszam a ja mam się Ciebie zapytać czy mogę łowić karpie i amury i gdzie ? Już kiedyś pewna Wędkarka napisała, że jak wypuszczam karpie to może zgłosić naruszenie ;-) Chyba żartujesz z tym egoizmem - Ty nie nie pytasz nikogo jak robisz fotki z pokotami swoich rybek:-) Gigant a mutant to zupełnie dwie różne sprawy... Ja tam mutantów nie łowię.
O tym sumie nie wypowiem się bo temat jest powszechnie znany.
W jaki sposób ja ingeruje w środowisko? 
Co ma łowisko lipienia do łowiska karasie? Kto tak przekształca wody? Przykład jest zupełnie nie trafiony i nie adekwatny ;-)
JK (2013/01/06 11:29)