Ryby nierodzime - gatunki napływowe ryb do Polski

/ 596 odpowiedzi / 11 zdjęć

Ten wątek został zablokowany - nie możesz odpowiadać na posty

Romuald55


Ja powiem tak:moim zdaniem im więcej gatunków ryb w danym łowisku tym lepiej.I nie ma znaczenia,czy to są gatunki rodzime czy nie,zwłaszcza jeśli te gatunki nie rozmnażają się w naszych wodach w nadmiarze,jak karp czy bass.Nie potrzeba gatunków obcych by doszło do inwazyjności.Znane są przypadki że w naszych jeziorach doszło do nadmiernego rozmnażania leszcza i w konsekwencji jego karłowacenia.Wynika z tego,że inwazyjność nie musi dotyczyć ryb nie rodzimych. (2012/01/12 20:35)

użytkownik99700


Ja powiem tak:moim zdaniem im więcej gatunków ryb w danym łowisku tym lepiej.I nie ma znaczenia,czy to są gatunki rodzime czy nie,zwłaszcza jeśli te gatunki nie rozmnażają się w naszych wodach w nadmiarze,jak karp czy bass.Nie potrzeba gatunków obcych by doszło do inwazyjności.Znane są przypadki że w naszych jeziorach doszło do nadmiernego rozmnażania leszcza i w konsekwencji jego karłowacenia.Wynika z tego,że inwazyjność nie musi dotyczyć ryb nie rodzimych.
Odłów gospodarczy  drapieżników oraz zmiana w obrębie ich tarlisk (zamulanie się tarlisk sandaczy i niszczenie roślinności niezbędnej do odbycia tarła przez szczupaka , manipulacja węgorzem europejskim jako gatunkiem ( węgorza wstępującego jest drastycznie mało a wody zarybiane są obsadowym czyli prawie samym samcem a ten z kolei to wykształca typ wąskogłowy węgorza czyli formę mniej drapieżną bo zbliżoną pod względem pokarmu  nawet do dużych karpiowatych ), zwiększający się poziom materii biogennej ( substancji odżywczych , której nadmiar użyźnia wodę i stwarza warunki do rozwoju nieniepokojonych przez przetrzebioną populację to wszystko między innymi powoduje karłowacenie ryb i zmniejsza ich odporność. Natomiast co się tyczy "nadmiernej liczebności : nikomu oceniac czy czegoś jest za dużo czy za mało , gdyby człowiek starał się choć raz spojrzeć na przyrodę inaczej niż na źródło z którego należy tylko brać , robiąc przy tym obok śmietnisko i jeszcze do tego tworząc formalny tygiel na "odpadki " niezgodne z jego chciwą ideologią ( wszystko to co nie przynosi zysku i nie ubogaca portfela ) wszystko zmieniłoby się na lepsze. Szybko też okazałoby się , ze to co pozornie  bezwartościowe nie ma ceny , ale wartość bezcenną : nawet małe ryby i nawet rzekomo nadmiernie rozmnażający się leszcz. Leszcz i inne ryby rodzime wiedzie bardzo marny żywot przy rybach inwazyjnych i często bardzo ekspansywnych ( tak jak lin , którego ikrę zżera karp , konkuruje z nim o pokarm ,  niszczy kolonię ramienic kruchych - glonów i innych roślin poprzez zmętnienie wody silnymi ruchami ciała i wydalaniem dużej ilości odchodów -co  powoduje wzrost fitoplanktonu i użyźnienie i zmętnienie wody . W mętnej wodzie światło dociera tylko połowicznie do głębszych , przydennych partii zbiornika , co na skutek niemożności zajścia procesu fotosyntezy  - powoduje gnicie roślin , wydzielanie się gazów gnilnych i odtlenienie wody .Karp niszczy mechanicznie kolonie kruchych glonów wapniolubnych i wapnionośnych - ramienic , ich zanik sprawia , że woda stopniowo nabiera kwaśnego odczynu a to z kolei prowadzi do wiązania i( unieczynniania ) związków odżywczych -woda staje się coraz bardziej uboga .Ryby ,które preferują środowisko zasadowe zaczynają się źle czuć w tym środowisku -  i tak karp , ryba ułomna bo będąca wynikiem krzyżowania genów o słabej odporności a  przy tym wykazują spaczony mechanizm w rywalizowaniu z innymi rybami o pokarm - szkodzi sam sobie , nie środowisku które jest mu bynajmniej obce ,ale środowisku w którym się znalazł z woli człowieka. Karp (zwłaszcza ten duży ) to smakosz raków - w Polsce objęte ścisłą ochroną są dwa gatunki krajowe raka : błotny i stawowy.  Nikt nie jest w stanie zagwarantować , że taki karpiszon pożywia się akurat ekspansywnym i niepożądanym w naszych wodach rakiem pręgowatym i sygnałowym.Oba te gatunki są znacznie bardziej wytrzymałe na ataki ze strony agresorów - samica bowiem "pręgusa " czy "sygnała " zbiera pakiet nasienia i składa  jaja tak , że  żywiki  pojawiają się na wiosnę .Są znacznie odporniejsze na zmiany środowiskowe niż żywiki raka szlachetnego i błotnego - które zostają dziesiątkowane także przez karpie. Karp to też szkodnik na rzecz małży - szczeżui wielkiej bowiem jest ona bioindykatorem czystości wód a karp drastycznie wpływa na poziom materii organicznej i przeciążenie nią środowiska wodnego. Ryba ta ma krótki przewód pokarmowy ( brak żołądka ,pepsyny i kwasu solnego sprawia , że pokarm trawiony jest przez enzymy trzustki i wątroby  doprowadzone do jelita przewodem trzustkowym i wątrobowym ). Duża ilość odchodów , karpia który "ciągle jest jakby na środkach przeczyszczających "sprawia ,że woda się użyźnia a eutrofizacja (starzenie się zbiornika ) znacznie przyśpiesza - to tak jakby ktoś wlał 1 metr sześcienny  surowych ścieków komunalnych na rok . Karp korzysta z pokarmu w miejscach "odkopanych " uprzednio przez liny , przegrywające z nim walkę o dostęp do pokarmu  oraz zjada ikrę  a nawet narybek z woreczkiem żółtkowym.Z amurem , tołpygą jest nie lepiej. Gatunki wsiedlone do polskich wód dały plamę na całej linii , nie spełniły pokładanych w nich nadziei zahamowania rozwoju roślinności , który był ( i jest ) skutkiem dopływu ścieków użyźniających ,detergentów , nawozów spływających z pól ( które przecież na wodne rośliny pionierskie z rośliny wiechlinowatych -- traw  oraz na inne rośliny i ich stożek wzrostu  , w tym na glony - działają  pobudzająco , przyśpieszająco ich rozwój.  Amur roślinożerca , tak samo ma krótki przewód pokarmowy , tak samo s* i ogromną ilością  materii organicznej - powoduje zmętnienie i zmianę składu biologicznego. Ponadto niszczy roślinność w sposób dwojaki : mechanicznie i co gorsza poprzez swoje preferencje pokarmowe.Amur z powodu swej wybitnie roślinnej diety zniszczył nap : tarliska ryb fitofilnych ( potrzebujących do rozrodu i życia roślin ), zniszczył ponadto skupiska oczeretu jeziornego , który ma wybitne właściwości filtrujące wodę ,  także jest konkurentem pokarmowym  i środowiskowym - bo przecież nie tylko o ryby idzie ta pula lecz także o ptaki - którym niszczy miejsce żeru i gniazdowania , miejsce życia  owadów , mięczaków.  Dodatkowo dwaj roślinożercy ze Wschodu zawlekli dwa gatunki tasiemca  (Bothriocephalus acheilognathi i Khawia sinensis , którymi zarażają się rodzime gatunki i nie mówię tutaj wcale o rzemieńcu czyli Liguli lecz  o zjawisku , które jest nie do pomyślenia dla kogoś kto uważa się za wędkarza zainteresowanego losem wód i ryb. Karp ani żaden inny obcy gatunek nie daje bioróżnorodności - to sztuczna i szkodliwa populacja , której nie daje się wykorzystać z pożytkiem dla przyrody a jedynym celem jej podtrzymywania to cel wędkarski i gospodarczy -egoistyczne "widzimisię " ludzi. Bass wielkogębowy to gatunek ,  o którym już na samą myśl - włos się jeży na głowie. To przecież gatunek żarłoczny i bardzo agresywny (wykazujący nawet zachowania terytorialne ) - żywi się ikrą, narybkiem , rakami ( nawiasem mówiąc : raki szlachetny i błotny są pod ścisłą ochroną ) . Żeby ktoś dał sobie coś wytłumaczyć ,ale gdzie tam - we wszystkich forach tego świata chodzi tylko o jedno :zdominować , poniżyć i zdegradować swoich oponentów nieprawdą i błędnym mniemaniem .Innych nie słuchać ( o ile mają rację ) ,wyśmiać , zirytować w myśl zasady :gadaj z d* a ona cię , no wiadomo co. (2012/01/13 00:54)

użytkownik99700


Ja powiem tak:moim zdaniem im więcej gatunków ryb w danym łowisku tym lepiej. I TO NE JEST ŻADNA BIORÓŻNORODNOŚĆ , BIORÓŻNORODNOŚĆ POLEGA NA WSPÓŁISTNIENIU DANEJ GRUPY ORGANIZMÓW I PODTRZYMYWANIU HOMEOSTAZY ( RÓWNOWAGI ). I nie ma znaczenia,czy to są gatunki rodzime czy nie,zwłaszcza jeśli te gatunki nie rozmnażają się w naszych wodach w nadmiarze,jak karp czy bass. A WŁAŚNIE , ŻE MA ZNACZENIE I TO OGROMNE - BO OBECNOŚĆ GATUNKÓW INWAZYJNYCH WYWOŁUJE OKREŚLONE ZMIANY W PRZYRODZIE I ZAWSZE SĄ TO ZMIANY NEGATYWNE : KONKURENCJA , CHOROBY, ZMĘTNIENIE WODY I WSKUTEK TEGO GNICIE ROŚLINNOŚCI PODWODNEJ , ZJADANIE IKRY KRAJOWYCH GATUNKÓW ITD.
Nie potrzeba gatunków obcych by doszło do inwazyjności.Znane są przypadki że w naszych jeziorach doszło do nadmiernego rozmnażania leszcza i w konsekwencji jego karłowacenia.Wynika z tego,że inwazyjność nie musi dotyczyć ryb nie rodzimych. OBECNOŚĆ LESZCZA W POLSKICH WODACH NIE JEST ŻADNĄ INWAZYJNOŚCIĄ , nie wiem skąd takie bajki można wytrzasnąć. Wody po prostu starzeją się a wraz z tym procesem spada produkcja biologiczna zbiornika. Ten proces przyśpieszają działania człowieka : dziurawienie szamb , odprowadzanie ścieków , detergenty i produkty ropopochodne , zarybienia obcymi gatunkami ryb ( szczególnie karpiem i rybami mającymi zahamować proces eutrofizacji a w zamian znacznie go przyśpieszyły . Ponadto nawozy , niszczenie szuwarów ( fitocenoz roślin czyszczących wodę i tworzących dzięki systemom kłączy i korzeni -mechaniczną barierę filtracyjną ) itd.
(2012/01/13 01:09)

użytkownik99700


A jeśli ktoś uważa, że taki karp nie szkodzi na różny sposób np: rakom i małżom chronionym .... Że roślinożercy zza granicy nie szkodzą roślinności i całemu ekosystemowi , to niechże się trochę oderwie od wędek albo od komputera  i postara spojrzeć na przyrodę inaczej. Wystarczy tylko sobie wyobrazić stado dużych karpi - które nie mogą stworzyć stałej populacji w ogóle a sztuczną tylko za sprawą człowieka , czy choćby dowiedzieć się czegoś na temat np :  amurów ... Myślę ,że każdy logicznie myślący , polski wędkarz nawet łowiąc karpie jeszcze długo  w naszych wodach zdaje sobie sprawę ,że obecność obcych gatunków wiąże się tylko i wyłącznie z szeregiem negatywnych zmian w ekosystemie. (2012/01/13 01:32)

użytkownik99700


A jeśli ktoś uważa, że taki karp nie szkodzi na różny sposób np: rakom i małżom chronionym .... Że roślinożercy zza granicy nie szkodzą roślinności i całemu ekosystemowi , to niechże się trochę oderwie od wędek albo od komputera  i postara spojrzeć na przyrodę inaczej. Wystarczy tylko sobie wyobrazić stado dużych karpi - które nie mogą stworzyć stałej populacji w ogóle a sztuczną tylko za sprawą człowieka , czy choćby dowiedzieć się czegoś na temat np :  amurów ... Myślę ,że każdy logicznie myślący , polski wędkarz nawet łowiąc karpie jeszcze długo  w naszych wodach zdaje sobie sprawę ,że obecność obcych gatunków wiąże się tylko i wyłącznie z szeregiem negatywnych zmian w ekosystemie. (2012/01/13 01:35)

Romuald55


Każdy ma prawo mieć swoje poglądy i chwała żeśmy dożyli takich czasów.Kolega Chetonik ma prawo głosić to co głosi choć to w ostateczności prowadzi ludzkość na powrót do jaskiń.I nie ważne są prawa natury,nie ważne są prawa ewolucji,nie ważna jest cywilizacja.Kolega Maciek ,woli kobiety i ma takie prawo tak jak ja i wielu wielu innych.Nikt nikomu też nie ma prawa bronić innych preferencji.Podobnie wielu Kolegów ma prawo, i chce z niego korzystać, do łowienia karpi,amurów czy innych ryb.Prawo natury jest jedno:silniejszy zjada słabszego a ewolucja prowadzi do przystosowania się do nowych warunków życia.I nie może być tak,że moczarka kanadyjska czy małż słodkowodny jest ważniejszy od człowieka! (2012/01/13 17:42)

użytkownik99700


Każdy ma prawo mieć swoje poglądy i chwała żeśmy dożyli takich czasów.Kolega Chetonik ma prawo głosić to co głosi choć to w ostateczności prowadzi ludzkość na powrót do jaskiń.I nie ważne są prawa natury,nie ważne są prawa ewolucji,nie ważna jest cywilizacja.Kolega Maciek ,woli kobiety i ma takie prawo tak jak ja i wielu wielu innych.Nikt nikomu też nie ma prawa bronić innych preferencji.Podobnie wielu Kolegów ma prawo, i chce z niego korzystać, do łowienia karpi,amurów czy innych ryb.Prawo natury jest jedno:silniejszy zjada słabszego a ewolucja prowadzi do przystosowania się do nowych warunków życia.I nie może być tak,że moczarka kanadyjska czy małż słodkowodny jest ważniejszy od człowieka!                                                                                                                                           "Prawo natury jest jedno:silniejszy zjada słabszego a ewolucja prowadzi do przystosowania się do nowych warunków życia. "

Słodki Jezu... Błagamy tylko aby nikt nie wmawiał ,że ryby obcego pochodzenia przystosowują się do nowego środowiska  i że robią to w dodatku z korzyścią dla nowych terytoriów  - każdy z nas wie , ze jest inaczej - że np : taki karp hodowlany , żyjący w stawie i karmiony przez człowieka - nabywa cech udomowienia . Niestety warunki jakie panują , pasza bez witamin i soli mineralnych , duża rotacja ryb - sztuczne warunki stworzone przez człowieka - osłabiają jego układ odpornościowy , który jak to u krzyżówek genetycznych bywa - silny nie był nigdy . Wiadomo każdemu też , że  ten sam karp wpuszczony do wód otwartych - powoli zatraca cechy habituacji ( odruchy warunkowe wyuczone w hodowli ) i poprzez swój niedostatek prokreacyjny  , generatywny ( niemożnosć rozrodu ) - w sposób spaczony  "odbija " to sobie na konkurowaniu o byt z  gatunkami krajowymi :zjadając ich ikrę i niszcząc pospołu z amurem , tołpygą  i innymi  (choć na różne sposoby )  - jedyne środowisko ryb rodzimych .Modlę się teraz aby Bóg oświecił polskich wędkarzy -  w przeciwnym razie pesymistyczna perespektywa przyszłości naszych wód - stanie się rzeczywistością. Moczarka  kanadyjska (wprawdzie też gatunek inwazyjny w Polsce ) jest nie do porównania z  krajowym małżem słodkowodnym ,ale z człowiekiem jak najbardziej - jest tak jak małż i człowiek na Ziemi równie ważna . I to jest moja filozofia życia - staromodny , homocentryzm ludzi staram się  omijać szerokim  łukiem. Na zakończenie dodam też , że powoływanie się na ewolucję  - to zwykłe walenie Darwinem po oczach (wczesnym w dodatku )  - a wszystko to  przy jednoczesnym braku wiedzy na temat naukowych jego teorii . Dziękuję . (2012/01/13 22:34)

piotrcarp


Niewiem co ci ten karp zrobil ze za wszelka cene chcesz wszystkich wedkarzy przekonac ze jest wrogiem nr. 1 dla naszego srodowiska? Mozesz pisac modlic sie ale zbyt wielka kasa za tym stoi zebys to przeforsowal . Sprzet karpiowy (wedki ,kolowrotki ,zylki,plecionki,akcesoria karpiowe, namioty ) jest tego tyle ze mozna wymieniac bez konca, wiec watpie ze cos zdzialasz w tym kierunku zeby zaprzestali zarybiac karpiem .ale moge pogratulowac zawzietosci i dazenia do celu. A tak poza zarybieniami to sa przypadki i to nie pojedyncze ze karp sie sam rozmnozy a wiem na 100 %  bo sam lowilem karpiki kilku centymetrowe po kilka szt. dziennie a zarybienia nie bylo w tym czasie zadna ryba , bylo to kilkanascie lat temu. (2012/01/13 23:21)

lynx


Chetonik. 12000 lat temu i ludzi tez tu nie było więc my też nie jestesmy fauna rodzimą no i co z tego?
Akurat karp nie jest rybą szodliwa bo nie zagraza naszemu rybostanowi. On nie doprowadzi do takiej sytuacji jak kroliki w Australii a obecnie dzikie swinie bo sie tak nie rozmnaza a znany już jest u nas wiele lat.
ktos kiedyś przywiozł do Polski kaczki mandarynki a potem wypuścil je w warszawskicj łazienkach i tam sie jakoś zaaklimatyzowały. Obecnie spotyka sie je na rozlewiska Warty i jakos nie zakloca to poglowia ptakow w tym rejonie. Calkiem odwrotna jest sytuacja z wiewiorkami amerykanskimi wypuszczonymi przez żolnierzy amerykanskich na zachodzie Europy.Tej sprawy chyba juz nikt nie opanuje. Na wschodzie Polski zasiedliły sie jenoty, ktore uciekly z hodowli i jest ich tu duzo.
Te rzeczy to samoistna przemiana czy nam sie to podoba czy nie. Wiec chyba nie ma powodow kruszyć kopie o karpia do ktorego już sie przyzwyczailiśmy.
Nie twórzmy przyrody medodami administracyjnymi bo to metoda, którą można o d... wytłuc.
Pozdrawiam. (2012/01/14 12:04)

użytkownik99700


Okres sprzed 12 tysiąca lat to paleolit późny  ( kraniec epoki kamienia łupanego ) i miał on miejsce na tzw Niżu Środkowoeuropejskim.Kiedy lądolód  na terenach obecnej Skandynawii zaczął się cofać - warunki bytowe stały się gorsze i LUDNOŚĆ z tego obszaru powędrowała w stronę  Niżu Środkowouropejskiego. Tam doszło do rozwoju kultur tychże grup , udomowienia psa (12 tysięcy lat temu ) , Kolejnym etapem doniosłego rozwoju ludzkości następuje na przestrzeni 2 tysięcy lat ( 10 tysięcy la i następnie 8 tysięcy lat temu ). Dochodzi wtedy do rozwoju miast , rolnictwa ( jedna z kultur  i kultura sama w sobie ). SKĄD TAKIE PRZYPUSZCZENIA , ŻE WTEDY NIE BYŁO LUDZI ? Nie wiadomo. Metody administrowania przyrody ? Jeżeli ktoś potrzebuje przykładów to proszę bardzo : moim zdaniem administracja przyrody ma miejsce kiedy : zakłada się liczne akwakultury karpia i innych obcych gatunków albo w ogóle monokultury organizmów  - ewidentnym kosztem terenów cennych przyrodniczo takich jak łąki , naturalne niecki stawów czy oczek wytopiskowych  - ogólnie rzecz biorąc  zmniejszając naturalne terytoria innych mieszkańców środowiska na Ziemi. Administracja przyrody następuje  również kiedy : człowiek nie licząc się z prawami jakimi rządzi się przyroda rzeki - tworzy na jej przepływie elektrownie, obieg wód chłodniczych maszyn , zbiorniki zaporowe i zalewy . Administracja przyrody jest wszechobecna , lecz na pewno nie jest nią zdrowy podział na to co odwiecznie rodzime a to szkodliwe bo wywołane pośrednio lub bezpośrednio - działalnością człowieka. Weźmy karpia - na skutek hybrydyzacji genów częściowo kontrolowanej przez człowieka ( hodowla w stawach ) a częściowo też za sprawą samych ryb przebywających w płytkich stawach - doszło do powstania  formy hodowlanej. Pomimo tego ten karp - hodowlaniec , nadal nie stracił wielu cech właściwych swemu fenotypowi i nadal jest rybą typowo rzeczną ( przy czym u nas wywołałby same szkody ). Sporo się mówi o gatunkach obcych  - jednym z najczęściej przytaczanych przykładów jest zaś przesiedleniec ze Wschodu - karaś srebrzysty. Parafrazując znane powiedzenie, ze starej encyklopedii :  Karaś srebrzysty jaki jest każdy widzi ... Czy takie ryby jak : sumik karłowaty , trawianka , czebaczek amurski i wreszcie  karaś srebrzysty dostawszy się do naszych wód - tworzą nowe cechy fenotypowe ? Gdzie tam. Wykorzystywane są zwykle spaczone , okrężne i jedyne możliwe  mechanizmy zdradzające wyraźną dążność do tego , by przetrwać . Brzmi to jak opis warunków wojennych :BY PRZETRWAĆ , albowiem ani dla ryb rodzimych nie jest to sytuacja normalna  i bezpieczna ani też dla tych obcych , nieszczęsnych  przybyszy  dostających się do polskich wód na różne sposoby ( np w wodach balastowych statków , z materiałem zarybieniowym , kanałami żeglownymi , cieśninami itp ). Ryby obcego pochodzenia chcą więc przetrwać , bo nie znajdują się w swoim , należnym sobie środowisku lecz tam , w środowisku gdzie się nieoczekiwanie znalazły .... Karaś srebrzysty jeden z najczęściej przytaczanych przykładów ryb inwazyjnych - nie tworzy nowych cech fenotypowych - karaś srebrzysty wciąż pozostaje tu czy gdziekolwiek indziej - karasiem srebrzystym. Potrafi on ( a właściwie ona wziąwszy poprawkę na fakt , iż większość "japońców " to samice ) odbyć tarło praktycznie z każdą rybą z  rodziny karpiowatych - nie ma embargo., natomiast prosty i krótki pasaż do dalszej ekspansji dzięki temu , że ikra złożona przez samicę japońca  jest bardzo wytrzymała na niekorzystne warunki - może zostać przeniesiona np :przez ptactwo do innego pobliskiego zbiornika itp. Karaś srebrzysty nie tworzy żadnych nowych cech przystosowawczych - wykorzystuje tylko zastępcze , doraźne , okrężne mechanizmy przetrwania i ekspansji kolejnych wód. W tym celu samica karasia srebrzystego wykorzystuje zjawisko gynogynezy . Rozród odbywa się przy wykorzystaniu  mleczu samców rodzimych gatunków co już przyczyniło się do zmniejszenia się populacji karasian pospolitego ( wraz z innymi czynnikami pochodzenia ludzkiego ) .Takie potomstwo  powstałe w wyniku zajścia gynogynezy - będzie miało zawsze cechy karasia srebrzystego ( przeliczalne , anatomiczne , genetyczne ) . Czy to jest mechanizm właściwy dla harmonii, homeostazy , zachowania bioróżnorodności ? Gdzie tam - cała sztuczka karasia srebrzystego ma za zadanie jedno : przetrwać w nowym miejscu , nie w środowisku życia bynajmniej ,ale właśnie w środowisku w którym się znalazł. Właściwie pokuszę się o sprowadzenie całego wywodu do prostego stwierdzenia , które padło już wcześniej : ryby obcego pochodzenia wykorzystują okrężne mechanizmy umożliwiające przetrwanie . Ryby nie zmieniają swoich cech fenotypowych - to tylko środowisko życia zmienia się na środowisko przetrwania. Bardzo często taki los gotuje im człowiek - czyniąc to dla własnych celów : egoistycznych , zadufanych , chciwych - słowem mówiąc : dla administracyjnego podziału przyrody.  Pozdrawiam.

(2012/01/14 14:54)

mateuszlog


co temat to kłótnia, który mądrzejszy, poluzujcie kucyki dziewczyny!
co to to w ogóle znaczy ryby rodzime? wszystkie skądś się tu wzięły, z nieba przecież nie spadły...
dla mnie wszystkie ryby, które się zaaklimatyzowały są rodzimymi i juuu, i nie ważne czy wpuszczone tysiące lat temu czy 50lat, przyjęły się-są rodzime.
obce to mogą być te które ktoś wczoraj wpuścił, a dzisiaj już pływają do góry brzuchami bo ten syf w naszych wodach ich wykończył...
więc nie kłóćcie się, które są bardziej rodzinne od innych itp bo pierdolicie farmazony, leppiej kompletujcie sprzęt na wiosnę (2012/01/19 07:22)

auratus 2


Kolego Chetonik , zgadzam sie z Toba całkowicie . Masz dużą wiedzę w tym temacie i pewnie chciałeś się nią podzielić ale jak to zwykle bywa w życiu a szczególnie wsród Polaków "dwóch Polaków trzy skrajnie różne poglady" chodźby ich wiedza była zerowa . Z resztą nie powinieneś się zbyt mocno dziwić bo już w Piśmie pisano , że "ziarno musi trafić na właściwe podłoże" a jak widać nie trafiło . Ja uważam tak jak Ty , że wprowadzanie do naszych rzek i jezior karpi czy innych inwazyjnych ryb jest miesiarzem . Oczywiście jeśli ktoś chce niech sobie wprowadza takie gatunki do prywatnych komercyjnych łowisk , które nie mają połończeń z rzekami czy jeziorami ogólnie dostepnymi .Ale już celowe zarybianie tymi gatunkami ogólnie dostepnych łowisk to totalny brak wiedzy i wyobraźni .Niedowiarkom polecam zgłębienie lektury na temat introdukcji okonia nilowego do jeziora Wiktorii w latach 50-tych ubiegłego wieku . Wszystki serdecznie pozdrawiam . (2012/01/19 08:35)

JakubUrsynow


Wiele krzyku robi się o karpia w naszych wodach jako rybę nie rodzimą i wielkiego szkodnika a jeszcze kilka gatunków można zaszeregować obok.Amur,tołpyga,jesiotr w jeziorach,węgorz w zbiornikach bezodpływowych.O nich coś cicho.

Jesiotr jest gatunkiem rodzimy a raczej był bo go wykończyły zanieczyszczenia i regulacja rzek.Jak dla mnie gatunki nie rodzime powinny być bez wyjątku traktowane tak samo czytaj - systematyczne ograniczenie liczebności na rzecz gatunków rodzimych. Wszystko jedno czy to karp* czy tęczak.

*Tak, wiem, dziki karp sazan występował naturalnie w niektórych regionach kraju. (2012/01/19 10:04)

GraTeFul3


Ja już tych japońców mam dość ciągle się wieszają nawet na pusty haczyk i na spina można złapać nawet takiego 50 ;/  o grzbiet oczywiście  (2012/01/19 18:07)

z@mela


tak samo ja mam dosyć  tych chinoli  ile można lowic  karpie  i amury :|  na jednego złowionego karasia pospolitego ( złotego)  przypada  50 karpie i   30 amurów  wiec  wniosek jaki  sie nasuwa jest prosty   ze nasze wody zostały zdominowane przez najeżdźców z azji :/ i niech nikt nie mowi  ze karp to nasza rodzima  ryba bo jakis baran z min isterstwa tak powiedzial  bo tak samo ja moge powiedziec  ze koluch to ryba rodzima -  rozmnaża się  , swietnie daje sobie rade w naszych wodach no i  jest symbolem sily i mocy  z tym ze  miniaturowa wersja  jak pinczer . (2012/01/20 06:43)

JakubUrsynow


tak samo ja mam dosyć  tych chinoli  ile można lowic  karpie  i amury :|  na jednego złowionego karasia pospolitego ( złotego)  przypada  50 karpie i   30 amurów  wiec  wniosek jaki  sie nasuwa jest prosty   ze nasze wody zostały zdominowane przez najeżdźców z azji :/ i niech nikt nie mowi  ze karp to nasza rodzima  ryba bo jakis baran z min isterstwa tak powiedzial  bo tak samo ja moge powiedziec  ze koluch to ryba rodzima -  rozmnaża się  , swietnie daje sobie rade w naszych wodach no i  jest symbolem sily i mocy  z tym ze  miniaturowa wersja  jak pinczer .

A najgorsze jest to, że bardzo często się tym niepotrzebnym karpiem zarybia. Bo tani.  (2012/01/20 08:01)

dendrobena


kol.jest to  temat rzeka. Znam temat zarybiania w moim okręgu. Niech by któreś z kół nie dostało tego okrutnego  i szkodliwego karpia na zarybienie. Normalnie wojna. Pozdrawiam. (2012/01/20 13:54)

użytkownik99700


Kolego Chetonik , zgadzam sie z Toba całkowicie . Masz dużą wiedzę w tym temacie i pewnie chciałeś się nią podzielić ale jak to zwykle bywa w życiu a szczególnie wsród Polaków "dwóch Polaków trzy skrajnie różne poglady" chodźby ich wiedza była zerowa . Z resztą nie powinieneś się zbyt mocno dziwić bo już w Piśmie pisano , że "ziarno musi trafić na właściwe podłoże" a jak widać nie trafiło . Ja uważam tak jak Ty , że wprowadzanie do naszych rzek i jezior karpi czy innych inwazyjnych ryb jest miesiarzem . Oczywiście jeśli ktoś chce niech sobie wprowadza takie gatunki do prywatnych komercyjnych łowisk , które nie mają połończeń z rzekami czy jeziorami ogólnie dostepnymi .Ale już celowe zarybianie tymi gatunkami ogólnie dostepnych łowisk to totalny brak wiedzy i wyobraźni .Niedowiarkom polecam zgłębienie lektury na temat introdukcji okonia nilowego do jeziora Wiktorii w latach 50-tych ubiegłego wieku . Wszystki serdecznie pozdrawiam .

 Dziękuję , że Kolego zgadzasz się ze mną ( a właściwie z moimi poglądami ). Cala ta sytuacja związana z obecnością ryb obcych geograficznie - to wynik braku wyobraźni i niedbałości ludzkiej. Na temat okonia nilowego - można przeczytać bardzo dużo . Wątpię jednak czy znajdzie się grupa osób na tyle duża , by dojść do jednolitego wniosku : introdukcja  ryb obcych  to zbrodnia dokonywana na na przyrodzie. Pozdrawiam. (2012/01/20 15:04)

pdroid


Z tego co wiem nie zarybia się amurem, tołpygą, jesiotrem, itp. Wpuszcza się karpia, bo tego życzą sobie wędkarze. Nie ma żadnego krzyku, nie wiem skąd ten pomysł.

 

Osobiście uważam, że powinno się zarybiać karpiem bardzo intensywnie, mimo że karpia nie łowię (wędkuję głównie na wodach górskich i zb. zaporowych). Karp spełnia niezwykle ważną rolę osłonową w ochronie gatunków bardziej wartościowych - generuje na sobie całą mięsiarską presję. Mówiąc prościej. Jeśli są dobrze zarybione stawy karpiem, to tam właśnie wędrują ci wędkarze, którzy normalnie czyszczą nasze rzeki i zbiorniki zaporowe. Dzięki temu więcej mamy pstrągów, lipieni, kleni ...itp itd :)

karpie brudzą wodę bardzo toksycznymi odchodami bo nie mają zołądka pożerają do tego małże od czego giną szczeżujepstrągi i lipienie właśnie giną przez karpie bo one brudzą wode (2012/09/14 10:17)

pdroid


Z tego co wiem nie zarybia się amurem, tołpygą, jesiotrem, itp. Wpuszcza się karpia, bo tego życzą sobie wędkarze. Nie ma żadnego krzyku, nie wiem skąd ten pomysł.

 

Osobiście uważam, że powinno się zarybiać karpiem bardzo intensywnie, mimo że karpia nie łowię (wędkuję głównie na wodach górskich i zb. zaporowych). Karp spełnia niezwykle ważną rolę osłonową w ochronie gatunków bardziej wartościowych - generuje na sobie całą mięsiarską presję. Mówiąc prościej. Jeśli są dobrze zarybione stawy karpiem, to tam właśnie wędrują ci wędkarze, którzy normalnie czyszczą nasze rzeki i zbiorniki zaporowe. Dzięki temu więcej mamy pstrągów, lipieni, kleni ...itp itd :)

karpie brudzą wodę bardzo toksycznymi odchodami bo nie mają zołądka pożerają do tego małże od czego giną szczeżujepstrągi i lipienie właśnie giną przez karpie bo one brudzą wode

przez karpie giną również za szczeżujami różanki europejskie (najładniejsze polskie rybki) które zkładają w małżach ikre

(2012/09/14 10:24)

JKarp



karpie brudzą wodę bardzo toksycznymi odchodami bo nie mają zołądka pożerają do tego małże od czego giną szczeżujepstrągi i lipienie właśnie giną przez karpie bo one brudzą wode

przez karpie giną również za szczeżujami różanki europejskie (najładniejsze polskie rybki) które zkładają w małżach ikre




CześćLeszcze, liny, jazie, klenie  to mają zdrowe odchody;-)Ja myślałem, że szczeżuja jest małżem - tak mnie bynajmniej uczono. A myślisz, że inne ryby nie zjedzą małża ? No a pstrągi i lipienie to majstersztyk w tej wypowiedzi - jaki ma to związek? A jak myjesz ręce wodę brudzisz? A ma to związek z ginięciem pstrągów i lipieni?Zanim do wielu zbiorników wpuszczono karpie rolników " uszczęśliwiono " przydziałem na rok różnych nawozów, które wysypywano na pola. Z pól spływały do rzek i jezior. Do tego należy dodać, że był taki okres, w którym rzeki i jeziora wykorzystywano jako naturalne miejsce zrzutu nieoczyszczonych ścieków. Powyższe uwarunkowania doprowadziły ( w skrócie ) do tego, że znikły różanki.JK (2012/09/14 10:55)

Artur z Ketrzyna


Ja powiem tak:moim zdaniem im więcej gatunków ryb w danym łowisku tym lepiej.I nie ma znaczenia,czy to są gatunki rodzime czy nie,zwłaszcza jeśli te gatunki nie rozmnażają się w naszych wodach w nadmiarze,jak karp czy bass.Nie potrzeba gatunków obcych by doszło do inwazyjności.Znane są przypadki że w naszych jeziorach doszło do nadmiernego rozmnażania leszcza i w konsekwencji jego karłowacenia.Wynika z tego,że inwazyjność nie musi dotyczyć ryb nie rodzimych.

Kolego.
Powiem jak zawsze na wstępie; "Nie jestem przeciwnikiem Karpiarstwa"
Tylko że obce gatunki ryb w naszym Kraju powinny występować w specjalnie do tego powstałych i przystosowanych zbiornikach.
Jak wskazuje sama ustawa o rybactwie...

Karp rozmnaża się u nas, tylko w nielicznych zbiornikach w których w danym czasie są odpowiednie warunki (temperatura wody).
Mówisz że leszcz karłowacieje bo doszło w danym zbiorniku do nadmiernego rozmnażania się?
Nie prawda, przyroda sama reguluje populację ryb o ile człowiek nie zacznie sam ingerować w przyrodę. To że w danym roku warunki sprzyjały danemu gatunkowi to normalka, i zawsze co roku te warunki są inne i inny gatunek ryby to wykorzysta.
Druga strona medalu jest taka, że człowiek ingerując w środowisko wodne przez; wpuwszczanie ścieków, trucie środowiska, budowanie tam, wpuszczanie (świadome i nie świadome) obcych gatunków ryb, nadmierny odłów ryb szlachetnych, niszcenie tarlisk itd. Doprowadza do znaczących zmian w środowisku wodnym i przez to jedne gatunki się rozmnażają lepiej a drugie praktycznie giną.
To że leszcz w danym zbiorniku karłowaciał, to nie znaczy dlatego że jest go tam za dużo. Może być taka przyczyna; wzrosła konkuręcja w postaci obcego gatunku który żywi się dokładnie tak jak leszcz, za mało drapieżnika (rodzimego), w gatunku jest patogen (gen obcego pochodzenia lub na wskutek zatrucia środowiska czy wirusa).
A może łowisz tylko młode osobniki??? I tym samym mylisz się że to karłowate sztuki...

Powiem Ci teraz tak. Łowisko Werszminia, znane bo komercyjne i rozsławione przez Wędkarstwo Moje Hobby. Kumpel tam wędkuje, oświadczył mi że ostatnio gospodarz tej wody prawie że błaga by odławiano tam suma i nie chce za niego kasy, byle by go zabrać.
Wpuścił go ponoć dlatego że ichtiolodzy mu kazali (Bo niby tam był...). Teraz widzi jak ten drapieżnik wpływa na populację ryb. Jak ona się zmienia drastycznie i jak łowisko traci na swej atrakcyjności.
Więcej ci podać przykładów???
A rak pręgowany? wpuszczono go bo nasz nie wytrzymywał trucia wody i co? Pogorszyli tylko sytuację, bo ten obcy gatunek wprowadził do wody patogen powodujący choroby i raka królewskiego. Mam łowisko Gdzie ten królewski trzyma się świetnie, tylko dlatego że niema tych g... z ameryki.
A tołpyga w ameryce? U nas może się tak nie rozmnaża, ale za to tak samo wyjada pokarm innym rybom. A jak jest za mało pokarmu to ryba karłowacieje, ale z głodu. I musi być mniejsza by przetrwać trudną sytuację, inaczej wymrze.
Zobacz co obcy gatunek zrobił z rzeką EBRO. To była rzeka pełna łososiowatych...

Karpiowate z Azji takie jak karp czy tołpyga żrą bardzo dużo, a dlatego że trawią pokarm w 50%, resztę wydalają... Teraz sobie porównaj ich gabaryty do naszych rodzimych i zastanów się ilu rybom taki karp 10-26 kg zabiera pokarmu. I weź jeszcze pod uwagę że on (taki duży osobnik) nie ma naturalnego wroga w naszych wodach. Weź do tego że w kulkach służących do połowu tych ryb jest naprawdę sporo sztucznej chemii (producenci nie dadzą ci droższych składników), która trafia do tego łowiska i nie jest przetrawiona przez ich żołądki.

Oszem mażę o walce z takim karpiem ze 10-20 kg, ale na łowisku specjalnie do tego przystosowanym, (nie w taki sposób że wpuścimy tam karpia bo nasze rodzime już tam nie dają rady żyć). (2012/09/14 11:26)