Ryby nierodzime - gatunki napływowe ryb do Polski

/ 596 odpowiedzi / 11 zdjęć

Ten wątek został zablokowany - nie możesz odpowiadać na posty

pikemeister


Z Twoją interpretacją jest coś nie tak, nie mam nic do żadnego karpiarza, nie toleruję karpia,amura, tołpygi.....itd. we wszystkich łowiskach i tyle. (2013/01/03 20:48)

Iras1975


Jakich indian kolego? miałbyś jakąś wodę jedną czy kilka w okolicy, gdzie byś mógł łowić sobie karpie do bólu, więc w jakich rezerwatach o co kaman Irek??


Żartuję sobie, bawi mnie to forum.:)

Wszędzie jakieś "ale" do karpia, karpiarzy itp... a na rybach większość z nas z rodziawionymi gębami czeka na branie karpia, jak się na to popatrzy z boku, to pozostaje tylko śmiech i kręcenie głową z politowaniem.

(2013/01/03 21:01)

damiano89


Jeszcze tak na dobranoc się odezwę... Jak dla mnie problem z zanikaniem ryb rodzimych zaczął się bardzo dawno temu i nie przez karpie... Ojciec czasem mi opowiadał czasy swojej młodości, a całkiem stary nie jest. więc tak. Jakieś 30 może 40 lat do tyłu, jak jeszcze nie wiedział po co ma to coś między nogami latał jak to dzieciak po kanałach i często obserwował w nim  ryby. Piękne szczupaki pływały sobie nawet w malutkich kanałach. Te piękne czasy skończyły się z momentem gdy ludzie zaczęli stosować masowo środki ochrony roślin i różne nawozy, do dziś dzień na niektórych wsiach ścieki idą prosto do kanału skąd trafią do rzeki. Może ten "zły karp jest po prostu na te chemikalia bardziej odporny niż inne ryby, bynajmniej w mojej opini to szkodzi bardziej na życie w zbiornikach niż te karpie, amury i tołpygi...
Kolejne moje pytanie, czy bardziej na roślinność wodna szkodzi amur czy ten syf co ludzie wpuszczają do wody??
Wiadomo, że zawsze będą występowały dylematy czy słusznie zarybia się karpiem czy też nie, ale ile ludzi tyle opinii na ten temat.
Ps żal mi tych co tak "srają na karpie, a później idą i wyłapują te świeżo wpuszczone jeszcze nie oswojone z wodą ryby... (2013/01/03 23:25)

wirefree


Cos w tym jest ja jestem wychowany nad Odra i odkad pamietam plywal w niej najgorszy syf a ludzie ryb niejedli bo smierdzialy wszelkiego rodzaju fenolami tudziez mazutem. Po wielkiej powodzi i upadku tysiecy zatruwajacych ja zakladow pracy Odra odżyła i ryby w niej tez. Podziwiam wszelkiej masci domoroslych ichtiologow ktorzy maja nadzieje na introdukcje pstraga a zapominaja o tym ze piramida zaczyna sie od najdrobniejszych zyjatek jak tych nie bedzie to i pstrag nie wyzyje. A te najmniejsze to czesto gina dzieki rolnikom i tonom chemii sypanej do ziemi o Monsanto i roundapie nie wspomne.

(2013/01/04 01:20)

JKarp


Jeszcze tak na dobranoc się odezwę... Jak dla mnie problem z zanikaniem ryb rodzimych zaczął się bardzo dawno temu i nie przez karpie... Ojciec czasem mi opowiadał czasy swojej młodości, a całkiem stary nie jest. więc tak. Jakieś 30 może 40 lat do tyłu, jak jeszcze nie wiedział po co ma to coś między nogami latał jak to dzieciak po kanałach i często obserwował w nim  ryby. Piękne szczupaki pływały sobie nawet w malutkich kanałach. Te piękne czasy skończyły się z momentem gdy ludzie zaczęli stosować masowo środki ochrony roślin i różne nawozy, do dziś dzień na niektórych wsiach ścieki idą prosto do kanału skąd trafią do rzeki. Może ten "zły karp jest po prostu na te chemikalia bardziej odporny niż inne ryby, bynajmniej w mojej opini to szkodzi bardziej na życie w zbiornikach niż te karpie, amury i tołpygi...
Kolejne moje pytanie, czy bardziej na roślinność wodna szkodzi amur czy ten syf co ludzie wpuszczają do wody??
Wiadomo, że zawsze będą występowały dylematy czy słusznie zarybia się karpiem czy też nie, ale ile ludzi tyle opinii na ten temat.
Ps żal mi tych co tak "srają na karpie, a później idą i wyłapują te świeżo wpuszczone jeszcze nie oswojone z wodą ryby...

CześćKilkukrotnie w swoich postach o tym mówiłem. Na wsi u dziadków była taka sadzawka - liny, karasie ( nasze złote ), jakieś płoteczki, czasem szczupaczek zaatakował robala na haczyku. Nikt tam karpia nie wpuszczał a jakieś 35 lat temu, jak zaczęto masowo nawozić uprawy ryb zaczęło jakby ubywać. Skończyłem podstawówkę i jak co roku babcia wysłała nas żebyśmy ryb nałowili na kolację. Ku naszemu zdziwieniu ( i wszystkich naszych cioć i wujków ) nie przynieśliśmy nawet jednej sztuki. Poszli sami bo nie uwierzyli nam, że tam nie ma ryb... Jednak musieli uwierzyć :-( Ryby w końcu znikły.Dodam, że siatką tam nikt nie łowił. Kto potrzebował brał kija i szedł złowić kilka rybek. Nikt nie łowił po 20 kilo ryb i nie zabierał do domu bo zawsze można było iść i złowić tyle ile trzeba.JK (2013/01/04 08:14)

perwer


Jeszcze tak na dobranoc się odezwę... Jak dla mnie problem z zanikaniem ryb rodzimych zaczął się bardzo dawno temu i nie przez karpie... Ojciec czasem mi opowiadał czasy swojej młodości, a całkiem stary nie jest. więc tak. Jakieś 30 może 40 lat do tyłu, jak jeszcze nie wiedział po co ma to coś między nogami latał jak to dzieciak po kanałach i często obserwował w nim  ryby. Piękne szczupaki pływały sobie nawet w malutkich kanałach. Te piękne czasy skończyły się z momentem gdy ludzie zaczęli stosować masowo środki ochrony roślin i różne nawozy, do dziś dzień na niektórych wsiach ścieki idą prosto do kanału skąd trafią do rzeki. Może ten "zły karp jest po prostu na te chemikalia bardziej odporny niż inne ryby, bynajmniej w mojej opini to szkodzi bardziej na życie w zbiornikach niż te karpie, amury i tołpygi...
Kolejne moje pytanie, czy bardziej na roślinność wodna szkodzi amur czy ten syf co ludzie wpuszczają do wody??
Wiadomo, że zawsze będą występowały dylematy czy słusznie zarybia się karpiem czy też nie, ale ile ludzi tyle opinii na ten temat.
Ps żal mi tych co tak "srają na karpie, a później idą i wyłapują te świeżo wpuszczone jeszcze nie oswojone z wodą ryby...



bardzo dobry trop Damian. Oczywiście że żadna rybka nie wytrzyma długo w zanieczyszeniu ,z czasem któres tam pokolenie troche sie zaadaptuje ,ale ryby  zniknie sporo do tego czasu w łowisku .Wiecie ile dziennie ścieków wpływa  do naszych wód .Masa ,na lewo przekretów tez jest sporo,a ryba zanim odrodzi sie w danej wodzie ,minie sporo czasu.

Jednak  podstawową głupotą...może nie głupota ,a debilizmem ,jest zarybianie 2,3-5 hektarowe zbiorniki sumem.U mnie na śląsku dobra połowa ma sumy i jakis debil teraz szczerzy zęby z radości że pływa mu tam 100 kabanów po 1,5 -2 metry ,ale nie spojrzy że znikł leszcz,karaś ,duża płoć i jaź.
W związkach jest masa nieodpowiedzialnych ludzi .Nawet jak Ci wedkarze tego karpia nie wytrzebią po zarybieniu ,sum dokończy sprawę.
Druga sprawą sa zarybienia . Jest jaź ,płoć ,leszcz,nasz karaś,lin,węgorz itd...Co drugie koło szczyci sie że w roku zarybiło np. tona karpia , 100 kilo jazia i gdzie niegdzie 50 szt narybku wegorza . To jak do cholery ma byc rybostan w danym akwenie .

Na szczęście w moim kole mamy kumatych ludzi i dzieki temu z płoteczką  można tez sie pobawić...Choc na jednym z naszych 6 hektarowych łowisk, w samym 2012 roku złowiono dobre 10 sumów pod 2 metry,mniejszych nie licze. (2013/01/04 09:46)

Artur z Ketrzyna



Nie zgodzę się też z tym że teraz ludzie zabierają więcej ryb. Teraz i wędkarze zaczynają mniej zabierać z nad wody, bo wiedzą że to nie jest słuszne. Kiedyś zabierali nawet workami... Dziś często wszystkie wypuszczają.

Mam do koła siebie dużo łowisk i widzę jak karp na nie wpływa (a dokładniej człowiek, kierujący się zyskiem nie rozumem). Obserwuję to od lat...

I od lat nieuczciwi gospodarze wodni, naginają przepisy i pod pseudo racjonalną gospodarką rybną dokonują co dokonują.
Jak pisałem zarybieniami zmieniają pogłowie ryb w danym zbiorniku. Wędkarze łowią nasze gatunki, oni też je odławiają, a do wody wrzucają głównie karpia, amura.


1 ha wody może wyżywić określoną ilość ryb. Tak więc jeśli do wody trafia coraz więcej innego gatunku ryb, to tym niej zostaje dla tych rodzimych. Nie tylko pokarmu, ale i tarlisk, i miejsca jak i zasobu tlenowego.
W rezultacie w wodzie zaczyna dominować obcy gatunek, odporniejszy na nowe warunki w wodzie. A rodzimy zaczyna cierpieć.

Cześć

Artur teraz właśnie i kilka lat wstecz zabieranych jest najwięcej ryb. Poprawiła się wiedza, wędkarze mają dużo lepszy sprzęt, są bardziej mobilni, mają telefony komórkowe, internet ...   Tam gdzie nie zabierają znaczy nie ma co już zabrać. Dobrym testem no to czy ryby są i biorą jest obecność wędkarzy nad wodą. Tam gdzie ich nie ma tam ryby nie biorą bo ich nie ma. Jako przykład Zalew Zegrzyński z tamtego roku - ryby nie brały to i wędkarzy nie było. W sobotnie popołudnie bez problemu znalazłeś taką miejscówkę jak chciałeś. A w 2011 roku tak nie było. W sobotę znaleźć miejsce ... niemożliwe.

Artur w wodzie zaczyna dominować ten gatunek znaczy karp bo innych już dawno nie ma... Dlaczego na łowisku Okoń można złowić i karpia, i lina i karasia i jazia ? Popatrz, że na tej wodzie teoria o destrukcji karpi jakoś się nie sprawdza. Znam oprócz tego jeszcze kilka łowisk na których można złowić nasze rodzime ryby pomimo, że karpi jest w bród. Czym to wytłumaczyć ? A tym, że ryby nasze rodzime nagminnie nie są wyławiane i zabierane.

JK

Poprawiła się wiedza wędkarska. Owszem i to wpłynęło n to że zaczęliśmy łowić zgodnie z RAPR.
Oczywiście dalej są tzw. mięsiarze, którzy biorą wszystko z nad wody. Ale ich jest coraz mniej.
Jeszce z 15-20 lat temu niektórzy z nad wody targali ryby workami, żadnej sztuce nie przepuszczali. Dziś ludzie wypuszczają przynajmniej część połowu.
I tutaj my wędkarze powinniśmy stać na straży, by wszyscy koledzy po kiju przestrzegali RAPR. Bo jeszcze wielu z naszych kolegów, postępuje nie etycznie i łamią RAPR. Bo jeśli nie reagujemy na takie przypadki to im zezwalamy.

"W wodzie zaczyna dominować ten gatunek znaczy karp bo innych już dawno nie ma..."

Nie że niema, bo zawsze część z nich się zachowa (tych zdolnych przetrwać). Ale karp, ma mniejsze wymagania, co do czystości wód i ma mniejsze zapotrzebowanie tlenowe. Tak, więc on przetrwa większość przyduch, a płoć czy inny bardziej szlachetny gatunek ryby padnie (udusi się).
Jeśli chcesz porównać łowisko z dominacja karpi do nietkniętego. To popatrz na jeziora naturalne. Widoczność jest wielka.
Miej osobników jest w wodzie. Bo woda ma ograniczoną wydolność tlenową (zawartość tlenu w wodzie). Jest to przelicznik lustra wody i m3, na długość ryby (im większa ryba tym więcej potrzebuje/zużywa tlenu) i jej zapotrzebowanie na tlen. Oczywiście na natlenienie wody wpływa też jej czystość i temperatura. Najwyższe natlenienie wody jest gdy ma 4 sC. Brudna woda szybciej się nagrzewa i ma mniejszą zdolność tlenową. Do tego brudna woda ma mniejszą przepuszczalność światła, co przekłada się że roślinność denna znika z większych głębokości.
Roślinność dzięki światłu wytwarza tlen, a po ciemku sama go pobiera z otoczenia. W wodzie brudnej krócej jest optymalne naświetlenie co przekłada się na to że roślinność mniej wytwarza tlenu.
Tlen i czysta woda jest potrzebna by z ikry wykluł się wylęg. Inaczej sie dusi pod warstwą osadzonego na niej mółu jak i kiśnie w kwaśnej wodzie.
Dodatkowo karp intensywnie żeruje w dnie i uwalnia siarczany i bakterie beztlenowe, i słabsze gatunki słabo to znoszą. I jest więcej ognisk chorobotwórczych.
Do tego te ścieki i zanieczyszczenia. (Z którymi nie walczą Ci tak etyczni wędkarze. Bo niby nie ma sensu i jak...(bzdura))
Do tego karp ma duże zapotrzebowanie na pokarm, którego nie trawi w 100% (nie przyswaja całości, marnotrawi. wydala dość biogówna). Jest konkurencja pokarmową. A zbiornik wodny ma okresloną wydajność produktywną (zasobność w pokarmy). Tak więc zaczyna brakować pokarmu dla innych ryb. Co widać gołym okiem, bo choćby płoć (w zbiornikach w których karpia jest sporo) jest chuda jak ukleja... i osiąga mniejszy wymiar, jak też dłużej rośnie...
A inne gatunki jak kiełb, różanka zaczynają wymierać... A to też pokarm dla mniejszych drapieżników...

"Dlaczego na łowisku Okoń można złowić i karpia, i lina i karasia i jazia ?"
A gdzie płoć, stynka, kiełb, i inne ryby które nie są tak wytrzymałe na niedobory tlenu. I jeśli, byś miał dokładne dane do do liczebności pogłowia, to byś zobaczył i że tych ryb zaczyna być mniej. Porównując współczynnik masy ryb rodzimych do obcych, jak i liczebności poszczególnych gatunków.

Sam wspomniałeś że wędkarze lepiej się wyszkolili, tak wiec powinni łowić więcej, a oni wcale więcej nie łowią tolko skuteczniej. Tak więc w rzeczywistości łowią mniej. (zresztą, kiedys wedkarze nie chwalili się publicznie swoimi połowami i rekordami (nie mam zdjęć okazałych linów z końca lat 80 do końca lat 90, bo nie myślałem o paradzie rekordów). (Kiedyś na kawałek rosówki łowiłem po 5 linów od 47 cm do 65 cm, płocie 30 cm to był standard. Nie musiałem się wysilać w doborze miejscówki i wystarczyły mi zwykłe czerwone robaki ewentualnie dzikuny (biały robak). Dziś w niektórych akwenach szybciej słowię karpia o wadze pow 7 kg niż płoć pow 20 cm, i nie złowię kiełbia. Stynki też jest coraz mniej w tej zupie. Kiedyś widziałem dno na 3 m głębokości, dziś na 0,5 m nie widać dna! I to w łowiskach gdzie nie ma ścieków, bo są oddalone od aglomeracji ludzkich. Nie ma w nich nawozów, bo nie znajdują się przy polach uprawnych, a przy łąkach i w lasach. Zaczął dominować tam karp, którego mało kto tam poławia. Ale się nim zarybia bo tani!
A patrząc na karpia łowią ich więcej i wszędzie i większe sztuki. Bo jest ich coraz więcej i zasiedlają coraz to większe obszary i wypierają inne słabsze gatunki...

Może dożyjemy czasów, gdzie wielki karp nie będzie zachciewajką początkującego wędkarza. Bo tu nie liczy się dla nich piękny okaz ryby, a gigant/mutant.
Bo lepiej się pochwalić złowieniem 20 kg karpia niż płocią o wadze zaledwie 1,5-2kg. Jak będę wyglądał na zdjęciu z taka pchełką. Jak komuś z takim drobiazgiem zaimponuję.
A to że na stół dla rodziny, nie zaproponuję. Bo nie smakuje mi, bo nie jem ryb. to nie jest ważne. Ważne że łapię potwory z loknes. No i ci co nie mają pojęcia o rybach i wędkarstwie, będą mnie podziwiać jakie wielkie ryby łowię.

Już nie raz ludzie, obstawali przy swoim błędnym myśleniu. I nie docierało do nich że jest to błędne myślenie. Np. uważali okonia za chwast i szkodnika. Że prawie nie wyginą. Tak samo z innymi gatunkami. A dziś, zwiększmy wymiar ochronny, dajmy okres ochronny, zmniejszmy limit dobowy, zróbmy limit roczny. Przykłady błędów ludkich, mamy i w swojej histori, jak i przykłady ze Świata...
Dlatego jeszcze raz się powtórzę;

Można mieć naturalne piękne łowiska, jak i super specjalne łowiska. Tylko trzeba to robić z głową. Chyba wprowadzenie tych rejestrów połowów też do czegoś zobowiązuje?

No i nasze dobro naturalne, nasza flora i fauna. Dla niej też trzeba mieć szacunek.

W innym przypadku. Nasze prawnuki, będą oglądać śmietnik który po sobie zostawimy. A o wędkarskich przygodach z rodzimymi gatunkami, pozostaną tylko legendy. I żeby nie zdjęcia to by nikt nie uwiezył że kiedyś były takie ryby w naszych łowiskach.

Przykładem jest rzeka Ebro... Kiedyś były okazy łososiowatych i pstrągów, a dziś sumów gigantów i karpi. Z tym że i ich pogłowie spada, bo jest ubogość pokarmowa i gatunkowa. Co też wpływa destrukcyjnie. Ale tego niektórzy nie widzą, bo nie patrzą na całość. Ile jest  młodych osobników, jak one się rozwijają, jak się zmienia pogłowie ryb. Egoizm łowców okazów (gigantów/mutantów), wpływa negatywnie na stan naszych wód... I wypacza wędkarstwo.


Jeśli nie z tej beczki. To pokaż który ze sławnych wędkarzy zachęca. By wypierać naturalne gatunki obcymi. Co oni o tym mówią?
Bo ja nic innego nie zauważyłem, jak tylko to że te giganty z obcych środowisk poławiają tylko w łowiskach specjalnie do tego przystosowanych, powstałych tylko w tym celu...
Nie widziałem by zastawiali się na karpia, np na mamrach, czy Wiśle...




(2013/01/04 10:52)

damiano89


Jednak  podstawową głupotą...może nie głupota ,a debilizmem ,jest zarybianie 2,3-5 hektarowe zbiorniki sumem.U mnie na śląsku dobra połowa ma sumy i jakis debil teraz szczerzy zęby z radości że pływa mu tam 100 kabanów po 1,5 -2 metry ,ale nie spojrzy że znikł leszcz,karaś ,duża płoć i jaź.
W związkach jest masa nieodpowiedzialnych ludzi .Nawet jak Ci wedkarze tego karpia nie wytrzebią po zarybieniu ,sum dokończy sprawę.
Druga sprawą sa zarybienia . Jest jaź ,płoć ,leszcz,nasz karaś,lin,węgorz itd...Co drugie koło szczyci sie że w roku zarybiło np. tona karpia , 100 kilo jazia i gdzie niegdzie 50 szt narybku wegorza . To jak do cholery ma byc rybostan w danym akwenie .

Też mam podobne zdanie co kolega po kiju, sum zeżre wszystko co mu wpadnie do pyska, a w szczególności na mniejszych zbiornikach. Po co w ogóle zarybia się tym gatunkiem większość zbiorników??
Rzadko kiedy obserwuje się zarybienie wód pzw dużą ilością lina, a szkoda bo to bardzo fajna rybka, sam do swego stawu wpuściłem narybek lina i karasia złocistego... (2013/01/04 11:04)

Brave Hart


To fakt. Kiedyś każdy wędkarz, cieszył się z płoci ok. 1kg, lina 2 kg, okonia 1,5g. Niektórzy nawet z dużo mniejszych rybek. A dziś?

Ja mam ambicję złowić wielka rybę…

Oj nie mam kasy by jeździć za granicę, czy wykupywać licencje na specjalistycznych łowiskach. Tak wiec niech zarybiają i tutaj (nie ważne czy jest to słuszne). Ważne bym mógł złowić BIB RYBĘ, bo co mi tam ja chcę!

 

Kolega pisze słusznie. Nie widziałam by w filmach; „Taaaka Ryba”, „Wędkarstwo moje hobby”, „Red Hant”, czy „Wędkarskie przygody Jona Wilsona”

Zachęcano do zarybiania łowisk naturalnych obcymi gatunkami. A raczej zwracają uwagę na to, że takie ryby powinny być hodowane i poławiane w specjalnych łowiskach. Pewnie robią to w tak delikatny sposób by nie narazić się egoistom wędkarskim. Bo przecież jak stracą popularność to i źródło dochodu…

(2013/01/04 11:27)

JKarp


To fakt. Kiedyś każdy wędkarz, cieszył się z płoci ok. 1kg, lina 2 kg, okonia 1,5g. Niektórzy nawet z dużo mniejszych rybek. A dziś?

Ja mam ambicję złowić wielka rybę…

Oj nie mam kasy by jeździć za granicę, czy wykupywać licencje na specjalistycznych łowiskach. Tak wiec niech zarybiają i tutaj (nie ważne czy jest to słuszne). Ważne bym mógł złowić BIB RYBĘ, bo co mi tam ja chcę!

 

Kolega pisze słusznie. Nie widziałam by w filmach; „Taaaka Ryba”, „Wędkarstwo moje hobby”, „Red Hant”, czy „Wędkarskie przygody Jona Wilsona”

Zachęcano do zarybiania łowisk naturalnych obcymi gatunkami. A raczej zwracają uwagę na to, że takie ryby powinny być hodowane i poławiane w specjalnych łowiskach. Pewnie robią to w tak delikatny sposób by nie narazić się egoistom wędkarskim. Bo przecież jak stracą popularność to i źródło dochodu…


CześćWiki pobudka ;-)JK (2013/01/04 11:30)

Artur z Ketrzyna


Właśnie leci/leciał program Taaaaka Ryba.
Tam wspomniano o tym że okoń potrafi wyprzeć sandacza. Łowią okonie 45 cm, trafili nawet 1,4 kg sztukę...

Tak więc teoria o wypieraniu gatunków nie jest fikcją. I każdy zbiornik wodny ma swoją oryginalną Faunę i Florę!...
A człowiek ingerując* zmienia nie odwracalnie przyrodę...


*ingeruje - zarybia nie rodzimym gatunkiem, wprowadza inna dominującą rybę bez naturalnych wrogów. Wprowadza nowe czynniki chorobotwórcze, patogeny.
(2013/01/04 12:44)

pawelz


Właśnie leci/leciał program Taaaaka Ryba.
Tam wspomniano o tym że okoń potrafi wyprzeć sandacza. Łowią okonie 45 cm, trafili nawet 1,4 kg sztukę...

Tak więc teoria o wypieraniu gatunków nie jest fikcją. I każdy zbiornik wodny ma swoją oryginalną Faunę i Florę!...
A człowiek ingerując* zmienia nie odwracalnie przyrodę...


*ingeruje - zarybia nie rodzimym gatunkiem, wprowadza inna dominującą rybę bez naturalnych wrogów. Wprowadza nowe czynniki chorobotwórcze, patogeny.

Okon to nic. Wg naczelnego ichtiologa okregu piotrkowskiego, sandacza z ZS wyparla - plotka. (2013/01/04 12:56)

z@mela


WIelu wędkujących upiera  sie  po stronie zarybiania karpiami  bo  twierdzą jakie to ubogie byloby nasze wędkarstwo bez tej "pieknej ryby" czyli patrzą na to pod swoim kątem  na to  kazdy spinningista mogłby zaproponować  wpuszczanie okoni nilowych , tajmieni  czy innych  nierodzimych gatunków  które to bylby by  bardzo atrakcyjne  a wystarczy  tylko przystosować osrodki zarybieniowe i wbić ludziom do głowy ze to pozyteczne  fajne  duze , silne  i waleczne ryby a o skutkach  każdy by sie  dowiedzial po 20 latach.

Gatunki ryb ktore sie nie rozmnażają nie sa  takie złe jeśli wystepuja w niewielkich ilosciach  30 karpi  10 hektarowym  zbiorniku zadnych szkod nie  narobi  ale juz   wpuszczanie    co roku 2000kg  do  zalewu 35ha i tak  rok w  rok  a czasem i wieksze ilosci  to juz  jest problemem  tym bardziej ze wszystkiego nie sa  w stanie ludzie wylowić  bo  padaja ztuki po 15kg mimo ogromnej presji ale  te chinole sa sprytne  a do tego ludzie  zaawansowani poławiacze  paszaków   wypuszczaja  te wieksze a jak  taki wYNdkOrz  złowi szczupaka 2kg   zjada go niczym [suszi] .

Operaty robione przez   niezależnych ichtiologów a ni tych oplacanych [rzez rzgw  bo  wiadomo jakie oni tworzą opinie ...

Jeszcze jedno nie kazda  ryba pasuje do kazdego akwenu przecież jest klasyfikacja wód  to pamietam jeszcze z ksiazek   (sielawowy , szczupakowo- linowy  itp )  to niech w  danych wodach  rybami  dominującymi będą   te flagowe  gatunki dla   typy łowiska a nie zarybieniowe amury czy karpiki. (2013/01/04 12:58)

JKarp


Właśnie leci/leciał program Taaaaka Ryba.
Tam wspomniano o tym że okoń potrafi wyprzeć sandacza. Łowią okonie 45 cm, trafili nawet 1,4 kg sztukę...

Tak więc teoria o wypieraniu gatunków nie jest fikcją. I każdy zbiornik wodny ma swoją oryginalną Faunę i Florę!...
A człowiek ingerując* zmienia nie odwracalnie przyrodę...


*ingeruje - zarybia nie rodzimym gatunkiem, wprowadza inna dominującą rybę bez naturalnych wrogów. Wprowadza nowe czynniki chorobotwórcze, patogeny.
Cześć
Ingerować:
"włączać sięmieszać sięinterweniowaćwdawać sięwplątywać sięwtrącać się"
Artur nie znalazłem nigdzie takiej klasyfikacji jak Twoja ;-)
Każdy z nas ma po części rację. JK (2013/01/04 13:13)

Artur z Ketrzyna


Właśnie leci/leciał program Taaaaka Ryba.
Tam wspomniano o tym że okoń potrafi wyprzeć sandacza. Łowią okonie 45 cm, trafili nawet 1,4 kg sztukę...

Tak więc teoria o wypieraniu gatunków nie jest fikcją. I każdy zbiornik wodny ma swoją oryginalną Faunę i Florę!...
A człowiek ingerując* zmienia nie odwracalnie przyrodę...


*ingeruje - zarybia nie rodzimym gatunkiem, wprowadza inna dominującą rybę bez naturalnych wrogów. Wprowadza nowe czynniki chorobotwórcze, patogeny.
Cześć
Ingerować:
"włączać sięmieszać sięinterweniowaćwdawać sięwplątywać sięwtrącać się"
Artur nie znalazłem nigdzie takiej klasyfikacji jak Twoja ;-)
Każdy z nas ma po części rację. JK

ingerować

JKarp


Właśnie leci/leciał program Taaaaka Ryba.
Tam wspomniano o tym że okoń potrafi wyprzeć sandacza. Łowią okonie 45 cm, trafili nawet 1,4 kg sztukę...

Tak więc teoria o wypieraniu gatunków nie jest fikcją. I każdy zbiornik wodny ma swoją oryginalną Faunę i Florę!...
A człowiek ingerując* zmienia nie odwracalnie przyrodę...


*ingeruje - zarybia nie rodzimym gatunkiem, wprowadza inna dominującą rybę bez naturalnych wrogów. Wprowadza nowe czynniki chorobotwórcze, patogeny.
Cześć
Ingerować:
"włączać sięmieszać sięinterweniowaćwdawać sięwplątywać sięwtrącać się"

Artur nie znalazłem nigdzie takiej klasyfikacji jak Twoja ;-)

Każdy z nas ma po części rację. 
JK

 ingerować


Mówię o tym co zaznaczyłem. Nie ma takiej klasyfikacji jaką podałeś wcześniej. JK (2013/01/04 14:27)

użytkownik39933


ktoś tu pytał  :)czemu karp jest wpuszczany do polskich zbiorników w  dużych ilościach  , moim zdaniem z kilku powodów ,dosyć tani narybek ,dla mięsa bo szybko rośnie i zaspokoi polskich mięsiarzy których u nas niestety jest bardzo bardzo dużo a ich mottem jest " bierzem wszystko bo karta musi się zwrócić " :) no i dlatego bo  to piękna , mądra i waleczna ryba  ,kto miał na haku np. spławikówki choć by  nie dużego  karpia wie co mam na myśli ,jak ta ryba walczy ale mimo tego  jestem za tym żeby polskie zbiorniki zarybiać tą rybą z głową , zgadzam sie ze jesli jest wpuszczana do  zbiorników w za dużych ilościach ma nie korzystny wpływ na zbiornik ( zamulenie  itp) ale to przecież nie tylko karp  inne gatunki np. sum  jesli  zapuścisz na pałę nie do odpowiedniego zbiornika lub  w nie odpowiedniej ilości  bez jakiejkolwiek konsultacji z ichtiologiem to tez będzie z niego więcej szkody niż użytku a uwierzcie  mi akurat łowie na takiej wodzie :) gdzie jest taki problem, przykładów jest wiele ale tylko o karpiu jest głośno  ,większościami gatunków trzeba Polskie wody zarybiać z głową .prawda karpia jest dużo wpuszczanego do naszych wod, często za dużo  ale moim zdaniem takich zbiorników w których on stanowi problem ,degraduje zbiornik itd. jest mało  a po za tym w tych sytuacjach nie karp jest winny tylko czlowiek i teksty typu ze nie powinno go byc w Polsce bo to obcy gatunek chyba sa przesadne, nie na miejscu . karpie od dawna sa w naszych wodach i wcześniej jakoś nikomu to nie przeszkadzało i pewnie  mało kto wiedział ze może on miec negatywny wplyw na zbiornik , mało tego jesli ktos złowił karpia np. 3kg ,choć to nie oszukujmy sie mały karp to  był bardzo szcześliwy i nie w głowie mu było wyganiać :)  karpia z Polski , 800lat nikomu to za bardzo nie przeszkadzało :) że karp żyje w Polsce , co prawda nie od razu trafił do naszych naturalnych zbiorników ale karp od bardzo, bardzo dawna pływa w Polsce również w takich wodach  ,w latach 90tych do Polski z Anglii  "przyszła " metoda włosowa i zaczęto w Polsce łowić coraz to większe sztuki(wcześniej do ww ryba +20 kg była zgłaszana bardzo rzadko ) a kilkanaście lat później  przyszedł w Polsce wielki  szał na wędkarstwo karpiowe i zaczęto łowić coraz to więcej dużych ryb a karp +20 kg juz nikogo nie dziwi a trafiają sie w Polsce  karpie jak pewnie wiecie  +30kg , karpiarze zaczeli jako pierwsi wypuszczać swoje zdobycze ( za to nikt ich nie chwali :) )  itd,itd...... zaczeło to boleć co niektórych :))))  że inni łowią intensywnie  duze ryby i jeszcze do tego je wypuszczają i od tej pory karp to wielki szkodnik a karpiarze to gadżeciarze itd........... i taka jest niestety prawda , jesli czytam teks ze karp to szkodnik ,obcy gatunek i nagle każdy robi z siebie ekologa to trochę nie chce mi się w to wierzyć  , nie mówię że wszyscy są tacy ale czemu od niedawna tak jest głośno o tych nierodzimych gatunkach i nagle wszyscy zaczeli się martwić o nasze wody , panowie człowiek  o wiele bardziej od karpia :) w inny sposób  od bardzo dawna niszczy nasze  wody i o tym jakoś się na tym forum mało rozmawia  , o tym może pomyślcie a nie "w kółko panie Macieju " o karpiu i obcych gatunkach "  takie jest moje zdanie . (2013/01/04 16:46)

pikemeister


śliwa dobrze napisał - wpuszczać ale z głową! i nie wszędzie ;) w końcu jakiś karpiarz dostrzega również problem związany z nadmierną obfitością w co niektórych wodach :) brawo - szacun! (2013/01/04 17:35)

Artur z Ketrzyna


ktoś tu pytał  :)czemu karp jest wpuszczany do polskich zbiorników w  dużych ilościach  , moim zdaniem z kilku powodów ,dosyć tani narybek ,dla mięsa bo szybko rośnie i zaspokoi polskich mięsiarzy których u nas niestety jest bardzo bardzo dużo a ich mottem jest " bierzem wszystko bo karta musi się zwrócić " :) no i dlatego bo  to piękna , mądra i waleczna ryba  ,kto miał na haku np. spławikówki choć by  nie dużego  karpia wie co mam na myśli ,jak ta ryba walczy ale mimo tego  jestem za tym żeby polskie zbiorniki zarybiać tą rybą z głową , zgadzam sie ze jesli jest wpuszczana do  zbiorników w za dużych ilościach ma nie korzystny wpływ na zbiornik ( zamulenie  itp) ale to przecież nie tylko karp  inne gatunki np. sum  jesli  zapuścisz na pałę nie do odpowiedniego zbiornika lub  w nie odpowiedniej ilości  bez jakiejkolwiek konsultacji z ichtiologiem to tez będzie z niego więcej szkody niż użytku a uwierzcie  mi akurat łowie na takiej wodzie :) gdzie jest taki problem, przykładów jest wiele ale tylko o karpiu jest głośno  ,większościami gatunków trzeba Polskie wody zarybiać z głową .prawda karpia jest dużo wpuszczanego do naszych wod, często za dużo  ale moim zdaniem takich zbiorników w których on stanowi problem ,degraduje zbiornik itd. jest mało  a po za tym w tych sytuacjach nie karp jest winny tylko czlowiek i teksty typu ze nie powinno go byc w Polsce bo to obcy gatunek chyba sa przesadne, nie na miejscu . karpie od dawna sa w naszych wodach i wcześniej jakoś nikomu to nie przeszkadzało i pewnie  mało kto wiedział ze może on miec negatywny wplyw na zbiornik , mało tego jesli ktos złowił karpia np. 3kg ,choć to nie oszukujmy sie mały karp to  był bardzo szcześliwy i nie w głowie mu było wyganiać :)  karpia z Polski , 800lat nikomu to za bardzo nie przeszkadzało :) że karp żyje w Polsce , co prawda nie od razu trafił do naszych naturalnych zbiorników ale karp od bardzo, bardzo dawna pływa w Polsce również w takich wodach  ,w latach 90tych do Polski z Anglii  "przyszła " metoda włosowa i zaczęto w Polsce łowić coraz to większe sztuki(wcześniej do ww ryba +20 kg była zgłaszana bardzo rzadko ) a kilkanaście lat później  przyszedł w Polsce wielki  szał na wędkarstwo karpiowe i zaczęto łowić coraz to więcej dużych ryb a karp +20 kg juz nikogo nie dziwi a trafiają sie w Polsce  karpie jak pewnie wiecie  +30kg , karpiarze zaczeli jako pierwsi wypuszczać swoje zdobycze ( za to nikt ich nie chwali :) )  itd,itd...... zaczeło to boleć co niektórych :))))  że inni łowią intensywnie  duze ryby i jeszcze do tego je wypuszczają i od tej pory karp to wielki szkodnik a karpiarze to gadżeciarze itd........... i taka jest niestety prawda , jesli czytam teks ze karp to szkodnik ,obcy gatunek i nagle każdy robi z siebie ekologa to trochę nie chce mi się w to wierzyć  , nie mówię że wszyscy są tacy ale czemu od niedawna tak jest głośno o tych nierodzimych gatunkach i nagle wszyscy zaczeli się martwić o nasze wody , panowie człowiek  o wiele bardziej od karpia :) w inny sposób  od bardzo dawna niszczy nasze  wody i o tym jakoś się na tym forum mało rozmawia  , o tym może pomyślcie a nie "w kółko panie Macieju " o karpiu i obcych gatunkach "  takie jest moje zdanie .



Czemu nikt nie dziękował za wypuszczenie karpi z powrotem do naszych wód (tych naszych skarbów naturalnych). Bo one są obcym gatunkiem i je degradują, zabierają miejsze tym naszym szlachetniejszym rybkom.
Sam przyznałeś że są obce i nie występowały w naszych wodach. Sprowadzili je mnisi i hodowali w stawach hodowlanych.
Nie boli mnie to że łowicie duże karpie, a to że z egoizmu wpuszczacie je wszędzie gdzie popadnie, nie licząc się z konsekwencjami...
Jak wcześniej pisałem.
Można mieć super łowiska z obcymi gatunkami. Ale muszą one powstawać z głową bez szkody dla naszej flory i fauny. A nie bezmyślnie wpuszczać ich wszędzie gdzie popadnie.
Dlaczego wcześniej nikt nie protestował. Ponieważ wcześniej nie było tak widać, jak one degradują środowisko. I ludzie też byli wprowadzani w błąd, nie znali swoich praw...
Dziś wpuszczono już go tak dużo, i te wpuszczone wcześniej się rozrosły, że gołym okiem widać jak zniszczą łowiska. Tym bardziej że te zarybienia stały się plagą.
I krytykujemy, nie tylko zarybienia karpiem, czy amurem. Ale też innymi gatunkami jak sum czy tołpyga itd.
Tyle że jak ktoś powie obcy gatunek, to karpiarz sam się odzywa i twierdzi że mówimy wyłącznie o karpiu.
U mnie w kole dalej jest ciemnota i na temat takich zarybień sumem łowiska linowo szczupakowego, twierdzą że oni na górze mają ichtiologów i wiedzą co robią. I nie widzą potrzeby by się wtrancać. Złożyć jakiś wniosek do okręgu, widzą jako zło, i udają że nie było o tym mowy.
Co do utrudniania dojazdu do łowiska przez właścicieli przyległych terenów. Twierdzą że nic z tym się nie da zrobić.
Nie mają świadomości i nie znają przepisów. Nie chce im się w to bawić. Ważne że zorganizują sobie kilka zawodów wędkarskich za nasze składki i z głowy. Mówię że powinna być droga gminna na planach, jak też prawo gwarantuje dojazd do własnego terenu. To udaje że nie słyszy, i nie che o tym mówić. Nawet do urzędu zajrzeć w mapki mu się nie chce!
I tym muszę się zająć jako SW OKOŃ, bo na nich nie można liczyć. Prezes koła, rozłożył rence i nie wiedział co powiedzieć. A jak powiedziałem że o to trzeba zawalczyć, to poprostu sie zmył i zbył jakimś mamraniem że nic się nie da zrobić. (2013/01/04 18:17)

JKarp


Cześć
Też to niejednokrotnie podkreślałem w swoich wypowiedziach - nie wszędzie, nie zawsze. Nie słuchać pewnej grupy wędkarzy, że tylko karp. 
Artur dopiero teraz zauważyłem Twoją wypowiedź. Z pewnymi rzeczami się zgadzam. Np z tym, że karp żeruje bobrując  w dnie, ale tak samo żeruje i lin i leszcz.
Proponuję obejrzeć na YT jakiś film pokazujący jak żerują karpie - owszem dużo rumoru w wodzie robią ale żeby aż tak ryły jak sobie to wyobrażasz nie powiedziałbym. 

Zgadzam się też z tym, że karp duże potrafi zjeść. Ale leszcz  nie jest żywieniowym ascetą. 
  ( Piotrek 19 sekunda :-)))) ) ( 43 sekunda )
Na Nekielce łowią na spławik kilowe płocie a karpi jest tam dużo :-)
No to muszę zacytować:
" Sam wspomniałeś że wędkarze lepiej się wyszkolili, tak wiec powinni łowić więcej, a oni wcale więcej nie łowią tolko skuteczniej. Tak więc w rzeczywistości łowią mniej." 
No jak ktoś łowi skuteczniej to chyba i więcej he he :-)

Następny:" Egoizm łowców okazów (gigantów/mutantów), wpływa negatywnie na stan naszych wód... I wypacza wędkarstwo."Łowcy okazów np płoci, szczupaków czy linów też wypaczają wędkarstwo?
I na czym polega ten egoizm ?
Następny:
" Bo lepiej się pochwalić złowieniem 20 kg karpia niż płocią o wadze zaledwie 1,5-2kg. Jak będę wyglądał na zdjęciu z taka pchełką. Jak komuś z takim drobiazgiem zaimponuję."
Złów taką pchełkę płoć ważącą kilo lub większą i zobaczysz czy zaimponujesz czy nie :-))))

Też jestem za tym, żeby powstały piękne, dzikie łowiska komercyjne. Ale nie z wystrzyżoną trawką, bez drzew, jak pustynia :-)

JK (2013/01/04 18:25)

JKarp




Czemu nikt nie dziękował za wypuszczenie karpi z powrotem do naszych wód (tych naszych skarbów naturalnych). Bo one są obcym gatunkiem i je degradują, zabierają miejsze tym naszym szlachetniejszym rybkom.
Sam przyznałeś że są obce i nie występowały w naszych wodach. Sprowadzili je mnisi i hodowali w stawach hodowlanych.
Nie boli mnie to że łowicie duże karpie, a to że z egoizmu wpuszczacie je wszędzie gdzie popadnie, nie licząc się z konsekwencjami...
Jak wcześniej pisałem.
Można mieć super łowiska z obcymi gatunkami. Ale muszą one powstawać z głową bez szkody dla naszej flory i fauny. A nie bezmyślnie wpuszczać ich wszędzie gdzie popadnie.
Dlaczego wcześniej nikt nie protestował. Ponieważ wcześniej nie było tak widać, jak one degradują środowisko. I ludzie też byli wprowadzani w błąd, nie znali swoich praw...
Dziś wpuszczono już go tak dużo, i te wpuszczone wcześniej się rozrosły, że gołym okiem widać jak zniszczą łowiska. Tym bardziej że te zarybienia stały się plagą.
I krytykujemy, nie tylko zarybienia karpiem, czy amurem. Ale też innymi gatunkami jak sum czy tołpyga itd.
Tyle że jak ktoś powie obcy gatunek, to karpiarz sam się odzywa i twierdzi że mówimy wyłącznie o karpiu.
U mnie w kole dalej jest ciemnota i na temat takich zarybień sumem łowiska linowo szczupakowego, twierdzą że oni na górze mają ichtiologów i wiedzą co robią. I nie widzą potrzeby by się wtrancać. Złożyć jakiś wniosek do okręgu, widzą jako zło, i udają że nie było o tym mowy.
Co do utrudniania dojazdu do łowiska przez właścicieli przyległych terenów. Twierdzą że nic z tym się nie da zrobić.
Nie mają świadomości i nie znają przepisów. Nie chce im się w to bawić. Ważne że zorganizują sobie kilka zawodów wędkarskich za nasze składki i z głowy. Mówię że powinna być droga gminna na planach, jak też prawo gwarantuje dojazd do własnego terenu. To udaje że nie słyszy, i nie che o tym mówić. Nawet do urzędu zajrzeć w mapki mu się nie chce!
I tym muszę się zająć jako SW OKOŃ, bo na nich nie można liczyć. Prezes koła, rozłożył rence i nie wiedział co powiedzieć. A jak powiedziałem że o to trzeba zawalczyć, to poprostu sie zmył i zbył jakimś mamraniem że nic się nie da zrobić.

Artur kto te karpie wpuszcza? My karpiarze?
Być może umknęło - na filmie z leszczami obejrzyj dokładnie 43 sekundę. Leszcz nie zrywa osadów z dna?
O karpiach proponuję 19 sekundę - ;-) 
JK
(2013/01/04 18:30)

JKarp


Być może umknęło - na filmie z leszczami obejrzyj dokładnie 41 sekundę. Leszcz nie zrywa osadów z dna?
O karpiach proponuję 19 sekundę - ;-) Artur kto te karpie wpuszcza? My karpiarze?
JK (2013/01/04 18:35)

użytkownik39933


Artur jesteś pierwszym i ostatnim któremu odpiszę na komentarz w tym poście , każdy napisał swoje zdanie więc i ja to zrobiłem ale nie myślę brać z was przykład i  dalej uczestniczyć w tej rozmowie i się kłócić gdyż  nie miejsce i pora są większe problemy gdyż   jak to jeden z kolegów ładnie napisał za dużo jest na tym forum tzw. niespełnionych talentów którzy postanawiają sie na forum odprężyć ( no bo gdzie  indziej można to zrobić bez żadnych konsekwencji ) pisząc delikatnie mówiąc śmieszne rzeczy , ja tylko mogę sobie poczytać i się pośmiać , głupoto było reagować i odpisywać tym wszystkim którzy piszą rzeczy z którymi się nie zgadzam i które  mnie śmieszą a wiec żegnam a tobie tylko radzę trochę więcej poczytać o tym karpiu na przykład i jak kochasz tak te rodzime rybki to tak jak patrze na zdjęcia  z twojej galerii to proponował bym trochę ich mniej zabierać a jak już ryba jest dla ciebie okazem i robisz sobie z nią zdjęcie to proponował bym  zrobić zdjęcie nad wodą  a nie na tle kafelków a potem rybkę wypuścić to przyniesie lepsze efekty niż pisanie w kółko na forum jaki to karp między  innymi jest zły :))))) (2013/01/04 18:53)

użytkownik39933


Być może umknęło - na filmie z leszczami obejrzyj dokładnie 41 sekundę. Leszcz nie zrywa osadów z dna?
O karpiach proponuję 19 sekundę - ;-) Artur kto te karpie wpuszcza? My karpiarze?
JK

zerknąłem na 19 sekundę   nieźle , czytałem nie tak dawno artykuł Nasha o blow back rig i z tego co pisał wynika że czasem nic nie możemy z tym zrobić , nie pomorze najlepszy przypon :) (2013/01/04 19:10)