Zaloguj się do konta

Raj dla kłusowników

utworzono: 2008/07/10 21:40
PIet

Od kilku lat wędkuję na Oławce, jest rzeczką może i małą ale bogatą w rozmaite gatunki ryb Byczki, płocie, karpie, liny, szczupaki można spotkać też sandacze, sumy nie piszę o okoniach, leszczach i podobnych gatunkach, często jak siedzę widzę spiningistów wyciągających przez cały rok wszystko co się zachaczy o blachę bez względu na wymiar czy okres ochronny. Ja jeszcze nigdy nie widziałem tam straży rybackiej ani policji oczywiście mogę dzwonić po straż ale zanim przyjadą ich już dawno nie będzie. W miejscach gdzie tylko wędkarze się zapuszczają jak na ironie kontrole są bardzo częste. [2008-07-10 21:40]

Witajcie koledzy. Kłusownistwo jest coraz większą plagą na naszychi tak coraz bardziej zniszczonych wodach.Dużo wędkuje w okolicach mojego miasta Poznania i tu aż tak nie jest to widoczne.Drugim regionem gdzie spędzam dużo czasu jest Pojezierze Drawskie.Jest tu nie zliczona ilość pięknych jezior ale miejscowi nie zważając na nic klusują wszystkimi możliwymi sposobami.Siatki to chleb powszedni ale na szczęście nie sieją takiego spustoszenia jak głupki z prądem.Po przepłynięciu ekipy z grzałką zostaje cała masa małych rybek które kończą swój żywot i nie są zabierane.Ostatnio łowiąc z nocy miałem wyrzucone daleko dwe wędki na węgorza.Po około godzinie okazało się że w ciągu godziny na moich zastawach zostały rozciągnięte dwa sznury węgorzowe po 100 haków każdy.Udało mi się oba wyciągnąć.Oczywiście na hakach same niewymiarowe płotki.Kolesie są 200 haków w plecy.W ww regionie kłusownictwo jest chyba sposobem na życie.Kolejny przykład gospodarstwo agroturystyczne ,gość ma staw ok. 300 metrów od zabudowań co nie przeszkadzało kłusolomw jego całkowitym przetrzebieniu.A najsmutniejsze w tym wszystkim jest to że pieniądze pozyskane ze sprzedaży ryb nie idą na życie i tak ubogich rodzin a są w 100 % przepijane.I tak wkółko.Mówie wam ręce opadająDobrze że kłusownicy trzymają się z daleka od wód Drawieńskiego Parku Narodowego tam strażnicy robią dobrą robote.I tak trzymać.Wielki słowa uznania dla PSR oraz dla społeczników. [2008-08-16 08:41]

dany21

wszędzie jest tak że jak ktoś kłusuje to wtedy kontroli niema a jak człowiek sobie spokojnie wędkuje to wtedy jest nekany kontrolami. [2008-08-20 01:36]

Magik

Koledzy ją wędkuje jakieś dwa sezony,więc jestem młodym stażem wędkarzem oczywiście płace składki ale jeszcze ani razu nie miałem kontroli a chetnie bym chciał doświadczyć jak to jest kiedy podchodzi do ciebie dwóch strażników i żądają karty wędkarskiej i podejrzanie patrza się na ciebie.spodziewając się że zaraz znajdą z 10 nie wymiarowych szczupaków przy tobie.Ale nic z tego zawsze tak jest i tak będzie że jeśli już pojawią się strażnicy to magluja wszystkich nad wodą tylko nie kłusoli bo tak jest łatwiej,szybciej i bezpieczniej.A problem kłusowników,jakby ich nie dotyczy ba nie ma przecież żadnego kłusowania [2008-11-07 19:20]

mapet77

Strażnicy wędkarscy nie podchodzą do kłusoli, bo są gorzej "uzbrojeni" od nich. I nie chodzi mi o dosłowne słowa znaczenie tylko nie mają aparatu prawnego, który zezwalałby im na wyegzekwowanie kary. Aby udowodnic, że dany osobnik kłusuje musieliby miec to ":czarno na białym", dlatego wolą się czepiac nas, przeciętnych wędkarzy i jak powiedział Magik "...maglowac wszystkich nad wodą tylko nie kłusoli" Pozdrawiam [2008-11-09 10:07]

Bop

mi się wydaje że kłusownicy robia to z pazerstwa. może oglądaliście to już ale dobry reportaż http://pl.youtube.com/watch?v=az3_rlE2m4g . oni juz maja poprzestawiane w baniach, są porąbani i tyle. [2008-11-09 16:06]

Bop

no ja bym się z tym nie zgodził. według mnie jest zamało strażnikow i oni nie są w stanie wszystkiego przypilnować.
co do czepiania się wędkarzy to też się nie zgadzam. nie wiem jak tam jest u Was w innych okręgach ale u mnie przeważnie chodzi jeden z PSR i dwuch z SSR i za każdym razem wspominam dobrze. sprawdzą, pogada się, miła rozmowa i nie czułem zeby mnie sie czepiali. no ale tych kontroli można policzyć na palcach rąk, w moim całym wędkowaniu. [2008-11-09 16:22]

balboa

popieram kolege Bop strażników PSR jest poprostu zbyt mało to kropla w morzu potrzeb. Dobrze, że są jeszcze SSR bo by była katastrofa na wodach, bydło ( czytaj kłusownik) przetrzebiło by wszystko co pływa. [2008-11-09 22:49]

mapet77

Pamiętam, jak kiedyś po głowie chodziła mi mysl "zostań członkiem SSR-u, będziesz mógł wpłynąc na poprawę jakości i stanu naszych wód..." i co??? i nic, przeszło mi, ponieważ zrozumiałem, że to tylko może źle wpłynąc na moje zdrowie psychiczne. Po co się męczyc nad wodą, kolejny raz łapiąc na kłusowaniu tego samego osobnika??? Odpuściłem i jestem zdrowszy. Pozdrawiam. [2008-11-10 20:56]

pike2

ile razy jestem nad wodą to zawsze widze jak ktos bierze jakiegos niewymiarka, są to przeważnie miejscowi i kart wedkarskich napewno tez nie mają, ale jak tu takim uwage zwrocic, nie ma na nich siły. W pewien letni dzień spokojnie sobie siedząc nad małą rzeczką widziałem jak czterech łepków z siecią w wodzie kłusują, jak tylko mnie mineli to zadzwoniłem na policje, powiem nawet szybko przyjechali ale co z tego ze kłusole mieli juz co chcieli i poszli do swojej wsi. A tak w ogóle to jeszcze nigdy kontroli nie spotkałem nad wodą, nawet nie wiem jak to wygląda i mysle ze sie nie dowiem, bo oni chyba nie istnieją, nad naszymi wodami zapanowała przerazająca samowolka. CO ROBIĆ!!! [2008-11-11 00:54]

marcinsala

Kolego nic na to nieporadzimy dopoki koła nie zaczną pilnować sprawdzac na naszymi wodami bedzie coraz gorzej powiem tylko tyle z roku na rok kłusoli jest coraz wiecej przyklad:2 lata temu czy rok temu łowilem dosyc sporo ryb na pobliskiech akwenach pamietajaco mysleze zawsze stosowalemzasade "no kill"
w tymroku zlowilemjakies resztki i nie moge sie nawet niczym zabardzo pochwalic
a to wszystko wina kłusoli i tzw."miesiarzy"ich tez nie znosze przyjedzienad wode poto zeby wziasc komplecik i do domu beznadziej ni ludzie a takich jest wiecej takze oprocz czestszej strazy to i przepisy powinno sie troszke zmienic w coniektorych okregach PZW [2008-11-11 10:59]

t12tom

Chłopaki, przestańcie narzekać. Dzwońcie zawsze w takich przypadkach po policję. Pójdzie fama że tu sprawdzają i będzie spokój. W minionym roku sam wzywałem kontrole w kilku miejscach gdzie nikt się nie odważył tego zrobić. Wierzcie, na jakiś czas pomogło. Trzeba to tylko powtarzać, oraz nie bać się zwrócić uwagi. Ale naród polski tylko płacze po fakcie. [2008-11-13 21:10]

pike2

Tak zwróć im uwagę jak oni zawsze są w kilku a ja sam, wtedy to prędzej będe musiał zadzwonić na pogotowie żeby po mnie przyjechali a nie na policję. [2008-11-17 21:05]

orda

Witam. Narzekanie na wszystko jest takim samym sposobem na życie jak bierność w działaniu. Na początku roku okręgi będą przeprowadzały szkolenia dla chętnych do działania w SSR. Proponuję zebrać zgraną paczkę, przejść szkolenie i popilnować najbliższych wód. Samemu nic się nie zdziała, ale we cztery osoby na kontroli można zdziałać wiele dobrego. Dobrze byłoby wciągnąć do takiej działalności przynajmniej jednego policjanta (wśród nich też są wędkarze). Ręczę, że po około dwóch latach intensywnego działania takiej ekipy mielibyście mniej nieuprawnionych nad swoimi wodami i prawdopodobnie więcej członków Koła opłacających składki. Kary za "nieprawne" łowienie mogą być całkiem niemałe. Jako przykład: na terenie, gdzie działa SSR mojego Koła, rekordzistą jest "nieuprawniony", który został ukarany jednorazowo mandatem 850 zł. Nie wszyscy z nas muszą pływać za kłusolami łodziami z bronią i jakimś super wyposażeniem. Wystarczy odrobina "aktywności społecznej", a może być dużo lepiej niż obecnie. Z wędkarskim pozdrowieniem. [2008-12-06 21:27]

rawa19

niestety ja na narzekaniu nie poprzestałem. byłem ostatnio na zebraniu sprawozdawczo-wyborczym swojego koła(kalisz miasto) z zamiarem zabrania głosu. niestety byłem jedyną osobą, której się bieżąca polityka koła nie podobała i dopuszczono mnie do głosu tylko raz. potem szanowne gremium wybrało pomiędzy sobą władzę, z resztą tą samą która była do tej pory, i na tym się skończyło. więc nad wodą też się nic nie zmieni, włącznie z kontrolami. pozostaje tylko satysfakcja że próbowałem, chociaż to marne pocieszenie. [2009-02-14 16:51]

Zgadza się t12tom Prewencja przede wszystkim!
Jak ktoś jest świadkiem kłusownictwa, to powinien bezwzględnie powiadomic PSR, policję lub straż miejską albo gminną. Jak parę razy pojawią się służby nad wodą, to kłusole zorientują się chociaż, że ich proceder nie jest niezauważalny. Nie można podchodzic w ten sposób, że ja nie zadzwonie, bo zanim przyjadą...itd
takie zachowanie to jest nic innego jak społeczne przyzwolenie dla kłusoli na ich proceder. Poza tym jak się panowie policjanci przejadą od czasu do czasu nad wodę, to przy okazji świeżego powietrza się nawdychają:)Nawet jeżeli straży rybackiej mamy za mało, to niech pokazują się tam, gdzie jest duża presja kłusoli, zamiast chodzic po brzegu od wędkarza do wędkarza i męczyc. Swoja drogą ciekaw jestem jak siedzi 60 wędkarzy w weekend nad obleganym akwenem to ilu z nich dostaje kary i za co. Jak jestem nad zaporówką u siebie w okręgu i widzę jak straż chodzi i sprawdza wedkarzy a w tym samym momencie 20 km dalej na rzece np Radomka kłusole ciągną siatami to mnie krew zalewa i pytam się grzecznie panów dlaczego tam, czy tam nie zajrza, to oni twierdzą z rozbrajajaca szczerością, ze jest ich za mało. Więc ja się pytam po jaką cholere oni tu chodzą i d... zawracają jak tam ryby ciągna całymi siatami. Przecież kłusol nie usiadzie miedzy nami nad wodą jak wie, że tu codziennie panowie karty sprawdzaja i siaty trzepią. Ręce opadają Panowie i Panie! Jeszcze raz Prewencja przede wszystkim! [2009-02-14 18:32]

ja1cek

"Jak ktoś jest świadkiem kłusownictwa, to powinien bezwzględnie powiadomic PSR, policję lub straż miejską albo gminną. "popieram!!! I tak będę robił! Pozdrawiam [2009-02-14 20:12]

Siarra

Proceder związany z kłusownictwem trawa od "wieków" i pewnie nigdy nie uda się wyeliminować tego plugastwa ale zawsze możemy coś zrobić my jako wędkarze.Jak najbardziej jestem za tym aby powiadamiać odpowiednie służby w celu interwencji jeśli coś zauważymy.Niestety nie zawsze ktoś przybędzie na czas. Zaczepiłem kiedyś sieć kłusolską podczas spiningowania na Wiśle, zgłosiłem to oczywiście na Policję ale przez 2 godz. nikt się nie zjawił.Ponoc były ważniejsze sprawy.Oczywiście kłusolski obserwator widział że zauważyłem jego "narzędzie".Byłem z trzema kolegami postanowiliśmy więc ściągnąć sieć która była połączona jeszcze z inną i miała ok 50 m dł. spaliliśmy ją "komisyjnie" i bez przeszkód oddaliliśmy się z łowiska.
W tym przypadku nie było problemów.pozdrawiam [2009-02-14 22:49]

Siarra gratuluje postawy!!! Ja kiedyś miałem podobną sytuację. Na wiśle koło Puław łowiłem z kolegami w zakolu na feedera i też ścągnąłem tzw bęben postawiony przy wlocie nurtu do zakola. Był pusty, więc pewnie dopiero założony. Koczowaliśmy do następnego dnia i byliśmy ciekawi kiedy kłusole przyjdą po niego i jak się już zwinęliśmy i jechalismy po wale, to minęliśmy się z dwoma rowerzystami. Z ciekawości zawróciłem, Zebyś ty widział ich determinację. Najpierw szukali sznurka, żeby wyciągnąc bęben (był przwiązany jednym końcem do bębna a drugim do krzaka na brzegu)kleli wszystko i wszystkich jak nie znaleźli z wiadomych przyczyn oczywiście nie mogli go znaleźc. w końcu jeden z nich się rozebrał do slipek i siup ... do wody a tu wiosna 10 st. na plusie!, woda może 5 st.! ale co tam, przecież ryby trzeba wyciągnąc. To świadczy o tym jak zdeterminowani i chorzy na umyśle są kłusole!!! [2009-02-15 11:04]

co to jest SSR [2009-02-16 14:22]

SPOŁECZNA STRAŻ RYBACKA [2009-02-16 14:58]