Ryby nierodzime - gatunki napływowe ryb do Polski

/ 596 odpowiedzi / 11 zdjęć

Ten wątek został zablokowany - nie możesz odpowiadać na posty

z@mela


Gorszy od karpia jest chyba  amur .
Wiele zbiorników w sposob naturalny zarastało no i stwierdziły mądre głowy e nalezy wpóścic  amura  który dzieki swej naturze wyczyści  urokliwe glinianeczki  w ktorych to lowilo sie karasie pospolitep o 40cm  liniska 50+  szczupaki i okonie  sporych rozmoarów .

Po zarybieniu amurem i  karpiem woda  zrobiła sie jakas "inna"  dziwna   z czystej gliniankowatej wody  powstala  mętna zupa  w okresie wiosennym a letnim  zupa ogórkowa   czyli sinice  do kwadratu.

znikł rogatek , moczarka  i żabiścieki  a nawet pałka wodna została potężnie "wykoszona" dorze ze chociaż  trzcina jakos daje  rade .

W efekcie  tych dziwnych zarybień   karasi w ciagu roku pada dosłownie kilka sztuk  i to pewnie zarybienówki a nie z naturalnego tarła , szczupaki  tylko śledzie z zarybienia  , okonie to takie piździoki po 20cm a X lat wstecz  lowilem 40+   liny z zarybienia  czyli staw przestał życ  i jedyne ryby jakie tam są  to pochodzą  z regularnych zarybień.  Czy  tędy droga zeby wody zniszczyc i tylko dorybiać bo inaczej  staja sie rezerwuarem wody  czystym od ryb? chyba NIE .  Cenię  sobie  wędkowanie w starorzeczach  takich dzikich   umiejscowionych w lasach  do ktorych nie prowadzi  zadna droga   nie przeprowadzano zadnych zarybien     sa  kłusownicy ale mimo to ryb jest sporo bo brzegi  sa obrosniee roslinami  cala strefa litoralu istnieje w przeciwienstwie  do okolicznych zalewów  gdzie jest tzw Patelnia .  W  tych dzikich wodach mimo niemalej presji   zawsze sie cos  złowi  okonia lina  karasia ploć  wzdręge na groch  szczupaka  jak nie duzego to chociaż  krótkie  biorą ale to krotkie z  wycieru a nie osrodka zarybieniowego :).

Co do innych nierodzimych gatunków  to mnie w okolicy drażnia  sumy karlowate   to dziadostwo  pojawilo sie u mnie  4 lata temu i w ekspresowym tempie pojawia sie  w coraz  to  innych zbiornikach wodnych i  nie bardzo wiadomo jak z tym kolczastym rozbujnikiem walczyć.
Tołpyga   te na szczęscie jeszcze nie  wyfiltrowaly  wody  do stanu  tej dolewanej do akumulatora więc jest OK.
Czebaczki   tych rybek  u mnie malo i póki  co znam tylko jeden zbiornik wodny gdzie te male szkodniki są . (2012/09/14 23:33)

pdroid



Zanim do wielu zbiorników wpuszczono karpie rolników " uszczęśliwiono " przydziałem na rok różnych nawozów, które wysypywano na pola. Z pól spływały do rzek i jezior. Do tego należy dodać, że był taki okres, w którym rzeki i jeziora wykorzystywano jako naturalne miejsce zrzutu nieoczyszczonych ścieków. Powyższe uwarunkowania doprowadziły ( w skrócie ) do tego, że znikły różanki.JK

Pola i nawozy sztóczne były już od dawna, a jeziora masowo Karpiami zarybiano dopiero później.Na przykład przeczytaj se tą wiadomośćLINKzamotałem sie z tymi pstrągami itp. ale prawda jest taka że karp jest introdukowany i inwazyjny i nie powinno się nim zarybiać polskich wód. I jak zaprzestanie się zarybiać to w końcu powinien wyginąć bo u nas naturalnie się nie rozmnaża.Można również wyznaczyć jeziora które będą przeznaczone dla karpiarzy i dać szanse innym rybą  (2012/12/24 21:05)

sarlok


I to jest moim zdaniem najleprze rozwiązanie. Powinno się wyznaczyć zbiorniki z obcymi gatunkami, tam każdy bedzie mógł sobie złapać karpia, czy amura.

Reszta powinna być przeznaczona dla rodzimych ryb.

(2013/01/02 14:58)

JKarp


CześćTo i dla sandaczy należy wyznaczyć miejsce zsyłki, dla głowacicy też - :)Są wody gdzie te gatunki introdukowano.Problemem jest to, że nie zarybia się z głową a pod " publikę " .JK (2013/01/02 15:18)

pikemeister


Artur z kętrzyna napisał całą prawdę. Nie ma co drążyć tematu. Moim zdaniem powinny być specjalne łowiska dla karpiarzy, sam chętnie bym poholował karpia 15kg ale właśnie z takiego łowiska. Polskie naturalne zbiorniki, rzeki,  potoki, jeziora  powinny być zarybiane gatunkami rodzimymi. Pozdrawiam karpiarzy i niekarpiarzy! (2013/01/02 18:34)

adam-konopnicki


Popieram ! Po co syfić tym wodę. Mało nam czynników degradujących nasz rybostan ?  (2013/01/02 18:52)

JKarp


Cześć
Mam czasem wrażenie, że karpie ( takie zarybieniowe ) nie zdążą nic zasyfić ;-)
Ja nie jestem za tym żeby karpie wpuszczać do byle bajora - takie zarybienie normalnie nic nie daje oprócz rzeszy amatorów łatwych ryb. A kasa na zarybienie jest jakby nie patrzeć z naszych składek. 
To samo dotyczy z resztą zarybień innymi wymiarowymi rybami - niech no tylko ktoś wyczai, że zarybiono i biorą. Nie ma zmiłuj :-(( 
Polecam:http://www.ssg.pl/modules.php?name=News&file=print&sid=380JK
(2013/01/02 19:22)

użytkownik141264


A ja się cieszę że jest dużo karpi , japońcówi i innych nierodzimych gatunków w naszych wodach, wędkarstwo straciło by sens jak miałbym iśc na ryby i ciągnąc małe krąpiki , płotki czy ukleje. (2013/01/02 19:55)

Iras1975


Może mnie ktoś oświecić i wyjaśnić na czym ta niby szkodliwość-syfienie karpiem ma polegać?

Od kiedy tylko pamiętam pobliskie jezioro było zarybiane karpiami i nie widzę żadnych zmian spowodowanych przez ten gatunek.

(2013/01/02 20:46)

użytkownik39933


Może mnie ktoś oświecić i wyjaśnić na czym ta niby szkodliwość-syfienie karpiem ma polegać?

Od kiedy tylko pamiętam pobliskie jezioro było zarybiane karpiami i nie widzę żadnych zmian spowodowanych przez ten gatunek.


Ja chyba wiem ale zostawię to dla siebie ;) (2013/01/02 21:33)

pikemeister


Już Ci mówię, jeszcze 10 lat temu na większości łowisk, na których łowiłem złowienie 30cm karasia pospolitego nie było niczym nadzwyczajnym, mówię o jeziorach pow. 5ha +. Dzisiaj złowienie 3-kilogramowego karpia nie stanowi dla większości wędkarzy problemu, złowienie jakiegokolwiek karasia pospolitego stanowi sensację sezonu. Karp wpuszczony w nadmiarze wypiera nasze rodzime gatunki, nie we wszystkich wodach jest wystarczająco duża baza pokarmowa aby zapewnić przetrwanie karasiom, karpiom i innym rybom. Obcy dla nas karp zmiejsza ilość dostępnego pokarmu dla innych ryb, dodatkowo trawi bardzo szybko i to 50% spożytego pokarmu...powoduje RESUSPENSJĘ (podrywanie osadów dennych w toń wodną) bla bla powtarzam się ;)   Z całym szacunkiem dla karpiarzy powinny być dla was odpowiednie zbiorniki większe i mniejsze, ale zdania nie zmienię, że większość polskich naturalnych zbiorników wodnych powinna być zarybiana rodzimymi gatunkami. Niech nasze polskie ekosystemy wodne funkcjonują tak jak były stworzone. ;) (2013/01/02 21:35)

Iras1975


Już Ci mówię, jeszcze 10 lat temu na większości łowisk, na których łowiłem złowienie 30cm karasia pospolitego nie było niczym nadzwyczajnym, mówię o jeziorach pow. 5ha +. Dzisiaj złowienie 3-kilogramowego karpia nie stanowi dla większości wędkarzy problemu, złowienie jakiegokolwiek karasia pospolitego stanowi sensację sezonu. Karp wpuszczony w nadmiarze wypiera nasze rodzime gatunki, nie we wszystkich wodach jest wystarczająco duża baza pokarmowa aby zapewnić przetrwanie karasiom, karpiom i innym rybom. Obcy dla nas karp zmiejsza ilość dostępnego pokarmu dla innych ryb, dodatkowo trawi bardzo szybko i to 50% spożytego pokarmu...powoduje RESUSPENSJĘ (podrywanie osadów dennych w toń wodną) bla bla powtarzam się ;)   Z całym szacunkiem dla karpiarzy powinny być dla was odpowiednie zbiorniki większe i mniejsze, ale zdania nie zmienię, że większość polskich naturalnych zbiorników wodnych powinna być zarybiana rodzimymi gatunkami. Niech nasze polskie ekosystemy wodne funkcjonują tak jak były stworzone. ;)


Kolego, chyba nie widziałeś jeszcze jak w ponad 120ha jeziorze z czystą wodą żerują leszcze 2-3kg na ok metrowej płyciźnie?

Miałem okazję obserwować takie widowisko z łódki, myślałem, że bombę ktoś tam wrzucił, co chwilę z kłębów unoszącego się mułu wypływały leszcze i zawracały żeby ryć w dnie. Liny też widziałem w takich akcjach i jeśli takie zachowanie ryb jest "syfieniem", to powinno się lina i leszcza też usunąć z naszych wód. Konkurencja pokarmowa jest moim zdaniem bzdurą i nie będę się tutaj zbytnio rozpisywał.

Leszcze, liny i karpie żerują w bardzo podobny sposób, leszcz też potrafi jeść i wydalać nie strawiony pokarm. Mnie karpie już nie kręcą od chyba dwóch-trzech lat, ale nie znoszę jak ktoś krytykuje jeden gatunek, a nie ma pojęcia o zachowaniu innych, rodzimych ryb.

(2013/01/02 22:00)

z@mela


Ichtiologiem nie jestem  ale mam porownanie kilkunastu zbiorników z przed zakarpienia jak i po zakarpieniu

Leszcze liny  zdobywaja pokarm podobnie do karpia ale  nie dorastaja   do takich rozmairów  nie sa prowadzone zarybienia na tak dużą skalę jak z karpiami.

Do karpi nic bym nie miał gdyby zarybiano nimi wody w rozsadnych ilosciach 5ryb na hektar jako  uatrakcyjnienie  rybostanu a nie  ze chinol stanowi 75%  albo i 90% zarybień  tak bynajmniej jest u mnie.

CO do tych stawów  wielkości  rozne  0,5  do 4 ha i przed bylo sporo roslin  + czysta woda  ale wuja wpadl na  pomysl zeby da poltora hektarowego stawu wposcic  100kg  karpi i kilka amurów  wszystko fajnie   ale po 3 latach  rosliny zaczęly ginąć  woda zmetniała   zakwit  zamiast trwac 2 tygodni trwał  az do poźnej jesieni  a z rybami  zrobiło się słabo   nie szlo zlowic karasi  a przed  lowilem piekne  patele  liniska  spore  i szereg innych  gatunków  kielbie jazgarze rozanki  i pewnej jesieni  zapadła  decyzja o skasowaniu tych dziwactw  karpie odlowione  sprzedane  rozdane   staw wywapnowany w miare mozliwosci i teraz juz 6 lat  jest bez karpi i amurów :D zaczyna  coś si tam dziać.

Podobna sytuacja miala miejsce w kilku starorzeczach nad Wartą  gdzie  kidys ludzie  lowili liny i karasie  bo z tych 2 gatunków  te  wody slynely a  teraz ?  po zarybieniu karpie  i caly sezon woda  brązowa  martwa  mętna i  juz zaczynaja  starsi wędkarze narzekać   ze do czasu zarybien karpiem woda byla rybna a teraz  studnia .

Przykładów moglbym mnozyć  i cos  w tym jest i nie jest  to wina nawozów jak wielu twierdzi  bo nawozy byly są i będą  tak samo  ścieki . (2013/01/02 22:18)

Iras1975


Nie znam wody ze szkodliwym nadmiarem karpia. A zbiorniki poniżej 10ha to dla mnie kałuże i przyprawiają mnie klaustrofobię.:)

Dobranoc.

(2013/01/02 22:30)

użytkownik32263


Irku niestety też muszę coś dorzucić przeciwko karpiom. Podam jeden, dla mnie najjaskrawszy przykład, bezmyślności zarybień obcymi gatunkami. Jest niedaleko mnie jeziorko, Głuchowo się zwie. Niewielkie 26 ha, płytkie, z ciężkim dojściem do wody. Kiedyś, do nowego wieku, woda była jak szkło, do tego masa roślinności podwodnej a wsród niej piękne metrowe szczupaki, liny, wzdręgi. Gdy okręg postanowił z tej małej dziury zrobić "łowisko" dla wędkarzy kazano rybakowi siecią ściągnąć roślinność. Potem wpuszczono kupę karpia i trochę suma. Efekt był taki że zostało ono całkowicie zniszczone w ciągu niecałych 10 lat. Teraz woda ma przezroczystość może z 10, w zimę  góra 15cm, roślinności podwodnej totalne zero, muł, jednym słowem pustynia. Ryb też już praktycznie nie ma bo zabiła je w znakomitej większości przyducha z 2010r. Ale co ciekawe  nigdy nie było tam przyduchy gdy dno było zarośnięte. Więc do degradacji tego jeziora przyczyniły się karpie i usunięcie roślinności. Choć gdyby nawet ją usunąć a nie wpuszczać kaprów to w ciągu góra 2-3 lat by się ona znów pojawiła. Ale przybysze skutecznie ją tępią. I efekt jest taki że mamy "piękną dziurę" z wodą zamiast urokliwego jeziorka. Więc jestem totalnym przeciwnikiem wpuszczania karpii do naturalnych wód. Na komerchach mogą sobie pływać. To mi nie przeszkadza. Ale w naturze i rzekach już nie. I jeśli trafię karpia, tołpygę czy amura na moich łowiskach to bez względu na wielkość spotkania tego nie przeżyje. I wcale nie musi wylądować na talerzu... (2013/01/02 22:43)

ryukon1975


Irku niestety też muszę coś dorzucić przeciwko karpiom. Podam jeden, dla mnie najjaskrawszy przykład, bezmyślności zarybień obcymi gatunkami. Jest niedaleko mnie jeziorko, Głuchowo się zwie. Niewielkie 26 ha, płytkie, z ciężkim dojściem do wody. Kiedyś, do nowego wieku, woda była jak szkło, do tego masa roślinności podwodnej a wsród niej piękne metrowe szczupaki, liny, wzdręgi. Gdy okręg postanowił z tej małej dziury zrobić "łowisko" dla wędkarzy kazano rybakowi siecią ściągnąć roślinność. Potem wpuszczono kupę karpia i trochę suma. Efekt był taki że zostało ono całkowicie zniszczone w ciągu niecałych 10 lat. Teraz woda ma przezroczystość może z 10, w zimę  góra 15cm, roślinności podwodnej totalne zero, muł, jednym słowem pustynia. Ryb też już praktycznie nie ma bo zabiła je w znakomitej większości przyducha z 2010r. Ale co ciekawe  nigdy nie było tam przyduchy gdy dno było zarośnięte. Więc do degradacji tego jeziora przyczyniły się karpie i usunięcie roślinności. Choć gdyby nawet ją usunąć a nie wpuszczać kaprów to w ciągu góra 2-3 lat by się ona znów pojawiła. Ale przybysze skutecznie ją tępią. I efekt jest taki że mamy "piękną dziurę" z wodą zamiast urokliwego jeziorka. Więc jestem totalnym przeciwnikiem wpuszczania karpii do naturalnych wód. Na komerchach mogą sobie pływać. To mi nie przeszkadza. Ale w naturze i rzekach już nie. I jeśli trafię karpia, tołpygę czy amura na moich łowiskach to bez względu na wielkość spotkania tego nie przeżyje. I wcale nie musi wylądować na talerzu...








Ja dodam tylko jedno dla tych którzy chcą łowić karpie na dzikich wodach.
Zapraszam do mnie na dzikie wody i życzę złowienia choć kilogramowego.:)
Na dzikich wodach karpia nie ma,jest tylko na sztucznie zarybianych przez człowieka.:) (2013/01/02 22:53)

damiano89


Dlaczego nie łapiemy od kilku lat w naszym kraju okazałych karasi, linów itd itp?? Moim skromnym zdaniem to nie przez karpie czy amury... te nasze okazałe liny, karasie, szczupaki, okonie są już dawno usmażone... (2013/01/02 23:06)

JKarp


Cześć
No to Panowie skoro karp jest taki zbój, świnia i tak niszy rodzime gatunki to co powiecie o sztucznych zarybieniach sandaczem i głowacicą? Też powinniśmy zrobić specjalne łowiska dla wędkarzy łowiących te ryby?
Już kiedyś pisałem dokładnie to co napisał Irek - liny i leszcze też ryją w dnie podnosząc osady.
Tomku zwróć uwagę, że w tym jeziorze o którym piszesz to człowiek zniszczył roślinność a nie karpie. To człowiek bez sensu wpuścił za dużo karpi. To człowiek zarybił starorzecza Warty za dużą ilością karpi. 
Poza tym w latach siedemdziesiątych rolnicy musieli wykupić nawozy, a do wody płynęły niezliczone ilości ścieków - karpiem jeszcze wtedy tak nie zarybiano. To właśnie te dwa czynniki zapoczątkowały niszczenie wód. 
Na końcu powiem, ze to człowiek łowi leszcze a w zasadzie wyławia leszcze na wędkę ( w sieci na tarliskach nie wspomnę ) - mam przykłady z Zegrza, z Zemborzyc. No z karpiami tak łatwo nie idzie - w pewnym momencie ryby te robią się za silne na powiedzmy " normalne " zestawy rwąc i dewastując sprzęt po przypadkowych braniach. Karpi w sieci tak za bardzo nie połowi...

" Dlaczego nie łapiemy od kilku lat w naszym kraju okazałych karasi, linów itd itp?? Moim skromnym zdaniem to nie przez karpie czy amury... te nasze okazałe liny, karasie, szczupaki, okonie są już dawno usmażone... "

JK



(2013/01/02 23:12)

użytkownik32263


CześćNo to Panowie skoro karp jest taki zbój, świnia i tak niszy rodzime gatunki to co powiecie o sztucznych zarybieniach sandaczem i głowacicą? Też powinniśmy zrobić specjalne łowiska dla wędkarzy łowiących te ryby?Już kiedyś pisałem dokładnie to co napisał Irek - liny i leszcze też ryją w dnie podnosząc osady.Tomku zwróć uwagę, że w tym jeziorze o którym piszesz to człowiek zniszczył roślinność a nie karpie. To człowiek bez sensu wpuścił za dużo karpi. To człowiek zarybił starorzecza Warty za dużą ilością karpi. Poza tym w latach siedemdziesiątych rolnicy musieli wykupić nawozy, a do wody płynęły niezliczone ilości ścieków - karpiem jeszcze wtedy tak nie zarybiano. To właśnie te dwa czynniki zapoczątkowały niszczenie wód. Na końcu powiem, ze to człowiek łowi leszcze a w zasadzie wyławia leszcze na wędkę ( w sieci na tarliskach nie wspomnę ) - mam przykłady z Zegrza, z Zemborzyc. No z karpiami tak łatwo nie idzie - w pewnym momencie ryby te robią się za silne na powiedzmy " normalne " zestawy rwąc i dewastując sprzęt po przypadkowych braniach. Karpi w sieci tak za bardzo nie połowi...JK
Januszku ależ ja napisałem że do degradacji tego jeziorka przyczyniło się i usunięcie roślinności i wpuszczenie karpi. Ale gdy nie było zarybień tą rybą ów woda dała by sobie sama radę.

Poza tym to nie jedyny przykład z mojego "podwórka" na niszczenie wód karpiem. Też po wpuszczaniu sporych ilości w latach 2000-2008 do już dużego 110 ha jeziora Mlewiec stan wody diametralnie uległ pogorszeniu. Znów pojawiło się dużo więcej mułu, przezroczystość wody spadła a i ilość płoci oraz lina również. Ale tu nie było "koszenia" dna. To była tylko i wyłącznie wina karpii. Podobnie na innym małym jeziorku Józefów. Bez koszenia, po wpuszczeniu karpia i amura woda straciła swoje walory co też doprowadziło do, wcześniej niewidzianej tam, przyduchy. Ten sam rok co w przypadku Głuchowa.

Niestety ale karpie nie wpływają pozytywnie na stan wód. Dlaczego? Bo raz że osiągają szybko ogromne rozmiary jak na warunki panujące w naszym klimacie gdyż nie mają wrogów. Dwa "wzruszają" dno dużo głębiej niżli liny i leszcze. Karp orze do ok 12 cm a lin czy leszcz do góra 6-7 cm wgłąb. A trzy że mają nienasycony apetyt i żadna roślina podwodna im się nie oprze. Wiem że jesteś zakochany w tym gatunku ale matki Natury nie oszukasz. Skoro w wyniku ewolucji nie powstał podobny gatunek ryby roślinożernej i największymi są leszcz oraz brzana, to znaczy że nie powinien on pływać w naturalych jeziorach i rzekach.

Piszesz też o sandaczu i głowacicy. Z tą drugą masz całkowitą rację ale już z sandaczem nie. Bo praktycznie wszędzie on naturalnie występuje. Oczywiście pomijam świadomie rwące rzeki, jeziora górskie oraz malutkie bagienka. A to że zarybia się tą rybą jest spowodowane ogromną presją na nią i wybiciem naturalnych populacji przez rybaków i wędkarzy.

Generalnie jest to temat rzeka i już nie bardzo mi się chce go roztrząsać. Ale niech te zdania będą konkluzją:

Skoro w Polsce nie wyewoluował taki gatunek jak karp, amur czy tołpyga, nie powinniśmy go wprowadzać do naszych wód. Bo "uzyskamy" dzięki temu tylko całkowite zniszczenie i tak już bardzo zachwianej, równowagi biologicznej a nasze dzieci nie będą znać innych ryb. A płoć, szczupaka czy lina będą oglądać na zdjęciach tylko w internecie. Z naszym karasiem pospolitym, cóż za chichot losu taka nazwa, już praktycznie tak jest.
Pozdrawiam! (2013/01/02 23:58)

z@mela


Irku mnie tez  drażnią małe dołki ale u mnie nie ma wody   najbardziej ubogi w   wode rejon  i jedyne zbiorniki  to  2 zaporówki po okolo 40ha   przekarpiowywane  rok w rok i kilkanaście glinianek i stawów  więc stąd  takie zdanie o karpiach może w ogromnych akwenach nie sa one takie złe .

JPkarp nie wiem jak z zarybieniami w innych okręgach ale w moim kaliskim

wpuszczono w 2011 roku  prawie 26 ton karpia za to   sandacza  chyba 80kg dokladnie nie pamietam a nie moge otworzyc linka


http://www.pzw.org.pl/pliki/prezentacje/24/cms/szablony/2499/pliki/zestawienie_zarybien.pdf

jak się komuś chcę  niech porówna ilość  karpi i amurów w stosunku do sandacza choc  nie wiem dlaczego przez wielu  wymieniany jako gatunek także obcy ale przynajmniej nie wymaga introdukcji - przystosował się.

W linku powyzej widać ze nawet Prosnę zarybili karpiami  ...
(2013/01/03 00:18)

użytkownik39933


to ja wstawię może zdjęcie jakiegoś ładnego karpia najlepiej złowionego na dzikiej wodzie to lepiej się będzie dyskutować  co niektórym :))))))))) (2013/01/03 00:46)

kamilkolarz


to ja wstawię może zdjęcie jakiegoś ładnego karpia najlepiej złowionego na dzikiej wodzie to lepiej się będzie dyskutować  co niektórym :)))))))))




Dobre :) Hahaha.Ja tez jestem przeciwko obcym gatunkom! (2013/01/03 08:55)

JKarp


CześćSandacza sprowadzono do wielu  naszych wód z rzeki Dwiny jako alternatywa dla szczupaka. Tylko, że ta alternatywa nocami wyżera narybek szczupaka sama chowając się w dzień w miejsca zupełnie nie dostępne dla wędkarzy stając się dla nas rybą praktycznie nie do złowienia. Mówię tu o różnego rodzajach zbiornikach bo w rzekach jeszcze idzie połowić z brzegu te ryby. Sandacza sprowadzono również zza Odry w latach pięćdziesiątych. Nie mogę coś odszukać w necie tego opracowania o sandaczu. Dalej twierdzę, że największe szkody zainicjował sam człowiek wyrzucając w latach siedemdziesiątych tony nawozów na grunty wokół jezior i wpuszczając do wód niezliczone ilości nie oczyszczonych ścieków. Na początku lat siedemdziesiątych jeszcze nie zarybiano karpiem jak od około 10-15 lat. Nasze rodzime gatunki w wielu wodach pokończyły żywot na patelni - przykładem niech będą jeziora mazurskie gdzie karpi nie ma ale i ryb też nie ma.JK (2013/01/03 08:59)

JKarp


to ja wstawię może zdjęcie jakiegoś ładnego karpia najlepiej złowionego na dzikiej wodzie to lepiej się będzie dyskutować  co niektórym :)))))))))




Dobre :) Hahaha.Ja tez jestem przeciwko obcym gatunkom!

No a pstrąg tęczowy nie cieszy na wędce?JK (2013/01/03 09:02)