Porażki wędkarskie

/ 8 odpowiedzi
Do tego sezonu byłem nastawiony wyjątkowo optymistycznie. Jeszcze pod koniec ubiegłego obiecałem sobie, że w tym roku znaczki kupię zaraz w styczniu i jak tylko aura pozwoli to od razu nad wodę. Wystrugałem nawet kilka nowych woblerów i przynajmniej kilka razy w tygodniu przeglądałem pudełka fantazjując co na nie złowię. Im bliżej stycznia tym częściej rozmyślałem gdzie się wybiorę, aż nadszedł ten dzień!!!! 6 stycznia rozpoczęłam sezon:-) Jak zawsze przed wypadem, całą noc łowiłem ryby przez sen. Pogoda za bardzo nie sprzyjała -10 stopni (jak na łowienie posokowców) ale byłem bardzo napalony. Koniecznie musiałem choć na chwile wyskoczyć nad wodę. I udało się, ale z wielkim rozczarowaniem!!! W zasadzie nie wiem czego się spodziewałem, przelotki zaklejały się lodem, dłonie zmarzły. Dałem radę tylko 1 h, no i do tego te stracone wymuskane przynęty, że o zerowym kontakcie z rybą nie wspomnę. Wróciłem do domu zawiedziony i rozczarowany. Na poprawę humoru wystrugałem kilka korpusów woblerów i planowałem już kolejny wypad. No i udało się! Rano wstałem, żona do pracy, dziecko do niani a tata nad wodę. Nie zraził mnie nawet padający śnieg z deszczem. W myślach miałem tylko to jak zachęcić pstrągi do współpracy. Obłowiłem może z 200 m rzeki aż tu nagle niezłe przytrzymanie, przynajmniej nie wyglądało na zaczep!! Kij się wygiął i coś wyciąga mi dość mocno popuszczoną na hamulcu żyłkę - tylko jakoś dziwnie. Walczę i po chwili pod powierzchnią wody pojawia się "opona od roweru", podciągam ją do brzegu i tu nagle.....mój kochany Robinsonik pęka, oż ty ku........., wymsknęło mi się z ust, i tyle  sobie  połowiłem. Podobnie jak poprzednio ze zwieszoną głową wróciłem do domu myśląc po drodze, że udusił bym tego co tą oponę wrzucił do rzeki. Pomimo przeciwności losu nadal pełen optymizmu i zapału czekam na kolejny wypad, który mam nadzieje nie skończy się porażką......
kamil11269


tak to jest. Takie mamy hobby :) Pozdrawiam i życzę Taaaakiej Ryby :) (2013/01/29 20:40)

marecki27-1979


Nie przejmuj się kolego , ileż to razy ja miałem podobne przygody..Takie rzeczy są wpisane w nasze hobby.
Pozdrawiam (2013/01/29 20:49)

Daniello92


Raz miałem podobna przygodę, z wody wyciągnąłem blachę ze znaku drogowego tyle że kij mi nie pękł. Niestety takie rzeczy się zdarzają, lecz nie ma co się "zawieszać". Napraw wędkę i rób dalej swoje.
Tym razem połam kij na wielkiej rybie :) Pozdrawiam
(2013/01/29 22:05)

grisza-78


Żeby podnieść cię na duchu opowiem ci moją przygodę sprzed lat. Na jednej z pomorskich rzek typowo górskich zaciąłem przytrzymanie. Opór był na prawdę silny. Już w głowie miałem  - piękny potokowiec, co najmniej 50 + . No i po paru odjazdach, to w lewo, to w prawo pojawił się w końcu...... A był to rzeczywiście okazały.... dekiel od garnka zahaczony za uchwyt. Dosłownie się obaliłem za śmiechu i leżałem tak chyba kilkanaście minut. Ale opór stawiał na prawdę duży. Jak mi dreszcze przechodziły, to sobie nie wyobrażasz ;) Tak to już jest ;) Głowa do góry i pozdro!!! (2013/01/29 22:10)

grisza-78


A z drugiej strony ja przy -10 nie lecę nad rzekę, tylko wchodzę na wedkuje i czytam sobie różne sprawy, pozdro! (2013/01/29 22:12)

grzegorz not


Też kiedyś myślałem, że ładnego szczupca ciągnę spod drugiego brzegu...niestety to tylko wykładzina była:-)

oprócz tego, że ładnie w prądzie pracowała jakiś czas wcześniej z tego miejsca wyciągnąłem szczupca 2,8 kg....i stąd ta fantazja mnie poniosła...:-)

 

Połamania kija!

(2013/01/30 08:51)

grzegorz not


Też kiedyś myślałem, że ładnego szczupca ciągnę spod drugiego brzegu...niestety to tylko wykładzina była:-)

oprócz tego, że ładnie w prądzie pracowała jakiś czas wcześniej z tego miejsca wyciągnąłem szczupca 2,8 kg....i stąd ta fantazja mnie poniosła...:-)

 

Połamania kija!

(2013/01/30 08:51)

u?ytkownik128179


O kolego szkoda kijka,ja już z wody wyjełem przeróżne rzeczy zaczynając od obuwia kończąc na częściach karoserii samochodowej,ludzie wrzucają wszystko co popadnie.Kiedyś wyciągnełem na grunt z ojcem malutkie dziki z pępowiną łożyskiem i flakami,ktoś zapierdzielił loche i wnętrzności do wody. (2013/01/30 09:15)