Zaloguj się do konta

Przechowywanie ryb

utworzono: 2009/12/04 11:36

Panowie , koledzy o zawodach można wiele .Wszystko zależy od organizatorów , jeżeli oni wprowadzą limity , rozmiary itp to wszyscy zawodnicy będą musieli do tego się dostosować i kropka . Sam biorę udział w zawodach i wiem jak to jest . Ścierałem się z zawodowcami i amatorami i utkwiło mi parę słów cytuję ( ... proszę o rozsądne sypanie i nie wrzucanie więcej niż 5 L robali ...) ? No ciekawe ja wiaderko po śledziach i wysłużony bacik i jak bumerang wraca pytanie co ja tu robię ? Jeżeli chodzi o rybę po takich zawodach to moim skromnym zdaniem wystarczy odpowiednia średnica i długość siatki , przy okazach i rybie prawnie chronionej bezpośrednie warzenie i mierzenie po wycholowaniu . Zawody bezzanętowe , to jest to .





[2009-12-05 22:15]

I obojętnie jaka wielka jest siata, jeśli mamy w niej kilkadziesiąt sztuk drobnicy, ryby będą się ocierać. A jeśli mimo wszystko przetrwają w niezłej kondycji, to potem tę siatę trzeba wytargać z wody. Rybki się nam ładnie poukładają w siacie, jak sardynki na dnie i sprasują się pięknie pod własnym ciężarem. Potem przystępujemy do ważenia i wreszcie wysypujemy z siaty jej zawartość, bo nikt nie będzie wybierał tych ryb po jednej i wypuszczał.

Czy ma to wpływ na stan ryb? Ja myślę, że jednak ma. No i dodatkowo rybki są wyplute jak landrynki, bo zamiast trafiły do siaty, przez kilka godzin robiły za odkurzacz. Jak się czuje człowiek po kilku godzinach sraczki?

Coś mi się zdaje, ze w tej materii raczej nikt mnie nie przekona że jest inaczej.
[2009-12-05 22:46]

*zanim trafiły do siaty. [2009-12-05 22:48]

pisaq

Dlatego zaproponuje takie rozwiązanie w Kole.
Jak przejdzie w Kole to może pójdzie i wyżej.
Okaz, ryba większa na której przechowanie nie jesteśmy przygotowani - natychmiastowe ważenie, zapisanie punktów i "strzałeczka".

Właśnie żeby te nasze zawody szły na jakość, nie na ilość...
O ile ciekawiej byłoby, gdyby zwycięzca miał na koncie 2 duże liny, 3 piękne leszcze, kilka płoci i karasi, zamiast 3kg płoteczek.
Co? Niemożliwe? Przecież mają swoje cudne zanęty które tak zachwalają.
Jest taka zanęta jak "Duży leszcz" ;d czemu jej nie używają? Czyżby to była bajka? :p [2009-12-06 03:13]

Czytając posty w tym temacie na początku doszedłem do wniosku, że mnie ten temat nie dotyczy. Ja z wiadomych powodów nie mam siatki bo jest mi nie potrzebna. Przypomniałem sobie jednak, że w mojej graciarni znajdują się dwie rzeczy, które są w pewnym sensie jej substytutami.
Pierwszy z nich, którego już teraz nie zabieram na ryby to worek karpiowy. Służy on do przechowywania karpi na zawodach. Pozwala też przechować karpia w dobrej kondycji przez kilka godzin. Można więc w nim przytrzymać karpia złowionego w nocy aby zrobić sobie z nim zdjęcie o świcie. Kiedyś ten worek woziłem za każdym razem ale nigdy go nie użyłem. Dziś widzę bezsens jego zastosowania w moim przypadku.
Drugi z nich to statyw do aparatu. Należę do ludzi, którzy lubią mieć pamiątkowe zdjęcie z okazem ryby a niestety często jeżdżę na ryby sam. Statyw pozwala mi zrobić sobie takie zdjęcie by zaspokoić swoją próżność.
Tak naprawdę siatka i statyw są w pewnym sensie narzędziami tortur dla ryb nawet tych wypuszczonych.
Może kiedyś dorosnę do poziomu Grzegorza, póki co jednak wożę ten statyw ze sobą.
Pozdrawiam wszystkich biorących udział w tej dyskusji. [2009-12-06 12:10]

To jest oczywiste , że czynimy zło . Dużo jest zła na świecie a naszym zadaniem jest je minimalizować i nie czynić zła . Jedni łowią na patelnie inni znów na medal a jeszcze inni dla fotki . Biedne rybki ile one muszą przejść ? No cóż , tak już jest i będzie do puki będzie co i gdzie łapać . [2009-12-06 14:12]

Tak.... czynimy zło. Pocieszam się tylko tym, że jeszcze wielu z nas o tym wie i czuje wagę problemu. Niestety, najwięcej zła wyrządzają ci, którzy nie dopuszczają istnienia tego problemu do swej świadomości. [2009-12-06 18:08]

grzegorzk75

Jak miło - gawęda bez drapania :)

Ja na zawody wcale nie chodzę, bo mi po prostu żal łowionych ryb,
Siatkę posiadam dość sporą, do niej tylko to co wiem że zabiorę do domu,
Wszelkie ryby "przypadkowe" lub nazwijmy to "nieatrakcyjne" zaraz wracają do wody,
Myślę, że nie potrzebuję mega siaty bo zwyczajnie zabieram tylko tyle żeby starczyło na posiłek dla trojga ludzi, a mimo to siatka moja jest spora :)
Co do zdjęć ze złowionymi rybami, mam ich nie wiele bo robi mi je żona ( jak ma wenę :) ) ja nie zabieram ze sobą aparatu nad wodę.
[2009-12-06 18:39]

Tak GHOSTMIRZE masz racje , dlatego trzeb uświadamiać brać wędkarską , co się dzieje z rybą i w jaki sposób robić , żeby tego zła było mniej . Dlatego takie dyskuty są potrzebne , ale czy coś one zmienią ? Na pewno tak . Powiem Ci tylko jedno , gdy przyjdą ciepłe dni to zacznę znowu krzyczeć zawody bezzanętowe i mam nadzieje , że ktoś usłyszy moje wołanie . Na pewno wpłynie to na ilość ryb a to się ma do tematu . [2009-12-06 19:56]

pawelz

Witam ponownie. Wywiazala sie ciekawa dyskusja. Ale zwroccie uwage, ze nie padla ani jedna odpowiedz na postawione pytanie, czemu tak niektorzy robia.
Nie pytam o zawody, bo wtedy to jasne. Trzeba ryby jakos przechowac do wazenia. Inna sprawa to moj stosunek do zawodow. I tu raczej nie bede rozwijal tematu ;).
A propo zawodow. Muchowe zawody w 90% (jesli nie wiecej) obecnie odbywaja sie na zywej rybie. Nie startuje w zadnych, ale z racji czestego przebywania na forach muchowych czytam o zawodach.
Jesli ktos lowi metoda gruntowa, i chce zabrac ryby, zwlaszcza jesli to plotki, okonki czy inna drobna ryba, to nie ma nic dziwnego ze laduja one najpierw w siatce.
Bylbym hipokryta gdybym napisal ze tylko nokill. Sam w roku zabijam kilka ryb. Jest to ok 5 jazi plus teczaki z CP. Biore ryby tylko jesli spelnione sa dwa warunki. Wiem ze zona je zje w ciagu max jednego dnia od zlowienia i ze zabranie ryby nie przyniesie wiekszego uszczerbku dla lowiska w ktorym ryby zlowilem. Dlatego tez nie jadlem tatara z lipienia juz z 5 lat :(. A przepadam za nim. Ale coz. Populacja lipienia na "dzikich" lowiskach jest tak przetrzebiona ze puszczam wszystkie bez wyjatku.
Tak ze podsumowujac.
Zabieramy ryby ale boimy sie ze sie zpsuja, czy tez z innych powodow wrzucamy je do siatki - to rozumiem.
Zawody - tez moge zrozumiec, choc zawodow nie popieram.
W innych przypadkach - trudno mi to pojac. [2009-12-07 09:41]

Zatem odpowiadam.
Jeśli jesteś nad wodą i widzisz:

a) wędkarz ze sprzęciorem za ciężkie pieniądze, obok same fikuśne sprawy typu namiot karpiowy za 3.000, lśniące tripody, centralki, łódka za 5 patoli, gość w ciuchach z kosmosu, a siedzi i wrzuca do siaty "ryp za rypem", wszelki drób i co tam zawiśnie, to widzisz najgorszego mięsiarza z możliwych do spotkania. On te ryby wali do siaty, bo jest nienażarty!
b) obserwujesz gościa w skromnych ciuchach, operującego skromnym sprzętem, kiblującego w namiociku za 100 zet, uśmiechniętego, który pomacha na powitanie i pogada, zauważasz nagle, że ten gość wrzuca do siatki tylko którąś tam rybę z kolei a resztę wypuszcza i nie rzuca tymi rybami, ale każdą traktuje w miarę delikatnie, to on te ryby trzyma w siatce by je przechować, bo ma zamiar trochę tych ryb zabrać - i to jest postawa poprawna i godna naśladowania.
c) Widzisz zarośniętego, chyba śmierdzącego menela, ze sflaczałym pontonem, sprzęt dowolny, bo w tym przypadku nieważny, wokół walają się puszki po chmielu, butelki po życie, syf się piętrzy na stanowisku, i w ogóle jest nijak, i widzisz jak wali ryby do siaty, a po jego odjeździe jest w wodzie pełnio łuski, wala się zanęta, w trawie jest pełno główek małych rozmiarami( czasem i tych wielkich główek), to wiesz, że był to przepity imbecyl, który nie zeżre tego co złowił, ale podzieli wszystkich po drodze a drugą połowę odda kolesiom w barze, albo zniszczy. To jest mięsiarz obrzydliwy, on te ryby wali do siaty, bo ma tylko jeden cel: złowić dużo i niepotrzebnie.
d) Widzisz człowieka który zabiera wszystko co złowił. Nie możesz go rozgryźć, bo po ciuchach ocenić nie sposób, sprzęt jest dość prosty i niedrogi, przyjechał na jakimś starszym rowerze. Człowiek ten wrzuca do wody kilka kul zanęty i siada na wiaderku. Obserwujesz. Ryby nie biorą, a gość siedzi cierpliwie i co jakiś czas do siatki trafia rybka. W siatce jest tego kilka sztuk, ale nie ma licznych brań. Gość pakuje się pod wieczór i żegna się życząc Ci powodzenia. Albo ryba bierze jak głupia, a wtedy facet po złowieniu jakiejś (w sumie niewielkiej ) ilości ryb, po kilku godzinach pakuje fanty i wraca do domu, to on te ryby trzymał w siatce po to, by je zabrać do domu, bo jest to dla jego rodziny sposób na prawie darmową kolację, a może chce zrobić zapas na zimę, bo w zimie nie łowi , a że jest bezrobotny, to jakiś zysk z tej ryby po zjedzeniu jej będzie miała cała rodzina. Ci są nieszkodliwi.
e) Widzimy kilku kolesi, którzy walą z łódki zanętę w hurtowych ilościach, maja teamowe koszulki i kołowroty o średnicy beczki od piwa. Lulają się browarami, a w siatach pluskają się karpuchy, lechy, szczupasy. Po zasiadce, po południu zaczynaja wyjmować te ryby i zaczyna się photo art session. Na zmianę biorą te ryby w łapki, pstrykają, pozują, trwa to ładnych kilka chwil (abu i dłużej). Po czym ryby z głośnym pacnięciem lądują w wodzie, ale tylko częściowo, bo resztę trza zabrać do chałupy. Ci są w moich oczach wrogami nr1. Tych nienawidzę i mógłbym nawet dać takiemu w ryj. Oni ryby w siatach trzymają dla własnego ego.
f) Widzisz jak sportowiec ładuje do siaty rybki, potem je targa w siacie sprasowane do ważenia i wreszcie wysypuje to wszystko do wody. Jeden robi to nieświadomie, a pośrednio by podbudować swą wartość i jak wygra to fajnie a jak nie to pal licho - ten nie ma świadomości co robi i dla niego nie jest jeszcze zbyt późno na oświecenie.
Ale drugi robi to z premedytacją. Dobrze wie, że czyni zło i wyrządza krzywdę żywemu stworzeniu. Dla niego liczy się tylko kolejny kurzołap na półeczce jego egoistycznej postawy. Ten trzyma ryby w siatce dla blichtru i chwały. Jest to wyjątkowo marny materiał na wędkarza i z takim już nic się nie da zrobić.
g) Wypasiony sprzęcior, szmaty z Ameryki, ale gość rybę mierzy, może robi fotę i uwalnia z pietyzmem. Siaty nie potrzebuje, a jeśli już, to zabierze sobie jedną, dwie sztuki. Ten trzyma w siacie rybę tylko w celu jej zabrania. W moich oczach jest pasjonatem. A swój materialny status stawia jako ostatnią ważną w życiu sprawę.
h) Wszyscy ci, co siat nie muszą używać, bo ryb nie zabierają. No ale o nich nie trzeba mówić w tym temacie.

Czy taka odpowiedź jest wystarczająca?
[2009-12-07 10:41]

Dla mnie odpowiedź nadto wystarczająca:)Pozdrawiam Mirek. [2009-12-07 16:29]

Rozbujałeś się , ale to dobrze na pewno twój krzyk zostanie usłyszany i mam nadzieje ,że coś zmieni w tej całej wizji lepszego świata . Pozdrawiam wszystkich wizjonerów .
[2009-12-07 19:47]

dariuszdyl

My już drugi rok z rzędu organizujemy Takie zawody spinningowe
I Puchar Naszych Łowisk - Wizna 2008 
II Towarzyskie Zawody o Puchar Naszych Łowisk
Zawody Spinningowe rozgrywane są według zasady - ZŁÓW, ZRÓB ZDJĘCIE i WYPUŚĆ. [2009-12-07 21:29]

dariuszdyl

Coś mi linki nie weszły
I Puchar - http://www.naszelowiska.pl/2008/10/17/relacja-i-towarzyskie-zawody-o-puchar-naszych-lowisk/
II Puchar - http://www.naszelowiska.pl/2009/11/16/ii-towarzyskie-zawody-o-puchar-naszych-lowisk-relacja/ [2009-12-07 21:31]