Ryby nierodzime - gatunki napływowe ryb do Polski

/ 596 odpowiedzi / 11 zdjęć

Ten wątek został zablokowany - nie możesz odpowiadać na posty

Artur z Ketrzyna


Pamiętajmy o jednym. Powinniśmy dbać o nasze dobro naturalne.
I tu nie możemy się zastawiać naszymi zachciewajkami, egoizmem.
Na wszystko jest miejcie i czas.

Dlatego zarybianiu naszych naturalnych zbiorników wodnych obcymi gatunkami mówię stanowcze NIE, WETO.
To że karp jest atrakcyjną pod względem wędkarskim rybą. To nie zaprzeczam. Bo i sam bym powalczył z takim osobnikiem powyżej 10 kg.
Ale jestem świadom że one wpływają negatywnie na populację naszych rodzimych ryb.

Dlatego uważam że takie ryby powinny być spotykane tylko w specjalnie do tego przystosowanych łowiskach. Po żwirowniach, stawach hodowlanych, sztucznych zbiornikach. Pozbawionych odpływów i dopływów, dostatecznie oddalonych od naturalnych zbiorników "Jezior" i "Rzek".

Mamy już wiele przykładów jak obce gatunki wpływają na rodzime gatunki; choroby, konkurencje pokarmowe, mutacje..., potrafi to przewrócić cały ekosystem.

Dlatego, jak wyżej. Na wszystko jest miejsce i czas, a dobro naturalne jest najważniejsze. (2013/01/03 09:33)

Artur z Ketrzyna


CześćTo i dla sandaczy należy wyznaczyć miejsce zsyłki, dla głowacicy też - :)Są wody gdzie te gatunki introdukowano.Problemem jest to, że nie zarybia się z głową a pod " publikę " .JK

Janek.
I tu częściowo się z tobą zgodzę. Bo są też łowiska np.; szczupakowo-linowe. Drapieżniki jakie tam naturalnie występowały to szczupak i okoń (piękny okoń). A mądre głowy, wpuszczają tam suma. I co? Gospodarka ekosystem się sypie. Zaczyna być coraz mniej Złotego Karasia i Lina, jak też i drapieżnika którego wypiera osobnik obcy i bez wroga naturalnego...
Co do sandacza, to też we wszystkich naszych łowiskach nie występował, ale w większości. Poprostu w niektórych nie miał on odpowiednich warunków (były zbyt płytkie, zbyt ciepła woda,  itd). Tak jak w przypadku złotego karasia, też nie we wszystkich występuje.

Co do inprodukcji;
"

Skutki introdukcji

Introdukcja ma zwykle negatywny wpływ na środowisko. W jej wyniku zostają przełamane przez człowieka naturalne bariery izolujące gatunki. W nowym środowisku introdukowany gatunek nie ma wrogów naturalnych, co może prowadzić do nadmiernego wzrostu jego liczebności, zakłócenia równowagi w biocenozie, a przez to zagrozić gatunkom rodzimym. Wprowadzenie gatunków obcych często prowadzi do wyginięcia gatunków rodzimych.

Negatywnym przykładem introdukcji jest sprowadzenie przez człowieka na kontynent Australii królika, wróbla oraz opuncji, a także sprowadzenie do Polski z terenów Syberii rośliny (byliny) barszczu Sosnowskiego w celu jej dalszej hodowli na paszę, a która okazała się bardzo szkodliwa w warunkach polskich dla ludzi i zwierząt.

Pozytywnym przykładem introdukcji jest wprowadzanie żółwi olbrzymich z atolu Aldabra na Ile aux Aigrettes gdzie miały zastąpić rodzime wytępione przez człowieka żółwie i Leiolopisma mauritiana w roznoszeniu owoców hebanowców. Eksperyment uznano za udany. Zaproponowano by wymarłe mastodonty w Stanach Zjednoczonych zastąpić słoniami[3]."

Źrudło;

http://pl.wikipedia.org/wiki/Introdukcja (2013/01/03 09:52)

JKarp


CześćArtur ja nie zastawiam się egoizmem. Podkreślałem już to nie raz, że walenie karpi do byle sadzawki to straszna bzdura.Wszystko należy robić z umiarem - a nie tak, że jak piszą Koledzy 26 ton karpi przez rok.Zwróćcie Koledzy uwagę na jeden ważny szczegół - dlaczego w wodach jest dużo karpi? Bo karpiarze wypuszczają te ryby ( oczywiście w większości ). Niestety ale populacja naszych gatunków rodzimych zależy od mentalności zakorzenionej w wędkarzach od co najmniej jednego pokolenia. Wiem, że robią to w większości w zgodzie z prawem ale niestety taka jest smutna prawda. Przecież sam widuję fotki z kompletem linów, szczupaków, sandaczy... Skąd potem te ryby mają się brać jak stado tarłowe zostało wyłowione ze starorzeczy np Warty? Lecz nie można też wszystkiego zwalać na karpie - poczytaj mój wcześniejszy post. Piszę tam np o jeziorach, w których nie było nigdy karpi a ryb też nie ma. Tam karpie nie stanowiły zagrożenia. Piszę tam też o jeziorach z licznymi ośrodkami - przez wiele, wiele lat ścieki szły prosto do jeziora ( nadal idą - poszukaj informacji Marka Dębickiego. Za kilka lat też ktoś powie - przez karpie a czy ktoś będzie pamiętał o tych ściekach ). A ile zrzutów ścieków odbyło się tak, że nikt tego nie widział?Człowiek sam robi szkodę wpuszczając np sumy do jezior - ku uciesze wędkarzy. Tylko taki bysio 150cm nie poprzestanie na płotce. Na łowisku Okoń kiedyś wpuszczono sumy. A bo jak urosną to wędkarze będą mieli uciechę. Sumy owszem urosły - ale nie wiedzieć gdzie podziały się jazie, liny i karasie łowione dość regularnie na feedery. I to zrobiła ryba rodzima. Na całe szczęście Właściciele dostrzegli problem ( wszak jest to ich woda ) i zareagowali. Każdy sum ma być do Nich dostarczony- żadnego wypuszczania nawet 50 cm maluszków.No na wodach PZW mamy i wymiar i okres ochronny i nikomu nie przetłumaczy, że te ryby wyżrą prawie wszystko co pływa w wodzie. No a potem narzekamy - lina nie ma, karasia nie ma, szczupaka nie ma itd.JK (2013/01/03 10:06)

Artur z Ketrzyna


Znów się z tobą zgodzę tylko częściowo.
Bo fakty naginasz pod siebie...
Po pierwsze, człowiek jadł ryby. Nawet sam jezus pomagał rybakom łowić rybki, by wyżywili swoje rodziny.
Tak więc nie mów tu o mentalności. Bo to co jest od zawsze naszym pokarmem. Nie może stać się tabu. Nikt mnie nie zmusi bym karpia położył na stole wigilijnym. Nie znoszę jego smaku.
U mnie na stole wigilijnym zazwyczaj ląduje szczupak i śledź.
Na każdym zebraniu słyszę. Przecież zarybiamy...karpiem. Czy to jest racjonalna gospodarka?
W rejestrze pisze się jakie ryby zabiera się w celu konsumpcji. I PZW i inni gospodarze wód powinni uzupełniać rybostan zgodnie z operatem rybackim. Tymi gatunkami które są odławiane. A nie tymi co są tańsze.
Operat rybacki jest pisany dla obwodu rybackiego, nie danego zbiornika. Tak więc znajdują się w nim ryby rzeczne i jeziorowe...
To że pazerność ludzka robi też pustki w wodzie (nadmierne eksploatowanie, oszczędzanie na utylizacji i oczyszczalniach, zamienianie czegoś czymś tańszym i gorszym byle zysk był większy). To było wiadome i z tym też powoli zaczynają walczyć.
Zbiornik z czasem się oczyści jeśli o niego zadbamy, rybostan też powinien się odbudować. Ale jeśli będziemy zmieniać rybostan to nie tak łatwo będziemy mogli powrócić do tego co było pierwotnie. Bo to znaczyło by tak jak w Stanach; wyrtucie, zabicie zycia w zbiorniku i oczyszcenie jego, a dopiero wtedy na nowo odbudowa naturalnej populacji ryb.
My płacimy składki na zagospodarowanie łowisk. Tak więc składki te powinny być wykorzystane zgodnie z ich przeznaczeniem. To znaczy Racjonalną Gospodarka Rybną, a nie degradacją.

Można mieć naturalne piękne łowiska, jak i super specjalne łowiska. Tylko trzeba to robić z głową. Chyba wprowadzenie tych rejestrów połowów też do czegoś zobowiązuje?

Bo jeśli jak mówisz karpie są wypuszczane. To znaczy nie widnieją jako pożytek w rejestrach połowów. To dlaczego jak z wody ubędzie 100 kg szczupaka, 500 kg leszcza. W ich miejsce wpuszcza się tonę karpia, zamiast 50 kg szczupaka, 250 kg leszcza?
Bo tyle by wystarczało, reszta to wydolność produktywna zbiornika...
Tak to jest świadoma ingerencja w naturalne środowisko. I nic nie ma wspólnego z racjonalną gospodarką rybną. (2013/01/03 10:51)

JKarp


CześćArtur wybacz ale to, że człowiek jadł ryby nie jest argumentem...Mi nie chodzi o to, że ryby się zabiera ale o to, że od iluś lat zabiera się je zgodnie z limitami co prowadzi do wyłowienia ( przetrzebienia ) stada tarłowego. Tylko, że potem zrzuca się winę na karpie, że konkurencja pokarmowa itd.Co ma się wytrzeć jak osobniki są za małe lub za duże...Widzisz różnicą jest się wyżywić korzystając między innymi z ryb a czym innym pchanie do swojej lodówki, sąsiadki lodówki, teściowej lodówki ryb bo biorą - oczywiście wszystko w zgodzie z RAPR...To jest tą mentalnością o której mówię. Nie sięgaj do Biblii bo to jakby inna para kaloszy...
Nie wiem Artur dlaczego wpuszcza się karpie. Znaczy jakby wiem ... bo tani, bo łatwy do złowienia ( po zarybieniu ), bo wędkarze tego chcą... JK (2013/01/03 11:14)

Bernard51


Podejrzewam  że: gdyby nie zarybienia karpiem nawet wlasnie tym w nadmiarze to "wedkarzy"
byloby o 50% mniej i tu jest sedno tej polityki zarybieniowej!!
A począwszy od podstawowego Kola do ZG każda skladka ma swój wymiar w kondycji tej Organizacji??
(2013/01/03 11:20)

z@mela


Co do stad  tarłowych to średnio  sie z tym zgodzę bo żeby  sie  ryby wytarły muszą  miec odpowiednie warunki  do tego  by przystapily do tarłą i narybek przeżył a jak wody sa zmętnione  pozbawione roslinności  to może i  do tarłą dojdzie ale nic nie przezyje albo jakis promil  a wiekszośc   ryb bardzo szybko uzyskuje  zdolnośc   rozrodu  szybciej niz  sie wielu wydaje :).
Dyskusja   opiera sie na karpiu a wydaje mnie się ze gdyby  zarybiano nim z głową  to nie stanowiłby  problemu    powiedzmy 10% obsady .
Wg mnie   gorsze jest  zarybianie  amurami  i jeszcze jak u mnie wprowadzanie limitów i wymiarów  :| (2013/01/03 11:22)

Artur z Ketrzyna



Nie zgodzę się też z tym że teraz ludzie zabierają więcej ryb. Teraz i wędkarze zaczynają mniej zabierać z nad wody, bo wiedzą że to nie jest słuszne. Kiedyś zabierali nawet workami... Dziś często wszystkie wypuszczają.

Mam do koła siebie dużo łowisk i widzę jak karp na nie wpływa (a dokładniej człowiek, kierujący się zyskiem nie rozumem). Obserwuję to od lat...

I od lat nieuczciwi gospodarze wodni, naginają przepisy i pod pseudo racjonalną gospodarką rybną dokonują co dokonują.
Jak pisałem zarybieniami zmieniają pogłowie ryb w danym zbiorniku. Wędkarze łowią nasze gatunki, oni też je odławiają, a do wody wrzucają głównie karpia, amura.


1 ha wody może wyżywić określoną ilość ryb. Tak więc jeśli do wody trafia coraz więcej innego gatunku ryb, to tym niej zostaje dla tych rodzimych. Nie tylko pokarmu, ale i tarlisk, i miejsca jak i zasobu tlenowego.
W rezultacie w wodzie zaczyna dominować obcy gatunek, odporniejszy na nowe warunki w wodzie. A rodzimy zaczyna cierpieć. (2013/01/03 11:45)

JKarp



Nie zgodzę się też z tym że teraz ludzie zabierają więcej ryb. Teraz i wędkarze zaczynają mniej zabierać z nad wody, bo wiedzą że to nie jest słuszne. Kiedyś zabierali nawet workami... Dziś często wszystkie wypuszczają.

Mam do koła siebie dużo łowisk i widzę jak karp na nie wpływa (a dokładniej człowiek, kierujący się zyskiem nie rozumem). Obserwuję to od lat...

I od lat nieuczciwi gospodarze wodni, naginają przepisy i pod pseudo racjonalną gospodarką rybną dokonują co dokonują.
Jak pisałem zarybieniami zmieniają pogłowie ryb w danym zbiorniku. Wędkarze łowią nasze gatunki, oni też je odławiają, a do wody wrzucają głównie karpia, amura.


1 ha wody może wyżywić określoną ilość ryb. Tak więc jeśli do wody trafia coraz więcej innego gatunku ryb, to tym niej zostaje dla tych rodzimych. Nie tylko pokarmu, ale i tarlisk, i miejsca jak i zasobu tlenowego.
W rezultacie w wodzie zaczyna dominować obcy gatunek, odporniejszy na nowe warunki w wodzie. A rodzimy zaczyna cierpieć.


Cześć
Artur teraz właśnie i kilka lat wstecz zabieranych jest najwięcej ryb. Poprawiła się wiedza, wędkarze mają dużo lepszy sprzęt, są bardziej mobilni, mają telefony komórkowe, internet ...   Tam gdzie nie zabierają znaczy nie ma co już zabrać. Dobrym testem no to czy ryby są i biorą jest obecność wędkarzy nad wodą. Tam gdzie ich nie ma tam ryby nie biorą bo ich nie ma. Jako przykład Zalew Zegrzyński z tamtego roku - ryby nie brały to i wędkarzy nie było. W sobotnie popołudnie bez problemu znalazłeś taką miejscówkę jak chciałeś. A w 2011 roku tak nie było. W sobotę znaleźć miejsce ... niemożliwe.
Artur w wodzie zaczyna dominować ten gatunek znaczy karp bo innych już dawno nie ma... Dlaczego na łowisku Okoń można złowić i karpia, i lina i karasia i jazia ? Popatrz, że na tej wodzie teoria o destrukcji karpi jakoś się nie sprawdza. Znam oprócz tego jeszcze kilka łowisk na których można złowić nasze rodzime ryby pomimo, że karpi jest w bród. Czym to wytłumaczyć ? A tym, że ryby nasze rodzime nagminnie nie są wyławiane i zabierane.
JK
(2013/01/03 12:22)

pikemeister


Dodam tylko, że temat tego forum nie dotyczy tylko często cytowanego łowiska Okoń... problem dotyczy większości wód PZW w Polsce. Artur w 100% się z Tobą zgadzam, mądrze chłopie mówisz ;] KARPIARZOM zdecydowane TAK, karpiowi w nadmiarze NIE. ;)   Pozdro :D (2013/01/03 15:13)

JKarp


Dodam tylko, że temat tego forum nie dotyczy tylko często cytowanego łowiska Okoń... problem dotyczy większości wód PZW w Polsce. Artur w 100% się z Tobą zgadzam, mądrze chłopie mówisz ;] KARPIARZOM zdecydowane TAK, karpiowi w nadmiarze NIE. ;)   Pozdro :D

CześćW zasadzie nie czaję - to właśnie to łowisko i kilka innych wybitnie pokazują, że jeśli nie wyławia się w nadmiarze naszych rodzimych ryb to karp zupełnie im nie przeszkadza w wodzie.Bardzo znanym łowiskiem w którym i karpie i nasze rodzime ryby doskonale egzystują jest Nekielka gdzie nie jest problemem złowić na spławiczek ładną płoć lub lina. Tylko, że jak to na łowisku specjalnym - nikt w nadmiarze naszych rodzimych ryb nie zabiera i dlatego one są.
Więc jak to się ma do teorii mówiącej, że karp jest takim zagrożeniem dla populacji naszych rodzimych gatunków?Bo skoro na łowiskach specjalnych mogą razem egzystować to w wodach PZW pewnie też. JK (2013/01/03 15:41)

pikemeister


mogą ale czy konieczne jest wpuszczanie karpia na 100% wód stojących należących do PZW? hmm zastanówmy się...temat jak rzeka. Ja bym zostawił  np. 85% wód naturalnych bez ekspozycji na obce gatunki, 15 % dla karpia. TO JEST TYLKO PRZYKŁAD, co za sens wpuścić do lasów szopa pracza, czy norkę amerykańską? Podoba mi się forma dyskusji na tym forum, bez wulgaryzmów i obraźliwych komentarzy...TAK TRZYMAĆ, ;) (2013/01/03 15:50)

JKarp


CześćTeż jestem tego zdania, żeby karpi nie wpuszczać do byle płytkiego bajora. Są ładne, duże, ze zróżnicowanym dnem akweny - tam jest sens wpuszczania tych ryb.A tak już zupełnie na boku i nie na temat - zwróć uwagę na pewien szczegół. Otóż bardzo często właśnie na takich dużych, fajnych zbiornikach łowią karpiarze. Zestawy wywożą dość daleko od brzegu. W tym miejscu należy jeszcze dodać, że woda jest rybna, zadbana, w wodzie nie ma tylko karpi ale i inne nasze gatunki. W pewnym momencie pewne lobby doprowadza do pojawienia się zakazów - zakaz łowienia z łódek, zakaz wywożenia zanęty, zakaz, zakaz, zakaz...I co się dzieje - ano karpie zostają systematycznie wyławiane przez pewną grupę wędkarzy ale, że z karpiami często żeruje leszcz, lin, karaś przy okazji i te ryby dostają w czapę... Najpierw karpiarze nie jeżdżą nad tę wodę, potem ginie populacja karpi i naszych ryb rodzimych... A potem jakiś przemądrzały z zarządu koła krzyczy, że to karpie doprowadziły do tego, że inne ryby wyginęły... zwalając winę na karpie. Ale nikt się nie przyzna do tego, że była to reakcja łańcuchowa zapoczątkowana przez kilka głupich zakazów niby dla dobra innych wędkarzy.JK (2013/01/03 16:36)

Zander51


Już ze 100 postów na temat zarybiania karpiem i ciągle te same gadki. A robić nie ma komu... (2013/01/03 17:18)

użytkownik140854


CześćTeż jestem tego zdania, żeby karpi nie wpuszczać do byle płytkiego bajora. Są ładne, duże, ze zróżnicowanym dnem akweny - tam jest sens wpuszczania tych ryb.A tak już zupełnie na boku i nie na temat - zwróć uwagę na pewien szczegół. Otóż bardzo często właśnie na takich dużych, fajnych zbiornikach łowią karpiarze. Zestawy wywożą dość daleko od brzegu. W tym miejscu należy jeszcze dodać, że woda jest rybna, zadbana, w wodzie nie ma tylko karpi ale i inne nasze gatunki. W pewnym momencie pewne lobby doprowadza do pojawienia się zakazów - zakaz łowienia z łódek, zakaz wywożenia zanęty, zakaz, zakaz, zakaz...I co się dzieje - ano karpie zostają systematycznie wyławiane przez pewną grupę wędkarzy ale, że z karpiami często żeruje leszcz, lin, karaś przy okazji i te ryby dostają w czapę... Najpierw karpiarze nie jeżdżą nad tę wodę, potem ginie populacja karpi i naszych ryb rodzimych... A potem jakiś przemądrzały z zarządu koła krzyczy, że to karpie doprowadziły do tego, że inne ryby wyginęły... zwalając winę na karpie. Ale nikt się nie przyzna do tego, że była to reakcja łańcuchowa zapoczątkowana przez kilka głupich zakazów niby dla dobra innych wędkarzy.JK

Coś ty, człowiecze - najlepszego napisał? O, Chryste - już na początku tego roku, można nazwać tę myśl - największym niewypałem, kompletnym niefartem.
Szlag mnie po prostu trafia, kiedy czytam takie (z przeproszeniem), bzdury.
Ale, sprostujmy...  Karp nie powinien w Polsce istnieć nigdzie i pod żadną postacią - to po pierwsze, ponieważ jest to ryba od zarania - hodowana i wpuszczania tutaj - do różnych typów wód - wyłącznie
(czyli w 100%) przez człowieka.
Po drugie: jeżeli już jest ten intruz w polskich wodach , czego oczywiście na razie nie da się zmienić - to nadaje się wyłącznie(czyli w 100%) do płytkich, hodowlanych bajor - nie dalej i w żadne inne miejsce ( a może nie mam racji i karp jest pożądany w wodach śródlądowych typu jeziora lobeliowe, oligotroficzne polodowcowe , rynnowe -  jeżeli się mylę  to proszę wyprowadzić mnie z błędu stosownym argumentem ....).
Po trzecie, zaś: owe wody opisywane jako  " ładne, duże, ze zróżnicowanym dnem akweny - tam jest sens wpuszczania tych ryb" - miałyby w tym zamyśle być   glinianką czy jeziorem ?
Jeżeli glinianką czyli sztucznym zbiornikiem typu właściwie stawowego ( z brakiem tzw. stref termicznych charakterystycznych dla jezior): to czy  do sztucznego  akwenu , w którym jednak cudem natury - ustaliły się biocenozy rodzimych(!) zwierząt i roślin  warto jest wpuszczać obcego, hodowlanego  intruza jakim jest karp - czyli rybę zmieniającą drastycznie warunki ekologiczne wód w , których bytuje?
A jeżeli chodzi tu o jezioro np : głębokie, o  zróżnicowanym dnie : to skąd ten absurdalny wręcz dysonans: do płytkich bajor  (w hodowli rzecz jasna) - karp miałby się niby nie nadawać, ale do dużego jeziora o zróżnicowanym dnie - już tak? Oczywiście po to, by sukcesywnie , co roku - wpuszczać hodowlane pacześniaki ( w inny sposób nie utrzymałoby się areału czyli liczby wyroślaków hodowlanych)  i w ten sposób zniszczyć ekologiczny status, jednego z wymienionych wyżej typu jezior: lobeliowego, rynnowego, polodowcowego - oligotroficznego itd itd?
Jednego jestem pewien :
Karp nie ma prawa istnieć w żadnej postaci w polskich wodach. Jedynym karpiem , który to nawet zasługuje na bezwzględną ochronę  jest (prawie już"był")- azjatycki sazan.

(2013/01/03 18:56)

użytkownik140854


I dodam tylko jeszcze jedno w tym wątku poświęconym tematyce ryb nierodzimych:
KARPIA ANI ŻADNYCH INNYCH OBCYCH RYB:
-Nie chronić,
-Nie wpuszczać, (w sensie:nie zarybiać),
-Nie rozpieszczać,
-Nie promować.
Karp, tołpyga ,amur, pstrąg tęczowy i źródlany, karaś srebrzysty czy też popularne ryby mniej przydatne wędkarsko takie jak choćby: trawianka, babka bycza, bass ( mało przydatny z racji niskiej popularności), sumik karłowaty, tilapie z ośrodków, buffalo czarny etc... - to ryby nie do przyjęcia...
Czekam momentu, gdy karp i inni najeźdźcy z kosmosu- miną jak senne wspomnienie.
Już dziś, każdy rozsądny wędkarz powinien pomyśleć: "Ach jak pięknie byłoby odpuścić sobie kompanię karpi ,amurów i innych rybich zmór - nękających polskie wody. (2013/01/03 19:21)

JKarp


CześćA dlaczego nie ustosunkujesz się do tego, że w łowiskach specjalnych karp nie stanowi zagrożenia dla bytu innych ryb. One tam po prostu są w ilościach takich, że tylko zazdrościć.Wiesz dlaczego tam są nasze rodzime gatunki - bo tam dbają o wodę. Tam nikt nie zabierze każdej ilości złowionych ryb rodzimych bo po pierwsze musi zapłacić, po drugie nikt na to nie pozwoli, żeby okazy np linów skończyły na patelni w oleju. Niefart jest taki, że ględzisz o tych karpiach jakie to one szkody czynią a zaprzeczeniem tego są łowiska specjalne. Zapewniam, że gdyby karpie wpływały tak źle na inne ryby to nikt nie złowiłby na takim łowisku lina, jazia, karasia, szczupaka czy sandacza oczywiście zgodnie z teorią, że karp czyni spustoszenie. To jak to jest - na wodach PZW czyni a tam już nie? Jakoś w to nie wierzę.Poza tym naprawdę czas najwyższy zrozumieć, że skoro te ryby są od XIII wieku w Polsce to tego nikt i nic już nie zmieni. Te ładne akweny to np duże żwirownie. Nie wiem jakie tam są strefy czy ich nie ma - mnie tym w głowie nie namącisz. Wiem tylko, że na jednej ze żwirowni łowiliśmy różne ryby łącznie z węgorzami. Woda jest czysta, zbiornik jest miejscami zarośnięty. Populacja karpi jest spora i nikomu to nie przeszkadza. Zgodnie z Twoją teorią z USA powinni być wyrzuceni Azjaci, Europejczycy i inne nacje oraz wszyscy mieszańcy bo to nie są rdzenni mieszkańcy USA. JK (2013/01/03 19:46)

JKarp


I dodam tylko jeszcze jedno w tym wątku poświęconym tematyce ryb nierodzimych:
KARPIA ANI ŻADNYCH INNYCH OBCYCH RYB:
-Nie chronić,
-Nie wpuszczać, (w sensie:nie zarybiać),
-Nie rozpieszczać,
-Nie promować.
Karp, tołpyga ,amur, pstrąg tęczowy i źródlany, karaś srebrzysty czy też popularne ryby mniej przydatne wędkarsko takie jak choćby: trawianka, babka bycza, bass ( mało przydatny z racji niskiej popularności), sumik karłowaty, tilapie z ośrodków, buffalo czarny etc... - to ryby nie do przyjęcia...
Czekam momentu, gdy karp i inni najeźdźcy z kosmosu- miną jak senne wspomnienie.
Już dziś, każdy rozsądny wędkarz powinien pomyśleć: "Ach jak pięknie byłoby odpuścić sobie kompanię karpi ,amurów i innych rybich zmór - nękających polskie wody.

I co łowiliby wędkarze? Rachityczne leszczyki, ledwo wymiarowe szczupaczki, malutkie płoteczki...I przy okazji zapytam po raz setny - to, że nie ryb w wielu mazurskich jeziorach to wina karpi czy  wędkarzy, kłusowników i innej maści cwaniaczków " użytkujących " wody?JK (2013/01/03 19:51)

marys80



I co łowiliby wędkarze? Rachityczne leszczyki, ledwo wymiarowe szczupaczki, malutkie płoteczki...I przy okazji zapytam po raz setny - to, że nie ryb w wielu mazurskich jeziorach to wina karpi czy  wędkarzy, kłusowników i innej maści cwaniaczków " użytkujących " wody?JK

Ja generalnie nie mam nic do karpi.Ale jak widze  "Rachityczne leszczyki, ledwo wymiarowe szczupaczki, malutkie płoteczki" to już mi sie cisnienie podnosi.Ja osoboscie czasami wole posiedziec i pobawic sie z ploteczkami niz targac szczupaki po 2-4kg.Czasami takie odprezenie dla sportu i zabawy. Jak widze w poscie taka pogarde to zaraz przypominaja mi sie karpiarze na jeziorze bluzgajacy kazdego kto przeplynie obok ich zestawu ktory jest niewiadomo czemu po drugiej stronie jeziora.Usznujmy innych i te male leszczyki, ploteczki i ledwo wymiarowe szczupaki (jeszcze moze powinienem dodac śmierdzące) które az wstyd łowić to nasze ryby o które należy dbac.A moze co niektórzy nie potrafią złowić 4-6kg szczupaka, blisko kilowej płoci czy 3 kg leszcza??? A to juz trzeba sie postarac to fakt. Wielkie państwo karpiarzy niby nie czujecie sie lepsi ale po tym wpisie zaczynam w to watpic (2013/01/03 20:03)

JKarp


CześćJa szanuję te małe rybki :-)No jak napiszę, że leszcze, szczupale, sumiska i płocie będzie dobrze?;-)Nie wątp w karpiarzy :-)No fakt, że trzeba znać wodę, żeby łowić same duże ryby ale nawet Salomon z pustego nie naleje :-)Nikt nie czuje się lepszy ani tym bardziej gorszy.JK (2013/01/03 20:10)

tonyrebeliant1


A wystarczyloby nie wpuszczac.... Dobrze,chociaz ,ze w Polsce sie nie mnoza,bo "wedkarze" wychlapaliby lodziami cala wode z Wisly i Odry. Polecam filmik:
http://www.youtube.com/watch?v=kQQtDVoK7Cs (2013/01/03 20:15)

pikemeister


karp niestety jest i będzie zbędnym elementem NATURALNYCH ekosystemów wodnych w Polsce    :(((  niestety taka jest przykra prawda, chyba, że zadziała jakaś cudowna reforma. Nie zmienia to faktu, że samo w sobie łowienie kilkunasto kilogramowych karpi jest swego rodzaju sztuką. Osobiście jednak uważam:   karpiowi mówimy NIE, karpiarzom zdecydowane tak w postaci zbiorników i łowisk specjalnych. ;) (2013/01/03 20:17)

marys80


CześćJa szanuję te małe rybki :-)No jak napiszę, że leszcze, szczupale, sumiska i płocie będzie dobrze?;-)Nie wątp w karpiarzy :-)No fakt, że trzeba znać wodę, żeby łowić same duże ryby ale nawet Salomon z pustego nie naleje :-)Nikt nie czuje się lepszy ani tym bardziej gorszy.JK

Wiec chyba sie zdenerwowales poprzednimi postami ;)ok, jeśli chodzi o większe płoteczki, leszczyki, szczupaki itd to żeby powalczyć z tymi rybkami też trzeba wejść w odpowiedni poziom wtajemniczenia co mi sie bardzo podoba.no nic piszcie piszcie koledzy.. ja mam łowiska zarybiane karpiem i łowię tam duzo ryby drapieznej. karpiarze na moim łowisku to swego rodzaju straż na kłusowników bo nie ma nocy zeby ktos nie siedzial na zasiadce ;) i ucza ze istnieje cos takiego jak wypuszczenie ryby i co niektorzy przecieraja oczy ze zdumieniem. ale ja z wypuszczaniem karpia nie jestem pewnien. im szybciej sie go wylowi tym szybciej zarybia a w koncu za to sie placi... (2013/01/03 20:30)

Iras1975


"Osobiście jednak uważam:   karpiowi mówimy NIE, karpiarzom zdecydowane tak w postaci zbiorników i łowisk specjalnych. ;)"

 

:):):) Pozamykać karpiarzy jak "indian" w rezerwatach? Dobre.:)

Niezły ubaw mam z takich wątków.

(2013/01/03 20:32)

pikemeister


Jakich indian kolego? miałbyś jakąś wodę jedną czy kilka w okolicy, gdzie byś mógł łowić sobie karpie do bólu, więc w jakich rezerwatach o co kaman Irek?? (2013/01/03 20:46)