Zaloguj się do konta

Rosówki czas zbierania

utworzono: 2012/03/12 10:51
joko

zajrzyj na mój blog tam znajdziesz satysfakcjonujące informacje na temat zbierania i przechowywania rasówek

www.joko.wedkuje.pl 

[2012-03-14 10:05]

cawco

do sklepu idź po rosówki
[2012-03-14 19:50]

olek2000

ja z ojcem zawsze robiliśmy w ten sposób:
-czekaliśmy aż zrobi się wieczór,
-znajdowaliśmy jakiś ładny kawał trawnika (najlepiej pomiędzy fundamentem budynku a utwardzonym podłożem),
-wbijaliśmy dwa zaostrzone metalowe pręty (długość ponad 0,5 m ) mniej więcej po środku trawnika (w odległości ok 1 m od siebie) tak aby dwa końce wystawały trochę nad ziemią,
-końce prętów łączyliśmy drutem,
-do jednego końca podłączaliśmy przewód jednożyłowy, a drugi koniec przewodu do jednej dziurki gniazdka 230V (do tej, która iskrzy!!!)
-czekaliśmy aż rosówy przebiją się na powierzchnie i zaczną się ewakuować z tamtego miejsca, -łatwo je pozbierać.



Czy Ty (Wy) wiecie coś o "napięciu  krokowym" ???....
Dziwne, że jeszcze żyjecie???
230V to też jest napięcie... bo prąd zależy od obioru obciążenia.. w tym przypadku grunty ( trawnika) ....... Jeśli Wam się to udawało do dzisiaj, to dziękujcie opatrzności bożej!!!
Życzę długich lat w głupocie.
Aleksander

[2012-03-14 20:58]

greyhunter

Rosówek nigdy nie razimy prądem...

Nigdy nie topimy wodą...

Już wychodzą powoli, a rosówki "łapane i kopane" to nie to samo co kupne...Dziś na ćwiczeniach wojskowych nie miałem czasu łapać a wychodzą już za dnia. W ten weekend pewnie połapie trochę, choć zdjęcia i tak nie zamieszcze bo aparat w naprawie.... pogoda ma być idealna na wieczorny połów....

[2012-03-14 21:05]

sauron151

Witam po przeczytaniu tego wszystkiego poszedlem na rosówki i
NAZBIERAŁEM  po ok 20minutowym szukaniu z latarką 30sztuk bo więcej mi sie nie chciało za palce mi zmarzły strasznie zdjęcia niestety nie mam bo popułem aparat :( w dzień zrobie telefonem i postaram się wrzucic  ok 20:30 poszedlem je zbierac


WIĘC JAK NIE WIESZ DOKŁADNIE TO NIE PISZ ! ZE JEST ZA ZIMNO NA ROSÓWKI IDŹ SPRAWDŹ SAM! zapytac mozesz ale wiekszosci Ci powie ze nie ma bo pogoda przeczy 

Wybieram się w ten piątek na nocke w okolicach głogowa na Odre nastawiam sie na miętusa bo łapalem w tamtym roku o tej porze Leszcza,Klenia, i oczywiscie płotke :] 

Pozdrawiam dam znac co złapałem w piątek
JEŚLI NIE POJEDZIESZ TO NIE BEDZIESZ WIEDZIAL CZY BIERZE <--! [2012-03-14 21:22]

sauron151

Nie bede placil 8zl za rosówki w wedkarskim i jeszcze będzie mi sprzedawca wkrecal ze kanadyjskie grube jak palec a to Ch**a prawda jest raz kupilem i to 1 i ost raz  nazbieram na swoim podwórku,w miescie tez mozna zbierac w parku itp  wystarczy mała latareczka która nie razi i mozna duzo nazbierac  [2012-03-14 21:29]

adamo0

ja z ojcem zawsze robiliśmy w ten sposób:
-czekaliśmy aż zrobi się wieczór,
-znajdowaliśmy jakiś ładny kawał trawnika (najlepiej pomiędzy fundamentem budynku a utwardzonym podłożem),
-wbijaliśmy dwa zaostrzone metalowe pręty (długość ponad 0,5 m ) mniej więcej po środku trawnika (w odległości ok 1 m od siebie) tak aby dwa końce wystawały trochę nad ziemią,
-końce prętów łączyliśmy drutem,
-do jednego końca podłączaliśmy przewód jednożyłowy, a drugi koniec przewodu do jednej dziurki gniazdka 230V (do tej, która iskrzy!!!)
-czekaliśmy aż rosówy przebiją się na powierzchnie i zaczną się ewakuować z tamtego miejsca, -łatwo je pozbierać.

Jak już tak łapiecie to łapcie w dzień(też wyjdą), a łatwiej w razie czego będzie was odszukać.I nie przesadzajcie z napięciem, bo zamiast rosówek wyjdą górnicy. To tak żartem! A tak w ogóle to te rosówki szybko padają i są jak flaki. Najlepiej zbierać wieczorem po deszczu lub kopać.


[2012-03-14 21:36]

cawco

ja z ojcem zawsze robiliśmy w ten sposób:
-czekaliśmy aż zrobi się wieczór,
-znajdowaliśmy jakiś ładny kawał trawnika (najlepiej pomiędzy fundamentem budynku a utwardzonym podłożem),
-wbijaliśmy dwa zaostrzone metalowe pręty (długość ponad 0,5 m ) mniej więcej po środku trawnika (w odległości ok 1 m od siebie) tak aby dwa końce wystawały trochę nad ziemią,
-końce prętów łączyliśmy drutem,
-do jednego końca podłączaliśmy przewód jednożyłowy, a drugi koniec przewodu do jednej dziurki gniazdka 230V (do tej, która iskrzy!!!)
-czekaliśmy aż rosówy przebiją się na powierzchnie i zaczną się ewakuować z tamtego miejsca, -łatwo je pozbierać.

Jak już tak łapiecie to łapcie w dzień(też wyjdą), a łatwiej w razie czego będzie was odszukać.I nie przesadzajcie z napięciem, bo zamiast rosówek wyjdą górnicy. To tak żartem! A tak w ogóle to te rosówki szybko padają i są jak flaki. Najlepiej zbierać wieczorem po deszczu lub kopać.



to spróbuj najpierw tej metody, a potem komentuj kolego... i lepiej nie myśl tyle bo zostaniesz myśliwym...
[2012-03-15 14:38]

cawco

ja z ojcem zawsze robiliśmy w ten sposób:
-czekaliśmy aż zrobi się wieczór,
-znajdowaliśmy jakiś ładny kawał trawnika (najlepiej pomiędzy fundamentem budynku a utwardzonym podłożem),
-wbijaliśmy dwa zaostrzone metalowe pręty (długość ponad 0,5 m ) mniej więcej po środku trawnika (w odległości ok 1 m od siebie) tak aby dwa końce wystawały trochę nad ziemią,
-końce prętów łączyliśmy drutem,
-do jednego końca podłączaliśmy przewód jednożyłowy, a drugi koniec przewodu do jednej dziurki gniazdka 230V (do tej, która iskrzy!!!)
-czekaliśmy aż rosówy przebiją się na powierzchnie i zaczną się ewakuować z tamtego miejsca, -łatwo je pozbierać.



Czy Ty (Wy) wiecie coś o "napięciu  krokowym" ???....
Dziwne, że jeszcze żyjecie???
230V to też jest napięcie... bo prąd zależy od obioru obciążenia.. w tym przypadku grunty ( trawnika) ....... Jeśli Wam się to udawało do dzisiaj, to dziękujcie opatrzności bożej!!!
Życzę długich lat w głupocie.
Aleksander


w głupocie to chyba raczej kolega żyje skoro nie zna sposobu na złapanie rosówek i na takie fora wchodzi


[2012-03-15 14:44]

cawco

ja z ojcem zawsze robiliśmy w ten sposób:
-czekaliśmy aż zrobi się wieczór,
-znajdowaliśmy jakiś ładny kawał trawnika (najlepiej pomiędzy fundamentem budynku a utwardzonym podłożem),
-wbijaliśmy dwa zaostrzone metalowe pręty (długość ponad 0,5 m ) mniej więcej po środku trawnika (w odległości ok 1 m od siebie) tak aby dwa końce wystawały trochę nad ziemią,
-końce prętów łączyliśmy drutem,
-do jednego końca podłączaliśmy przewód jednożyłowy, a drugi koniec przewodu do jednej dziurki gniazdka 230V (do tej, która iskrzy!!!)
-czekaliśmy aż rosówy przebiją się na powierzchnie i zaczną się ewakuować z tamtego miejsca, -łatwo je pozbierać.



Czy Ty (Wy) wiecie coś o "napięciu  krokowym" ???....
Dziwne, że jeszcze żyjecie???
230V to też jest napięcie... bo prąd zależy od obioru obciążenia.. w tym przypadku grunty ( trawnika) ....... Jeśli Wam się to udawało do dzisiaj, to dziękujcie opatrzności bożej!!!
Życzę długich lat w głupocie.
Aleksander



w głupocie to chyba raczej kolega żyje skoro nie zna sposobu na złapanie rosówek i na takie fora wchodzi



...i na elektrodzie znalazłby dużo ciekawych dla siebie tematów na które mógłby się wymądrzać

[2012-03-15 14:47]

adamo0



Jak już tak łapiecie to łapcie w dzień(też wyjdą), a łatwiej w razie czego będzie was odszukać.I nie przesadzajcie z napięciem, bo zamiast rosówek wyjdą górnicy. To tak żartem! A tak w ogóle to te rosówki szybko padają i są jak flaki. Najlepiej zbierać wieczorem po deszczu lub kopać.



to spróbuj najpierw tej metody, a potem komentuj kolego... i lepiej nie myśl tyle bo zostaniesz myśliwym...

                                                                                                                                  Niestety próbowałem! I w dalszym ciągu twierdzę że tak łapane rosówki szybko zdychają. Jak chcesz to łap w ten sposób, bo kto ci może ci zabronić? A jak żartów nie znasz to też twój problem.
[2012-03-15 15:48]

Jedni piszą "TAK" a inni "TAK". Trudno Was wszystkich wykapować!? Ja na zdjęciu podaje FAKTY. W dniu 14 marca 2012 o godzinie 8 rano znalazłem rosówkę na asfalcie!. Zdjęcie i wpis do wglądu:
http://forum.wedkuje.pl/post/rosowka-z-2012-roku/442481/0
[2012-03-15 16:21]

ryukon1975


Zgadzam się.Też tak czyli przy użyciu prądu pozyskiwałem rosówki w chwilach "kryzysu".
Niestety rosówki źle znoszą takie "zabawy". Gdy ziemia jest dość mokra potrafią się rozrywać przy wychodzeniu z ziemi a nawet jak przeżyją to nadają się tylko do użytku tego samego dnia bo osłabione nie przeżyją przechowywania.
Tak jak napisałem na początku pozyskuję rosówki w ten sposób tylko jak muszę,dlatego że zbierane nocą na rosie są nieporównywalnie bardziej żywotne i naturalnie się zachowują.
Wyciągnięte przy użyciu prądu wyglądają jak bokser po dwóch nokautach.:)
[2012-03-15 16:26]

cawco



Jak już tak łapiecie to łapcie w dzień(też wyjdą), a łatwiej w razie czego będzie was odszukać.I nie przesadzajcie z napięciem, bo zamiast rosówek wyjdą górnicy. To tak żartem! A tak w ogóle to te rosówki szybko padają i są jak flaki. Najlepiej zbierać wieczorem po deszczu lub kopać.



to spróbuj najpierw tej metody, a potem komentuj kolego... i lepiej nie myśl tyle bo zostaniesz myśliwym...

                                                                                                                                  Niestety próbowałem! I w dalszym ciągu twierdzę że tak łapane rosówki szybko zdychają. Jak chcesz to łap w ten sposób, bo kto ci może ci zabronić? A jak żartów nie znasz to też twój problem.


...znam się na żartach ale nie mogę pozwolić, żeby ktoś wysnuwał wnioski na podstawie hipotetycznych rozważań. Żeby czemuś  zaprzeczyć i wypowiedzieć się na dany temat, najpierw trzeba to sprawdzić empirycznie...
[2012-03-15 18:41]

...znam się na żartach ale nie mogę pozwolić, żeby ktoś wysnuwał wnioski na podstawie hipotetycznych rozważań. Żeby czemuś  zaprzeczyć i wypowiedzieć się na dany temat, najpierw trzeba to sprawdzić empirycznie...





Te Twoje "EMPIRYCZNIE" jest nie na miejscu. Bo ja podejrzewam, że więcej doświadczenia ma kolega olek 2000, który łowi już od 1954 roku i hefeed8, który już spraktykował zachowanie rosówki "po porażeniu prądem". Pozdrawiam Bogdan
[2012-03-15 19:25]

cawco

...znam się na żartach ale nie mogę pozwolić, żeby ktoś wysnuwał wnioski na podstawie hipotetycznych rozważań. Żeby czemuś  zaprzeczyć i wypowiedzieć się na dany temat, najpierw trzeba to sprawdzić empirycznie...





Te Twoje "EMPIRYCZNIE" jest nie na miejscu. Bo ja podejrzewam, że więcej doświadczenia ma kolega olek 2000, który łowi już od 1954 roku i hefeed8, który już spraktykował zachowanie rosówki "po porażeniu prądem". Pozdrawiam Bogdan





hmm... łowi od 1954r. -to znaczy, że wszystko wie... żal
[2012-03-16 11:36]

cawco

...znam się na żartach ale nie mogę pozwolić, żeby ktoś wysnuwał wnioski na podstawie hipotetycznych rozważań. Żeby czemuś  zaprzeczyć i wypowiedzieć się na dany temat, najpierw trzeba to sprawdzić empirycznie...





Te Twoje "EMPIRYCZNIE" jest nie na miejscu. Bo ja podejrzewam, że więcej doświadczenia ma kolega olek 2000, który łowi już od 1954 roku i hefeed8, który już spraktykował zachowanie rosówki "po porażeniu prądem". Pozdrawiam Bogdan





hmm... łowi od 1954r. -to znaczy, że wszystko wie... żal


w takim razie niech on się tylko wypowiada i niech go wszyscy słuchają

[2012-03-16 11:46]

owczarki

ja z ojcem zawsze robiliśmy w ten sposób:
-czekaliśmy aż zrobi się wieczór,
-znajdowaliśmy jakiś ładny kawał trawnika (najlepiej pomiędzy fundamentem budynku a utwardzonym podłożem),
-wbijaliśmy dwa zaostrzone metalowe pręty (długość ponad 0,5 m ) mniej więcej po środku trawnika (w odległości ok 1 m od siebie) tak aby dwa końce wystawały trochę nad ziemią,
-końce prętów łączyliśmy drutem,
-do jednego końca podłączaliśmy przewód jednożyłowy, a drugi koniec przewodu do jednej dziurki gniazdka 230V (do tej, która iskrzy!!!)
-czekaliśmy aż rosówy przebiją się na powierzchnie i zaczną się ewakuować z tamtego miejsca, -łatwo je pozbierać.



Czy Ty (Wy) wiecie coś o "napięciu  krokowym" ???....
Dziwne, że jeszcze żyjecie???
230V to też jest napięcie... bo prąd zależy od obioru obciążenia.. w tym przypadku grunty ( trawnika) ....... Jeśli Wam się to udawało do dzisiaj, to dziękujcie opatrzności bożej!!!
Życzę długich lat w głupocie.
Aleksander



mądrze powiedziane ale ....chęć darmochy jest silniejszy u niektórych 

[2012-03-18 19:21]

owczarki

szukam rosówek kalifornijskich w duzych ilościach gdzie można kupić bo znalazłem tylko 1 gościa który sprzedaje 500sztmałych za 50zł<łącznie z wysyłką> są gdzieś tansze [2012-03-18 19:23]

cawco

szukam rosówek kalifornijskich w duzych ilościach gdzie można kupić bo znalazłem tylko 1 gościa który sprzedaje 500sztmałych za 50zł<łącznie z wysyłką> są gdzieś tansze






nie wiedziałem, że istnieją rosówki kalifornijskie... o dżdżownicach kalifornijskich słyszałem ale o rosówkach...
[2012-03-23 15:47]

Dla kolegi "Jarek11", Jarka niedowiarka;) Złapane dosłownie przed chwilą, dla lepszego zdjęcia pozowanie w domu. A nie były to pierwsze rosóweczki złapane przeze mnie w tym roku bo dwa dni wcześniej już dorwałem 2 sztuki lecz nie chciało mi się im robić foty. Oczywiście to dopiero początek ale z każdą dobą bez przymrozków będzie coraz lepiej.



[2012-03-23 21:19]

Rosówki już powoli wychodzą, byłem dzisiaj na zwiadach i wieczorem uzbierałem litr (będzie jutro na rybki). Więc powoli można już zbierać. Powodzenia w łapaniu.  [2012-03-23 21:32]

Diablo

Tydzień temu przez pół godziny ukopałem sztuk 2 :(
[2012-03-23 21:38]

cawco

ja z ojcem zawsze robiliśmy w ten sposób:
-czekaliśmy aż zrobi się wieczór,
-znajdowaliśmy jakiś ładny kawał trawnika (najlepiej pomiędzy fundamentem budynku a utwardzonym podłożem),
-wbijaliśmy dwa zaostrzone metalowe pręty (długość ponad 0,5 m ) mniej więcej po środku trawnika (w odległości ok 1 m od siebie) tak aby dwa końce wystawały trochę nad ziemią,
-końce prętów łączyliśmy drutem,
-do jednego końca podłączaliśmy przewód jednożyłowy, a drugi koniec przewodu do jednej dziurki gniazdka 230V (do tej, która iskrzy!!!)
-czekaliśmy aż rosówy przebiją się na powierzchnie i zaczną się ewakuować z tamtego miejsca, -łatwo je pozbierać.



Czy Ty (Wy) wiecie coś o "napięciu  krokowym" ???....
Dziwne, że jeszcze żyjecie???
230V to też jest napięcie... bo prąd zależy od obioru obciążenia.. w tym przypadku grunty ( trawnika) ....... Jeśli Wam się to udawało do dzisiaj, to dziękujcie opatrzności bożej!!!
Życzę długich lat w głupocie.
Aleksander



mądrze powiedziane ale ....chęć darmochy jest silniejszy u niektórych 


...raczej napisane.
[2012-04-21 23:18]

andrzej190670

Rosówki prądem ?? Ludzka głupota nie zna granic. [2014-01-08 11:59]